zielonazabka1
10.05.06, 20:15
Witajcie, mam kłopot z 11-letnia corka. Obiadow w szkole prawie nie je,
sniadan tez nie, jedyne co je to kolacje. Rano wychodze wczesniej do pracy a
ona zostaje i nie moge nad nia stac zeby zjadla, po szkole kupuje sobie lody
lub inne slodycze a czesto popoludniu wyciaga od nas jeszcze pieniadze na cos
slodkiego. Pije slodkie soki, czasem wode, je slodkie serki, chipsy , owocow
nie chce jesc lub jak sie jej kaze, na kolacje zjada kanapki ale siedze
obok. Rozmawialam z nia nt zlego odzywiania ale to nie poskutkowalo. W
zasadzie normalna ilosc posilkow je tylko w weekend jak jestesmy oboje z
mezem w domu i wtedy nie napycha się tak słodyczami, choc się ich domaga.
Dodam, ze my z mezem nie zajadamy się słodyczami. Nie wiem czy dac sobie
spokoj i czekac az minie, czy poradzic sie lekarza (moze to jakas choroba?),
czy kontrolowac na kazdym kroku (choc po szkole nie jestem w stanie jej
kontrolowac), zmuszac do jedzenia???