mama i mała córeczka w środku komunikacji publ.

16.08.06, 11:04
Wracałam z długiego weekendu, podróż odbywała się klikunastoosobowyn busem.
Przede mną usiadła dziewczyna z 2,5-3-letnią córeczką. Dziecko strasznie
wrzeszczało, wyło, wyrywało się i po prostu było bardzo nieznośne, ale to w
sumie nie jest najważniejsze, w końcu to tylko małe dziecko. Gorzej, że mama,
kompletnie sobie z tą dziewczynką nie radziła, nie potrafiła jej w żaden
sposób niczym zainteresować, kiedy mała wreszcie umilkła, bo zajęła się
butelką z napojem, mama zaraz zabrała jej tę butelkę, więc wrzask od
początku. Widać było od razu, że mała kompletnie olewa to, co matka jej mówi,
a matka z kolei nie ma pojęcia jak zająć dziecko, nie miało żądnych zabawek,
książeczek, tego, co mogłoby skupić uwagę, mimo że podróz była dosyć długa.
Nie mam dzieci, ale miam sporo młodsze rodzeństwo, więc dziecięce zwyczaje i
obyczaje są mi trochę znane. Sama nie wiem, czy ja się czepiam, chociaż
wszyscy pasażerowie byli równie umęczeni, a podróżowali tam również ludzie z
dziećmi.
    • anetina Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 16.08.06, 11:08
      nie mam takich problemów
      ale czasami zdarza się taki dzień, że właśnie Małego nie można uspokoić
      niczym zainteresować

      po prostu może i matka i córka były zmeczone
      może już po prostu inaczej nie mogły się zająć

      • molla7 Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 16.08.06, 11:15
        trudna sprawa. nasze dziecko zniosło pogodnie 8 godzin w pociągu, jeszcze przy tym zabawiajac reszte osob w przedziale. Duzo zalezy od dziecka, jeszcze wiecej od matki. załamuje rece nad takimi nieporadnymi mamami. Nie moga pojąc słowa: konsekwencja i stanowczośc, a potem to juz tylko mozna na tory pojsc, jak sie wciaz od nowa czyta o nich.
        • anetina Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 16.08.06, 12:05
          to nie tylko zależy od wychowania
          np. mój Mały również bez problemu przejeżdzi pociągiem ponad 7 godzin, właśnie
          co dopiero wróciliśmy z takiej jazdy
          nie mam z nim problemów jadąc autobusem, busem czy czymś innym

          ale są dni, że jest ciężko z nim wytrzymać w sklepie czy na spacerze
          najgorzej jest jak się nie wyśpi

          oczywiście nie ma wtedy jakiś wybuchów
          daję radę nad nim zapanować

          ale są dzieci i mamy obok takie w otoczeniu, że nic na takie zachowanie nie
          skutkuje
    • alabama8 Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 18.08.06, 15:30
      ... no właśnie, zależy od dnia, zależy od dziecka, zależy czy wyspane, czy
      nakarmione, czy nie zmęczone i taaak dalej ...
      Ostatnio trzygodzinną podróż pociągiem z moim trzylatkiem spędziłam samotnie w
      przedziale, młody podrywał studentkę z przedziału obok, wyżebrał jabłko,
      długopis. 3 godziny stał tam w drzwiach.
      Przedwczoraj 20 minut w pociągu podmiejskim to był koszmar - brykał, fikał,
      zaczepiał ludzi, biegał z końca w koniec, mamrotał pod nosem jakieś magiczne
      zaklęcia typu "pembe-papo".
      Ciekawe jakie wnioski wysnuła studentka (uroczy) a jakie pasażerowie
      podmiejskiej kolejki (cholerny bachor). wink
      • default Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 18.08.06, 15:45
        alabama8 napisała:

        > Ciekawe jakie wnioski wysnuła studentka (uroczy)

        No nie wiem, może niekoniecznie. Ja np. nie znoszę jak mnie zaczepiają obce
        dzieci, choćby nie wiem jak urocze i gdyby mi jakiś dzieciak stał trzy godziny
        w drzwiach przedziału to chyba by mnie coś trafiło.
        • ibulka Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 18.08.06, 20:34
          Moja Julia to anioł, jeśli chodzi o podróże - od jakichś 3 miesięcy. Lubi
          jeździć samochodem - podziwia widoczki za oknem, w pociągu chodzi po
          przedziale, czasami zajrzy do innego, kiedy jedziemy nad morze - lubi brykać po
          łóżkach w kuszetce. W tramwaju czy autobusie siedzi u mnie na kolanach, patrzy
          w oczy innym pasażerom.
          Daria też jest bardzo grzeczna, nie znosi tylko autobusów i tramwajów.
          Natomiast Łukasz to istny potwór. Nie krzyczy, nie piszczy, nie śpiewa, ale
          gada jakieś swoje rymowanki, biega gdzie się da i głośno, głupkowato śmieje.

          Czasami mam ochotę odprowadzić go do innego przedziału w pociągu albo dać
          jakiemuś pasażerowi w autobusie i udawać, że to nie mój potwór big_grin

          Ale i tak jest dobrze :o))
          • sek_unda Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 18.08.06, 22:14
            Mrówkojadzie, chciałabym ci dać na jeden dzień mojego synalka, ciekawe ile
            byście wytrzymali razem. Dla ciebie głuchota gwarantowana, a im bardziej
            starasz się odwrócić jego uwagę, zająć czymś, tym bardziej się nakręca. Pewnie
            szybko straciłabyś cierpliwość. Jestem konsekwentna, stanowcza i nie myśl
            sobie, że każde dziecko jest podatne na takie metody z książek. Nie znasz życia
            skoro myślisz, że matka zawiniła w tej sytuacji. Pewnie miała już serdecznie
            dość. Znam to z autopsji.
    • sabko Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 19.08.06, 11:50
      Mrówkojadzie czasem naprawdę bardzo ciężko jest zająć czymś dziecko. Moja mała
      np nie cierpi jeździć i mogę mieć tysiąc zabawek a tak czy tak będzie wrzask.
      Nie odwarzyłabym się jechać z nią autobusem ale widzać czasem nie ma wyjścia.
      Jestem pewna, że na nasz temat też powstałby podobny post, mimo że na ogół mała
      jets bardzo grzecznym dzieckiem a ja uważam się za wcale nie najgorszą mamę.
      Poprostu Oliwka ma teraz taki okres , że nie nawidzi jeździć smile
      --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36195
      Zapraszam na moje forum
      Niski APGAR - trudne początki
    • nangaparbat3 zagadka 19.08.06, 12:16
      >>>kiedy mała wreszcie umilkła, bo zajęła się
      butelką z napojem, mama zaraz zabrała jej tę butelkę, więc wrzask od
      > początku.


      I to jest bardzo ciekawa obserwacja, dla mnie najwazniejsze zdanie w calym
      poście.
      Dla mnie zagadka: dlaczego matka odebrała corce butelkę? No dlaczego?
      • sek_unda Re: zagadka 19.08.06, 12:58
        A może właśnie była kosekwentna? Np. wcześniej dziecko wylewało sok, albo
        rzucało butelką i mama powiedziała, że nie dostanie butelki, aż zajadą na
        miejsce. Więc teraz MUSIAŁA tą nieszczęsną butelkę zabrać. A Mrówkojad
        zinterpretował sobie to po swojemu. Łatwo jest osądzać jak się jest tylko
        przypadkowym obserwatorem, ale łatwo jest się wtedy w sądzie pomylić.
        • monika_jo Re: zagadka 22.08.06, 09:24
          Konsekwencja konsekwencją, ale to odebranie butelki to chyba przesada. Kara dla
          małego dziecka za coś co zrobiło dawno jak wiemy nie ma sensu bo ono i tak nie
          pamięta o co chodziło. Ma sens tylko wymierzona od razu. Mam 3,5 letnią córkę i
          wiem jak to bywa w gorsze dni. Jednego dnia anioł, a drugiego da popalić smile Ale
          autobusami podróżuję codziennie i niestety jest wiele mam na których widok
          ciśnie się do ust tylko jedno słowo: dobrze, że to nie moja matka.
      • bri Re: zagadka 22.08.06, 10:02
        Ja mam zasadę, że dziecko ma się napić i odstawić butelkę z napojem więc w
        podróży byłoby tak samo. (po pierwsze próchnica a po drugie jak nie jest już
        spragnione to zaczyna się bawić piciem a potem wszystko się lepi).
        Bywają dni, że największe aniołki zachowują się nieznośnie. Właśnie wróciliśmy
        z wakacji gdzie przejechaliśmy samochodem 4.700 km, z naszą półtoraroczną
        córeczką. Wszystkie te przejazdy zniosła lepiej niż podróż z Warszawy do
        Zamościa w zeszły piątek. Nie ma reguły.
        • monika_jo Re: zagadka 22.08.06, 11:07
          Zasada, że dziecko ma się napić i odstawić butelkę jest również moim zdaniem jak
          najbardziej ok, ale autorka postu pisała tutaj nie o piciu tylko o tym, że
          dziecko zajęło się butelką, może po prostu sie jej przyglądało. Moim zdaniem
          trzeba zawsze zastanowić się co jest w danej chwili priorytetem. Mojej córce nie
          wolno wyjmować moich rzeczy z torebki co nie zmienia faktu, że podczas ostatniej
          10-cio godzinnej podróży samochodem (była ulewa i nie było mowy o przystanku pod
          koniec jazdy) mała dostała moja portmonetkę do ręki i przez ostatnią godzinę
          jazdy oglądała karty kredytowe, dowód i prawojazdy, z uporem maniaka
          powtarzając, że jest teraz dorosła i właśnie jedzie na zakupy smile
          • bri Re: zagadka 22.08.06, 11:14
            Może faktycznie źle założyłam, że "butelka z napojem" oznacza picie z butelki.
            Ale skoro dziecko niczym nie chciało się zająć to nie sądzę, żeby zakręcona
            butelka miała je jakoś nadzwyczajnie zainteresować wink
    • kropkacom Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 19.08.06, 13:28
      Tu mama 3,5 letnich bliźniaków. Niestety podróż z tak małym dzieckiem autobusem
      to nic przyjemnego i znam to z autopsji.Zaryzykowała bym nawet stwierdzenie że
      to sytuacja prawie ekstremalna a dzieci z źle znoszą takie sytuacje. Powinnaś
      zrozumieć mrowkojad2 że nie zawsze udaje się nam zapanować nad naszymi
      pociechami. Nie robimy tego złośliwie. Nie możesz na podstawie tak krótkiej
      obserwacji wyciągać wniosków typu: "mała kompletnie olewa to, co matka jej
      mówi" lub "matka z kolei nie ma pojęcia jak zająć dziecko". Jutro mam
      zaplanowaną 2,5 godzinną jazde autobusem do Pragi z bliźniakami. Mam nadzieje
      że będzie ok. Pozdrawiam.
    • steffa Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 21.08.06, 22:25
      Ech, są różne dzieci. A tych zmęczonych nie sposób 'czymś zająć'. Sama zobaczysz jak będziesz w tej
      sytuacji. Bardzo łatwo jest oceniać inne matki z zewnątrz.
      • myelegans Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 22.08.06, 04:14
        Zgadzam sie rozne dzieci, rozne sytuacje, czasami jestesmy zmuszeni przebywac z
        naszymi dziecmi tam gdzie sa inni ludzie i mamy male pole manewru jak
        zajac/odwrocic uwage/zabwawic takiego 2-3 latka.

        Nasz syn jest podroznikiem, ale glownie samochodowym czeste 5-7 godzinne wyprawy
        samochodem znosi dobrze, ale ja musze miec przygotowany program
        rozrywkowo-artystyczny. Za miesiac lecimy przez Atlantyk, sama z dwulatkiem, w
        nocy, 10 godzin. Bede miala zabawki, przegryzki, ksiazki, jego kocyk i misia,
        ale gwarantuje, ze te wszystkie srodki zadzialaja i nie zdarzy mi sie jakis maly
        lub wiekszy "meltdown".
        Bede musiala uwazac, zeby nie lazil po samolocie, nie zaczepial ludzi (ja nie
        lubie jak mnie dzieci zaczepiaja, nie wiem jak mam reagowac, poza tym wole
        czytac ksiazke), nie kopal w siedzenie, nie bawil sie lampka i nawiewem i co tam
        jeszcze wymysli. Dochodzi stres, zmeczenie, niedojedzenie z nadmiaru atrakcji,
        to jest mieszanka wybuchowa. Ale w takim wypadku to powinnismy sie zamykac w
        domu i nigdzie nie wyjezdzac, az juz zupelnie powyrastaja.
        Dobra praktyka, ktora u mnie dzialala jak bylam niematka, to zabieralam wszedzie
        korki do uszow, nawet do pociagu, albo walkmena.
        NO coz zyjemy w spoleczenstwie.
        • ada1077 Re: mama i mała córeczka w środku komunikacji pub 22.08.06, 17:12
          A mój syn (4 lata) do niedawna dobrze znosił podróże, niestety ostatnio dopadła
          go choroba lokomocyjna i każda podróż samochodem to koszmar. Sama jako dziecko
          nie znosiłam jazdy autobusami, tramwajami. Wolałam iść pieszo kilka km niż
          wdychać smród spalin i spoconych ludzi często z nieświerzym oddechem
          huchających nade mną bo od razu zbierało mi sie na wymioty. Moja mama też się
          ze mną umęczyła, bo przez te mdłości byłam bardzo nieznośna, potrafiłam ludziom
          wprost powiedzieć, że śmierdzą. Ja bardzo dobrze rozumiem wszystkie dzieci,
          które cierpią w czasie podróży środkami komunikacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja