Dodaj do ulubionych

czy da sie jeszcze wychowac 5-latke?

31.07.06, 17:40
Sprawa jest na tyle trudna, ze nawet nie wiem od czego zaczac. Nie radze sobie z wychowaniem pieciolatki, a mamy jeszcze drugie dziecko (2 m-ce) i zaczynam sie gubic. Do napisania tego postu sklonila mnie sytuacja, ktora miala miejsce wczoraj. Odwiedzilismy rodzinke i nagle moja corka oglasza wszystkim wszem i wobec ze tata bije jej dwumiesieczna siostre!!! Myslalam ze sie pod ziemie zapadne, nie wspominajac o moim mezu, ktory zdebial. Oczywiscie wierutne klamstwo, ale dalismy jej sie wygadac zeby nie bylo ze przerywamy bo mamy cos do ukrycia. Nawet niespecjalnie sie tlumaczylismy... Ale niesamk pozostal. I choc nie jestem zwolennikiem kar cielesnych, po poworcie do domu i po rozmowie corka dostala dwa pasy od taty. Moze nie skonczyloby sie laniem gdyby nie to, ze juz probowalismy roznych metod aby nauczyc ja, ze cokolwiek by sie dzialo w domu to sie nie opowiada a przede wszystkim nie wolno klamac!!! Malo tego klamstwo bylo ponizej pasa... No wiec dzisiejszego ranka poszlysmy do prababci a ona na dzien dobry ze tata ja bije..... Rece mi opadly choc prawde tym razem powiedziala. Babcia oburzona, w efekcie posprzeczalam sie z nia na temat wychowania. Nie wiem co robic. Dostala kare na bajki i slodycze, zakaz wychodzenia z pokoju. Tlumaczylam dzis znow pol dnia, a ona za godz przyszla i pyta "odwolasz kare?". Kary nie odwolalam, ale nie wiem jak postepowac. Ma jechac bez nas na wakacje do moich rodzicow i az sie boje co bedzie im opowiadac... Czy ktos ma podobne problemy?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 18:13
      Biedna ta wasza córka. Bardzo jej współczuje. Klamac nie wolno, a lać młodszego
      pasem wolno? W tym wieku dzieci mówią rózne rzeczy - moj np. opowiadał, ze
      przyszli do nas goscie, ale nie pijacy - choć nikt w towarzystwie nie pije.
      Jedyna reakcja jest usmiać się i tyle. Tym bardziej, ze dziecko niezupełnie
      kłamie - najwyraźniej macie zwyczaj lać dzieci, a wiec ziarno prawdy w jej
      opowieści bylo.
      A ukaranie dziecka za to, ze powiedzialo prawdę - to już absolutne dno.
      Zlaliscie ją, ona się poskarżyla i została ukarana. Za co pytam? Za to,
      zeżnajedliście sie wstydu?
      5-latke da się wychować. Czy da się wychowac jej rodzicow - nie wiem. Wyślijcie
      ja na wakacje, może trochę odpocznie od domu, w którym wymagania są niejasne, a
      jest się ukaranym za mówienie i prawdy i nieprawdy.
      zastanow się nad swoim zachowaniem - moim zdaniem jest niedopuszczale.
      Krzywdzisz dziecko i tyle.
      --
      Mops w naturalnym środowisku

      img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
      • bezsilna1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:00
        Tym bardziej, ze dziecko niezupełnie
        > kłamie - najwyraźniej macie zwyczaj lać dzieci, a wiec ziarno prawdy w jej
        > opowieści bylo.
        Nie jest w naszym zwyczaju lac dzieci a bicie dwumiesiecznego dziecka jakos nie miesci mi sie w glowie. Nie osadzaj nas. Histori z klamaniem bylo mnostwo i zadne tlumaczenia nie pomagaly. Tym razem przebrala sie miarka i tak to sie skonczylo.
        >A ukaranie dziecka za to, ze powiedzialo prawdę - to juz absolutne dno.
        Moze i masz racje...
        Tylko jak tlumaczyc zeby dziecko chcialo sluchac? Nie chodzi o ukrywanie bicia dziecka (bo tak u nas nie jest!), tylko o zostawianie rozmow i spraw domowych w domu. Np wszyscy napotkani sasiedzi wiedza ile dni nas nie bedzie gdy wyjezdzamy, albo panie w sklepie wiedza ze chcemy kupic cos nowego itp. Kara byla za opowiadanie tego co sie wydarzylo w domu...
        • anatemka Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:04
          a nie lepiej zapytać dziecka po co to wszystko obcym ludziom opowiada? i umówić
          się, że będzie mówiła, np. tylko babciom.
          Wiesz, macie małe dziecko, może starsza chce zwrócić na siebie uwagę, poczuć
          się ważniejsza/przecież wszyscy tak pieknie słuchaja jej fantazji/
          Karanie nie przyniesie dobrego skutku. O biciu nie wspomnę.
          --
          każdy spotka tego diabła którego sie boi /rz_nr_5/
        • julamimi Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 02.08.06, 11:07
          > tylko o zostawianie rozmow i spraw domowych w domu. Np wszyscy napotkani
          sasiedzi wiedza ile dni nas nie bedzie gdy wyjezdza

          hm, faktycznie masz malą gadułę, ale uczenie jej, ze o sprawach domowych nie
          wolno mowic poza domem, to chyba nie najlepszy - moim zdaniem - pomysl. Bo
          kiedys Twoja pieciolatka byc moze wyjdzie za maz za faceta, ktory od czasu do
          czasu jej przylozy, albo nawet poprzestanie na znecaniu psychicznym. I Twoja
          corka slowa nie pisnie ani Tobie, ani nikomu, bo bedzie chciala swoj problem
          rozwiazac za wszelka cene tylko i wylacznie we wlasnym domu.

          Oczywiscie to przerysowany scenariusz (nie jedyny zreszta wynikajacy z nauki,
          ktora chcesz jej wpoic), ale wskazuje na pewne niebezpieczenstwa.

          pozdr
    • lolinka2 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 18:32
      1. za opowiadanie kłamstw dostałaby ode mnie przy całym towarzystwie - mimo tego
      ze pięciolatki 'mają tak w zwyczaju wg rozwoju', nie wolno kłamać i kropka.
      2. za opowiedzenie prababci ze dostała od ojca bym nie karała, a jeszcze
      (złośliwie) przytaknęla ochoczo, informując że za każdym następnym kłamstwem też
      dostanie...

      Bo fantazja fantazją, a kłamstwo kłamstwem, a pięciolatki znają też pojęcie
      złośliwości (jeszcze sama nie zapomniałam)...
      --
      <a href="<a href="images1.fotosik.pl/79/c13d2cbe428f6437.jpg""
      target="_blank">images1.fotosik.pl/79/c13d2cbe428f6437.jpg"</a> >Chuderlawa
      Dziewczynka Tatiana</a>
        • jacksparrow1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:14
          verdana, ja zauwazylam ze ty uwielbiasz stawiac znak rownosci miedzy daniem
          klapsiora czy nawet tych dwoch pasow na tylek dziecka bo juz sie miarka
          przebrala, a regolarnym katowaniem dzieciaka.Takie katowane dziecko nie
          zadzwoni na Niebieska Linie bo oprocz fizycznego sie znecania dorosla osoba
          zneca sie nad nia psychicznie.Dzieciak ktory dostanie raz czy drugi po tylku za
          swoje krnabrne zachowanie nie jest dzieckiem katowanym na okraglo.
          • triss_merigold6 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:19
            Przemoc ma to do siebie, że narasta. Dwa razy pasem za kłamstwo, potem dziesięć
            razy za zły stopień, dwadzieścia za nieposłuszeństwo... Skoro dwa razy jest ok.
            to czemu nie pięć? Albo dziesięć? Grafik zrobić ze stopniowanymi karami za
            określone przewinienia? Nic dziwnego, że z takich rodzin dzieci póxniej
            uciekają albo nie chcą mieć z rodzicami nic wspólnego.
          • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:21
            Nie - powiem więcej, rozumiem klaps (nigdy lanie pasem) dany w afekcie - bo
            dziecko wyrwało się na jezdni, bo siegnęło po wrzątek - słowem w wypadkach,
            kiedy chodzi o to, by natychmiast powstrzymać daną czynność.
            Natomiast nie rozumiem i nie akceptuję nigdy dawania lania na zimno - po to, by
            je czegos nauczyć. To wstęp do katowania dzieciaka - jeśli uznamy, ze pas jest
            dobrym nauczycielem, ostatecznym argumentem. No, ale masz racje - dzieci
            zastraszone nigdzie nie zadzwonią. Tylko, co to ma do rzeczy?

            --
            Mops w naturalnym środowisku

            img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
        • bezsilna1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:26
          Skad tyle obludy??? Okazuje sie ze w calym kraju tylko ja daje dziecku lanie i z tego wynika ze w mojej rodzinie przemoc jest na porzadku dziennym. A reszta mam na forum nie ma sobie nic do zarzucenia tylko potrafi dokopac. Dziekuje wam bardzo za "dobre rady".
          • triss_merigold6 ? 31.07.06, 20:08
            W całym kraju jest mnóstwo ludzi, którzy dają dzieciom lanie i są z tego dumni
            vide Ty, Lolinka, Scher...
            Ja nie biję dziecka i nie zamierzam.
        • verdana To do mnie? 31.07.06, 19:28
          Mam nadzieję, ze to nie do mnie - ze tak nieśmiało zapytam?
          d razu, dla jasnosci -ja kłamię czasem - nie wierzę nikomu, kto mówi, ze nie
          kłamie. I nie wierze, ze dziecko moze nigdy, nigdy nie kłamać. Szkoly nie ma
          szans skonczyć...
          Przemilczanie też jest klamstwem , a więc to nieszczęsne dziecko ma kłamać,
          tylko nie rodzicom...
          --
          Mops w naturalnym środowisku

          img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
      • scher Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:51
        lolinka2 napisała:

        > 1. za opowiadanie kłamstw dostałaby ode mnie przy całym towarzystwie - mimo
        > tego ze pięciolatki 'mają tak w zwyczaju wg rozwoju', nie wolno kłamać i
        > kropka.
        > 2. za opowiedzenie prababci ze dostała od ojca bym nie karała, a jeszcze
        > (złośliwie) przytaknęla ochoczo, informując że za każdym następnym kłamstwem
        > też dostanie...
        > Bo fantazja fantazją, a kłamstwo kłamstwem, a pięciolatki znają też pojęcie
        > złośliwości (jeszcze sama nie zapomniałam)...

        Lolinko, chciałem napisać coś podobnego, ale mnie ubiegłaś. Nie po raz pierwszy
        mam zaszczyt się z Tobą zgodzić odnośnie praktycznych sposobów wyznaczania
        dzieciom granic.

        Sądząc jednak po tym, że jesteśmy w swych poglądach odosobnieni, przynajmniej
        w tym wątku, nadchodzi chyba era szwedzkich dzieci - które to bezkarnie mogą
        szantażować rodziców, że kłamliwie poskarżą się na nich w towarzystwie, może
        nawet zadzwonią do Niebieskiej Linii.
        - Więc albo robicie, co wam każę, albo dzwonię i narobię wam smrodu, kochani(?)
        rodzice. Na pewno przecież przy telefonie pełni dyżur jakaś współczująca,
        wrażliwa na krzywdę dziecka verdana.

        Sz.
        • onlymama Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 20:36
          W ogole nie rozumiem takiego podejscia do dziecka i stosunkow w rodzinie na
          zasadzie przepychanki sil. Ludzie zyja w rodzinach przede wszystkim po to aby
          sie wzajemnie wspierac i milo ze soba spedzac czas a nie po to zeby cokolwiek
          jedni na drugich wymuszac. Jesli wychowujesz dziecko zakladajac, ze musisz je
          utrzymywac w posluszenstwie sila, to ja Ci bardzo wspolczuje - cala
          przyjemenosc z bycia z drugim czlowiekiem przestaje istniec. Dla mnie bycie z
          moim synem to przyjemnosc i staram sie zeby dla Niego bycie ze mna tez bylo
          przyjemnoscia. Ja sie o Niego troszcze i On na swoj sposob tez sie o mnie
          troszczy. Od czasu do czasu jest jakis konflikt ale staramy sie zawsze znalezc
          nie-silowe rozwiazanie. Zaznaczam, ze "dziecko-terrorysta" wymuszajace wszystko
          krzykiem lub rzucaniem sie na podloge to dla mnie rowniez przejaw "silowego"
          rozwiazania! Ja na moje dziecko nie krzycze ani Go nie bije, w zamian oczekuje
          tego samego i dostaje to samo. Moj syn probuje czasem cos wymusic placzem ale
          na to ja jestem dorosla zeby wiedziec jak zareagowac w takich okolicznosciach
          lub jak je przewidziec i do nich nie dopuszczac. Na tym polega doroslosc i
          dojrzalosc rodzicow, ze umieja chronic swoje dzieci przed krzywda. A za krzywde
          uwazam zarowno bicie dziecka jak i ponizanie Go ale rowniez pozwalanie Mu na
          zle postepowanie z innymi. Gdyby moj syn mial poczucie, ze musi sie na
          mnie "zemscic" donoszac nieprawde o byciu bitym do np. Children's Aid Society,
          to by swiadczylo wylacznie o tym, ze dalam Mu powody by sie czul bezbronny przy
          mnie - wszystko jedno, czy fizycznie, czy psychicznie. A ja z moim dzieckiem
          nie tocze zadnej walki, zadne z nas nie potrzebuje broni jedno na drugie,
          potrzebujemy wzajemnej lagodnosci i cierpliwosci.
          Pozdrawiam.
        • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 20:52
          Dziwnie musi być w Twojej rodzinie, skoro mozesz wyobrazać sobie, ze dzieci
          masowo "kłamliwie" skarżą się na rodziców i wola być w domu dziecka niż w domu
          rodzinnym. Porzadni rodzice na pewno takich skarg się nie boją. I nie ma to
          nic wspólnego z ustępowaniem dziecku. Tylko z traktowaniem go jako czlowieka, a
          nie prywatną własność. No, ale myśł, ze dziecko jest człowiekiem myslacym jest
          Ci najwyraźniej obca.
          I rozumiem, ze bardzo boisz się ujawnienia tego, co się u Ciebie w domu dzije.
          ja się nie boję.
          --
          Mops w naturalnym środowisku

          img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
    • iwpal Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 18:38
      Nie rozumiem tej ostatniej kary.
      Za co ona jest: za mówienie prawdy, za to,ze dostała pasem, czy za to, ze w
      ogóle mówi??

      >Moze nie skonczyloby sie laniem gdyby nie to, ze juz probowalis
      > my roznych metod aby nauczyc ja, ze cokolwiek by sie dzialo w domu to sie nie
      o powiada a przede wszystkim nie wolno klamac!!! <
      No pewnie, ze nie mówi sie o tym, co sie dzieje w domu!! TO największy dramat
      ofiar przemocy w rodzinie.
      A wracając do pierwszego zdania: młoda po prostu chciała zwrócić na siebie
      Wasza i innych uwagę, prawdopodobnie czuje sie zaniedbywana w związku z
      młodszym rodzeństwem; poświęćcie jej więcej czasu zamiast lać pasem.
      --
      Pozdrawiam
      IwonaP.
      • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 18:46
        Święte słowa.
        I jeszcze jedno - co zrobicie, gdy pięciolatka zacznie lać młodszą siostrę -
        przecież uczycie ją, ze bicie młodszych, słabszych i bezsilnych jest w
        porządku. Pod warunkiem, ze nikt obcy o tym się nie dowie.
        --
        Mops w naturalnym środowisku

        img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
            • onlymama Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:27
              Skoro sa rzeczy, ktore chcecie zachowac tylko w domu to nie mowcie o nich 5-
              letniej corce. Takie male dziecko nie jest w stanie rozroznic, co jest np.
              tylko planem albo marzeniem rodzicow a co jest faktem do opowiedzenia poza
              domem. Sama mam 5-letniego prawie syna, ktory ma "dlugie uszy" i "dlugi
              jezyk" smile Tak wiec wielu rzeczy przy Nim nie mowimy, bo tez lubi obcym
              opowiadac i czesto przekreca fakty albo zmysla wlasne historie na podstawie
              drobiazgow, ktore uslyszal. Taka jest natura dziecka w tym wieku i od doroslego
              zalezy zeby dostarczac dziecku takich informacji, ktorych opowiedzenie poza
              domem nie bedzie dziwne, niewlasciwe lub wstydliwe dla calej rodziny.
              Uwazam, ze bicie dzieci pasem jest wybitnie niewlasciwe i jestem zaskoczona, ze
              ktos pisze o takim postepowaniu bez zadnego wstydu. Jesli dziecko sie skarzy,
              ze doslalo pasem to jest to wstyd straszny dla rodzicow i to Oni musza sie nad
              soba zastanowic a nie winic dziecko!
              Ja w ogole mysle, ze jesli sie dziecko zle zachowuje albo mowi cos, co budzi
              sprzeciw rodzicow to winy za to trzeba najpierw szukac w sobie. Bo to znaczy,
              ze albo ja dalam zly przyklad i teraz moje dziecko mnie nasladuje, albo mowilam
              cos czego dziecko nie jest w stanie w pelni zrozumiec i teraz powtarza bez
              sensu. Nie mozna zakladac, ze to dziecko jest zle i juz sie nie da wychowac smile
              Trzeba sie przyjrzec samemu sobie, przemyslec jakiego czlowieka chce sie
              wychowac i postepowac z dzieckiem fair. Stawiac wymagania na jego miare,
              tlumaczyc swoje oczekiwania, tlumaczyc zakazy i nakazy, nagradzac za dobre
              postepowanie a przede wszystkim nieustannie dawac dobry przyklad.
              Pozdrawiam.
        • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 19:15
          W waszym domu jest przemoc. Tylko Ty jej nie dostrzegasz.
          Lanie pasem pięciolatki jest niewatpliwą przemocą. Zakazywanie pięciolatce
          mowienia o tym, ze dostała lanie, jest już wskaźnikiem, ze w domu bardzo źle
          sie dzieje, poniewaz zdajecie sobie sprawę, że nie nalezy mowic publicznie o
          tym, jak traktujecie dziecko.
          Wymaganie milczenia od lanego dziecka jest przejawem przemocy w rodzinie.
          Radzę udać się do psychologa lub poradni rodzinnej póki nie jest za późno.
          W każdym razie krzywdzisz dziecko.
          --
          Mops w naturalnym środowisku

          img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
        • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 20:00
          Któraś z mam odpowiedziała - nie wszystko dziecko musi wiedzieć. Jeśli chcecie
          cos ukryć przed sąsiadami, nie mówcie o tym przy dziecku. Nie można też żądać
          od dziecka, by nie opowiadało rodzinie, co dzieje sie u niego w domu - a na
          pewno nie może ukrywać, ze zostało zlane.
          Dzieci nie umieja zachować tajemnicy. Nie potrafią nie powiedzieć, co tata
          kupił mamie w prezencie, czy ze mama pofarbowała włosy. Dla nich nie ma
          wiadomosci "dla wszystkich" i "nie dla wszystkich". Nie da się ukryć, ze mimo
          słusznosci tego co chcecie osiagnąć, bardzo będzie trudno piecioletniemu
          dziecku wytłumaczyć, że nie wolno mowić rzeczy, ktore sa prawdą. Możecie
          nauczyć dziecko tego, ze lepiej skrywać wszystko przed innymi - a wtedy możecie
          mieć kłopot, aby dowiedzieć się, co stało się w przedszkolu czy w szkole.
          Zresztą, nie da się ukryć - popełniacie poważny błąd. Mówiąc "nie wolno
          powiedzieć, ze kupujemy pralkę" - w rozumieniu dziecka kłamiecie sasiadom.
          Uczycie wiec sami dziecko zatajać wiadomości, a więc kłamać. Dziecko jest
          zdezorientowane. Możecie mieć albo dziecko dyskretne, albo prawdomowne. Obawiam
          sią, ze obu tych cech naraz u pieciolatki nie uda się osiagnąć.
          --
          Mops w naturalnym środowisku

          img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
          • linka9 tak na marginesie ... 31.07.06, 21:03
            verdana napisała:

            Coraz częściej kategoryczność Twoich sądów i przekonanie o jedynej słuszności
            mnie poraża.

            > Dzieci nie umieja zachować tajemnicy. Nie potrafią nie powiedzieć, co tata
            > kupił mamie w prezencie, czy ze mama pofarbowała włosy. Dla nich nie ma
            > wiadomosci "dla wszystkich" i "nie dla wszystkich".

            Otóż dzieci - jeśli są tego uczone - potrafią być dyskretne i dochować
            tajemnicy (jestem tego żywym przykładem). I mam pełne prawo wymagać, aby moje
            dzieci nie wynosiły wszystkiego na zewnątrz (chociażby rodzaju farby , której
            nie mam ochoty zdradzić wścibskiej sasiadcewink. Mogę natomiat się zgodzić, że są
            5-latki, które to jeszcze przerasta.

            I jeszcze jedno, musiałaś rzeczywiście (jak sama sie do tego przyznajesz)
            wyrządzić sporo krzywdy swoim dzieciom w sferze psychiki, skoro teraz reagujesz
            aż taką agresją na każde potknięcie innej matki i zamiast udzielać jej
            empatycznego wsparcia, dołujesz i obwiniasz (jak kiedys swoje dzieci).

            Nie tędy droga, Verdano.
            • verdana Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 21:12
              Reaguję agresją na kazda matke, która leje pięciolatkę pasem. Reaguję agresja
              także na inne matki, ktore uwazają, ze to jest Ok - niech sobie leje, bicie
              pasem bezbronnych dzieci - pod warunkiem że należą do matki, jest całkiem w
              porzadku.
              Jestem świezo po lekturze 300 pozycji z okresu okupacji, w ktorych dzieci -
              jeszcze mniejsze - nauczono absolutnej dyskrecji. Wiekszość z nich miała potem -
              między innymi dlatego -powazne problemy psychiczne przez reszte życia.
              Wierze, ze pieciolatka da się nauczyć dyskrecji - tylko jakim kosztem?
              --
              Mops w naturalnym środowisku

              img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
                • verdana Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 21:23
                  A i tak problemy psychiczne, wynikające nie tylko z niebezpieczeństwa, ale
                  właśnie stałej , nienaturalnej dyskrecji pozostają na zawsze.
                  No i z czasów nowszych - na taki syndrom "dyskrecji" cierpią też anonimowe
                  dzieci alkoholików.
                  --
                  Mops w naturalnym środowisku

                  img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
                  • y_y Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 20:49
                    się niestety zgadzam. a niestety dlatego, ze czuję to na wlasnej skórze, baba
                    trzydziestoletnia blisko dziesięć lat z małżem a dopiero po kilku latach
                    przemocy psychicznej (fizycznej tez, a jakze), zdecydowalam sie o tym
                    komukolwiek powiedziec. bo dyskrecja piep#@$%@#%. jestem z rodziny alkoholika i
                    nie raz oberwalam pasem na dupę. samo przeczytanie zdania, ze mała dostała pasem
                    w dupę, wybaczcie, ale powoduje drgawki.
              • linka9 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 22:14
                verdana napisała:

                > Reaguję agresją na kazda matke, która leje pięciolatkę pasem.

                Tylko czemu to ma służyć?
                Odreagowaniu? Wyładowaniu? Pokazaniu drogi jedynie słusznej?

                >Reaguję agresja
                > także na inne matki, ktore uwazają, ze to jest Ok - niech sobie leje,

                Łudzisz się, że pomagasz przez agresję?

                > bicie
                > pasem bezbronnych dzieci - pod warunkiem że należą do matki, jest całkiem w
                > porzadku.

                Na temat bicia było już wiele wątków, nie ma sensu forsować swojego (mojego czy
                Twojego)stanowiska.

                > Jestem świezo po lekturze 300 pozycji z okresu okupacji, w ktorych dzieci -
                > jeszcze mniejsze - nauczono absolutnej dyskrecji.

                Dlaczego popadasz z jednej skrajności w drugą? Kto tu mówi o ABSOLUTNEJ dyskrecji?

                >Wiekszość z nich miała potem -
                > między innymi dlatego -powazne problemy psychiczne przez reszte życia.

                Czyli mamy nową metodę na zdrową psychikę: mówcie dzieciaki wszystkim dookoła o
                wszystkim, co dzieje się w domuwinkwinkwink
                Robisz z umęczonej, bezsilnej kobiety kata, zamiast skupić się na meritum.

                > Wierze, ze pieciolatka da się nauczyć dyskrecji - tylko jakim kosztem?

                Z Twoich wywodów wynika, że tylko znęcając się nad nim i niszcząc mu psychikę.
            • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 22:10
              linka9 napisała:

              > Otóż dzieci - jeśli są tego uczone - potrafią być dyskretne i dochować
              > tajemnicy (jestem tego żywym przykładem). I mam pełne prawo wymagać, aby moje
              > dzieci nie wynosiły wszystkiego na zewnątrz (chociażby rodzaju farby , której
              > nie mam ochoty zdradzić wścibskiej sasiadcewink.

              Ale w jakim celu? Żeby wścibska sąsiadka nie poznała rodzaju twojej farby?
              Znasz pojęcie istotności rzeczy?
              Naprawdę takie ważne jest dla Ciebie "nie mów nikomu co się dzieje w domu" że
              przedkładasz to nad możliwość wyrażania przez dziecko tego, co jest dla niego
              ważne?
              • linka9 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 22:27
                alfama_1 napisała:

                > Ale w jakim celu? Żeby wścibska sąsiadka nie poznała rodzaju twojej farby?
                > Znasz pojęcie istotności rzeczy?

                Znam, znam i dlatego nawet najbardziej wścibskiej sąsiadce pokażę swoją farbęsmile
                Wiesz, niedawno byłam na przyjęciu i pewien 9-latek tak wystrzelił z armaty (o
                sprawach rodzinnych, o których nie wypadało mówić), że sporo osób poczuło się
                nieswojo. Zapanowała cisza, konsternacja, a wtedy chyba 8-letnia dziewczynka
                skwitowała: o takich rzeczach się nie mówi, ale ty jesteś dzieciak ...

                > Naprawdę takie ważne jest dla Ciebie "nie mów nikomu co się dzieje w domu"

                Ważne jest to, że kategoryczność sądów verdany nie znajduje uzasadnienia w
                życiu; od dziecka też mamy prawo wymagać.

                >że
                > przedkładasz to nad możliwość wyrażania przez dziecko tego, co jest dla niego
                > ważne?

                Innymi słowy: to co ważne dla dziecka jest najważniejsze, inni się nie liczą?

                • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 23:03
                  Jeśli dziecko o czymś mówi na przyjęciu, z czegoś to musi wynikać. Widać, że
                  jest to dla niego bardzo istotne. Zajęłabym się bardziej tym, dlaczego to
                  powiedziało a nie tym, jak się "wszyscy" poczuli bo dla nich pewnie nie jest to
                  aż tak istotne jak dla dziecka, które o tym mówi.
                  Swoją drogą ciekawe jaka to była sytuacja? "Nie wypada" to pojęcie bardzo
                  względne.
                  Rolą rodzica jest umieć zareagować na takie wypowiedzi publicznie tak, żeby
                  dziecko poczuło się OK. Bo to ono właśnie - tak właśnie uważam - jest tutaj
                  najważniejsze.
                  Jeśli chodzi o dziewczynkę - widać w wieku 8 lat też można mieć zadatki na
                  Dulską. Ciekawa jestem natomiast jak się zachowali rodzice tego 9-latka? Bo
                  moim zdaniem powinni stanąć za nim murem.
                  • linka9 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 23:21
                    alfama_1 napisała:
                    > Swoją drogą ciekawe jaka to była sytuacja? "Nie wypada" to pojęcie bardzo
                    > względne.

                    Ależ oczywiście. I dlatego ma prawo założycielka wątku wymagać dyskrecji od
                    dziecka, kiedy nie chce, aby pół osiedla wiedziało, że wyjeżdża na miesiąc i
                    mieszkanie będzie puste. Oczywiście nie twierdzę, że jeśli jednak się wygada
                    5-latka powinna dostać pasem. Chodzi mi o sam fakt stawiania pewnych zakazów w
                    stosunku do dziecka, ukrócenia języka, które bynajmniej na jego psychikę
                    negatywnie nie wpływają.

                    > Rolą rodzica jest umieć zareagować na takie wypowiedzi publicznie tak, żeby
                    > dziecko poczuło się OK.

                    Żartujesz chyba. To dziecko strzeliło gafę i rodzice poczuli się lekko
                    skrępowani. Ten przykład pokazuje, że od małego należy dziecko uczyć, że nie o
                    wszystkim wszędzie można powiedzieć.

                    >Bo to ono właśnie - tak właśnie uważam - jest tutaj
                    > najważniejsze.

                    Twoje prawo. Dla mnie żadne dziecko pępkiem świata nie jest ...

                    > Jeśli chodzi o dziewczynkę - widać w wieku 8 lat też można mieć zadatki na
                    > Dulską.
                    ???

                    >Ciekawa jestem natomiast jak się zachowali rodzice tego 9-latka? Bo
                    > moim zdaniem powinni stanąć za nim murem.

                    Przecież nikt tego chłopca nie atakował. To raczej on w tym wieku powinien już
                    umieć stanąć murem za rodzicami ...

                    • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 23:31
                      linka9

                      > Ależ oczywiście. I dlatego ma prawo założycielka wątku wymagać dyskrecji od
                      > dziecka, kiedy nie chce, aby pół osiedla wiedziało, że wyjeżdża na miesiąc i
                      > mieszkanie będzie puste.

                      Mówiłam o "nie wypada". Jakie to sytuacje z życia rodzinnego mogę być tak
                      krępujące, żeby mogło o nich wiedzieć dziecko, a nie mogli obcy?

                      > To dziecko strzeliło gafę i rodzice poczuli się lekko
                      > skrępowani. Ten przykład pokazuje, że od małego należy dziecko uczyć, że nie o
                      > wszystkim wszędzie można powiedzieć.

                      Jakie to mogą być rzeczy, których nie wstyd pokazać swojemu dziecku a wstyd o
                      nich mówić?

                      > To raczej on w tym wieku powinien już
                      > umieć stanąć murem za rodzicami ...

                      Nie można wymagać od dziecka żeby było doroślejsze od swoich rodziców.
                      • linka9 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 23:37
                        alfama_1 napisała:

                        > Mówiłam o "nie wypada".

                        Bo zawężasz problem, nie zwracając uwagi, na to, co pisała założycielka wątku.

                        > Nie można wymagać od dziecka żeby było doroślejsze od swoich rodziców.

                        Natomiast od rodziców można i należy wymagać, aby pewnych zasad "powściągliwości
                        językowej" uczyli dziecko, często dla jego własnego bezpieczeństwa.
                        • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 31.07.06, 23:42
                          linka9 napisała:

                          > Wiesz, niedawno byłam na przyjęciu i pewien 9-latek tak wystrzelił z armaty (o
                          sprawach rodzinnych, o których nie wypadało mówić),

                          ...więc pytam po raz kolejny - czego nie wypada? Odniosłam się do Twojej
                          poprzedniej wypowiedzi.

                          > Natomiast od rodziców można i należy wymagać, aby pewnych
                          zasad "powściągliwości> językowej" uczyli dziecko, często dla jego własnego
                          bezpieczeństwa

                          Możesz jednak sprecyzować pojęcie "powściągliwości językowej"? Zaznaczam, że o
                          całym osiedlu powiadomionym o miesięcznym wyjeździe rodziny już wiem.
                  • scher Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:11
                    alfama_1 napisała:

                    > Jeśli dziecko o czymś mówi na przyjęciu, z czegoś to musi wynikać. Widać, że
                    > jest to dla niego bardzo istotne.

                    Jacie, ale pseudopsychologiczna demagogia!

                    > Bo to ono właśnie - tak właśnie uważam - jest tutaj najważniejsze.

                    Mamy ostatnio pełno w mediach przykladów zachowań nastolatków, które były od
                    małości wychowywane w przeświadczeniu, że zawsze i wszędzie są najważniejsze.

                    > Jeśli chodzi o dziewczynkę - widać w wieku 8 lat też można mieć zadatki na
                    > Dulską.

                    Przepraszam, ale muszę dosadnie:
                    Rozumiem, że kiedy zdarzy ci się puścić głośnego bąka przed telewizorem,
                    dulszczyzną będzie wymagać od dziecka, żeby nie opowiadało o tym ze śmiechem
                    wszystkim u cioci na imieninach?

                    Sz.
                    • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:25
                      scher napisał:

                      > Jacie, ale pseudopsychologiczna demagogia!

                      Pominę ten komentarz. Jest bez sensu i bez uzasadnienia.

                      > Mamy ostatnio pełno w mediach przykladów zachowań nastolatków, które były od
                      > małości wychowywane w przeświadczeniu, że zawsze i wszędzie są najważniejsze.

                      Nie rozumiesz ale nie wymagam. Jedną z najważniejszych rzeczy jest stanie za
                      dzieckiem i jego uczuciami co wcale nie oznacza, że jest ono pępkiem świata.
                      Jeśli nie pojmujesz tej zasady, nie poradzę. Zaraz pewnie usłyszę
                      o "bezstresowym wychowaniu".

                      > Rozumiem, że kiedy zdarzy ci się puścić głośnego bąka przed telewizorem,
                      > dulszczyzną będzie wymagać od dziecka, żeby nie opowiadało o tym ze śmiechem
                      > wszystkim u cioci na imieninach?

                      Tak, to będzie klasyczna dulszczyzna. Jeśli puszczasz bąki przy dziecku zamiast
                      wyjść do łazienki to nie dziw się, że potem o tym opowiada. Czy u cioci na
                      imieninach też puszczasz bąki przy stole? Życie na zewnątrz jest inne niż w
                      domu? Bułkę przez bibułkę...?
                      • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:35
                        alfama_1 napisała:
                        >Życie na zewnątrz jest inne niż w
                        > domu? Bułkę przez bibułkę...?

                        A masz złudzenia, że nie jest? Naiwne. U cioci na imieninach w piżamie i
                        papilotach, dlaczego nie.
                        • nangaparbat3 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:40
                          linka9 napisała:

                          > alfama_1 napisała:
                          > >Życie na zewnątrz jest inne niż w
                          > > domu? Bułkę przez bibułkę...?
                          >
                          > A masz złudzenia, że nie jest? Naiwne. U cioci na imieninach w piżamie i
                          > papilotach, dlaczego nie.


                          To ja tez jestem naiwna, bo uwazam, ze jesli nawet jakas roznica jest, to nie
                          taka, zeby wpadac w panike i wściekloś, kiedy sie ujawni.
                          A co do tego maja papiloty na ciocinych imieninach - nie rozumiem.
                          --
                          Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                          zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                      • scher Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:37
                        alfama_1 napisała:

                        > Czy u cioci na imieninach też puszczasz bąki przy stole?

                        Hola, hola, nie zapominaj się.

                        Podałem teoretyczny przykład zachowania, które może zdarzyć się przypadkiem, co
                        nie znaczy, że dziecko ma o tym rozpowiadać w gościach. Więc zważaj bardziej na
                        to, co komu przypisujesz.

                        Sz.
                        • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:52
                          Nie wywołuj wilka z lasu.
                          Napisałeś teoretycznie o moich bąkach przez TV, ja pytałam o Twoje u cioci.

                          Jeśli dla Ciebie wstydem jest przypadkowy bąk przed TV, przepraszasz dziecko za
                          to, że zrobiłeś to przy nim. Od razu powinno się od Ciebie dowiedzieć, że
                          zrobiłeś nieładnie, że tak, jak zrobił tatuś przed chwilą się publicznie nie
                          robi. Tak samo u cioci zdarzyć się może przypadkiem, wtedy zapewne przepraszasz
                          albo przemilczasz?
                          Otóż dla dziecka bąk u cioci i bąk w domu przed TV to takie same bąki. Dlaczego
                          u cioci nie można a w domu tak? To jest właśnie dulszczyzna.
                          • scher Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:59
                            alfama_1 napisała:

                            > Otóż dla dziecka bąk u cioci i bąk w domu przed TV to takie same bąki.

                            Nie zgadzam się, aby dla mojego dziecka były to takie same bąki. Oba są
                            nieładne, ale nie udawajmy, że to gafy mające ten sam ciężar gatunkowy.
                            Dorośli to subtelnie potrafią rozróżnić, niechże uczą też tego swoje dzieci.

                            > Dlaczego u cioci nie można a w domu tak?

                            - Bo inna jest społeczna ocena tych zdarzeń.
                            - Bo takie są przyjęte wzorce kulturowe.
                            - Bo tak funkcjonują mechanizmy społeczne.

                            Wystarczy?

                            Sz.
                            • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:11
                              > Nie zgadzam się, aby dla mojego dziecka były to takie same bąki. Oba są
                              > nieładne, ale nie udawajmy, że to gafy mające ten sam ciężar gatunkowy.
                              > Dorośli to subtelnie potrafią rozróżnić, niechże uczą też tego swoje dzieci.

                              ...że przy bliskich można puszczać bąki a u cioci nie? Proszę Cię...

                              > - Bo inna jest społeczna ocena tych zdarzeń.
                              > - Bo takie są przyjęte wzorce kulturowe.
                              > - Bo tak funkcjonują mechanizmy społeczne.
                              >
                              > Wystarczy?

                              Wystarczy bo i tak pozostaniemy za tym poziomie ogólności.
                          • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:13
                            alfama_1 napisała:
                            >Dlaczego
                            > u cioci nie można a w domu tak? To jest właśnie dulszczyzna.

                            Zapętliłaś się w tym. Jest wiele rzeczy, które w domu wypada, a poza nim już nie.
                            Jeden jest naturystą, a drugi nagość zostawia w domu i co to ma wspolnego z
                            dulszczyzną? W domu możemy chodzić niewydepilowane (moze męża nie ma, może mu
                            nie przeszkadza), na przyjecie nie pójdziesz z włosami wystajacymi spod pach i
                            nóg. Co wiecej możesz sobie nie zyczyć, aby o długości i miejscu tych włosów
                            mówiła latorośl przy rodzinnym stole. I to tez jest dulszczyzna?
                            Był swego czasu wątek o plastrach antykoncepcyjnych. Jedne się z tym afiszują,
                            inne w towarzystwie zawsze noszą pod przykryciem. Dla Ciebie pewnie tez
                            dulszczyzna (w domu powinna niby konsekwentnie zawsze zakrywać?) I reasumując
                            matka ma pełne prawo wymagać, aby jej dzieciak nie informował całej rodziny o
                            tym fakcie. I jest to jej PRAWO, a obowiązkiem dziecka jest to prawo USZANOWAĆ.
                            Można co najwyżej dyskutować o metodach uczenia tego dziecka i o wieku, od
                            ktorego pewne sprawy beda bezwzglednie wymagane.
                            • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:31
                              linka9 napisała:

                              > Zapętliłaś się w tym. Jest wiele rzeczy, które w domu wypada, a poza nim już
                              ni
                              > e.

                              Bardzo jasno to widzę. Jeśli uważamy, że czegoś się przy innych nie robi
                              (np.bąki) to nie fundujemy tego swoim dzieciom również. Jasne, że bąk na
                              przyjęciu u ambasadora robi większe wrażenie niż przed własnym TV ale uczenie
                              dziecka, że ma siedzieć cicho nt. rzeczy, które się przy nim robi to właśnie
                              dulszczyzna.
                              Gdybym chodziła nago w domu (na przyjęciu u cioci jasne, że nie) to nie
                              zakazywałabym mówić o tym mojemu dziecku. Mam wrażenie, że tym razem mylisz
                              pojęcia taktu (którego należy uczyć dzieci) z zakazem wypowiedzi o rzeczach,
                              które dziecko widzi na codzień. Nie rozumiem dlaczego robić tajemnicę z tego,
                              że mama chodzi nago?
                              Jeśli rodzic nie chce żeby dziecko mówiło o plastrach, niech się przed nim nimi
                              nie afiszuje. To samo tyczy się nieogolonych włosów.
                              Uczę moje dzieci zachowania w towarzystwie ale nie zamykam im ust
                              stwierdzeniem "nie wypada".
                              • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:57
                                alfama_1 napisała:

                                > Jeśli rodzic nie chce żeby dziecko mówiło o plastrach, niech się przed nim
                                >nimi nie afiszuje.

                                Czyli w imię obrony uczuć dziecka i przeciwdziałania dulszczyźnie matka musi
                                zakrywać ramiona również w domu, albo z pokorą godzić się na ujawnianie tego
                                faktu przez dziecko gdzie popadnie, nawet jeśli nie ma na to ochoty ???

                                > Uczę moje dzieci zachowania w towarzystwie ale nie zamykam im ust
                                > stwierdzeniem "nie wypada".

                                Rozważania odbiegają od tematu.
                                Sęk nie w tym co wypada, ale że istnieją sprawy, o których możemy nie mieć
                                ochoty osobom postronnym opowiadać (z różych powodów) i mamy prawo wymagać tego
                                również od dziecka.





                      • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:39
                        alfama_1 napisała:
                        >
                        Jedną z najważniejszych rzeczy jest stanie za
                        > dzieckiem i jego uczuciami co wcale nie oznacza, że jest ono pępkiem świata.

                        Z pominięciem uczuc innych oczywiscie ( w tym wypadku ojca)

                        > Jeśli nie pojmujesz tej zasady, nie poradzę.

                        Nie, tej zasady ni w ząb nie pojmuję: uczucia dziecka się liczą, a dorosłych nie

                        • nangaparbat3 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:44
                          linka9 napisała:

                          > alfama_1 napisała:
                          > >
                          > Jedną z najważniejszych rzeczy jest stanie za
                          > > dzieckiem i jego uczuciami co wcale nie oznacza, że jest ono pępkiem świa
                          > ta.
                          >
                          > Z pominięciem uczuc innych oczywiscie ( w tym wypadku ojca)
                          >
                          >
                          Tego ojca, co to pięcioletnią córkę leje pasem -
                          --
                          Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                          zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                          • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 00:53
                            nangaparbat3 napisała:
                            > Tego ojca, co to pięcioletnią córkę leje pasem -

                            Naga, taki dialog prowadzi donikąd i nie ma na celu rozwiazania problemu tylko
                            wbicia szpili. Generalnie lanie pasem 5-latka za opowiadanie wymyślonych
                            historii potępiliśmy, więc do czego pijesz? Tak, uważam, że jako rodzice mamy
                            obowiązek uczyc dziecko tego, że dorośli tez maja uczucia, których ranić dziecku
                            nie wolno. Metod jest sporo. A zasada, że tylko uczucia dziecka są najwazniejsze
                            jest dla mnie nie do przyjęcia.
                            • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:06
                              linka9 napisała:

                              > A zasada, że tylko uczucia dziecka są najwazniejsz> e > jest dla mnie nie do
                              przyjęcia.

                              Po raz kolejny chciałabym zwrócić uwage na proporcje. Nie "tylko" uczucia
                              dziecka są najważniejsze. Jednak czymś więcej jest publiczne zażenowanie
                              dziecka na przyjęciu a uczucia rodzica, który do tego zawsze ma możliwość
                              wytłumaczenia się albo wybrnięcia za pomocą żartu. Dorosły z racji wieku
                              powinien sobie radzić lepiej z uczuciami.

                              Moje dziecko np. oznajmiło babci bawiącej się z nim w samochody i tłumaczącej,
                              że po kieliszku się nie jeździ "a moi rodzice piją piwo codziennie i potem
                              jeżdżą samochodem". I co wtedy? Gdybym tak robiła jak opowiada mój syn,
                              powinnam się zastanowić i jednak może przestać pić. Jako, że tak nie robię,
                              ubawiłam się i babcia również. W życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby mieć
                              pretensje do syna.
                              • linka9 Re: tak na marginesie ... - żart 01.08.06, 02:16
                                > Moje dziecko np. oznajmiło babci bawiącej się z nim w samochody i tłumaczącej,
                                > że po kieliszku się nie jeździ "a moi rodzice piją piwo codziennie i potem
                                > jeżdżą samochodem". Jako, że tak nie robię,
                                > ubawiłam się i babcia również. W życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby mieć >
                                pretensje do syna.

                                Ja też obróciłabym to w żart, a o panice nie byłoby mowy. Jednak nie
                                zostawiłabym tego tak sobie, tylko jednak w domu tłumaczyła, do czego moga
                                doprowadzić fałszywe oskarżenia, jak są odbierane, odwołałabym sie też do jego
                                uczuć (jak ty byś ...).

                            • nangaparbat3 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:11
                              linka9 napisała:

                              > nangaparbat3 napisała:
                              > > Tego ojca, co to pięcioletnią córkę leje pasem -
                              >
                              > Naga, taki dialog prowadzi donikąd i nie ma na celu rozwiazania problemu tylko
                              > wbicia szpili. Generalnie lanie pasem 5-latka za opowiadanie wymyślonych
                              > historii potępiliśmy, więc do czego pijesz? Tak, uważam, że jako rodzice mamy
                              > obowiązek uczyc dziecko tego, że dorośli tez maja uczucia, których ranić
                              dzieck
                              > u
                              > nie wolno. Metod jest sporo. A zasada, że tylko uczucia dziecka są
                              najwazniejsz
                              > e
                              > jest dla mnie nie do przyjęcia.
                              To wyjasniam:
                              uwazam, że pięciolatka, którą ojciec bije, nie wie, że rani jego uczucia
                              mówiąc, że bije też młodszą siostrę.

                              --
                              Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                              zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                              • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:35
                                nangaparbat3 napisała:

                                > To wyjasniam:
                                > uwazam, że pięciolatka, którą ojciec bije, nie wie, że rani jego uczucia
                                > mówiąc, że bije też młodszą siostrę.

                                Jesli sobie nie zdaje sprawy, to najwyższa pora jej to uświadomić. Ponadto
                                5-latki na ogół zdają sobie sprawę, że postepuja źle, kiedy kogoś niesłusznie
                                oskarżają.

                                Idąc Twoim tokiem myslenia, to 5-latka (która kiedys dostało po głowie od
                                Krzysia)ma pełne prawo skarżyć pani w przedszkolu , że Krzysio wlał Basi (choć
                                wie, że to nieprawda)i czekać na pełne rozgrzeszenie

                                • alfama_1 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 01:41
                                  linka9 napisała:

                                  > Jesli sobie nie zdaje sprawy, to najwyższa pora jej to uświadomić. Ponadto
                                  > 5-latki na ogół zdają sobie sprawę, że postepuja źle, kiedy kogoś niesłusznie
                                  > oskarżają.

                                  Naprawdę zraniła uczucia taty? A tata nie może wydobyć ze swojej córki dlaczego
                                  tak zrobiła? Wtedy dowie się (zapewne tego, że jest zazdrosna o młodsze
                                  dziecko) i już może nie będzie się czuł taki zraniony.
                                  Czy ten ojciec to mały dzidziuś?
                                  • linka9 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 02:02
                                    alfama_1 napisała:

                                    > Naprawdę zraniła uczucia taty? A tata nie może wydobyć ze swojej córki dlaczego>
                                    > tak zrobiła?

                                    Gdyby mógł (chciał?) nie byłoby sprawy na forum.

                                    >Wtedy dowie się (zapewne tego, że jest zazdrosna o młodsze
                                    > dziecko) i już może nie będzie się czuł taki zraniony.
                                    > Czy ten ojciec to mały dzidziuś?

                                    Chyba nie mniejszy od tych, którzy tak wielką satysfakcję czerpią z wbijania
                                    szpili rodzicom, którzy z dziećmi mają kłopoty.
                                    • nangaparbat3 Re: tak na marginesie ... 01.08.06, 09:32
                                      linka9 napisała:

                                      > alfama_1 napisała:
                                      >
                                      > > Naprawdę zraniła uczucia taty? A tata nie może wydobyć ze swojej córki dl
                                      > aczego>
                                      > > tak zrobiła?
                                      >
                                      > Gdyby mógł (chciał?) nie byłoby sprawy na forum.
                                      >
                                      > >Wtedy dowie się (zapewne tego, że jest zazdrosna o młodsze
                                      > > dziecko) i już może nie będzie się czuł taki zraniony.
                                      > > Czy ten ojciec to mały dzidziuś?
                                      >
                                      > Chyba nie mniejszy od tych, którzy tak wielką satysfakcję czerpią z wbijania
                                      > szpili rodzicom, którzy z dziećmi mają kłopoty.



                                      No widzisz, tu chyba leży problem. Ty uważasz, ze rodzice maja kłopoty z
                                      dzieckiem, a ja, że ze sobą, co odbija się na dzieciach.

                                      --
                                      Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                                      zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                                      • linka9 dziecko to nie tabula rasa 01.08.06, 10:13
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > No widzisz, tu chyba leży problem.

                                        Wreszcie doszłysmy do porozumienia.

                                        >Ty uważasz, ze rodzice maja kłopoty z
                                        > dzieckiem, a ja, że ze sobą, co odbija się na dzieciach.

                                        Ja uważam, że na podstawie kilku zdań napisanych na forum na ogół nie da sie
                                        kategorycznie stwierdzić, że winnymi złego zachowania dziecka są rodzice i
                                        jestem przeciwna bezwzględnemu obwinianiu ich.
                                        Niektóre dzieci sprawiają kłopoty, bez wzgledu na to, jak z nimi postępują
                                        opiekunowie. Podejście typu: tylko pas albo tylko uczucia dziecka z
                                        jednoczesnym wzbudzaniem winy w rodzicach jest dla mnie nie do przyjęcia, nawet
                                        szkoda dyskutować. Również naganne zachowanie dziecka (nawet jeśli jest
                                        spowodowane zazdrościa o rodzeństwo) nie może zostać bez stosownej reakcji rodzica.

                                        Wracjąc do meritum. Gdyby mnie 5-latek publicznie niesłusznie oskarżył o bicie
                                        maleństwa, nie wzburzyło by mnie to specjalnie i nie robiłabym z igły widły, ale
                                        nie pozostawiłabym tez tego faktu bez komentarza. Gdyby jednak dzieciak
                                        nagminnie, złośliwie mimo wyraźnych wskazówek pomawiał najbliższych i wynosił
                                        (słownie) wszystko z domu działałabym zdecydowanie.

                                        Ja widzę tu jeszcze inny problem: zbytnia obawa rodziców przed reakcją
                                        rodziny.Dla mnie tak wielkie zażenowanie matki, kiedy dziecko się skarży babci,
                                        że dostało lanie jest pierwszym krokiem do poddania się manipulacji i
                                        zastraszaniu przez dziecko (no chyba że rzeczywiście mamy do czynienia z
                                        patologia i realną obawą, że prawda wyjdzie na jaw - ale przyjmowanie takiego
                                        założenia na poczatku dyskusji, to zbyttnie upraszczanie sprawy)
      • triss_merigold6 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 20:06
        Rady dostałaś. Oczekiwanie od dziecka, że nie będzie opowiadało bez względu na
        to co się dzieje w domu to czysta hipokryzja i dość ordynarna dulszczyzna.
        Dobrze, że jeszcze dziecko potrafi się poskarżyć i powiedzieć prawdę, że jest
        bite. A przemoc u Was w domu jest i nie masz się co oszukiwać.
        • gosiana6 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:04
          Ponieważ szukasz rady spróbuję Ci pomóc. Zgadzam się że dzieci mają długie uszy
          a języki jeszcze dłuższe. Chwalą się tym co mają w domu, co sie w nim dzieje.
          Rada: o waznych rzeczach nie mówimy przy dziecku. A gdy już o czymś klepie zbyć
          to uśmiechem, żartem i zmienić temet jeśli ten nam nir odpowiada. I poprosić
          rodzinę żeby małej nie ciągneła za jęzor. Bo być może ona wie że babcia lubi
          ploty więc jej dogadza. Jeśli kara to raczej krótka ale nie odwołalna. Krótka
          bo dla dziecka inaczej czas płynie. Godzina to cała wieczność ona już nie
          pamięta o co chodziło. Z winowajcy robi się ofiarą. I jedna kara nie kilka bo
          co za duzo to niezdrowo. Kłamstwa dzieci mają we krwi ale ja nazwałabym
          fantazją. Jak nie ma o czym gadać to wymyśla. I to w pewnym sensie jest zdrowe
          bo rozwija dziecku wyobraźnie. A niech tam gada głupoty. Zbyć uśmiechem lub
          żartem, najlepiej przytaknąć i jeszcze dołożyć od siebie. Jednym słowem nie
          zabraniać bo jak sama wiesz zakaz nie skutkuje.Bicie odradzam zwłaszcza pas.
          Dopuszczam klapsa w tyłek jak już wychodzę z siebie aczkolwiek mąż wie że jemu
          tej metody nie wolno stosować, bo maminy klaps jest raczej symboliczny a tata
          ma krzepe w rękach. No chyba że trenowałaś boks smile I ostatnia rada: wyluzuj
          machnij reką masz przecież inne kłopoty na głowie bo przecież masz jeszcze
          maleństwo i rozumiem że jest Ci ciężko
      • marghe_72 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 23:11
        bezsilna1 napisała:

        > W naszym domu nie ma przemocy i nigdy nie bylo. Nie uwierze ze nigdy wasze
        dzie
        > ci nie dostaly lania a wasza krytyka jest poprostu zlosliwa. Oczywiscie wiem
        ze
        > popelniam bledy i stad ten post, ale nie prosilam o lincz tylko o rade.


        Lania nigdy
        Klapsa kilka razy. Tyle, że potem sobie długo w brodę plułam za te klaspy.
        Skonczyły sie.
        --
        Literówki to moja specjalność smile
    • faq Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 20:42
      > Moze nie skonczyloby sie laniem gdyby nie to, ze juz probowalis
      > my roznych metod aby nauczyc ja, ze cokolwiek by sie dzialo w domu to sie nie o
      > powiada

      wiesz co? jak sie ma rodzicow z takim podejsciem, to tylko dziekowac, ze dziecko
      ma instynkt samozachowawczy i do tak durnych regul sie nie stosuje.

      bic piecioletnie dziecko bo konfabuluje?! ale moze jednak nie konfabuluje, moze
      jednak powinna opowiadc co sie w tym Waszym domu dzieje?
      • gosiana6 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:12
        Zapomniałam jeszcze o czymś. może Twoja córka chce zwrócić na siebie uwagę bo
        siłą rzeczy więcej czasu i czułości poswięcasz maleństwu. Więc nie zapominaj
        przytulać starszej , opwiadaj jak bardzo ją kochasz i dawaj jej buziaczki. I
        pamiętaj Pas jest do spodni nie do bicia. I jeszcze raz spokoju i wrzuć na
        luzik, dziciaki takie są
        • bezsilna1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:23
          Okazalo sie ze z mezem jestesmy tyranami, lejemy dzieci kiedy tylko sie da i gdyby tylko moja corka znala numer, to juz by dzwonila na Niebieska Linie. Rozeszlo sie o jedno lanie... Gdyby wiekszosc z Was nie oceniala ludzi z taka latwoscia to zyloby sie milej. Latwo komus przyczepic latke.
          Lektura tych postow juz mnie nauczyla kilku rzeczy odnosnie wychowania moich dzieci (dziekuje) ale rowniez odnosnie proszenia o rade. Znam wiekszosc z Was z innych postow i nie przyszloby mi do glowy ze zostane tak osadzona choc liczylam sie z krytyka moich zachowan. Fakt popelnilismy blad, teraz to rozumiem bardziej niz jeszcze dzis w poludnie, ale nie przypuszczalam ze zostaniemy posadzeni o przemoc.
          • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:25
            Zostaliscie posądzeni o przemoc nie tyle z powodu lania, ile reakcji na to, co
            zrobiliscie córce, gdy o laniu powiedziała.
            Ukaranie córki za poskarzenie się, ze dostała lanie, jest znacznie groźniejsze
            niż samo lanie - myślę, ze to rozumiesz.
            --
            Mops w naturalnym środowisku

            img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
            • linka9 do bezsilnej 31.07.06, 21:53
              Sytuacja Twoja jest na tyle niejednoznaczna, że (obawiam się) raczej trudno Ci
              bedzie pomóc na forum. Przede wszystkim należałoby dociec, co jest PRZYCZYNĄ
              takiego zachowania córki (niedosyt miłości, chęć zwrócenia na siebie uwagi,
              wyrachowana złośliwość, testowanie granic, itp) i dopiero to tego dopasować
              odpowiednią metodę postępowania. Wątek rozwija się w kierunku linczowania
              Ciebie, a przecież to nie zmieni postawy córki. Powodzenia!


              verdana napisała:

              > Zostaliscie posądzeni o przemoc nie tyle z powodu lania, ile reakcji na to, co
              > zrobiliscie córce, gdy o laniu powiedziała.
              > Ukaranie córki za poskarzenie się, ze dostała lanie, jest znacznie groźniejsze
              > niż samo lanie - myślę, ze to rozumiesz.

              A goźniejsze od tego ukarania, może być tylko "lanie" w wykonaniu verdany, mam
              nadzieję, że kiedyś też to zrozumie.
              Tak się czasami zastanawiam, jaki cel przyświeca wypowiedziom verdany?
              Kiedyś łudziłam się, że chodzi o POMOC INNYM (matce, dziecku), coraz częściej
              odnoszę inne wrażenie. Aż głupio się czuję wspominać tak doświadczonej (i w
              sumie mądrej osobie) o takcie, empatii, niepotrzebnym wzbudzaniu winy, itp, itd

          • triss_merigold6 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:31
            Hm... ukaranie pięciolatki za to, że powiedziała BABCI (nie obcej osobie tylko
            babci), że ojciec ją bije to nie przemoc, Twoim zdaniem?
            Teraz może kłamać Wam na złość albo mimo próśb nadal opowiadać wszystko jak
            leci i będzie miała rację. Skłamała - została ukarana, powiedziała prawdę -
            została ukarana. Gratuluję konsekwencji a bicie na zimno to sadyzm.
          • iwpal Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 21:58
            >bezsilna1 napisała:
            ale nie przypuszczalam ze zostaniemy posadzeni o przemoc.<
            To nie jest argument w dyskusji - większość stosujących przemoc nigdy nie
            przypuszcza, ze zostanie o nią posądzona, co gorsza, stosuja obrone swiętego
            oburzenia "jak to ja?? ja tylko 2 razy tym pasem" "to ona winna, bo kłamała".
            Fakt, przemoc to brzydkie słowo i kojarzy sie z posiniaczoną kobietą z plakatów.
            Przemoc zaczyna sie w momencie, gdy dziecko jest do czegoś psychicznie
            zmuszane - w tej sytuacji do tego, aby nic nikomu nie mówiło, nawet, jezeli
            stanie mu sie krzywda.
            Radzę poczytaj artykuły z pisma internetowego "Niebieska Linia". Własnie o
            przemocy - psychicznej i fizycznej.

            --
            Pozdrawiam
            IwonaP.
          • jola_ep Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:03
            > ale nie przypuszczalam ze zostaniemy posadzeni
            > o przemoc.

            Oczywiście nie znamy Twojej rodziny, więc odbieramy ją na podstawie tego co
            napisałaś. A z Twojego postu powiało zgrozą. Początek nie był taki zły. Sama
            mam w okolicy zmyślającego ciągle 4 latka, pamiętam jakie rzeczy opowiadała
            córa jak miała 5 lat. I jak jej uczyłam stopniowo tego, że rodzinie to można
            wszystko opowiedzieć, ale pani w sklepie już niekoniecznie wink Najlepiej takie
            rzeczy obracać w żart (czarny humor to u nas podstawa smile ). Pamiętam jednak że
            omawiając różne zdarzenia okazywało się, że ona tak do końca nie rozumie
            niewłaściwości swojego postępowania... A mój 6,5 letni synek nie ma takich
            tendencji - więc dzieci są różne.

            Naprawdę przerażające było ukaranie za to, że poskarżyła się osobie ze swojej
            bliskiej rodziny... Mam nadzieję, że zrozumiałaś to. Nie dziw się więc osobom,
            które pisały w ostrych słowach. Po prostu nigdy tego więcej nie róbcie.

            To nieprawda, że wszyscy leją dzieci. Może jest to typowe dla środowiska, w
            którym żyjesz. Nie mojego. Mnie moja mama nauczyła, jak bardzo ważne jest, aby
            zrozumieć przyczyny zachowania dziecka.

            Bardzo często takim motywem jest chęć zwrócenia na siebie uwagi. Niech się mama
            na mnie złości, ale przynajmniej jej uwaga jest moja.

            Zwykle jak rodzi się kolejne dziecko, na te starsze patrzymy jak na duże i
            mądre. A ono jest małym dzieckiem. Potrzebuje nas tak samo. Owszem, czasu
            możemy poświęcić mniej, ale pozostaje nasza miłość. Każde swoje dzieci
            powinniśmy kochać najbardziej i mówić o tym, mówić, mówić. Znaleźć chwilę tylko
            dla starszego. Pokazać mu, że jest starsze, mądrzejsze, ma więcej przywilejów i
            może tyle nauczyć młodsze. Choćby skakać wink Jest cała masa chwytów. Bo w
            wychowaniu nie chodzi IMHO o to, aby dziecko wykonywało nasze polecenia - ale
            aby robiło to, na czym nam zależy. Można o tym długo - polecam jakąś lekturę -
            np. "Jak mówić, aby dzieci nas słuchały, jak słuchać, aby dzieci do nas mówiły"
            (mogłam trochę pomylić tytuł)

            Czy pięciolatkę da się jeszcze wychować? Ja mam już jedenastolatkę i nadal ją
            wychowuję smile

            Pozdrawiam
            Jola
          • stypkaa Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 08:55
            Znam wiekszosc z Was z i
            > nnych postow i nie przyszloby mi do glowy ze zostane tak osadzona choc
            liczylam
            > sie z krytyka moich zachowan.
            Gdybyś rzeczywiście czytała uważnie inne posty dotyczące bicia dzieci to
            mogłabyś się domyslić, że konkretne osoby zareagują w ten sposób...
            Ja powiem tak: dla mnie pas jest absolutnie nie do przyjęcia jeśli chodzi o
            wychowanie dziecka. Sama pamietam jeszcze jak kiedyś chowałam się przed takim
            pasem i jak wtedy się czułam sad Mimo, że minęło pewnie ok. 20 lat od tamtej
            pory. I wiem, że nigdy, przenigdy takiego czegoś nie zafunduję mojemu dziecku.
            Nie mówię, że nigdy nie dostanie klapsa - być może kiedy ostatecznie wyprowadzi
            mnie z równowagi - dostanie - w końcu jestem tylko człowiekiem.
            Ale dla mnie jest zdecydowana róznica pomiędzy daniem jednego klapsa, bo
            rodzicowi nerwy puściły - a wymierzeniem kary pasem.
            O ile jestem w stanie zrozumieć, że zdenerwowaliście się jak mała zaczęła
            opowiadać, że bijecie 2-miesięczne dziecko - swoją drogą jeśli rodzina was zna
            to w takie bzdury nie powinna raczej uwierzyć. O tyle już zupełnie nie rozumiem
            dlaczego została ukarana wtedy kiedy powiedziała prawdę o tym, że sama dostała
            lanie. Przecież nie kłamała wtedy??
            Przekaz dla dziecka w takiej sytuacji jest taki: czy mówisz prawdę czy kłamiesz
            i tak możesz zostać ukarana.
            Pozdrawiam i życzę przemyślenia jeszcze raz na spokojnie całej sytuacji.
    • scher Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:07
      bezsilna1 napisała:

      > Odwiedzilismy rodzinke i nagle moja corka oglasza wszystkim wszem i wobec
      > ze tata bije jej dwumiesieczna siostre!!! Myslalam ze sie pod ziemie zapadne,
      > nie wspominajac o moim mezu, ktory zdebial. Oczywiscie wierutne klamstwo,
      > ale dalismy jej sie wygadac zeby nie bylo ze przerywamy bo mamy cos do
      > ukrycia.

      Dlaczego daliście się jej wygadać? Ode mnie od razu dostałaby ostrą reprymendę.

      > po poworcie do domu i po rozmowie corka dostala dwa pasy od taty.

      Ja raczej kar cielesnych w takich przypadkach nie stosuję, ale za kłamstwo z
      premedytacją na pewno jakąś dotkliwą karę bym wymierzył.

      > No wiec dzisiejszego ranka poszlysmy do prababci a ona na dzien dobry ze
      > tata ja bije

      Moje znów dostałoby ostrą reprymendę i zapowiedź, że za każde następne kłamstwo
      z premedytacją czeka je to samo.

      Nie rozumiem, czemu zdajesz się tak bardzo obwiniać, że córka została ukarana
      za oszustwo i czemu nie mogłaś tego po prostu babci z podniesionym czołem
      powiedzieć.
      - Tak, dostała. A dostała, bo zasłużyła. Koniec dyskusji.

      Sz.
      • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:13
        Dziecko ma milczeć i z pokorą przyjmowac lanie - i za kłamstwa i za powiedzenie
        prawdy.
        Dziecko nie ma prawa powiedzieć babci prawdy - w ten sposób nauczymy je
        prawdomównosci.
        Dziecko powinno wiedziec, ze za wszystko co zrobi, a co nie spodoba się
        rodzicom dostanie lanie i ostrą reprymendę. Z dzieckiem sie nie
        rozmawia,dziceku sie rozkazuje.
        Cieszę się. Mój syn - psycholog będzie miał pacjentów. O ile dożyją do
        dorosłosci.
        --
        Mops w naturalnym środowisku

        img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
        • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:34
          verdana napisała:

          > Cieszę się. Mój syn - psycholog będzie miał pacjentów. O ile dożyją do
          > dorosłosci.

          No widzisz, czyli nie ma tego złego ...wink
          A tak powaznie, to mam nadzieje, że będzie odpowiednich metod używał i inaczej
          "przemawiał do rozsądku" niż Ty ...
      • jola_ep Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:28
        > Ja raczej kar cielesnych w takich przypadkach nie stosuję, ale za kłamstwo z
        > premedytacją na pewno jakąś dotkliwą karę bym wymierzył.

        Kłamstwo z premedytacją w przypadku pięcioletniego dziecka? Dotkliwa kara? A ja
        miałam Cię za inteligentnego człowieka wink Zanim powiemy o karze, pytanie -
        _dlaczego_ dziecko kłamie?
        Natychmiastowe przerwanie dziecku ma sens, rozmowa też - ale kara odwleczona w
        czasie? Cieszę się, że chociaż lania w tym przypadku nie stosujesz wink
        Ale jeśli chodzi o rozmowę, to jaki był jej wynik? Czy polegała tylko na tym,
        że rodzice "mówili"?

        > Moje znów dostałoby ostrą reprymendę

        Stop. Za co tym razem? Przecież powiedziało prawdę? Przecież rodzice uważają,
        że dając lanie postąpili słusznie? Więc za co?

        > Nie rozumiem, czemu zdajesz się tak bardzo obwiniać, że córka została ukarana
        > za oszustwo i czemu nie mogłaś tego po prostu babci z podniesionym czołem
        > powiedzieć.

        Bo może całkiem słusznie czuje, że jako rodzice nie sprawdzili się tym razem.

        Pozdrawiam
        Jola
    • robalrobal Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 22:28
      Dopiszę się i ja, bo to co przeczytałam po prostu mnie przeraziło!

      Co ja bym zrobiła gdyby moja pięciolatka powiedziała że tatuś zlał niemowlaka? Przytuliłabym córcię bo to był wyrażny sygnał że potrzebuje uwagi. A znajomym szepnełabym w dogodnej chwili że starsza robi się zazdrosna o dzidzię.
      Skoro tak przesadnie zareagowaliście na słowa córki to chyba rzeczywiście coś złego się u Was dzieje. Bo wyraźnie coś macie do ukrycia.

    • nangaparbat3 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 23:00
      Niestetty juz bardzo późno, więc piszę od razu co myślę, bez czytania calego
      wątku.
      Moja corka w tym wieku też opowiadala niestworzone historie, bardzo
      przekonujaco, czasem nawet mnie udawalo jej sie nabrać, a najchetniej dziadkow -
      traktowalismy to jako zart, zabawę, było duzo śmiechu i minęło.
      W domu nie powinno sie dziać nic, o czym nie mozna by w rodzinie powiedzieć
      glośno. Naprawdę. Twoja nauka, że "cokolwiek by sie dzialo w domu, nie opowiada
      się o tym" po prostu mnie zdumiała.
      Ukaranie córki biciem było bez sensu, teraz pijecie piwo, ktorego samiscie
      nawarzyli. Poza tym jesli dostała "dwa pasy", to znaczy, że ją bijecie na co
      dzień, moze nie pasem, ale jednak. Poza tym całkiem łatwo wyobrazić sobie, że
      dorosły mężczyzna, który piecioletnią coreczkę bije pasem, moze uderzyc dziecko
      dwumiesięczne. Nie dziwcie sie wiec corce, ze takie rzeczy opowiada, ona uważa
      się za małe dziecko, ktorym zresztą w rzeczywistosci jest, skad ma wiedzieć, że
      ją wolno bić i to jest w porządku, a mlodszą siostrę uderzyć to już coś
      potwornego.
      Zamiast zastanawiać się, co bedzie opowiadać dziadkom, zastanowcie sie nad
      swoim postępowaniem.
      --
      Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
      zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
      • verdana Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 23:20
        Wierzyć - w to co mówią rodzice
        Słuchać - rodziców i tylko rodziców.
        Walczyć - z wrogiem (wrogiem są wszyscy, którzy mogą dowiedzieć się co w domu
        słychać).
        Wierzyć, słuchać, walczyc. Wiecie, czyje to hasło?
        Jestem autentycznie przerazona, ile osób uwaza, ze dziecko należy tresować, nie
        wychowywać (akurat tu nie mam na mysli autorki wątku, ktora ma ta ogromną
        zaletę, ze potrafi zastanawiać się i analizowć swoje postępowanie).
        Czy nie wpadlo Wam do głowy, ze każąc dziecku słuchać i być posłusznym, bez
        refleksji, uzywając przemocy fizycznej i psychicznej możecie doprowadzić do
        tego, ze wasze starsze dziecko będzie rownie bezrefleksyjnie posłuszne każdemu
        osobnikowi, górującemu nad nim siłą fizyczną i psychiczną?
        Z takich rodzin wywodzą się częściej niż z innych członkowie sekt, organizacji
        faszystowskich, maltretowane żony - słowem wszyscu ci, ktorzy do życia
        potrzebują jedynej słusznej prawdy i autorytetu, bo w dziecinstwie "wybito" im
        z głowy możliwość dokonywania własnych wyborów i posiadanie własnego zdania.
        Wiecie, co to jest osobowość autorytarna? Bo na tym forum są jej podręcznikowe
        przykłady.
        --
        Mops w naturalnym środowisku

        img182.imageshack.us/my.php?image=dsc06454rq.jpg
        • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 23:31
          verdana napisała:

          > Wierzyć - w to co mówią rodzice
          > Słuchać - rodziców i tylko rodziców.
          > Walczyć - z wrogiem (wrogiem są wszyscy, którzy mogą dowiedzieć się co w domu
          > słychać).
          > Wierzyć, słuchać, walczyc. Wiecie, czyje to hasło?

          Czyje?


          > Jestem autentycznie przerazona, ile osób uwaza, ze dziecko należy tresować,
          >nie wychowywać (akurat tu nie mam na mysli autorki wątku, ktora ma ta ogromną
          > zaletę, ze potrafi zastanawiać się i analizowć swoje postępowanie).

          Ile osób tak uważa?


          > Czy nie wpadlo Wam do głowy, ze każąc dziecku słuchać i być posłusznym, bez
          > refleksji, uzywając przemocy fizycznej i psychicznej możecie doprowadzić do
          > tego, ze wasze starsze dziecko będzie rownie bezrefleksyjnie posłuszne każdemu
          > osobnikowi, górującemu nad nim siłą fizyczną i psychiczną?

          Wpadło.


          > Z takich rodzin wywodzą się częściej niż z innych członkowie sekt,
          organizacji faszystowskich, maltretowane żony - słowem wszyscu ci, ktorzy do
          życia potrzebują jedynej słusznej prawdy i autorytetu, bo w dziecinstwie
          "wybito" im z głowy możliwość dokonywania własnych wyborów i posiadanie
          własnego zdania.

          I Twoja agresja słowna ma temu zaradzić? A może jednak wypadałoby poradzić się
          syna, jak najlepiej trafić do szukających pomocy na forum?

          > Wiecie, co to jest osobowość autorytarna? Bo na tym forum są jej podręcznikowe
          > przykłady.

          Tak, tak, dokładnie.
            • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 31.07.06, 23:58
              nangaparbat3 napisała:

              > Jakos nie moge się w postach Verdany doszukać tej agresji, o ktorej tyle
              > piszesz. Szukam i szukam, i nic. Ciekawe.

              Szukajcie, a znajdziecie ...
              Aby była jasność: na sobie w żaden sposób nie odczuwam tego, widzę natomiast
              reakcję niejednej matki proszącej o pomoc (zresztą kilkakrotnie pisały o tym już
              inne uczestniczki forum). Co więcej, nie ma tu nawet znaczenia, czy podzielam
              dany pogląd Verdany czy nie.
              To tyle, tematu nie rozwijam, w myśl zasady: mądrej głowie ...
              • alfama_1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 00:08
                linka9 napisała:

                > widzę natomiast > reakcję niejednej matki proszącej o pomoc (zresztą
                kilkakrotnie pisały o tym już> inne uczestniczki forum).

                Bo, z tego co zauważyłam, zazwyczaj matki proszą o pomoc ale tak naprawdę
                oczekują pogłaskania po głowie za swoje zachowanie.
                Nie dziwię się wzburzeniu po przeczytaniu postu o obiciu paskiem dziecka
                za "wynoszenie tajemnic" domowych albo fantazjowanie. Bić paskiem można,
                przyznać się na forum też. I czekać na rozgrzeszenie, rozumiem?
                • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 00:32
                  alfama_1 napisała:

                  > Bo, z tego co zauważyłam, zazwyczaj matki proszą o pomoc ale tak naprawdę
                  > oczekują pogłaskania po głowie za swoje zachowanie.

                  Inymi słowy: dziecku wszystko wybaczamy, głaskamy po główce, gdy coś
                  przeskrobie, wnikamy w jego psychikę, tłumaczymy, doszukujemy się dziury w całym
                  (może ma cięzko pod górkę do przedszkolawink,

                  a mamę: bach po głowie, linczujemy, katujemy, pod mur stawiamy, bo dała w tyłek
                  i stawia wymagania dziecku

                  > Nie dziwię się wzburzeniu po przeczytaniu postu o obiciu paskiem dziecka
                  > za "wynoszenie tajemnic" domowych albo fantazjowanie.

                  Mozna się wzburzyć jednym zdaniem, skrytykować, podsunąć inne rozwiązanie,
                  niekoniecznie natarczywie pastwić się nad poszukującym drogi i dokładac do tego
                  jeszcze całą ideologię.

                  > Bić paskiem można,
                  > przyznać się na forum też. I czekać na rozgrzeszenie, rozumiem?

                  Nie, po co rozgrzeszenie, lepszy linczwink

                  A skoro już tak z grubej rury: oczywiście oskarżać publicznie inną osobę
                  wymyślonymi historiami bez żadnych konsekwencji można, a jakże ...

                  • alfama_1 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 00:39
                    linka9 napisała:

                    > Inymi słowy: dziecku wszystko wybaczamy, głaskamy po główce, gdy coś
                    > przeskrobie, wnikamy w jego psychikę, tłumaczymy, doszukujemy się dziury w
                    całym (może ma cięzko pod górkę do przedszkolawink,> a mamę: bach po głowie,
                    linczujemy, katujemy, pod mur stawiamy, bo dała w tyłek > i stawia wymagania
                    dziecku

                    Mam wrażenie, że kolejny raz mylisz kto tu jest dorosły a kto dziecko. Tak,
                    dziecku wybaczamy (wymagamy też - uprzedzam atak) a dorosłego możemy zrozumieć
                    ale od tego jest dojrzałość, żeby jednak wiedzieć więcej, bardziej panować nad
                    emocjami etc. niż w wieku kilku lat. To duży wychowuje małego a nie odwrotnie.
                      • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 00:46
                        scher napisał:

                        > Jak widać w tym wątku, największą satysfakcję wielu dużym sprawia wychowywanie
                        > innych dużych.

                        No, niestety i co gorsza z pominięciem uczuć wychowywanych (wszak wg ideologii,
                        co poniektórych liczyć z uczuciami można i należy się jedynie w przypadku dziecka).
                        • kura17 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 10:10
                          Verdana jest agresywna? gdzie? jakies przyklady?
                          Verdana mowi dosadnie to, co mysli. nie zawsze zgadzam sie z jej wypowiedziami
                          (nie ma chyba osoby, z ktora zawsze bysmy sie zgadzali), ale agresji u niej
                          nigdy nie zauwazylam.
                          za to w tym watku zgadzam sie z nia w 100%. ona w pewien sposob stosuje terapie
                          szokowa - pierwszy post naprawde opisuje fatalna sytuacje w rodzinie i trzeba na
                          to zwrocic uwage.
                          owszem, forum TEZ jest od tego, aby poglaskac po glowie i przytulic, ale ROWNIEZ
                          aby potrzasnac, zwrocic uwage, ze cos jest bardzo zle. piszac na forum trzeba
                          sie spodziewac KAZDEJ reakcji, a im wiecej jest reakcji podobnych, tym bardziej
                          trzeba sie nad tym zastanowic.
                          popatrz, ile osob pisze (znaczeniowo) to samo, co Verdana, tylko w innych (moze
                          lagodniejszych) slowach. naprawde mama z pierwszego postu powinna swoje i meza
                          zachowanie bardzo starannie przemyslec...
                          ... jesli jedna osoba mowi ci, ze jestes wielbladem - olej to, ale jesli tysiac
                          - spogladnij do lustra...

                          ``````````````````
                          kurczak: 03.03.05
                          • linka9 Re: czy da sie jeszcze wychowac 5-latke? 01.08.06, 11:48
                            kura17 napisała:
                            > ona w pewien sposob stosuje terapie
                            > szokowa

                            analogicznie jak rodzice stosujący przemoc psychiczną

                            - pierwszy post naprawde opisuje fatalna sytuacje w rodzinie i trzeba n
                            > a to zwrocic uwage.

                            pomiedzy zwróceniem uwagi, że jest się przeciwko bicu pasem, a niemalże spiskową
                            teorią dziejów jest pewna róznica

                            > Z
                            > aby potrzasnac, zwrocic uwage,

                            lanie też jest, aby potrząsnąc i zwrócic uwagę ...

                            >ze cos jest bardzo zle.

                            Dokładniej: że coś, ktos uważa za złe;
                            ja w tym , co złe juz sie pogubiłam.
                            Raz verdana pisze, że jest dumna (cos w tym stylu), że nauczyła dzieci kłamać,
                            inaczej byłyby bezbronne, a tutaj OBWINIA matke, że jej zachowanie doprowadzi do
                            tego, że jej dziecko będzie kłamać (znie powie np, że rodzina kupiła pralkę).

                            >piszac na forum trzeba
                            > sie spodziewac KAZDEJ reakcji,

                            Alez oczywiście. Co nie znaczy, ze ja KAŻDĄ reakcję będę popierać.

                            > popatrz, ile osob pisze (znaczeniowo) to samo, co Verdana, tylko w innych
                            (moze lagodniejszych) slowach.

                            Jeżeli wiekszość będzie kradła, biła, naskakiwała to nie wynika z tego, że
                            akurat ma rację. Ponadto tu nawet nie tyle chodzi o znaczeniową rację, co o
                            formę (w imię szanowania dziecka, nie sznuje się rodziców). Sposób, który
                            prezentuje verdana jest dla mnie dopuszczalny jedynie w luznych dyskusjach, w
                            oderwaniu od osobistych podtekstów, ale nie wtedy gdy ktos wrażliwy ma problem,
                            jest zagubiony a "wszechwiedzący" muszą go wychowywać, w sposób, którego sami
                            nie akceptowaliby w stosunku do dziecka. To albo hipokryzja, albo niewiedza i
                            brak empatii (założyłam te drugie).

                            >naprawde mama z pierwszego postu powinna swoje i meza
                            > zachowanie bardzo starannie przemyslec...

                            Sugerujesz, ze nie myśli tylko leje na okrągło?

                            > ... jesli jedna osoba mowi ci, ze jestes wielbladem - olej to, ale jesli
                            tysiac - spogladnij do lustra...

                            Nnawet, gdyby tysiąc osób na forum jednomyślnie okrzynęło, ze jestem wielbłądem
                            olałabym to smile
                            • vharia to ja dodam jeszcze 01.08.06, 12:01
                              swoją babcie zacytuję: "Jak powiesz głupiemu (sorry Bezsilna), ze jest głupi, to
                              on od tego nie zmądrzeje"
                              a sporo jest osób w tym wątku, którym sie najwyraźniej wydaje, że powinien zmadrzeć.
                              --
                              liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
                              • linka9 Re: to ja dodam jeszcze - no własnie! 01.08.06, 12:15
                                vharia napisała:

                                > swoją babcie zacytuję: "Jak powiesz głupiemu (sorry Bezsilna), ze jest głupi, t
                                > o on od tego nie zmądrzeje"
                                > a sporo jest osób w tym wątku, którym sie najwyraźniej wydaje, że powinien zmad
                                > rzeć.

                                To przyjdzie poczekać, aż co poniektóre babciami zostaną ...wink
    • vharia trochę z innej beczki 01.08.06, 00:04
      Jeśli macie właśnie w domu małe niemowlę, to Wasza 5-latka przeżywa obecnie
      naprawdę trudne chwile!
      Ja rozumiem, ze martwisz sie o jej wychowanie, ale nie pomyślałaś moze, zeby
      dziecku nieco odpuścić w tym najtrudniejszym dla niej okresie?! Młodsze ma 2
      miesiace: wisi na Tobie non-stop, pochłania uwagę rodziny i znajomych, zagarnęło
      poważny obszar mieszkania i przewróciło do góry nogami rozkład dnia. A tymczasem
      pięciolatek to nadal małe dziecko, nie daj się ponieść porównaniom, że ona już
      taka duża a noworodek malutki. Nie wystarczy, że wcześniej mówiła miłe rzeczy w
      kierunku Twojego brzucha i wygladała na zadowoloną, ze będzie mieć rodzeństwo.
      Teraz jest jej bardzo cięzko!

      Moim zdaniem wszystko co robi córka może słuzyć skupieniu na sobie uwagi, ma
      prawo nawet fantazjować że młodsze kiedys dostanie w pupę i wreszcie przestanie
      miałczeć jak ona akurat chce z Tobą lepić z plasteliny.
      Uważam, że jeśli teraz rozwiniecie arsenał "inwazyjnych" środków wychowawczych i
      zaczniecie ją mocno cisnąć, to przegracie kontakt z nią i jej zaufanie. Wielce
      też prawdopodobne, że padnie szansa na dobry kontakt rodzeństwa. To
      najdelikatniejszy moment! Ona potrzebuje cierpliwości, MIŁOŚCI 3xtyle co dotąd,
      rozmów i zaufania do Was. Wysil się!!!!
      A wiem co piszę, bo mam w domu charakterną córke lat prawie 9 i syna niecałe 5mscy.
      --
      liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
      • linka9 Re: trochę z innej beczki 01.08.06, 00:17
        vharia napisała:

        > Jeśli macie właśnie w domu małe niemowlę, to Wasza 5-latka przeżywa obecnie
        > naprawdę trudne chwile!

        Własnie, nie wiemy nawet czy kłopoty z córką to sprawa ostatnich tygodni, czy
        początek miały już wcześniej.

        > Teraz jest jej bardzo cięzko!
        > Moim zdaniem wszystko co robi córka może słuzyć skupieniu na sobie uwagi, ma
        > prawo nawet fantazjować że młodsze kiedys dostanie w pupę i wreszcie
        >przestanie miałczeć jak ona akurat chce z Tobą lepić z plasteliny.

        I taki wariant jest bardzo prawdopodobny.

        > Uważam, że jeśli teraz rozwiniecie arsenał "inwazyjnych" środków wychowawczych
        > i zaczniecie ją mocno cisnąć, to przegracie kontakt z nią i jej zaufanie.

        Warto spróbować odwołać się do uczuć (tacie jest przykro, kiedy wymyślasz takie
        rzeczy), zanim sięgnie się po ostrzejsze narzędzia.
        • guderianka moja rada 01.08.06, 09:21
          jezeli córka znowu wyniesie poza dom informacje niepozadana dla ucha innych-
          powiedz wtedy w rodzinie o jej wyskoku-o jakims wstydliwym zdarzeniu o ktrym
          wiecie tylko wy. ze np.gada przez sen w nocy, ze popusciła w majtusie, ze nie
          umie sama tyłka podcierac. moze wtedy mała zrozumie ze nie wszystko trzeba
          mówic. a jak skłamie-zrób lustro-i zachowaj sie dokładnie tak jak ona-skłam na
          jej temat

          problemy z dzieckiem nie sa wina dziecka-zazwyczaj to rodzice potrzebuja porady
          bo robia cos zle. to zaden wstyd . nikt nie ma monopolu na bycie idealnym
          rodzicem.zastanówcie sie nad wizyta u psychologa dzieciecego
          • triss_merigold6 Re: moja rada 01.08.06, 09:28
            Koszmar. Upokarzać dziecko w odwecie? Wiesz jak się pamięta po latach te niby
            żartobliwe historyjki opowiadane przy dziecku celem rozbawienia towarzystwa?
            Kilkulatek NIE JEST partnerem do pogrywania i manipulacji. Wstrętne to co
            proponujesz, naprawdę wstrętne i trujące.
            • guderianka Re: moja rada 01.08.06, 10:41
              a kto mówi o upokarzaniu? ty razem z verdana macie cudną manię przejaskrawienia
              wszystkiego i robienia z igły wideł. tak małemu dziecku nie da sie WYTŁUMACZYC-
              bo umysł 5latka pracuje inaczej niz juz 6latka. nalezy mu pokazac doslownie co
              oznacza jego zachowanie-uswiadomic co czuje sie w takiej sytuacji.
              wy jakies nienormalne chyba jestescie-sory ale na to wyglada-ze swoja
              fanatyczna postawa. boze bron od matek wychowujacych bezstresowo a
              raczej "bezstresowo"
              • nangaparbat3 Re: moja rada 01.08.06, 10:44
                A Ty uwazasz, ze opowiadanie publicznie o dziecku, ze popuscilo w majteczki,
                nie jest upokarzaniem go?
                Wiesz, czego tym sposobem nauczysz dziecko? Że w przyszlosci bedzie upokarzac
                własne dzieci. Tyle osiągniesz.
                --
                Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                • guderianka Re: moja rada 01.08.06, 10:58
                  a nie reagowanie na upokarzanie innych przez dziecko jest ok? a ignorowanie
                  takiej postawy ma dziecko nauczyc nie upokarzania? czegos tu nie rozumiem.
                  nie mówie o upokarzaniu dziecka celowo i bez powodu-ale jako szybką reakcje na
                  jego zachowanie
                  • triss_merigold6 Re: moja rada 01.08.06, 11:04
                    Ale dziecko opowiadając o czymś zmyślonym nie ma na celu upokorzenia rodziców
                    tylko wywołanie efektu - zainteresowania. Jeśli opowiada o czymś prawdziwym a
                    żenującym dla rodziców to nie jest metodą odwet na dzieciaku. Samo się nauczy
                    nie paplać jak np. wygada sekret koleżanki i koleżanka się obrazi. Do pewnych
                    zachowań społecznych trzeba dorosnąć i tyle.
                  • nangaparbat3 Re: moja rada 01.08.06, 11:09
                    guderianka napisała:

                    > a nie reagowanie na upokarzanie innych przez dziecko jest ok? a ignorowanie
                    > takiej postawy ma dziecko nauczyc nie upokarzania? czegos tu nie rozumiem.
                    > nie mówie o upokarzaniu dziecka celowo i bez powodu-ale jako szybką reakcje
                    na
                    > jego zachowanie


                    Żaden powód nie jest dobry, żeby upokarzać kogokolwiek.
                    \A juz pomysł, zeby oduczać dziecko zlych zachowań stosujac je wobec niego - z
                    piekła rodem.

                    --
                    Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                    zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
              • triss_merigold6 Re: moja rada 01.08.06, 10:53
                Nie przejaskrawiam tylko pamiętam własne zażenowanie jak byłam dzieckiem i
                rodzicom coś się - bynejmniej nie złośliwie - wymsknęło. Cos czego się
                wstydziłam i bez publicznego roztrząsania.
                Dorosły powinien być na tyle dojrzały, żeby z dystansem traktować konfabulacje
                i dziwaczne opowieści kilkulatka, jesli przezywa to głęboko to ma ze sobą
                cholerny problem.
                Nie mam fanatycznej postawy tylko w przeciwieństwie do Ciebie kojarzę jakie są
                efekty upokarzania i zatruwania dziecka. Nie wychowuję dziecka bezstresowo
                bynajmniej tylko bez bicia, bez złosliwości, wyśmiewania i oczekiwań
                nieodpowiednich do wieku.
                • nangaparbat3 Re: moja rada 01.08.06, 11:14
                  triss_merigold6 napisała:

                  Nie wychowuję dziecka bezstresowo
                  > bynajmniej tylko bez bicia, bez złosliwości, wyśmiewania i oczekiwań
                  > nieodpowiednich do wieku.

                  A ja zawsze myslalam, ze prawdziwe bezstresowe wychowanie na tym właśnie
                  polega smile))
                  Kak zwał tak zwał, tez myslę, że o to chodzi (choc sama mam na sumieniu
                  kilkanascie klapsow i dwa lania (ręką, ręką i na goraco).

                  --
                  Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                  zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
          • nangaparbat3 Re: moja rada 01.08.06, 09:57
            guderianka napisała:

            > jezeli córka znowu wyniesie poza dom informacje niepozadana dla ucha innych-
            > powiedz wtedy w rodzinie o jej wyskoku-o jakims wstydliwym zdarzeniu o ktrym
            > wiecie tylko wy. ze np.gada przez sen w nocy, ze popusciła w majtusie, ze nie
            > umie sama tyłka podcierac. moze wtedy mała zrozumie ze nie wszystko trzeba
            > mówic. a jak skłamie-zrób lustro-i zachowaj sie dokładnie tak jak ona-skłam
            na
            > jej temat
            >

            Wydawalo mi się, ze od bicia pasem nie moze byc nic gorszego, ale się myliłam.
            --
            Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
            zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
            • triss_merigold6 Re: moja rada 01.08.06, 10:01
              No, nie? Forum zawsze zaskakuje.crying Co trzeba miec w głowie, żeby lęgły się
              takie pomysły i to w stosunku do kilkuletnich dzieci...
              Chcecie udowodnic, że jesteście silniejsi od dziecka fizycznie, psychicznie i
              potraficie je zmusić dowolnym sposobem? Jesteście tylko po kiego to udowadniać.
              Założę się, że autorce owego uroczego pomysłu nie przyszłoby do głowy, żeby
              publicznie o szanownym małżonku opowiadać, że np. jak się upił to sobie
              zarzygał spodnie.
          • vharia Re: moja rada 01.08.06, 10:06
            Nie zgadzam się, trzeba postępować bardzo ostrożnie. Pamiętaj, że dziecko
            narazie jeszcze nie JEST jakieś, tylko eksperymentuje z różnymi postawami,
            metodami wpływania na otoczenie. Takie rzeczy lepiej odpuscić i poprzestac na
            tłumaczeniu, nawet, jesli niebardzo działa. Poprostu zrobienie z tego cyrku
            utrwali dziecku w głowie omawianą postawę. Mechanizm jest prosty: jeśli ktoś 50
            razy usłyszy, że jest kłamczuchą (wstrętną) to przyklei mu się to jak łata.
            Będzie najsilniej zapamiętaną postawą. Tym trudniej później tak nie postępować,
            skoro to najlepiej zapamiętana rola!

            Takie metody to m o ż e u nastolatka??? Nie wypowiadam sie napewno, bo sama
            dobrnęłam do etapu 9-latka narazie.
            --
            liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
            • nangaparbat3 Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 10:37
              Takie metody to m o ż e u nastolatka??? Nie wypowiadam sie napewno, bo sama
              dobrnęłam do etapu 9-latka narazie.

              A Ty co bys czuła, gdyby wobec Ciebie taka metode mąż zastosował?

              Mam w domu pietnastolatke i wiem, ze taka metoda to dla rodzica gwóźdź do
              trumny.
              --
              Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
              zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
              • vharia Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 10:53
                Wiesz, to co było w poście powyżej rzeczywiście brzmi tragicznie. Ale pamiętam,
                że moja mama parę razy zastosowała w stosunku do mnie metodę "jak Kuba Bogu tak
                Bóg Kubie" i podziałało jak nic innego, rewelacyjniesmile)) Nagle mi się w
                krnąbrnej główce rozjaśniło w pewnych sprawachwink
                No, ale: parę razy. Główną metodą wychowawczą pozostała rozmowa, więc może dlatego.
                --
                liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
                • nangaparbat3 Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 11:17
                  No tak, takie dzikie metody stosowane wyjatkowo i baaaardzo rzadko czasem
                  skutkują. Ale myslę, ze lepiej ich nie przewidywać w planie, wtedy moze pojawia
                  sie dokładnie wtedy, kiedy juz naprawde nie da sie inaczej.
                  --
                  Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                  zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
                  • vharia Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 11:28
                    Myślę, że to nie czestotliwość stosowania jest istotna tylko "tło". Jeśli zrobi
                    coś takiego ojciec/matka, którzy nie mogą sobie poradzić z kontaktem z
                    dzieckiem, niebardzo ma ono do nich zaufanie i nagromadziły sie żale, to dziecko
                    pomyśli poprostu "no tak, zawsze wiedziełam, ze oni są wredni".
                    Jeśli zrobi to mama, z która dziecko liczy się i ją szanuje chociaż wierzga jak
                    to nastolatek (a tak było u nas, moja mama jest wspaniała, chociaż dawałam Jej
                    popalić) to przemyślenia mogą pójść raczej w kierunku "chyba przegięłam, skoro
                    taka jest reakcja" i "to rzeczywiscie średnia przyjemność"
                    smile
                    --
                    liczba literówek odzwierciedla poziom irytacji
                • linka9 Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 12:20
                  vharia napisała:

                  > że moja mama parę razy zastosowała w stosunku do mnie metodę "jak Kuba Bogu tak
                  > Bóg Kubie" i podziałało jak nic innego, rewelacyjniesmile)) Nagle mi się w
                  > krnąbrnej główce rozjaśniło w pewnych sprawachwink

                  I własnie o to chodzi, że po pierwsze na kazde dziecko moze pozytywnie
                  zadziałać, co innego, po drugie własnie takie od wielkiej "okazji" zawstydzenie
                  czy lanie bardzo szybko stawia do pionu niejednego uparciucha i złosnika.
                  • alfama_1 Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 12:46
                    linka9 napisała:

                    od wielkiej "okazji" zawstydzenie
                    > czy lanie bardzo szybko stawia do pionu niejednego uparciucha i złosnika.

                    Jeśli nazywasz dziecko uparciuchem i złośnikiem to nawet lanie od wielkiej
                    okazji go nie zmieni. Wszak Ty już wiesz dobrze "jakie jest" - uparte i
                    złośliwe i ono też to wie.
                      • alfama_1 Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 13:07
                        linka9 napisała:

                        > A nazywam?

                        > powiedziałaś mu?

                        Przestaję rozumieć w jakim celu nie mi pierwszej w taki sposób odpowiadasz -
                        krótkimi odbijanymi piłeczkami. Nie, nie nazywam dzieci uparciuchami ani
                        złośnikami ani nawet potulnymi i spokojnymi. Po prostu nie używam ogólnych
                        określeń w stosunku do dziecka, nazywam jego zachowanie.
                        A Ty ich użyłaś i do tego się odnoszę.
                        • scher Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 13:10
                          alfama_1 napisała:

                          > Przestaję rozumieć w jakim celu nie mi pierwszej w taki sposób odpowiadasz -
                          > krótkimi odbijanymi piłeczkami.

                          Forma miała cię pewnie skłonić do zastanowienia, czy nie przypisujesz lince
                          zachowań, których nie wykazuje, przynajmniej nie wynika to z jej postu.

                          Ale chyba nie skłoniła.

                          Sz.
                          • linka9 dzięki sz. za wyręczenie b/t 01.08.06, 13:14
                            scher napisał:

                            > alfama_1 napisała:
                            >
                            > > Przestaję rozumieć w jakim celu nie mi pierwszej w taki sposób odpowiadas
                            > z -
                            > > krótkimi odbijanymi piłeczkami.
                            >
                            > Forma miała cię pewnie skłonić do zastanowienia, czy nie przypisujesz lince
                            > zachowań, których nie wykazuje, przynajmniej nie wynika to z jej postu.
                            >
                            > Ale chyba nie skłoniła.
                          • alfama_1 Re: Vharia, no co Ty??? 01.08.06, 13:15
                            scher napisał:

                            > Forma miała cię pewnie skłonić do zastanowienia, czy nie przypisujesz lince
                            > zachowań, których nie wykazuje, przynajmniej nie wynika to z jej postu.

                            naprawdę?

                            >Ale chyba nie skłoniła.

                            no, patrz

                            I co, pogadaliśmy sobie? smile
                        • linka9 lepiej nie czytać między wierszami 01.08.06, 13:23
                          alfama_1 napisała:

                          > Po prostu nie używam ogólnych
                          > określeń w stosunku do dziecka, nazywam jego zachowanie.

                          Dziecko zachowuje się w sposób złośliwy, może być?

                          > A Ty ich użyłaś i do tego się odnoszę.

                          Mówiąc do dziecka?
                          Okreslenie: uparciuch, złośnik itp funkcjonują w jęz. poprawnej polszczyzny i
                          mają się dobrze dla określenia pewnych typów zachowań, również w podręcznikach
                          psychologii.
                          • alfama_1 Re: lepiej nie czytać między wierszami 01.08.06, 13:46
                            > Dziecko zachowuje się w sposób złośliwy, może być?

                            Już lepiej dla mnie. Chociaż wolałabym zrozumieć skąd takie zachowanie zamiast
                            nazywać je złośliwym. Bo co to znaczy? Chce zrobić na złość? Dlaczego? Czuje
                            zmęczenie, zazdrość, strach, smutek, coś innego? Warto się chyba tego
                            dowiedzieć chociażby po to, żeby dziecko nauczyć rozpoznawania swoich emocji.
                            • linka9 Re: lepiej nie czytać między wierszami 01.08.06, 14:04
                              alfama_1 napisała:
                              > Chociaż wolałabym zrozumieć skąd takie zachowanie zamiast
                              > nazywać je złośliwym.

                              Nie da sie rozmawiac o pewnych sprawach, nie nazywając rzeczy po imieniu,
                              zakładam więc, że kazdy dorosły rozumie pewne pojęcia (np: złośliwy)

                              >Bo co to znaczy? Chce zrobić na złość?

                              No jak złośliwie, to chce zrobic na złość. Ale coś na zbyt filozoficzny poziom
                              wkraczamysmile

                              >Dlaczego? Czuje
                              > zmęczenie, zazdrość, strach, smutek, coś innego? Warto się chyba tego
                              > dowiedzieć chociażby po to, żeby dziecko nauczyć rozpoznawania swoich emocji.

                              Warto, warto, nie przeczę, co nie oznacza, że złośliwe działania mam tolerować.
                              Choćby nie wiem jak kilkulatka była zazdrosna (bo koleżanka ma ładniejszą
                              lalkę), czy zmęczona (bo taki hałas w przedszkolu), smutna (coś długo nie ma
                              mamy), przestraszona (jaka ta mucha wielka), nie ma prawa np podejść do Basi i
                              potargać jej rysunek, wymyślać niestworzone, obrazliwe historie na temat Zbysia,
                              itp. I rolą rodziców jest uczyć tego dzieciaka od najmłodszych lat, a nie machac
                              ręką i usprawiedliwiać każdą niestosowność, pod pretekstem ochrony uczuc latorośli.
    • mama-nesika Do bezsilna1 01.08.06, 09:33
      Dziwny jest ten Twój post... Pytasz w nim, czy da się wychowac 5-latke, ale skupiasz sie tylko na fantazjowaniu dziecka.. Nie pisze nic o tym, jaka jest Twoja starsza córeczka, czy masz z nią jakieś inne kłopoty... Bo jak dla mnie to sam fakt fantazjowania nie swiadczy o tym, że dziewczynka jest nie wychowana... Co najwyzej, ze mała z niej pepla, ot taki atrybut wiekusmile)
      Jak można nie zauwazyć, że wczorajsze wydarzenie jest DESPERACKĄ próba zwrócenia na siebie Waszej uwagi??? Nie rozumiem tez logiki WAszego postepowania - bijecie starsza córkę za to, ze powiedziała, że bijecie młodszą... Coś tu chybna jest nie tak...
      No i sprawa tego nie szczęsnego pasa... Ja też należę do tych "nie bijących", moje dziecko ma 4 latka i nie wie, co to klaps. I przykre jest dla mnie to, że wciąż panuja u nas jakieś chore proporcje - że to rodzice "stosujący klapsy" pytaja nas "nie wierzę, że nie bijesz dziecka", jakby własnie to było jakąś patologią...
      Ale znam dobre mamy, które w chwili emocji skarcą swoje dziecko - pomyłek, rzecz ludzka. Matka wie, że zrobiła źle i obiecuje sobie panowac nad sobą następnym razem. Ale na Boga! Używać do tego jakichkolwiek innych narzędzi???!!! tego jakoś sobie wyobrazic nie mogę...
      Wszystko, co powinnas teraz zrobic, to skupic uwagę na starszej córeczce. Wiem, przy maluszku to zadanie karkołomne...
      dziewczynka musi czuć, że nadal jest Twoja mała córeczką. Musisz pomóc jej zrozumieć własne uczucia wobec młodszej siostry i sama tez je zaakceptować (a możeszz usłyszeć nawet, że nienawidzi młodszej, że chciałabym, żeby jej nie było...). Musi czuć, że akceptujesz ja taką jaka jest - nawet jeśli TYMCZASAWO jest małą kłamczuszką (bo u dzieci NIC nie jest stałe). Skup sie na tym co w niej dobrego - przecież musi być wspaniała, skoro zdecydowałaś się na drugie takie dzieciątko...
      Nie wiem też, czy pomysł z spędzeniem wakacji u dziadków nie pogorszy sprawy. Może kiedy wróci, bedzie jeszcze gorzej...
      myslę, że powinnac wygospodarowac czas tylko dla starszej córki. PÓjdźcie tylko we dwie do kina, na lody, itp niech stanie sie to wasxym rytuałem - na początek dwa, potem jeden dzień w tygodniu, na który malutka bedzie czekać z utęsknieniem... Tylko niech to nie będzie nagroda za coś, ona musi widzieć, że kochasz ja bezwarunkowo i dlatego chcesz z nią spędzać czas...
      Pozdrawiam i życze żeby wszystko wam się ułożyłosmile
      P.S. Tylko prosze, nie bijcie jej więcej...
      • bezsilna1 Re: Do bezsilna1 01.08.06, 10:21
        Jak to wszystko przeczytalam to poczulam sie strasznie. Mimo wszystko dziekuje tym, ktorzy chcieli sluzyc dobra rada i licze sie rowniez z krytyka innych. Przyznalam sie juz do bledu i nastepnym razem sie dobrze zastanowie zanim wymierze kare za zachowanie mojej corki. Rzeczywiscie jak sie nad tym zastanowic, analizujac nasze (moje i corki) stosunki w ostatnich tygodniach, to chyba za malo jej czasu poswiecam. I moze tu zaskocze panie ktore z dzika satysfakcja linczowaly mnie i meza, ale corka z tata ma kontakt super. I nie jest to efekt wytresowania... (Juz widze komentarz : super kontakt=lanie pasem)
        I nie oczekiwalam ze mnie tu ktos poglaszcze (jak jedna z Was sugerowala), tylko sie pogubilismy i liczylam na rade. A ostatnie moje i meza zachowania byly wynikiem bezsilnosci za co teraz strasznie jest wstyd.
        Okazuje sie ze przyznanie sie do bledow i potkniec jest rownoznaczne z wydaniem na siebie wyroku.
        • triss_merigold6 Re: Do bezsilna1 01.08.06, 10:29
          Oczekiwałaś rady co zrobić z córką a nie co zrobić ze sobą i stosunkiem do
          dziecka. Teraz przyznajesz, że popełniliście błąd, w pierwszym poście ton był
          zupełnie inny + oskarżenia innych o hipokryzję, że udają jakoby nigdy nie biły
          dzieci.
          • jacksparrow1 Re: Do bezsilna1 01.08.06, 14:24
            triss, akurat ty , verdana i jeszcze kilka innych do spoki rozpetalyscie wojne
            i zmieszalyscie kobite z blotem.
            Z jej postu bila bezsilnosc i mozna powiedziec prawie wstyd ze stalo co sie
            stalo.Nie bylo widac ze jest dumna z tego ze dziecko w koncu dostalo po tylku,
            miala i do tej pory ma z tego powodu wyrzuty.Nie znaczy ze jest zla matka, nie
            znaczy ze jest przemoc w jej rodzinie.Jedno co widac ze ma problem, nie wie
            jak sobie z nim poradzic, stara sie na swoje sposoby i siegnela po ta forme
            pomocy, bo moze kttoras z nas miala podobne chece z dzieciakiem i jakos sobie
            poradzila.Szuka wsparcia a ty ja dolujesz.
            Ona tego nie napisala ale ja to wyczytala miedzy wierszami ze obie dziewczynki
            sa bardzo kochane i prawdopodobnie starsza teraz czuje sie troche odstawiona na
            bok przez mame bo jest mlodsza siostra.Do tej pory miala mame wylacznie dla
            siebie a tu teraz musi sie dzielic.Jest to normalna zazdrosc dziecka o rodzica.
            NIe przyklejajcie jej latki.Pierwsza rzuc kamieniem jak jestes bez winy.Nie
            uwierze zes nigdy nie popelnila zadnego bledu wychowawczego.
            I jeszcze jedno kobieta prosila o rade jak sobie poradzic z problemem a nie o
            analize jej poczynan, a wyscie przejechali sie po niej jak po lysej kobyle.
            Mimo ze z wieloma sprawami sie z Toba nie zgadzam zycze milego dnia
            • nangaparbat3 Jacku Sparrow 01.08.06, 15:23
              Jesli bicie malej dziewczynki pasem przez ojca nie natychmiast po przewinieniu,
              tylko "na zimno", nie jest przemocą w rodzinie, to co nią jest?
              Z listu Bezsilnej przemawiał przede wszystkim niepokoj o to, ze dziadkowie
              dowiedzą się, co się w domu dzieje.
              Umiem czytać, i nie trzeba tu nawet bylo czytac miedzy wierszami, Bezsilna
              napisala wprost.
              I kilka osob wprost jej odpowiedziało.
              --
              Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
              zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
              • linka9 Re: Jacku Sparrow 01.08.06, 16:13
                nangaparbat3 napisała:

                > Jesli bicie malej dziewczynki pasem przez ojca nie natychmiast po
                przewinieniu, tylko "na zimno", nie jest przemocą w rodzinie, to co nią jest?

                Jeżeli dołowanie osoby poszukującej wsparcia nie jest przemocą psychiczną, to co
                nią jest?

                > Z listu Bezsilnej przemawiał przede wszystkim niepokoj o to, ze dziadkowie
                > dowiedzą się, co się w domu dzieje.

                I dlatego parę osób poczuło się lepiej dokopując jej?

                > Umiem czytać, i nie trzeba tu nawet bylo czytac miedzy wierszami, Bezsilna
                > napisala wprost.
                > I kilka osob wprost jej odpowiedziało.

                W końcu lepiej, aby dostało się matce niż dziecku...wink


                • nangaparbat3 Linka 01.08.06, 21:53
                  Przeczytaj po prostu, co napisala y-y.
                  --
                  Los działa powoli i nikt nie wie, które z naszych przypadkowych czynów
                  zakiełkują i rozrosną się jak drzewa.
              • jacksparrow1 Re: Jacku Sparrow 02.08.06, 03:07
                Wiesz jedna jaskolka nie czyni wiosny.
                A skoro umiesz czytac to doczytaj tez ze kobieta tez przyznaje sie do bledu ze
                zle zrobili a tutaj dalej po niej jezdza jak po lysej kobyle.I moze jednak
                poczytaj miedzy wierszami jak jej jest zle z tym co sie dzieje, z tym ze
                dziecko starsze jest jakie jest, ze doszlo do tego ze dostalo po tylku.
                Gdyby u niej w domu byla przemoc zlanie dzieciaka spynelo by poniej to jak woda
                po kaczce i do tego nie szukalaby wsparcia moralnego i nawet odpowiedzi na
                pytanie co zrobic czy ktos ma pomysl na tym forum.Ale nie tutaj sie czesc osob
                na nia rzucila i zaszczula kobiete dikladajac jej jeszcze dodatkowego
                moralniaka do tego co ma.
                • nangaparbat3 Re: Jacku Sparrow 02.08.06, 22:26
                  Jack, bardzo uważnie przeczytałam jeszcze, i jeszcze raz.
                  Cała sprawa rozbija się o problem: czy zbicie pasem na zimno malej dziewczynki
                  jest przemocą, czy nie jest. Nawet jesli mialo miejsce tylko raz.
                  Dla Bezsilnej nie jest.
                  >>>Fakt popelnilismy blad, teraz to rozumiem bardziej niz jeszcze dzis w
                  poludnie, ale nie przypuszczalam ze zostaniemy
                  posadzeni o przemoc

                  Moze jest to tylko obrona przed etykietą, nie wiem.
                  Byloby dobrze.

                  I dalej róznimy sie co do interpretacji pierwszego postu: uważam, ze z niego
                  wynika, ze "dwa pasy" nie byly problemem, że prawdziwy problem i zmartwienie to
                  CO CÓRKA NAOPOWIADA DZIADKOM O TYM, CO DZIEJE SIĘ W DOMU. I to jest najbardziej
                  niepokojace dla mnie.
                  Ta sprawa nie jest zwykłą sprawą, kiedy zagubiona matka szuka rady. Dla mnie,
                  podobnie jak dla Verdany i licznych jeszcze osob opisano tu sytuację, w ktorej
                  male dziecko jest - a przynajmniej jeden raz na pewno zostalo skrzywdzone
                  przez rodzicow. I zauważ, że Bezsilna ani razu nie pisze, ze zaprzestana bicia
                  pasem.
                  Ja nie rozumiem, jak mozna ze spokojem do tego podchodzić. Wyobrax sobie tę
                  sytuację: mała dziewczynka zrobila cos zlego, rodzice specjalnie nie reagują,
                  dopiero po wyjsciu od rodziny, potem - moze w drodze, moze dopiero w domu -
                  zapewne krzyczą na nią, mam nadzieję, ze krzyczą, bo to jakoś latwiej mi znieść
                  niż myśl, ze mieli by to robić ze spokojem, wreszcie w domu tata bierze pas
                  (zobacz te dwie osoby, dwie sylwetki, dla ciala - piecioletniej dziewczynki i
                  doroslego mężczyzny) i bije. Czy kazal zdjąć majtki? Czy kazał polożyć sie na
                  łóżku, czy zlapał i przełożył przez kolano? Czy pozwolił plakać? (znam dzieci,
                  ktore za placz podczas takich egzekucji dostaja dodatkowe razy) A co w tym
                  czasie robła mama? Stała obok i przygladała się? Wyszła do drugiego pokoju?
                  Łatwo napisać "dwa pasy". Ale dobrze chyba sobie wyobrazić, co to tak naprawdę
                  znaczy. Sprobowac odczuć, co przezywa dziecko, ktore te "dwa pasy" dostaje.

                  --
                  "...jeżeli ktoś bardzo się zestarzeje, schodzą się wszyscy krewni, zarzynają
                  go, (...) gotują mięso i obficie się nim raczą. Kto natomiast umrze wskutek
                  choroby, tego nie spożywają, lecz chowają do ziemi i ubolewają, ze nie udalo mu
                  się być zarżniętym."