zazdrość o opiekunkę...

06.08.06, 15:22
Termin powrotu do pracy zbliża się wielkimi krokami a we mnie narasta
niepokój. Jak to będzie? Nie będzie mnie cały dzień a ten czas mój synek
będzie spędzał z obcą osobą. Czy nie przywiąże się do niej bardziej niż do
mnie? Jeszcze nie mówi i boję się, że to ona usłyszy pierwsze wypowiedziane
przez niego słowo. Martwię się, że będę zazdrosna o ten czas, który ona
spędza z moim dzieckiem (i może go w pełni jemu poświęcić). Nawet po pracy
nie będę mogła 100% czasu poświęcić Michałkowi, bo trzeba coś ugotować,
posprzątać, czy po prostu odpocząć. Teraz niby jestem z nim w domu, ale prace
domowe zajmują jednak sporo czasu. Boję się, że nie nacieszę się moim
dzieckiem zanim dorośnie. Czy Wami też targają takie uczucia? Pracujące mamy,
jak to wygląda w praktyce?
    • stypkaa Re: zazdrość o opiekunkę... 07.08.06, 08:54
      Wróciłam do pracy gdy mały miał 7,5 m-ca. Niestety dłużej już być nie mogłam,
      bo razem ze zwolnieniem w ciąży nie było mnie w pracy rok. Też się okropnie
      bałam. Z tym że ja miałam ten komfort, że dziecko zostawiałam nie z obcą osobą,
      ale z jego chrzestną, siostrą mojego męża. Ale dziewczyna młoda, dopiero
      zaczęła studia - więc i tak miałam trochę stracha. Była jeszcze do pomocy moja
      mama, ale tylko do południa, bo potem szła do pracy.
      Przeżyliśmy oboje. Teraz mały ma 1,5 roku, jest najcudowniejszym (wink)
      dzieckiem na świecie a ja odliczam godziny w pracy, żeby jak najszybciej do
      niego pędzić.
      Wiem, że gdybym siedziała z nim cały czas w domu nie miałabym tyle cierpliwości
      do niego, co mam teraz. Jednak dziecko jest bardzo absorbujące i czasami
      potrafi człowieka z równowagi wyprowadzić. A dzięki temu, że nikt nie spędza z
      nim 24 h na dobę - każdy ma do niego anielską cierpliwość.
      Jak wracam po pracy do domu - mam dla siebie ok. 30 minut, żeby się przebrać,
      spokojnie zjeść obiad i chwilkę odspanąć. Potem cały czas poświęcam małemu do
      momentu kiedy nie zaśnie. Prace domowe robię zawsze wieczorem, wtedy kiedy on
      już śpi. Szkoda mi jest po prostu tego cennego czasu na gotowanie, sprzątanie
      czy inne takie rzeczy, które mogą poczekać. A dziecko szybko rośnie i szkoda mi
      tego czas, który już nie wróci, marnotrawić na "błahostki".
      No i to tak wygląda w praktyce smile Ogólnie nie narzekam, chociaż wiele bym
      oddała za to, żeby móc pracować na 1/2 etatu - wtedy zaspokoiłabym swoje
      potrzeby, jeśli chodzi o kontakt z ludźmi i odpoczęcie od dziecka, a
      jednocześnie mogłabym więcej czasu poświęcić małemu. Ale niestety póki co nie
      ma takiej możliwości, więc cieszę się z tego co mam smile
    • muuunia Re: zazdrość o opiekunkę... 07.08.06, 09:05
      Kiedy wracałam do pracy (prawie rok temu) miałam te same dylematy (i ma je
      pewnie większość mam). Poradzono mi na tym Forum, żebym umówiła się z nianią,
      że nawet jeśli dziecko coś powie po raz pierwszy czy zrobi przy niani, to ona
      nic nie powie aż do czasu kiedy rodzice doczekają się sami - czyli zapewne do
      najbliższego weekendu - i działa! A więc przynajmniej w moim mniemaniu to co
      widze i słysze od dziecka pierwszy raz jest dla mnie TYM pierwszym razem smile a
      jeśli chodzi o sprzątanie - mój nieślubny mąż walczył ze mną (a raczej moimi
      stereotypami) przez kilka miesięcy namawiając mnie na pania do sprzątania.
      Odmawiałam - bo jak to - moja mama prowadziła dom, wychowywała dzieci i dawała
      radę a ja nie? co o mnie powiedzą, że jestem nieudacznikiem, nie jestem 100 %
      kobietą, nie realizuję się w roli gospodyni..... koszmar. W końcu (na szczęście
      zanim zarośliśmy brudem) szanowny Pan Niemąż szybko znalazł Anię - żonę swojego
      kolegi, która zgodziła się u nas raz w tygodniu sprzątać za niewielkie
      pieniądze (naprawdę nie trzeba być krezusem żeby sobie pozwolić na czyjąś
      pomoc) i życia sobie teraz bez niej nie wyobrażam! A ja mam więcej czasu dla
      Krzysia no i nie jestem taka wykończona cały czas. Pomyśl o tym smile)
    • nangaparbat3 Re: zazdrość o opiekunkę... 07.08.06, 09:38
      Niech sie dziecko przywiaże do opiekunki, a opiekunka do dziecka. Sama zawsze
      marzyłam o takiej niani dla mojego dziecka jak w rosyjskich powiesciach - i
      udało się. Nasza niania została po prostu nowym czlonkiem rodziny - tak
      chciałam od początku, dlatego szukalam niani starszej i mieszkajacej w poblizu -
      zeby corka mogła ją odwiedzać, kiedy niania juz nie bedzie u nas pracować. I
      własnie tak jest. Ja po prstu uważam, ze im wiecej osób kocha moje dziecko, z
      im wiekszą liczbą osob dziecko ma dobry emocjonalny kontakt, tym lepiej dla
      dziecka. Przecież mnie (tfu tfu tfu ) moze zabraknąć, albo ze mna moze sie
      pozreć, i wtedy bedzie potrzebowac wsparcia od innej bliskiej osoby, i tak
      dalej.
      Poza tym goraco popieram pomysł pani do sprzątania - to duzo nie kosztuje, a
      ułatwia zycie w sposob nie dajacy sie przecenić.
    • m.fiorella Re: zazdrość o opiekunkę... 09.08.06, 15:49
      a ile kosztuje taka wizyta opani do sprzatania, bo umnie w domu wieczny syf,
      jak wracam z pracy to caly czas poswiecam dziecku bo niewiele go jest (o 21
      chodzi spac) a weekendy tez nam nie wychodzi bo maly nie lubi sprzatania bnez
      niego a z nim to jest jeszcze bardziej brudno smile
      wspominalam juz o takiej pomocy mezowi ale on nie chce o tym slyszec, sam tez
      nie chce regularnie sprzatac, wiec zyjemy w brudzie, umarkowanym , ale
      brudzie...
      • myelegans Re: zazdrość o opiekunkę... 09.08.06, 17:46
        Moj synek jest z opiekunka od roku, ma prawie 2 lata. Nigdy nie bylam zazdrosna
        o opiekunke, ani o ich do siebie przywiazania. dla mnie to byla jeszcze jedna
        osoba do kochania, a im wiecej osob go kocha tym lepiej.
        Jak przychodze do domu to licze sie tylko ja, maly dokladnie wie, kto to mama.
        Za niania nie placze, za mna tak. Co do zrobionych/powiedzianych slow po raz
        pierwszy, jakos nigdy to tego nie przywiazywalam wagi. Przeciez zrobi cos
        pierwszy raz dla mnie rowniez.

        Ja tez jestem z tych, ktore zajec domowych nie lubia, oprocz gotowania. Wiec u
        nas, niania gotuje obiady w tygodniu (place jej za to wiecej), jak maly spi,
        robi pranie, prasuje. Mam pania do sprzatania, zakupy robi maz, wiec jak
        przychodze z pracy to te 4 godziny poswiecam wylacznie synkowi. Najczesciej jak
        przychodze to idziemy do parku, na plac zabaw i wracamy juz tylko na kolacje,
        kapiel, czytanie i spanko. Ja taki uklad lubie. W weekendy tez caly czas jest
        poswiecany dla rodziny, duzo wychodzimy, spotykamy sie ze znajomymi,
        odpoczywamy, itd.
      • nangaparbat3 Re: zazdrość o opiekunkę... 09.08.06, 17:56
        m.fiorella napisała:

        > a ile kosztuje taka wizyta opani do sprzatania, bo umnie w domu wieczny syf,
        > jak wracam z pracy to caly czas poswiecam dziecku bo niewiele go jest (o 21
        > chodzi spac) a weekendy tez nam nie wychodzi bo maly nie lubi sprzatania bnez
        > niego a z nim to jest jeszcze bardziej brudno smile
        > wspominalam juz o takiej pomocy mezowi ale on nie chce o tym slyszec, sam tez
        > nie chce regularnie sprzatac, wiec zyjemy w brudzie, umarkowanym , ale
        > brudzie...
        U nas maks to jest 10 zlotych za godzinę.
      • anka.bod Re: zazdrość o opiekunkę... 09.08.06, 23:49
        u nas kosztuje około 6 zł za godzinę. zanim moja znajoma trafiła na odpowiednią
        osobę przetestowała kilka pań. każda umyje podłogi, okna itd, więc nigdy nie
        zmarnujesz całkowicie pieniędzy ale nie każda warta jest polecenia. warto
        rozpytać wsród znajomych (szczególnie takich którzy mają małą firmę jak
        prywatny gabinet lekarski, jakieś biuro) i szybko można znaleźć kilka
        kontaktów. nasza pani Julia uwija się jak niewiem, w 4 lub 5 godzin posprząta
        na błysk, wyprasuje, zadba o kwiaty itd. tylko pamiętaj, nie za pierwszym razem
        znajdzie się taka Julia.
      • muuunia Re: zazdrość o opiekunkę... 10.08.06, 10:38
        My płacimy Ani 50 zł za posprzątanie, najczęściej wychodzimy z domu na cały
        dzień więc nie interesuje nas jak długo jej to zajmuje - nie sprawdzamy z
        godzin, nie rozliczamy. Moja koleżanka płaci 7 zł za godzinę + dodatkowe prace
        dodatkowo płatne - typu mycie okien, mycie lodówki, etc... ale za to musi
        pilnować ile godzin pani siedzi i czy nie przedłuża sobie odpoczynkami i
        kawkami zeby więcej zarobic
    • martanana Re: zazdrość o opiekunkę... 12.08.06, 16:52
      Moją starszą córke zostawiłam z nianią gdy miałam pól roku. Młodsza zostawała z
      nią praktycznie odkąd skończyła miesiąc. Targały mną wyrzuty straszne, ale
      poprostu musialam wrócić do pracy. Dziś Zuzka ma prawie 11 lat, Amelka 7 i pół,
      a ich opiekunka nadal jest z nami. Jest jak ich babcia, dziewczynki i my,
      rodzice nie wyobrażamy sobie życia bez pani Milenki. Kobieta ma już 53 lata,
      nie ma dzieci, dlatego na nasze córki przelewa całą swoją troskę i miłość.
      Ważne, żebyś trafiła na odpowiednią osobę, wtedy napewno uznasz, że niania to
      najcudowniejszy "wynalazek" na świecie.
      Co do pani do sprzątania, również mamy wspaniałą osobe. Przychodzi 5 razy w tyg
      na 4 godziny: sprząta cały dom, gotuje, pierze, prasuje, nawet kosi trawe w
      ogródku. Płacimy 600 zl miesięcznie, ale jej pomoc jest dla nas nieoceniona.
      Gdybym miala zajmować sie jeszcze domem naprawde nie miałabym kontaktu z
      dziećmi. A tak mimo nawału prace codziennie mam czas dla moich dwóch córek.
Pełna wersja