bonkreta
18.07.06, 00:15
Taki problem nam ostatnio wyrósł w domu - Emiś przemieszcza się po domu z
szybkością światła i wielokrotnie udaje mu się dopaść kota. Jednego z kotów,
który ma chyba jakieś zaniki instynktu samozachowawczego, bo pozostałe
zwierzęta dawno się nauczyły, że dziecku się schodzi z drogi...
Otóż ten właśnie kot daje się szarpać, ciągnąć za ogon itp. Nie ucieka, gdy
jest bardzo tłamszony - miauczy. I tu jest ten problem - Emisia szarpanie i
ciągnęcie kota bardzo cieszy, gdy kot miauczy - zabawa jest jeszcze lepsza
(parę razy pozwoliliśmy dojść do stadium miauczenia, licząc na to, że kot
pójdzie po rozum do głowy i się choć z metr przesunie - bez efektu, kot
odchodzić nie ma zamiaru). Dwa albo trzy razy kot w desperacji pacnął Emisia
łapą (bez pazurów), co chwilowo go nieco przestraszyło, ale nie na tyle, żeby
parę minut później nie zapomniał już o tym.
Od samego początku staramy się go przekonać do delikatnych kontaktów ze
zwierzętami, pokazujemy, jak głaskać, uniemożliwiamy szarpanie itd. Jak na
razie efekty są zerowe, tzn. Emiś nawet nie próbuje kotów traktować
delikatnie - i wcale mu się nie dziwię w sumie, bo dlaczego by miał...
Niestety od czasu, gdy sprawnie raczkuje czasem udaje mu się dopaść kota
zanim my dopadniemy jego (kot sam do niego przychodzi).
Zastanawiam się nad najlepszym sposobem radzenia sobie z tym. Z jednej strony
wiem, że skoro kot nie odchodzi, to jakaś straszna krzywda mu się nie dzieje,
ale jednak nie chciałabym, aby Emiś przyjął takie traktowanie go jako normę.
Z drugiej - obawiam się, że jeśli przegnie za którymś razem to kot w czystej
obronie w końcu go podrapie, co na pewno przyjemne nie będzie.
Póki co odciągam jego rękę, jeśli sam nie puszcza, na siłę do tego
doprowadzam. Ale widzę, że nie przejmuje się tym wcale. Samo szarpanie kota
jest na tyle nagradzające, że nie widzę szans na samoczynne znudzenie się tą
czynnością. Mogę karnie zabierać Emisia i np. wkładać go do kojca za każdym
razem (nie wiem, czy jest już w stanie skojarzyć te dwie rzeczy). Mogę wręcz
przeciwnie - zabierać kota (ale nie chcę karać kota, a na to w sumie wyjdzie -
to najkochańszy kot pod słońcem i to, że się tak przymila do wszystkich jest
w nim najlepsze). Jakieś jeszcze pomysły? Czy też jeszcze jest za wcześnie na
wprowadzanie tego typu rozwiązań? Jak sądzicie?