"Psitulić!"

03.07.06, 11:33
Moze Wy mi pomożecie w jaki sposób mam postepowac z moją 2 latką?
Moja córcia jest na etapie małego buntu.Jak coś jest nie po jej mysli(czy to
w sklepie nie chce jej czegoś kupic, czy tez musi poczekać az zrobie picie)to
jest płacz jakby ja ktoś obdzieral ze skóry.To jakoś mnie nie rusza bo wiem
ze to taki etap.ale w czym rzezc.Od jakiegoś miesiąc czesto mowi "psitulić"
ja klękam i ją tulę.Zawsze.
I odkąd zaczęły sie te sceny,za każdym razem staje w odległości metra ode
mnie i sie drze "psitulić!!!" wiec ja ją tule, ale zauważylam ze jest coraz
gorzej.Bo ona sama nie chce podejsc, musze ja.I jak bylo to "psitulić" raz
podczas sceny tak teraz jest po 5,6 razy.
Jak mąz zwróci jej głosno uwage ze coś robi zle,Mala w ryk i wrzeczy "Mama!
psitulić!" i ryczy na calego.Ja chocbym w wanniew byla, musze wyjśc i ją
tulić, inaczej stoi pod łazienką i ryczy w głos.
"Psitulić" jest obecnie jekiś tysiąc razy dziennie.Juz szału dostaje.Jak
wychodze na balkon(!!!) to musze ja przytulić z 6 razy i buziaczka.Jak ide do
sklepu-to samo,"psitulić"z pięc razy.
1.czy to przejdzie?
2.Czy metoda "pzsitulić" podczas gdy jest nieposłuszna nie jest
jakimś "wybiegiem" bo w końcu to ja przychodze i ją tule i uspokajam. Wiec w
konsekwencji ona nie rozumie ze zle sie zachowala.
Dodam jeszcze, ze gdy mnie nie ma-nie ma scen.Jak spie w pokoju obok (w
dzien) to Mała jest grzeczna.Tzn sceny sie zdarzają ale niezywkle rzadko i
trwają kilka chwil i nie ma tego "psitulić"
Co robie żle?
Podpowiedzcie coś, bo czuje ze oszaleje.
    • papaprotka Re: "Psitulić!" 03.07.06, 13:52
      Pewnie Twoja córcia tak radzi sobie z nagłymi emocjami, co w tym wieku nie
      dziwi. Skoro jednak nie zachowuje się tak gdy Cię nie ma lub śpisz to
      sugerowałoby że jednak potrafi radzić sobie z nimi także sama. A gdy wie, że
      może to szuka u ciebie ukojenia bo jesteś jej najbliższa - to z pewnością nic
      złego smile
      A żeby sobie ułatwić życie spróbuj ją trochę "przetrzymać" z tym psitulaniem,
      tzn. jak możesz to psitulaj a jak jesteś np w wannie to nie mów "nie przytulę
      cię bo się kąpię" bo mała w szoku może nie usłyszeć drugiej części zdania i
      będzie ryczeć tym bardziej bo mama powiedziała że nie przytuli więc teraz musi
      przytulić za to co stało się wcześniej i za to, że powiedziała że nie przytuli wink
      powtarzaj wielokrotnie, że przytulisz, zaraz przytulisz... i staraj się robić swoje
      a poza tym to przejdzie smile
    • bri Re: "Psitulić!" 03.07.06, 13:52
      Nie wiem na ile "kumata" jest Twoja córeczka ale ja chyba oświadczyłabym jej,
      że od tej pory nie będę jej przytulać jak będzie wrzeszczeć. Jak zacznie robić
      scenę i drzeć się "przytulić" to powtarzałabym, że przytulę ją dopiero jak się
      uspokoi. I trzeba być w tym konsekwentnym. I przytulać często wtedy kiedy
      ładnie się bawi, jest posłuszna, itp.
      • babsee Re: "Psitulić!" 03.07.06, 14:58
        Moj mąż mowi dokladnie to samo.Nasz córcia jest bardzo dominująca.niezwylke
        szybko podporządkowuje sobie babcie,dziadków i dzieci w żłobku.Trzeba
        ja "tzrymać krótko" bo włazi na głowe błyskawicznie.
        Hmm...ale jak jej powiem ze przytule jak bedzie grzeczna to nie bedzie to
        oznaczc, ze akceptuje tylko grzeczne dziecko?Przeciez chyba nie wolno traktować
        czułości jako nagrody?Czy wolno?
        Jaga jest bardzo kumata.Tylko uparta jak osioł.Ale jak sie ją złamie raz, to
        nigdy nie wrca do złych zachowań.
        • bri Re: "Psitulić!" 03.07.06, 15:16
          Powiedz jej po prostu, że nie będziesz jej przytulać kiedy wrzeszczy i nie rób
          tego.

