Dzieci na płocie

19.05.06, 07:03
Od niedawna mieszkamy w domku w sąsiedztwie kilku bloków mieszkalnych/lata 50-
te/. Od początku bardzo mnie dziwiło to,że rodzice wypuszczają na podwórko
same nawet 4,5 letnie dzieci .
A ponieważ między blokami nie ma placu zabaw ,one wałęsają się po chodniku i
tam się bawią.Moja córka ma 7 lat i bardzo lubi towarzystwo dzieci. Bardzo
często te dzieci wiszą u nas na płocie i wołają moją córkę.Moja córka chce
iść do niej ,ja jej nie pozwalam.Jakiś czas temu zaprosiłam 5 letnich
blizniaków aby pobawiły się w ogródku.Jestem tolerancyjną osobą i bardzo
dzieci lubię ale te dzieci ciągle wołały pić,jeść i czekały tylko na okazję
aby wejść do domu /"bo musimy w końcu zobaczyć jak mieszkacie" /.
Nie wiem co robić;czy te wiszące dzieci na płocie po prostu wpuścić do
ogródka,żeby się pobawiły z moją córką czy nie pozwalać?
Nie chcę by moje dziecko czuło się odsunięte od dzieci z podwórka ale też nie
wyobrażam sobie abym mogła ją wypuścić samą na podwórko.
Może któraś z Was była w podobnej sytuacji?Pozdrawiam.Emma
    • scher Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 09:17
      emma.12 napisała:

      > Moja córka ma 7 lat i bardzo lubi towarzystwo dzieci. Bardzo często te dzieci
      > wiszą u nas na płocie i wołają moją córkę.Moja córka chce iść do niej,ja jej
      > nie pozwalam.

      Dlaczego?

      Sz.
      • emma.12 Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 09:37
        Sytuacja wygląda w ten sposób,że one są z jednej strony płotu a moja córka z
        drugiej strony płotu i rozmawiają.
        Nie pozwalam jej wychodzić na ulicę , bo nigdy jej samej nie puszczałam na
        podwórko , bo po prostu się boję .Tym bardziej ,że mieszkamy tu od niedawna.
        Najchętniej te wszystkie dzieciaki wpuściłabym na ogródek i niech się bawią.
        Mąż się temu sprzeciwia ,więc chciałam poznać jeszcze inne opinie na ten tem at.
        • scher Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 09:46
          emma.12 napisała:

          > Nie pozwalam jej wychodzić na ulicę , bo nigdy jej samej nie puszczałam na
          > podwórko

          Dziecko ma już 7 lat!

          > Najchętniej te wszystkie dzieciaki wpuściłabym na ogródek i niech się bawią.

          To też jest rozwiązanie.

          Nie można hodować księżnmiczki w szklanej wieży.

          Sz.
          • renita1 Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 10:07
            Emmo, twoje córcia ma już siedem lat - ja w jej wieku już od dawna biegałam
            sama z innymi dziećmi po podwórku. Nie znaczy to wcale, że byłam puszczona
            samopas. Moja mama nie pozwalała mi odchodzić od bloku i patrzyła co jakiś czas
            przez okno gdzie jestem. Nie rozumiem też, dlaczego nie chcesz wpuścić tych
            dzieci do swojego ogródka, aby pobawiły się z córką. Jeśli boisz się, żeby np.
            nie poniszczyły kwiatów, to po prostu powiedz im, co wolno, a co nie wolno
            robić! Przepraszam, ale z Twojego opisu naprawdę wynika, że chowasz córeczkę
            pod kloszem - w ten sposób może wyrosnąć na egoistkę, a takim ludziom nie jest
            łatwo w życiu. Spróbuj też zaprzyjaźnic się może z mamami tych dzieci, albo
            choć z jedną, z tą, której dziecko twoja córcia lubi najbardziej - dzieci będą
            bawić się w ogródku, ewentualnie w pokoiku, a wy spokojnie wypijecie kawę.
            • emma.12 Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 10:16
              Ja mając 7 lat też biegałam sama po podwórku i mama od czasu do czasu wyglądała
              przez okno.Ja się boję i nic na to nie poradzę. Sytuacja jest o tyle
              trudna ,że ja nikogo tu nie znam .Nie znam nawet rodziców tych dzieci ani gdzie
              mieszkają.
            • kea100 Re: Dzieci na płocie 23.05.06, 00:06
              Taa wychowanie okienne.Emmo Twoja córka ma DOPIERO 7lat,a nie JUZ 7 lat,więc
              rzecz jasna że nie możesz jej puścic na żywioł tym bardziej w nowym,nieznanym
              otoczeniu.Oczywiście ze córeczka musi miec przyjaciół i z czasem napewno ich
              zdobędzie,co nie znaczy że masz pół osiedla dla dfobra sprawy wpuścić do
              domu.Pomału,na początek niech przyjdzie dwoje,lub troje dzieci,sytuacja sqama
              się wyklaruje,z jednymi będzie się bardziej rozumiała i lubiła, z innymi
              mniej.Wrzuć na luz,i daj im trochę czasu.
            • jacksparrow1 Re: Dzieci na płocie 23.05.06, 22:36
              JA w wieku corki Emmy tez ganialam po podworku bez mamy, ale czasy sie zmienily
              i nie dziwie sie Emmie ze nie pusci dziecka zeby samo sie bawilo bez opieki na
              podworku.Innym to nie przeszkadza, jej tak.I z tego co napisala, to pobyt w
              ogrodku jej nie wadzi tylko ciagle prosby o picie i jedzenie, co mnie tez by
              wyprowadzilo z rownowagi.No i pomysl ze chca wejsc do srodka bo chca zobaczyc
              jak mieszkaja.No wybacz, ale chyba powinno sie poczekac na zaproszenie, a nie
              wpraszac.
          • emma.12 Re: Dzieci na płocie 19.05.06, 10:09
            Nie robię z córki księżniczki.Nawet gdybym się odważyła i wypuściła ją na
            podwórko,to nie ma gdzie.W pobliżu nie ma nawet huśtawki a co dopiero placu
            zabaw.Czy ty wypuszczasz swoje dzieci?
          • vharia ja się nie dziwię. 19.05.06, 10:10
            7 lat wcale nie wydaje mi się jakimś bardzo poważnym wiekiem, jeśli chodzi o
            "wałęsanie się". Fakt, niektórzy puszczają samopas młodsze dzieci i nic się nie
            dzieje, ale nie jestem przekonana. Na plac zabaw puśćiłabym bez zastrzeżeń
            (swoją puszczałam gdy skończyła 7 właśnie). Może wyznacz jej teren, po ktorym ma
            się poruszać? Wpuszczanie dzieci do ogródka- czy ja wiem? Wpuściłabym, ale "pić,
            jeść, włazić do domu" od razu powiedziałabym, że nie, wściec się potem można.
            Konkretnie i krótko: nie bo ja tak mówię, moj dom i mój ogródek.
            • ma.dzia Re: ja się nie dziwię. 19.05.06, 11:27
              No wlasnie, musisz ustalic zasady. Wpuszczasz dzieci do ogrodka i niech sie
              bawia. Do domu nie wchodza, jesc i pic ida do domu.
            • triss_merigold6 Re: ja się nie dziwię. 19.05.06, 11:48
              Ja bym kilkorga obcych, "podwórkowych" dzieci nie wpuściła do domu. Już prędzej
              ustaliłabym z dzieckiem gdzie może przebywać i bawić się samo.
              • igge Re: ja się nie dziwię. 19.05.06, 12:21
                A ja wpuszczałam i wpuszczam. Do domu i do ogródka. Regularnie. Czasami daję
                jeść i pić czasem nie. Kiedyś dom pełen dzieci troszkę mi przeszkadzał teraz
                nauczyłam się robić to na co mam ochotę niezależnie od obecnośći małych gości.
                Potrafię już też zwrócić zdecydowanie uwagę jak robią coś co mi się nie podoba.
                Zależy mi, żeby dzieci miały dużo znajomych. Jeden chłopiec przychodzi w każdą
                sobotę i niedzielę (około 11 jak w zegarku) i czasem w ciągu tygodnia koło 19,
                reszta dzieciaków raczej wyciąga syna (a przy okazji, mniej chętnie córkę) na
                podwórko. Wydaje mi się,że części dzieci rodzice nie pozwalają wchodzić do
                domów kolegów (chyba, że są wcześniej zaproszeni np na urodziny etc)więc
                zostaje podwórko. Jestem zadowolona bo dzieci spędzają więcej czasu na
                powietrzu a ja nie muszę iść z nimi na spacer i mam czas dla siebie.
    • gazunia Re: Ja mojej prawie ośmiolatce od roku pozwalam 19.05.06, 16:31
      wychodzić samej na podwórko w wielkim mieście, bez żadnych płotów, siatek itp.
      Doskonale wie, gdzie może się bawić, zdarza się, że tracę ją z oczu, gdy jeździ
      na rowerze lub rolkach i oczywiście denerwuję się strasznie. Tylko ten stan
      matki nie opuści chyba nigdy bez względu na wiek dziecka i trzeba nauczyć się z
      tym żyć.
    • jacksparrow1 Re: Dzieci na płocie 23.05.06, 22:30
      Nie widze nic w tym zeby sie dzieci bawily w ogrodku jezeli ci go nie taranuja -
      masz oko na swoje dziecko i to jest najwazniejsze.Jak dzieci wolaja pic zawsze
      mozesz dac wode, jak chce soku - niech idzie do domu( bo jeszcze przy jednej
      wizycie to jak cie moge , ale jak bedzie to notorycznie to z torbami pojdziesz
      chcac zaopatrzyc sie w soczki dla dzieci) , jak jest glodne tez niech idzie do
      domu.Ty nie masz obowiazku karmienia obcych dzieci, nawet jezeli sa to
      dzieciaki z piaskownicy z ktorymi sie bawi Twoja corka.
      Co do wizyt w domu.Stanowczo mozesz odmowic i wcale nie musisz sie tlumaczyc
      dlaczego, a jak juz koniecznie dzieciak chce wiedziec - to jak rodzic go bedzie
      szukal to nie bedzie wiedzial gdzie jest.
Pełna wersja