rodzeństwo we wspólnym pokoju?

18.05.06, 13:02
mam 3.3 letniego synka i 5 miesięczną córkę, jak myślicie oddać oleńce
sypialnię, żeby każde spało osobno, czy też przenieść ją do brata-boję się
wybudzeń (czekają nas ząbki przecież) no i oleńka b. płytko śpi-jakie są
wasze doświadczenia?
    • jusytka Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 18.05.06, 13:50
      Ja sobie nie mogę wyobrazić, jak niemowlak mógłby spać w innym pokoju niż ja.
      Jak dzieci są starsze bardzo wygodnie dla nas i dla nich umieścić je w jednym
      pokoju. Kiedy jednak będą już nastolatkami i będą mieli taką chęć - będą spać w
      osobnych pokojach.
    • stypkaa Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 18.05.06, 14:02
      No ja też 5-miesięcznego dziecka bym nie wyprowadziła z naszej sypialni.
      A już na pewno nie umieszczaj niemowlaka razem ze starszym synkiem! Będzie go
      budziła niepotrzebnie w nocy. Jak będziesz chciała ją przewinąć czy cokolwiek
      innego przy niej zrobić też możesz małego obudzić.
      Poza tym ja bym jednak miała ograniczone zaufanie do 3 letniego chłopca - nie
      wiadomo co mu przyjdzie do głowy jak go np. siostra zdenerwuje ciągłym płaczem.
    • wasil_ka Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 18.05.06, 14:31
      Jeśli możesz to poczekaj z tym z pól roku, bo malutka jest trochę za mała na
      spanie sama bez czuwającej obok mamy (choć wiem że niektore mamy szybkio
      przenoszą dziecko do jego pokoju, ale ja bym się troche obawiała), natomiast
      synek troche za mały na mieszkanie z siostrą, nie wszystko dobrze rozumie,znam
      przypadek jak 3 latek szczelnie otulił siostrzyczkę kołyderrką żeby jej zimno
      nie było no i by się dziecko udusiło gdyby nie szybka interwencja mamy.
      generalnie jak troche podrosną to super by było jakby mieszkali razem, bo to
      wzmacnia więźi między rodzeństwem.
    • lakrimoza Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 18.05.06, 14:37
      No nie przesadzajcie, ludzie. Tysiace dzieci się wychowało we wspólnych
      pokojach i jakos żyja i mają sie dobrze. Nie ma co histeryzować, dzieciaki sie
      do siebie przyzwyczaja i juz nie beda miały takiego płytkiego snusmile na zdrowie
      im wyjdzie - w końcu trzeba dzieci przyzwyczajać, że zycie jest ciężkie i nie
      będzie się z nimi cackaćwink powodzenia.
      • igge Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 18.05.06, 23:40
        jak najbardziej razem we wspólnym pokoju
    • kanna Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 22.05.06, 10:09
      Początkowo spalismy wszyscy w jednym pokoju - my z mężem w naszym łóżku, synek
      na swoim tapczaniku, mała w łóżeczku (w sumie mielismy 2 pokoje). Kiedy synek
      miał 3 lata, a mała 8 mies. przeprowadzilismy sie do domu - my mamy naszą
      sypialnię, a dzieci nadal śpia razem w pokoju obok. Kiedy podrosna na tyle,
      zeby mogły same funkcjonowac na górze domu, wykonczy sie tam dla nich oddzielne
      pokoje.

      pozd. Ania
    • anastar2 Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 23.05.06, 10:21
      Ja mam 5-letniego synka i prawie 3-letnią córeczkę, śpią w jednym pokoju i
      obserwuję jak buduje się między nimi więź. Zdecydowaliśmy się na niewielką
      różnicę wiekową dzieci właśnie dlatego, aby miały radosne dzieciństwo, a
      później dobry i stały kontakt. Gdy córcia była malutka chciałam ją mieć przy
      sobie i jej łóżeczko stało w naszym pokoju, jednak w okolicach roku zamieszkała
      w pokoju brata, który nie mógł już się na nią doczekać, a miał wtedy właśnie
      3,3 lata. Próbowałam ją wcześniej tam umieścić (gdy miała pół roku) lecz
      budziła się w nocy i płakała - brat się nie budził, bo ma kamienny sen - ale
      było to zbyt męczące dla mnie, takie bieganie z pokoju do pokoju.
      • wieloszka Re: rodzeństwo we wspólnym pokoju? 23.05.06, 10:28
        dzięi za opinie, oczywiście nie chcę małej już dziś wysyłać do swojego pokoju,
        ale tak właśnie w okolicach roczku, kiedy noc prześpi całą. no ale
        wiecie:żabki, infekcje itd. zdarza się że nawet michał budzi się z płaczem w
        nocy. a oleńka ma bardzo lekki sen. tego boję się tylko.
Pełna wersja