coś o byciu jedynakiem

07.08.06, 22:06
Czytam i czytam różne wypowiedzi na formu i wprost nie umię uwierzyć że
właściwie wszystkie wypowiedzi o byciu jedynakiem są tak negatywne.
Chcę pocieszyć wszystkie mamy które nie chcą ( bądź nie mogą) mieć więcej
dzieci. Ja byłam i jestem jedynaczką i nigdy ani na moment nie pomyślałam, że
jest to coś złego a ja nie jestem jakoś pokrzywdzona poprzez brak rodzeństwa.
Moja dzieciństwo było naprawdę bardzo szczęśliwe, miałam i mam bardzo dobry
kontakt z rodzicami ale nigdy nie brakowało mi też przyjaciół- rówieśników.
Nie miałam jakiś problemów z porozumiewaniem się z innymi ludźmi ale też nie
wydaje mi sę abym była rozpieszczona. Teraz tworzę udany związek ( moj maż
pochodzi z rodziny wielodzietnej wink )Nasza córeczka ma 17 miesięcy i owszem
planujemy jeszcze jedno dziecko ale jesli byłaby sama też byłoby dobrze.
Tak więc wierzcie mi można być szczęśliwym jedynakiem.
    • lola211 Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 09:34
      Fakt- na forum panuje obraz nieszczesliwego jedynactwa.I gloryfikacja rodzenstwa.
      Znam kilkoro jedynakow, tylko dla jednego brak siostry czy brata stanowi
      problem.Rozumiem go, bo wiem jak wygladalo jego samotne dziecinstwo- cale dnie
      spedzal sam w domu, a za sciana my- piatka dzieci, szczerze nam
      zazdroscil.Zastanawiam sie do dzis, czemu nie przychodzil do nas, czy my do
      niego czesciej niz okazjonalnie?
      Ja staram sie, by corka jak najczesciej przebywala w towarzystwie dzieci, nuda
      jej nie grozi.Nie dopomina sie o rodzenstwo, zatem sadze, ze dobrze jej w takim
      ukladzie jak jest.
      POzdrawiam i dzieki za post, bo naprawde mozna by pomyslec, ze jedynactwo to
      straszne brzemiewink.



    • k1234561 Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 13:19
      Zgadzam się z Toba w 100%.Też jestem jedynaczka i jakoś nie mam pretensji do
      rodziców,że jestem sama.Dodatkowo jak patrzę i słyszę jakie to potrafia być
      bracia i siostry w dorosłym życiu to nieraz dziękuję losowi,że nie obdarzył
      mnie takim "szczęściem".
      Oczywiście nie chcę aby ktoś zrozumiał moją wypowiedz , tak iż wszystkie
      siostry i bracia są żli i niedobrzy.Chodzi mi o to, że ja osobiście częściej
      słyszę o konfliktach pomiędzy rodzeństwem niż jakimś miłymi stosunkami.
      Zresztą z własnych obserwacji często odnoszę wrażenie, że rodzice fundują
      często drugie dziecko temu pierwszemu, aby zapewnić mu towarzystwo i jak to się
      mówi "żeby nie było w życiu samo".Tymczasem rzeczywistośc jest bardzo brutalna
      i po czasie słodkiego dzieciństwa które niestety jest bardzo krótkie nadchodzi
      wiek dorosły i tu drogi najczęściej choć nie zawsze rozchodzą się.Rodzeństwo
      poznaje swoich przyszłych małżonków,zakłada rodziny.Każdy ma swoje
      problemy,radości i troski.Fajnie jak można je podielić z kimś kogo się zna całe
      życie.Ale gorzej jak ten brat czy siostra zaczyna czegoś tam zazdrosćić,nie
      potrafi zrozumiec pewnych sytuacji itd.
      Dlatego ja jestem zadowolona z tego ,że jestem jedynaczką.Nie przeraża mnie tak
      jak większoci ludzi samotność,bo zawsze potrafię zorganizować sobie czas tak
      aby się nie nudzić,czego dość często nie potrafią zrobić ludzie mający
      rodzeństwo,bo oni od małego są przyzwyczajeni do tego że ktoś jest zawsze z
      nimi i potrzebują cały czas towarzystwa.A w życiu jak wiadomo różnie bywa...

      Pozdrawiam
      Anika
    • kayah73 Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 13:44
      Tak samo - bylam jedynaczka przez 17 lat (siostre, ktora sie wtedy pojawila
      trudno uznac za "rodzenstwo", bylam jej bardziej jak trzeci rodzic),
      pokrzywdzona przez los sie nie czulam, nie mialam zadnych problemow z
      nawiazywaniem kontaktow, oraz bardzo ladnie sie bawilam dzielac sie
      zabawkami. wink Mialam zawsze sporo znajomych, czy to jedynakow, czy dzieci z
      wiekszych rodzin, ale takie calkiem mlode dziecinstwo spedzilam wsrod
      doroslych, glownie u prababci, gdzie nie bylo zadnych okolicznych dzieci z
      ktorymi moglabym sie bawic. Nie zaszkodzilo mi to absolutnie, powiedzialabym ze
      raczej wrecz przeciwnie.

      Moj maz jest najmlodszy z rodzenstwa, ma 2 starszych braci, przy czym wszyscy
      trzej pojawili sie w ciagu 4 lat. Byl dla nich popychadlem, zawsze do
      wszystkiego ostatni, zawsze sie na nim wyzywali, zwlaszcza najstarszy brat. Maz
      ma wiecej problemow z nawiazywaniem kontaktow z ludzmi niz ja, jest bardzo
      zamkniety w sobie, niespecjalnie ludziom ufa. Z bracmi nie utrzymuje prawie
      zadnych kontaktow, bardzo sporadyczne z najstarszym - widuja sie raz na 2-3
      lata kiedy przymusza ich do tego rodzice, sredniego brata nie widzial od 12 lat.

      Oboje jestesmy domownikami, mamy tendencje do samotnikowania, czy raczej zajec
      samodzielnych (np. czytanie ksiazki, praca na kompie, gra na instrumencie,
      niegrupowe sporty itd) - bardzo dobrze to u siebie nawzajem rozumiemy i
      tworzymy na prawde bardzo dobry zwiazek.
    • vibe-b Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 14:04
      Rzeczywiscie nacisk na niejedynactwo sie wyczuwa w powietrzu. Czyto aby na
      pewno jest szczere zachecanie rodzicow do uszczesliwienia swoicj (swojego)
      dziecka? Czy raczej zlosliwa w podtekscie perswazja wielodzietnych, o znaczeniu
      mniej wiecej takim "ja sie mecze z dwojka/trojka/czworka/piatka etc, a co,
      innym ma byc lzej? Niech tez sie pomecza z wiecej niz jednym"

      big_grinD.

      Ja mam jedno i tak pozostanie. Nie mam zamaru sie zbytnio przemeczac z
      dwojka/trojka/czworka/piatka. Sabko i inne dowodza, ze takie dziecko tez moze
      byc szczesliwe.
      • stypkaa Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 15:06
        Najważniejsze, aby każdemu było dobrze z tym co ma. Jednym jest dobrze, że mają
        rodzeństwo, innym że wręcz odwrotnie - tak samo jedni mają przykre
        doświadczenia z posiadania rodzeństwa, a inni z bycia jedynakiem.

        Przeczytałam uważnie cały post o Rodzeństwie i znalazłam tylko jedno
        stwierdzenie pewnej mamy, że jej zdaniem jedynactwo to największa krzywda jaką
        rodzice mogą zrobić dziecku. Poza tym wszyscy inni po prostu dzielili się
        swoimi doświadczeniami z posiadania bądź nie rodzeństwa. A taka była zresztą
        intencja autorki postu o Rodzeństwie.

        >Czy raczej zlosliwa w podtekscie perswazja wielodzietnych, o znaczeniu
        >
        > mniej wiecej takim "ja sie mecze z dwojka/trojka/czworka/piatka etc, a co,
        > innym ma byc lzej? Niech tez sie pomecza z wiecej niz jednym"
        A Twój powyższy tekst uważam za przesadę. Każdy ma tyle dzieci ile chce mieć -
        i nie za bardzo rozumiem dlaczego ktoś miałby życzyć innym męczenia się z
        więcej niż jednym?? Dziwne naprawdę...

        > Ja mam jedno i tak pozostanie
        NO i super! Ty chcesz mieć jedno, inni chcą mieć dwójkę, trójkę lub nawet
        więcej.

        >Nie mam zamaru sie zbytnio przemeczac z
        > dwojka/trojka/czworka/piatka.
        A z jednym się za bardzo nie przemęczylaś? Bo z tego co wiem to jedno też
        potrafi dać w kość.

        >Sabko i inne dowodza, ze takie dziecko tez moze
        > byc szczesliwe.
        Oczywiście. Zapewne tak samo jak dziecko posiadające rodzeństwo.

        Zaatakowałaś nacisk na niejedynactwo sama jednocześnie gloryfikując jedynactwo.
        Ciekawy sposób smile


    • mili_vanili Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 14:33
      bardzo się cieszę z Twojego postu.
      Mam jedynaka i nie planuje wiecej dzieci. Mój synek czasem stwierdza, że ktoś
      tam ma fajnie, bo ma siostrę/brata. Ale zawsze mu wtedy tłumaczę, że wszystko
      ma swoje dobre i złe strony.

      Sama mam siostrę, jest pomiędzy nami 5 lat róznicy, i zarówno w dzeciństwie,
      jak i teraz nie mamy *ścisłego* kontaktu. Jako dzieci róznica wieku była zbyt
      duża, dziś kazda ma inne życie, inne problemy.
      Widujemy sie, spotykamy regularnie, jest mi bliska,jak będzie trzeba, zawsze
      jej pomogę, i wiem, że ona mi też.
      ale bliższy jest mi mąż i przyjaciłóki.

      kazda rola w rodzinie jest charakterystyczna: i pierwszego dziecka, i drugiego,
      i kolejnych. Jedynaka też. Inna - nie znaczy gorsza!
      • myelegans Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 19:25
        Super dziewczyny. Tez mam jedynaka, zycie wybralo za nas, ale nie do konca, bo
        maz od poczatku mowil, ze chce miec jedno dziecko, ze chce byc super ojcem dla
        jednego, niz OK ojcem dla dwojga. Ja moze chcialam dwojke, a ze nei mozna miec
        1.5, wiec stanelo na jednym.

        Odkad zaczelam mowic wszystkim, ze Mikolaj bedzie jedynakiem, to poczulam sie
        napietnowana, wszyscy starali mi sie dawac dobre rady, ze "jedynak to egoista,
        nieprzystosowany do zycia, nie umiejacy sie dzielic, rozwiazywac konfliktow,
        nietowarzyski itd. itp", no i ze pewnie ja to "egoistka i wygodnicka" Tak jakby
        z jednym dzieckiem nie bylo pracy. Mialam ogromne poczucie winy, z ktorym
        ciezko mi bylo zyc, zaczelam wiec szukac, czytac, szperac i przegrzebalam sie
        przez DUZO opublikowanych badan na temat jedynakow i to co wyczytalam, ze
        powszechne opinie, to niczym nie potwierdzone mity. Okazuje sie, ze jedynacy,
        pod warunkiem, ze wychowuja sie w stabilnej i kochajacej rodzinie, sa:

        - towarzyscy, umieja, nie tylko nawiazywac przyjaznie, ale je utrzymywac, bo
        nie moga liczyc na towarzystwo w rodzinie, wiec przyjaznie cenia. Ja sama mam 2
        przyjaciolki, obie jedynaczki, z ktorymi mam najlepszy kontakt i to juz 20 lat.

        - dziela sie chetnie, dlatego, ze wymiar pewnych rzeczy nie jest dla nich tak
        wazny, bo nie musza sie z nikim dzielic, wiec sila rzeczy przestaje to byc dla
        nich atrakcyjne, bo to po prostu maja. Chetnie dziela sie z innymi, bo to
        zyskuje im sympatie, i towarzystwo, a dla nich to jest wazne.

        - sa czesto liderami i maja lepsze wyniki w nauce (podobnie do najstarszego
        dziecka), sa bardziej przebojowi, bo znowu nie musza z nikim w domu konkurowac
        i uwaga rodzicow jest skoncentrowana na nich, wiec maja wyzsza samoocene

        - jezeli czuja sie samotni to jest to tylko wina rodzicow. We wspolczesnym
        swiecie, jest tyle zajec dla dzieci, ze mozna znalezc cos dla kazdego, mozna
        zapraszac przyjaciol do domu spedzenie nocy, mozna grac w sportach zespolowych,
        tu na samotnosc nie powinno sie narzekac.

        - jedynacy sa bardziej samodzielni i nie boja sie samotnosci, potrafia sie soba
        zajac, maja wiecej wyobrazni, bo musza sami wymyslac sobie zabawy, wiecej
        czytaja, itd.

        Wsrod rodzenstwa zdarzaja sie przeciez egoisci, terrorysci, nietowarzyscy,
        zepsuci itd. to zalezy od wychowania, a nie od ilosci dzieci.

        Wielkosc rodziny powinna byc ustalana przez malzonkow, jaki model IM odpowiada.
        Dla jednych pelna rodzina jest 2+1+pies, dla innych 2+4, i jedno i drugie jest
        dobre jezeli rodzice chca wiecej dzieci dla nich samych, a nie po to,zeby
        splodzic towarzyszow zabaw, albo zeby dzieci nie byly samotne. To nie jest
        dobre zalozenie. Rodzenstwo nei jest zadna gwarancja tego, ze beda towarzyszami
        zabaw, przyjaciolmi w doroslym zyciu, ani ze beda podejmowali wspolnie decyzje
        i wspolpracowali ze soba kiedy rodzice beda sie starzeli. Znam pare rodzin
        skloconych, nie rozmawiajacych ze soba, bo poszlo o podzial majatku po
        rodzicach.
        Dziecko nei jest tez gwarancja ze "bedzie sie mial kto mna zaopiekowac na
        starosc". Ja nie chce zeby moje dziecko opiekowalo sie mna na starosc, chce
        zachowac swoja niezaleznosc, i pozwolic zyc im swoim wlasnym zyciem. Z jednym
        dzieckiem, bede mogla zaoszczedzic wiecej pieniedzy na zapewnienie sobie
        godziwej starosci.
        Naleze do kilku forow angielskojezycznych mam jedynakow, i musze powiedziec, ze
        zarowno mamy, jak i ich jedynacy, sa bardzo zbalansowanymi i jak najbardziej
        dostosowanymi ludzmi.
        Poniewaz decyzja zostala podjeta za nas (chociaz prawdopodobnie i tak
        pozostalibysmy przy jednym dziecku) wykorzystamy te wszystkie lata z synem jak
        najlepiej: pokazemu mu swiat (to nasza pasja), nauczymy, wyedukujemy, bo nie
        musimy czasu rozmieniac na drobne, mamy go dla niego i dla siebie, bo w dalszym
        ciagu jestesmy partnerami, kochankami, malzonkami i ja lubie chodzic na randki
        ze swoim mezem i miec czas dla sibie. Amen smile
        • kayah73 Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 21:38

          myelegans napisała:

          > - dziela sie chetnie, dlatego, ze wymiar pewnych rzeczy nie jest dla nich tak
          > wazny, bo nie musza sie z nikim dzielic, wiec sila rzeczy przestaje to byc
          > dla
          > nich atrakcyjne, bo to po prostu maja. Chetnie dziela sie z innymi, bo to
          > zyskuje im sympatie, i towarzystwo, a dla nich to jest wazne.

          O, to, to! Od dawna przy tym wlasnie sie upieram - ze nigdy nie mialam problemu
          dzielic sie czyms, bo nigdy nie musialam o to walczyc - to po prostu bylo.

          > - jedynacy sa bardziej samodzielni i nie boja sie samotnosci, potrafia sie
          > soba zajac, maja wiecej wyobrazni, bo musza sami wymyslac sobie zabawy,
          > wiecej czytaja, itd.

          Tez musze sie pod tym podpisac calkowicie. Do dzis nie mam problemu sama sie
          soba zajac. wink

          Z pozostalymi punktami tez sie jak najbardziej zgadzam.
          Nigdy nie czulam sie samotna, nawet jak bylam sama.

          Bardzo fajny post myelegans, dzieki!
        • hankam Re: coś o byciu jedynakiem 09.08.06, 10:09
          Myelegans, dzięki!
          Jedynaczka i mama jedynaczki
    • falafala Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 21:27
      dziwne z tym naciskiem..., tez jestem jedynakiem i nigdy nie czulam sie gorsza,
      tak tez planowalam ze bede miala jedno dziecko. Ale poniewaz ja jestem
      jedynakiem i maz tez, a w rodzinie tylko moja kuzynka i jego kuzyn i kazdy w
      innym kraju okazalo sie ze na 5 pradziadkow, 4 dziadkow przypada jedno dziecko
      i wtedy obudzila sie we mnie potrzeba na drugie dziecko. Mysle ze bedzie fajnie
      choc poki co to czasami pluje sobie w brode ze mnie tak naszlo, (na zmiane z
      radoscia wink). Nikogo bym na drugie dziecko nie namawiala, to wybor ktory kazdy
      powinien bez naciskow podejmowac bo nigdy nie wiadomo jak bedzie, niektorzy sa
      stworzeni do posiadania wielkiej rodziny, niektorzy dobrze realizuja sie z
      jednym dzieckiem. A charakter dzieci i to kim beda i jak beda sie czuly w
      przyszlosci nie zalezy tylko od ilosci rodzenstwa.
    • kajka04 Re: coś o byciu jedynakiem 08.08.06, 23:12
      Fajne posty! dzięki!

      Mama Jedynaka
      Pzdr
Pełna wersja