Jak reagować w tej sytuacji?

25.07.06, 14:07
Moja trzylatka jest na ogół bardzo wesołą i żywą dziewczynką. Z reguły
świetnie się dogadujemy, ale są wyjątki,np. dzisiaj. Wiem, że nie można karać
dziecko jak tylko ma odmienne zdanie, ale gdy zaczyna robić na złość nerwy mi
siadają. Najpierw tłumaczę, że, np. nie można biegać na golasa, trzeba ubrać
chociaż majteczki i koszulkę, a ona w ryk, że się nie ubierze. Gdy za
którymś razem zaczyna mnie wyzywać, że mnie nie lubi, i że jestem głupia
(myślę, że nauczyła się tego w przedszkolu, bo my tak nie mówimy), to wtedy
wg mnie miarka sie przebiera. Najpierw pytam się dlaczego tak myśli, ale jak
jest w takim już amoku to nawet mi nie odpowiada tylko powtarza bez przerwy
te swoje teksty. Uprzedzam ją i później wysyłam do łazienki (taka nasza
kara). Teraz świecę światło, bo kiedyś się wystraszyłam,gdy zaczęła
panikować, że boi się ciemności.Powtarzam jej, że gdy się ubierze będzie
mogła wyjść, (ma w nosie moje gadanie, ostatnio ciuchy wrzuciła do sedesu).
Dzisiaj przy całej sytuacji była moja mama. Więc Julka uparła się, że babcia
ją ubierze. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie pozwoliłam na to. Wydawało
mi się, że gdybym na to przystała, ona zawsze by coś wymyślała żeby tylko
się nie ubrać, a i mój autorytet też by na tym ucierpiał.. No i się zaczęło
na dobre. Więc wyciągnęłam ją z tej łazienki i zaczęłam na nowo tłumaczyć, że
musi się ubrać i jak to zrobi to zaraz będzie się z babcią bawić. Nic nie
pomogło. Doszło w końcu do tego, że trzymałam ją z całej siły u mnie na
rękach ona się strasznie wyrywała i siłą ją zaczęłam ubierać. W międzyczasie
babcia nie mogła na to wszystko patrzeć więc poszła sobie. Julka z tego
umęczenia i płaczu za babcią zasnęła.
Wiem, że jak wstanie będzie znowu uśmiechnięta i zadowolona, ale co mam
robić gdy podobne sytuacje się powtórzą.Może powinnam była ustąpić i mogła ją
ubrać babcia, a ja ubrać to w takie słowa, żeby wyszło, że to ja wychodzę z
tą propozycją. Ale powiem Wam szczerze mam czasami serdecznie dosyć
zagadywania, odwracania kota ogonem, żeby Julka była posłuszna. Zdecydowanie
na moje krótkie nie, bo nie, rzadko reaguje. Wszyscy Julkę chwalą jaka ona
słodka i grzeczna, a ja w domu mam małą tyrankę. Co robić? Przepraszam za
chaotyczność tego postu. Pozdrowienia
    • mama-nesika brawo za stanowczość:) 25.07.06, 14:52
      Witajsmile)
      Moja mała ma 4 latka i tez jestem akurat na etapie"nie lubię Cię", "wiecej sie do Ciebie nie odezwę" itd. Dlatego moja pierwsza rada - nie daj sie wyprowadzić z równowagi tymi słowami, bo własnie o to dziecku chodzi. nie pokazuj że Cię to obchodzi, tylko spokojnym, ale stanowczym tonem powiedz "to nie jest pora, zeby rozmawiać o uczuciach" albo "niepodoba mi sie, kiedy mówisz do mnie w ten sposób. jesli jesteś na mnie zła powiedz mi to w nny sposób, być może wtedy bede mogła Ci pomóc) lub coś w tym stylu. U mnie po kilku takich odpowiedziach te "epitety" są znacznie łagodniejsze.
      Uważam, ze zrobiłaś bardzo dobrze, nie pozwalając by babcia ubrała córeczkę. I dobrze rozumiem, że kiedy ktoś jest świadkiem takij sceny - jest nam jeszcze gorzej poradzić sobie z własnym dzieckiem, prawda?
      Nie chce narzucać Ci swojego zdania, ale ja w takiej sytuacji postąpilabym tak:
      prędzej czy później dziecko bedzie chciao czegoś od Ciebie: o to żeby sie pobawić, a to, zeby mu włączyć bajke itd. Powiedziałabym wtedy -"jak tylko sie ubierzesz". Za pierwszym razem dziecko bedzie protestować i byc może nawet długo, ale z kazdym razem gdy sytuacja sie powtórzy ubierze sie już coraz szybciej. Ja stosuję (a raczej stosowałam) tę metodę takze w innych sytuacjach, np. przy posprzątaniu zabawek w pokoiku, itp. teraz już nie muszę, a jesli juz to bardzo rzadko.
      Odsyłanie do swojego pokoiku traktuje jako ostateczność - to u nas najsurowszy rodzaj kary, ale zawsze przy otwartych drzwiach i oczywiście przy swietle. Ale nie wyprowadzam jej na siłę, tylko np. chwytam, zanoszę i mówie łagodnym głosem, że u nas w pokoiku nie bedziemy tolerować takiego zachowania.
      Nie znam Twojej córeczki, więc nie wiem, na ile w jej przypadku bedzie to skuteczne, ale bardzo dużo zalezy tu od Ciebie - żebyś była stanowcza i nie dała po sobie poznac, że udało jej sie wyprowadzić Cię z rózwnowagismile)
      Życze powodzenia - i wiary w to, ze NKIT nie potrafi poradzic sobie z Twoim dzieckiem lepiej niż TY sama - nawet najlepsza babciasmile)
      pozdrawiam serdeczniesmile)
      • verdana Re: brawo za stanowczość:) 25.07.06, 15:23
        Uważam, ze Twoje zachowanie można umiescić, jako przyklad w podrecznikach
        wychowania dzieci.
        Sa sprawy, w ktorych mozna ustąpić, czy iść na kompromis. Są sprawy, w których
        jak trzeba, to trzeba i nie ma dyskusji.
        • gyokuro Re: brawo za stanowczość:) 25.07.06, 23:09
          U nas też najchętniej latałby goły i włąsnie tak robimy - jak coś chce, to
          mówimy uberz się to będzie. Ubiera się, czasem ekspresem. Choc oczywiście są
          dni kiedy bunt trwa i już!
    • judytak Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 08:27
      basia1976 napisała:

      > Dzisiaj przy całej sytuacji była moja mama. Więc Julka uparła się, że babcia
      > ją ubierze.

      tak właściwie to twoją rolą jest proponować kompromisowe rozwiązania, różne
      drogi prowadzące do celu, który chcesz z dzieckiem osiągnąć (w tym przykładzie:
      chciałaś, żeby dziecko nie latało gołe, tylko chodziło ubrane)

      skoro dziecko samo wychodziło z propozycją kompromisu ("babcia mnie ubierze"),
      moim zdaniem nalezało na to przystać, i cieszyć się, że dziecko jest mądre :o)

      > Wydawało
      > mi się, że gdybym na to przystała, ona zawsze by coś wymyślała żeby tylko
      > się nie ubrać, a i mój autorytet też by na tym ucierpiał.. No i się zaczęło
      > na dobre.

      a mi się wydaje, że zrozumiałaby, co jest ważne: że tak czy inaczej, ale musi
      chodzić po domu ubrana
      i zrozumiałaby też, że czasami, jak jest sprzyjająca sytuacja (np. jest w domu
      babcia), można liczyć na pomoc w ubieraniu

      wszak to nie tragedia, jeśli trzylatka jeszcze nie zawsze ubierze się całkiem
      sama...

      natomiast generalnie nie oczekuję od dzieci w wieku powyżej dwóch lat, żeby
      przyjmowały zakazy w stylu "nie, bo nie" bez pytań
      zawsze wyjaśniam, co jest potrzebne dlaczego (np. z ubieraniem się: bo się
      przeziębisz, bo nie wypada, bo zobacz, ja też chodzę w ubraniu, babcia też...)
      dopiero dalsze pytania, które już nie służą wyjaśnieniu, tylko przekomarzaniu
      się, przecinam zdecydowanie :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • ziolowaosa Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 09:26
        Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. To nie mama zaproponowła dziecku kompromis. To dziecko postawiło warunek ( a nie kompromis!). Właśnie tak sprawdza granice. I słusznie basia1976 napisała, że dziś sie Julka ubierze przy babci, a potem wymysli cos nowego. Pozdrawiam
        • judytak Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 10:16
          ziolowaosa napisała:

          > Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. To nie mama zaproponowła dziecku kompromis.

          umiem czytać, wiem, że mama nie proponowała kompromisu
          napisałam, że powinna była tak robić
          a skoro nie zrobiła, to powinna się cieszyć, że dziecko ją w tym wyreczyło

          To
          > dziecko postawiło warunek ( a nie kompromis!).

          dla mnie to kompromis
          dziecko ubrane, czyli mama ma, co chciała
          babci zakładanie koszulki nie przeszkadza
          czy się komuś krzywda działo?

          Właśnie tak sprawdza granice. I
          > słusznie basia1976 napisała, że dziś sie Julka ubierze przy babci, a potem wym
          > ysli cos nowego.

          może tak, może nie
          mam trójkę dzieci, kiedy tylko się da, idę z nimi na kompromis, co nie skutkuje
          tym, że wymyślają coś nowego, tylko tym, że potrafią rozróżniać, co jest celem
          (co jest ważne), a co tylko sposobem (czyli do negocjacji)

          oczywiście każdy robi po swojemu
          mi szkoda życia na użeranie się o drobnostki

          pozdrawiam
          Judyta
          • atopik Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 12:38
            judytak napisała:
            >potrafią rozróżniać, co jest celem (co jest ważne), a co tylko sposobem (czyli
            >do negocjacji)

            ładnie ujęte smile
    • aniko16 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 11:41
      Popieram Judytak. Współczuję dziecku i uważam że to mama jest "tyranem" w imię
      nie nadszarpywania autorytetu dorosłego. Jakoś to do mnie nie przemawia i nie
      wiem dlaczego ustąpienie dziecku w tak błahej sprawie miałoby nadszarpnąć
      autorytet. A jeżeli już to mając wybór pomiędzy spokojem i zadowoleniem dziecka
      a "autorytetem " dorosłego, bez wahania wybieram to pierwsze. Karanie tak
      małego dziecka zamykaniem w łazience uważam za haniebne. Mam 6 letniego synka
      który nigdy nie został ukarany a dogadujemy się wspaniale. Bez uszczerbku na
      moim autorytecie.
      • owocoskala Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 12:19
        cześć, Ja też uważam że judytak to bardzo mądra kobieta smile)). Warto dobrze
        przemysleć jej wypowiedzi.
      • mamachlopakow Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 12:20
        Zgadzam się z judytak. Teraz jest tak gorąco, nam dorosłym, a tym maluchom
        jeszcze bardziej. Jeśli mój syn (3 i pół roku)nie chce się ubrać i poda mi
        powód, to go nie zmuszam- niech lata goły po podwórku i po domu- szkoda czasu na
        drobiazgi.
        • basia1976 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 13:54
          Dzięki za wszystkie wypowiedzi. Chciałabym napisać, że mimo wszystko nie
          tyranizuję moich dzieci, a staram się je mądrze wychowywać.Stąd mój post do
          Was, chciałam wysłuchać Waszych opinii, aby być może coś w przyszłości zmienić.
          Zresztą co by nie pisać to samej mi się serce kraje gdy muszę tak postapić,
          uwierzcie, że to żadna uciecha słuchać jak dziecko płacze i wrzeszczy
          wniebogłosy. Broń Boże nie złoszczę się na Judytak, czy inne panie
          niepochlebnie się wypowiadające o moim postępowaniu. Pewnie, że mogłam ustąpić
          w danej sytuacji, zresztą często tak robię. Ale wiem, że dziecko nie powinno
          mieć tej świadomości, że ustępuję bo nie chcę chałasu, nie chcę, żeby się
          zdenerwowało, itp. Nieraz tak naprowadzam pytania, żebym mogła faktycznie
          ustąpić bez zbędnych kłótni i wrzasków. Cóż mam trzyletnią indywidualistkę w
          domu i pewnie gdybym za każdym razem postępowała tak jak pisze Judytak, to
          obawiam się, że Jula weszła by mi całkiem na głowę.Widzę, że próbuje.

          Przykład z ubieraniem to był tak jak piszę tylko przykład. I chodziło mi o
          odpowiedzi na daną sytuację, tzn. kiedy dziecko po grzecznej odpowiedzi i wg
          mnie odpowiednim postępowaniu z mojej strony wpada w furię i nie daję się
          uspokoić. Kara z łazienką i przytrzymywaniem to była tak jak pisałam
          ostatecznośc. A w ogóle to w którym momencie miałabym niby przestać
          się "upierać" o ubranie ciuszków, bo nie za bardzo rozumiem.A nie chciałabym
          robić dziecku z mózgu wody, i zmieniać co chwilę zdania. Jula zawsze wymyśla
          babcię lub kogokolwiek kto jest w domu, żeby tylko postawić na swoim.

          Teraz tym bardziej sory za chaotyczność, ale naprawdę nie sposób wszystkiego
          napisać co leży na sercu, pozdrowienia.
          • judytak Re: Jak reagować w tej sytuacji? 27.07.06, 17:39
            basia1976 napisała:

            > Broń Boże nie złoszczę się na Judytak

            ależ możesz :o)))

            > Ale wiem, że dziecko nie powinno
            > mieć tej świadomości, że ustępuję bo nie chcę chałasu, nie chcę, żeby się
            > zdenerwowało, itp.

            co do tego, to pełna zgoda :o)
            różnica jest w tym, co uważamy za ustępowanie, a czego nie
            dla mnie w tej sytuacji ustępowaniem jest "trudno, to niech lata goła"
            ustępowaniem nie jest "mamo, a ja założę kąpielówki", "dobrze, to babcia mnie
            ubierze", a nawet "maaamooo, ubierzesz mnieeee?"

            > pewnie gdybym za każdym razem postępowała tak jak pisze Judytak, to
            > obawiam się, że Jula weszła by mi całkiem na głowę.Widzę, że próbuje.

            a może spróbujesz? moje egzemplarze są naprawdę takie z charakterem (ja nie
            gorsza ;oP) więc i tak u nas nie jest cicho i spokojnie ;o)
            i naprawdę szybko się uczą, o co się nie opłaca nawet raz tupnąć, bo i tak nic
            z tego, a co można u mamy osiągnąć bez większego wysiłku...

            > A w ogóle to w którym momencie miałabym niby przestać
            > się "upierać" o ubranie ciuszków, bo nie za bardzo rozumiem

            albo zanim się "cyrk" zaczął, albo kiedy już się skończył :o)

            pozdrawiam
            Judyta



      • monikabor2 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 28.07.06, 12:56
        Zgadzam się z judytak w 100%. Jeżeli dziecko widzi, że jego zdanie jest brane
        pod uwagę dzięki jest bardziej elastyczne w swoich postanowieniach. Po co
        chciałaś ją koniecznie ubrać własnoręcznie, przecież miałabyś osiągnięty cel
        innym sposobem bez płaczu i nerwów. W imię AUTORYTETU dziecko czujeż e nie ma
        nic do gadania i tym bardziej się buntuje, trochę luzu!!!
    • stypkaa Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 13:37
      Szczerze powiedziawszy to z całej Twojej wypowiedzi nie za bardzo rozumiem
      dlaczego tak koniecznie musiała sie Twoja córka ubrać? Wychodziłyście gdzieś?
      Mieli do Was przyjść goście?
      Moje dziecko ma co prawda dopiero 1,5 roku, ale czasem też nie daje się ubrać.
      Jeśli są sprzyjajace warunki, czyli np. taki upał jak teraz, to go nie zmuszam.
      Potem jak trochę mu przejdzie to zabawiając go czymś innym po prostu go
      ubieram w spokoju.
      I nie jestem generalnie uległą mamą - ale w takim przypadku zgadzam się z
      dziewczynami, że na takie błahostki szkoda czasu i nerwów.
      • basia1976 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 14:04
        Pewnie, że nieraz lata na golasa po całym mieszkaniu, Tak jak pisałam to tylko
        przykład, tego dnia powiedziałam jej spokojnie jeden raz, żeby ubrała majteczki
        i koszulkę i od razu zaczął się ryk i wrzask. Może gdyby ona inaczej
        zareagowała powiedziała krótkie "nie", to miałabym okazję postąpić inaczej. Ale
        ja w takim układzie zaczęłam pytać dlaczego krzyczy, można spokojnie
        powiedzieć, a ona nie dała się uspokoić i to już nawet chyba nie chodziło o
        samo ubranie. Ja też nie upieram się o błahostki, a za bardzo nie widziałam
        innego wyjścia z danej sytuacji.Wg mnie przyzwolenie za bieganie na golasa po
        takim zachowaniu to ewidentny brak wychowania. Pozdrowienia.
      • ziolowaosa Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 14:11
        A ja się nadal nie zgadzam smile. Nie uważam że basia tyranizuje swoje dziecko. Z postu jasno wynika, ze mała Julka przeprowadza próbe sił. I to właśnie o drobnostki chodzi. A pytanie dlaczego córka właściwie miałaby się ubrać jest dla mnie bezsensu (przepraszam jak kogoś uraziłam). Ludzie chodzą ubrani i już. Mała nie krzyczała, że jest jej gorąco czy nie wygodnie tylko postawiła warunek. Może po namyśle i po przeczytaniu Waszych rad pozwoliłabym dziecku, zeby jedną rzecz wkładała jej babcia, a drugą miałaby sama założyć- tak właśnie rozumiem kompromis. A wypadek z Julką jak pisze basia nie jest incydentem, tylko codziennym kłopotem dla mamy, która ma problem z ubraniem dziecka. Potem mamy piszą, ze np dziecko je tylko na reklamach przed tv. A kto je tam sadzał, żeby jadło. Niby taka błahostka, ale powoli wychowujemy małego tyrana. Ja to tak widzę. I sama też popełniam błędy, ale staram się być czujna- przede wszystkim nie pozwalam by dziecko mi rozkazywało. Pozdrawiam
        • ziolowaosa Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 14:12
          Basia! Wysłałysmy razem. Ja się nie zgadzam z poprzednimi postami smile
          • verdana Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 14:27
            Uważam, ze nie zawsze można iść na kompromis. Po prostu dlatego, ze bywają
            zachowania, ktore nie będąc złe same w sobie, tak denerwują rodziców, że
            ustąpienie dziecku "dla świętego spokoju", kończy się i tak ich nerwami i
            wściekłościa - z jakiegoś innego, błahego powodu. Ja np. nienawidzę chodzenia
            bez kapci, co samo w sobie naprawdę nie jest istotne - ale jak widza dziecko
            bez kapci, robię się wściekla - a to nie jest dobre ani dla mnie, ani dla
            dziecka. Więc dziecko ma być w kapciach i już.
            Nie tolerowałabym też biegania nago. Oczywiscie, takich spraw "bezwzględnie
            egzekwowanych" nie może być dużo, ale myślę, ze kazdy ma pewne kwestie,
            których "nie odpusci". I bardzo dobrze, jesli dziecko szybko nauczy się, gdzie
            można dyskutować, a gdzie trzeba wykonać polecenie. Każdorazowe przepychanki i
            negocjacje sa po prostu fatalne dla spokoju obu stron.
            matka tez człowiek i ma prawo pewnych rzeczy nie znosić.
            • judytak Re: Jak reagować w tej sytuacji? 27.07.06, 17:42
              > Nie tolerowałabym też biegania nago. Oczywiscie, takich spraw "bezwzględnie
              > egzekwowanych" nie może być dużo, ale myślę, ze kazdy ma pewne kwestie,
              > których "nie odpusci".

              ale tu nie było problemu z bieganiem nago, tylko tym, że matka się nie
              zgodziła, żeby to babcia dziecku założyła tę koszulkę...

              pozdrawiam
              Judyta
          • basia1976 Do ziolowaosa 26.07.06, 14:33
            Dzięki za słowa otuchy. Takie incydenty zdarzają mi się średnio raz na dwa
            tygodnie i nie zawsze chodzi o ubranie. Myślę, że masz rację, że chodzi tu o
            próbę sił. No cóz ja chiałam się doradzić, a każdy może mysleć i pisać co uważa.

            A Jula naprawdę jest szczęśliwą, mądrą i z reguły grzeczną dziewczynką. Wiem,
            że dziecko ma swój buntowniczy czas, i też biorę to na wstrzymanie, poza
            oczywiście wyjątkami odbiegającymi od jakichkolwiek norm.

            A tak na marginesie mam kilku znajomych, rozmawialiśmy nieraz o napadach
            złości u dzieci, aż mi głupio było, bo wychodziło, że to tylko ja mam
            buntownicze dziecko (a raczej miałam, ostanio coraz rzadziej, tak jak pisałam
            okres buntu). Aż do czasu kiedy przekonałam się o tym osobiście. Oni uważali,
            że mają słodkie dzieciaczki, a ja miałam okazję widzieć i posłuchać. Moja Julka
            w najgorszych momentach nie robiła takich rzeczy. Nie wiedziałabym tego gdybym
            nie zobaczyła. Wiecie jaka była reakcja rodziców, zerowa,albo prawie zerowa
            grzeczne polecenia żeby się tak nie zachowywało, a dziecko wcale nie
            milkło.Myślę, że niektórzy rodzice idealizują swoje dzieci i akceptują ich
            wszelkie zachowania, no i pewnie że nie będzie w takich rodzinach konfliktów,
            (oby nie do czasu), tylko jak później nastolatce przylać przez
            kolano.Pozdrowienia.

            To teraz pewnie Wam jeszcze bardziej podpadłam.
            • ziolowaosa Re: Do ziolowaosa 26.07.06, 15:14
              Basia! Mam to samo ze znajomymi. Ja analizuje kazdy objaw złości, histerii i sprzeciwu. Zastanawiam się czy dobrze postępuje, czytam, radzę się, przejmuje. Rozmawiam o tym ze znajomymi, rodziną i wychodzi na to że mam jakieś mega okropne dziecko. A tu potem patrze, a tak samo zachowuje się dziecko znajomych i oni w ogóle nie widzą problemu. Albo jeszcze inny typ ludzi, którzy wiedząc co może doprowadzić do płaczu ich dziecko, robią wszystko, by to dziecko nie miało nawet najmniejszego powodu do złości ( czyli pozwalaja na wszystko!). Pamiętam jak bardzo się przejmowałam gdy mój syn zaczął reagować płaczem na zabranie mu zabawki, jak sam zaczął wyrywać i się złościć. Opowiadałam o tym i radziłam się jak postepować i wydawało mi się, że jestem sama ze swoim problemem i że nikt nie ma takich kłopotów. Rodzina dawała mi wręcz do zrozumienia, że popełniłam jakiś błąd wychowawczy smile Teraz się z tego śmieje. Wiem , że to rozwojowe, że dziecko w większości wypadków bedzie się tak zachowywać, a ja jestem od tego by pomóc mu zrozumieć, że takie zachowanie jest złe i uczyć jak inaczej wyrażać swoje emocje. Syn też mnie próbuje i wiem, że tego typu sytuacje nie są przyjemne dla mamy. Ja je bardzo przeżywam, ale nie opowiadam juz o nich na prawo i lewo. Jedni uznają mnie za zbyt pobłażliwą w stosunku do własnego dziecka, inni wręcz za tyrankę. Zawsze się znajdą tacy co powiedzą, ze źle robisz. Pozdrawiam Cię serdecznie
            • judytak Re: Do ziolowaosa 27.07.06, 17:47
              basia1976 napisała:

              > Wiecie jaka była reakcja rodziców, zerowa,albo prawie zerowa
              > grzeczne polecenia żeby się tak nie zachowywało, a dziecko wcale nie
              > milkło.

              są dzieci, i są okresy, kiedy każdy sposób jest zły :o)
              tzn. cokolwiek byś robiła, jak już dziecko wpadło w ten swój szał, to musi się
              wykrzyczeć, i najszybciej przestanie, jeśli dać mu spokój

              z mojej trójki na szczęście tylko jedno tak miało, i to najmłodsze :o)

              pozdrawiam
              Judyta
        • monika_jo Re: Jak reagować w tej sytuacji? 26.07.06, 15:16
          Próba sił? Może i tak. Nie wiem jakie niektóre z mam miały doświadczenia ze
          swoimi dziećmi ale jesli są one takie surowe i zasadnicze to mnie to troche
          przeraża.. Mam wrażenie, że piszecie o robotach albo tresowanych psach, a nie
          dzieciach. Wy mówicie - dziecko słucha. Ale każdy ma swoje metody. Ja często
          ustępowałam mojej dwulatce w takich sutuacjach jak wyżej opisana ,a nie należę
          do mam pozwalających na wszystko. Teraz córeczka ma 3,5 roku, świetnie się
          porozumiewamy, obie potrafimy dojść do kompromisu wiedząc jednocześnie kiedy
          wolno ustąpić, a kiedy nie. Mam u małej największy autorytet i posłuch, a to
          właśnie ja najczęściej chodziłam na kompromis, trzymając się jednocześnie
          pewnych żelaznych dla mnie regół. Kategoryczne zakazywanie dziecku czegoś, co
          właściwie nie jest problemem, tylko dla zasady pokazania "kto tu rządzi" to bzdura.
          • emag1 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 27.07.06, 10:31
            U mnie dziala "znalezienie sposobu" na córe. Nieraz bywa ze zaprze sie jak
            osiol, i w wtedy obydwie tracimy nerwy. W takich sytuacjach to do mnie jako
            osboy o (teoretycznie) większym rozumku nalezy znalezc takie rozwiązanie, zebym
            ja byla zadowolona, a u mojej córki nie siadla psycha.
            Podepre sie przykladem mycia zebów. Moje dziecko nie nalezy niestety do tych,
            które rwą sie do czyszczenia paszczy. I nie raz musialam uzyc sily, zeby
            chociaż torche wyszorowac jej zeby, ale konczylo sie to tragicznie dla nas
            obydwu. Teraz nie ma problemu, bo albo włączam jej piosenke "szczotka,
            pasta..." i tanczymy po pokoju jednoczesnie myjąc zęby, albo biore ją na rece,
            stajemy przy oknie i mówie ze wszyscy przechodnie za oknem beda podziwiac jak
            Oliwa szoruje ząbki. I Oliwa szoruje smile
            • monika_jo Re: Jak reagować w tej sytuacji? 27.07.06, 10:49
              Do emag1:

              I tak trzymać! "Większy niż dziecko rozumek" ma się właśnie po to, żeby umieć w
              taki sposób rozwiązywać konflikty.
              • basia1976 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 28.07.06, 11:32
                Ojej dziewczyny, tak piszecie jakby człowiek tylko w taki ostateczny sposób się
                zachowywał. Mam bardzo dobre stosunki z córką, bardzo dobrze się umiemy
                porozumieć, przykłady ze szczotką do mycia zębów znała już jako roczniak, i też
                tą piosenkę potrafi, śmiejemy się, bawimy, tańczymy. Rzadko ją zmuszam do
                czegokolwiek. Przeważnie rozmawiamy i ustalamy kompromisy. Tylko nie zawsze i
                do wszystkiego pasuje takie moje zachowanie. Są MOMENTY kiedy głupotą
                niewychowawczą byłoby przegadywanie się z dzieckiem i dyskutowanie, które do
                niczego nie prowadzi (tzw. błędne koło).Zresztą co tu dużo pisać nie
                eksperymentuję na dziecku, nawet to moje przez Was skrytykowane zachowanie było
                metodą wychowawczą zaklinaczki dzieci, nie jeden podręcznik o wychowaniu podaje
                te przykłady jako najlepszą metodę na małego łobuziaka.Nieraz słyszałam, że mam
                świetny kontakt z córką, od obcych i od rodziny. Od córki mojej kuzynki kiedyś
                usłyszałam, "ciociu jaką Ty jesteś świetną mamą dla Julki". To jest zaledwie
                kilka przykładów, i broń Boże wcale się nie wybielam, po prostu tak jest.
                A jeżeli Wy macie takie bezkonfliktowe dzieci, i zawsze macie "dobre
                sposoby" na nie to serdeczne gratulacje.Pozdrowienia.
                • emag1 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 28.07.06, 15:01
                  Basia,

                  Nie wątpię, ze masz cudowne relacje z córką. Rozumiem jednak, ze są sytuacje
                  które zwyczajnie Cie przerastają, nie wiesz co zrobić i prosisz nas o rady w
                  rozwiązanu problemu. Dlatego podalam swój przykład i to co robię, żeby uniknąc
                  nerwów, mając nadzieje, ze w jakiś sposób Ci to pomoze.

                  Tak sie jeszcze dzisiaj zastanowiłam, że moze ty powinnas zwyczajnie sie
                  wsciec, nawrzeszczeć i postawic na swoim. Czasami to tez skutkuje. Ważne tyko,
                  żebys nie miala potem wyrzutów sumienia.





    • mili_vanili Re: Jak reagować w tej sytuacji? 28.07.06, 13:11
      należy wytłumaczyć -dlaczego- trzeba się ubrać. Mojemu małemu przy pierwszym
      *golasowaniu*, kiedy uznałam to za niestosowne, powiedziałam:
      "ludzie się tak umówili, że na golasa nie biegają. Jeżeli nie będziesz
      przestrzegał tej zasady będą się z ciebie śmiali a rówieśnicy nie lubili."
      I koniec. wysłuchał z uwagą, widziałam że się zastanowił.
      Podziałało natychmiast.
      I koniecznie powiedz małej o zagrożeniach: że nie wolno pokazywać *co w
      majtkach* obcym,i nie pozwalać na dotykanie! (badania pokazują, że niby wszyscy
      dorośli wiedzą, że dzieci powinny to wiedzieć, ale NIE MÓWIĄ TEGO KOMUNIKATU!!!
      Pozdrawiam smile
    • izunia6 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 31.07.06, 16:35
      Po pierwsze nie pytać dlaczego nie chce się ubrać! niby co taka mała ma Ci
      odpowiedzieć. Dzieciaków wogóle nie należy pytać "dlaczego". To zawsze jest
      początek awantury. Po drugie nie czepiać się drobiazgów. Jeśli wiesz, że córka
      ostatnio ma fazę nieubierania się, to daj jej wybór - które majteczki wkładasz,
      białe czy w kropeczki? Autorytet zachowaj na poważne problemy - typu połykanie
      lekarstwa, wizyta u lekarza itp. a resztę pozostaw jej i ciesz się, że masz
      dziecko z charakterem, zamiast je łamać. Umiejetność bronienia własnego zdania
      bardzo Jej się przyda w szkole, w kontaktach z rówiesnikami, nauczycielami. Nie
      można w dzieciństwie zamykać w łazience za posiadanie własnego zdania, a potem
      żądać by odmówiło koledze papierosa, picia kiedy inni piją, ćpania kiedy inni
      biorą. Trzeba uczyć kompromisu i sztuki negocjacji - i to próbowała zrobić Twoja
      córka, a Ty tego kompletnie nie wykorzystałaś.
    • weronikarb Re: Jak reagować w tej sytuacji? 01.08.06, 09:12
      POczytałam odpowiedzi na Twój posta Basiu i mam doła sad

      Analizujecie, staracie się znaleść kompromis, myślicie dlaczego itd, itd,

      Staram się być dla synka dobroa, odpowiedzialną mama, co jest dużo trudniejsze
      gdy opiekuje się nim babcia, która mieszka niżej. Jak któraś z mam tak ma to
      wie o co chodzi.
      Teściowa twierdzie ze teraz (2,9l) mały jest super: inteligentny, grzeczny ,
      spokojny itd. itd.
      A ja po południu mam diabła wcielonego, dlaczego? Niewiem
      Przychodze z pracy to mały niechce na górę, jak zaczyna wrzeszczeć to teściowa
      mówi aby go zostawić. Zostawiam, bo po prawie 3 latach już mi sie nie chce
      tłumaczyć. Po godz. nieraz przyprowadza synka, gdy wychodzi wrzask: do babci,
      ja nie pozwalam, tesciowa wraca i mowi ze go weźmie - nie pozwalam. Mały
      poryczy i mu przejdzie (podchodze, staram sie przytuylić-jak niechce odchodze
      na chwile co jakis czas ponawiajac probe, az sie uspokoi i przytuli).
      Byle jaka roznica zdan miedzy nami tj. ryk "do babci"

      Nie slucha sie wcale: kopie, gryzie, rzuca wszystkim, pluje. Zadko jest
      grzeczny, nic nie pomaga.

      Pytalam sie tesciowej co robi ze jest grzeczny. Mowi, ze tlumaczy i stara sie
      odwrocic uwage od danej rzeczy.

      Niewiem, ja juz jestem zrezygnowana
      • linka9 Re: Jak reagować w tej sytuacji? 01.08.06, 09:36
        weronikarb napisała:

        > POczytałam odpowiedzi na Twój posta Basiu i mam doła sad
        > Niewiem, ja juz jestem zrezygnowana

        Niektóre wrażliwe dzieci tak się zachowują, bo czują się niejako odrzucone przez
        matkę, że zostawia je na długo z inną osobą. I może w tym nie być żadnej Twojej
        winy, ono po prostu odreagowywuje przy Tobie swoje emocje. Pozostaje - mimo
        wszystko - przetrwać, kochać całym sercem i nie zostawiać dzieciaka dla świętego
        spokoju z babcią.
        • weronikarb Re: Jak reagować w tej sytuacji? 01.08.06, 13:50
          linka wyszło tak, że nie chce być z synkiem "dla świętego spokoju", chodzi o to
          ze 4 lata użerania się z teściowa (bez kłótni, ale takie szpilki) nt.
          wychowania synka. Powiedziałam mężowi, że to raczej nei mój syn tylko teściowej
          i jego. Poprostu czerpie radość z czasu gdy jesteśmy razem z synkeim - na zapas
          już
          • basia1976 do weronikarb 01.08.06, 14:34
            napisałam do Ciebie na e-maila gazetowego - odbierz
            • abiederman do basi 01.08.06, 15:10
              troche późno przeczytałam twojego posta ale postanowiłam napisać bo chociaż w
              częsci chciałam cię poprzeć smile przytrzymywanie jako metoda na uspokojenie
              wrzeszczącego i zdenerwowanego dziecka u mnie sprawdziło sie znakomicie ( bo
              jak maluch wpada w histerie to absolutnie nie jest pora na negocjacje ) poza
              tym uwazam że każda matka ma prawo do własnych norm i egzekwowania ich (w
              granicach rozsądku) od dziecka, jednej przeszkadzać będzie golas latający po
              mieszkaniu, drugiej nie ale to nie sprawia że którakolwiek z nich jest złą
              matką wink kiedyś przeczytałam takie zdanie że ważne jest żeby przebywaniez
              własnym dzieckiem sprawiało nam i innym przyjemność, przebywanie z osobą (
              nawet bardzo małą wink) która narusza nasze granice miłe nie jest ...
          • basia1976 do ziolowaosa 01.08.06, 15:09
            Nspisałam na Twojego e-maila gazetowego - odbierz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja