3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeniem

16.07.06, 12:48
Witam wszystkich eRodziców!
Proszę o jakieś sensowne, sprawdzone rady, bo naprawdę wszyscy już padamy z
nóg i życie rodzinne leży w gruzach przez to niejedzenie Młodego...
Problemy z jedzeniem były od zawsze, ale Młody rósł zdrowy i jakoś dawaliśmy
radę.Kiedyś, zmęczona jego humorami przy jedzeniu i bieganiem za nim
postanowiłam ułatwić sobie życie i zaczęłam karmić go przy bajkach (miał
jakieś 1,5 roku wtedy)...W piaskownicy mamy mnie uspokajały swoimi
opowieściami, bo okazywało sie, że prawie wszystkie tak robią...Rok temu Młody
poszedł do żłobka -był kryzys z jedzeniem, ale minął, potem podobno jadł w
żłobku normalnie, razem z dziećmi (tak panie wychowawczynie nam mówiły, ale
np. teściowie w to nie wierzą)...W domu i tak zawsze po powrocie był jeszcze
jakiś "podobiadek" na wszelki wypadek, a i przed wyjściem z domu do złobka też
coś zjadaliśmy (ale zawsze przy bajce, no bo,żeby szybciej, itd)...Teraz Młody
w ogóle odmówił współpracy - nie pomaga bajka,nic. Wcześniej, chociaż dzięki
tej nieszczęsnej bajce można mu było wcisnąć cokolwiek sensownego (mieso,zupę
z żółtkiem,jogurt), a teraz...Wczoraj zjadł pół paczki chrupek kukurydzinych
przez cały dzień, dziś od rana tylko kilkanaście płatków ciniminis...Widać,że
ma już coraz mniej siły,jest rozdrażniony, płaczliwy, marudny, dostaje
histerii...Kiedy ma okresy,ze je ładnie (ale oczywiscie przy bajkach)
-wsystkie te objawy jak ręką odjął...teraz znowu schudł...Oczywiście wyjechać
nigdzie z nim nie można na dłużej, bo jesteśmy niewolnikami jego
niejedzenia...Odpuszczanie mu nic nie daje, bo potrafi wytrzymać długo: trzy,
nawet cztery dni, podjadając np. tylko ze dwie chrupki, i parę frytek na dzień
(nic poza tym).Dodam,ze nie jest to typ ektomorfika - jest wysoki i raczej
mało ruchliwy, choć energiczny...ale nie jest tak,ze zawsze mało jadł ( jak to
bywa u "ektomorfików").
Poradźcie coś, bo nie mam już ani siły, ani pomysłów.
    • nchyb Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 13:00
      zrób badania dziecku. Jezeli wszystko w porządku - wuluzujcie. Dziecko się nie
      zagłodzi, a jak zgłodnieje, to w końcu zje. Szczególnie jezeli do jedzenia
      dostanie coś, co lubi...
      • dorwoj1 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 13:08
        Problem w tym,że on już odrzucił to, co lubi...Teraz jest strajk od wtorku:
        wtorek -nic, środa - trochę pieczonych ziemniaków, czwartek, piątek - może z
        parę ciniminis, itp, poza tym nic, sobota - pół paczki chrupek kukurydzianych,
        dziś niedziela - i znowu kilkanaście ciniminis...Jak długo czekaliście Wy? Ile
        dziecko może nie jeść? Żeby on chociaz podjadał między posiłkami, ale -niestety-
        kompletnie przestal jeść...No i to sie niestety przejawia tez w
        zachowaniu:histeria, osłabienie, nerwowość...Myslę, że nie wytrzyamam i w
        poniedziałek pójdę do lekarza. Ale jest mi głupio, bo już raz próbowałam i
        zaproponowano mi przyjęcie na oddział, na ok. dwa tygodnie na obserwację...Tam
        dzieci z białaczką leżą, a tu bachor rozwydrzony...Jakoś ciężko mi się
        przełamać.A badania zawsze w normie były. Ale jeszcze nigdy tak długo ne jadł.
        Jestem załamana, po prostu. I już bardzo zmęczona.
        • water7 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 13:53
          a jak z piciem bo mój 3i pół latek potrafi wypić 3 kubki mleka badz kakao na dzień
          zagryzc to pietką chleba i tak 2 tygodnie żyje ma sie świetnie mięsa nie je z
          wyboru od roku wogóle w żadnej postaci i żadnej ilości z zup sporadycznie miseczkę
          rosołu bądz pomidorowej 2x w m-c i naprawdę swietnie się rozwija.
          • dwojciechow Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:00
            Byłabym przeszczęśliwa, gdyby Młody pił mleko, bądź kakao...Nie pisałabym wtedy
            tego postu...Niestety - pije tylko herbatki, ew. soczki, wodę.Był czas, kiedy
            wypijał kubek kakao dziennie i nie wiem, dlaczego teraz taki problem
            powstał.Zmian żadnych poważniejszych w rodzinie nie było, napięć też. W tej
            chwili nawet z piciem mamy problem - nie chce i już. Tak jakby o coś walczył,
            tylko o co? No i jak długo można to lekceważyć? Dziś mija szósty dzień...i
            chciałabym wierzyć,zę to jakiś przejsciowy bunt trzylatka.Ale obawiam sie,że
            gdzieś popełniliśmy błąd i jedzenie nie stalo sie dla niego normalnym
            zachowaniem, skoro nawet go nie zauważął przy oglądaniu bajek...Z drugiej
            strony, czy dziecko może nie odczuwać głodu i nie rozumieć, ze nikt nie jest w
            stanie wcisnąć mu jedzenia na siłę?
            • dorwoj1 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:03
              Powyższy post -to mój.Zalogowałam się z innego konta(przepraszam za zamieszanie).
            • water7 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:09
              spróbuj może tak ja tak kiedys zrobiłam puściłam małego do lodówki i
              powiedziałam żeby sam sobie wziął co chce do jedzenia i wtedy nastąpił
              przełom(oczywiście to też może nie podziałać) ale może warto spróbować. A jak ze
              słodyczami bo w najgorszych okresach niejedzenia podsuwaliśmy słodycze może
              niezbyt zdrowo ale cukier jednak daje trochę energii .glow do gorysmile
            • agawamala Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 18.07.06, 07:13
              Pytam przez czystą ciekawość- czy Wy tez jecie obiad oglądając telewizję? Czy
              siadacie do stołu i normalnie jecie?
    • allija Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:22
      A dawałas mu cos na pobudzenie apetytu? sa różne syropki w aptece bez recepty,
      moze lekarz przepisze cos bardziej konkretnego, ja w swoim czasie poprzestałam
      na specyfikach bez recepty. Spróbuj poszukac tez jakis ksiażek z przepisami
      dla niejadkow i radami dla ich mam. Ja mam w domu taka ksiazeczke.
      Instyktownietez juz wczesniej staralam sie podawać posilki w bardzo urozmaicony
      sposob np. zamiast kanapki z serem były koreczki z sera, chleba i warzyw, jajka
      na twardo były biedronkami itp. łyżki z potrawa były samolotami ktore ladowały
      w buzi. No jest z tym troche pracy ale co zrobic?
      • qx12 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:51
        Mój niejadek ma juz piec lat ,chlebek je tylko z masłem. Zupa to rosół,lub
        pomidorowa.podawalam mu cytropepsyn pomagało.
        • verdana Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 14:59
          Ostatnie pare dni to niewiarygodne upały. Wcale się nie dziwię, ze dziecko nic
          nie je. Ja też nie jadłam, moj kot nie jadł... Jego rozdraznienie i histeria
          może nie wynikac z niejedzenia, tylko z ustawicznych prób karmienia niegłodnego
          dziecka. Zrób doswiadczenie - w dniu, gdy nie jesteś głodna, namów męża, żeby
          co chwila proponował Ci cos do zjedzenia i próbował to Ci wcisnąć, i żeby cały
          dzień rozmowy toczyly się tylko wokół tematu co,ile i kiedy zjadłaś. Pewnie tez
          szybko odechce Ci się jeść...
          Zrobiłabym badania, jeśli dziecku nie wróci apetyt (nawet bylejaki) za jakiś
          tydzień - dwa, o ile zrobi się chlodniej.
          Poza tym, nie bardzo się dziwię, że dziecko ma kłopoty z apetytem. Sądzac z
          pierwszego postu, było cięzko przekarmiane. Jedno śniadanie w domu, drugie w
          żłobku, potem w złobku obiad i pewnie podwieczorek, w domu kolejny "podobiadek"
          i kolacja. W ten sposób własnie wychowuje się kompletne niejadki.
          • dorwoj1 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 15:13
            Pewnie masz racje, zę wpływ na to mogły mie upały, ale teraz już ich nie ma...a
            apetyt nie wraca, niestety. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze - gdyby Młody nie
            byl głodny "po żłobku". toby po prostu nie jadł i żadna siła by go do tego ne
            zmusiła (jak teraz). Tymczasem on w żlobku nie zjadał śniadań (sporadcycznie coś
            skubnął, ale symbolicznie), a na obiad zwykle zajdał samą zupę (czyli jadł ok,
            12.00), drugiego już nie, odbierany był o 15 i wtedy dopiero zjadał w domu
            drugie danie, albo zupę. Plus kolacja. Skad wiem,że jadł tak marnie w żłobku- od
            zaprzyjaźnionych dzieci, z którymi był w grupie (trzylatek wszystko Ci opowie ze
            szczegółami nawet, jak pani krzyczała, bo któreś tam dziecko znowu nie chciało
            jeść). A i panie same często narzekały,że Młody nie chce jeść...Podwieczorki
            były w żłobku więcej,niz skromne (1 ciasteczko, pół jabłka,ew. banana lub mały
            jogurt, którego Młody nigdy nie zjadł)...Nie sądzę, zebyśmy go przekarmili. Od
            kwietnia Młody nie chodzi już do żłobka, więc przez te trzy miesiace mam go jak
            na dłoni i widzę ile rzeczywiście je.Poza tym, nikt go nie namawia nadmiernie-
            nie to nie. Ale to juz trwa zbyt długo i wszystkie metody (nawet metoda "na
            bajki") przestały działać.MOżliwe,ze z tydzień jeszcze wytrzymamy. Potem,
            rzeczywiście, trzeba zrobić badania, itd..Moze to jakieś zakażenie bakteryjne o
            niespecyficznym przebiegu?
        • dorwoj1 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 15:14
          A czy przemycasz jakoś mięsko, albo żółtko w tej zupie?
        • onlymama Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 15:26
          Piszesz, ze Twoj syn histeryzuje i jest rozkapryszony - moze faktycznie jest
          glodny, a moze po prostu ma dosc tematu "jedzenie", ktory pewnie jest
          najwazniejsza sprawa dla calej rodziny kazdego dnia. Jezeli kazdy dzien zaczyna
          sie i konczy tym "ile chlopiec dzisiaj zje" to jest to koszmarny stres dla
          Twojego synka. Dzieci lubia sprawiac doroslym przyjemnosc i bardzo przezywaja
          jesli wiedza, ze nie spelniaja oczekiwan doroslych w jakiejkolwiek sprawie.
          Twoj synek wie jak bardzo chcesz zeby jadl ale zwyczajnie nie chce jesc i
          zapewne podswiadomie ma poczucie, ze robi Ci przykrosc wiec popada w coraz
          wiekszy stres. Im wiekszy stres, tym mniejsza chec do jedzenia. Odpusc.
          Naprawde odpusc - zmus sie (tak jak chcesz zeby On sie zmusil do jedzenia!!!),
          sama sie zmus do zaniechania tego tematu na kilka dni. Pilnuj zeby pil
          przynajmniej wode i to wszystko. Siadajcie razem do posilkow ale nawet nie
          zapytaj czy Mu czegos nie nalozyc. Stawiaj przed Nim talerz i prowadzcie
          rodzinna rozmowe o czymkolwiek byle nie o jedzeniu. Daj Mu po prostu czas na
          odsapniecie od Twojego nacisku, i dopilnuj zeby reszta doroslych w rodzinie
          postepowala tak samo. Im bardziej bedziesz traktowac jedzenie jako kwestie
          podstawowa, tym mniej On bedzie jadl. Pisze to z perspektywy niejadki, ktora
          ponoc nie lubila nawet mleka z piersi smile Moi rodzice dreczyli mnie strasznie do
          4 roku zycia, bo bylam mala, chuda i anemiczna. Skonczylo sie to gdy
          powiedzialam pani przedszkolance, ze chce umrzec. Wtedy wreszcie wszyscy
          dorosli sie uspokoili na temat jedzenia, bo wreszcie do Nich dotarlo w jaki
          wpedzili mnie stres. Ja tego za bardzo nie pamietam ale moi rodzice wciaz
          pamietaja. I mojego syna, ktory tez nie lubi jesc, NIGDY nie probowali namawiac
          czy zmuszac do "jeszcze jednej lyzeczki". Bardzo latwo jest zachwiac w dziecku
          poczucie bezpieczenstwa i dobrymi checiami spowodowac, ze zablokuje sie
          totalnie. Dopoki dzieciak pije wode, krzywdy sobie nie zrobi (fizycznej!) ale
          gdy zaczniesz Go przypierac do muru, On bedzie coraz bardziej nieszczesliwy.
          Naprawde lepiej miec chude, lekko niedozywione ale szczesliwe dziecko niz
          alternatywe. Dziecko tez czlowiek smile Jesli sie traktuje z szacunkiem
          Jego "chce" lub "nie chce", zaczyna to doceniac i daje sobie pomoc. Wiem co
          mowie, do dzis jem bardzo malo i do dzis niektore potrawy z dziecinstwa
          przyprawiaja mnie o mdlosci na sama mysl - najgorsza rzecz to kakao, jogurt i
          budyn, ktore mialy ponoc "przemycac" mleko do mojego organizmu. Fuj,
          okropnosc smile
          Pozdrawiam
      • dorwoj1 Water i Alija... 16.07.06, 14:59
        Odpowiem w jednym poście (mam nadzieję,że się nie obrazicie, drogie Mamy...)
        Patent z lodówką nie działa, niestety, już próbowaliśmy. Od biedy weźmie jakiąś
        duperelkę (np. kinder pinguini), ale nie zje...A też boję się go zachecać w ten
        sposób do zabawy w "grzebanie w lodówce", bo to przecież nie powinna być zabawa,
        ani odpowiedź na podanie obiadu, prawda?

        Co do syropków i preparatów - przerobiliśmy tego tony:CItropepsin, rżóne syropki
        witaminowe, raz nawet zmusilam lekarza rodzinnego do przepisania Ferrum lek
        (żelazo w płynie, na receptę) ,bo wyczytałam, że niedobór żelaza powoduje
        znaczne osłabienie apetytu ( a skąd on ma brać to żelazo - z tych kilkunastu
        płatków ciniminis dziennie?)...Trochę pomagało...ale teraz nie ma mu nawet jak
        syropku podać, czy Citropepsinu, bo pije zdecydowanie mniej...Wcześniej wypijał
        np. "na raz" przed snem cały kubek, albo butelkę z herbatką,czy sokiem (do tego
        dodawaliśmy jakiś preparat na poprawę apetytu),a teraz przez cały dzień, małymi
        łykami ledwo ze dwie szklanki może jakiegoś płynu w siebie wciśnie...najgorsze
        jest to,z ewidać po jego zachowaniu,ze nie jest z nim dobrze.Nigdy wcześniej
        tyle nie marudził i nie był taki nerwowy...I ciągle nie jest głodny...
        • allija Re: Water i Alija... 16.07.06, 15:31
          to, ze tak malo pije to raczej niepokojący objaw. Ja chyba jednak udalabym sie
          do lekarza i m.in. poprosila o zrobienie badań.
          Czy synek ma niedowagę? bo jakos nie doczytalam się, jesli tak to mozna miec
          pewność, że je za mało a nie iz to ty jestes przewrazliwiona jak było
          sugerowane w niektorych postach.
          • verdana Re: Water i Alija... 16.07.06, 15:47
            Jeżeli dziecko ma powazną (nie małą) niedowagę, to rzeczywiscie nalezy zrobic
            badania. Ale jeżeli nie ma?
            Ja postępowałam z dzieckiem-niejadkiem tak, jak radzi onlymama - mojemu synowi
            zdarzało sie nie jeść nic (prócz mleka z butelki, ok. 1/2 litra) przez trzy
            dni. Mimo to nie namawiałam, nie karmiłam - a mój niepokoj był spory, bo syn
            był bardzo niski. O głowę niższy od rówieśników.
            Teraz jest dorosłym facetem i ma 180 cm. Ale jak na swój wiek i wzrost je nadal
            bardzo, bardzo mało, choć lubi jeść. Po prostu więcej mu nie potrzeba. Został
            ekonomicznie skonstruowany...
            • dorwoj1 Chudy i wysoki 16.07.06, 17:14
              ...tak właśnie ma się mój synek w tej chwili.Waży ok.16,5 kg przy wzroście 106
              cm ...Można powiedzieć,ze mieści się w przyzwoitej normie... jednakże,
              zaznaczam, stan taki, jak teraz,ze nie je już siódmy dzień - przeżywamy po raz
              pierwszy i nie wiemy, jak długo to może potrwać...Jesteśmy zaniepokojeni, bo
              mało też pije...więc może faktycznie ma to jakiś związek z zakazeniem bakteryjnym?
              Oczywiścei, staramy sie nienakręcac sprawy bardziej,niż to jest konieczne
              (tzn.że nie zmuszmy go i nie szantażujemy),ale już mi się serce kraje,jak widzę
              niego coraz większe cienie pod oczami...no i sił do zabawy tez ma coraz
              mniej...to jest oczywiśćie subiektywna ocena przewrazliwionej matki, ale
              rzeczywiście, jeśli przez następny tydzien to się nie zmieni - pódziemy do
              lekarza, zrobić badania.Najpierw te podstawowe, potem zastanowimy się, co dalej.
              • agawamala Re: Chudy i wysoki 18.07.06, 07:21
                Wydaje mi się, że mocno przesadzasz. Mój syn w wieku 3,5 roku miał 93 cm i
                ważył 12,500 ( specjalnie sprawdziłam w książeczce zdrowia).
                Dziś ma 18lat 183 cm i ponad 70 kg. Bardzo mało chorował. Jadł różnie, ale
                problem jedzenia, wagi, centyli nie był tematem rozważań i nerwów.
            • judytak Re: Water i Alija... 16.07.06, 18:29
              można jeszcze zabronić jedzenie (coś w sensie "nie podoba mi się
              język/stolec/cokolwiek, widocznie dziecko się czymś zatruło, no, niestety,
              trzeba będzie go przegłodzić, dziś cały dzień tylko herbatka", a jak samemu
              poprosi, to sucharki

              można też "nieopatrznie" zostawić coś na widoku, i "nie zauważyć", że dziecko
              sięga po jedzenie (tylko nie słodycze, nie chrupki i nie cini-minis...)

              a picie (wodę, herbatkę) z zasady trzymać tak, żeby dziecko samo brało, kiedy
              chce i ile chce, bez udziału dorosłego

              trzylatki zazwyczaj bardzo lubią być samodzielni ;o)

              pozdrawiam
              Judyta
    • blanka33 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 15:51
      Na większość takich problemów odpowiedzią są pasożyty. Zrób badania z kału na
      lamblie i pasożyty. Można też zrobić z krwi na toksokarozę - bardzo
      niebezpieczna, trudna do wyleczenia, a mało znana - niestety badania kosztują
      ok. 200zł. Poszukaj: Toksokaroza – epidemiologia, patogeneza i leczenie.htm

      Mój mąż walczył z robakami przez kilka lat - miał wstręt do jedzenia, bo po
      każdym posiłku było mu niedobrze, strasznie schudł.

      No i żłobek to najwieksze zbiorowisko zakażonych dzieci - pasożyty ma ponad
      połowa, nie u każdego sa objawy. Lekarze bardzo mądrze wszystko zwalają na
      alergię, a przyczyny są najczęściej właśnie takie.

      Mój maluszek ma 2 i pół i nadal je mixy - tylko tak akceptuje owoce, warzywa i
      mięsko - jak nie widzi co je. A jak nie chce jeść - nie bo nie, a nie dlatego,
      że już nie może, albo mu nie smakuje - bajke wyłączamy - od razu apetyt mu
      wzrasta.
      • dorwoj1 Pasożyty 16.07.06, 17:25
        Tak, Małego wypisaliśmy ze żłobka, bo ciągle szalała tam grypa jelitowa
        (przechodził trzy razy) i gronkowiec (dwa razy zapalenie ucha i nieustanny
        katar)...Panie (mimo,że świetnie opiekowały się dziećmi i pod tym względem nie
        mam żadnych zastrzeżeń) uważały to za sytuację normalną, ja -nie. Jeden z
        rodziców miał nawet poważne problemy u swojego dziecka z tym gronkowcem (dziecko
        trafiło do szpitala), u nas nie było aż tak źle. Niestety, to prawda, że dzieci
        są często narazone na poważne niebezpieczeństwa w polskich placówkach
        opiekuńczo-wychowawczych (do dziś np. nie rozumiem, dlaczego w Polsce
        szczepienia na Hib nie są bezpłatne, tak jak to się ma na całym świecie? akurat
        ta bakteria jest najbardziej rozpowszechniona w dużych skupiskach ludzkich i
        najbardziej niebezpieczna właśnie dla małych dzieci...).Dziękuję za informacje o
        toksokarozie - będę pamiętać, a na razie zrobimy te podstawowe badania (krew,
        mocz, kał), niech lekarz zobaczy wyniki i poiwe, co dalej...Mam jednak nadzieję,
        że to nie bakterie, ani pasożyty i że za parę dni wszystko wróci do normy...
        • verdana Re: Pasożyty 16.07.06, 17:55
          Cos mi wpadlo do glowy. Czy zaglądałaś mu do buzi? Sprawdziłaś, czy nic go po
          prostu przy jedzeniu i piciu nie boli? Mnie ostatnio tak bolało, ze nie jadlam
          i nie piłam parę dni)A taka rada niepedagogiczna... Boleć może ząb, zapalenie
          slinianek, zapalenie jamy ustnej, dziąsła. Jak się nie je, to nie boli, wiec
          syn może sie nie skarżyć, tylko unikać jedzenia.
          Czy jest coś - cokolwiek - co Twoj syn lubi? Ja z najmłodszym miałam problem,
          gdy dostał zakażenia jamy ustnej i z bólu nie chciał nic jeść ani pić przez 5
          dni. Trochę wody z trudem wmuszaliśmy. Wtedy zabralam go do McDonalds'a
          9ktorego uwielbia, ale do ktorego raczej nie chodzimy, znieczulilam colą pół na
          pół z lodem i zamówilam najbardziej obrzydliwe rzeczy, które sobie wybrał.
          Zjadł.
          Nie ma naprawdę NIC co Twoj synek chciałby zjeść? Lody? Bita śmietana?
          Słodycze? Fast-foody? Jakiekolwiek inne "świństwo"?
          Pytam dlatego, że czasem dzieci nie chca nic jeść, a na widok ulubionej, a
          zakazanej potrawy sie załamują. Wtedy można mieć niemal pewność, ze nie sa
          chore.
          • judytak Re: Pasożyty 16.07.06, 18:42
            no i czasami im bardziej są głodne, tym bardziej nic nie chcą jeść - błędne
            koło ;o)
            miewałam tak i z jednym, i z drugim, jak z jakiegoś powodu robiła się za długa
            przerwa między posiłkami, trzeba było się strasznie gimnastykować z dziećmi
            generalnie dobrze jedzącymi (tzn. córke trzeba było zagadać i nakarmić a synowi
            dać powrzeszczeć, potem zagadywać zapewniając, że to jedzenie wcale nie dla
            niego, wtedy samemu się zabiera...)

            pozdrawiam
            Judyta
            • dorwoj1 A może to rzeczywiście bunt? 16.07.06, 19:03
              I on teraz sprawdza, kiedy się załamiemy? JAK długo Wasze dzieci nie jadły z
              powodów pozazdrowotnych, takich włąśnie,jak bunt, czy przekora?

              NO i następny problem: jak ten bunt (i czy w ogóle należy) złamać? Kazać zjeść
              coś? Ukarać? Ignorować niejedzenie i nagradzać jedzenie? (ale jedzenia się chyba
              nie powinno nagradzać, bo to podobno wpędza w nałogi)...Oj, w kółko
              MAcieju...Ale musze zacząć chyba działac, bo to drugi tydzien idzie niejedzenia
              i ...robi się groźnie.
              • judytak Re: A może to rzeczywiście bunt? 16.07.06, 20:54
                dorwoj1 napisała:

                > NO i następny problem: jak ten bunt (i czy w ogóle należy) złamać? Kazać zjeść
                > coś? Ukarać? Ignorować niejedzenie i nagradzać jedzenie?

                nie, nie, nie, nie
                dać jeść, nie przejmować się, nie komentować, nie zajmować się tematem
                ale też nie trzymać się sztywnie reguł typu że tylko w porze posiłku, tylko
                przy stole itp., jeśli zgłodnieje na spacerze, to niech tam dostanie kanapkę
                czy banana...

                > JAK długo Wasze dzieci nie jadły z
                > powodów pozazdrowotnych, takich włąśnie,jak bunt, czy przekora?

                moje nie są miarodajne, bo dobrze jedzą :o)
                ale np. ja swego czasu nie jadłam chyba dłuższy czas, anemię dostałam, tego
                typu sprawy
                aż raz mama zostawiła na stole po obiedzie całą miskę kotletów mielonych, i
                zobaczyła, że rozglądam się uważnie, czy nikt nie widzi, skradam się na
                palcach, porywam kotleta i chowam się z nim za zasloną :oD
                miałam wtedy ok. 3 lata

                pozdrawiam
                Judyta
          • dorwoj1 Re: Pasożyty 16.07.06, 18:57
            To właśnie nas niepokoi,że nie ma na nic ochoty, nawet na jakieś słodycze,
            itp...Mały nigdy nie był typem smakosza (jajka z niespodzianką traktował zawzse
            jako źródło do zdobywania fajnych zabawek, a nie czegoś smacznego do jedzenia
            przy okazji)...ale teraz nic go nie rusza...Przed chwila wziął sobie z lodówki
            trochę nutelli, ale nie żeby się jakoś specjalnie tym najadł - raczej
            symbolicznie liznął...Byliśmy tylko ze dwa razy na frytkach (i to nawynos) w
            McDonaldzie,więc nie wiem, czy go to ruszy, ale może...Warto wszystkiego
            spróbować. Będziemy oglądać buzię - może rzeczywiście coś się dzieje?
            Dziękuję za podpowiedzi.Pozdrawiam.
    • majenkir Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 19:30
      Wg mnie nie powinien dostawac do picia tych herbatek/soczkow tylko zwykla wode.
    • marghe_72 Re: 3,5 latek -naprawdę poważne kłopoty z jedzeni 16.07.06, 20:21
      do lekarza możesz tak czy ianczdej iśc, porosic o skierowanie na morfologie
      itp. Przynajmniejs ie uspokoisz smile
      co do całej reszty.. to moze po prostu za dużo sie u Was w domu o tym problemie
      mówi.. wszystko kręci sie wokół jedzenia.
      Postaw coś w zasięgo łapek syna, ale nie namawiaj do jedzenia , nie
      przypominaj, nie zmuszaj. Moze jednak sam sięgnie wtedy kiedy poczuje,ze presja
      zelżała

      Moze zacznijcie razem gotować?
      bawcie sie w kuchni. Wycinajcie fajne kształty z warzyw , owoców, robcie
      smieszne galaretki (foremki do piasku..), weźcie sie za pieczenie ciastek itp
      kup łyzeczkę do wykrawania kulek z arbuzów i melonów i daj synowi do ręki
      Jednym słowem poszukaj sposobu smile

      i żadnej telewizji

      zaproś kolegów..moze wspólnie cos zjedzą

      Powodzenia
    • dorwoj1 Przełom 16.07.06, 23:24
      ...Nastąpił w okolicach dobranocki - dwa małe jogurty i trochę płatków
      śniadaniowych...Nie jest to może ideał, ale mam nadzieję, że od jutra wszystko
      powoli, ale stopniowo będzie powracać do normy. A zaniedługo normalnie będziemy
      jeść śniadanie, obiad, kolację (i coś lekkiego pomiedzy) tak,jak norma
      przewiduje...Wszystkim Mamom dziekuję za rady - będę o nich pamiętać podczas
      nawrtów tych "strajków głodowych" (no, oby jednak się już nie zdarzały).

      Pozdrawiam eRodziców!
      • aleksandra245 Re: Przełom 17.07.06, 12:56
        Witam
        Tez mam niejadka w domu. Ja stosuje zasade cos za cos. Gdy zje np. pojdzie na
        dwor do piasku, obejrzy bajke lub dostanie to co chce. Na razie działa.
      • agawamala Re: Przełom 18.07.06, 07:10
        A ja uważam, że im więcej zamieszania wokół jedzenia tym gorzej. Nie chce -
        niech nie je. Ważne żeby pił. Schudł - nie szkodzi, przytyje.
        Zrozumcie wreszcie Drogie Mamy, że jeśli człowiek jest zdrowy ( a rozumiem, że
        mówimy o dzieciach zdrowych, wszelkie choroby zostały wykluczone przez lekarza)
        to nie umrze z godu. Każdy ma indywidualne zapotrzebowanie na jedzenie,
        okresowe braki apetytu.
        Wciskacie jedzenie na siłę- zyskacie tyle, że zje łyżeczkę i zwymiotuje a przy
        okazji utrwali się niechęć do jedzenia, która dopiero wtedy może być brzemienna
        w skutkach.
        Czy tak trudno zrozumieć, że człowiek nie sklada się z przewodu pokarmowego -
        bez względu na wiek?
        • dorwoj1 CZłowiek to nie przewod pokarmowy 19.07.06, 11:30
          To prawda, co piszesz, agwamala, ale pamiętaj,ze dzieci w pewnych okresach
          swojego wieku dużo ( a niektóre bardzo dużo) eksperymentują...z rodzicami
          też...nie do końca można na wszystko pozwalać, czasami trzeba szukac naprawdę
          mądrych rozwiązań, szczególnie, jeśli ma się takie b. uparte dziecko,jak
          moje...pammiętam jescze te momenty z jego bardzo wczesnego dzieciństwa, kiedy -w
          przypadku odmowy- potrafił np. walić głową w podłogę...Nie jesteśmy rodziną
          patologiczną, sznujemy się nawzajem (Mlodego również), ale-uwierz- są dzieci i
          są dzieci...czasami lepszym rozwiązaniem dla wszystkich jest rozwiązać problem
          sprytem, niekoniecznie w sposób pedagogicznie zalecany...

          POzdrawiam
Pełna wersja