basia1976
25.07.06, 14:07
Moja trzylatka jest na ogół bardzo wesołą i żywą dziewczynką. Z reguły
świetnie się dogadujemy, ale są wyjątki,np. dzisiaj. Wiem, że nie można karać
dziecko jak tylko ma odmienne zdanie, ale gdy zaczyna robić na złość nerwy mi
siadają. Najpierw tłumaczę, że, np. nie można biegać na golasa, trzeba ubrać
chociaż majteczki i koszulkę, a ona w ryk, że się nie ubierze. Gdy za
którymś razem zaczyna mnie wyzywać, że mnie nie lubi, i że jestem głupia
(myślę, że nauczyła się tego w przedszkolu, bo my tak nie mówimy), to wtedy
wg mnie miarka sie przebiera. Najpierw pytam się dlaczego tak myśli, ale jak
jest w takim już amoku to nawet mi nie odpowiada tylko powtarza bez przerwy
te swoje teksty. Uprzedzam ją i później wysyłam do łazienki (taka nasza
kara). Teraz świecę światło, bo kiedyś się wystraszyłam,gdy zaczęła
panikować, że boi się ciemności.Powtarzam jej, że gdy się ubierze będzie
mogła wyjść, (ma w nosie moje gadanie, ostatnio ciuchy wrzuciła do sedesu).
Dzisiaj przy całej sytuacji była moja mama. Więc Julka uparła się, że babcia
ją ubierze. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie pozwoliłam na to. Wydawało
mi się, że gdybym na to przystała, ona zawsze by coś wymyślała żeby tylko
się nie ubrać, a i mój autorytet też by na tym ucierpiał.. No i się zaczęło
na dobre. Więc wyciągnęłam ją z tej łazienki i zaczęłam na nowo tłumaczyć, że
musi się ubrać i jak to zrobi to zaraz będzie się z babcią bawić. Nic nie
pomogło. Doszło w końcu do tego, że trzymałam ją z całej siły u mnie na
rękach ona się strasznie wyrywała i siłą ją zaczęłam ubierać. W międzyczasie
babcia nie mogła na to wszystko patrzeć więc poszła sobie. Julka z tego
umęczenia i płaczu za babcią zasnęła.
Wiem, że jak wstanie będzie znowu uśmiechnięta i zadowolona, ale co mam
robić gdy podobne sytuacje się powtórzą.Może powinnam była ustąpić i mogła ją
ubrać babcia, a ja ubrać to w takie słowa, żeby wyszło, że to ja wychodzę z
tą propozycją. Ale powiem Wam szczerze mam czasami serdecznie dosyć
zagadywania, odwracania kota ogonem, żeby Julka była posłuszna. Zdecydowanie
na moje krótkie nie, bo nie, rzadko reaguje. Wszyscy Julkę chwalą jaka ona
słodka i grzeczna, a ja w domu mam małą tyrankę. Co robić? Przepraszam za
chaotyczność tego postu. Pozdrowienia