Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-)

17.05.06, 12:56
Moje pytanie wynika z problemu, jaki mam z miom praiwe dwuletnim synkiem. Już
kiedyś pisałam o tym na forum, niestety nie pomogły żadne rady podane mi wtdey
przez mamusie innych niejadków. Otóż mój synek z uporem maniaka odmawia
jedzenia jakiegokolwiek jedzenia ugotowanego przeze mnie. Na obiad tolerował
jedynie dania ze słoiczków, a ostatnio sytuacja pogorszyła się na tyle, że
akceptuje tylko Hippa Risotto z brokułami i królikiem. Nie zje niczego innego.
Mam już tego dosyć, pomijając kwestie finansowe jest to kłopotliwe ciągle
kupować dla niego oddzielne jedzenie. Pomyślałam, że może jeśli konsystencja
mojego dania będzie podobna, synek jakoś się przekona. Mam więc pytanie: w
jaki sposób gotować ryż, żeby przypominał taką "paciaję" jak w tym risotto?
Czy to jakiś specjalny gatunek ryżu tak się rozgotowuje, czy to kwestia
sposobu gotowania? Bardzo prosze o pomoc, będę również wdzięczna za pomysły,
jak przekonać moje dziecko do jedzenia ziemniaków, marchewki czy mięsa? Sprawę
dodatkowo pogarsza fakt, że jest alergikiem i np. z mięs może jeść tylko
królika i wieprzowinę, nie może jajek i produktów mlecznych.
    • aniaora Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 13:26
      Nie znam tego dania, wiec Ci nie pomogę. Ryż na sypko gotuje sie dajac 2 razy
      wiecj wody niz ryżu, tu pewnie co najmniej 4 razy, mozesz w czasie gotowania
      dolewać wody.Ale z doswiadczenia z moimi niejadkami, i z perspektywy czasu
      uważam, ze nie powinnaś sie na cos takiego zgadzać. Jeśli je tylko to, to wcale
      nie masz pewnosci, ze zje to co ugotowałaś. A jak poświecisz temu daniu dużo
      czasu to bedzie Ci bardzo przykro.
      Ale: jak wygladaja inne posiłki, tj. śniadanie, kolacja? Bo jeśli to tylko
      kwestia zupy, to ja bym sie nie przejmowała. Jeśli jednak nic innego nie je to
      juz gorzej. A najlepiej juz teraz przyzwyczajać go do różnych smaków (mój
      dwulatek uwielbia ogórki kiszone) i jeść w jego towarzystwie. Nawet moze
      początkowo troche z Twojego talerza.
      I pamietaj. To jemu ma zalezeć na jedzeniu nie Tobie, bo on moze w ten sposób
      manifestować swoją niezależność (jedna z niewielu rzeczy do której go nie
      zmusisz).
      A co do ziemniaków, miesa czy marchewki. Moje dziewczyny mięsa nie jedzą, choć
      są duze i mozna im tłumaczyc. Pewnie gdzieś popełniłam błąd. Ziemniaki to
      dziwie sie ze nie lubi, bo na ogół dzieci lubią. Ja pamietam, ze np fasolkę
      szparagowa nadziewałyśmy na wykałaczki i tak były smaczniejsze. Wszystkie nie
      typowe spospby mogą zyskać jego aprobate. Jedzenie musi być przyjemnoscią, moze
      niech sam wybierze talerzyk, łyżke. Spróbuj też żeby zobaczył jak jedza inne
      dzieci.
      a przede wszystkim nie pokazuj jak Ci na tym zależy, choć to bardzo trudne.
    • aniaora Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 13:36
      Poczytałam sobie ten stary wątek i wiem juz troche wiecej. Moje rady pewnie nie
      wiele Ci pomogą, ale tzrymam kciki zeby było lepiej.
    • lolinka2 Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 14:01
      wiesz, to nie kwestia gotowania ani gustu - to kwestia władzy w rodzinie.

      Zachęcam do lektury Jiriny Prekop "Mały Tyran". Jest tam opisany dość podobny
      przykład, który jednak na skutek postępowania rodziców rozwinął się w sytuację
      absurdalną.
    • lola211 Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 14:08
      Tak, to kwestia ryzu.Teraz ciezko dostac taki, ktory bedzie sie
      sklejal.Najlepiej uzyc platkow ryzowych błyskawicznych, robi sie z nich papka.
      Tez mam w domu wyjatkowo wybredne dziecie 8 letnie juz, coprawda nie w tak
      ekstremalnym wydaniu, ale jednak.Wiekszosc dan jest be, ale przynajmniej kilka
      jadawink.Do dzis nie jada ziemniakow, ale nie ubolewam na tym wcale, bo ja tez
      ich nie jem.A do marchewki przekonala sie niedawno.Co jakis czas podaje jakieds
      nowosci i za ktoryms razem sie skusi.
    • de_la_hoya Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 15:18
      Co do ryzu to ja kiedys (zabraklo słoiczkow) ugotowalam zwykły ryz w torebkach,
      gotowalam go 25 minut a nie 20 jak zalecaja a potem zmiksowalam go i tez wyszla
      taka breja jak w słoiczkach Hippa...
      Zgadzam sie tez z moimi poprzedniczkami ze fakt iz Twoj synek jada tylko to co
      jada moze byc kwestia władzy w domu, no i nigdy nie masz pewnosci ze Twoje
      risotto bedzie takie dobre jak to Hippa... ale zawsze mozesz napchac je do
      słoiczkow i udawac ze to ze sklepu.
      Ja osobiscie nie mam takich problemow, no moze poza tym ze moj syn poza bananem
      jada tylko owoce ze słoiczków i mimo ze jest straszna papuga nie daje sie
      przkonac do świerzych owocow mimo ze koledzy i kolezanki je jedza...
      Mam dla Ciebie taka propozycje... kumpela ja zastosowala i troszku pomogło...
      dzieci to madre istoty i same sie nie zagłodza wiec (nawet jak 100% jego
      posiłków to ten nieszczesny słoiczek bo o tym nie piszesz) ugotuj np ryz z
      jakims mieskiem i warzywami i podaj mu na objad. Jezeli odmowi powiedz ze nic
      innego nie masz wiec bedzie chodził głodny. Codziennie rób to samo a on zobaczy
      kto w tym domu rzadzi i pewnie w koncu zgłodnieje i zacznie cos jesc. Nie mozesz
      mu pokazac ze tak Ci na tym zalezy. Mowi nie to zabierasz talerz i koniec...
      Wiem, ze moze sie to wydawac troche brutalne, dzieciak moze urzadzac histerie
      itp ale jak przetrwasz to wygrasz. Bo co zrobisz jak przestana produkowac
      Risotto z brokułami i królikiem? Bedziesz latac jak szalona po sklepach i robic
      w domu magazyn?
      Jak uznasz ze to dobra metoda to napisz potem jak Ci poszlo, jestem bardzo
      ciekawa...
    • oliwiaen Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 17.05.06, 16:09
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi i wsparcie! Spróbuję chyba z tymi płatkami
      ryżowymi, bo na miksowanie niestety nie dał się nabrać. To wygląda tak, jakby
      miał jakiś czujnik wykrywający, że to, co je, nie pochodzi ze słoiczka - kiedyś
      ugotowałam dynię, która w smaku, konsystencji i wyglądzie była identyczna z tą
      ze słoiczka Gerbera. Zjadł jedną łyżeczkę, poczym zacisnął usta i ani rusz. A tę
      ze słoiczka zjadł bez protestów. Robiłam już różne sztuczki, wkładałam gotowane
      jedzenie do słoiczków, przestałam podawać dania ze bezpośrednio ze słoiczka,
      wszystko przekładam do miseczki, "barwiłam" ziemniaki dynią (kiedy jeszcze dawał
      sobie wcisnąć dynię), nawet ugotowałam to nieszczęsne risotto według składników
      ze słoiczka - nic nie działa. Wychowuje się razem ze starszym o rok synem mojej
      siostry, (Mateusz jest jego jedzeniowym przeciwieństwem, je wszystko i w każdych
      ilościach) ale nawet przykład braciszka go nie przekonuje. Od trzech miesięcy
      siada z nami do obiadu, ale tylko po to, żeby mieszać łyżką w talerzu z zupą.
      Ani razu nie chciał wziąć nic do buzi.
      Martwię się o tyle, że jak już pisałam, Kubuś cierpi na ciężką alergię
      pokarmową, przez co może jeść bardzo niewiele pokarmów, jest też bardzo uczulony
      na konserwanty i dodatki. Może tu popełniłam błąd, że nie podawałam mu zwykłego
      jedzenia, ale chciałam mieć pewność, że mu nie zaszkodzi i dlatego zdecydowałam
      się na słoiczki, co było zresztą jedynym wyjściem w gościach lub u teściów. W
      każdym razie podstawą jego diety jest niestety nadal Nutramigen pity w butelce,
      bo nie widzę innego sposobu dostarczenia mu witamin, zwłaszcza żelaza. Wyczynem
      ostatniego czasu jest przekonanie go do chleba z powidłami śliwkowymi, ale i tak
      zje maksymalnie pół kromki. Tak więc żywi się mlekiem i obiadkiem Hippa, a od
      czasu do czasu daje się namówić na banana lub kawałek chleba z powidłami.
      • kasia.z Re: Do mamuś, któe gotują lepiej niż ja ;-) 20.05.06, 20:40
        Słyszałam o innej metodzie, też z gatunku drastycznych. Stawiasz na stole
        atrakcyjnie wyglądające danie oraz nieciekawy wyglądające danie dla dziecka.
        Mówisz że w żadnym wypadu nie wolno mu jeść tego ładnie podanego bo to nie dla
        niego i wychodzisz. Pokusa robi swoje..
Pełna wersja