emma.12
19.05.06, 07:03
Od niedawna mieszkamy w domku w sąsiedztwie kilku bloków mieszkalnych/lata 50-
te/. Od początku bardzo mnie dziwiło to,że rodzice wypuszczają na podwórko
same nawet 4,5 letnie dzieci .
A ponieważ między blokami nie ma placu zabaw ,one wałęsają się po chodniku i
tam się bawią.Moja córka ma 7 lat i bardzo lubi towarzystwo dzieci. Bardzo
często te dzieci wiszą u nas na płocie i wołają moją córkę.Moja córka chce
iść do niej ,ja jej nie pozwalam.Jakiś czas temu zaprosiłam 5 letnich
blizniaków aby pobawiły się w ogródku.Jestem tolerancyjną osobą i bardzo
dzieci lubię ale te dzieci ciągle wołały pić,jeść i czekały tylko na okazję
aby wejść do domu /"bo musimy w końcu zobaczyć jak mieszkacie" /.
Nie wiem co robić;czy te wiszące dzieci na płocie po prostu wpuścić do
ogródka,żeby się pobawiły z moją córką czy nie pozwalać?
Nie chcę by moje dziecko czuło się odsunięte od dzieci z podwórka ale też nie
wyobrażam sobie abym mogła ją wypuścić samą na podwórko.
Może któraś z Was była w podobnej sytuacji?Pozdrawiam.Emma