d_o_o_r
19.05.06, 14:55
Mam nietypowy (chyba?) problem. Ostatnio wychowawczyni mojego 4letniego synka
poinformowala mnie, ze maly masturbuje sie podczas lezakowania i zasugerowala,
zebym cos z tym zrobila.
Poprosilam meza, zeby z nim porozmawial, ale niestety odmowil tlumaczac sie
nawalem pracy i wyglada na to, ze spadnie to na mnie. Co mu powiedziec? Nie
ukrywam, ze jako katoliczka nie moge zaakceptowac takiego zachowania i nie
zgadzam sie z tymi nowoczesnymi teoriami, wg ktorych to normalne i nieszkodliwe.
Moze uzyje wlasnie takich argumentow? Ze to grzech i ze bozia tego nie pochwala?