"ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci

03.07.06, 18:17
Ostatnio usłyszałam jak pewna znajoma powiedziała do mojego synka że jest taki biały nie opalony. Jej syn stał bez koszulki w krótkich spodenkach i był po prostu brązowiutki. Jakoś nie zdążyłam zareagować i nic nie powiedziałam. A chyba powinnam powiedzieć że chronię mojego małego przed słońcem i większym ryzykiem czerniaka w przyszłości, smarując kremem z dużym filtrem.
Właściwie to co roku słyszę podobne teksty od wielu znajomych. Czemu nie opalam dziecka, słońce jast takie zdrowe, będzie ładnie wyglądał, po co krem...... itp.
Co Wy na to. Opalacie dzieci żeby były "ładniejsze"?
    • 0golone_jajka Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 03.07.06, 18:22
      Smaruję 40stką, a i tak się opala, ale sporo bywa na dworzu.
    • vibe-b Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 03.07.06, 19:19
      Smaruje filtrami, zakrywam odzieza, staram sie by dziecko nie przebywalo
      wystawione bezposrednio na slonce, zwlaszcza miedzy 10-16. Kazda literatura
      poswiecona tematyce dzieciecej, kazda dermatologiczna broszurka, zaleca wlasnie
      takie postepowanie; nie rozumiem, jak rodzic w czasach obecnych moze byc
      lekkomyslny/ niedbaly /nieuswiadomiony do tego stopnia, by "opalac" dziecko.
      NO ale kazdy dba o swoj cyrk najlepiej jak umie. Ja jestem ostrozna, pare rakow
      skory sie o mnie juz otarlo.
      • emag1 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 03.07.06, 20:49
        a moje dziecko jest "smagnięte" słoncem. cały czas jest na dworzu, wiec nie ma
        siły, szczególnie teraz, zeby sie nie opaliła. smaruję dziecko kremem, ale tez
        nie unikam promieni słonecznych. mysle ze całkowita ochrona dziecka przed
        słoncem szkodzi mu tak samo jak słonca nadmiar. Zdarza sie ze moja córka siedzi
        ze mną na trawie w pełnym słoncu. Jak jest bardzo gorąco przesuwamy sie gdzies
        gdzie jest więcej cienia. to wszystko.
        nie ma skóry w kolorze alabastru. jest opalona. ale tez zdrowa i szczesliwa.

      • marki0 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 03.07.06, 20:51
        Ja osobiscie lubie sie opalać ale dzieciaka smaruję filtrem 69 bo wydaje mi sie
        że ma jeszcze czas na opalanie. Ubieram go w przewiewne ubranka, jednak
        niekoniecznie zakrywajace ramiona, zdarza sie też że czsem na wszi biega po
        prostu na goloasa.Ale tak jak mówie kremu mu nie żałuje.Ma 5 latek. Córka ma
        9m-cy i też ostatnio usłyszałam co ja ja tak chowam przed tym słoncem.Przecioez
        jest taka biała. I niech sobie bedzie myslę soboie i grzecznie olewam wypowiedz
        przypadkowo spotkanego przechodnia.Smaruję ja 30-mineralna.
    • brumming Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 03.07.06, 22:12
      ło matko mam to samo: "ściągnijcie mu chociaż ten kapelusz, jest tak gorąco,
      troszkę się opali, to mu nie zaszkodzi" indifferent
      Szlag mnie trafia! używam, u dziecka 2,5 letniego, filtra 40 lub 60; zawsze
      kapelusza i staram się nie przebywać w godzinach najsilniejszej operacji na
      pełnym słońcu.
    • judytak Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 06:40
      osobście korzystam ze zdrowego rozsądku
      ciepłym latem raczej nie wychodzę w środku dnia
      jak jest nieprzyjemnie gorąco na słońcu, to idziemy w cień
      małe dzieci (do wieku szkolnego) noszą kapelusze, starsze, jak chcą, noszą, jak
      nie chcą, nie noszą
      do opalania używam kremy "dla dzieci", faktor 15-25, kiedy uznaję, że to za
      sabo, zakładam koszulkę

      i przy identycznym traktowaniu mam dziecko, które po pierwszym słonecznym
      tygodniu wyglada, jak cyganka z blond włosami, i mam też takie, które do końca
      lata ma białe jak kreda nogi i brzuch, tylko trochę lepiej wyglądające ręce i
      plecy (a włosy ciemniejsze, niż tamtej)

      kwestia dziedzicznych własciwości, po prostu

      pozdrawiam
      Judyta
      • truscaveczka Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 08:08
        O, właśnie smile Też tak mam smile
        Jeśli delikatnie i stopniowo wystawiam się na słońce, nabieram złocistego
        kolorytu cery. Olga ma tak samo.
        Używamy tego samego balsamu z filtrem 30, mała nosi kapelusik osłaniający buzię
        i nie siedzimy w bezpośrednim słońcu, ale nie chowam dziecka maniacko przed
        promieniami.
        Po prostu trzeba ze spokojem i odrobiną intuicji podchodzić do tematu.
        Poza tym każda kobieta powinna pamiętać, że to ona jest najlepszą mamą dla
        swojego dziecka, wyposażoną w instynkt macierzyński i intuicję. Zaufajcie sobie,
        a nie zewnętrznym autorytetom.
        • stypkaa Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 08:27
          > Poza tym każda kobieta powinna pamiętać, że to ona jest najlepszą mamą dla
          > swojego dziecka, wyposażoną w instynkt macierzyński i intuicję.
          No niestety, z tym się nie do końca zgodzę. Bo gdyby tak było nie było by tych
          wszystkich nieszczęść wśród dzieci, dzieci bitych, molestowanych, zostawianych
          samych sobie. Bo przecież każde dziecko ma matkę...
          • ibulka Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 11:47
            stypkaa napisała:

            > > Poza tym każda kobieta powinna pamiętać, że to ona jest najlepszą mamą dl
            > a
            > > swojego dziecka, wyposażoną w instynkt macierzyński i intuicję.
            > No niestety, z tym się nie do końca zgodzę. Bo gdyby tak było nie było by
            tych
            > wszystkich nieszczęść wśród dzieci, dzieci bitych, molestowanych,
            zostawianych
            > samych sobie. Bo przecież każde dziecko ma matkę...


            To nie są matki, tylko kobiety o jakichkolwiek zaburzeniach emocjonalnych... smile
            • lola211 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 12:22
              Owszem, to sa matki, bo w koncu urodziły te dzieci.Tylko ze nie nadaja sie
              absolutnie do tej roli.
              Nieprawda jest, ze kazda matka wie co dla dziecka najlepsze, ze na pewno
              dziecko kocha, itd- tak ma tylko czesc z nas, reszta jest jak ze złego snu, na
              nieszczescie ich dzieci.

              • ibulka Re: lola 04.07.06, 22:37
                lola211 napisała:

                > Owszem, to sa matki, bo w koncu urodziły te dzieci.

                Nie jest MATKĄ ta kobieta, która urodziła, tylko ta, która wychowała.
                Biologiczną 'matką', owszem - ta od rodzenia. Ale zbyt piękne to słowo - MATKA -
                aby nazywać nim zwierzę, które własne maleństwo marynuje kur** w beczce, albo
                leje na śmierć!!!

                Matka - dobra, która wychowała - wie, co najlepsze dla jej dziecka. Matja - ta
                od rodzenia - niekoniecznie.


                Pozdrawiam.
                • stypkaa Re: lola 05.07.06, 08:50
                  >Nie jest MATKĄ ta kobieta, która urodziła, tylko ta, która wychowała
                  Masz rację. Z tym się jak najbardziej zgodzę.
                  Ale ile jest takich matek, które właśnie wychowują dzieci lejąc je??? Przecież
                  gdyby te dzieci od małego były im zabrane i "dane" komuś innemu na wychowanie -
                  to rodzicami byliby Ci którzy je wychowują.
                  Ale bardzo często Ci którzy wychowują są też katami. A to wtedy nie jest MATKA
                  i OJCIEC???
                  • ana_mama_patrycji Re: lola 05.07.06, 13:43
                    W przyszłym tygodniu jedziemy do Polski ( z Aten) ależ będzie gadania że mała
                    nieopalona. Bo smarujemy się kilkakrotnie ( 30 faktor) będąc na plaży i w
                    największe upały z domu niewychodzimy. Jest opalona ale napewno nie tak jak się
                    spodziewają. hehe
                  • ibulka Re: lola 05.07.06, 15:12
                    stypkaa napisała:

                    > >Nie jest MATKĄ ta kobieta, która urodziła, tylko ta, która wychowała
                    > Masz rację. Z tym się jak najbardziej zgodzę.
                    > Ale ile jest takich matek, które właśnie wychowują dzieci lejąc je???
                    Przecież
                    > gdyby te dzieci od małego były im zabrane i "dane" komuś innemu na
                    wychowanie -
                    >
                    > to rodzicami byliby Ci którzy je wychowują.
                    > Ale bardzo często Ci którzy wychowują są też katami. A to wtedy nie jest
                    MATKA
                    > i OJCIEC???


                    Pisząc 'wychowują', miałam na myśli raczej to, iż są dobrymi rodzicami,
                    kochającymi swoje dzieci, zapewniającymi, lub chociaż starającymisię zapewnić
                    im wspaniałe dzieciństwo i życie...
                    Moim zdaniem lanie dziecka to nie jest wychowanie, chociaż nie będę pisać, że w
                    życiu nie dam klapsa córkom czy synowi...
                • lola211 Re: lola 05.07.06, 14:40
                  To sie moze odnosic najwyzej do osob adoptujacych czy przysposabiajacych
                  dzieci, ale spora rzesza tych "matek" jest jednak za te matki uwazana, w koncu
                  te dzieci jakos wychowuje.Inaczej trzeba by uznac, ze dziecko nie ma matki
                  wcale, a to przeciez nieprawda.
    • lola211 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 09:21
      Biala, nieopalona latem skora rzeczywiscie dziwnie wyglada.My sie nie opalamy,
      a i tak brazowiejemy, mniej lub bardziej, w koncu slonce kazdego dopada, chocby
      na ulicy.Groźne jest nadmierne eksponowanie sie na slonce bez warstwy
      ochronnego kremu, jednak nie ma tez co przesadzac w druga strone.

    • bri Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 09:43
      Smaruję 60tką (zresztą siebie też). Oczywiście nawet z takim filtrem w końcu
      się człowiek opali. Zauważyłam, że młode dziewczyny szczególnie nie wierzą w
      szkodliwość nadmiernego opalania. Ja już skończyłam 30 lat i jakoś odechciało
      mi się intensywnie opalać bo na skórze widać po tym nie tylko skutek pozytywny
      czyli opaleniznę.
      • ibulka Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 11:49
        Dzieciaki smaruję 50-tką. Ja i małżon używamy jakiś olejków z delikatnym
        filtrem. Maluchów nie wystawiam na słonko, sama lubię się poopalać.
        I tak po pobycie nad morzem wszyscy opaleni wracamy, wszyscy, tzn. my i Julka,
        bo bliźniaki to dopiero drugi raz nad Bałtyk pojadą i jedyme, co im się opala,
        to... nogi smile)
    • aniko16 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 14:04
      Dla mnie z kolei absurdem jest smarowanie bladych dzieci filtrem 50. albo 60. i
      wystawianie na kilkugodzinne opalanie w ostrym słońcu. Najlepszym, naturalnym
      blokiem przeciwsłonecnym jest opalona skóra. Z kremów z filtrem powinno
      korzystać się z umiarem bo wcale nie są obojętne a ponadto przepuszczają
      szkodliwe promieniowanie. Ja smarowałam dziecko najwyżej 15 ale tylko na plaży
      i tylko miejsca bardzie eksponowane. Zazwyczaj zamiast kremu po prostu zakładam
      koszulkę. Walczę też jak mogę z manią zakładania czapki z daszkiem. Na
      szczęście synek ma ciemną karnację.
      • kangur4 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 16.07.06, 14:32
        Opalona skóra daje ochronę porównywalną z filtrem SPF 2 - 3, czyli praktycznie
        żadną.

        A czapka z daszkiem ma chronić przede wszystkim oczy przed bezpośrednim
        promieniwaniem.
        • molla7 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 16.07.06, 23:34
          kiedys kremow z filtrem nie bylo, ale nie bylo tez dziury ozonowej.
          jak wszedzie przydaje sie zdrowy rozsadek. jade z dzieckiem nad morze, dla nas zabieram faktor 15 dla malej 50. dopuszczam lekka smagłolicość. zeskwierczenie dopiero w pieklebig_grin
    • jacksparrow1 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 16:49
      Moje dzieciaki , a zwlaszcza syn maja ciemna karnacje, smarowane sa kremem z
      filtrem, slonce od wczesnej wiosny jest dozowane( zabierane z dworu kiedy
      najwieksze UV, a nie wylaza w ogole kiedy zapowiadaja ze jest b. wysokie danego
      dnia, jezeli nie musza) by skora sie przyzwyczaila na lato.Bo jednak nie
      unikniesz opalenia jak dzieciaki przebywaja calymi dniami na dworze.Moja mama
      zwykla mowic ze mojemu synowi wystarczy gradobicie zeby sie opalil.Nie przejmuj
      sie takimi tekstami.Jak dodatkowo sym ma jasna karnacje to zrozumiale ze
      bedziesz go chronila przed wplywem slonca, zwlaszcza tego mocnego letniego.
      • femian na dworzu? 04.07.06, 18:50
        Dlaczego mówicie/piszecie: "na dworzu"? Prawidłowo mówi się: "na dworze".

        Ja nie opalam mojego synka, chronie go kremem z filtrem 20 lub 40. Ale i tak
        troche się opalił na czerwono, bo dużo przebywa na dworze.
        • ibulka Re: na dworzu? 04.07.06, 22:39
          femian napisała:

          > Dlaczego mówicie/piszecie: "na dworzu"? Prawidłowo mówi się: "na dworze".

          W Twoim mieście - tak samo jak w moim - mówi się 'na dworze'.
          W innych regionach Polski mówi się 'na dworzu'.
          A jeszcze w innych - w Krakowie na przykład - mówi się 'na polu'.
          Wszystko zależy od regionu, w którym mieszkasz :o)

          Pozdrawiam :o)
          • nchyb Re: na dworzu? 05.07.06, 07:59
            > Wszystko zależy od regionu, w którym mieszkasz :o)
            mówi się różnie - jak najbardziej, jednak słownikowa wersja literackiej
            polszczyzny dopuszcza jako prawidłową wersję - tylko w formie - na dworze... smile
            • ibulka Re: na dworzu? 05.07.06, 15:13
              nchyb napisała:

              > > Wszystko zależy od regionu, w którym mieszkasz :o)
              > mówi się różnie - jak najbardziej, jednak słownikowa wersja literackiej
              > polszczyzny dopuszcza jako prawidłową wersję - tylko w formie - na
              dworze... smile


              To wiem, ale z drugiej strony trochę głupio to jest zrobione...
              Wiadomo, że w różnych regionach kraju ludzie używają innej gwary - naleciałość
              z dawnych miejsc zamieszkania, przyzwyczajenie, bo przecież kiedyś mówiło się
              inaczej itd....
              • agagor2 Re: na dworzu? 07.07.06, 15:20
                Wracając do kwestii " na dworzu"

                Potwornie mnie irytuje jak czytam taką składnie.
                Może używający wersji "na dworzu" nie wiedzą, że to nie jest wersja prawidłowa i
                należy im to uświadamiać na każdym kroku - w końcu człowiek uczy się całe życie.
                Sama pochodzę z podkarpackiego, gdzie "na polu" jest w przewadze, ale staram się
                mówić ( a przede wszystkim pisać) poprawna polszczyzna.

                Co do opalania - staram sie nie popadac w skrajności. Myślę,że jak kilka
                promieni słonecznych padnie na nie osłoniętą skórę, to nic się nie stanie. Z
                drugiej strony wielogodzinne opalanie dla maluchów nie jest również wskazane.
                jak wszystko w życiu - z umiarem.
                • zuzia.zet Re: na dworzu? 07.07.06, 20:31
                  agagor2 napisała:

                  > Sama pochodzę z podkarpackiego, gdzie "na polu" jest w przewadze, ale staram
                  si
                  > ę
                  > mówić ( a przede wszystkim pisać) poprawna polszczyzna.
                  >
                  Sugerujesz, że "na polu" jest niepoprawne? To jest regionalizm, a regionalizmy
                  NIE SĄ uznawane za błędy.
                  Więcej nt. dworu/pola:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=374&w=24730084&a=24748117
                  • agagor2 Re: na dworzu? 08.07.06, 08:46
                    Sugerujesz, że "na polu" jest niepoprawne? To jest regionalizm, a regionalizmy
                    > NIE SĄ uznawane za błędy

                    Nie wiem z czego wnioskujesz, że ja coś sugeruje.
                    Napisałam, ze uważam za błąd formę " na dworzu" i nic ponadto.
                    Znowu nadinterpretacja - nic nigdy nie może być powiedziane wprost?
                    Zawsze znajdzie sie ktoś kto widzi i 10 dno uncertain
    • nicniewiem19 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 21:51
      A własnie że najnowsze zalecenia mówią że nie powinno się smarowac dzieci
      kremami ze zbyt wysokim filtrem nawyżej 25,poniewąz promienie słoneczne
      powodują wytwarzanie w organiźmie prowitaminy D która jest dzieciom potrzebna.
      Nie przesadzajcie wiec z ta ochroną.Dziecko zdrowo opalone ale nie poparzone
      przez słońce.
      • jacksparrow1 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 04.07.06, 22:48
        Ja nie wiem jakie te zalecenia sa najnowsze ale w tym roku w Kanadzie bija na
        alerm i zalecaja 1 smarowanie dzieciakow kremami 25-30( wieksze nie robia
        zadnej roznicy)
        2 zakladanie okularow slonecznych
        aby sie chronic przed szkodliwym dzialaniem pronieni ultrafioletowych.Nie
        zapominaj ze dziura ozonowa sie powieksza i UV ma niezbyt wesole dzialanie na
        skore zarowno twoja jak i dziecka.I jak nie posmarujesz kremem z wysokimi
        filtrami ( zwlaszcza UV) to wlasnie spieczesz raczka dzieciakowi i nici z
        twojej zdrowej opalenizny.
        No i przede wszystkim nie wystawiac sie na slonce zbyt dlugo i w samo poludnie -
        rano i gdzies tak po 16 jest bezpiecznie.
      • lola211 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 05.07.06, 14:42
        poniewąz promienie słoneczne
        > powodują wytwarzanie w organiźmie prowitaminy D która jest dzieciom potrzebna.

        Do tego potrzeba tak niewiele tego slonca, ze i posmarowanie kremem nie powinno
        byc przeszkoda, tym bardziej, ze zeby bariera byla skuteczna trzeba by smarowac
        dziecko co 2 godz.
        • ibulka Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 05.07.06, 15:14
          No i dodajmy jeszcze, że mało który niuniek na plaży nie wytarza się 5 minut po
          posmarowaniu w piasku, albo nie poleci do wody :o))
          • agnieszkas72 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 07.07.06, 04:04
            Dziecko,które dużo przebywa latem na powietrzu nie powinno byc "białe" w sposób
            zwracający uwagę.Nawet nogi smarowane kremem z filtrem(jesli tak bardzo boisz
            się oparzeń)ładnie ciemnieją przy codziennym chodzeniu w szortach.Gdybym po
            wielu słonecznych dniach zobaczyła blade dziecko,pomyslałabym,że ma za sobą np
            pobyt w szpitalu albo jest ciężko chore.
            • robalrobal Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 07.07.06, 12:40
              Oczywiście mojemu synkowi opaliły się miejsca wystawione na słońce mimo kremu z dużym filtrem (kark, rączki, buzia, nogi od kolan w dół). Ale on ma po mnie jasną karnację więc na tle opalonego bez zabezpieczeń kolegi wygląda bladziutko.
              • agnieszkas72 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 07.07.06, 12:53
                To czemu sie przejmujesz?Taka jego uroda,jedni maja jasną skórę i włosy,inni
                ciemną.Z twojego pierwszego postu wynikało,że jest blady jak mąka.Prawdopodobnie
                twój synek nie chroniony przed słoncem nie byłby brązowy ale przepłaciłby
                opalanie czerwonym spieczeniem się i powstaniem licznych pieprzyków.Nie porównuj
                go z innymi,nie kazdy musi byc "słonecznym"typem.
    • e_r_i_n Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 07.07.06, 18:18
      Nie "opalam" dziecka, ale ze spedza duzo czasu na powietrzu i do tego ma po
      tacie ciemna karnacje, po dwoch dniach jest czekoladowy.
      Ale krem z filtrem 25 i kapelusz jest nieodlacznym wyposazeniem.
    • sarna73 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 08.07.06, 10:39
      nie opalam i nie bede !!! moja tesciowa tez kiedy wrocilismy z wakacji z grecji
      zszokowana ze syn taki bladziutki - a oni - wiecznie na sloncu i majac 50 lat
      jej skora wyglada 10 lat starzej, powodzenia
    • mamcia25 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 13.07.06, 08:09
      Myśle, że to dużo zależy od rodziców. My się nie opalamy jak jest tak goroco na
      dworze i nawet do glowy mi nie przyszlo by rocznego synka wystawiac na ten upal
      na dwór. Wychodze z nim rano lub wieczorem jak jest trochę chlodniej i słonce
      już tak mocno nie świeci. Smaruje go kremem ochronym i zawsze ma czapeczke na
      głowie. Cere ma ładną bo pije soczek z dodatkiem marchewki. Moi znajomi jeżdzą z
      dzieckiem nad jezioro i sie opalają, tak więc dziecko jest spalone. To jest ich
      dziecko niech robią to co uważają za słuszne. Ja swojego dziecka nie będę bez
      potrzeby wystawiać na słonce.

      Fajne książki
      • agnieszkas72 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 13.07.06, 08:47
        Jeśli po dziecku widać,ze pije sok z marchewki,powinno się go
        odstawić.Zażółcenie skóry jest sygnałem,że organizm nie wyrabia się z
        przetwarzaniem karotenu,który odkłada się w wątrobie.
        • nicniewiem19 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 14.07.06, 21:39
          Moja prawie 3 letnia coreczka jest opalona i wygląda ślicznie.
          • gyokuro Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 15.07.06, 15:33
            Mój Młody jest żółtawy z urodzenia - posądzano go o marchewkę, bilirubinę,
            robilismy próby wątrobowe. I po prostu taki żółtawy jest, a opala się pięknie
            brązowawo, pomimo kremu z filtrem 35 i nakrycia głowy. Specjalnie go nie
            opalam - siebie zresztą tez nie.
    • maadzik3 Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 15.07.06, 19:20
      Zabezpieczam przed sloncem jak moge
    • podyanty Re: "ale jesteś biały" czyli o opalaniu dzieci 16.07.06, 11:06
      O UVA, UVB, UVC
      www.bom.gov.au/info/about_uvb.shtml
      Nie nie opalamy dziecka zeby bylo ladniejsze . W Australii dzieci na plaze ubiera sie raczej niz rozbiera.
      Najbardziej popularny stroj to jedno lub dwuczesciowy kostium z nogawkami do kolan i z rekawkami
      do lokci z lycry o SPF +50.
      SunSmart Policy w szkolach owocuje obowiazkiem noszenia szerokoskrzydlych kapeluszy a na boiskach
      wznosi sie zacieniajace konstrukcje. Kremy p/sloneczne sprzedaje sie litrowych pojemnikach. GPs
      rutynowo ogladaja wszelkie znamiona i zwyklym widokiem jest twarz w bialych cetkach po chemicznym
      usunieciu tzw sunspots.
      W gazecie codziennie jest podawany poziom promieniowania, ktory praktycznie od wiosny do poznej
      jesieni oscyluje wokol ekstremalnego.
      Nasza dziura ozonowa nieco sie ponoc zmniejszyla za to, o ile wiem, polkula polnocna ma teraz
      klopoty ze swoja. Nie macie przypadkiem wrazenia, ze slonce jest od jakiegos czasu "ostrzejsze", z
      duza iloscia ultrafioletu, podobne do marcowego slonca w gorach ?
Pełna wersja