Co zrobić gdy bez TV nic nie je

25.07.06, 17:14
Mój synek je tylko przy telewizji i reklamach lub jak go zabawiam (nie moze
sie nudzić). Jak go oduczyć tego złego nawyku? Może któraś z Was popełniła
podobny błąd jak ja.
    • a_weasley Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 17:33
      Po prostu dawać jeść przy wyłączonym telewizorze. Dziecko i pies nad pełną miską
      z głodu nie umrze.
      • myelegans Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 18:44
        siadajcie wszyscy do stolu na obiad, kolacje, sniadanie, albo na jakiekolwiek
        posilki mozecie. Postawcie przed nim to co sami jecie, albo to co dla niego
        przygotowane i .... zajmijcie sie swoim posilkiem, rozmawiajcie o Waszym dniu,
        co sie wydarzylo, po prostu badzcie rodzina przy stole bez zagluszaczy w tle.
        Nie rob jedzenia centrum posilkow, i zobaczysz ile zje bez ponaglania czy
        odwracania uwagi, daj mu kredyt zaufania, jak sie znudzi, albo zacznie wyrzucac
        jedzenie, to skoncz posilek i wysadz z fotelika, nawet jak nie zje prawie nic.
        W koncu sie nauczy, zdrowe dziecko sie nie zaglodzi, nie martw sie.

        Nasz prawie dwulatek zawsze siadal z nami do posilkow odkad nauczyl sie
        siedziec (btw, dla mnie to wazne tak samo jak czytanie ksiazek), jak byl
        mlodszy i jeszcze trzeba go bylo karmic, to czasami nakarmilam go przed
        obiadem, a pozniej i tak sadzalam z nami,zeby uczestniczyl w rodiznnym posilku,
        i dalam jakis owoc, albo krakersa, zebysmy my mogli spokojnie zjesc, jak sie
        nudzil, to go wysadzalam. Teraz to juz rytual, jemy wszyscy, jak maly ma dosc,
        to mowi "dziekuje", sciaga sliniak i dla mnie to jest znak, ze ma byc wysadzony
        z fotelika, nie zwracam uwagi ile je, nie negocjuje, nie namawiam "jeszcze
        jedna lyzeczka za mamusie", i nie dokarmiam go miedzy posilkami, poza woda i u
        nas zawsze sa na wierzchu owoce, tych moze jesc kiedy i ile chce. Jak nie zje
        kolacji, na noc dostaje mleko, to sniadanie na drugi dzien wsuwa z
        przyjemnoscia, skupia sie na jedzeniu i je az milo. Jak nie jest glodny to
        zadna sila nie zmusi go do jedzenia, TV tez. Dodam, ze jest dorbny oscyluje
        pomiedzy 10 a 25 centylem wagowo i 75 centylem wzrostowo. Nie choruje, poza
        wizytami kontrolnymi i szczepieniami nie bylismy jeszcze u lekarza.
        Powodzenia.

        A ile synek wazy, i ile ma lat?
        • lahesis Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 18:53
          Mój Eryk ma prawie 15 miesięcy (skończy 27.07). 07.07 ważył 9 kg (miał 14
          miesięcy i kilka dni)i juz nawet na siatki centylowe wzrostu nie patrzę. Z jego
          wzrostem jest dużo lepiej-ubranka rozm. 92

          Dzięki za słowa pocieszenia

          pozdrawiam
      • lahesis Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 18:46
        Mój synek może praktycznie nie jeść.kiedyś próbowałam już tej metody
        wytrzymałam dwa dni, alejak pierwszego dnia wypił 100 ml wody niegazowanej i
        zjadł dwie łyżeczki zupki cos we mnie zaczęło pękać. W drugi dzień było
        podobnie z jedzeniem, a przecież nie moge go głodzić, bo i tak jest chudziutki.

        Moi rodziecetwierdzą, ze ze mną tez był taki problem, tylko ja mogłam nie jeśc
        5 dni, tylko piłam, ale ostatniego dnia chodziłam juz po ścianach i nadal nie
        chciałam jeść...

        pozdrawiam
        • myelegans Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 19:09
          W pierwszym roku zycia dzieci potrajaja wage urodzeniowa, ale w drugim jedza
          niekiedy tylko na przetrwanie i cale szczescie bo gdyby rosly w takim tempie
          jak w pierwszym roku to mielibysmy 36kg dwulatkow.
          Nie skupiaj sie nad tym co je w ciagu dnia, zacznij zapisywac co je codziennie
          i popatrz na bilans calego tygodnia i przekonasz sie, ze nie jest tego wcale
          tak malo i ze sie zbiera. dobrze, ze duzo pije, to wazniejsze.
          Moj synek w jednym dniu jest bulimikiem i wrzuca w sibie duze ilosci jedzenia,
          a potem przez 3 dni jest anorektykiem i odmawia.
          U nas zawsze zabkowanie wiazalo sie z odmawianiem jedzenia.
          Uwierz mi lepiej miec takie problemy niz "jak odchudzic moje dziecko". Moj
          pediatra powiedzial, ze oni wola w gabinecie widziec takie dzieci jak moj syn,
          niz te okragle paczuszki, to im lepiej wrozy na przyszlosc.
          • yuka66 Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 21:33
            Moja corka tez tak miala. Jadla tylko wtedy jak "nie wiedziala, ze jadla". Ale
            powoli jej przeszlo. Chociaz nadal jak mam jej dac cos czego nie lubi, a jest
            to wyjatkowo zdrowe i zalezy mi, zeby zjadla, to nadal pozwalam jej wlaczyc jej
            ulubiony program.
            • jatoja39 Re: Całkiem zwyczajnie 25.07.06, 23:11
              Mój mały je i ogląda telewizje,a ja jestem szcześliwa ,że je i nie rwe włosów z
              tego powodu że nie siedzi z nami przy stole jak cywilizowany człowiek.Jeżeli to
              jest jedyny sposób zeby cokolwiek zjadł to w nosie mam co pisza mądre
              poradniki,acha ma 4 lata i 14.300 żywej wagi....
    • m.fiorella Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 26.07.06, 15:25
      moj mały tak samo! ma 1,5 roku i mleko pije tylko przy telewizorze, najlepiej
      bajka i reklama, jeśli chodzi o inny rodzaj pozywienia to tego nie je prawie
      wcale, jedynie moze mala buleczka-to moze bez tv.
      moze to błąd tak robic ale on bez tego nic by nie jadł, a tak jak zrobie
      mleczko i wlacze baje to on ladnie siada przy mnie i je, jak bylisy nad morzem
      w kempingu to czywiscie nic nie jadl oprocz chrupek, ale coz cos za cos
      • dagbe Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 26.07.06, 16:10
        Mój Michaś też tak ma, niestety. Był czas, kiedy nawet TV nie pomagało... Nie
        jadł absolutnie nic i niestety nie sięgał sam po jedzenie nawet po kilkudniowej
        głodówce. Oczywiście siadał z nami do posiłków, ale tylko dla towarzystwa wink Na
        pierwszą łyżkę dowolnej potrawy reagował takim wrzaskiem, jakbym go ze skóry
        obdzierała sad Przy kolejnych już nie protestował. Nawet nie próbowałam go karmić
        poza domem...
        Obecnie ma ponad 4 lata i w zasadzie już zaczyna jadać bez "odwracacza uwagi" -
        ale tylko potrawy, które wyjątkowo lubi np. serek waniliowy czy parówkę, którą
        sam kroi.
        Na wakacjach oczywiście nie zawsze był dostęp do TV w porach posiłków - wtedy
        sytuacje ratowały książeczki, które kupowałam razem z kasetami VHS (Listonosz
        Pat, Reksio, Bolek i Lolek, Rumcajs...). Michu znał postacie z filmu, ja mu
        opowiadałam co jest na obrazku, czasem czytałam tekst - a młody jadł wink
        Nadal nie jada nic poza domem, np. w restauracji.

        Mój starszy syn był modelowym "jadkiem" - wcinał wszystko bez protestu w
        dowolnej ilości. Niestety dotyczyło to również chipsów i słodyczy podrzucanych
        przez Dziadka i Babcię - z uzyskaną w ten sposób otyłością walczyliśmy kilka
        lat. Osobiście gdybym miała wybierać, to już wolę "niejadka"...

        Pozdrawiam,
        Dagmara
        • lahesis Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 26.07.06, 22:57
          A ja czasem wymiękam i na 100% wolaabym "jadka", gdybym oczywiście mogła
          wybierać... Ale mam niejadka i jest całym moim światem wink)
          • dagbe Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 11:53
            Przy pierwszym synku też mi się wydawało, że wolałabym "jadka" - było super do
            trzeciego roku życia. Mateusz szedł z wagą równo w 50. centylu. Dopiero potem
            gwałtownie zaczęły się schody sad Nie spotkało mnie dotąd nic gorszego niż
            odmawianie jedzenia (zalecenie lekarskie) płaczącemu dziecku... Na szczęście
            szybko porzuciłam te nieludzkie metody na rzecz zwiekszenia wysiłku fizycznego.
            Dlatego może nie rozpaczam tak bardzo, gdy Michaś odmawia jedzenia.
            Nasz zaufany pediatra powiedział, że trzecie nasze dziecko będzie jadło tak
            akurat wink

            Pozdrawiam,
            Dagmara
            • lahesis Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 12:26
              I tego Wam właśnie życzę wink)
      • jagna28 Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 01:02
        Aż włosy mi stają dęba! wink Takie maluchy i juz telemaniacy. Ciężko wymagać od
        dziecka jak samemu tak się robi. Mój ojciec tak ma - nie ważne czy śpi, czy je,
        czy nawet jest w innym pokoju - przy gościach, przy stole wigilijnym i samemu -
        telewizor musi grać. Nie wiem jak to się stało ale mnie jakoś ominęło to
        telewizyjne szaleństwo. Moja rada - oduczyć jak najszybciej. Oglądanie telewizji
        przez dziecko do 3 roku życia zmniejsza jego IQ - nie jestem w stanie teraz
        podać o ile ale naukowcy to potwierdzili i z tego co pamietam nie było to mało!
        Chcesz miec mniej inteligentne dziecko - niech ogląda tv.
    • jagna28 Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 00:58
      A ile ma lat? Do drugiego-trzeciego roku dziecko wogóle nie powinno oglądać
      telewizji. Niestety jak juz ogląda i jest taki problem to oduczyć można tylko
      dobrym przykładem, wy tez nie ogladajcie przy dziecku telewizji, a juz
      zdecydowanie pod czas posilkow. Jestem za przetrzymaniem malca - niech nie je,
      zaglodzic sie nie zaglodzi a jak raz nie zje obiadku to nic mu nie bedzie.
      • myelegans Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 03:02
        Widzisz Jagna, tu problem w psychice mam nie dzieci, bo one mysla, ze dzieci sie
        faktycznie zaglodza same, choc takich przypadkow medycyna nie opisuje, ani nie
        przestrzega, ze trzeba miec na oku dzieci, bo moga sie zaglodzic. Wszyscy
        pediatrzy mowia, ze jezeli nie ma zadnych problemow medycznych dziecko SAMO
        powinno sobie regulowac ile je.
        Poza tym jedzac przed TV dziecko nawet nie rejestruje ile je, co je i czy wogole
        je,wiec jak ma sobie samo wybierac.

        Jeszcze jedno, moze starajcie sie przygotowywac bardziej urozmaicone, kolorowe
        posilki. Ja malemu robie rozne kanapki, na ktorych robie oczy z malych
        pomidorkow, nos z zoltego sera i buzie z marchewki.
        Tak samo na talerzu robie kompozycje z np. brokulow, ziemniakow, miesa, czy
        makaronu i groszku itd. i zazwyczaj go tak zajmnie, ze je. Przy posilkach
        stawiamy przed nim talerz i nie zwracamy uwagi ile, i jak je, nawet jak przez
        pierwsze 10 minut przeklada z talerza na tace i odwrotnie i nalewa zupe do
        ziemniakow. W koncu zaczyna jesc rozne mieszanki, ktore sobie wykomponowal.
        Przez to przy posilkach nie ma grymasow, narzekania i naszej frustracji. My z
        mezem rozmawiamy o naszych sprawach, pytamy malego o jego dzien i na tym sie
        koncentruja posilki.
        Powodzenia
        • jagna28 Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 11:45
          Powiem więcej - sam fakt, że dziecko je pod czas oglądania telewizji zwiększa
          ryzyko otyłości u dziecka (w przyszłości oczywiście). Właśnie w związku z tym,
          że dziecko nie je tyle ile potrzebuje tylko tyle na ile mu starczy telewizji.
          Każdy z nas chyba tak ma - ja przynajmniej mam, że jak się zagapię w telewizor
          to więcej potrafię zjeść jakiś pyszności niż normalnie.
        • jagna28 Re: Co zrobić gdy bez TV nic nie je 27.07.06, 11:53
          To w jaki sposób dziecko je nie zależy od samego malca. Trzeba wymagać i uczyć
          dobrych nawyków a nie odpuscić i potem się złościć na dziecko. Mój bratanek - ma
          3,5 roku przy babci je tragicznie - trzeba go karmić, po zjedzeniu samemu 2
          łyżeczek jogurciku marudzi, że go rączka boli, je na leżąco, pod czas zabawy...
          Przy mnie nie ma tego problemu. Dostaję od niego szczegółowe instrukcje jak ma
          być pokrojony kotlet i np ogórek i sam wcina aż mu się uszy trzęsą smile Nie ma
          ogladania bajek, reklam i innych. Nie ma karmienia, żeby było szybciej. Jak chce
          jeść przez 30 min - niech sobie je, nie widzę potrzeby poganiania. Dodam, że
          nigdy nie podniosłam na niego głosu (o ręce juz nie wspomnę)- nie chciał jeść
          sam - no to nie, zgłodnieje to sam przyjdzie. Z takimi małymi "terrorystami"
          trzeba łagodnie ale konsekwentnie - spryciule wyczują każdą słabość u dorosłego.
          • dagbe No cóż... 27.07.06, 12:09
            Jagna,
            wiem doskonale, że masz rację wink Sama myślałam dokładnie tak samo przy starszym
            synu. Niestety życie czasem bardzo boleśnie weryfikuje takie kategoryczne
            poglądy - wiem to z autopsji...
            My prawie nie oglądamy telewizji. Na tydzień wyjdzie to może 2 godziny.
            Też liczyłam na to, że Michaś jak zgłodnieje to zje. Możesz mi wierzyć lub nie,
            ale o mało co nie skończyło się to dla nas tragicznie, mały zasłabł z głodu. Od
            tej pory nie chcę ryzykować. Mam wrażenie, że u mojego syna to kwestia psychiki
            - on po prostu nie chce spróbować potrawy, bo nie. Na przykład z truskawkami
            Babcia walczy już trzeci rok - syn nawet pół nie włożył do buzi. Ćwiczyłam już
            kolorowe kanapeczki w kształcie buziek. Owszem, podobało się ale do buzi nie
            włożył...

            Życzę, żeby Wasze dzieci nie miał żadnych problemów z jedzeniem.

            Pozdrowienia,
            Dagmara
            • lahesis Re: No cóż... 27.07.06, 12:23
              U mnie jest podobnie. Ładnie podany posiłek zachęca Eryka do zabawy,
              zgniatania, przekładania i rozmazywania, ale żeby wsadził cos do buzi musimy go
              długo przekonywać (na szczęście nie dotyczy to owoców!!!).
              Czasami tak bardzo szkoda mu czasu na jedzenie, ze nie da sie odciągnąc od
              zabawek. Lubi też zamiast normalnych posiłków zjeść pierś, którą popija wodą
              lub soczkiem i tak cały dzień może przezyć.
              • dagbe Re: No cóż... 27.07.06, 14:04
                W wieku 15. miesięcy mój synek też żył wyłącznie na piersi. Z tą różnicą, że
                popijał sokiem jabłkowym. Ale przynajmniej wyjazdy były łatwiejsze wink

                Pozdrawiam,
                Dagmara
                • myelegans Re: No cóż... 27.07.06, 14:18
                  Od konsultantki laktacyjnej znam historie dziewczyny, ktora ze wzgledu na jakas
                  tam chorobe nie przyswajala niczego poza mlekiem ludzkim do.... 14 roku zycia,
                  miala wysokie IQ, zyla normalnie, znala kilka jezykow, nawet dostala licencje
                  pilota w wieku 14 lat. Mleko bylo dostarczane z bankow mleka ludzkiego.

                  Moj pediatra, z ktorym rozmawialam duzo kiedy maly przez miesiac majac okolo
                  roku odmowic jedzenia, ze jezeli wypija 300-500ml mleka czy kombinacji mleka z
                  sokiem to jest dobrze. Jak bedzie to trwalo dluzej to pomyslimy o witaminach.
                  chodzilam co miesiac na wazenie, o ile nie tracil na wadze, nawet jak niewiele
                  przybywal lub wcale to mialam sie nie martwic.
                  Zapytajcie moze swoich lekarzy, zrobcie badania krwi, zeby zobaczyc, czy dzieci
                  nie maja anemii i moze to Was uspokoi.
                  • dagbe Re: No cóż... 27.07.06, 15:02
                    Nasz pediatra też kazał się nie martwić (łatwo powiedzieć wink dopóki
                    jednoskładnikowa dieta nie trwa dłużej niż miesiąc. Michaś po odstawieniu piersi
                    dokładnie co miesiąc zmieniał menu: 1) bułka z bananem, 2) kabanos z razowym
                    chlebem 3) serek waniliowy i chlebek chrupki... Wszystko popijane sokiem
                    jabłkowym. Te potrawy zjadał bez TV-wspomagania. Był czas, kiedy na zupę nawet
                    bajka nie pomagała.
                    Robię badania co pół roku. Wyniki są w normie, przy dolnej granicy ale w normie.

                    Pozdrawiam,
                    Dagmara
                    • myelegans Re: No cóż... 27.07.06, 16:10
                      Daga, ale dzieci tak maja, te jedno-, lub kilkuskladnikowe diety, one w ten
                      sposob kontroluje swoje otoczenie, ucza sie swojej niezaleznosci. Moj synek
                      kiedys przez 2 tygodnie zyl na.... kiwi, mial zielone kupy z pestkami i popijal
                      mlekiem.
                      Jezeli lekarz kaze Ci sie nie martwic, inne mamy tez, to wyluzuj, dzieci NA
                      PRAWDE sie nie zaglodza na smierc. Niech mi ktos pokaze taki przypadek.

                      W bananie jest mnostwo witamin, skladnikow mineralnych, bialka, blonnika i jest
                      wysoko energetyczny, a mleku ma cukry zlozone, w soku jablkowym wit. C, wiec
                      juz wszystkie skladniki dostarczone. A przeciez niemowleta przez pierwsze 6
                      miesiecy zyja na mleku wylacznie, jezeli to sie przeciaga grubo do 2 roku
                      zycia, to trzeba zadbac o dostarczenie zzelaza, bo mleko ma go malo, ale jezeli
                      monitoruje sie krew i jego poziom jest OK, to wszystko w porzadku
                      Zup wcale nie musi jesc jak nie lubi, lepiej dawac dziecku to co ONO lubi, my
                      tez przeciez pewnych potraw nie lubimy, ale mamy wybor bo jestesmy dorosli,
                      dzieci mniejszy. Trzeba im tylko dawac zdrowe wybory zywnosciowe, nie ciastko
                      zamiast zupy, ale np. gotowane na parze kolorowe warzywa z maslem, albo
                      kolorowy makaron w ksztalcie literek posypany Parmezanem, moj syn makaron w
                      takij postaci zje, polany sosem pomidorowym nie tknie.
                      • dagbe Ależ ja się już nie martwię :) 27.07.06, 16:25
                        Tylko staram się pocieszyć autorkę wątku, że moje jest takim samym "niejadkiem"
                        i od TV się powoli odzwyczajamy.
                        Mam nadzieję, że te "historie jedzeniowe" będę kiedyś ze śmiechem wnukom
                        opowiadała. I decydowanie wolę takiego "francuskiego pieska" niż obżartucha,
                        który wciąga wszystko co jadalne pojawi się w zasięgu wzroku.
                        Co do stwierdzenia, że dzieci się nie zagłodzą, to jestem sceptyczna po tym, jak
                        mi brzdąc zaniemógł po kilkudniowej głodówce protestacyjnej. Od tej pory dzienne
                        minimum musi zjeść. Na szczęście polubił rosół i krupnik. Makaron też zje, ale
                        kompletnie bez dodatków. Naprawdę aż się czasem dziwię, co te dzieci wyczyniają
                        z jedzeniem... Dlaczego on nie chce nawet spróbować truskawkek?

                        Pozdrawiam,
                        Dagmara
                        • myelegans Re: Ależ ja się już nie martwię :) 27.07.06, 20:30
                          > z jedzeniem... Dlaczego on nie chce nawet spróbować truskawkek?

                          Jak to nie wiesz? "bo nie" wink, pewnie z tego samego powodu dlaczego moj syn
                          pluje zoltym serem, ktory jeszcze pare tygodni temu lubil.
                          • letica Re: Ależ ja się już nie martwię :) 28.07.06, 02:53
                            No i mój też..Przy Tv,albo jak mu spiewam,opowiadam jak muczy krówka ,zjadam
                            rączki itd...Karmienie stało sie męczące.No ale są efekty,wyglada dobrze i chyba
                            nie będe wprowadzać zmian na razie,póki sa takie upały.

                            A włąsnie,tylko ma 13,5 miesiąca i sam gryzie tylko chrupki i przezuje
                            czekoladke,żadnej paróweczki,czy nic innego co nie jest papką sad
                          • dagbe Re: Ależ ja się już nie martwię :) 28.07.06, 10:26
                            myelegans napisała:

                            > > z jedzeniem... Dlaczego on nie chce nawet spróbować truskawkek?
                            >
                            > Jak to nie wiesz? "bo nie" wink, pewnie z tego samego powodu dlaczego moj syn
                            > pluje zoltym serem, ktory jeszcze pare tygodni temu lubil.

                            Skoro pluje to znaczy, że przynajmniej włożył do buzi wink

                            Pozdrawiam,
                            dagmara
Inne wątki na temat:
Pełna wersja