dorwoj1
16.07.06, 12:48
Witam wszystkich eRodziców!
Proszę o jakieś sensowne, sprawdzone rady, bo naprawdę wszyscy już padamy z
nóg i życie rodzinne leży w gruzach przez to niejedzenie Młodego...
Problemy z jedzeniem były od zawsze, ale Młody rósł zdrowy i jakoś dawaliśmy
radę.Kiedyś, zmęczona jego humorami przy jedzeniu i bieganiem za nim
postanowiłam ułatwić sobie życie i zaczęłam karmić go przy bajkach (miał
jakieś 1,5 roku wtedy)...W piaskownicy mamy mnie uspokajały swoimi
opowieściami, bo okazywało sie, że prawie wszystkie tak robią...Rok temu Młody
poszedł do żłobka -był kryzys z jedzeniem, ale minął, potem podobno jadł w
żłobku normalnie, razem z dziećmi (tak panie wychowawczynie nam mówiły, ale
np. teściowie w to nie wierzą)...W domu i tak zawsze po powrocie był jeszcze
jakiś "podobiadek" na wszelki wypadek, a i przed wyjściem z domu do złobka też
coś zjadaliśmy (ale zawsze przy bajce, no bo,żeby szybciej, itd)...Teraz Młody
w ogóle odmówił współpracy - nie pomaga bajka,nic. Wcześniej, chociaż dzięki
tej nieszczęsnej bajce można mu było wcisnąć cokolwiek sensownego (mieso,zupę
z żółtkiem,jogurt), a teraz...Wczoraj zjadł pół paczki chrupek kukurydzinych
przez cały dzień, dziś od rana tylko kilkanaście płatków ciniminis...Widać,że
ma już coraz mniej siły,jest rozdrażniony, płaczliwy, marudny, dostaje
histerii...Kiedy ma okresy,ze je ładnie (ale oczywiscie przy bajkach)
-wsystkie te objawy jak ręką odjął...teraz znowu schudł...Oczywiście wyjechać
nigdzie z nim nie można na dłużej, bo jesteśmy niewolnikami jego
niejedzenia...Odpuszczanie mu nic nie daje, bo potrafi wytrzymać długo: trzy,
nawet cztery dni, podjadając np. tylko ze dwie chrupki, i parę frytek na dzień
(nic poza tym).Dodam,ze nie jest to typ ektomorfika - jest wysoki i raczej
mało ruchliwy, choć energiczny...ale nie jest tak,ze zawsze mało jadł ( jak to
bywa u "ektomorfików").
Poradźcie coś, bo nie mam już ani siły, ani pomysłów.