4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu!

23.05.06, 12:44
Moja coreczka ma cztery miesiace, za poltora miesiac wracam do pracy (musze ze
wzgledow finansowych). Zaczela do nas przychodzic opiekunka, ale malutka
placze po kilkunastu minutach niewidzenia mnie. Nawet z tata nie jest dobrze -
zostawilam ich raz na dwie godziny i raz na godzine, wracam, a oni oboje
spoceni - ona od placzu, maz ze zdenerwowania. Czesto bywamy wsrod innych
ludzi, mam duza rodzine, staram sie, zeby Zosia "rozmawiala" z innnymi i
"dotykala" innych ludzi, ale to nie pomaga - za dlugo bez mamy oznacza placz,
i to okropny (przy mnie mala nigdy tak nie placze. Opiekunka twierdzi, ze
powinnam je puscic na gleboka wode i zostawic same na dluzej, ja uwazam, ze
powinnismy poznawac sie powoli. Ale patrzac na doswiadczenia z mezem (przeciez
on na codzien opiekuje sie troche Zosia, a i tak nie chce z nim sama byc
dluzej), zastanawiam sie, czy ona nie ma racji. Jednak mi sie serce kraje, jak
widze, jak malutkie cialko mojej coreczki tak straszni lka... Moze to dlatego,
ze do tej pory nikt mi nie pomagal, nie bylo zadnej chetnej babci... Moze
wesprzecie rada lub swoimi doswiadczeniami....
    • femian Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 24.05.06, 10:06
      Współczuję Ci bardzo, wiem jak to jest ciężko zostawiac tak małe dziecko. Ja ze
      swoim to przeżywałam przez 2 lata i miałam straszne wyrzuty sumienia, kiedy
      synka zostawiałam z ojcem lub babcią co jakiś czas tylko na 2-3 godziny. Z
      czasem rozstania stawały się łatwiejsze, ale pierwszy rok to była dla mnie
      gehenna, bo łkanie tak malutkiego dziecka bardzo serce rozdziera. Ja myślę, że
      jeśli koniecznie musisz wracać do pracy to nie masz wyjścia i będziesz musiała
      dziecko z kims zostawić. Najlepiej aby to była babcia lub ktoś bardzo zaufany,
      ale lepiej aby to była kobieta. Ojciec to przecież facet, często nieporadny,
      nie potrafiący odpowiednio zadziałać na dziecko. Kobiety mają inny rodzaj
      czułości, podejścia do dziecka i może np babcia zadziałałaby bardziej
      uspokajająco na dziecko. Ważne jest także aby wszystko tak zorganizować, aby
      dziecko nie było głodne na czas Twojej nieobecności, miało jakieś zajęcie (np.
      mata edukacyjna). Jeśli nie chce leżeć w łóżeczku to ktoś musiałby ją
      przytulić, ponosić. Ale wiadomo, nie ma to jak mama.
    • magdalena18 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 24.05.06, 11:04
      Wiem że jest Ci trudno:
      moja rada jeżeli nie możesz zrezygnować z powrotu do pracy - jesteś pewna że Ty
      tego chcesz, chcesz, nie dlatego że musisz powinnaś czy tak planowałaś przed
      urodzeniem dziecka - to może faktycznie spróbuj zostawić dziecko z opiekunką
      samo na jakiś czas, jeśli boisz się wyjść z domu zamknij się w pokoju na godzinę
      i nie wychodź choćby nie wiem jak Cię ciągnęło - zobaczysz wtedy czy jest to
      płacz długi czy mija, czy dziecko płacze coraz krócej, czy opiekunka stara się
      je uspokoić na siłę czy łagodnie, naturalnie osiągniety zostaje spokój dziecka.
      To nowa sytuacja i nowa osoba dla dziecka więc ono też musi się przyzwyczaić.
      Dziecko może też niechętnie zostawać z tą opiekunką a z inną zostanie chętniej.
    • julian_carax Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 24.05.06, 14:35
      i może jescze mówi :mamusiu nie odchodź"?
      • kasia1302 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 10:30
        Dokładnie tak samo pomyslałam. A co jest ciekawe są osoby, które rozważają ten
        problem. Ludzie, mówimy o 4 miesięcznym dziecku. Jakie przywiązanie do matki,
        jaka histeria przed rozstaniem? Bzdura. Prawdopodobnie, mama bardzo chce aby
        tak było.
    • kasia1302 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 10:38
      A tak z dobrego serca, to radzę poszukać przyczynę płaczu gdzie indziej.Szkoda
      dziecka. To na pewno nie tęsknota za Tobą ani strach przed rozstaniem. Nie w
      tym wieku.
    • hankam Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 12:29
      Dziecko 4 miesięczne może płakać za mamą. W niczym ci nie pomogę, jak mus, to
      mus, ale nie daj sobie wmówic, że dziecko 4 miesięczne jest za małe i
      bezrozumne. To mały człowiek, który jak umie, stara się komunikować swoje
      potrzeby.

      Znajomych córeczka od pierwszego miesiąca życia zostawała z opiekunką. Mamie
      bardzo się spieszyło do pracy. Zostawała z opiekunką w zasadzie obojętnie. do
      czasu. W czasie świąt rodzice przez osiem dni byli z nią w domu. Na widok
      opiekunki pięciomiesięczna dziewczynka urządziła strajk generalny. Zauważyła
      różnicę między opieką a uwagą rodziców a opiekunki. Kolega nie przyszedł wtedy
      do pracy (a był ciężkim pracoholikiem). Trochę przemeblowali wtedy życie, para
      japiszonów. To nie po to, aby cię zdołować, ale abyś nie wierzyła, że twoje
      dziecko nie ma prawa mieć w tym wieku swojego zdania.
      • kasia1302 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 14:25
        Dziecko zaczyna odróżniać obcych od bliskich około 5 miesiąca życia.
        www.sklepkrasnoludka.pl/index.php?cPath=42&osCsid=d75b6c8f19d132c69829711b023136d5
        Według mamy tej dziewczynki, obecnie 4 miesięcznej, mała robi tak od dawna, co
        absolutnie nie jest możliwe.
        • hankam Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 14:35
          Dzieci są mądrzejsze niż myślisz.
        • pacynka27 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 18:30
          Dziecko w tym wieku identyfikuje się z matką- matka i ono to jedno. Jak nie widzi mamy to tak jakby samo nie istniało. To z tąd ta histeria i nie ma tu nic do rzeczy rozpoznawanie ludzi czy lęk przd obcymi. Poczytajcie trochę psychologii rozwojowej zanim zarzucicie matce kłamstwo lub wymyślanie problemów których nie ma.

          Do autorki wątku:
          Nie wiem co Ci poradzić. Ja bym zrobiła wszystko żeby pobyć jeszcze w domu z maleństwem.
          • kasia1302 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 19:55
            Tak, a co z dziećmi bez matek? Co z ich identyfikacją? Psychologię rozwojową
            Pani zna doskonale (naturalnie ironia), teraz pora na słownik ortograficzny.
            • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:20
              A ty swoja wiedze opierasz na " sklepie krasnoludka" - warto poczytac
              powazniejsze publikacje zanim zaczniesz sie wypowiadac-
              -to bylo do kasi1302-
              • anulex Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:35
                A mogłabyś mi polecić jakąś poważniejszą publikację, w której opisano teorię
                przedstawioną tu przez Pacynkę?
                • jonquille Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:45
                  moze sprobuj czyms siebie zastapic: zostaw dziecku swoja koszulke, zeby chociaz
                  czulo zapach mamy, moze tak poczuje sie pewniej?
                  • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 21:19
                    jonquille bardzo dobry pomysl-kiedy moja siostra musiala wyjsc na pare godzin i
                    zostawila mi swojego ,wtedy 2 miesiecznego synka ,tez na poczatku plakal,kiedy
                    polozylam kolo niego koszulke(uzywana)mojej siostry od razu sie uspokoil.
                • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:54
                  O to powinnas spytac Pacynke-
                  ponizej kopiuje ci fragment do rozwazenia-

                  Słownik psychoanalizy B.E. Morre'a i B.D. Fine (1997) podaje, że jako pierwsza
                  wprowadziła ten termin w 1949 roku A. Balint, a rozwinęła go T. Benedek.
                  Pojęcie to w rozumieniu obu autorek odnosi się do wzajemnej zależności
                  niemowlęcia i matki, którzy potrzebują siebie nawzajem i są dla siebie źródłem
                  zaspokojenia różnorodnych potrzeb. Pojęciem tym zaczęła posługiwać się na
                  początku lat 50 również M. Mahler, modyfikując nieco jego rozumienie. W jej
                  teorii symbioza odnosi się do hipotetycznie doświadczanego przez niemowlę stanu
                  jedności z matką oraz do wewnętrznego zapisu (reprezentacji umysłowej) tego
                  stanu. Symbioza w ujęciu Mahler jest metaforą. Nie opisuje tego, co
                  rzeczywiście dzieje się między dwiema osobami. Termin ten, jak pisze Mahler,
                  ma "opisywać ten stan złączenia z matką, w którym "ja" nie jest jeszcze
                  odróżnione od "nie-ja", a to co zewnętrzne i to, co wewnętrzne zaczyna się
                  dopiero wyłaniać jako różne" (Mahler, 1968, s. 9). W 1975 roku Mahler, Pine i
                  Bergman rozszerzyli pierwotną definicję: "symbioza oznacza stan społeczno-
                  biologicznej wzajemnej zależności pomiędzy niemowlęciem w wieku 1 do 5 miesięcy
                  a jego matką (...), w którym self i wewnątrzpsychiczne reprezentacje matki nie
                  zostały jeszcze zróżnicowane. (...) Dziecko zachowuje się i funkcjonuje w tym
                  okresie tak, jak gdyby ono i matka stanowili omnipotentną jedność w dwojgu,
                  otoczoną wspólną granicą (symbiotyczną powłoką)" (Mahler, Pine, Bergman, 1975,
                  s. 290-291). Podobnie rozumienie tego terminu przedstawiają inni autorzy. I
                  tak, Angel (1972) opisuje symbiozę jako intrapsychiczny stan połączenia
                  reprezentacji własnej osoby i obiektu uczuć. A. Freud (za Pollock, 1964) - jako
                  poczucie dziecka, że stanowi jedność z ciałem matki, Giovacchini (1972) - jako
                  stadium rozwoju, w którym dziecko nie czuje, że jest odrębne od świata (por: M.
                  Sokolik, 1994).
                  • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:55
                    -to bylo do anulex-
                  • anulex Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 21:51
                    Spytalam Ciebie, bo to Ty o poważnych publikacjach wspominałaś smile

                    Za tekst bardzo dziękuję. Rozważyłam i doszłam do wniosku, że teoria jest dla
                    mnie mało wiarygodna. Zawsze z dużą nieufnością podchodzę do ludzi, którym
                    wydaje się, że wiedzą, co myśli 4 miesięczne dziecko. Szczególnie, kiedy snują
                    teorie trudne do empirycznej weryfikacji.
                    • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 22:28
                      A ja mysle,ze te teorie oparte sa na wieloletnich obserwacjach,ale dziecko to
                      nie maszyna ,kazde rozwija sie we wlasciwy sobie sposob.
                      • anulex Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 26.05.06, 12:44
                        Jak przy pomocy obserwacji można stwierdzić, że dziecko nie zdaje sobie sprawy
                        z tego, że ono i matka to dwie oddzielne osoby? I że jak nie widzi mamy, to to
                        jest dla niego tak jakby samo nie istniało?
                        • saraanna Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 26.05.06, 22:32
                          Jezeli piszesz o teorii symbiozy ,ktora wczesniej podalam ,to musialabys
                          przeczytac publikacje autorow,ktorzy stworzyli ta teorie,ktora napewno poparta
                          jest badaniami naukowymi.To logiczne,ze nie spytasz sie niemowlecia,co czuje w
                          danej sytuacji,tylko wysuwasz wnioski miedzy innymi obserwujac reakcje na dane
                          bodzce.
              • kasia1302 Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:45
                Wpadło mi jako pierwsze w "oko", a nie chce mi się przepisywać. Moja
                poprzedniczka poparła naukowymi publikacjami. Ja wiem, ze macie wyjątkowe i
                inne dzieci niż miliony, ale to jest Wasze zdanie i tylko Wasze.
          • anulex Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 25.05.06, 20:28
            "Poczytałam trochę psychologii rozwojowej". Dodatkowo zdałam z niej egzamin na
            bardzo dobry. O teorii wedle której dziecko identyfikuje się z matką i jak jej
            nie widzi to tak jakby samo nie istniało nie słyszałam. Nie wykluczam, że ktoś
            może kiedyś coś takiego wymyślił, ale... to jeszcze nie powód, żeby mu wierzyć.

            Bardzo szanowana przeze mnie psycholog mówiła na wykładzie, że dziecko w wieku
            2-3 miesięcy odkrywa, że istnieją ludzie i nieludzie. Objawem jest to, że
            zaczyna okazywać radość na widok człowieka (jakiegokolwiek). Dziecko, które ma
            4 miesiące płacze w odpowiedzi na odejście człowieka. Dziecko mające 8 miesięcy
            odmiennie reaguje na osoby znane i obce.

            Tymczasem w podręczniku "Rozwój człowieka" Turnera i Helmsa napisano, że już
            kilkudniowe noworodki przejawiają oznaki różnicowania twarzy matki i innych
            osób (wykazywały więcej reakcji ssania gdy widziały obraz twarzy swojej matki
            niż gdy pokazywano im twarze innych osób). Jednocześnie wedle tej książki lęk
            przed rozstaniem pojawia się dopiero koło 12 miesiąca życia.

            Myślę, że nauka na razie niewiele jest w stanie powiedzieć na temat tego, co
            czują i myślą małe dzieci. To znaczy mówić to może i mówi dużo, ale nic jest w
            tym specjalnie wiarygodna. Zgadzam się z Hankam, że nie docenia się dzieci.
            Jeśli autorka wątku zaobserwowała, że jej dziecko płacze, kiedy dłużej nie
            widzi mamy, nie ma co jej wmawiać, że jej się zdaje.

            Tylko niesetety nie wiem, jak poradzić sobie z takim problemem. Jeśli nie ma
            możliwości pozostania w domu, to chyba pozostaje tylko zacisnąć zęby. Mam
            nadzieję, że sprawa zakończy się tak, jak u obserwowanych przeze mnie dzieci w
            żłobku i przedszkolu. Początek jest dla nowicjuszy bardzo trudny, ale potem
            większość się przyzwyczaja. Problemy wracają po dłuższych przerwach (wakacje,
            święta), ale są przejściowe. Niestety istnieje grupa dzieci, które nie
            przyzwyczajają się nigdy. Wtedy rodzice często decydują się wbrew
            przeciwnościom losu zostawić je w domu. Ja należałam do takich
            nieprzystosowanych dzieci i chodziłam do przedszkola - i mi i mamie było bardzo
            ciężko, ale przeżyłyśmy. Pewnie kiedy nie zostawia się dziecka w grupie tylko z
            jedną osobą, to jest łatwiej.

            Sprawa jest trudna..., ale nie beznadziejna. Mam nadzieję, że wszystko się
            ułoży.
    • rycerzowa Re: 4-mies. dziewczynka placze przy rozstaniu! 27.05.06, 10:31
      Malutkiemu dziecku dobrze jest z mamusią, bo jej obecność oznacza
      bezpieczeństwo, ciepło, sytość. Nie wiem, po czym dzieci rozpoznają, że mama
      jest blisko; przypuszczam,że po zapachu i po dźwięku jej głosu.
      Gdy brakuje mamy, wrażliwe dziecko płacze ze strachu.
      Nawet malutki niemowlaczek uspokaja się, gdy mama bierze go na ręce i mówi :
      "no już , już cię zaraz nakarmię".

      Odwiedziłam mojego 2-miesięcznego wnuczka. Ku zaskoczeniu wszystkich, chłopaczek
      uspokajał się, gdy ja go brałam na ręce, tak samo, jak uspokajał się, gdy brała
      go na ręce jego mama. Ale nie uspokajał sie, gdy brała go tamta druga babcia,
      mieszkająca blisko i odwiedzająca często, ani nie - gdy młody tata.

      To chyba dlatego,ze od razu wskoczyłam w ciuchy swojej córki i używałam jej
      szamponu oraz innych kosmetyków.(Jadąc do nich nie biorę swoich rzeczy, tylko
      pyszności).

      Czasem dziecko nie chce smoczka od mamy, a zaakceptuje tego uspokajacza, gdy da
      go obca osoba. Zapach mamy kojarzy się z piersią, dlatego (byc może) dziecko
      wypluwa smoczek.

      Spróbuj pójść tą drogą - poprzez zapach.
      I moze spróbuj też nagrać swój głos na magnetofon, np. kołysankę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja