frania_1
23.05.06, 12:44
Moja coreczka ma cztery miesiace, za poltora miesiac wracam do pracy (musze ze
wzgledow finansowych). Zaczela do nas przychodzic opiekunka, ale malutka
placze po kilkunastu minutach niewidzenia mnie. Nawet z tata nie jest dobrze -
zostawilam ich raz na dwie godziny i raz na godzine, wracam, a oni oboje
spoceni - ona od placzu, maz ze zdenerwowania. Czesto bywamy wsrod innych
ludzi, mam duza rodzine, staram sie, zeby Zosia "rozmawiala" z innnymi i
"dotykala" innych ludzi, ale to nie pomaga - za dlugo bez mamy oznacza placz,
i to okropny (przy mnie mala nigdy tak nie placze. Opiekunka twierdzi, ze
powinnam je puscic na gleboka wode i zostawic same na dluzej, ja uwazam, ze
powinnismy poznawac sie powoli. Ale patrzac na doswiadczenia z mezem (przeciez
on na codzien opiekuje sie troche Zosia, a i tak nie chce z nim sama byc
dluzej), zastanawiam sie, czy ona nie ma racji. Jednak mi sie serce kraje, jak
widze, jak malutkie cialko mojej coreczki tak straszni lka... Moze to dlatego,
ze do tej pory nikt mi nie pomagal, nie bylo zadnej chetnej babci... Moze
wesprzecie rada lub swoimi doswiadczeniami....