niezrozumienie, zlosc, samoagresja

14.08.06, 10:32
nasz syn ma prawie poltora roku. generalnie dobre z niego dziecko smile
ostatnio jednak mamy z nim pewien problem. wiem, ze to wiek pelen problemow,
trzeba byc cierpliwym i przeczekac... opisze jednak nasza sytuacje, moze ktos
cos poradzi.

od niedawna syn miewa od czasu do czasu ataki zlosci. i nie chodzi tylko o
zlosc w momencie, gdy cos dzieje sie nie po jego mysli (trzeba wraca do domu
ze spaceru, wyjsc z wanny itp). zlosci sie rowniez w sytuacji, gdzie nie
potrafimy go zrozumiec. cos sie dzieje, widac to wyraznie, ale nie wiemy co i
nie wiemy co zrobic, by bylo dobrze. na przyklad bawi sie jakas zabawka. nagle
zaczyna sie zloscic i oddaje nam zabawke. no wiec ja zabieramy... ale wtedy on
zlosci sie jeszcze bardziej sad no to oddajemy zabawke - zlosc sie eskaluje...
nie robimy nic... nadal zlosc... o co chodzi??? nie rozumiem, skad ta zlosc i
jak reagowac? kazda reakcja doprowadza do eskalacji zlosci, brak reakcji tez...

no sposon wyrazanie zlosci sad czesto (choc nie zawsze, czasem jest tylko
placz), gdy synek sie zlosci, zaczyna "robic sobie krzywde". w jego wypadku
jest to jakby bicie-drapanie sie po glowie i twarzy. ciezko to opisac, jakby
gwaltownie opedzal sie od czegos, co mu siedzi na glowie lub na buzi. widac,
ze che sprawic sobie bol, choc zbytnio sie nie pokaleczy, palce ma zgiete tak,
ze raczej sie sie drapie paznokciami. przeraza mnie ten widok sad on tak robil
od malenkosci, jak sie bardzo zloscil, ale bardzo rzadko, teraz jest to
czestsze. wynika albo ze zlosci, gdy cos jest nie po jego mysli, lub ze zlosci
z niezrozumienia, jak opisalam powyzej. i na ogol caly czas, jak to robi,
patrzy sie nam prosto w oczy...
... nie moge patrzec na te jego akcje sad
nie wiem, jak reagowac sad

wiem, ze to naturalne (walenie glowa w sciane przez niektore dzieci...), ale
moze ktos cos podpowie? z gory dziekuje smile


``````````````````
kurczak: 03.03.05
    • martaglowacka Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 14.08.06, 11:13
      Może to głupie, ale chyba powinnaś bardziej przypatrywać się synkowi. Ja np.
      dużo czasu spędzam z dziećmi (syn 5 lat, córcia 14 miesięcy) bawiąc się różnymi
      zabawkami na dywanie (w tym klockami itp). Moja córcia też często podaje mi
      jakąś zabawkę z "niemą prośbą" o coś (rozłożenie, złożenie, zabranie, zamianę
      itd.). I w zasadzie tylko dzięki temu, że siedzę z nią podczas tej zabawy i
      patrzę co robi jestem w stanie jej pomóc bo domyślam się o co chodzi. Ja wiem,
      że to trudne, ja akurat mam ten luksus, że nie pracuję, więc właśnie dzieciom
      poświęcam większość czasu. Może właśnie dzięki temu mój synek nie przechodził
      ani napadów złości, ani buntu 2-latka, ani scen w sklepach i w ogóle nic z
      takich rzeczy.
      Jak synek się już tak bardzo złości, to warto mocno go przytulić, tak aby
      ograniczyć mu ruchy i trzymać aż się uspokoi - to wyczytałam na innych forach,
      sama nie miałam okazji sprawdzić.
      Pozdrawiam i dużo sił życzę
      Marta
      • kura17 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 14.08.06, 11:24
        w czasie zabawy czesto mu sie przygladam, czasmi wydaje mi sie, ze wiem, czego
        on chce... ale jak probuje to zrobic, to on sie zlosci jeszcze bardziej... tak
        jakby denerwowalo go, ze nie potrafi tego zrobic SAM, a jak mama zrobi, to juz
        nie to samo... ale czasem zlosc jest gwaltowna, nie wiadomo, co ja powoduje - np
        bawi sie jakims pudelkiem, nagle nim rzuca, zlosci sie, bierze z powrotem, znow
        rzuca... o co chodzi?... wink
        dziekuje za rady, oczywiscie przytulam i probuje, by nie zrobil sobie krzywdy.

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
    • agab51 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 14:41
      także przeszłam przez taki etap z moją córką. jak masz reagować?- powinnaś
      zachować spokój. będziesz spokojna ty, to i maluchowi się udzieli i szybciej się
      wyciszy.
      po drugie powinnaś poświęcić max uwagi dziecku. na zasadzie: nie obserwacja jak
      się dziecko bawi, ale faktycznie się z nim bawić. tak, żeby mama była dla niego
      całkowicie. ja wyłączałam na czas zabawy telewizor, radio, wszelkie
      przeszkadzajki. świetne jest czytanie książeczek, układanie puzzli, coś co
      wycisza i uspokaja.
      no i nie można dopuścić do zrobienia sobie krzywdy. z kazdym dniem dziecko jest
      silniejsze i naprawdę może sobie zrobić w tym amoku krzywdę, np. tłuczenie
      głową- córka uderzała główką o podłogę, dopóki to był dywan, to nic jej się nie
      stało, ale jak już walnęła w szafę, w jej narożnik, czy w mur, to z czoła lała
      się krewuncertain
      na pocieszenie mogę dodać, że córce przeszła autoagresja w momencie, gdy
      nauczyła się mówić, wyrażać słowami co chce, czego nie chce. choć złość nadal
      okazuje wybuchając, czasem histeryzując (a ma już skończone 4lata). od początku
      też dobrze jest nazywać złe emocje: jesteś zły, niezadowolony, nie podoba ci się
      to, nie lubisz tego. i akceptować te emocje. nie wolno zaprzeczać.
      • kura17 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 20:42
        my sie sporo z synkiem bawimy. gdy mamy czas (tzn nie robimy czegos akurat
        niezbednego, jak na przyklad poranna toaleta calej rodziny itp), to na ogol
        jedno z nas siedzi z malym na podlodze, proponujac zabawe. wycofujemy sie wtedy,
        gdy syn po prostu bawi sie sam i widac, ze nas nie chce. czasem sam nam to daje
        do zrozumienia wink oczywiscie mamy tez czas, gdy chcemy miec spokoj od zabawy,
        ale i wtedy syna nie przepedamy, a jedynie "wymagamy" chwili spedzenia czasu
        tak, jak my chcemy. na przyklad popoludniowa kawa w weekendy - wtedy nie bawimy
        sie z synkiem na podlodze (20-30 minut), ale on moze wybrac, czy woli bawic sie
        sam, siedziec z nami i "popijac kawe" (ja pije zbozowke z mlekiem, wiec i on ze
        mna moze, bardzo lubi smile, czy troche poszalec po sofie.

        tez mam nadzieje, ze ta zlosc w duzej mierze wynika z niezrozumienia i minie,
        gdy syn nauczy sie lepiej mowic.

        staram sie reagowac ze spokojem, ale, zwlaszcza na poczatku, bylo mi ciezko -
        taka autoagresja wyglada okropnie sad teraz troche sie uspokoilam, staram sie
        albo ignorowac, gdy nie jest to zbyt gwaltowne, lub uniemozliwiac, gdy widze, ze
        bije-drapie sie szalenczo.
        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • agab51 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 21:07
          moja córka na ignorowanie z mojej/naszej strony bardzo źle reagowała. jakby
          dodatkowo dodawano jej negatywnych bodźców. zaobserwuj jak jest z twoim synkiem.
          bo może jednak lepiej reagować.
          przede wszystkim nie pozwól na wyrządzenie sobie krzywdy, a może przy okazji
          odwrócić uwagę. pomaga spokój i zabawy wyciszające.
          dziecku z pewnością minie, albo chociaż zmnieszy się ilość takich reakcji, gdy
          nauczy się porozumiewać.
          nie tak łatwo panować nad swoimi emocjami, nawet ludzie dorośli miewają z tym
          problemy. ja np. jestem cholerykiem, i nerwusem, dołożyć do tego zmęczenie, i
          tez wybucham, taka jestem. i wcale nie dziwiłam się, że moja córka miała takie
          zachowania.
          pozdrawiam.
          • kura17 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 21:28
            tak, odwracanie uwagi dosc dobrye wychodzi.
            ale nie zawsze jest to od razu mozliwe - na przyklad gdy "atak" nastapi w
            stoleczku do karmienia - zanim wyciagne go i zabiore gdzies, by odwrocic uwage,
            pooklada sie kilka razy po glowie... a bez wyciagania ze stoleczka raczej
            odwrocic uwagi sie nie da (a moze ja nie potrafie?? na pewno samo zagadywanie go
            wtedy nie dziala).
            z zabaw wyciszajacych to u nas najlepiej sprawdza sie ogladanie ulubionej ksiegi smile

            synek jest raczej spokojny, nie ma tych atakow czesto i na ogol nie sa bardzo
            gwaltowne. ale jak juz sa, to wygladaja okropnie.
            i tak sie czasem zastanawiam, skad sie bierze pomysl na takie, a nie inne
            zachowanie? czemu akurat okladanie sie po glowie i po twarzy? nikt go tak nie
            bije (ani nikogo innego), nikt go w ogole nie bije (nie uznajemy z mezem nawet
            klapsa), my z mezem jestesmy raczej spokojni i nie-nerwowi...
            on bardzo (BARDZO! wink nas podpatruje, ale tego na pewno nie widzial...

            OT: co do podpatrywania - ostatnio usmialam sie setnie, jak synek podszedl do
            mnie z wykalaczka, ktora gdzies znalazl, kazal mi otworzyc buzie i zaczal mi
            grzebac w zebach... smile))

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
            • agab51 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 21:51
              mały nie radzi sobie z emocjami, coś chce, lub czegos nie chce, a nie potrafi
              tego powiedzieć.
              chociaz ja, jak napisałam wcześniej, jestem nerwowa, też nie pokazywałam córce
              jak bić się w głowę, czy uderzać czołem o podłogęwink dziecko samo znalazło swój
              sposób na wyładowanie się. skąd się to bierze, nie wiem, nie mam w tej
              dziedzinie wykształcenia, jedynie opisuję własne doświadczenia.
              życzę powodzenia. pozdrawiam.
              • kura17 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 15.08.06, 22:21
                dzieki za pogadanie ze mna smile

                ``````````````````
                kurczak: 03.03.05
    • mamusia111 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 16.08.06, 08:56
      Witaj.Moja Ninka jest z 4.o4.2005r i od dłuższego czasu mam z nia podobny
      problem.Też rzuca zabawkami, denerwuje się itp a także czasami bije się po buzi
      (niewiem skąd jej się to wzieło bo nigdy tego niewidziała w domusad...)Ja
      poprostu jak ma atak złości daje się jej wykrzyczeć,mówie mamusia cię
      niesłyszy, za cicho, wykrzycz się i skutkuje to bo sie uspokaja.Bić się jej
      niedaje łapie wtedy ja za raczki przytulam mocno i mówie że jest ładną grzeczną
      dziewczynką i one tak nierobiąl.Dodatkowo też mówie że ja kocham bardzo tą
      buzie i niepozwole jej bić(czesto wtedy daje mi buzi na przeprosiny)Zauważyłam
      że jak cos małej niewychodzi, nieumie czegos zrobic tak jak by chciała to sie
      złości i wtedy się jej pytam czy mamusia ma pomóc.Ale czasami złości się bez
      widocznego powodu to wtedy daje jej "swobode"niech wykrzyczy się(trwa to ok.5
      min)i jej przechodzi.Moim zdaniem nawet dziecko musi dać upust flustracji i
      zlych emocji nagromadzonych,a uspokajanie w tych przypadkach niema sensu.Bo
      powiedzcie jak wy macie zły chumorek, lubicie jak ktoś ma siłe was pociesza???
      Ja nie, a córka jest małą kopią, a ja jestem złośnicą i ona też dlatego
      pozwalam jej na chwilke krzyku a potem jest ok.Wszystko zależy od temperamentu
      dziecka
      POZDRAWIAMY EWELINA I NINKA
      • mamusia111 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 16.08.06, 08:59
        mała jest z 4.03.2005r.Zauważyłam że wkradł się błąd dopiero po wysłaniu
        postu.Mam nadzieje że troszkę Pomogłyśmy.Jeszcze raz pozdrawiamy
      • kura17 Re: niezrozumienie, zlosc, samoagresja 16.08.06, 10:35
        wykrzyczec mu sie pozwalam smile
        ale nie chce, zeby sobie zrobil krzywde tym biciem-drapaniem...
        dziekuje za podpowiedzi, widze, ze nasze dzieci sa prawie w tym samym wieku smile

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
Pełna wersja