10 mies. - szarpie kota

18.07.06, 00:15
Taki problem nam ostatnio wyrósł w domu - Emiś przemieszcza się po domu z
szybkością światła i wielokrotnie udaje mu się dopaść kota. Jednego z kotów,
który ma chyba jakieś zaniki instynktu samozachowawczego, bo pozostałe
zwierzęta dawno się nauczyły, że dziecku się schodzi z drogi...
Otóż ten właśnie kot daje się szarpać, ciągnąć za ogon itp. Nie ucieka, gdy
jest bardzo tłamszony - miauczy. I tu jest ten problem - Emisia szarpanie i
ciągnęcie kota bardzo cieszy, gdy kot miauczy - zabawa jest jeszcze lepsza
(parę razy pozwoliliśmy dojść do stadium miauczenia, licząc na to, że kot
pójdzie po rozum do głowy i się choć z metr przesunie - bez efektu, kot
odchodzić nie ma zamiaru). Dwa albo trzy razy kot w desperacji pacnął Emisia
łapą (bez pazurów), co chwilowo go nieco przestraszyło, ale nie na tyle, żeby
parę minut później nie zapomniał już o tym.
Od samego początku staramy się go przekonać do delikatnych kontaktów ze
zwierzętami, pokazujemy, jak głaskać, uniemożliwiamy szarpanie itd. Jak na
razie efekty są zerowe, tzn. Emiś nawet nie próbuje kotów traktować
delikatnie - i wcale mu się nie dziwię w sumie, bo dlaczego by miał...
Niestety od czasu, gdy sprawnie raczkuje czasem udaje mu się dopaść kota
zanim my dopadniemy jego (kot sam do niego przychodzi).

Zastanawiam się nad najlepszym sposobem radzenia sobie z tym. Z jednej strony
wiem, że skoro kot nie odchodzi, to jakaś straszna krzywda mu się nie dzieje,
ale jednak nie chciałabym, aby Emiś przyjął takie traktowanie go jako normę.
Z drugiej - obawiam się, że jeśli przegnie za którymś razem to kot w czystej
obronie w końcu go podrapie, co na pewno przyjemne nie będzie.

Póki co odciągam jego rękę, jeśli sam nie puszcza, na siłę do tego
doprowadzam. Ale widzę, że nie przejmuje się tym wcale. Samo szarpanie kota
jest na tyle nagradzające, że nie widzę szans na samoczynne znudzenie się tą
czynnością. Mogę karnie zabierać Emisia i np. wkładać go do kojca za każdym
razem (nie wiem, czy jest już w stanie skojarzyć te dwie rzeczy). Mogę wręcz
przeciwnie - zabierać kota (ale nie chcę karać kota, a na to w sumie wyjdzie -
to najkochańszy kot pod słońcem i to, że się tak przymila do wszystkich jest
w nim najlepsze). Jakieś jeszcze pomysły? Czy też jeszcze jest za wcześnie na
wprowadzanie tego typu rozwiązań? Jak sądzicie?
    • allija Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 01:26
      Mam kota i wiem, ze doprowadzony do ostatecznosci potrafi zaatakowac. Przy tak
      malym dziecku i do tego nie zdajacym sobie sprawy z niebezpieczenstwa taki atak
      moze byc bardzo przykry, mowiąc oglednie. Pacnięcie to tylko delikatny sygnał
      ostrzegawczy, kot może wysunąć pazury i bolesnie skaleczyc, moze skoczyc na
      dziecko wbijając zęby w jego ciało, przy czym diabli wiedza w ktorą jego część.
      Ale o tym pewnie sama dobrze wiesz.
      Tak więc ja osobiscie nie eksperymentowałabym w podobnej sytuacji i raczej
      zdecydowanie rozdzielała towarzystwo. A poniewaz to synek zaczepia kota a nie
      odwrotnie, to raczej jemu należałoby tego bezwzglednie zakazac. Jeśli zacznie
      dokuczać kotu to zabierz dziecko od zwierzaka mowiąc "nie wolno" czy co tam
      zwykle mowisz przy takich okazjach. Pokazuj synkowi jak nalezy obchodzic się z
      kotem np. głaszcząc go.
      na pewno nie jest za wcześnie na nauke, szczegolnie, że masz tych kotów kilka,
      jak rozumiem
    • stypkaa Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 09:21
      My też mamy kota, tzn. moja mama, ale że mieszka tylko jedno piętro niżej, więc
      tak jakbyśmy my mieli smile I mamy też synka, trochę starszego od Twojego.
      Ale jego fascynacja kotką zaczęła się własnie jak zaczął się przemieszczać po
      domu. Tyle, że nasz kotka szybko nauczyła się że jak Kuba się zbliża to należy
      szybko się gdzieś schować smile
      Na początku mieli chrzest bojowy, Kuba ciągnął, my mu oczywiście nie pozwalamy,
      też pokazujemy jak się delikatnie głaszcze, ale myślę że dla rocznego dziecka
      to jest raczej trudno zrozumieć. Po jakimś czasie kot się nauczył, że trzeba
      uciekać, a Kubie zostaje czasami możliwość dotknięcia jak kotka akurat się
      zagapi.
      Poza tym któregoś razu kotka delikatnie potraktowała pazurkiem i to też trochę,
      przynajmniej na chwilę ostudziło jego zapał.
      Ale muszę przyznać, że coraz mniej jej dokucza. Także myślę, że to kwestia
      czasu i waszej konsekwencji w pokazywaniu dziecku jak należy właściwie
      traktować zwierzęta. I nieoczekujcie cudów od razu. Trzeba tłumaczyć, nie
      pozwalać krzywdzić i dawać przykład dobrego traktowania kota.
      Cierpliwość i konsekwencja - tak jak w przypadku stawiania wszelkich granic.
      A swoją drogą to dosyć ciekawe, że kot tak cierpliwie znosi
      wszelkie "tortury" smile
      • gnpolec Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 12:02
        przeczekać
        nie rozdzielać, bo to niczego malucha nie nauczy
        byc tuz obok podczas "tortur" , aby móc w czas zainterweniować
        empiryzm tylko i wyłacznie
        pierwsze drapnięcie (dzięki obecności dorosłych) kontrolowane i pierwsza lekcja
        dziecko, które "bawi" się z kotem, który tę zabawę aprobuje, nie ma żadnych
        podstaw zorientowac się, że zabawa jest niemiła, bo na przykładzie kota widać,
        że jest (niezależnie od jego megacierpliwości)

        też mam brzdąca, teraz 14mcy, i starszego już 5 latka, 4 koty i psa
        przeszliśmy różne etapy i pomna doświadczeń ze starszym synkiem stosuję metodę
        j.w. z tym młodszym

        jak się nie przewrócisz, to sie nie nauczyszsmile
        • gnpolec Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 12:07
          i jeszcze jedno

          nie wierzę, że "swój" kot boleśnie i głęboko ugryzie, mocno zadrapie
          sam fakt dotychczasowego tolerowania zaczepek wskazuje, że zwierzak traktuje
          malucha jak małego kociaka, z przymróżeniem oka, ponadto wie, że jest
          to "domowe", "nasze", a więc kochane stworzenie, członek "kociej" rodziny

          powyższe to również efekt własnych kocio-dzięciecych doświadczeń smile

          natomista szczególną uwagę należy zwrócić na kontakty malca z obcymi
          zwierzakami, u znajomych , na dworze itp, generalnei obce zwierzęta traktujemy
          na NIE, nie dlatego, że złe, ale dlatego, że nie nasze, że mogą się same
          przestraszyć, że nie znamy ich zyczajów i stosunku do dzieci
        • allija Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 12:26
          No, to dosyc orginalna metoda nauki, czy stosujesz ja zawsze? jak sie nie
          oparzysz to nie wiesz, zeby ognia nie dotykac? jak nie wypdniesz z balkonu to
          nie wiesz, że nie wolno sie wychylac?
          Moje nastlotki czasem maja takie głupie pomysły zeby podrażnić sie z kotem.
          Kiedy kot ma dosyc, nawet nie wiadomo kiedy, potrafi skoczyć młodemu na nogę
          wbijając zęby w udo. Ale lojalnie ostrzega syna żeby przestał, miauczy, widać
          to po jego oczach, sierści, ogonie. Małe dziecko nie jest w stanie tych
          sygnałów prawidlowo odczytać. Dlatego ja jednak przy tak małm dziecku nie
          stosowałabym zasady nauki przez doświadczanie.
          Niezależnie od odczuc kota, dla którego takie zabawy sa przykre, mówiąc
          lakonicznie.
          Zreszta, mysle, ze dziecko uczy sie w ten sposób, ze nie powinno robic czegos
          co w efekcie sprawi jemu ból a nie jakijs empatii, tego, ze nie wolno innym
          stworzeniom sprawiac bolu. A nawet tak małe dziecko jest w stanie pojąć, że
          kgos boli, że źla sie czuje, pamietam odpowiednie sytuacje zwiazane z moimi
          małymi dziećmi.

          • gnpolec Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 13:22
            nie wiem, czy taka oryginalna, skuteczna (moje nie-nastolatki nie mają "głupich
            pomysłów, żeby podraznić się z kotem"), jak wspomniałam -mam 4 koty a przez dom
            przewinęło się ich przez ostatnie lata i różne zrządzenia losu kilkanaście,
            dzieciom ani kotom nigdy nie stała się żadna krzywda

            Ponadto nie zakładam, że Bonkreta pozostawi towarzystwo samemu sobie aż do
            pierwszej krwi

            Jak pisałam, jestem za kontrolowaną zabawą, co zakłada obecnośc rodziców, i
            sądząc po tym, co Bonkreta juz opisała, nie jest to obecnośc bierna, i kocie
            sygnały, o których piszesz, odczyta matka i w odpowiednim momencie zareaguje

            Uważam natomiast, że sztuczna izolacja niczego dziecka nie nauczy i nie sądzę,
            aby istniały przeciw temu twierdzeniu logiczne kontrargumenty. I dziecko i kot
            są domownikami i czy chcemy czy nie, ich drogi będa się w tymże domu często
            krzyżować

            O tym w jakim stopniu "taka" zabawa ( a jaka dokładnie to tylko Bonkreta wie)
            jest dla kota przykra, świadczy jego zachowanie

            2 ostatnie zdania Twojej, Allijo, wypowiedzi są sprzeczne ("...a nie jakijs
            empatii, tego, ze nie wolno innym stworzeniom sprawiac bolu. A nawet tak małe
            dziecko jest w stanie pojąć, że kogoś boli...")

            Ponieważ dziecko jest małe winno uczyć się poprzez własne doświadczenie
            umiejętnie i nonstop wzbogacane doświadczeniem rodziców (np poprzez zwracanie
            uwagi, co Bonkreta, jak wiemy, robi)a empatii, mimo że abstrakcyjna należy
            także uczyć od maleńkiego ( w tym także pomaga doświadczenie)

            Co do ognia tak, masz rację w swej złośliwości, starszy synek gdy miał ok 2 lat
            zafascynował się pewnego dnia zapaloną świecą - byc może znasz inny skuteczny
            sposób, aby dziecku wytłumaczyc abstrakcyjne pojęcie ciepła związanego z
            ogniem - ja "oryginalnie" pozwoliłam mu się przyglądać, tłumaczyłam, że nie
            wolno,że ostrożnie, ostatecznie spróbował dotknąć płomienia, szybko cofnął
            rączkę i nigdy więcej nie próbował. Nie sparzył się, przez ten ułamek sekundy
            nie zrobił sobie krzywdy a wiele się nauczył. Dodam, choć już widzę cierpki
            uśmiech na Twojej twarzy, że byłam przy nim, nawet sama trzymałam tę świecę

            Co do balkonu - cóż, do pewnych doświadczeń w pewnym wieku po prostu się nie
            dopuszcza, a gdy dziecko pojmuje abstrakty, można z nim skutecznie porozmawiać.
            Zresztą, wystarczy , w pewnym wieku zaznaczam, dac dziecku do ręki jajko i
            poprosić o upuszczenie go na podłogę. To jest właśnie doświadczenie, którego
            autorem jest samo dziecko, a potem jedno zdanie analogii dot np wypadania z
            balkonu, jak sugerujesz, czy strącania wazonu, rzucania delikatnymi przedmiotami

            Myślę, że moja odpowiedź jest wystarczająco konkretna. Mogę przytoczyć i inne
            doświadczenia, którym "poddałam" swoje dzieci - zadaj tylko pytaniesmile

            To, co tu się liczy to mnogośc opinii, które Bonkreta będzie mogła uwzględnić w
            poszukiwaniu złotego środka. Darujmy więc sobie szyderczy ton
          • verdana Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 13:23
            Nie mówiąć już o takim drobiazgu, że żal kota. To nie jest materiał
            dydaktyczny, na którym dziecko się uczy, tylko żywe stworzenie.
            Myślę, ze wszystkim rodzicom udało się nauczyć dziecko, ze nie wkłada się
            paluszkow do kontaktu i nie włazi na parapet. Takie same metody nalezy
            zastosować , gdy dziecko męczy zwierzę.
            • gnpolec Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 13:28
              i oczywiście żal kota, gdy dziecko go męczy,
              czy to jednak jest już męczenie czy nie, wie Bonkreta a najlepiej wie to jej kot

            • porta2 Re: 10 mies. - szarpie kota 29.07.06, 00:45
              Myślę, że przesadzasz. Mojej Niuni nic nie dawały ostrzeżenia typu: "nie
              wolno", tu "jest nu-nu" itp, itd. Nawet nie zauważyłam, kiedy włożyła mokry,
              zaśliniony palec do kontaktu i ją nieco popieściło bo wrzasnęła jak poparzona.
              Pomyślałam: "aha, dobra nasza, bo niedużym kosztem ma nauczkę"> Guzik prawda,
              za miesiąc złapałam ją na tym, jak ponownie wkładała palec do gniazdka. Starsze
              dziecko (obecnie 5 lat) jeszcze kilka miesięcy temu kopał i bił nasze psy,
              niezwykle spokojne zwierzęta, a koty na jego widok chowały się w najodleglejszy
              kąt - a on i tak je dopadał i wyciągał za ogon (do dzisiaj tak jest - niestety -
              i nic nie pomaga, ani lekcje poglądowe, ani podrapanie przez kota. Dwie kotki
              są łagodne, więc tylko uciekają przed nim, ale roczny kocur nie pozwala mu na
              te końskie zaloty i potrafi ugryść wraz z wszczepieniem się w rękę. I nie
              dlatego, ze ma tego dosyć, lecz dlatego, ze tak reaguje od początku: mnie też
              się wbijał, choć mu nie dokuczałam. Taki już jest, bez wyczucia. Jak się
              rozbawi, jest jak nasz starszy synek - może też jest nbadpobudliwy - nie wiem.
              Poprostu każde dziecko jest inne i nie na każdym sprawdzają się "sprawdzone
              metody".
              Pozdrawiam i życzę wytrwałości w poszukiwaniu skutecznego sposobu
    • rycerzowa Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 13:54
      Ten dzieciaczek jest jeszcze bardzo malutki i nie odróżnia prawdziwego kota od
      pluszowego lub gumowego zwierzaczka. Gumowe zabawki można ściskać, wtedy wydają
      fajne dźwięki, piłkę można rzucić, wtedy podskakuje, kota można pociągnąć za
      ogon, wtedy miauczy.
      Żadnym sposobem nie wytłumaczysz niemowlęciu, że kot to nie zabawka.
      Ani gadanie, ani zadrapanie nic nie pomoże. Za małe jest.
      Ja bym odizolowała kota od dziecka, dopóki nie dojrzeje na tyle, by zrozumieć,że
      materia ożywiona różni się od nieożywionej.

      PS. Widziałam kiedyś u znajomych kota, który uciekał w popłochu na widok
      jakiegokolwiek dziecka. Nienajlepiej myślę o rodzicach dzieci, które taki
      odruch u zwierzaka wytworzyły.
      • verdana Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 14:08
        No, nie wiem.
        Miałam niemowlę, psa i kota jednocześnie. I nie było problemu z odróznianiem.
        Pluszowym zwierzetom wyrywało sierść, a żywych nigdy nawet nie pociągnęło za
        ogon czy uszy.
        Wydaje mi się, ze 10-miesięczne niemowlę odróżnia jednak żywe zwierzę od
        zabawki...
        • bonkreta Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 14:24
          verdana napisała:

          > No, nie wiem.
          > Miałam niemowlę, psa i kota jednocześnie. I nie było problemu z odróznianiem.
          > Pluszowym zwierzetom wyrywało sierść, a żywych nigdy nawet nie pociągnęło za
          > ogon czy uszy.

          Jak tego dokonałaś?
        • rycerzowa Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 14:57
          Jeszcze jeden dowód na to,że dzieci rozwijają się w różnym tempie.
          Moje - ani znajome - nie rozrózniały.
          Albo ściślej: nie okazały,że rozróżniają. Wkładały psu palec do oka, pięść do
          gardła. Albo bały się zwierzęcia. Tak samo jak dużej, "groźnej" maskotki.
      • bonkreta Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 14:15
        Dokładnie takie mam wrażenie - że dla Emisia kot jest tylko bardziej
        intrygującą, bo samobieżną zabawką.
        Nie chcę ich izolować na stałe, zamykać gdzieś kota itp. - bo sam fakt, że kot
        nie unika towarzystwa dziecka a nawet go poszukuje wydaje mi się bardzo cenny.

        Rozwiązanie sugerowane przez gnpolec stosuję w przypadku psa, który też bywa
        obiektem "ataków" Emisia, ale po pierwsze jest większy, więc np. nie daje się
        powalić na podłogę, po drugie ma krótki włos, więc chwycić go nie jest łatwo
        (właściwie wcale się to nie udaje) i po trzecie, najważniejsze - ma ograniczoną
        wytrzymałość na Emisia wyczyny, gdy ma dość, gwałtownie wstaje i odchodzi (samo
        gwałtowne wstanie psa nieco Emisia przestrasza, a jego odejście myślę, że w
        pewnym stopniu zniechęca, czyli potencjalnie uczy delikatności - bo na lekkie
        dotykanie, trzymanie za łapę czy ogon pies pozwala). No i po czwarte,
        oczywiście - na pewno nie będzie się bronił zębami.

        Natomiast z tym kotem coś takiego raczej nie wchodzi w grę. Co prawda jestem
        przekonana, że kiedyś w końcu zaatakowałby Emisia, żeby się przed nim obronić,
        ale po pierwsze mam wrażenie, że to, na co mu pozwala to za dużo (w sensie -
        nie chciałabym, żeby Emiś takie zachowanie uznawał na normę), a po drugie - ten
        kot nigdy w życiu nikogo nie zaatakował, nawet pazurem nie drapnął celowo, nie
        widzę powodu, dla którego miałabym to zmieniać.

        Z pozostałych dwóch kotów jeden pozwala na niewielkie poufałości, ale szybko
        odchodzi, zaś drugi w ogóle nie pozwala się dotknąć, zachowują kilkumetrowy
        dystans (nie dlatego, że Emiś, czy ktokolwiek inny go kiedyś skrzywdził, on tak
        ma - to w nawiązaniu do Twojego PS wink

        W jakim mniej więcej wieku Wasze dzieci stały się bardziej delikatne w stosunku
        do zwierząt? Odsuwałyście dziecko, łapałyście za rękę, czy stosowałyście inne
        metody?

        Ja jestem cierpliwa, mogę to robić długo... Natomiast mój TŻ nie wierzy, że
        Emiś kiedykolwiek przestanie szarpać kota, jeśli nie zaczniemy stosować jakichś
        innych metod niż dotychczas.



        • verdana Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 15:48
          Jak dokonałam - tak samo, jak uczy się małe dziecko wszystkich innych rzeczy,
          których absolutnie "nie wolno".
          "Nie wolno" wsadzać palców do kontaktu, nie wolno siegać o szklankę z kawą, nie
          wolno ciagnąć za sznur od lampy. Jak dziecka nie ma w zasiegu wzroku, to w
          kojcu nie ma szans na rozrabianie. Jak jest w zasięgu wzroku, to bardzo groźne
          i bardzo konsekwentne "nie wolno", przerwanie czynności, groźne spojrzenie,
          nawet krzyk (czasem) - byle stosowane konsekwentnie - nauczą dziecko, czego
          absolutnie nie wolno.
          Tylko mam wrazenie, że dla wielu rodziców "absolutnie" nie wolno bawić się
          kontaktem czy czajnikem, a nie męczyć zwierzęcia po prostu nie wolno, ale już
          bez takiej konsekwencji. jak raz dziecko pociągnie kotka za ogon, to nic
          takiego przecież...
          • bonkreta Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 15:58
            To moje dziecko chyba jest jakieś inne, bo kompletnie nie reaguje na takie "nie
            wolno". Dokładnie tak samo w przypadku kontaktów (swoją drogą - dziecko i tak
            nie jest w stanie włożyć palca do dziurki, nie do końca rozumiem histerię
            kontaktową), lamp, kubków jak i kotów. Z tym, że z wyjątkiem kotów wszystki8e
            te przedmioty same nie pchają mu się w ręce...
          • stypkaa Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 16:11
            Widocznie albo masz bardzo potulne dziecko albo donośny krzyk wink
            Ja jestem jednak zwolenniczką, żeby dziecko na własnej skórze przekonało się,
            czemu czegoś nie wolno. Tak było z piekarnikiem, do którego im bardziej
            zabraniałam podchodzić tym bardziej dziecko chciało (no cóż, indywidualista wink
            W końcu dokonałam kontrolowanego "dotknięcia" gorącego piekarnika. Tak zeby
            poczuł, że jest naprawdę gorące, ale jednocześnie żeby się nie oparzył. I
            skończyło się! Teraz wystarczy, że powiem, że gorące i nie dotyka smile
            Z kontaktami to u nas jest tak, ze po prostu zatykaliśmy odpowiednimi
            zatyczkami, żeby nie prowokować losu. Teraz mamy takie z zapadkami, do którego
            dziecko nie włoży paluszka. Musiałby się bardzo postarać, żeby włożyć dwa palce
            jednocześnie smile A jak będzie starszy to tatuś mu wytłumaczy dlaczego nie wolno
            tak robić.
            Z kubkami z gorącymi napojami - podobnie jak z piekarnikiem. Kiedyś włożył
            łapkę do gorącej herbaty, ale nie na tyle gorącej żeby sie poparzyć i teraz
            jest ostrożniejszy w dotykaniu.
            Moim zdaniem trudno wymagać od roczniaka,żeby usłuchał każdego naszego NIE
            WOLNO. A mówienie dziecku na wszystko nie wolno spowoduje że nie zrobi to na
            nim żadnego wrażenia, jak czegoś rzeczywiście nie będzie wolno zrobić.
        • thomaa Re: 10 mies. - szarpie kota 18.07.06, 17:11
          bonkreta napisała:


          > Ja jestem cierpliwa, mogę to robić długo... Natomiast mój TŻ nie wierzy, że
          > Emiś kiedykolwiek przestanie szarpać kota, jeśli nie zaczniemy stosować
          > jakichś innych metod niż dotychczas.


          I byc moze (byc moze, podkreslam) ow TZ ma racje. Mam pod reka taka 11-latke,
          ktora kotu nie przepusci. Pomimo tego, ze kocha, jak sama twierdzi, owego kotka
          nad zycie (najchetniej z tej milosci pewnie by go udusila) dzien bez
          pociagniecia go za futro, ucho i dwie lapy to dzien stracony. Przyklady mozna
          mnozyc - kot spi, wiec trzeba go w zadek uszczypnac, kot je, wiec trzeba glosno
          potupac, zeby sie wystraszyl, kot przechodzi obok, wiec koniecznie trzeba
          krzyknac badz syknac itp., itd.

          Mloda niby rozumie, ze tak nie mozna. Ze kota to boli badz jest w inny sposob
          nieprzyjemne, uslucha na pol godziny i dalej to samo. Wszystko pewnie wynika z
          tego, ze za dzieciaka duzo bylo jej wolno (chyba tradycyjny dosc model
          wychowania dziecka, ktore stracilo wczesnie jednego z rodzicow - bo takie
          biedactwo, wiec nie wymagajmy od niej za duzo). Tylko prosze bez komentarza na
          temat tegoz wychowania - to nie moje dzielo. Taka Ja juz poznalam, teraz moge
          tylko minimalizowac skutki tej polityki.

          Do czego zmierzam - nie licz na to, ze dzicko samo zrozumie, ze z kotkiem nie
          wszystko mozna. I chyba lepiej zawczasu jesli nie reagowac, to przynajmniej
          obserwowac i pilnowac (co zreszta robisz). Potem czym dalej, tym trudniej.


    • shamsa Re: 10 mies. - szarpie kota 01.08.06, 19:35
      zakladajac, ze nie spuszczasz dziecka z oka, jedyne i najlepsze wyjscie nie
      pozwalac dziecku na to. po pierwsze chroni to kota, po drugie uczy dzieciaka
      szacunku dla zwierzat.
    • joa8 Re: 10 mies. - szarpie kota 01.08.06, 21:10
      my mamy dwa kocury i jednego półtoraroczniaka smile Jak miał właśnie ok. 10
      miesięcy,(półtoraroczniak wink to jak strzała wyrywał do kocurów i tarmosił,
      ciagnął, pokładał się na nich, itp.
      Czekałam, aż zadziałają kocury i pacną pazurami synka. Jeden szybko zaczaił i
      dziarnął synka po twarzy. Skończyły się przytulanki.
      Za to drugi kocur ma gołębie serce i pozwalał sobie na wszytsko. Zaczęłam więc
      mozolną naukę: "nie wolno" i pokazywanie, jak można, zamiast szarpać, głaskać
      kotka. Brałam rączkę i głaskałam. Wydawało się, że kompletnie to nie dociera do
      mojego synka. Ja, nawet w nadmierny sposób, głaskałam koty i mówiłam o tym. Aż
      w końcu synek załapał! I od tego czasu delikatnie głaszcze kota smile
      Także życzę konsekwencji w nauce, bo tylko to działa smile))
    • vharia Re: 10 mies. - szarpie kota 01.08.06, 21:40
      Na to, ze przestanie szarpać kota to bym poprostu nie liczyła. Miałam kota,
      miałam małe dziecko- cywilizowane kontakty nawiazali jak mała dobiła 4 latsmile))
      Słyszałam kiedyś teorie, ze koty (inne zwierzaki chyba też) rozrózniają, że jest
      to "młode" (zapach, ogólne zachowanie, dźwięki) i z tego powodu pozwalaja mu
      wyprawiać cuda, chociaż dzieciaki je męczą. Instynkt ponoć. Chyba coś w tym
      jest, nieraz widziałam koty typu Wielki Hrabia, z których podnosił się np.
      dwulatek z dwiema garściami futrasmile)) Kot może wiec jeszcze długo nie pójść po
      rozum do głowy. A od 10-miesieczniaka NIE DA SIĘ wyegzekwować, żeby kota nie
      gniótł, kiedy mu się ten kot zawrotnie podoba...
    • nangaparbat3 Re: 10 mies. - szarpie kota 01.08.06, 21:58
      Moja corka traktowala kota nienajgorzej, ale okolo 2 lat zaczęla chyba pozwalac
      sobie na jakies eksperymenty, bo dwa razy oberwala pazurami po policzku. Za
      każdym razem przychodzila do mnie, mowiąc: Kicia mnie podrapala, bo ją
      ciągnęłam. Wyrazalam wspolczucie (bo troche bolało) i potwierdzałam, ze jak sie
      kota ciągnie (do dzis nie wiem za co), ten ma prawo się bronić.
      Trzeciego razu nie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja