mrowkojad2
16.08.06, 11:04
Wracałam z długiego weekendu, podróż odbywała się klikunastoosobowyn busem.
Przede mną usiadła dziewczyna z 2,5-3-letnią córeczką. Dziecko strasznie
wrzeszczało, wyło, wyrywało się i po prostu było bardzo nieznośne, ale to w
sumie nie jest najważniejsze, w końcu to tylko małe dziecko. Gorzej, że mama,
kompletnie sobie z tą dziewczynką nie radziła, nie potrafiła jej w żaden
sposób niczym zainteresować, kiedy mała wreszcie umilkła, bo zajęła się
butelką z napojem, mama zaraz zabrała jej tę butelkę, więc wrzask od
początku. Widać było od razu, że mała kompletnie olewa to, co matka jej mówi,
a matka z kolei nie ma pojęcia jak zająć dziecko, nie miało żądnych zabawek,
książeczek, tego, co mogłoby skupić uwagę, mimo że podróz była dosyć długa.
Nie mam dzieci, ale miam sporo młodsze rodzeństwo, więc dziecięce zwyczaje i
obyczaje są mi trochę znane. Sama nie wiem, czy ja się czepiam, chociaż
wszyscy pasażerowie byli równie umęczeni, a podróżowali tam również ludzie z
dziećmi.