alicja30
12.07.06, 18:59
wiem, ze o tego typu zachowaniu było już wiele postów, ale muszę
się "wygadać", bo już nie mam siły. Moja córka robi się coraz bardziej
nieznośna - awanturuje się o byle co, krzyczy, pokazuje język a ostatnio
zaczęła nas bić w napadach szału. Nie ma "konkurencji" w postaci
nowonarodzonego rodzeństwa. Na razie jest jedynaczką. Czasem myślę, że może
jest zazdrosna o nas i chce ściągnąć na siebie naszą uwagę, bo najgorzej
zachowuje się, kiedy ktoś nas odwiedza albo kiedy jesteśmy razem u dziadków.
Niektórzy radzą nam ignorować takie zachowanie (wyrośnie z tego), ale jak
można "puścić płazem" oberwanie w twarz od własnej córki i to przy znajomych!
Wyprowadzanie jej z pokoju za takie zachowanie nie ma sensu, bo najczęściej
po każdej "akcji" wybiega z płaczem, trzaska drzwiami i mówi, że nie wyjdzie.
Nie wiem zresztą czy kary w ogóle mają sens, bo czuję, ze musimy najpierw
znaleźć przyczynę tego zachowania. Ona najwidoczniej nie radzi sobie z
emocjami, bo jak już ochłonie to tuli się i przeprasza.
Ogólnie jest bardzo żywym dzieckiem i właściwie nie wiem czy powinnam jej
dostarczać okazji do wyładowania się (dużo ruchu i aktywności) czy raczej ją
wyciszać (plastelina, klocki, książeczki itp)
Wiem ,że dzieci mają rózne etapy rozwoju emocjonalnego i czasem należy
zwyczajnie cierpliwie poczekać. Jednak prawdą jest również to, ze w tym wieku
można dziecko łatwo "zepsuć" i nie wiem czy cierpliwa mamusia, która pozwala
na bicie czy trzaskanie drzwiami nie hoduje sobie małego "potwora".
Czasem żal mi jej, bo wiem ,ze jest jej z tym wszystkim źle, ale wtedy staje
mi przed oczami scena z pewnego filmu: matka nie chciała 14 letniej córce
pozwolić na wyjazd z chłopakiem pod namiot więc ta uderzyła ją w twarz tak,
że aż się zachwiała. W pokoju były obecne jeszce dwie kobiety zszokowane całą
sytuacją. Matka widząc ich miny potarła tylko policzek i powiedziała "ale to
dobre dziecko"
Może przesadzam, ale ... boję się czasem, co wyrośnie z mojego dziecka
Alicja