Porozumienie z 19-latkiem

11.08.06, 14:49
Witam,
mam 19 laetniego brata, który robi co chce. Rodziców ma za nic, chodzi gdzie
chce, kiedy chce i robi co chce. Edukację zakończył na I klasie LO (niezdał w
II klasie) i jedyne co zachęca go do zapisania i tylko zapisania do szkoły to
fakt że dzięki temu nie wezmą go do wojska. Za pracą też nie przepada, ale
pieniądze skąś ma, aż boję się pomyśleć skąd.
Od kilku lat w związku z powyższym są z nim okropne problemy. Rodzice
spłacają jego długi u kolegów sięgające kwot ponad 1000 zł (ci co pożyczają
mu kasę beszczelnie przyłażą do domu i grożą że jeśli nie dostaną kasy z
powrotem to ....). Rozmawia godzinami przez telefon - rachunki są - wysokie.
Non stop zmienia komórki, chociaż nie wiadomo skąd na nie bierze pieniądze.
Jest już dorosły i jak wspomniałam robi co chce.

Na nic zdają się kary i zakazy stosowane przez rodziców. Zabieranie komórek
tudziesz komputera, odłanczanie internetu, zakaz wyjścia z domu nie ma sensu
bo do 15 nikogo nie ma więc sobie i tak wyłazi a wraca wieczorem. Nie
pomagają groźby i prośby.

Pomóżcie !!!

Zaczynają ginąć różne rodzinne pamiątki rodzinne które przedstawiają jakąś
tam wartość.

Co mamy robić ?

Czy wojsko by coś zmieniło, gdyby go wzięli ?

Rodzice, a głównie mama jest bliska załamania.

Pewnie zapytacie z jakiej pochodzimy rodziny.
Rodzice nie mal zawsze mieli pracę z dość dobrymi zarobkami - raczej nam na
nic nie brakowało, ale bogaci też nigdy nie byliśmy. Mama obecnie jest na
emeryturze, ale dorabia. Tata też pracuje, ale odkąd pamiętam (mam 25 lat)
pije piwo w dużych ilościach co dziennie. Nie robi przez to dzikich awantur,
działa na niego raczej usypiająco. Od dzieciństwa za małe przewinienia
byliśmy karani laniem, przez ojca oczywiście. Mama tylko krzyczy.

Ze mną nie mają problemów - chyba smile
Studiuję i pracuję, a przede wszystkim nie jestem juz na ich utrzymaniu. Brat
by chętnie też nie był, ale za co ?

Każdy komentarz będzie dla nas pomocny. Proszę pisać jakieś pomysły jak
poradzić sobie z dorosłym dzieckiem.
    • jacksparrow1 Re: Porozumienie z 19-latkiem 11.08.06, 15:22
      NAstepnym razem jak wyjdzie z domu powymienialabym zamki i niech sie gowniarz
      martwi.Skoro nie potrafi uszanowac tego co ma to doceni moze to co straci.
      Dla mnie glupota jest splacanie ciagle dlugow doroslego.Rodzice placa, on wie
      ze rodzice zaplaca bo przyjdzie wyrosniety 20latek i postraszy to matka zaplaci
      bo chce jeszcze troche pozyc, wiec jak zaplacone to znowu pozyczy.Komorki
      dostaje za darmo jak podpisuje kontrakty na dwa czy ile lat wiec ma za darmo,
      albo sa kradzione i kupione za poldarmo na bazarze.Skoro taki dorosly wiec
      niech sie sam utrzymuje.Nie chce sie uczyc to go wojsko wezmie i wtedy moze go
      troche wyprostuje, albo zycie nauczy.A ojciec to powinien mu raz a porzadnie w
      dupe dac tyle ze o wiele wczesniej tak zeby nauczyc szacunku dla matki i tego
      co robi jak gowniarz tego nie byl uprzejmy zauwazyc wczesniej.Sory, ale tego
      typu zachowanie wywoluja u mnie bardzo wzburzone reakcje i nie ma u mnie
      zadnych uczuc wspolczujacych.Z taka osobka to u mnie krotko.Nie chcesz sie
      podporzadkowac, jestes dorosly - to prosze na swoje idziesz i mi nie zawracasz
      glowy.Twoi rodzice tez chca troche pozyc, a nie tylko sie zamartwiac co tez
      synalek zwojowal dzisiejszego dnia..Tyle ze blad gdzies zostal popelniony o
      wiele wczesniej bo dzieciak przestal sie ich sluchac juz chyba wieki temu.
      Mam nadzieje ze kilka radykalnych ciec postawi na ziemi twojego brata i
      wszystko wroci do normy.Ale wlasnie mysle ze musi nastapic cos drastycznego.Nie
      durne szlabany, ktorych nikt nie jest w stanie kontrolowac.Radykalne
      ciecie.Niech rodzice zmienia zamek w drzwiach ze nie bedzie mogl wejsc do domu
      i niech wyjada na weekend i zobaczymy co synus zrobi.Tymczasowo go wymeldowac i
      nich sie martwi.Z pewnoscia wiele razy twoja mama uslyszala ze on jest dorosly
      imoze robic co chce.No to niech robi.Niech zacznie byc dorosly i niech wezmie
      odpowiedzialnosc za swoje postepowanie.Bedzie jej trudno i ciezko bo to
      przeciez jej dziecko, ale....
      pozdrawiam
      • pchelka_81 Re: Porozumienie z 19-latkiem 11.08.06, 20:02
        Żeby to tylko było takie proste.
        Matka niestety w wielu sytuacjach wybrania swojego synalka, między innymi przed
        wojskiem, które - też uważam - nauczyłoby go szacunku do starszych.
        Wiem że to ciężki temat, bo dzieciak niestety jest dorosły.
        • jacksparrow1 Re: Porozumienie z 19-latkiem 11.08.06, 21:51
          pchelka, to nie pozostaje ci nic innego jak pozostawic matke w jej wlasnym
          sosie.Skoro jest slepa i glucha, skoro nie moze zrozumiec ze ten desperacki
          czynodciecia od pepowiny dobrze zrobi synowi, to co mozesz zrobic?
          Ja mialam kilka dyskusji z pewna osoba ktora narzekala na swego syna ( nie ze
          miala takie az problemy) i poradzilam ostre podejscie do sprawy.To nie to nie
          mozna np zbudzic osobnika po nieprzespanej nocce i zrobieniu totalnego sajgonu
          w kuchni bo wrocil glodny bo on musi odespac, on jest zmeczony.teraz czlowiek
          ma wlasna rodzine, nadal do matki wpada po to zeby sie najesc, pospac, ale nic
          zeby pomoc.Narzeka , a na moje to po co go karmisz - ma swoj dom.To nie on taki
          przemeczony.No to sorki.
          Wiem martwisz sie bo to twoja matka takze, twoj brat, ale co poradzisz?
          Jedyne co mozesz teraz miec to nadzieje ze jednak mlodzieniec sie nawroci na
          droge rozsadku i wszystko sie wyprostuje.
          Pozdrawiam
      • titta Re: Porozumienie z 19-latkiem 11.08.06, 21:53
        Z paczatkiem sie zgodze. Tylko stanowczosc i nie chronienie przed konsekwencja
        swoich czynow moze pomoc. I uznanie za doroslego. Jesli matka bedzie go dalej
        chronic to moze ja (was) terroryzowac przez wiele lat, a moze byc gorzej.
        Oczywiscie trzeba sie liczyc z tym, ze chlopak nie wyjdzie na prosta.
        Co do reszty: przylanie nie jest rozwiazaniem. Bo wyglada mi na to, ze sytuacja
        jest wynikiem braku kontaktow (wlasnie poza laniem), glownie z ojcem.
        Wydaje mi sie, ze rodzice (wlsnie rodzice) potrzebuja dorego psychologa.
Pełna wersja