          Czego ją uczy obecna sytuacja? Jako dorosła osoba Twoja córka będzie uważała,
          że ma prawo drzeć się na kogoś i wymagać czułości nawet w sytuacji kiedy jest
          dla kogoś okropna.

          Wiem, że często prezentuję inną postawę niż większość matek na forum, które
          radzą "poczekać aż dziecko samo z tego wyrośnie" czy stosować różne triki (tak
          jak jedna z dziewczyn w tym wątku) zamiast powiedzieć dziecku prawdę i jasno
          postawić sprawę. Nie jestem w stanie zrozumieć czemu rodzice boją się przestać
          dawać mleko w nocy 1,5 rocznej dziewczynce mimo, że nie mają już siły wstawać w
          nocy, dziecko też się przez ten zły nawyk nie wysypia i jeszcze psują mu się
          ząbki.

          Ty jesteś rodzicem i ty musisz dziecku przekazać, co jest dobre a co złe. Ty
          jesteś odpowiedzialna za pokazanie mu jak wyglądają zdrowe stosunki
          międzyludzkie. A to nie jest normalne, że Ty się zgadzasz na każdy jej kaprys i
          np. wychodzisz z wanny bo ona żąda przytulenia.
    • jaskolka.dymowka Re: "Psitulić!" 03.07.06, 18:07
      Z przytulania nie rezygnowałabym, absolutnie - masz niesamowicie inteligentne
      dziecko, jeżeli samo znalazło sposób na uspokojenie się w trakcie krzyku.

      I bardzo dziwna dla mnie jest rada, żeby nie przytulać dziecka, które krzyczy.
      Jeżeli nie będziesz jej przytulać kiedy płacze lub krzyczy, to kiedy? Tylko
      wtedy, kiedy będzie grzecznym, bezproblemowym maluchem? Jeżeli coś jest nie
      tak, to mama mnie nie lubi?
      Przecież to właśnie dziecku które jest wściekłe i nieszczęśliwe matka jest
      najbardziej potrzebna. Dziecko na rodziców powinno liczyć właśnie wtedy, kiedy
      jest smutne, a na pewno wtedy, kiedy prosi o pieszczotę.

      Natomiast oczekiwałabym, że to dziecko przyjdzie się przytulić, a nie matka
      będzie do niego biegła - jeżeli zawoła Cię, np. z drugiego pokoju, to
      odpowiedz "to chodź tutaj, to cię przytulę" - jeżeli faktycznie ma taką
      potrzebę, to przyjdzie, a nie będzie czekać.

      Dziecko uczy się, że nawet jeśli rodzice są na nie wściekli, to je kochają -
      upewnia się, że ją kochasz i przytulisz, nawet jeżeli jesteś na nią zła.
      • jacksparrow1 Re: "Psitulić!" 04.07.06, 15:24
        Prosi, ale nie kiedy zada.Zauwaz ze z postu wynika ze dziecko owa prosba wedlug
        ciebie terroryzuje matke.Nie widze nic dziwnego i zakazanego i podejrzewam ze
        wylecialaby kobita z tej wanny jak z prozy jakby cos sie dziecku przytrafilo -
        ot upadla, czy wywalila sie i straszecznie mama potrzebna.Ale nie ma atak furii
        i "psitulic" tutaj mi sie wydaje ze jak stanowczo wyegzekwuje spuszczenie z
        tonu to nie ma sprawy.Moje dzieciaki probowaly tego manewru.Wrzaskiem, krzykiem
        przeforsowac cos na swoja strone.Zdziwily sie bardzo, bo nie tedy droga.I to ze
        dziecku powiesz zeby sie troche uspokoilo zanim je przytulisz nie oznacza ze
        bedziesz tulic tylko grzeczne dziecko.Bo czasami stanie sie straszeczna
        krzywda - ukochany misio sie pobrudzi, porcelanowy kotek sie potlucz, przeciez
        to wielka tragedia dwulatka i wtedy matka jest potrzebna i nie sadze zeby
        robila jakies problemy jak zaplakane dziecko przyjdzie ze skorupkami ze sie
        zbilo i trzeba utulic..Ale jak bez powodu wpada w histerie - to wydaje mi sie
        ze najpierw niech sie odrobinke uspokoi to potem pogadamy.No i tez nie
        przesadzajmy - matka tez czlowiek nie bedzie rzucala wszystkiego bo dziecko ma
        widzi mi sie.Oczywiscie sa syt. ze rzucasz bo dzieje sie cos ze musisz byc, ale
        mowimy o syt. ze dziecko chce teraz zaraz natychmiast.Moje dzieci sa nauczone
        ze nie przerywaja mi kapieli, rozmowy( a to zwlaszcza)jezeli nic powaznego sie
        nie dzieje.Ma prawo mi przerwac w pol zdania jak sie leje krew jak to
        mowimy.Szacunku dla wlasnej osoby i innych trzeba uczyc od najmlodszych lat.A
        mamy informacje ze owa dwulatka jest kumata wiec spokojnie nauki moze
        odbierac.Dwa lata to wiek kiedy dzieci zaczynaja sprawdzac gdzie beda granice i
        beda sie staraly przeciagac jak najwiecej na swoja strone i grac na uczuciach
        rodzicow.A to ze bedziemy konsekwentni w postepowaniu nie oznacza ze nie
        kochamy swoich dzieci.
        Glowa do gory i nie daj sie zwariowac.Tak jak ktos radzi - jak sie kapiesz czy
        cos innego waznego robisz - powiedz ze przytulisz za chwile.Nie mow ze nie
        przytulisz bo cos tam cos tam bo faktycznie w tym calym placzu i wrzasku
        uslyszy tylko nie przytule i glosniejszy wrzask gotowy - powtarzaj za chwile i
        staraj sie tez prosic by sie troche uspokoila.Przyuwaz kiedy ma te
        ataki"psitulania" z wrzaskiem zeby ewentualnie wyeliminowac przyczyne.
        Poza tym pamietaj - dzieciaki nieboraki pozwalaja sobie na wiecej przy
        mamusiach.Wiem bo narzekam czasami na te dwa moje lobuzerskie lobuzy a maz mowi
        ze on z nasza dwojeczka az takich problemow nie ma jak z nimi zostaje jak ja
        ide do pracy.My mamy mamy ciezkei zycie.Ale powiedz - zamienilabys sie z kims?
        pozdrawiam
    • nangaparbat3 Re: "Psitulić!" 03.07.06, 20:48
      Jeszcze teraz sie przytulamy (córka ma 15), a kiedy miała 2, robiłysmy to chyba
      bez przerwy. Często bez żadnego powodu i ja bym radziła pójść właśnie tą
      drogą. Przytulać córeczkę od tak sobie, nie jako nagrodę za grzeczność, nie
      tylko jako uspokojenie - po prostu przytulaj ją dlatego, ze jest, i ze się
      kochacie.
      Z Twojego listu mozna odnieść wrażenie, że juz masz dość, jesteś wykończona - a
      to budzi jej niepokój, który tylko Ty mozesz ukoić. Ale Ty jestes juz tym
      wszystkim zmeczona, więc nawet kiedy ja przytulasz, ona wyczuwa, ze "niedo
      końca", i dlatego chce coraz dluzej i coraz częściej. To błędne koło, które
      trzeba przerwać. Odmawiając jej czulości, tylko je nakręcisz jeszcze bardziej.
      Może nawet przestanie wymuszać na Tobie przytulanie, ale to nie znaczy, ze
      sytuacja sie poprawi - obawiam się, ze wprost przeciwnie.
      To jeszcze raz - przytulaj, przytulaj przy każdej okazji, po prostu zawsze
      wtedy, kiedy poczujesz na to ochotę, zanim ona zacznie się drzeć. I może nie
      zacznie.
    • patrycja0 Re: "Psitulić!" 03.07.06, 21:46
      A u mnie było "uspokój mnie!". Zaczęło się gdy córcia była już trochę większa -
      ok. 3 latka. Trwało około roku. Też miałam dość, bo byłam wściekła przez samą
      sytuację, te jej wrzaski, a tu rozpaczliwe "uspokój mnie" - i co, zamiast
      wyładować się krzykiem lub klapsem (których nigdy nie stosuję, ale czasem mam
      ochotę)trzeba się łyskawicznie opanować i jeszcze czule krzykacza przytulać.
      Zresztą efekt murowany, od razu cisza. W tej chwili dziecku przeszło. Ma 4,5 r.
      Jak jest bardzo złe to się obraża i idzie do swojego pokoju. Uff.
    • de_la_hoya Re: "Psitulić!" 03.07.06, 22:15
      ale Cie córa wytresowała!
      • mavva Re: "Psitulić!" 04.07.06, 10:11
        Wytresowała? Dlatego, że chce być z matką blisko jak jej źle?
        Potrafi to zwerbalizować mimo, że to maleństwo jeszcze.

        Moje maleństwo ma 6 lat i też jest "pitulić", jak nikt nie widzi oczywiście.
        Korzystam ile się da i nigdy nie odmawiam dziecku bliskości.
        Nie wyobrażam sobie słowa NIE w takim momencie choćbym była najbardziej zajęta
        czy zła na niego.
        • bri Re: "Psitulić!" 04.07.06, 11:05
          smile A jak Twoje maleństwo będzie miało 17 lat, wróci pijane z imprezy o 3 w
          nocy, zarzyga Ci perski dywan a potem wymamrocze "psitulić" to też zamierzasz
          to zrobić?
          • babsee Re: "Psitulić!" 04.07.06, 11:26
            dzięki za odzew.
            I widzicie,genaralnie moj mąż prezentuje poglad jak Bri.I ja sie częściwo
            zgadzam-wytresowala mnie.Ale mam obawy ja pisze Jaskolka-ze trzeba kochac
            zawsze.I moze półsrodek bylby najlepszy?
            Czyli mowienie w chwilach wrzasków-"mamusia Cie kocha bardzo ale przytulę cie
            jak sie uspokoisz"
            Bo niestety-jak napisalam,moje dziecko ma niewiarygodną zdolność do
            przejmowania kontroli nad sytuacją.Uwierzcie mi-od Małego, potrafila sobie
            podporządkować Babcie,Dziadków i mnie.A co najśmiesznijesze, bardzo szybko
            podporzadkowuje sie dyscyplinie.
            Ja mam wrazenie ze ona wciąż poszukuje granic,czeka az my je wyznaczymy.
            I ja nie odmówie nigdy tulenia jak wychodze do sklepu (wzcoraj 6 razy przed
            wyjściem),jak sie kładzie spać(wolala mnie do pokoju 3 razy), jak sie wywrócila
            i uderzyla.
            Ale mam nieodparte wrażenie,ze własnie w tej małej główce zaświtało,ze jak Mama
            przytuli to akceptuje jej zachowanie.Bo to sie nasila, bo jak tylko zacznie sie
            wrzask to juz po jednej sekundzie jest "psitulic", bo sie poszerza zakres tej
            jej "władzy"-czyli czeka teraz az ja podejde a sama już nie podchodzi.
            Widze po prostu ze to przybiera zły obrót.
          • mavva Re: "Psitulić!" 04.07.06, 19:02
            Co za postacka demagogia. smile
            Wyobraź sobie, że dojrzewanie jest procesem i taki 6 latek wciąż potrzebuje
            bliskości i przytulania, ale zaczyna się tego wstydzić. To są takie ostatnie
            chwile, kiedy się chce wtulić, bo też powoli zaczyna wchodzić w wiek, kiedy jest
            mu to potrzebne mniej. Do 17 lat jeszcze ma całe 11 lat czyli prawie dwa razy
            tyle, ile przeżył dotychczas. Mam nadzieję, że jakoś to trafi do Twojej dość
            ograniczonej wyobraźni.
            Jeśli pozwoli Ci ona spostrzec różnicę między dwulatką, która dopiero co uczy
            się, że jest oddzialną istotą, a 17 latkiem to znaczy, że coś się w Twojej
            głowie ruszyło, choć wątpię szczerze w ten cud. smile

            Dzieciom, jeśli masz, współczuję. smile)))

            • bri Re: "Psitulić!" 05.07.06, 13:01
              Mi się wydaje, że ludzie do śmierci potrzebują czułości wink
        • bri Re: "Psitulić!" 04.07.06, 11:22
          Oczywiście żartuję, nie obrażaj się. Rozumiem Twoje podejście i o ile Tobie ono
          odpowiada to jest super. Gdyby moja córka zachowywała się tak jak córka Autorki
          wątku ("psitulić jest tysiąc razy dziennie") to nie wytrzymałabym dwóch dni.

          Oczywiście jestem za tym, żeby dziecko wspierać w trudnych momentach; przytulam
          swoją córkę jeśli przestraszy ją zły sen nawet jeśli potrzeba godziny żeby się
          uspokoiła itp. Ale wszystko ma swojego granice. Po chwili zastanowienia i
          obserwacji rodzic jest w stanie stwierdzić czy dziecko naprawdę przeżywa jakiś
          szczególnie trudny moment czy po prostu chce wypróbować ile ma władzy nad
          rodzicami. Z tego co Autorka wątku napisała dziewczynka wyczaiła, że jednego
          mama nie potrafi jej odmówić - przytulania - i naciąga strunę. Może da się tak
          zrobić, że mama będzie mnie przytulać non-stop? Jeśli mamie to odpowiada to
          OK. Jeśli natomiast mamie to nie odpowiada to uważam, że trzeba dziecko
          nauczyć, że nawet ludzie, którzy je bardzo kochają, w tym rodzice, mają prawo
          do swoich spraw i nie będą na każde jej skinienie przez 100% czasu. Bo taka po
          prostu jest rzeczywistość.
    • nangaparbat3 Re: "Psitulić!" 05.07.06, 12:43
      Rozgrywka z dwulatką? Kto kogo przterzyma? Nauczyć, kiedy mama przytuli, a
      kiedy nie? Coś jakby pojedynek. Tylko zauważcie, jak nierowno rodzielono siły.
      Zawsze przytulałam córkę, kiedy tylko chciała. Czasem było jak u Babsee -
      przytulic, kiedy ją skrzyczałam, bo była niegrzeczna. Rozumiałam, że to znaczy:
      przytulam cie, bo byłaś niegrzeczna i cie skrzyczałam, ale boisz sie mojego
      gniewu i chcesz mieć pewność, że mimo gniweu jestem mamą, która zawsze cie
      kocha. Wychowałam bardzo wrażliwą i empatyczna dziewczynę.
      • bri Re: "Psitulić!" 05.07.06, 13:08
        Po co na nią krzyczałaś w ogóle skora takaś idealna mamusia? wink Moim zdaniem da
        się wychować dziecko bez krzyku.

        Opisana tu sytuacja jest inna - to dziecko krzyczy i wtedy domaga się
        przytulania. Mama niewiele ma z tym krzykiem wspólnego skoro zdarza się on
        nawet kiedy jest w wannie.
        • nangaparbat3 Re: "Psitulić!" 05.07.06, 17:41
          bri napisała:

          >> Opisana tu sytuacja jest inna - to dziecko krzyczy i wtedy domaga się
          > przytulania. Mama niewiele ma z tym krzykiem wspólnego skoro zdarza się on
          > nawet kiedy jest w wannie.
          Dziecko na 99% się, kiedy nie czuje sie bezpiecznie. Tresura, kiedy bedzie
          przytulane, a kiedy nie, tylko pogorszy sytuację. Juz pisałam wyżej - kiedy z
          matki zejdzie napiecie zwiazane z tym tuleniem, dziecko sie uspokoi i
          przestanie przytulanie co chwile wymuszać (chyba ze jest jakis inny powód
          sprawiajacy, ze mała czuje sie zagrozona).
          Wydaje sie, ze to jest proste jak drut.
          • molla7 Re: "Psitulić!" 05.07.06, 23:59
            Witajcie. dawno tu nie zagladałam. ale watek zdaje mi sie byc bliski. Mała ma ponad 2 latka, potrafi marudzeniem zameczyc. staram sie dzielnie udawac ze nie robi to na mnie wrazenia i nie dac sie wciagac w szantaz ale czasmi nerwow brak, wtedy krzycze. nie mam wyrzutow sumienia ze krzycze, jestem czlowiekiem, nie aniolem, swoja wytrzymalosc mam, zastanawialam sie jednak co zrobic zeby taka sytuacje naprawic. j. wyjsciem okazalo sie wzajemne przepraszanie. Rozalka kiedy doprowadzi mnie do pasji zdajac sobie sprawe ze zle zrobila szepcze >pasiam<, ja tez ja >pasiam< i przytulam. Tlumacze dlaczego wyprowadzila mnie z rownwowagi, zazwyczaj dotyczy to tego co moglaby powiedziec zamiast koszmarnie niunczyc i marudzic zeby osiagnac jakis swoj cel np nie pojscie spac, dostac cos nie dla dzieci do zabawy np matki szminki albo tubke kremu do rak itp...
            Ukrecanie sobie jezora od tlumaczenia jak inaczej mozna zalatwic sprawe naprawde poskutkowalo. Mala swietnie werbalizuje potrzeby i tego marudzenia jest o wiele mniej. Juz nie chce, mam dosc, jeszcze nie, bardzo chce, chce cossmile, tatusiu daj pieniazek na misia.
            u nas psitulic ostatnio wyrazane jest 25 razy wypowadanym mamusiu jestes moja kochana, no jak jej wtedy nie psitulic.
    • jasiekmiki Re: "Psitulić!" 05.07.06, 14:13
      spokój i tylko spokój może nas uratować. Poważnie: sama dostrzegłaś , że zaczyna
      rządzić. Nie możesz odmówić tulenia. Ja na mojego robiłam tak, kucałam i
      czekałam z otwartymi ramionami. Czasami dłłuuugo czekałam. Tarzał się, krzyczał
      ale w końcu przylazł. Teraz mniej krzyczy smile i sam przybiega. No i na koniec,
      zawsze, zawsze się uśmiechać choćby krew zalewała.
    • babsee Re: "Psitulić!" 10.07.06, 08:57
      bardzo Wam dziekje za wszytskie opinie.Podjęłam kroki i już działa!
      1.Nie podchodze do niej-ona musi.
      2.Jak jestem w toalcie albo w wannie-mowie spokojnie(za pierwszym razem jakies
      \50 razy)"Mama jest w toalecie-zaraz wyjdzie i cie przytuli"-pierwszy raz
      wrzask trwal dopoki nie wyszlam, pozniej coraz lepiej a teraz(po 4 dniach!)
      idzie do pokoju i czeka na mnie smile
      3.Wutlumaczylam jej jakies 1000 razy "Mama Cie kocha i zawsze cie bedzie tulic
      ale Twoje zachowanie jest nieladne i Mamusie cie przytuli jak sie uspokoisz" i
      wiecie co?to dziala!
      I co najwazniejsze-po raz kolejny zelazna konsekwencja sprawila,z moje dziecko
      akceptuje nowe zasady w ciagu 3 dni!
      • bri Re: "Psitulić!" 10.07.06, 10:58
        Wiedziałam, że tak będzie.
        • babsee Re: "Psitulić!" 10.07.06, 15:01
          smile
          dzieki Bri.masz twarde zasady ale chociaz ja wymiekam i to dosc czesto to mam
          pełną swiadomość ze moje dziecie (Blizniak zodiakalny-uparciuch i buntownik) ma
          charakterek po mnie.I na mnie tez działały tylko jasne i przejrzyste zasady.nie
          do złamania.Prędzej czy pózniej dostosowywałam sie do nich.I tak samo ma córcia.
          pozdrawiam
      • cynta Re: "Psitulić!" 11.07.06, 06:25
        Najpierw kochac, potem kochac , potem wychowywac i na koncu tresowac.
        Zastanowcie sie ktore z tych kryteriow zostalo tu zasstosowane. Ja wychowuje
        moje corki niekonsekwentnie bo nie mam na to serca i za bardzo je kocham i
        wierzcie mi wyrastaja (a jedna juz wyrosla) na kobiety dobre, mile, wcale nie
        rozpuszczone. To naprawde nie jest najwazniejsze ale z pewnoscia duzo
        latwiejsze: zastosowac konsekwencje i juz, bedzie po mojemu a nie czuje sie zle
        bo to doskonala metoda wychowawcza...
        • bri Re: "Psitulić!" 11.07.06, 09:30
          Ale widzisz, wg mnie stawianie dziecku granic to jest właśnie jeden ze sposobów
          w jaki ja mu okazuję swoją miłość. Też oczywiście przede wszystkim kocham swoją
          córeczkę ale staram się być konsekwentna bo moim zdaniem to właśnie daje jej
          poczucie bezpieczeństwa.

          Wyobraź sobie, że jesteś w dzikiej dżungli z przewodnikiem.

          Przewodnik może dobrze znać się na swojej robocie i przekazywać Ci jasne
          zasady, których należy przestrzegać; stanowczo wymagać od Ciebie żebyś nie
          jadła trujących owoców i nie wkładała ręki do nory jadowitego węża.

          Przwodnik może również zachowywać się niekonsekwentnie, jakby nie był pewny
          swojej roli. Czasem Ci czegoś zabroni, czasem nie. Jak zapomnisz, że czegoś nie
          wolno i zaczniesz zrywać zakazane owoce to nie przypomni Ci, że nie wolno ich
          jeść, itp.

          Który przewodnik Twoim zdaniem jest lepszy i z którym czułabyś się bezpieczniej?
    • babsee Re: "Psitulić!" 11.07.06, 10:20
      napisałaś w taki sposób ze poczułam sie jak jakas psychopatyczna matka.
      Mnie wychowano tez na miła i grzeczną-bez krzyków,bez bicia.Jedyen co-twarde
      zasady.Moja Mama jest do dziś moją partnerka ale jest moja Mama i jej zdanie
      bylo i jest najważniejsze.Z racji wieku, mądrości życiowej i szacunku
      bezgranicznego.
      I tak wychowuje moje dziecko.Mimo ze czasem mam wrazenie ze nie do konca mnie
      jeszcze rozumie-to z uporem wszystko jej tłumacze.Po 100 razy powtarzam.nie
      krzysze.Nie złoszcze sie na nią.na myśl by mi nie przyszlo podnieśc ręke.
      I wczoraj w sklpeie miałam przykład:moje dziecko bralo po koleji rzeczy z
      półeczki stojacej obok kasy (słodycze,gumy do żucia)pytało co to jest i
      dokładało z powrotem,.Dziecko przy kasie obok robilo to samo z tą różnicą,ze
      nie odkładało tylko darło sie na pół sklepu i robiło sceny.Umeczona Matka
      wreszcie pozwolila wziąć jednego batonika.dziecko radosne zamilkło.I co?
      Moje dziecko zna granice-tato nigdy ich nie pozna bo w imię przedziwnenie
      rozumianje miłości, matka na wszytsko pozwala.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja