Cozrobić z teściową...temat morze?

03.07.06, 23:02
Moim problemem jest teściowa. Kobieta, która wydawała mi sie prawie idealną
teściowa stałą sie okropnym babsztylem tuż po urodzeniu naszego piewszego i
jedynego dziecka. warto zaznaczyć, że nasz syn jest jej piewszym wnukiem!
Ale ja nie o tym...
Nie wiem co robić, bo mój mąż mimo że czaem zauważa JEJ "nadużycia"
przemilcza je. Jak nasz synek miał 8 miesięcy wepchnęła mu do buzi makaron i
cieszyła sie ze fajnie połknął, za kilka tygodni jak sie zjawiła poczetowała
naszego Eryka delicjami z czkoladą i cukrem z łyżeczki.
Ao statnio przeszła samą siebie jadła z Małym jedna łyżką ( ona często
choruje na gardło i na zatoki, ma w gardle coś czym zawsze zarazi nam
dziecko, bo sama nie jest wstanie sie doleczyć a lekarze nie są jej
potrzebni) i piła z jego kubeczka, a po wyjściu z domu kupiła mu wodę "z
lodwki" i dała do picia, bo gorąco (warto zaznaczyć, ze zawsze mam picie +
coś do gryzienia(banan, ciasteczka, chrupki, owoce w słoiczku) dla dziecka).
Ale to nie wszystko wzięła wnuka na dwór w samych skarpetkach , bez czapki i
nie posmarowanego kremem z filtrem ( wyszła z nim o 13.00 mówiąc, ze zamknie
tylko drzwi ipostoi na klatce, bo chce sprawdzić czy Mały będzie płakał (on
jest bardzo ze mną zwiazny)po czym wróciłą po ok. 20 minutach). Po tym
wydarzeniu mój Eryczek dzisiaj jak zobaczył kobiety w wieku babci zaczynał
panicznie płakaći uspokajał się dopiero na moich rękach.
Dziecko ma 14 miesięcy, ale szybko się rozwija fizycznie i od 9 miesiąca sam
sie przemieszcza na włąsnych nóżkach i odkąd to robi teściowie narzekają, bo
omija ich szerokim łukiem).

Ja już nie mam siły na moją teściową, bo im bardziej ją prosze (ja i nie
tylko ja...czasem teść lub mój mąż albo moi rodzice), żeby czegoś nie robiła
ona tym pewniej to właśnie robi.
A ja nie mam siły.

Prosze o rady. Może któraś z Was miał podobne przeboje (czego nie życzę).

pozdrawiam
    • gintaras2 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 03.07.06, 23:11
      W jaki sposób prosisz ją zeby zaprzestała tego co robi? Być może trzeba być w
      takiej sytuacji bardziej stanowczym (choć nie wiem czy nie jesteś).
      • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 03.07.06, 23:41
        Staram sie być stanowcza, ale i delikatna, żeby teściów nie urazić. W przypadku
        jak na Boże Narodzenie przysła z czopami ropnymi w gardle i cąłowała naszego
        syna wprost jej powiedziałam, że go zarazi i ze znowu nie będę spała przez
        tydzień, bo będę musiał pilnować czy Mały dobrze oddycha ioczyszczac mu nosek
        itd. a poza tym mój Eryk to cycoholik i jak coś mu doskwiera to leci do
        cycusia, wiec jak jest chory ( jak narazie na katarku się kończy to jego
        chorowanie-ma dobrą odporność)cała noc z małymi przerwami karmie go. Nie musz
        episac ze jak w nocy nie pośpi to i w dzien daje mi w kość. O tym mówiłąm w
        prost, ale po mojej teściowej spływa to... poŚwiętach postanowiła z teściem nas
        odwiedzić i tym razem oboje przyjechali ze swoimi antybiotykami...
        A ostatni wyskok z zimna wodą do picia dla 14 miesięczniaka ... tu i ja i teśc
        i mój mąż prosiliśmy (równiez wprost)żeby dałą dziecku soczek, który zabrałą z
        domu. Nawet moje gadanie o różnicy temperatur nic nie dało i straszenieże
        dzieciaczka nam przeziębi...

        A o piciu i jedzeniu z Erykiem z jednego talerzyka jednymi sztućcami tocze
        batalię już bardzo długo (mówię co myślę delikatnie i bardziej ogródkami i
        wprost dobitnie i wszystko to jak grochem o ścianę)

        Nie wiem co robić-ta sytacja mnie wyniszcza...

        Zastanawiam sie czy nie izolowac teściów od dziecka?

        Jedyna rzecz , która przefosowałam to zaprzestanie zabawy językiem. Teściowa
        wystawiała, ukrywałą i znowu wystawiał język a mój Młay (jeszcze wtedy chyba 8
        miesięczny) wsadzał jej rękę do ust... Jeszcze trochę i pod paragraf to zacznie
        podlegać...
    • haganna Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 03.07.06, 23:31
      Jeśli prosisz i to nie skutkuje, to może zacznij żądać...
      • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 03.07.06, 23:44
        Słuchaj, nim nakarmiłam Małego cukrem zdążyłam zrobić wykłąd, ze nie daje
        dziecku cukru, produktów glutenowych (miał 8 miesięcy czy 9...)i kilku innych
        rzeczy poczym odwróciłamsie bo cos tam w kuchni robiłam i ... i już było za
        późno crying(
        • haganna Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 23:35
          No dobrze, było za późno. I co zrobiłaś?
          Ja bym w takiej sytuacji zrobiła karczemną awanturę i oświadczyła, że albo
          babcia stosuje się do Twoich zaleceń, albo wnuka będzie oglądać na zdjęciach.
          Potrząśnij nią trochę!
          Nie rób wykładów, tylko po prostu powiedz, że Mały takich produktów nie je i
          basta.
    • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 05:12
      Wieesz nie mialam takich jazd jak ty, ale tesciowa od poczatku widziala ze
      sprawe wychowania i ustawiania dziecka stawiam jasno i twardo.Jak probowala cos
      przerzucac na swoja strone bo ona tak ze swoimi synami robila( glownie ze
      slodyczami) to mowilam ze mnie to nie interesi.To jest tylko jej wnuczka.Ona
      bedzie miala chwile ubau a ja potem prostowanie dzieciaka i placz.A ze mi nie
      wierzyla to kiedys przyleciala swinskim truchcikiem bo wnusia placze - to mial
      pokaz co sie dzieje jak zrobi po swojemu i ulegnie i da dzieciakowi sie napchac
      cukierkami i czekoladkami to potem byla jazda z kolacja.Nigdy wiecej mi nie
      wlazla w droge.
      Wydaje mi sie ze czasami kubel zimnej wody dobrze robi, czyli uprzedz malzonka
      ze bedzie teraz troszeczke gorzej.I zacznij znowu od prozby.Jak wiemy prosba
      nic nie zdziala, to przejdz od razu do tzw z grubej rury.Wal tak" skoro do
      mamy nie docieraja prosby lagodniejsze i te mniej lagodne to moze trzeba do
      mamy mocniejszym kalibrem - i tu wygarnij jej mocno lacznie z polska
      lacina"Pewnie sie obrazi, ale moze w koncu do niej dotrze.I wygarnij wszystko -
      lacznie z tym ze moze sa inni co to podaja dziecku zimne z lodowki( moje dzieci
      np zawsze dostawaly zimne z lodowki nawet roczniak wiec dla mnie nie bylo to
      dziwne ze 14 miesieczne dziecko dostaje wode z lodowy),ale ty tego nie
      aprobujesz, nie aprobujesz jeszcze wielu innych rzeczy i moze sie jej to nie
      podobac, ale ty jestes matka i ona ma to akceptowac i stosowac sie do tego czy
      jej sie to podoba czy nie a jak nie bedzie sie stosowala to ograniczysz i to
      radykalnie spotkania.I wyraznie powiedz ze jak jest chora to niech sie do
      dziecka nie pcha i nawet nie wpuscic do domu jak jednak z zawalonym gardlem do
      was przyjdzie - stuknac jej w glowe gdzie sie pcha.
      Ja ustawilam swoja matke z pewnymi zachowaniami bo sie wjerdalala bo jej sie
      nie podobalo to i owo.Moj dom, moje regulu i nic ci do tego.Nie pomagaly
      lagodne tlumaczenia, polecial ciezki kaliber.Byla w wielkim szoku, ale w koncu
      dotarlo.Czasami ma sie do czynienia z takim typem ze inaczej nie mozna.Ale
      koniecznie musisz pogadac z mezem.Nie zaskocz go swoim wybuchem.Bo pewnego dnia
      w koncu wybuchniesz i najgorsze bedzie ze bedzie to przy dziecku - i po co?
    • mallard Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 09:33
      Lahesis, piszesz tak: "Co zrobic z teściową...temat morze".
      Wiesz, jak nic nie poskutkuje, to może i do morza? smilesmilesmile
    • lena99 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 12:53
      hej,
      zaczęłabym od rozmowy z mężem i ustaleniem, które "przewinienia" można
      przemilczeć a które wymagają reakcji.

      Ponieważ Twoje prośby teściowa ignoruje, czas przejść do czynów. Nie wiem, czy
      dobrze rozumiem, że teściowa karmi dziecko w twojej obecności? Jesli tak, i
      jeśli widzisz, że je tą samą łyżeczką - powiedz coś w stylu "proszę nie jeść
      łyżeczką dziecka!". Jeśli nie pomoże (przypuszczam, że tesciowa powie np. ze
      tak karmiła swoje dzieci i zobacz jak wyrosły big_grinDD), to po prostu weź talerzyk
      z jedzeniem z rąk babci, weź nową łyżeczkę i sama nakarm dziecko. Na protesty
      powiedz, że nie chcesz żeby zjadało babci zarazki (bleeee). Nie dyskutuj za
      duzo, tylko po prostu rób swoje.

      Jesli chodzi o odwiedziny chory teściów - uprzedź, że nie będziesz takich gości
      wpuszczać do domu. Jeśli przyjdą - to naprawdę nie wpuść mowiąc "widzę, że mama
      jest chora, przykro mi, ale nie może mama wejść, bo boję się, że zarazi się
      Eryk. Proszę przyjśc za kilka dni, jak mama wyzdrowieje". Tutaj przyda sie
      poparcie męża, bo teściowa pewnie będzie protestować.


      Co do cukru i słodyczy - będzie ciężko, bo coś mi się wydaje, że teściowa
      będzie dawać po kryjomu. Możesz spróbowac podeprzeć się opinią lekarza, może
      np. powiedzieć, że byłaś w stomatologa i mały ma juz małe zmiany na ząbkach
      (próchnica od słodyczy) i wobec tego lekarz zabronił podawania słodyczy. Możesz
      też powiedzieć, że po czekoladzie dziecko ma kłopoty z wypróżnieniem i dlatego
      nie wolno mu jej jeść.

      Wiesz, z Twojego oipsu wyłania sie teściowa która i tak będzie robic po
      swojemu. Nie wiem, czy musisz korzystac z jej pomocy przy dziecku? Jeśli nie,
      to ograniczyłabym te wizyty. Poza tym w czasie odwiedzin patrzyłabym babci na
      ręce, bo niestety nie można jej ufać.
      Powodzienia!
    • jagaa Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 12:55
      Ja mialam podobne problemy z moja mama. Kiedy dawala cos zakazanego (moj syn to
      alergik) podbiegalam, wyrywalam i stanowczym glosem mowilam co o tym mysle. W
      pewnym momencie nawet zostala odizolowana od wnuka na jakis czas. Traktowalam ja
      i dalej traktuje jak dwulatka, niestety inaczej sie nie da. Pelna kontrola.
    • mamapiotra Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 15:22
      z twoją teściową to trzeba postepować jak z psem. tongue_out
      nie proś jej tylko rozkazuj. jak nie pomaga to przechodż do czynów, wyrywaj słodycze, zabierz wodę i wylej przy niej, odbierz łyżeczkę z talerzykiem i bądż stanowcza. Trzeba uparcie, aż do skutku robić swoje. jak się obrazi, to się nie przejmuj. trudno, przez parę dni będziesz miała spokój smile
      • agysa Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 21:45
        mamapiotra napisała:

        > z twoją teściową to trzeba postepować jak z psem. tongue_out
        > nie proś jej tylko rozkazuj. jak nie pomaga to przechodż do czynów, wyrywaj
        sło
        > dycze, zabierz wodę i wylej przy niej, odbierz łyżeczkę z talerzykiem i bądż
        st
        > anowcza. Trzeba uparcie, aż do skutku robić swoje. jak się obrazi, to się nie
        p
        > rzejmuj. trudno, przez parę dni będziesz miała spokój smile

        Jestem całkowicie za. To jest Twoje dziecko i możesz sobie nie życzyć żeby
        jadło cukier czy piło zimną wodę. Ty i tylko Ty masz na to wpływ(no i Twój mąż
        oczywiście) a nie teściowa. Jak by ktoś na spacerze podszedł i poczęstował
        dziecko landrynką to co pozwoliłabyś na to........NA PEWNO NIE, więc traktuj
        tak swoją teściową jak obcą osobę, która może zaszkodzić dziecku.
        W ogóle, co to za odwiedziny na antybiotykach przecież to śmieszne, ja bym na
        progu się pożegnała i do domu nie wpuściła. Życzę wygranej walki z teściową smile))


        • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:03
          Dzięki za pomoc i rady wink) Mieszkamy w innym mieście a teściowa sie wprasza np.
          raz w miesiacu w sobotę albow niedzielę i już. Niestety moi rodzice mieszkają w
          tej samej miekscowości co teściowie ( i na tym samym osiedlu, wiec ograniczajac
          kontakt jednym automatycznie mogę ograniczyć go i drugim rodzicom).

          Ale chyab wszystkie macie racje DUPA WOŁOWA ze mnie, musze przystąpić do
          otwartej walki...

          Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam
        • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:06
          Nie korzystam też z pomocy babć-sama sobie ze wszystkim radzę, a spotykamy się
          czysto towarzysko ( nad czym moja teściowa szczerze ubolewa i namawia mnie do
          powrotu do pracy, a ja planuje iść dopiera jak Eryk zostanie
          przedszkolaczkiem ;D nie wcześniej!!!!)
          • lena99 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:56
            No to nie jest tak źle - teściowa mieszka daleko i nie korzystasz z jej pomocy.
            Teraz tylko trochę więcej stanowczości z Twojej strony i będzie dobrze.

            Nie bardzo rozumiem dlaczego nie możesz odwiedzić tylko jednych dziadków?

            Aha, i jeszcze w rozmowie zapowiadającej przyjazd teściowej (bo chyba dzwoni
            wcześniej?) możesz zawsze zapytać czy napewno jest zdrowa, bo chorych gości nie
            przyjmujesz.
            Pozdrawiam
    • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:21
      wątek stary jak świat niestety sad
      jak czytałam Twojego posta to tak, jakbym czytała swoja historię. Do urodzenia
      dziecka (również pierwszy wnuk) bomba! Przed porodem raczej obawiałam się o moją
      matkę, bo jestem jedynaczką, o wnuku słyszałam od mniej więcej 5 lat a jak
      kiedys usłyszałam, że jak urodze to ona chyba oszaleje ze szczęści i będzie
      rozpieszczać i coś tam jeszcze to postanowiłam wziąc sprawy w swoje ręce. Poszło
      mi świetnie. Mam jest moim doradcą, pomocą i wpada tylko jak ją o to poprosze
      albo zaproszę. Zachęcona swoim sukcesem edukacyjnym z własna rodzicielką z
      ochotę podeszłam dfo tematu jak zaczęły się pierwsze problemy z "Teściową".
      Szybko zmieniłam zdanie i zapał. Zaczęło się od tego, że musiliśmy z małym
      zostać dłużej w szpitalu. w zasadzie codzinnie liczyłam na wypis i codziennie
      (przez 10 dób) poranny obchód kończył się moim płaczem. W końcu lekarze
      powiedzieli, ok. w poniedziałek najprawdopodobniej wypiszemy. Dowiedziałam się,
      że teściowa nie wytrzymuje, bo moja mama była już w szpitalu a ona nie wiec musi
      natychmiast przyjechac (zapewnieła mnie przed porodem, że ona wie co to znaczy
      poród i przyjedzie po jakich 3 tygodniach po porodzie jak juz bedziemy stabilnie
      siedziec sobie w domu). Prosiłam, zeby nie przyjeżdżała. Mnie krępuja takie
      sytuacje i mam prawo do zachowania intymności, poza tym to miał być ten NASZ
      wielki dizeń i przyprowadzenie NASZEGO dziecka do domu. Nie pomogło.
      Przyjechała. Wszystko szlag trafił. Zamiast cieszyć się sobą trzeba było
      obsługiwać babcie, bo z daleka (120km od nas). Później byo juz tylko gorzej. Po
      3 tygodniach wypadł mi dysk i 2 tyg. byłam sparaliżowana. Prosiłam - nie nosić
      dziecka bo się przyzwyczai a ja nie wytłumaczę później, że mamusia nie może
      nosić bo ma chory kręgosłup - nosiła jak się tylko odwróciłam. Jak jechaliśmy z
      wizytą i nadchodziała pora karmienia, razem z córką, psem, teściem i przyszłym
      szwagrem wisieli nad nami, żeby sobie popatrzeć. Czułam się niemalże gwałcona i
      odzierana ze swojej prywatności, intymności. Dziecko jest alergikiem i to dosyć
      niestety wrażliwym na wiele czynników. Alergia wyszła dośąć wcześnie. Nie ważne.
      Ważne, że ONA musiała mieć dziecko z dostawą do domu, bo jej nie po drodze do
      nas (powenie od nas do niej bliżej z dzieckiem i połową domu niż odwrotnie). Nie
      ważne, że pies, nie ważne że notorycznie słyszałam latając po lekarzach z chorym
      dzieckiem, że jestem niodpowiedzialna, że wychowuję dziecvko w niechigienicznych
      warunkach bo kto to myślał leczyć infekcję jamy ustnej miesiąc? nie ważne, że
      jak ragowałam gwałtownie kiedy dawała staremu psu w gnijącve zęby zabawki
      dziecka, które później pchał sobie do buzi, nie ważne, że po każdej wizycie miał
      zapalenie oskrzeli z powodu alergii na sierść i jechał na antybiotykach. To nie
      ona spała na fotelu z dzieckiem, żeby mogło oddychać, nie ona w środku nocy
      siedziała zamknięta w łazience i robiła inhalacje, żeby mały mógł się trochę
      przespać. Nic nie jest ważne. Ostatnio wpadła na pomysł, że jak przyjedziemy to
      nie musimy nawet wchodfzić do domu. Bedziemy sobie chodzić po tej ich wsi z
      dzieciakiem cały dzień. A przewijac mam go chyba w pobliskim barze? Bo
      oczywiście alergia nie jest powodem dla którego mielibyśmy nie przyjeżdzać i nie
      jest powodem, dla którego ona miałaby się ruszyć (kto wyprowadzi psa jak jej nie
      będzie). Na tym skończę listę, bo mogłbym w nieskończoność.
      Od miesiąca jestem sama z dzieckiem (mąż w delegacji), pracuję zawodowo i
      wykańczam dom. Padam na pysk. Nie zadzwoniła nawet spytać czy jesteśmy zdrowi.
      Nie mówiąc już o jakiejkolwiek propozycji pomocy. Ale zapewne jak jej ukochany
      synek wróci to zacznie kolejne podchody do przyjazdu do niej. A wiecie co jest w
      tym wszystkim najlepsze a dotarło do mnie niedawno - ona nie zdaje sobie sprawy
      z tego, że ja na nią tak reaguję. Ona uważa, że jest świetna i że okazuje w ten
      sposób swoją ogromną miłość do dziecka
      • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:36
        Jej muuunia, ja ci wspolczuje, ale z drugiej strony dlaczego nie walniesz
        piescia w stol i jak maz chce jechac do mamy to niech jedzie, bez dziecka, a
        jak koniecznie bo babcia chce wnusia zobaczyc i jej nie po drodze do was to
        zapowiedz ze teraz on bedzie przesiadywal w nocy z dzieckiem.Choc z drugiej
        strony dlaczego dzieciak ma cierpiec bo ktos ma jakies durne widzi misie.Ale
        zobaczysz jak zaprotestuje.Mojemu kiedys tez cos wpadlo do lba i zapytallam czy
        jak dzieciak sie bedzie dusil( waskie gardlo i natychmiast krupowy , duszacy
        kaszel, dzieciak sie dusi w nocy i potrzebuje inhalatorow to raz a dwa ciaglego
        kontrolowania czy poprawnie oddycha) to bedzie cala noc przy nim
        siedzial.Kochan, facet swoj nocny wypoczynek bedzie bronil jak lwica swych
        lwiatek.JA na szczescie nigdy nie mialam takich jazd.Mialam kilka utarczek z
        tesciowa, ale szybciutko sie wyprostowalo, z mama tez ale troche na innym tle i
        tez dosc szybko rozstawilam po katach - moj dom, moje reguly i nic nikomu do
        nich.Moj tato zawziety palacz - nie jest skory do wychodzenia jak dzieci sa u
        niego, ale ogranicza sie i jak juz musi zapalic tego papierosa to wywala
        dzieciaki z pokoju i moga wejsc jak pokoik jest wzglednie wywietrzony.Zwlaszcza
        moj syn bo jest zdiagnozowany jako astmatyk.Szanuje moja prosbe zeby nie palic
        w zamknietym pomieszczeniu przy dzieciach.
        • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 22:59
          w tym przypadku żadne metody nie skutkują. oczywiście mam w nosie to, że ona
          uważa, że ta laergia to mój wymysł aby pozbawić ją możliwości latania po
          sąsiadkach z wnusiem (ona dwójkę dzieci wychowała i o żadnych alergiach nie
          słyszała). na razie tak właśnie jest. synek jeździ sam do mamusi, tylko że
          powrót po każedej jego wizycie kończy się co najmniej naszą kłótnią. Z jednej
          strony mnie rozumie, i rozumie że musimy chronić dziecko bo jesteśmy za nie
          odpowiedzialni ale z drugiej strony jak jedzie tam sam, to ma pranie mózgu i
          wraca inny człowiek.
          na razie ograniczam nasze z nią kontakty i jest dobrze. odkąd tam nie jeździmy
          dziecko nie choruje - więc mam ewidentny dowód, ale poskutkowało dopiero jak
          lekarz wydał oficjalną diagnozę i zakazał kontaktów ze zwierzętami i miejscami,
          w ktorych przebywają.
          • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 04.07.06, 23:15
            Jezeli lekarz jest jakis taki kumaty to popros go o papierek z milionem
            pieczatek ze dziecko ma zakaz przebywaniaw pomieszczeniach ze zwierzetami z
            psami, kotami zwlaszcza.
            A z mezem czasami tez trzeba twardo.Jezeli nie przeklinasz to rzuc mu kilka
            razy polska lacina co o tym myslisz zobaczysz jak sie zdziwisz.Wiele razy o
            rozne rzeczy meza prosilam.Kiedys nie wytrzymalam i poszla wiazanka - uszy mu
            zwiedly ale poskutkowalo.moze tutaj tez.tesciowej kiedys tez wygarnij ze nie
            bedziesz cyrkow dla niej urzadzac i dzieciak z tego powodu nie bedzie
            cierpial.I tobie wcale nie zalezy na tym czy ci wierzy czy nie.
            pozdrawiam i trzymam kciuki w walce z wiatrakami( bo walka z tego typu
            tesciowymi to walki chyba z wiatrakami, co?)
            • scher Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 00:46
              jacksparrow1 napisała:

              > A z mezem czasami tez trzeba twardo.Jezeli nie przeklinasz to rzuc mu kilka
              > razy polska lacina co o tym myslisz zobaczysz jak sie zdziwisz.

              Tyle tu Twoich wyważonych postów przeczytałem, że jestem w szoku, kiedy
              zaczęłaś tak przeklinać.

              W ogóle cały wątek to jedna wielka agresja młodych mam na teściowe. Wiem,
              bywają różne, robią wiele rzeczy nie tak, ale poziom waszej agresji kierowanej
              w stronę babci jest... szkoda gadać.

              Dlaczego kobiety się całują? Bo się ugryźć nie mogą.

              Sz.
              • de_la_hoya Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 01:39
                scher napisał:


                > W ogóle cały wątek to jedna wielka agresja młodych mam na teściowe. Wiem,
                > bywają różne, robią wiele rzeczy nie tak, ale poziom waszej agresji kierowanej
                > w stronę babci jest... szkoda gadać.

                Jaka agresja? Ja akurat mam taka tesciowa, ze rozumie ze Miki to moje dziecko a
                jak jest chora to nawet do głowy jej nie przyjdzie zeby przyjechac albo zeby ja
                odwiedzac wiec takie akcje to dla mnie prawie abstrakcja ale znam wiele
                tesciowych (z opowiesci i osobiscie) równie "fajnych" jak te opisywane powyzej i
                nie zazdroszcze. Gdyby mi sie taki egzemplarz trafił a prosby nie skutkowały tez
                usłyszałyby krotko i na temat i do tego mało cenzuralnie. Mojej raz tylko
                powiedziałam, ze nie zycze sobie aby pakowała w mojego syna tony słodyczy i
                zrozumiała. Chce mu zrobic dobrze, niech da cukierka i koniec a nie 3 batoniki,
                paczke chipsow itp (tak zrobiła za pierwszym i ostatnim razem).
                Ja najwiekszy problem miałam i czasami jeszcze mam z moja mama. Jej sie chyba
                wydaje, ze Miki to jej syn! Od dwoch lat ciagle słucham mądrości zyciowych mojej
                rodzicielki na temat wychowywania dzieci. Ogólnie wszystko robimy z mezem zle,
                zle karmimy, zle ubieramy, zle, zle, zle... a ona? Wszystko umie najlepiej. Co
                do slodyczy, oblizywania łyzeczek czy odwiedzin podczas choroby babci sprawa
                jest prosta, bo moja mama wie ze tego robic nie mozna. A z radami
                wszystkowiedzacej babci juz prawie sobie poradzilam. Mowie jej, ze fajnie ze tak
                uwaza wiec niech moze urodzi sobie dziecko i je tak wychowuje, bo ja swoje
                zamierzam wychowywac po swojemu. Czasami sa bardziej ostre teksty, moja mama
                jest wielce obrazona ale jej przechodzi. Ostatnio poprosiła mnie zebym napisala
                testament!!! bo boi sie, ze w przypadku mojej smierci szanowny tatus złosliwie
                bedzie jej utrudniał kontakty z wnukiem. Poprosiła abym w nim napisala, ze jak
                zejde to ona ma byc jedynym opiekunem wnuka, ze ma miec do niego wszelkie prawa
                itp ale łaskawie zaznaczyła, ze tatus oczywiscie bedzie mógł wpadac na widzenia
                do syna hahaha tragedia.
                Jak widac moze sie czasami trafic cos gorszego niz tesciowa...
              • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 02:57
                Przeklinam jak prosby nie docieraja i jestem u kresu sil.Uwierz jest to bardzo
                rzadko.Dlatego odnosi wielki efekt.Bo jak ktos rzuca miesem na co dzien to nikt
                tego nie zauwazy, ale jezeli dbasz o to zeby w domu nie klac zwlaszcza przy
                dzieciach i prosisz o to notorycznie i jakos sie zapomina i ktoregos dnia nie
                wytrzymasz i rzucisz wiazanke.Wlasnie taki efekt osiagnelam.Poskutkowalo, maz
                przestal przeklinac.No nie mowie ze nie wyrwie mu sie , ale to juz widze ze
                jest ostatecznosc.
                Tesciowej nie musialam wygarniac polska lacina, ale ostro powiedziec swoje
                zdanie owszem.
                Ja wychodze z takiego zalozenia, ze moje metody moga sie komus nie podobac(
                glownie babciom i ciociom) ale nikomu nic do tego, jezeli dzieci sie dobrze
                rozwijaja i sa szczesliwe, zdrowe i usmiechniete.Moje decyzje powinny byc
                szanowane.I tak jak poprosilbys o popilnowanie swojego dziecka i powiedzialbys
                ze nie pija np sokow z lodowki to przeciez nie bede z toba na ten temat
                dyskutowac ze dziecku sie nic nie stanie, bo moje od malenkosci pija wszystko z
                lodowki, bo to glupota.Twoje reguly i im sie podporzadkowuje i tak powinno byc
                z babciami.
                serdecznie pozdrawiam
              • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 10:16
                akurat na tym wątku nie ma agresji a raczej kompletna bezsilnośc, przynajmniej
                ja to tak odbieram i tak się czuję
              • allkaa44 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 14.07.06, 21:11
                a moja dzisiaj przyszła...mam 17 misięczną córką i za około 3 tygodnie będzie
                kolejne..w miedzy czasie, okolo 3 tygodni młodszemu bratu mojego męża urodziło
                się dziecko//tak wiec teściowa przyszła dzisiaj i mówi że rozmawiała własnie z
                młodszym synem, bo nie wie której z nas ma pomóc. I jako że jej druga synowa nie
                radzi sobie, ma nerwice, wiec wychodzi na to że jej, a ja juz sobie poradze
                sama!..a szwagierka nie radzi sobie że jej mąż pracuje, ona jest sama, mamo, ja
                dzisiaj wstałam o piątej rano itd!!
                szlag mnie trafia, bo jak urodziła sie nasza starsza córka mieszkalismy w innym
                miescie, wynajmowaliśmy 20 metrowe mieszkanie. Przyjechała raz, a raczej zabrała
                sie włąsnei z nimi, bo jechali do teatru na jakiś tam występ. Córka miała z
                póltora miesiąca. Nie przywizli dla niej nic, zostali na obiedzie ktory robiłam
                na raty, żeby sie pomiescić..nawet nie zaproponowali ze pozmywają, ze poprasuje,
                cokolweik pomoże.
                cholery dostaje wiedząc, ze szwagierka nie moze sobie poradzić zeby wepchnac
                naczynia do zmywarki, a ja nie mam co liczyc na pomoc ze strony teściowej.
                sama chciałam, drugie dziecko itd, wcześnie, niewczesnie, dam sobie radę. Ale
                stawianie sprawy wten sposób, hołdowanie jej niezaradnosci, przyklaskiwanie że
                sobie nie radzi, doprowadza mnie do szału, szczególnie ze z niewolkaiem to na
                prawde nie ma nic do roboty, prócz cycusia. do sprżatnia jest pani, a na
                codzień matka szwgierki.
                moja teściowa nie pracuje. I jeszcze mnie szlag trafia, bo sciekam sie na męża
                że nie reaguje po mojej myśli, mam ochote powiedzie czeby pocałowali sie w tyłek
                i sobie poradze bo nie mam wyboru..
                no, troche sie wyżyłam..
                pozdrawiam, sfrustrowana
                • franula Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 14.07.06, 21:19
                  do Alka: tych pretensji kompletnie nie rozumiem


                  do Ela00000 rozumiem ze uważasz że próbując pomóc mamie ją skrzywdzisz. mnie
                  się zdaje że pomoc to pomoc nawet wbrew niej. ewidentnie potrzebuje pomocy -
                  leczenia nawet wbrew sobie. To co robisz a raczej to że nie robisz może
                  doprowadzić do tragedii. zycze wytrwalosci i dobrego rozezniania.
                • scher Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 15.07.06, 11:11
                  allkaa44 napisała:

                  > moja teściowa nie pracuje. I jeszcze mnie szlag trafia, bo sciekam sie na męża
                  > że nie reaguje po mojej myśli, mam ochote powiedzie czeby pocałowali sie w
                  > tyłek i sobie poradze bo nie mam wyboru.

                  Lepiej odpuść, bo wciskanie klina między męża, a jego matkę nic dobrego waszej
                  rodzinie nie przyniesie. Teściowa nie ma obowiązku ci pomagać, a ty najlepiej
                  zrobisz, jeśli przestaniesz na tę pomoc liczyć, czy - jeszcze gorzej - się jej
                  domagać. Bądź dumna, że sobie radzisz i żyj własnym życiem.

                  Sz.
      • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 10:25
        A ja myśłałam, ze mam najgorsze jazdy, a tu więcej jesttakich "kochajacych"
        babć crying( To wszystko jest bardzo przykre. Nas z teściami dzieli trochę
        mniejsza odległość (80 km) i mino że zapowiadają swoje naloty czasami samych
        telefonów mam dośc. Ostatnio teściowa przez tydzień dzwoniła że przyjadą...
        poczym jak jej coś wypadło stwierdziła"(...) to możecie sobie coś zaplanować na
        ten weekend, zgadzam sie żebyście poszli do zoo (planowaliśmy od kilku tygodni,
        i zmienieliśmy palny dla NIEJ,że pokażemy Małemu zwięrzątka "na żywo"), coś
        sobie zaplanujecie(...)

        Zimą jak byłam u swoich rodziców ONA wymyśliła że musi koniecznie pochwalić sie
        dzieckiem, wiec w śnieżycę kazała mi przyjść z Erykiem (droga moze nie zbyt
        długa, jakieś 10 minut piechotą), a o tym, że miałam przyprowadzić dziecko,
        zeby go kolejne stare lampucery ogladneły i próbowały ponosić dowiedziałm sie
        na miejscu (Eryk do tej pory musi miec mnie na oku, zeby ewentualnie podać
        rączkę obcej mu osobie!!! , taki już jest, trudno). Najgorsze jest to, ze każdy
        opór wobec jej woli odczytuje jako niechęć do widzenia jej z dzieckiem (mój mąż
        też uważa, że rzucam jej kłody pod nogi, ale to ja siedzę i doglądam dziecka
        przez 24h!!!)
        • scher Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:01
          lahesis napisała:

          > Ostatnio teściowa przez tydzień dzwoniła że przyjadą... poczym jak jej coś
          > wypadło stwierdziła"(...) to możecie sobie coś zaplanować na ten weekend,
          > zgadzam sie żebyście poszli do zoo (planowaliśmy od kilku tygodni,
          > i zmienieliśmy palny dla NIEJ,że pokażemy Małemu zwięrzątka "na żywo"), coś
          > sobie zaplanujecie(...)

          No i cóż się takiego stało? Normalne w kochającej się rodzinie jest to, że
          bierze się pod uwagę chęci innych osób, także ich nieumiejętność planowania
          wszystkiego z zegarmistrzowską precyzją.
          Kocha babcia wnuczka? Z tego co piszesz, pewnie bardzo. Też się trochę trzeba
          do babci i jej osobowości dostosować. To twoje "nowoczesne" podejście jest dla
          mnie nie do przyjęcia.

          > o tym, że miałam przyprowadzić dziecko, zeby go kolejne stare lampucery
          > ogladneły i próbowały ponosić dowiedziałm sie na miejscu

          Więzi społeczne zanikają dzisiaj kompletnie. Młodzi rodzice zamykają się z
          dzieckiem w czterech ścianach, rodzina się rozpada.

          > opór wobec jej woli odczytuje jako niechęć do widzenia jej z dzieckiem

          Mam podobne odczucia.

          > (mój mąż też uważa, że rzucam jej kłody pod nogi

          Też tak uważam.

          Błędy babci błędami, ale twoja niechęć do niej, podszyta agresją, jest widoczna
          jak na dłoni.

          Sz.
      • oliv2 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 15.07.06, 10:59
        mam pytanie? jaka w tej sprawie jest reakcja Waszych mezow? bo to chyba o to
        glownie chodzi, sama tesciowa bym sie nie przejmowala i olala totalnie jakby
        maz byl po mojej stronie.
        a tu chyba czesto sie zdaza ze on racje przyzna, no ale troszke gorzej mamusi
        potraktowac nie mozna, i bron boze jej cos powiedziec.
    • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 10:51
      Ja nie wiem, mam chyba jakieś nienormalne podejście do tego. Sama prawie nie
      daję dziecku słodyczy ale jak dostanie od którejś babci czy cioci od czasu do
      czasu to jakoś mnie to nie wzrusza. Przecież tragedia się żadna nie stanie? To
      smao jak czasem wyjdzie na chwilę na dwór nie posmarowane czy nawet bez butów.
      Nawet jak czasem się popłacze z jakiegoś powodu - chyba nie da się całkiem
      płaczu dziecka uniknąć. Po co takie nerwy i awantury? Nie lepiej pogodzić się,
      że nie wszystko będzie zawsze tak jak my chcemy?

      Rozumiem, że to może irytować, że ktoś robi coś całkiem innego niż to o co
      prosiliśmy ale czy to jest naprawdę powód do tego żeby "coś robić z teściową?"
      • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 11:15
        Istotą tego wątku nie jest to że "coś poszło po naszej myśli czy nie", a raczej
        brak szcunku i poważania wśród najbliższych oraz złosliwe podejście do nas,
        matek, przy naszych dzieciach...
        • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 11:53
          całkowicie się zgadzam. na niemowlaku był kiedyś pododbny wątek. szacunek.
          magiczne i różnie rozumiane słowo, bo to o zrozumienie istoty tego słowa
          chodzi. My uważamy, że szacunek to respektowanie naszych praw jako matk i
          swobody podejmowania decyzji a także prawa do popełniania błędów (bo nikt nie
          twierdzi, że matki wszystko wiedzą najlepiej) a nasze teściowe / matki często
          uważają, że szacunek to bezkrytyczne podporządkowanie się zasadom starszyzny
          rodu, która to rości sobie całkowite prawo do wszechwiedzy na każdy oczywiście
          temat. Pisałam na tamtym wątku - ale powtórze, że często nasze teściowe / matki
          uważają nas za wyrodne bo wracamy do pracy zawodowej, niestety często z
          przymusu, ale nawet jeśli z ochoty to co. Zostawiamy wówczas nasze dzieci pod
          opieką ich, albo co gorsza jakichś obcych bab i to daje im poczucie obowiązku
          ingerowania w nasze zycie, uczenia nas na czym polega "prawidłowe" macirzeństwo
          albo przejmowania tych funkcji za nas (bo my przecierż wolimy iść do pracy anie
          siedzieć z dzieckiem co najmniej do wieku przedszkolnego)
          Myślałam sobie kiedys z nadzieję, że może się po prostu dogadamy, może to moja
          wina, bo może niewystarczająco dobrze wyjaśniłam jej wszystko_ moje zasady,
          problemy zdrowotne dziecka i skutki pewnych rzeczy, liczyłam, że szeroko pojętą
          spokojną edukacją (nawet bardzo rozłożoną w czasie) coś osiągnę. Ale jak już tu
          pisałam - bez powodzenia. Chyba właśnie dlatego, że ona nie widzi problemu i
          uważa, że przecież jest ok. nie wtrąca się przecież, prawda?? nie siedzi nam na
          głowie?? a że jest taka namolna na te przyjazdy do niej to właśnie znak, jak
          ona bardzo tego wnuka kocha. Podsumowują: zmienić można kogoś, kto przyzna się
          do tego, że w niektórych chociaż sytuacjach ma coś do poprawienia. Jeśli ktoś
          jest przekoanany o swoich kryształowych intencjach, wszechwiedzy i uważa że
          szcunek to podporządkowanie, to jedyne co zostaje to dawać ujście frustracjom
          na Forum i liczyć, że ktoś cię jeszcze zrozumie. Trzymajmy się!
          • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 12:39
            Podsumowują: zmienić można kogoś, kto przyzna się
            > do tego, że w niektórych chociaż sytuacjach ma coś do poprawienia.

            Mylisz się - zmienić można tylko i wyłącznie siebie.
            • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:23
              no to powodzenia. Bardzo chciałabym zobaczyć jak Ty b ędziesz zmieniać siebie
              kiedy zostaniesz teściową jakiejś takiej właśnie smarkatej, która za nim ma
              Twoją nieomylność i doświadczenia smile
              • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:34
                Założę się, że będę miała większe sukcesy w zmienianiu siebie niż Ty w
                zmienianiu swojej teściowej wink
                • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:38
                  Tego to akurat jestem pewna smile
      • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 12:17
        Nie lepiej pogodzić się,
        > że nie wszystko będzie zawsze tak jak my chcemy?
        A to niby dlaczego? Przecież to nasze życie. Niewolnictwo w XXI wieku? Jak tak
        Was czytam dziewczyny to cieszę sie że jestem ekstrawerdyczką, mówię to co
        myślę, okazuję niezadowolenie kiedy je odczuwam. Dlaczego nie czyta się że
        synowa czy córka wpada do domu matki czy teściowej i się wymądrza jak ta
        powinna żyć? te Wasze problemy to jak mniemam nie sa tak naprawdę problemami z
        teściowymi lecz z mężami, którzy są manipulowani przez mamusie. Czyż nie?
        Mężczyźni tego nie zrozumieją, ale jest coś takiego że starsze kobiety chcą
        rządzić młodszymi - nawet obce na ulicy. Robią uwagi, wpychają się bez kolejki
        itp.
        • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 12:37
          Skoro wolicie się kłócić z rodziną i pozbawiać cennej pomocy babć, bo dziecko
          dostanie czasem cukierka, mimo że Wy wolicie żeby nie dostało to Wasza sprawa.

          Żądacie szacunku ale nie macie same żadnego szacunku do rad, których udzielają
          Wam często o wiele bardziej doświadczone od Was osoby. Dziecko to nie jest
          Wasza własność. Ani się obejrzycie a samo będzie regulowało swoje stosunki z
          innymi ludźmi.

          Rozumiem, że są sytuacje w których trzeba zaprostestować i rozumiem, że może
          irytować kiedy się prosi o coś a ta prośba jest ignorowana. Ale to, że dziecko
          zjadło makaronik w wieku 9 miesięcy moim zdaniem nie zagraża jego zdrowiu i
          można przejść nad tym do porządku dziennego bez konieczności "zrobienia czegoś
          z teściową".
          • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:36
            a czy mamy proawo odmówic tej cenne pomocy (bez względu na powody)? bo ja
            chciałabym móc z niego dalej korzystać

            >
            > Żądacie szacunku ale nie macie same żadnego szacunku do rad, których
            udzielają
            > Wam często o wiele bardziej doświadczone od Was osoby.

            Ja nie chciałabym korzystać z cennych rad wynikających z doświadczenia
            polegających na tym, że jak dziecko się przestraszy to mam mu wosk nad głową
            przelać to się odstraszy więc nie korzystam, ale też nie krytykuję i nie
            wyśmiewam.


            Dziecko to nie jest > Wasza własność. Ani się obejrzycie a samo będzie
            regulowało swoje stosunki z > innymi ludźmi.

            masz absolutną rację. nie nasza własność, ale nasza odpowiedzialność. a
            następnym razem jak mały zachoruje a lekarz nawrzeszcy na mnie i powie, że
            jestem nieodpowiedzialna i nie dbam o dobro dziecka dziecko to mu powiem, że
            dbam o jego stosunki z babcią.

            Nie feruj wyroków! każda sytuacja jest inna i być może w każdej można znaleźć
            przejawy przewrażliwienia niedoświadczonych synowych, tylko że takie
            przewrażliwienie też się zazwyczaj z czegos bierze.
            • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:50
              Sama ferujesz wyroki nie mniej kategoryczne niż ja.

              Moim zdaniem masz prawo obrazić się na teściową czy co tam tylko chcesz. Ja
              napisałam tylko, że JA na klusek w buzi 9miesięczniaka nie reagowałabym
              chęcią "zrobienia czegoś z teściową".
              • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 14:56
                ja jeszcze raz chcę podkreślić, że każda sytuacja jest inna. raz babcia
                napchała małego ciastem czekoladowym (mimo, że wie owszystkich konsekwencjach
                podawania złych pokarmów) bo: dziecko musi jeść słodycze. Gdzieś mam
                szkodliwość cukrów na uzębienie i takie tam. Mały jest na czekoladę uczulony i
                kropka. Z krawiącymi i ropiejącymi krostami na pupie - efektem reakcji
                alregicznej - ja musiałam sobie poradzić, nie ona.

                a więc owszem - jeśli karmi się dziecko kluskami a one mu nie szkodzą to nie ma
                o co drzeć kotów, ale jeśli szkodzą - i nie muszą zaraz wywoływać alergii,
                wystarczy, że dziecko nie jest do takiego pokarmu przyzwyczajone, nie pogryzie -
                ból brzucha albo zakrztuszenie gotowe

                rozumiem, że chęc nakarmienia kluskami jest oczywiście podyktowana wieloletnim
                doświadczeniem, ale nie chcę (kategorycznie) korzystać z rad kobiety, która
                dawała do possania 2-miesięcznej córce ogórka kiszonego albo karmiła zupą
                szczawiową zabielaną śmietaną bo widzę jakie problemy z żołądniekm i jelitami
                ma teraz jej córka i dla mnie to wystarczający powód, by nie ufać jej
                doświadczeniu
              • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 16:58
                Po pierwsze żeby myśleć o "zrobieniu czegoś z teściową" złożyło sie wiele
                takich drobiazgów typu klusek w buzi. Możesz mi zaufać,że o jedną taką rzecz
                raczej bym nie piekliła, ale jak do kluska dołożyć kilka łyczków szampan, wina
                i lodów oraz kilka kostek ptasiego mleczka i kilka delicji (wszystko
                przedukończeniem przez dziecko pierwszego roku życia) to juz zaczyna być
                problem. A na domiar złego pcha sie ta moja nieszczęsna teściowa do opieki na
                dzieckiem i zawsze Mały ulega jakieś kontuzji (obija sie o futryne, gdy ona go
                trzyma za rączkę, bo jej sie zakręciło w głowie, a ja nie sypiam przez to trzy
                noce, bo dzicko głowa boli i zaliczam lekarza za lekarzem). Moja teściowa nawet
                w ciągu dwóch pierwszych minut opieki nad Erykiem jest wstanie go upuścić,
                wypuścić lub chociaż nie złąpać jak leci wysiadając np. z wózka lub rowerka...
                Tego jest więcej... a najgorsze jest w tym to, ze mój mąż twierdzi, ze "zdaża
                sie"...

                Jestem przekonana, ze żadna z nas nie robi "z igły widły".

                pozdrawiam
                • bri Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 06.07.06, 09:29
                  Nie rozumiem czemu w takim razie czemu nie napisałaś o alkoholu w pierwszym
                  poście. W porównaniu z kluskiem to pestka.

                  Nie rozumiem też czemu się w ogóle kontaktujesz z taką bezmyślną sadystką ja
                  Twoja teściowa wink
              • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 06.07.06, 02:06
                bri, a nie przyszlo ci do glowy ze te durne kluski byluy np kropla co sie
                przelala?
                Wiesz ja roznych rad sluchac moge, ale nie zniose jak ktos mi jakas rade daje i
                zada abym sie do tej rady zastosowala.Nie kazda rada bedzie idealna do mojej
                sytuacji.
        • scher Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 13:04
          owocoskala napisała:

          > A to niby dlaczego? Przecież to nasze życie. Niewolnictwo w XXI wieku?

          Młodzieńcza egzaltacja przez ciebie przemawia.

          Sz.
          • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 14:14
            Młodzieńcza egzaltacja przez ciebie przemawia.
            No właśnie typowe. Jestem młodzieżą choć mam 37 lat.smile)) na ulicy też jestem
            tak traktowana przez starsze panie bo wygladam na co najmniej 10 lat młodziej i
            mam tego dosyć. Panie w średnim wieku. Zajmijcie się czymś (robótki ręczne,
            wypieki) i przestańcie zatruwać innym życie. Please ! Zrozumcie żądzą wami
            posłowie mający po 24 lata. Świat się zmienia. A wracając do tematu naprawdę
            dużo mozna znieść od teściowej jeśli bije od niej serdeczność i ciepło. Wtedy
            można znieść z uśmiechem i przykrywanie pierzyną przy temperaturze 30 stopni
            połączone z karmieniem gorącym rosołem i jeszcze rozczulać się nad tym i
            cierpieć w milczeniu smile. Ja tak miałam po porodzie. Ale tu jak wspomniano
            chodzi o brak szacunku i wczucie się w sytuację innych dorosłych osób i
            przepraszam normalną - głupotę ta jak przychodzenie do małego dziecka z
            infekcją bakteryjną. Naszą założycielkę wątku irytują rzeczywiście nawet
            drobiazgi bo czuje się w matni i jakby ubezwłasnowolniona.
            • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 14:16
              "rządzą" się piszę przepraszam, to przez ten upał.
            • lahesis Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 05.07.06, 17:05
              Masz rację! Jestem bardzo nerwowa,a le staram sie trzymać fason i nikomu nic
              przykrego i nieprzemyśgo nie mówić. Chyba musze odpocząć, bo zadręczę
              wszystkich swoimi problemami, które faktycznie w moim wnętrzy urastaja do
              ogromnych.

              Mysiałam sie wyżalić i juz mi lepeij, no i postarm sie wcielić w życie to o
              czym wszystkie tu pisałyście wink) Dziekuję za wysłuchanie i cenne rady

              pozdrawiam
      • jacksparrow1 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 06.07.06, 01:27
        Pogodzic sie z faktem ze nie zawsze bedzie tak jak chcemy i babcia przemyci
        jakiegos batonika czasami przed obiadem, ale czy nie wkurzyloby cie jak
        tlumaczysz jak cieleciu na rozdrozu ze np dzieciak ma uczulenie na maslo
        orzechowe czy jakis inny skladnik w nieszczesnych batonikach( stawiam na owo
        maslo orzechowe lub sezamki) a babcia swoje bo ona nie slyszala o zadnej alergi
        na peanuts.No rece opadaja.Tak jak z alergia na siersc psa czy kota - bo jej
        dzieci nie mialy to wnuczek tez nie bedzie mial.Albo inna sprawa
        zdrowotna.Jakies pomniejsze wpadki babc ktore sa zrzucane na karb
        rozpieszczania nie draznia tak jak brak szacunku dla osoby matki i najgorsza
        sprawa jak matka mowi ze tego nie wolno dziecku, albo jak juz jest starsze ze
        np ma kare nie ogladania TV a babcia buch telewizor wlaczy bo coz sie
        stanie.Ano stanie sie i to wiele - podwaza autorytet rodzica.Babcia nie ma
        prawa krytykowac rodzicow w obecnosci dziecka.Jak jej sie cos nie podoba, ma
        jakies watpliwosci moze to przedyskutowac.Z pewnoscia zostanie jej wyjasniona
        przyczyna takiego postepowania i powinna to zaakceptowac.I guzik mnie obchodzi
        czy to sie z filozofia babci zgadza czy nie.Moje dziecko , moj obowiazek, moje
        zmartwienia i nic jej do tego.
        A placz dziecka, wyjscie bez butow na dwor, czy nadprogramowe slodycze , czy
        niewymienione otoarte kolana i lokcie i wiele wiele innych sa wpisane w
        dziecinstwo i nie ma co drzec szat.
        O co powiesz na taki przyklad - w szkole mojej corki jest dziewczynka z bardzo
        dziwna alergia i to bardzo silna - potrafi nosem wyczuc lateks -wystarczy
        delikatny dotyk pilki lateksowej do skory dziecka i dzieciak jest
        opuchniety.Kiedys ktos zignorowal prosby dziecka ze ma swoje specjalne plastry
        i przykleil jej na rane normalny plaster - w niespelna minute kolano
        powiekszylo swoje rozmiary dwukrotnie.i teraz spotykasz taka babcie ktora o
        takowej alergii nie slyszala i to ignoruje i sprowadza do domu zabawki z
        lateksem i oskarza synowa ze jest zlosliwa bo nie daje tych zabaweczek
        dziecku.Powiedz kto jest zlosliwy?
        • kura17 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 08.07.06, 21:57
          a nie mozna babci pokazac dziecka z "objawem" alergicznym po tych orzeszkach???
          ja o malo zawalu nie dostalam, jak moj syn wrocil z przedszkola po zjedzeniu
          orzeszkow ziemnych (ma na nie alergie, o czym wlasnie wtedy sie dowiedzielismy
          przez terapie szokowa...). nie ogladnie, do czego doprowadza nasmiewanie sie z
          alergii... przeciez po dziecku to momentalnie widac, prawda? to babcia nie
          zauwaza dzialania tych orzeszkow lub kota??? no nie wierze... a jak widzi, to co
          obwinia?


          ``````````````````
          kurczak: 03.03.05
          • meeyka Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 14:09
            > to babcia nie
            > zauwaza dzialania tych orzeszkow lub kota??? no nie wierze... a jak widzi, to co
            > obwinia?

            no jak to co? "to wszystko przez was, pewnie zle karmicie, niemozliwe, zeby to bylo przez jeden
            batonik/kilka klusek/itp."

            babci nie przegadasz smile
    • m-mg Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 06.07.06, 15:56
      Moja teściowa robi się coraz gorsza. I jaka perfidna!
      Karmi małego czym podadnie i to najczęściej jak ja nie widze niestety. Ostatnio
      powiedziałam ze jak wstanie niech mu da taki tam deserek tylko JEDEN bo je go
      pierwszy raz i nie wiadomo czy rekacja będzie OK. A ona no tak oczywiście nie
      można tyle nowego na raz. Tymczasem po jakimś czasie orientuję sie ze zniknęły
      dwa! Juz nie miałam siły pytać kto zjadł drugi bo i tak by skłamała. Albo widze
      ze jest upaćkany czekolada a ona mówi ze nie nie jadł zadnych cukierków
      czekoladowych. Załamka. Ona jest z tych niestety co wiedzą wszystko najlepiej.
      DOpiero jak zaczełam ryczeć i krzyczeć bo juz straciłam cierpliwość gdy syn nie
      chciał jesc obiadu bo dopiero napchał sie ciastek to się obraziła i przestala
      go karmić . Ale na jak długo?
    • ela00000 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 10.07.06, 14:36
      A ja mam problem ze swoją rodzicielka.,trwa już 2 lata bo mama doznała
      przypływu uczuć jak mały skończył roczek.Wszystko robimy
      źle,ubieramy ,karmimy,za mało chodzimy na spacery jak jest w domu a ona właśnie
      przyszła lub dla odmiany synek nie ma domu jak akurat jesteśmy na
      spacerze.Wnuk musi iść z nią na spacer bo ona właśnie przyszła, nieważneże
      właśnie wróciliśmy ze spaceru a na dworze zaczął padać deszcz.Przepłoszyła nam
      5 niań bo wszystkie były złe.Teraz synek chodzi do przedszkola z konieczności
      bo 6 niani nie miałam juz siły szukać.Mama nie wie do którego
      przedszkola.Słodycze przed obiadem i aranżada z Biedronki to odpowiednie
      jedzenie a zupa to pomyje.dziecko nie chce zjeść kotlecika to moja wina bo
      karmię go byle czym,a to ,ze wcześniej wepchnęła mu 5 kostek ptasiego mleczka
      to co ja tam wiem.Nie pomogły tłumaczenia, prośby ani grożby.Powiedziałam,ze
      jeśli nie zmieni swojego postępowania ograniczę jej kontakty z wnukiem.W
      odpowiedzi usłyszałam ,ze jestem zła matką i ze ona zrobi wszystko aby to ona
      zajmowała się wnukiem i słowa dotrzymuje.Powiedziałam mamie,zeby nas nie
      odwiedzała.Przez 1 tydzień mieliśmy spokój(przedtem wizyty były codzienne).Po
      tygodniu zdarzyło się,że synek chciał oglądać reklamy(mango) a ja
      zaprotestowałam.Synek sie rozpłakał a ja zza drzwi na korytarzu w bloku
      usłyszałam, co wy tam z tym dzieciakiem robicie ,czemu placze.Wyszło na to,że
      maltretujemy swoje dziecko.Oczywiście zaraz otworzyłam i chciałam wyjaśnic
      sytuację ale mama obrzuciła nas stekiem wyzwisk.Od tego czasu to stało sie
      norma, mama stoi i podsłuchuje pod drzwiami a my modlimy sie ,żeby synek nie
      zapłakał( nie ma prawa się uderzyć a my nie mamy prawa go w żaden sposób
      zdyscyplinować) bo gdyby zapłakał to mama się dobija.Synek nie ma prawa tez
      zasnąc w ciągu dnia bo od spania to jest noc a nie dzień i jak jest zbyt długo
      cicho bo synek np. śpi to mama też wali w drzwi bo na pewno on już nie
      żyje.Nie możemy spokojnie wejsć do domu ani wyjść bo jeśli ona jest pod
      drzwiami to jest ostry komentarz.Czujemy się jak w więzieniu.
      • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 10.07.06, 16:57
        To jest dopiero koszmar!!! odwołuje wszystkie żale, które opisywała wcześniej !
        a nie ma jakiejs instytucji, do której możnaby to zgłosić? no wiesz - policja,
        opieka społeczna, cokolwiek? chodzi o to, że jak jej kiedyś wpadnie do głowy
        odebrać Wam dziecko, pójść do sądu, na policję albo gdzie tam sobie wymyśli to
        jeśli Wasze zgłoszenie o psychiczne znęcanie się będzie pierwsze to może
        będziecie mieli większe szanse żeby się bronić.
        • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 10.07.06, 17:10
          > a nie ma jakiejs instytucji, do której możnaby to zgłosić? no wiesz -
          policja,
          > opieka społeczna, cokolwiek? chodzi o to, że jak jej kiedyś wpadnie do głowy
          > odebrać Wam dziecko, pójść do sądu, na policję albo gdzie tam sobie wymyśli
          to
          > jeśli Wasze zgłoszenie o psychiczne znęcanie się będzie pierwsze to może
          > będziecie mieli większe szanse żeby się bronić.
          Święte słowa. Przykro mi to pisać naprawdę, bo to Twoja mama, ale to już chyba
          sprawa dla psychiatry...
          • ela00000 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 08:25
            No to sprobujcie zadzwonić na policję.Ja to zrobiłam,pomijając fakt,ze boli jak
            cholera i wstyd.Trudno opisac jak czuje sie człowiek wzywajacy policje na
            własną matkę.Zwłaszcza jak usłyszy,ze to zaplata za cały trud i wychowanie
            (kiedyś mama była zupełnie inną osobą,zaczęło zmieniać się w czasie
            menopauzy).Policja przyjechała i co nic zupełnie nic.Pan policjant poinformował
            mnie,ze klatka schodowa to miejsce publiczne i ona może tam stać.Wzywaliśmy
            policję dwa razy,za drugim razem pan policjant stwierdził,że mogę wnieść sprawę
            z powództwa cywilnego lub zwrócić się do prokuratury o skierowanie mamy na
            przymusowe leczenie.Jeden raz policję wezwała mama,bo znęcamy się nad dzieckiem
            a ono krzyczało a teraz nie daje oznak życia.Całe szczęście,że przyjechał
            policjant,który był za pierwszym razem i poczekał jak przyjdziemy z małym z
            przedszkola bo mogliśmy po przyjściu z pracy zastać wyważone drzwi i policję w
            domu.żadne instytucje nie zrobią nic a ja moralnie nie dojrzałam,żeby oddać
            matkę na przymusowe leczenie bo wiem,że ona by mi tego nigdy nie wybaczyła.Może
            dojrzeję ,czasem jest jakaś kropla impuls,który przeważa.Ale powiedzcie mi jak
            po czymś takim pojadę do niej do szpitala i spojrzę jej w oczy przecież będę ta
            najgorsza a nie ma nikogo innego kto by jej zawiózł choćby koszulę czy jakieś
            owoce.Na razie gramy w swoistą ciuciubabkę.Staramy się wracać do domu jak jej
            jeszcze nie ma a zakupy robimy jak już sobie pójdzie.Częsć osób z bloku jej
            współczuje,że ma tak wyrodną córke(zaczepia ludzi i skarży,ze nie moze zobaczyć
            wnusia),a ludzie niektórzy ja podkręcają mimo,ze mieszkamy tam już 13 lat i
            nigdy nikt dotychczas nie słyszał u nas kłotni czy nawet podniesionych
            głosów.Byliśmy zawsze zgodnym małzeństwem i przez 10 lat staraliśmy sie o
            dziecko.Szczerze mówiąc podziwiam mojego męża,że w tej trudnej sytuacji nie
            robi mi wymowek tylko stara się mnie wspierać.Nie wyzywa również mojej mamy
            tylko stanowczo jej mówi,że to my jesteśmy rodzicami a nie babcia.Doszło
            ostatnio do tego,ze wynajęliśmy na miesiąc mieszkanie w innej miejscowości i
            dojeżdrzaliśmy do pracy zeby odpocząc psychicznie i szczerze mówiąc
            liczyliśmy,że jej się znudzi.Nie znudziło się.
            • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 12:50

              Bardzo Ci wspólczuję Elu nie mam słow...
              żeby oddać
              > matkę na przymusowe leczenie bo wiem,że ona by mi tego nigdy nie
              wybaczyła.Może
              >
              > dojrzeję ,czasem jest jakaś kropla impuls,który przeważa.Ale powiedzcie mi
              jak
              > po czymś takim pojadę do niej do szpitala i spojrzę jej w oczy przecież będę
              ta
              >
              > najgorsza
              Elu ale ty juz jesteś "ta najgorsza". A może nie wiem jest szansa że mama po
              leczeniu by oprzytomniała. A jeśli ona zrobi Ci krzywdę? Przecież w jej pojęciu
              jesteś oprawcą wnuka. W jej pojęciu moszesz w każdej chwili zabić dziecko jak
              rozumiem. Może ma (odpukać)jakiś guz mózgu? Naprawdę powinna być przebadana.
              Masz kilka wyjść. Między innym przeprowadzkę w nieznane miejsce. Ale pewnie
              masz poczuciu obowiązku i opieki nad matką. Mozesz w końcu wstawić drzwi
              dżwiękoszczelne, ale to taki półśrodek. My takie mamy bo dużo psów na klatce.
              Nic nie słychać.
              • ela00000 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 14:18
                Tak jestem ta najgorsz ale przecież mam świadomość,że nikogo dotychczas nie
                skrzywdziłam a jak dalej będę żyć ze świadomością,ze kogoś
                ubezwłasnowolniłam,nie kogoś swoja matkę,przeciez mimo wszystko ją kocham.
                • owocoskala Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 14:45
                  > Tak jestem ta najgorsz ale przecież mam świadomość,że nikogo dotychczas nie
                  > skrzywdziłam a jak dalej będę żyć ze świadomością,ze kogoś
                  > ubezwłasnowolniłam,nie kogoś swoja matkę,przeciez mimo wszystko ją kocham.
                  Rozumiem Cię. Mimo wszystko to dziwne że w polskim prawie nie ma czegoś takiego
                  jak "nękanie". Takie wystawanie pod czyimiś drzwiami, zaczepianie na ulicy,
                  wzywanie policji bez powodu już by pod to podchodziło. To co mówi pierwszy
                  lepszy dzielnicowy nie musi być prawdą. Wiem że w amerykańskim coś takiego było
                  już w latach 60 ubiegłego wieku. Może trzeba to dokładnie sprawdzić. Może ktoś
                  się na tym zna no Forum. ?
                  • scher Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 17:13
                    owocoskala napisała:

                    > Rozumiem Cię. Mimo wszystko to dziwne że w polskim prawie nie ma czegoś
                    > takiego jak "nękanie".

                    Jest, ale musi to być "w celu dokuczenia". Art. 107 Kodeksu wykroczeń.

                    Gdyby weszła do domu wbrew woli uprawnionych mieszkańców albo nie opuściłaby
                    mieszkania na ich wezwanie, moglibyśmy mówić o przestępstwie z art. 193 kk.

                    Sz.
                • kinkygirl Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 15.07.06, 12:25
                  ela, przeciez to dla jej dobra, to ubezwlasnowolnienie.
                  jej zachowanie wygląda na chorobę psychiczna, a z wiekiem i bez leczenia bedzie
                  jej sie tylko pogarszac. a moze to jest wyleczalne...
            • muuunia Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 13.07.06, 16:47
              Ela, w takich sytuacjach szalenie trudno doradzać. Mam nadzieje, że trochę Ci
              lepiej wiedząc, że trzymamy kciuki za Twoją rodzinę i szybkie rozwiązanie
              problemu bez szkody dla obu stron. To o czym piszesz jest dla mnie tak
              przerażające, że naprawdę - żadne moje dotychczasowe problemy z kimkolwiek w
              porównaniu z Twoja historią to nie problemy. Gdyby mozna Ci było jakos pomóc -
              to daj znac, może znajdzie się jakaś mama prawniczka, która udzialiłaby porady
              albko któraś pracuje / pracowała/ma znajomych w różnych urzędach to niech się
              wypowie. Ja wysyłam Ci dużo pozytywnej energii i trzymam kciuki
    • jktasp Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 11.07.06, 12:58
      powiedz kobiecie grzecznie, żeby się tak nie zachowywała, bo jej do domu nie
      wpuścisz i koniec.Nich sę obrazi na śmierć.smile
    • mlodziutka11 Re: Cozrobić z teściową...temat morze? 14.07.06, 08:40
      Jeśli masz męża po swojej stronie, to już sukces.zazdroszczę ci.Ja bym
      powiedziała wprost. (i tak robię). Albo przestrzega pewnych zasad, albo nie
      widuje wnuka. wszystkim wyjdzie na dobre
Pełna wersja