dyscyplina w domu

10.08.06, 02:19
No wlasnie.Jak to u Was drogie Mamy i Tatusiowie z owa dyscyplina jest w
domu.Dzieciaki sa zdyscyplinowane czy raczej robia co im sie podoba i maja w
wielkim powazaniu co do nich mowicie.Zarowno te mniejsze jak i te strasze
dzieciaki?
Postanowilam zalozyc nowy watek bo przy okazji kilku pytan zdesperowanych mam
rozpetaly sie dosc burzliwe dyskusje na temat dyscypliny w domu.Jedni
postrzegaja dyscypline jako prawie wojskowa musztre.
U mnie dzieciaki sa zdyscyplinowane.Ale nie powiem, czasami to potrafia i
nawet sfinksa wyprowadzic z rownowagi, ale generalnie nie mam problemow z
uzyskaniem posluchu.Sa dni ze musze kilka razy powtorzyc prosbe, no ale w
koncu to sa tylko dzieci, choc sie ucza ze jezeli sie bedzie gluchym na
czyjes prosby i polecenia to ktos inny tez moze byc gluchy na ich prosby i
polecenia w najmniej odpowiednim dla nich momencie.
Jestem ciekawa waszej opini - powinno sie stosowac dyscypline w domu czy
niech jednak dzieciaki robia co chca.
    • stypkaa Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 08:37
      Moje dziecko ma dopiero półtora roku, więc trudno mi jest na razie stwierdzić
      czy się mnie slucha smile W tym wieku raczej trudno wymagać od dziecka żeby było
      zdyscyplinowane. Ale już teraz jestem w stosunku do niego konsekwentna. Pewnych
      rzeczy nie wolno mu robić i stanowczo mu to powtarzam. Staram się aby tych
      rzeczy było jak najmniej, tzn. eliminuje niebezpieczeństwa. Co nie znaczy, że
      nie probuje ich robić - próbuje, i mnie też probuje - jak zareaguję, i czy
      zawsze tak samo. I staram się żeby zawsze było tak samo. Mam nadzieję, że w
      końcu zaczai.
      A sama nie jestem za żelazną dyscypliną. Wystarczy, że dzieci będą znały
      granice (i że nie ma ich zbyt wiele) i ich przestrzegały. A nie muszę zawsze
      zgadzać się z moim zdaniem i robić to co ja chcę. O ile nie jest to coś
      naprawdę ważnego, co negocjacjom nie podlega.
      • jacksparrow1 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 14:15
        No wlasnie zyciowe podejscie do sprawy.Konsekwentnym trzeba byc w swoim
        postepowaniu nawet przy malym dziecku, bo takie malenkie tez sie uczy.I
        oczywiscie 5-8letnie dziecko zrozumie szybciej ze czegos tam nie wolno niz
        1.5roczne, ale powtarzac nalezy.jak stwierdzilas w koncu zaczai.Sa tez pewne
        sprawy ze ustapisz jak dziecko w trakcie dyskusji wykaze swoje racje to
        dlaczego nie - my tez sie mozemy pomylic, tez jestesmy ludzmi i nie znaczy ze
        stracimy szcunek u dziecka bo zmienilam wlasnie zdanie co do jakiejs sprawy czy
        zmienilo sie polecenie dziecku w drodze negocjacji.Ba u dziecka zdobedzie sie
        wiekszy szacunek bo dziecko widzi ze sie jest rownym partnerem do dyskusji.Ale
        tez sa sprawy w ktorych nie ma dyskusji typu dzieciak sie pyta czy moze sie
        pobawic ostrym nozem, albo pojezdzic na ruchliwej ulicy i jego tlumaczenie bo
        koledzy tez jezdza.Nie bo to niebezpieczne i jezeli nie chcesz tego zrozumiec
        to musi ci wystarczyc moje zdecydowane NIE i nie ma dyskusji.Pozdrawiam stypka
    • karanissa Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 09:16
      "Dyscyplina", "posluch" - jakos tak zle mi sie kojarzy. Nie jestem tez
      zwolenniczka "wychowywania bezstresowego", jednak ograniczylam do minimum
      rzeczy, ktorych robic mu zabraniam. Staram sie negocjowac i podsuwac inne
      pomysly jesli widze, ze synek zmierza np. w kierunku malej demolki.

      Synek ma 2,9 roku. Sa oczywiscie rzeczy, ktorych robic mu nie wolno. "Nie
      stukaj, prosze, kijkiem w lustro. Mozesz postukac sobie w kanape" - to taki
      najprostszy przyklad - i dziala.

      I oznajmiane spokojnym glosem, ze np. "Teraz ogladasz ostatniego Krecika, a
      potem czas na kapiel". Jesli upiera sie, ze "jesce jednego", wtedy mowie: "Ten
      byl ostatni, a przeciez wiesz, ze 'ostatni' to taki, po ktorym nie nastepuje
      juz zaden kolejny".

      I dziala! Moze trafilam na taki ugodowy egzemplarz, ale na palcach jednej reki
      moge policzyc histerie i sceny, ktore urzadzil. Grunt to konsekwencja w
      dzialaniu i nie upieranie sie przy drobiazgach. Oby tak dalej...
      • jacksparrow1 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 14:24
        karanissa, moze owe slowa kojarza ci sie zle, ale na mysli mamy dokladnie to
        samo.To ze dziecko jest zdyscyplinowane i ma posluch u rodzicow nie znaczy ze
        nie zaznaje w domu milosci i nie jest szczesliwe.
        Mam znajoma kolezanke, ktora twierdzi ze dyscypline to ona wprowadza i jest
        konsekwentna w tym co robi, ale jakos tego nie widac.Jej dzieciaki wlaza jej na
        glowe.Robia co chca.Zabawki i ubrania dzieci sa wszedzie porozwalane.Wszedzie -
        w calym domu.U mnie sie dziwi ze porzadek - ja jej mowie - dzieci maja swoje
        pokoje i ewentualnie basement do zabawy, a i tak to co zniosa na dol poza
        klockami lego ktore tam sa na stale musza zaniesc na miejsce do swoich pokoi.W
        pokoju dziennym nie ma prawa byc zabawek dzieciecych bo to moj pokoj i moich
        gosci i sobie nie zycze.Jej syn( teraz 6 lat) probowal wyegzekwowac wrzaskiem
        rozne rzeczy.Zdziwil sie jak sie dowiedzial ze moze sie drzec a i tak nie
        dostanie.Szybko sie nauczyl.U mnie takie numery nie przechodza i jak widzac
        odrobina konsekwencji wyprostowalaby dziecko, ale ona nie chce.A dzieci rosna i
        staja sie coraz gorsze, coraz bardziej pyskate.Ale nie moj ogrodek, prawda?
        pozdrawiam serdecznie.
        Ciekawe czy synek jak niemoze ogladac "jesce jednego" Krecika mowi"ach jo"
        • karanissa Re: dyscyplina w domu 11.08.06, 09:09
          smile

          Z Krecika zaczerpnal okrzyki w stylu "Jeeee" podczas zabawy (np. skakanie z
          kamienia na kamien).

          Grunt to konsekwencja, otoz to, i kazda rodzina wyznacza te granice
          indywidualnie. Mnie nie przeszkadzaja zabawki porozwalane na dywanie, ale np.
          moj ojciec dostaje bialej goraczki, jak to widzi.

          Na szczescie z nami nie mieszka, wiec konczy sie na komentarzu. Ja do rzeczy,
          ktorych "absolutnie robic nie wolno" zaliczam np. wchodzenie na stol (synek
          maly, niespelna trzylatek).
    • lola211 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 09:57
      Dziecko robi to na co ma ochote- czyli spi do ktorej chce(tylko w wakacje), bawi
      sie ile chce i czym chce, jada to co lubi.O ile jej dzialan nie uwazam za
      szkodliwe ,nie interweniuje- praktycznie nie mam sie o co czepic.Gdy ja o cos
      prosze to wykona- z ociaganiem albo i nie.Nie stawiam spraw na ostrzu noza, ale
      i nie pozwalam sie olewac.
      Moze dlatego, ze mam tylko 1 dziecko nie musze w kolko czegos zabraniac,
      nakazywac, itd, by mi chalupy mlode nie roznioslo.
      Nie wymagam, by dziecko natychmiast i bezwarunkowo wypelnilo moje polecenie(np.
      idz sie myc), dopuszczam : "zaraz", " ale moge sie jeszcze chwile pobawic?".

    • lolinka2 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 09:57
      dyscyplina zdeycydowanie, ale nie lubię koszar.
      W sytuacji gdy dziecko ma w... 'wielkim poważaniu' to, co mówię, jest świadome
      ze gorzej już się nie dało. Mogę pewne rzeczy omówić, ponegocjować ale nie
      dotyczy to każdej kwestii, niektóre są bezdyskusyjne.
      I teraz-uwaga, uwaga, uprasza się prześmiewców i oponentów o przygotowanie
      zgniłych jaj- uważam, ze robię to dla ich dobra. Zasadniczo cały porządek świata
      opiera się na podporządkowaniu - w szkole, w pracy, władzom państwowym. prawu...
      i podporządkowanie, zdyscyplinowanie w rodzinie to dobry trening. A jednocześnie
      w rodzinie jest dzięki temu spokój - dzieciaki nie rządząc i mając jasne ramy w
      obrębie których mogą się poruszać i dokonywać wyborów, czują się bezpieczne a
      rodzice nie szarpią sobie nerwów na tzw. byle czym.
    • jola_ep Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 12:33
      > No wlasnie.Jak to u Was drogie Mamy i Tatusiowie z owa dyscyplina jest w
      > domu.

      To zależy, jak się zdefiniuje dyscyplinę.
      Jeśli jako "zawsze dziecko bez ociągania wykonuje moje polecenia" - to ma
      dyscypliny wink
      A jeśli: "dziecko wykonuje to, co powinno wykonać" to jak najbardziej
      dyscyplina jest smile

      Pozdrawiam
      Jola
    • renmik Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 14:14
      U mnie (7 i 5 lat ) różnie to bywa, ale generalnie robią to co im każę, chociaż
      staram się używać słowa proszę.Zadania typu proszę posprzątać pokój, ułożyć
      zabawki umyć ręce są wykonywane. W różnym tempie, ale są. Chociaż zdarza się,
      że wyrzucam buty leżące na środku, lub zaczynam zbierać zabawki "do wyrzucenia
      jako niepotrzebne " bo leżą wszędzie. Cieszy mnie że doszłyśmy do takiego
      porozumienia, że rozumieją spojrzenie. Np. poza domem gdy nie chcę ich upominać
      z uwagi na obecność obcych ludzi, wystarczy, że spotkamy się wzrokiem i już
      wiedzą że coś jest nie tak. Ale są również dni gdy słychać mnie na ulicy a one
      są głuche. Widzę że sluchanie poleceń jest odwrotnie propocjonalne do decybeli
      z jakimi je wypowiadam. Lepiej skutkuje prośba lub zdanie tego typu - Masz do
      wyboru sprzątasz pokój czy oglądasz bajkę?
      • onlymama Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 16:45
        Moj syn jest raczej grzeczny i slucha sie ale bywa absent-minded czyli po
        polsku to tak, ze nie zwraca uwagi na to, co sie wokol Niego dzieje gdy sie
        czyms bardzo zajmie. I to czasem wyglada tak jakby sie nie stosowal do polecen
        ale On ich po prostu Nie slyszy, bo jest tak zajety tym, co akurat robi. Wtedy
        trzeba Go rzeczywiscie przywolac do rzeczywistosci. Ja wole nakazy niz zakazy
        to znaczy wole powiedziec, ze cos trzeba zrobic niz ze czegos nie wolno. My
        jestesmy z mezem oboje bardzo zdyscyplinowani i punktualni wiec On sie uczy na
        przykladzie.
        Pozdrawiam.
    • nangaparbat3 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 16:56
      Oczywiscie u mnie nie ma dyscypliny. Jest wzajemny szacunek, empatia,
      kompromisy, prosby, dyskusje, negocjacje, czasem kłótnie. Kiedy corka byla
      mlodsza, do jakiegoś 12 roku jej zycia, bylo jeszcze zdanie uzywane w
      sytuacjach ostatecznych: córuniu, na ten temat nie bedziemy dyskutować.
      Działało.
      W zeszłym roku pani napisała w ocenie z zachowania: mimo że jest niesmiała, w
      obronie kolegi przeciwstawiła się całej klasie.
      Jest obowiązkowa i ambitna. Jak dotad (tfu tfu tfu) radzi sobie z tak zwaną
      presją rowieśnikow, a jednocześnie jest przez nich lubiana i szanowana.
      Myslę, ze ma to zwiazek z nieposlugiwaniem sie dyscypliną.
      • mysz56 Re: dyscyplina w domu 10.08.06, 23:56
        u mnie podobnie jak powyżej ,zabronione jest tylko robienie sobie krzywdy[bicie
        się]i słowne obrżanie i w tym względzie jest dyscyplina
        • guderianka Re: dyscyplina w domu 11.08.06, 16:47
          nie wiem czy u nas jest dyscyplina-ale sa zasady i konsekwencja.
          zasady w stylu mycia łapek przed obiadem, nie wstawania od stou dopóki sie nie
          zje, nie uzywania brzydkich słów itp
          • molla7 Re: dyscyplina w domu 11.08.06, 19:44
            dyscyplina w znaczeniu zasad i konsekwencji w egzekwowaniu polecen, wymagań, obowiazków, jak najbardziej. Przekonałam się o tym, ze dałam mojemu dziecku niezły bagaz takich zasad poprzez dązenie do wdrazania go w życie domu oraz niechronienie go przed konsekwencjami pewnych zachowań poprzez usprawiedliwianie jej , >bo to tylko dziecko<. No więc przekonałam sie o tym, gdy moje dziecko zostało z kims obcym pod opieką. Słow pochwały niania nie mogła znaleźć. Samodzielna, doskonale orientujaca sie co wolno, a co nie i dlaczego(niania dostala wykład, co mama powiedziala o jedzeniu cukierkówsmile).
    • truscaveczka Dyspcyplina - kilka artykułów i definicji 11.08.06, 07:27
      Amerykańska Akademia Psychiatrii Dziecięcej
      Psychologia.net.pl

      Wiecie, co powinno stać się punktem wyjścia tej duskusji? Definicja dyscypliny.

      Mnie się dyscyplina kojarzy dwojako:
      1. Z moimi rodzicami, którzy potrafili dyscyplinować tylko za pomoca krzyku i
      bicia, dzięki czemu ja teraz zmuszona jestem do psychoterapii sad
      2. Z konsekwencją wobec dzieci (stałym postępowaniem w danym rodzaju sytuacji),
      która daje dzieciom ramy i poczucie bezpieczeństwa (wiem, czego się mogę
      spodziewać po mamie, jest przewidywalna, wiem, że jeśli coś spsocę spotka mnie
      to i to [bez kar fizycznych czy wyżywania się emocjonalnego]) oraz stałym
      wdrażaniem dzieci do norm społecznych (nie plujemy na przechodniów, nie
      zaczepiamy obcych i nie dajemy się zaczepiać itp.), które to ramy zapewniają
      dziecku bezpieczeństwo i szacunek innych.
      Moim zdaniem powinnyśmy rozmawiać tu o tej drugiej dyscyplinie, a niektóre osoby
      odpowiadające w tym wątku chyba obawiały sie, że mowa o tym pierwszym rodzaju i
      tylko z tym im się kojarzyło słowo dyscyplina.
      Pozdrawiam
      • jacksparrow1 Re: Dyspcyplina - kilka artykułów i definicji 11.08.06, 14:35
        truscaveczka jak najbardziej chodzilo mi o druga wersje dyscypliny.Pierwsze to
        zwykle znecanie sie nad dziecmi i nie tylko dziecmi, jakas kretynska musztra
        czy co jeszcze gdzie dzieciak absolutnie nie ma nic do powiedzenia i slepo ma
        wykonywac wykrzyczane polecenia doroslego czy mu sie to podoba czy nie, czy
        jest w stanie to zrobic czy nie, bo inaczej kara i to bardzo surowa na niego
        spadnie.
        Czasami stosujemy slowa ktore kojarza sie innym z czyms zlym, ale mamy zupelnie
        cos innego na mysli.Tak jak kilka razy na forum ktos napisla ze "moje dziecko
        jest grzeczne/ niegrzeczne" i rozpetalo sie male piekielko ze nie ma czegos
        takiego jak grzeczne/niegrzeczne dziecko sa tylko jego zachowani.CZasami
        powiemy cos tzw skrotem myslowym i kots sie przyczepi do slowka, ale dobrze wie
        co druga osoba miala na mysli.
        Pozdrawiam
        • jola_ep Re: Dyspcyplina - kilka artykułów i definicji 11.08.06, 15:31
          >CZasami
          > powiemy cos tzw skrotem myslowym i kots sie przyczepi do slowka, ale dobrze
          wie co druga osoba miala na mysli.

          Ale często nie wie, co ta druga osoba miała na myśli. Parę słów i skrót myślowy
          może każdemu kojarzyć się z czym innym - w zależności od jego doświadczenia
          życiowego. To znany problem komunikacyjny: ty coś mówisz, a inna osoba odbiera
          to zupełnie inaczej. I niekoniecznie ze złej woli.

          Pozdrawiam
          Jola
          • jacksparrow1 Re: Dyspcyplina - kilka artykułów i definicji 11.08.06, 22:07
            jola, zgadzam sie z toba w 100%.Tyle ze jestesmy ludzmi i tak czasami nam
            wychodzi.I co mnie przeraza to to ze wiele osob na forum zamiast np sie dopytac
            jak truscaveczka o co dokladnie chodzilo to zaatakuje osobe i bardzo czesto ja
            zwyzywa od najgorszych, czy nawet zasugeruje patologie w rodzinie.
            Serdecznie pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja