o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze

12.07.06, 18:59
wiem, ze o tego typu zachowaniu było już wiele postów, ale muszę
się "wygadać", bo już nie mam siły. Moja córka robi się coraz bardziej
nieznośna - awanturuje się o byle co, krzyczy, pokazuje język a ostatnio
zaczęła nas bić w napadach szału. Nie ma "konkurencji" w postaci
nowonarodzonego rodzeństwa. Na razie jest jedynaczką. Czasem myślę, że może
jest zazdrosna o nas i chce ściągnąć na siebie naszą uwagę, bo najgorzej
zachowuje się, kiedy ktoś nas odwiedza albo kiedy jesteśmy razem u dziadków.
Niektórzy radzą nam ignorować takie zachowanie (wyrośnie z tego), ale jak
można "puścić płazem" oberwanie w twarz od własnej córki i to przy znajomych!
Wyprowadzanie jej z pokoju za takie zachowanie nie ma sensu, bo najczęściej
po każdej "akcji" wybiega z płaczem, trzaska drzwiami i mówi, że nie wyjdzie.
Nie wiem zresztą czy kary w ogóle mają sens, bo czuję, ze musimy najpierw
znaleźć przyczynę tego zachowania. Ona najwidoczniej nie radzi sobie z
emocjami, bo jak już ochłonie to tuli się i przeprasza.
Ogólnie jest bardzo żywym dzieckiem i właściwie nie wiem czy powinnam jej
dostarczać okazji do wyładowania się (dużo ruchu i aktywności) czy raczej ją
wyciszać (plastelina, klocki, książeczki itp)
Wiem ,że dzieci mają rózne etapy rozwoju emocjonalnego i czasem należy
zwyczajnie cierpliwie poczekać. Jednak prawdą jest również to, ze w tym wieku
można dziecko łatwo "zepsuć" i nie wiem czy cierpliwa mamusia, która pozwala
na bicie czy trzaskanie drzwiami nie hoduje sobie małego "potwora".

Czasem żal mi jej, bo wiem ,ze jest jej z tym wszystkim źle, ale wtedy staje
mi przed oczami scena z pewnego filmu: matka nie chciała 14 letniej córce
pozwolić na wyjazd z chłopakiem pod namiot więc ta uderzyła ją w twarz tak,
że aż się zachwiała. W pokoju były obecne jeszce dwie kobiety zszokowane całą
sytuacją. Matka widząc ich miny potarła tylko policzek i powiedziała "ale to
dobre dziecko"

Może przesadzam, ale ... boję się czasem, co wyrośnie z mojego dziecka

Alicja
    • stypkaa Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 13.07.06, 08:47
      Moje dziecko co prawda jeszcze 4 lat nie ma i nie mam póki co takich problemów.
      Ale moim zdaniem absolutnie nie można czekać, że to przejdzie. Dziecko powinno
      sie wychowywać od najmłodszych lat, bo później właśnie taka sytuacja jak
      opisałaś z 14-latką może się zdarzyć. A niedopuszczalne jest zarówno to, że ona
      uderzyła matkę, jak i odwrotna sytuacja.
      Ale wracając do Twojej 4-latki:
      - czy jesteś w stanie przewidzieć sytuację kiedy ona uderzy Cię w twarz? Może
      da się temu zapobiec? Odsunąć się czy przytrzymać rękę? O ile to jest możliwe
      nie należy pozwalać w ogóle na dojście do takiej sytuacji. Ale jeśli już Cię
      uderzy to powinna zostać za to ukarana.
      Owszem dzieci dopiero się uczą radzenia sobie z własnymi emocjami. Ale pod
      żadnym pozorem nie mogą się nauczyć, że można rozładowywać złość bijąc innych
      ludzi!
      - co do kary jeśli już się zdarzy taka sytuacja to podobno dobrze działa
      odizolowanie dziecka od otoczenia na tyle minut ile ma lat. Ale musi to być
      konsekwentne odizolowanie, tzn. ona nie może mieć możliwości wyjścia z pokoju i
      powinno to być pomieszczenie w którym będzie się nudzić i będzie mogła
      przemyślec swoje zachowanie (np. wasza sypialnia).

      >Ona najwidoczniej nie radzi sobie z
      > emocjami, bo jak już ochłonie to tuli się i przeprasza.
      Zapewne tak. Ale właśnie dlatego musicie ją nauczyć jak radzić sobie ze złymi
      emocjami i złością. I sami musicie być tego przykładem. Można wymyśleć dla niej
      jakiś sposób na rozładowanie złych emocji bez krzywdzenia innych osób. No nie
      wiem, np. kupić trampolinę i jak będzie zła to niech tam sobie skacze aż jej
      przejdzie smile

      Teraz mam pytanie (tylko proszę się nie gniewać), ale czy ona kiedykolwiek
      widziała jak ktoś kogoś uderzył w twarz za coś?
      Bo dzieci bardzo często naśladują dorosłych.

      Nie wiem czy pomogłam smile Mam nadzieję, że trochę tak.
      I życzę powodzenia.
      • lolinka2 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 13.07.06, 09:54
        Z drugiej strony czterolatki są sprytniejsze niż mogłoby się wydawać, bo np u nas wszelkie rękoczyny są zabronione i młoda o tym świetnie wie, więc znalazła super ujście dla emocji w postaci regularnych pyskówek - jakbym nastolatkę normalnie słyszała. Zero szacunku w tych tekstach dla nas, żeby było ciekawiej my z mężem b. dbamy o to jak do siebie mówimy i z jakością czy treścią komunikacji m. nami nie było nigdy problemów. Za każdym razem to ona musi mieć rację, jeśli nie to są krzyki, wrzaski, ryki histeryczne itp. (łatwo przewidzieć, ze kłamać nie będziemy i utwierdzać jej w przekonaniu o jej własnej nieomylności więc takie 'akcje' są na porządku dziennym). Poproszona o coś 'odszczekuje się' natychmiast, jak dorastająca pannica niemalże (osobiście pamiętam że podobnie się do rodziców odnosiłam mając jakieś 12 lat). A to chyba troszkę dziwne zachowanie.... Oprócz tego jest perfekcjonistką w dziwny sposób. tj. wymaga doskonałości od innych przede wszystkim a wszystko co jej akceptuje automatycznie jako doskonałe. Z radykalizmem wobec ludzi idzie też w parze radykalizm ideologiczny - mała jest po prostu religijna ortodoksyjnie, na zasadzie 'czarne-białe' (coś jak w piosence "Mury" 'ten z nami, ten przeciw nam'). To ją obciąża mocno, i to się natychmiast rzuca w oczy gdy ktoś z nią dłużej pobędzie, bo potrafi też leżeć kilka godzin patrząc w sufit albo płakać, że jeśli nie zrobi tego czy owego to na pewno zginie marnie (czuje przymusy wewnętrzne b. silnie). Stąd bierze się nagromadzenie emocji, które z kolei rozładowuje wrzeszcząc do nas... i błędne koło się zamyka...

        I serce mi się kraje jak na nią patrzę ostatnio... Bo kochane to dziecko nad podziw, mądra, za siostrę dałaby się posiekać i posolić, wrażliwa też jest - no, ideał, ale widzę jak się męczy...
      • alicja30 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 13.07.06, 16:57
        wydaje mi się, że moj mąż czesto prowokuje agresje córki (i to on najczęściej
        obrywa) On jest zazdrosny o to, ze corka jest bardziej zwiazana ze mna i czesto
        na przykład idzie do niej jak woła mamę. To oczywiscie nie
        usprawiedliwia "rękoczynów" i nie jest według mnie głównym powodem jej
        niegrzecznego zachowania. To jednak dolewanie oliwy do ognia.

        alicja
        • femian Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 15.07.06, 00:07
          Mój 4 latek również bywa agresywny, ale głównie w stosunku do ojca. ja również
          widzę, że mąż często prowokuje synka do niegrzecznych zachowań. Generalnie
          irytuje mnie bardziej zachowanie męża niż synka. Mąż twierdzi że robi to, by
          sprawdzić jego reakcje, drażni się z nim a kiedy synek niegrzecznie zareaguje
          to potem mnie obarcza winą za jego niegrzeczne zachowanie i rozpuszczanie.
          Naprawdę, nie jest łatwo znaleźć jakieś rozsądne wyjście z sytuacji. Nie mam
          lekko, bo generalnie muszę ustawiać jednocześnie i synka i męża, przez co
          niestety mąż traci w oczach syna jako autorytet, a tak być nie powinno.
          Niestety czasami miewam wrażenie, jakby mąż zupełnie nie rozumiał psychiki
          małego dziecka. Uważam, że małe dzieci często nei radzą sobie ze swoimi
          emocjami i nie można egzekwowac od nich "kulturalnych" zachowań przez jakieś
          przepychanki. Wiadomo, że dziecko reaguje bardziej emocjonalnie niż dorosły.
          Niemniej jeśli odważy się uderzyć rodzica, nalezy dziecku pokazać wszelkie
          konsekwencje tego uderzenia i nie przechodzić po tym za szybko do porządku
          dziennego.
          • kenzo77 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 11.08.06, 22:11
            Moja 4-latka jest taka sama...
            Rozpieszczona, ukochana jedynaczka, jedyna wnusia, wychowywana przez dziadków
            (kiedy my jesteśmy w pracy), posiadaczka fury zabawek i ogromnej miłości i uwagi
            rodziców i dziadków. Bardzo mądra, można z nią pogadać prawie jak z 7-latkiem,
            wszystko rozumie, teorię ma w przysłowiowym paluszku.
            Ja jestem konsekwentna i staram się wytyczać jej granicę i trzymać je.
            Oczywiście tatuś i dziadkowie pobłażają, ale ja nie.
            Moja córka potrafi zrobić taką awanturę, że mury trzeszczą - wrzeszczy jak
            opętana, tupie, kopie, pluje, nie słucha nikogo i niczego (próbowałam prosić,
            obiecywać, wymagać, żądać, grozić i ostrzegać - nic nie skutkuje), zna
            konsekwencje typu zabieranie czegoś za karę na jakiś czas, zakaz spotkania z
            koleżanką, zakaz oglądania bajki... Nie rusza ją to.
            Ostatnio darła się ponad pół godziny u sąsiadów, bo nie chciała o 21 wrócić do
            domu. Nie pomogło tłumaczenie, że jutro się spotkają, że już jest późno, nie
            pomogły moje słowa ani właścicieli domu, w którym akcja miała miejsce...
            Ludzie mają dwoje dzieci (5 i 7 lat) i byli "pod wrażeniem". Skończyło się tak,
            że sąsiad prawie na siłę wyniósł moje wrzeszczące dziecko ze swojego domu i
            podał przez płot mojemu mężowi, a on zataszczył ją do domu. Miała zamiar tam
            zostać i już!
            Kiedy się uspokoi przeprasza i obiecuje, że już nigdy taka nie będzie, że
            usłucha, że zrozumie...
            Ale niestety nie jest tak sad
            Co zrobić?
            • lolinka2 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 09:23
              A kto się z nią cackał pół godziny?? Pięć minut na ostatnie pożegnanie a potem
              dzieciaka pod pachę i do domu... Ostatecznie 4-latek nie wazy 50 kg i wziąć go
              można. To nie wygląda na wytyczanie granic przez rodzica ale przez dziecko
              raczej... "Mały tyran" Jiriny Prekop. Ta książka mi dała najwięcej do myślenia w
              w/w temacie.
              • kenzo77 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 09:47
                Nie jest tak źle smile
                Tyranem bym jej nie nazwała, choćiaż rzeczywiście ostatnia akcja była skandalem.
                Zabranie jej na siłę wiązałoby się z tarmoszeniem się i szarpaniem, kopaniem i
                wyrywaniem się, ponadto należałoby ją najpierw złapać. Ostatecznie jednak
                zrobiłam to i chociaż mała waży 16 kg, musiał przejąć ją sąsiad - nie jest łatwo
                schodzić po schodach z takim balastem.
                Wytyczam granice w sposób stosunkowo łagodny, tzn. nie histeryzuję, nie
                wydzieram się, nie tracę (raczej) kontroli nad sobą, po prostu nie ustępuję.
                Czasami wiąże się to z długimi "negocjacjami", jak w tym przypadku, ale co
                innego zrobić?
                Nie jestem zwolennikiem lania dzieci, zwłaszcza pasem (uważam to za
                niedopuszczalne), ale klapsy ręką w pupę - niestety czasem są niezbędne. Ja
                musiałam zaaplikować trzy klapy z pełnej pary, żeby zakończyć tą polkę.
                Czy powinnam rozwiązać to inaczej?
    • lola211 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 09:57
      Tez mam jedynaczke, ma juz 8 lat i takie "cyrki" sa mi obce.Moze dlatego, ze
      potrafie krzyknac i nie pertraktuje godzinami, u mnie krotka pilka.Nie daje
      klapsow, nie bije, nie stosuje przemocy.Uwazam, ze ignorowanie takiego
      zachowania jest niedopuszczalne.
      • kenzo77 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 10:26
        A może dzieci są różne. U mnie krótka piłka nie działa. Próbowałam.
        Też potrafię krzyknąć. Ale mój krzyk ją przeraża i ona też wtedy krzyczy, więc
        staram się nie wrzeszczeć. Co nie znaczy, że mówię do niej łagodnie kiedy jest
        niegrzeczna.
        Moja córka zawsze próbuje walczyć o swoje racje - albo prośbą, przekonywaniem,
        negocjacją, albo niestety czasami wrzaskiem. Może dlatego, że ja też zawsze
        uzasadniam jej swoją decyzję. Nie mówię "masz tak zrobić i już!", tylko "masz
        tak zrobić, ponieważ...". Więc ona potem np mówi "ale mamusiu, ja nie chcę iść
        do domu, bo jeszcze musimy zrobić to i tamto". Z drugiej strony wiem, że jest
        głęboko przekonana, że istotnie musi jeszcze np dorysować coś na swoim obrazku
        albo dokończyć budowanie zamku, a przecież nie zna się na zegarze i nie czuje,
        że jest już 21. Prosi, a kiedy ja nie ustępuję, czasami wpada w złość. Nie
        zawsze, najczęściej zrozumie.
        Rozkaz - wykonanie - to unas nie przechodzi. A chciałabym tak, uwierzcie...
        • kenzo77 Jak ułożyć dobre relacje? 12.08.06, 10:57
          A poza tematem - jak sprawić, żeby dziecko kochało rodziców, miało do nich
          szacunek i jednocześnie ufało i wiedziało, że zawsze może liczyć na ich wsparcie
          i zrozumienie.
          Czy nie jest tak, że jeśli urywamy dziecku jego tłumaczenie w pół słowa "nie
          dyskutuj! Nie wolno ci i koniec!" a ono ma w swojej główce jakieś potężnie ważne
          intencje takiego zachowania, to co? Nie chcemy słuchać tłumaczeń, nie zgadzamy
          się "bo nie!"
          Nie będzie potem tak, że zamiast tłumaczyć nam coś, prosić, uzasadniać,
          wyjaśniać swoje rozumienie tematu, dziecko po prostu ukryje coś przed nami,
          postawi przed faktem dokonanym, skłamie. Bo wie, że nie ma sensu dyskutować.
          Dzieci są różne, czasem nawet bardzo zacni rodzice mają okropne dzieci. Nie do
          końca należy liczyć na dobry materiał genetyczny. Czasem towarzystwo naszego
          dziecka rozwali nam całą naszą pracę wychowawczą. Dziecko przyjmie postawę "mam
          w dupie wasze zakazy i nakazy, zrobię co chcę".
          I co wtedy pomoże, jeśli nie ma miłości, zaufania i zrozumienia?
          A może się mylę...
          Co o tym sądzicie?
        • lola211 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 11:04
          Ale u mnie jest tak samo jak u Ciebie- negocjacje jak najbardziej.Krzykne
          wowczas, gdy przegina, czyli powiedzmy mamy isc do lekarza na umowiona godzine,
          a ona oswiadcza ze jeszcze nie, bo ona sie akurat bawi.Skoro moje tlumaczenia
          nie docieraja nie widze innego wyjscia , jak przestac sie cackac i "hukam".Nie
          oczekuje, ze dziecko natychmiast bez ociagania wykona polecenie, najczesciej z
          zasady jest "nie".
          Mnie przeraza, ze dzieci Was bija.Matke w twarz? I to nie roczniak, ktory
          niewiele pojmuje(a jak czytam takie dzieci tez bija), ale duze juz
          dziecko.Plucie, kopanie? Tylko raz spotkalam sie z takim dzieckiem, kolezanka
          mojej corki, matka chodzila z nia do psychologa, bo takie same zachowania
          przejawiala nie tylko w domu, ale i przedszkolu i zaczely sie skargi.
          • kenzo77 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 11:41
            Moje Kocię na szczęście nas nie bije - kopie na oślep jak się wścieknie, a pluje
            że tak powiem na siebie, tzn. kiedy strasznie płacze, to się przy okazji obślini
            i obsmarka. Wie, że tego nie znoszę.
            Bicie rodziców czy kogokolwiek innego, szczególnie w twarz to szczyt. Ale fakt
            jest też taki, że dziecko może to zobaczyć wszędzie - np w telewizji,
            niekoniecznie po 20.
            A od swojej koleżanki i jej starszego braciszka moja córcia ostatnio
            "przyniosła" walki wschodu - porusza się w wiadomy sposób pokrzykując przy tym
            "oooosss, halakaaaa, łubuduuuu".
            W sumie śmieszne, chociaż... Na szczęście nie traktuje tego jak walki z kimś
            tylko bardziej jak taniec lub coś w tym rodzaju.
        • lolinka2 Re: o nieznośnych 4 latkach raz jeszcze 12.08.06, 17:34
          Może dlatego, że ja też zawsze
          > uzasadniam jej swoją decyzję. Nie mówię "masz tak zrobić i już!", tylko "masz
          > tak zrobić, ponieważ...".

          i dlatego sytuacja tak wyglada. w wielu przpadkach nie ma sensu tłumaczenie sie
          przed dzieckiem.
Pełna wersja