ennkaa
14.05.06, 19:23
Mam drobny problem. Mój synek chodzi do przedszkola i jest jednym z
najmłodszych dzieci w grupie. Mimo to, świetnie się tak czuje. Rozrabia z
tymi starszymi, bawi się i uwielbia przedszkole. A dokładniej uwielbiał...od
jakiegoś czasu przyszedł do nich do grupy nowy kolega. Mateusz skarży się ,
że tamten go bije. Raz nawet przyszedł z rozbitą głową do krwi. Rozmawiałam
niejednokrotnie z Paniami w przedszkolu i mówią, że faktycznie jest problem.
Nie tylko Mati się skarży na niego. Inne dzieci i ich rodzice też. Chłopiec
jest agresywny w stosunku do dzieci i wychowawców, a nawet rodziców. Psuje im
wszystkie zabawy i "rozwala" grupę. Np. jak dzieci coś zbudują to ten chłopak
podchodzi i wszystko niszczy. Panie mówią, że go izolują, ze albo dzieci się
bawią a on siedzi z nimi albo odwrotnie..no ale to też nie metoda. Wszyscy
mysleli, że chłopiec ma taki poczatkowy bunt przedszkolny, ale to trwa już
dwa miesiące i mati zaczyna marudzić, ze nie chce iśc do przedszkola bo tam
jest ten chłopak. Nie wiem...może ma ADHD a może rosnie zwyczajny łobuz.
Starałam się mateuszowi tłumaczyć, że tak nie wolno (bo oczywiście mati się
broni i są bójki)..no ale jak mam mu tłmaczyć, że jeden dzieciak może
wszystkich sterroryzować? Ja rozumiem, że tamten chłopiec to też dziecko, no
ale wszyscy przez niego cierpią. Nie wiem za bardzo co zrobić. poradźcie.