10 letnia corka doprowadza mnie do szału..

29.07.06, 16:44
słuchajcie jest to bardzo fajna dziewczynka o mocnej osobowosci.
nie jest ani specjalnie grzeczna ani odwrotnie. ale od kiedy wrocila z
kolonii gdzie wydawala dziennie 10 zl zupelnie jej odbiło. codziennie rzada
ode mnie pieniedzy i nic nie chce pomagac w domu. wczesnie jakos to
ustalałysmy. teraz pyskuje ile wlezie. Momentami mam ochote potrzasnac nia.
Czy to taki wiek, wlasnieczyatm ksiazke n.t. Powiało groząsmile
    • lolinka2 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 29.07.06, 19:08
      weź ją na poważną gadkę i spytaj co się działo na koloniach, co n a p r a w d ę
      działo się na koloniach że się zmieniła na gorsze, powiedz ze ją kochasz i się o
      nią martwisz. Jeśli do tej pory miałyście dobry kontakt powinno pomóc... Wtedy
      możesz zapodać jakiś 'wyciskacz łez' nt waszych wzajemnych relacji, tego ze jest
      jej trudno bo dojrzewanie itp., ale ty rozumiesz i pomożesz, i zawsze może na
      ciebie liczyć, tyle ze są zasady których kazdy musi przestrzegać, a podstawowa
      to wzajemny szacunek... i takie tam... Na mnie działało, na córę moją też działa.
      • verdana Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 29.07.06, 19:18
        Tylko nie mow, ze się "zmienila na gorsze", tylko ze zachowuje się inaczej niz
        przedtem.
        Po takim oskarżeniu dziecko moze albo uwierzyc, że się zmienilo, albo uznać się
        słusznie za zaatakowane i obrazone - i koniec rozmowy.
        A czego komkretnie córka nie robi, co robila przedtem?
        • helga1970 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 29.07.06, 23:51
          wczesniej potrafila zajac sie swoim bartem 4 letnim chociaz na kwsdrans na
          podworku. teraz wypina sie na takie spedzanie czasu. cholera nie chce jej
          obarczac nie jej obowiazkami ale chwile moglaby sie z nim pobawic jak ja z
          najmlodszym ide do sklepu za winkiel. a ten sredni oczywiscie chce zostac z
          corka.
          • triss_merigold6 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 30.07.06, 15:01
            Dla 10-latki zabawa z 4-latkiem to zero atrakcji. Juz lepiej chodźcie do sklepu
            całą trójką albo niech córka robi drobne zakupy.
            • stypkaa Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 31.07.06, 08:44
              > Dla 10-latki zabawa z 4-latkiem to zero atrakcji. Juz lepiej chodźcie do
              sklepu
              >
              > całą trójką albo niech córka robi drobne zakupy.
              Owszem, zgadzam się. Ale życie nie składa się z samych atrakcji. Są też
              obowiązki. I dziesięciolatka powinna umieć to zrozumieć.
              Wiadomo, że nie można jej obarczać ciągłym pilnowaniem młodszego rodzeństwa,
              ale jak zostanie z bratem 15 minut to jej korona z głowy nie spadnie. Albo
              jeśli to jest dla niej taki problem to rzeczywiście niech ona idzie po zakupy.
              • jola_ep Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 31.07.06, 10:05
                > Wiadomo, że nie można jej obarczać ciągłym pilnowaniem młodszego rodzeństwa,
                > ale jak zostanie z bratem 15 minut to jej korona z głowy nie spadnie. Albo
                > jeśli to jest dla niej taki problem to rzeczywiście niech ona idzie po zakupy.

                Ja nie obarczałam mojej córy (teraz 11 lat) opieką nad młodszym bratem (teraz
                6,5 l) ze względu na wzajemne relacje między nimi. Nie chciałam, aby młodszy
                brat był jej obowiązkiem. Co nie znaczy, że nie pilnowała. Ale zawsze miała
                wybór. Albo idziemy razem na zakupy, albo ona zostaje z bratem, albo idzie sama.

                Pozdrawiam
                Jola
    • gotha_martik Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 30.07.06, 14:17
      Najwazniejsze byś jej nie ulegała. Umów się z nią że bęzdiedostawać
      tyugodniówki, załóżmy an poczatek 10 zł, albo jak tam uważacie, niech sie
      anuczy oszczędzac, powiedz jej że an pieniądze trzeba zasłuzyć, tak jak mama z
      tata chodzą do pracy oan tez powinna pomagać w domu, by dostać swoją "wypłatę"
      • triss_merigold6 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 30.07.06, 15:00
        Upiorne. Dziecko pomaga w domu ponieważ to wspólny dom a nie po to żeby dostać
        wypłatę. Przy takim podejściu bardzo szybko ten dom oleje albo zacznie być
        bardzo inteersowna.
    • nangaparbat3 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 30.07.06, 16:56
      Po pierwsze, dałaś jej niepotrzebnie tak duzo pieniedzy na kolonię. Teraz
      tlumacz, ze dałaś, zeby mieć pewność, ze jej nie zabraknie na picie czy cos
      innego potrzebnego, ale na codzienne wydawanie 10 zł na przyjemnosci was nie
      stać. Ja bym corce powiedziala, ze przykro mi, ze tak jest, ale tak jest i
      trzeba sie przystosować, bo nic na to nie poradzimy, przynajmniej w tej chwili.
      Po drugie, dzięsiecioletnia dziewczynka to nie opiekunka do dziecka. Nie
      powinnas od niej wymagać, żeby opiekowala sie bratem, ale mozesz ją prosić o
      pomoc, jak najbardziej, tez bym pomocy oczekiwała. Ale w miarę. Ona ma dopiero
      10 lat, więc jest jeszcze dzieckiem, fakt posiadania mlodszego rodzeństwa nie
      powinien tego zmieniac zbyt radykalnie.
      Po trzecie, mojej corce tez odbilo po powrocie z obozu, szczegoły inne, bo ma
      15, ale z grubsza rzecz biorąc podobnie. I jak Ty bylam z początku przerazona,
      postanowilam trochę przeczekać, trochę utulić, a trochę powiedzieć, że jest mi
      bardzo przykro i źle kiedy robi ... Pomogło, wrocilysmy do rownowagi, czego i
      Wam gorąco życzę.
      • verdana Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 30.07.06, 19:40
        No i nie zapominaj, ze dziecko ma teraz wakacje - i z racji wakacji, nawet w
        mieście nalezałoby się trochę luzu i atrakcji. T
        Nie wiem, czy tak bylo u Ciebie, ale czytałam kiedys niezły artykuł o tym, że
        dzieci nienawidzą, kiedy po powrocie z wakacji nie daje im się "czasu
        przejściowego" przed normalnym, codziennym życiem. Wraca dziecko wieczorem, a
        nazajutrz ma znowu robic dokladnie to co zwykle - tymczasem potrzebuje czasu,
        by wdrożyć się znowu do codziennych obowiązków. Wiele dorosłych też tak ma.
        A co do płacenia za obowiązki domowe - tez uważam, ze to projekt upiorny. Poza
        uczeniem dziecka, że za darmo nie warto palcem w bucie kiwnąć, daje się mu
        jeszcze informację "Wszystkie obowiązki domowe należą do rodziców. gdy rodzice
        nie chcą sami robic tego, co powinni, muszą zapłacić, aby ktoś zrobił to za
        nich". I tu jest koniec - Twoje dziecko może powiedzieć "nie chcę waszej kasy i
        zmywac wobec tego tez nie bedę". I bedzie miało rację.
      • judytak Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 31.07.06, 07:25
        nangaparbat3 napisała:

        > Po drugie, dzięsiecioletnia dziewczynka to nie opiekunka do dziecka. Nie
        > powinnas od niej wymagać, żeby opiekowala sie bratem

        ależ dziewczyny, tu nie chodzi o spędzanie pół dnia z niemowlakiem, chodzi o
        pozostanie na 15-30 minut na podwórku, gdzie dziecko i tak właśnie jest, i
        przypilnowanie czterolatka, zajętego zabawą, żeby nie wyszedł "poza obręb"...

        pozdrawiam
        Judyta
        • nangaparbat3 Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 31.07.06, 09:15
          ta piszę dalej, ze pomóc powinna.
          Natomiast jest tu chyba tak, ze Helga ma jeszcze dwoje, czterolatka i zupelnie
          małe, a od najstarszej corki wymaga, by bardzo szybko (jak na nasze czasy)
          dorosła.
          • jola_ep Re: 10 letnia corka doprowadza mnie do szału.. 31.07.06, 10:51
            > Natomiast jest tu chyba tak, ze Helga ma jeszcze dwoje, czterolatka i
            zupelnie
            > małe, a od najstarszej corki wymaga, by bardzo szybko (jak na nasze czasy)
            > dorosła.

            Bardzo łatwo jest nam uwierzyć, że najstarsze jest takie duże. Już po powrocie
            ze szpitala z moim młodszym poczułam, że moja córa nagle urosła. A ona nadal
            pozostała dzieckiem.
            No i drugi problem - zazdrość. Moje dzieciaki mają ze sobą dobry kontakt
            (różnica 4,5 lat). Jak były małe - pamiętałam o zazdrości, jak podrosły,
            wydawało mi się, że córa jest duża, powinna zrozumieć itp. A tu nie ma tak
            prosto. Ona też jest dzieckiem (10 lat to taki "przejściowy" wiek, kiedy
            jeszcze jedną nogą tkwi w dzieciństwie). Dostrzega, że wymagam od niej więcej
            niż od młodszego brata i uważa to za bardzo niesprawiedliwe. Mam o tyle dobrze,
            że młodszy jest całkiem duży i wiele rzeczy robią wspólnie. Razem myją po sobie
            kubki, razem ścielą łóżka, jak ona czasem prasuje, to on też musi coś robić wink
            W sumie ona i tak robi więcej, ale sedno tkwi w tym, że skoro od niej wymagamy,
            to od młodszego też musimy. Z drugiej strony ona ma więcej przywilejów smile

            Mniej więcej rok temu - właśnie jak miała 10 lat - olśniło mnie, że zaczynam ją
            traktować jak dojrzałą, odpowiedzialną panienkę, która tyle rzeczy powinna już
            wiedzieć i rozumieć. Stąd pewnie brały się nasze awantury. Potem spróbowałam
            spojrzeć na nią, jako na kogoś, kto jeszcze wymaga z mojej strony wiele wysiłku
            wychowawczego wink i jest nam trochę lepiej. Czasem przycisnę, czasem odpuszczę,
            czasem wyjdę z pokoju (bo bym chyba wałasne dziecko własnymi rękami
            udusiła wink ), a czasem przytulę i gadamy sobie, jak to ciężko jest być
            nastolatką wink).

            Pozdrawiam
            Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja