o teściowej:-(((

12.08.06, 09:57
słuchajcie - poradzcie mi jak walczyć z nierformowalną tesciową, której
tłumaczy sie jak małemu dziecku zeby nie dawała mojemu 5 letniemu synowi
słodyczy (mamba, skttles, dumle i inne paskudztwa) a ona z debilnym usmiechem
stwierdza ze wszyscy dziadkowie daja swoim wnukom słdycze i dalej mu je wpych
a przy obiedzie, które niestety czasem w jej towarzystwie musze jesć ma
pretensje do Olka ze nie je porzadnie (jakma jesć skoro jest zapchany
słdyczami?)po czym jest w stanie po tym samym obiedziewepchnac mu nastepna
pczke mamby albo skittlesów. walcze z tym cholerstwem od 4 lat, chciałam by
moje dzieckojak najpóxniej poznało smak cukru aLE PRZY TEJ KRETYNCE MI TO NIE
WYSZŁO i odbywam wieczna walke przy kazdym posiłku. POiwedzcie jak przemówić
do rozumu babie zwyczjnie głupiej? Najgorsze jest to ze za 8 m-cy urodze
drugie dziecko i horror rozpocznie sie od poczatku....
    • inka281 Re: o teściowej:-((( 12.08.06, 11:12
      Skąd ja to znam... Tylko, ze ja mam 8 latka. I mój 8 laek już wie , że przed
      obiadem nie je się słodyczy.
      Pozdrawiam...
    • gintaras2 Re: o teściowej:-((( 12.08.06, 11:15
      Porozmawiaj z nią jeszcze raz. Powiedz, że bardzo zależy ci na tym żeby dzieci
      nie jadły takich sztucznych łakoci. Możesz jej zaproponować żeby zamiast tych
      cukierków upiekła placek z owocami, albo zrobiła mu kisiel z żurawin z tartym
      jabłkiem i dała go z herbatnikiem. Może zrozumie ze chcesz zaoszczędzic dziecku
      bolesnych wizyt u dentysty. Synek napewno przyzwyczaił sie do tego ze dostaje
      od babci słodycze, wobec czego mozesz jej powiedziec ze to nie on powinien
      decydować czy dostanie cos słodkiego tylko ty. Może uda sie jakis
      kompromis...powodzenia.
    • lola211 Re: o teściowej:-((( 12.08.06, 11:16
      Pozostaje izolacja albo odpuszczenie tematu.Nie demonizujmy tych slodyczy, naprawde.
      • kenzo77 Re: o teściowej:-((( 12.08.06, 11:55
        Zależy jakie masz z nią relacje. Albo porozmawiaj tak jak z dorosłym
        człowiekiem, albo zmuś męża do skutecznego załatwienia tej sprawy, albo postaw
        jakieś ultimatum, np jeśli nie przestanie to Ty przestaniesz bywać u niej na
        obiadach. Ale wyskocz z tym ultimatum po dłuższej dyskusji, kiedy baba
        zdecydowanie powie, że nie zastosuje się do Twojej prośby za nic w świecie.
        Postaraj się, żeby mąż był przy tej rozmowie i poparł Cię.
        Moja koleżanka przyniosła kiedyś takiej "słodziutkiej" babci rachunek od
        dentysty mówiąc "przykro mi mamuś, ale to dodatkowe rachunki za gumy i cukierki".
        Ponoć podziałało smile
        • abetyna Re: o teściowej:-((( 12.08.06, 14:34
          własnie o tych rachunkach od dentysty pomyślałam,wybuieram sie wkrótce z synem
          zobaczymyefekty wizyty, oczywiście, mam nadzijez e wyjdziemy po kontroli bez
          leczenia zadnego ale gdyby cos to własnei pomyślałam o takiej strategii. Co do
          męża, on niestety uważa ze ja przesadzam, nie sest po mojej stronie, a Tesciowa
          jest po prostu człowiekiem, który nigdy nie przyzna sie do opełnionego błedu,
          jest idealny i w kazdeej rozmowie, dyskusji wygrywa, tzn ma ostatnie słowo. JA
          niegdy nie przyznajejej racji jezli jej nie ma no i efekt taki ze wychodze na
          bezczelna smarkatą co sie stawia - walka z wiatrakami..........
Pełna wersja