ilosc czy jakosc?

17.05.06, 10:48
natchnelo mnie p opzreczytaniu wywiadu z renia dancewicz w TS, z
grubsza mowi renia ze jest wyrodna -gra w karty, oddaje dziecko na 2 tyg do
swojej mamy i spedza mil ozycie tak zeby jak najmniej ucierpiec z tego powodu
ze sie ma dziecko. Moje pytanie jest takie czy da zjesc ciastko i miec
ciastko czyli spedzac z dzieckiem malo czasu, oddawac do babci itd
ijednoczesnie miec fajne, poukladane dziecko z kt sie ma dobry kontakt??
Bo ja sie cos boje ze wszystk oma swoje konsekwencje i im mniej dziecku czasu
poswiecamy tym mniej ono bedzie blizej nas i za la t10 czy 15 nie bedzie na
tyle zzyte z rodzicami zeby sie im zwierzac i meic tzw. dobry kontakt.
Co wy na to??
    • mamaemilii Re: ilosc czy jakosc? 17.05.06, 12:41
      > grubsza mowi renia ze jest wyrodna -gra w karty, oddaje dziecko na 2 tyg do
      > swojej mamy i spedza mil ozycie tak zeby jak najmniej ucierpiec z tego powodu
      > ze sie ma dziecko.

      Jeśli ktoś ma podejście, by jak najmniej ucierpieć ze względu na posiadanie
      dziecka, to dla mnie jest to zwykła niedojrzałość. Urodzenie dziecka wiąże się
      ze zmianą trybu życia, z pewnym poświęceniem. Wychowywanie dziecka oznacza
      poświęcanie mu czasu - tego samego, który niegdyś poświęcałam sobie. No ale w
      końcu nie jestem sama.

      Co nie oznacza, że już nigdy nie wyjdę do pubu, nie zostawię dziecka z babcią
      na weekend. Ale 2 tygodnie jak dla mnie to przegięcie. A mam dziecko w wieku
      podobnym do córki aktorki. I wcale nie jestem uważana za nadopiekuńczą mamę.
    • fugitive Re: ilosc czy jakosc? 17.05.06, 14:07
      Jesli chodzi o p. Dancewicz to jej teksty brałabym nieco z przymróżeniem oka.
      Kobieta wszędzie podkreśla że nie chce odpowiadać stereotypowi matki Polki.
      Wiadomo nikt nie chcesmile. Ale ona to jakoś tak mocno podkreśla jakby ten
      stereotyp ją mocno bolał i mocno jej doskwierał. Widać jakiś może kompleks masmile
      Co do ilości czasu spędzanego z dzieckiem, to słyszy się teorie o wyższości
      jakości czasu nad ilością czasu spędzanego z dzieckiem i że wystarczy nawet
      kwadrans spędzony z dzieckiem dla zachowania bliskości z nim, ostatnio
      słyszałam, że nawet kilka minut dziennie wystarczy, żeby rodzic zachowywał
      autorytet jeśli dziecko wie, że to on podejmuje decyzje. Na mój zdrowy chłopski
      rozumsmile to te teorie powstają po to żeby ludzi pobudować a nie dołować. Jest
      kilka takich teorii dla "zapracowanych rodziców" właśnie ta "kwadrans
      wystarczy", kolejna to "żłobek dla roczniaka jest ok", kolejna mówi "z dziećmi
      można czekać spokojnie do 35-40 roku życia" i pewnie jeszcze jakieś by się
      znalazły. Wydaje mi się, że te teorie nie opisują rzeczywistości tylko
      podbudowują rodziców którzy nie mają innego wyjścia i muszą godzić wychowanie
      dzieci z trudnymi ku temu czasami. Po co mówić człowiekowi który spędza w pracy
      10 h i nie dlatego, że robi karierę, ale dlatego żeby go nie wywalili, nie
      będziesz mieć dobrego kontaktu ze swoim dzieckiem, bo spędzasz z nim tragicznie
      mało czasu, lepiej powiedzieć postaraj się spędzić choć 15 minut z nim jak
      należy a będziesz ok. Kończąc moim zdaniem lepszą dla dziecką jest sytuacja że
      ma on na oku swoją mamę przez większość dnia nawet, gdy ona w tym czasie w
      pokoju obok gotuje czy prasuje, niż gdy widzi mamę godzinę przed snem choć
      jest to tylko godzina dla niego, a więc jestem zwolenniczką ilości, a nie tylko
      jakości.
      a co słów pani D. to myślę, że przykro byłoby usłyszeć jej od swojego dziecka,
      że stara się jak najmniej ucierpieć z tego powodu, że ma starą matkę
      • crusk Re: ilosc czy jakosc? 17.05.06, 23:45
        "matka Polka z trójką dzieci" (p. ludowe w ludowej przychodni zasłyszane)

        Ja stawiam na jakość i nie dlatego, że nie dlatego, że nie lubię prasować wink
        Wiem, że gdybym siedziała w domu, moje dziecko nie byłoby szczęśliwsze, bo ja też nie byłabym szczęśliwa. Urodzenie dziecka nie zmienia przecież naszych charakterów, czy zainteresowań. Szacunek i uczucie dla drugiego człowieka (patrz dziecko) nie nakazuje porzucenia dotychczasowych zajęć.
        Jak wytłumaczyć fakt, że ja matka pracująca mam lepszy kontakt i mniej znerwicowane dziecko, niż moja kuzynka, która nie pracuje zawodowo.
    • marta76 Re: ilosc czy jakosc? 18.05.06, 00:00
      wątek chyba się rozkręcił na emamasmile
Pełna wersja