kura17
14.08.06, 10:32
nasz syn ma prawie poltora roku. generalnie dobre z niego dziecko

ostatnio jednak mamy z nim pewien problem. wiem, ze to wiek pelen problemow,
trzeba byc cierpliwym i przeczekac... opisze jednak nasza sytuacje, moze ktos
cos poradzi.
od niedawna syn miewa od czasu do czasu ataki zlosci. i nie chodzi tylko o
zlosc w momencie, gdy cos dzieje sie nie po jego mysli (trzeba wraca do domu
ze spaceru, wyjsc z wanny itp). zlosci sie rowniez w sytuacji, gdzie nie
potrafimy go zrozumiec. cos sie dzieje, widac to wyraznie, ale nie wiemy co i
nie wiemy co zrobic, by bylo dobrze. na przyklad bawi sie jakas zabawka. nagle
zaczyna sie zloscic i oddaje nam zabawke. no wiec ja zabieramy... ale wtedy on
zlosci sie jeszcze bardziej

no to oddajemy zabawke - zlosc sie eskaluje...
nie robimy nic... nadal zlosc... o co chodzi??? nie rozumiem, skad ta zlosc i
jak reagowac? kazda reakcja doprowadza do eskalacji zlosci, brak reakcji tez...
no sposon wyrazanie zlosci

czesto (choc nie zawsze, czasem jest tylko
placz), gdy synek sie zlosci, zaczyna "robic sobie krzywde". w jego wypadku
jest to jakby bicie-drapanie sie po glowie i twarzy. ciezko to opisac, jakby
gwaltownie opedzal sie od czegos, co mu siedzi na glowie lub na buzi. widac,
ze che sprawic sobie bol, choc zbytnio sie nie pokaleczy, palce ma zgiete tak,
ze raczej sie sie drapie paznokciami. przeraza mnie ten widok

on tak robil
od malenkosci, jak sie bardzo zloscil, ale bardzo rzadko, teraz jest to
czestsze. wynika albo ze zlosci, gdy cos jest nie po jego mysli, lub ze zlosci
z niezrozumienia, jak opisalam powyzej. i na ogol caly czas, jak to robi,
patrzy sie nam prosto w oczy...
... nie moge patrzec na te jego akcje
nie wiem, jak reagowac
wiem, ze to naturalne (walenie glowa w sciane przez niektore dzieci...), ale
moze ktos cos podpowie? z gory dziekuje
``````````````````
kurczak: 03.03.05