liberata
24.06.06, 22:54
Moja znajoma ma 12 letnią córkę. Dziewczynka nigdy nie mówi na głos w mojej
obecności, tylko szepcze mamie do ucha. Jest to bardzo irytujące z kilku
powodów:
1. przerywa mi w pół słowa, bo wydaje jej się, że jeśli ja nie słyszę co
mówi, to tak, jakby tego w ogóle nie było. Oczywiście tracę wówczas kontakt z
rozmówcą, muszę poczekać, aż sobie coś uzgodnią i dopiero wtedy kontynuować.
Bardzo niekulturalne, uważam.
2. sprawa najczęściej dotyczy mnie osobiście, ale nie zapyta mnie wprost,
choć ja i tak muszę zdecydować, tylko prosi mamę o pośrednictwo. Np. czy mogę
zawieźć ją do pobliskiego sklepu?, czy będąc w mieście (mieszkają na wsi)
mogę kupić jej jakąś rzecz? itp.
3. w ciągu mojej dziesięciominutowej rozmowy z mamą przerywa nam dosłownie co
chwilę, potem jęcząc: no mamaaaaa...
W tej sytuacji ignoruję ją, udaję że nie wiem o co jej chodzi i że w ogóle
coś chce. Ma 12 lat! Jak będzie miała 18 to też będzie szeptać mamie do ucha?
Dodam, że zna mnie od 3 lat, więc nie jestem dla niej obca.
I moje pytanie: czy wasze dzieci też mówią mamie do uszka, nie mówię już o
nastolatkach, bo to wręcz nienormalne, ale o tych młodszych? Pozwalacie im?
Bo ja nie, nigdy, jak ma coś do powiedzenia w towarzystwie, to niech mówi
głośno, a jak się wstydzi, trudno, musi poczekać.