nikt mnie nie kocha

16.08.06, 12:16
Moja córeczka 5 lat, wielki pieszczoch, ostatnio przesadza z wymuszaniem
adoracji. Gdy przytulam starszą córkę to Zosia natychmiast odchodzi i zaczyna
jęczeć "Nikt mnie nie kocha , nikt mnie nie lubi, UUUUUUU" Moje zapewnienia
idą gdzies w eter a ona konynuuje. Wczoraj zaczęłam, że mam dwie ręce i dwie
nogi i mogę jednocześnie przytulać obydwie córeczki. To z ociąganiem przyszła
ale usiadła mi na kolanach tak, że nie mogłam jej utrzymać. To jest moja wina
ja wiem, że jest to efektem nadmiernych czułości. Ale jak zacząc to
normalizować? Może ktoś ma osiągnięcia w podobnych sytuacjach.
    • nangaparbat3 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 12:57
      Dlaczego uważasz, ze to efekt nadmiernej czulości? Mnie sie wydaje, ze to
      normalne. W kazdym razie moj kot i pies zachowuja sie identycznie - corka jest
      jedynaczką, ale jeszcze do niedawna (teraz 15) potrafiła pytac, czy ją kocham,
      a przytulanie sie zawsze u nas bylo na porządku dziennym.
      Przytulaj ile zechce, poki chce, samo jej przejdzie. Jak zaczniesz cos z tym
      kombinować, mozesz narobić bidy.
    • jola_ep Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 19:54
      > Moja córeczka 5 lat, wielki pieszczoch, ostatnio przesadza z wymuszaniem
      > adoracji.

      Bo to wiek, gdy mama jest wyjątkowym idolem wink

      > Gdy przytulam starszą córkę to Zosia natychmiast odchodzi i zaczyna
      > jęczeć "Nikt mnie nie kocha , nikt mnie nie lubi, UUUUUUU"

      Ja po dziś dzień (moja córa ma 11 lat, syn prawie 7) muszę każdemu z osobna
      mówić, że kocham je _najbardziej_ smile (ale mam dobrze, bo są innej płci - więc
      synka kocham najbardziej ze wszyskich chłopaków, a córkę najbardziej ze
      wszystkich dziewczyn)

      > Wczoraj zaczęłam, że mam dwie ręce i dwie
      > nogi i mogę jednocześnie przytulać obydwie córeczki.

      U nas podział mamy nastąpił na drodze wzajemnych ustaleń między dziećmi, gdy
      młodszy miał 1,5 roku wink Mamy też ustaloną kolejkę przy wieczornym uspianiu lub
      porannym wstawaniu (o ile jest taka możliwość i potrzeba).

      > To jest moja wina
      > ja wiem, że jest to efektem nadmiernych czułości.

      Ja nie byłabym tego taka pewna. Po pierwsze jedne dzieci potrzebują więcej
      czułości, inne mniej. Są okresy, gdy tej czułości musi być więcej, są - gdy
      wystarczy jej mniej. Jak się dziecko nasyci, to daje nam spokój wink Jak ma
      niedobory - to się dopomina. Jak się dopomina, to widocznie potrzebuje. Inna
      sprawa, na ile możesz jej to zapewnić.

      Pozdrawiam
      Jola
    • jamniczek7 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 20:36
      Trzeba pamiętać,że w rodzinie jest więcej osób i gdy dziecko pyta czy mama je
      kocha to oczywiście trzeba odpowiedzieć tak ale dodać,że siostra, brat,tata
      itp.też je bardzo kochają wtedy dziecko będzie szczęśliwe i powinno
      zrozumieć,że nie ma mamy na wyłączność bo są inni członkowie rodziny którzy też
      potrzebują miłości.Ważny jest również przekaz niewerbalny okazuj dziecku miłość
      przez cały czas to da mu poczucie bezpieczęństwa.Możesz je zapytać czy również
      kocha mamę,tatę babcię itp
      • nangaparbat3 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 20:45
        Zdecydowanie mi sie nie podoba zapewnianie o matczynej miłości połączone z
        pouczaniem.
        • jamniczek7 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 21:39
          To nie jest pouczanie ale uczenie a każda kochjąca mama uczy swoje dziecko
          wszystkiego co będzie mu w życiu potrzebne relacji międzyludzkich także.Kochać
          trzeba mądrze np.uczymy dzieci myć zęby bo je kochamy i chcemy żeby było
          zdrowe.Uświadomienie dziecku ,że jest kochane przez wiele osób napewno nie jest
          pouczaniem.Może zamiast krytykować dałabyś jakąś radę jak prosi autorka postu.
          • nangaparbat3 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 22:08
            Dałam radę, patrz wyzej.
            Nie ma nic złego w uswiadamianiu dziecku, ze wiele osob je kocha, ale nie w tym
            momencie, kiedy potzrebuje ono zapewnienia o milosci matki.
            Wyobraź sobie, ze pytasz męża: Kochasz mnie?, a on Ci na to: pewnie, i jeszcze
            dzieci cie kochają, i rodzice, i swiekra, tyle osob cię kocha. A ty, kogo
            kochasz?
            • jamniczek7 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 22:30
              Jeżeli rada nic nie rób samo przejdzie ma pomóc to rzeczywiście poradziłaś ja
              za takie rady dziękuję.
              • nangaparbat3 Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 23:10
                Nie, slońce, nie nic nie rob - przytulaj, ile zechce, taka była rada.
            • passionati Re: może to być początek problemu... 17.08.06, 10:50
              ...nie dostrzeganego w domu. Porozmawiaj z przedszkolanką.
    • kluchaleniwa Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 22:31
      chyba musze cie zmartwic.moj syn-lat 15!pomimo tego,ze zawsze mowilam 3 swoich
      dzieci,ze je kocham do dzisiaj twierdzi,ze jest inaczej i wciaz szuka
      zapewnienia.czasem mnie to denerwuje,bo pomimo mojego tak,on cos burczy pod
      nosem.to wynika chyba z charakteru,a nie z nadmiaru czulosci.mysle,ze niedlugo
      kogos innego bedzie pytal i to mnie pociesza..............
      • verdana Re: nikt mnie nie kocha 16.08.06, 22:55
        Moje dzieci, w wieku zdecydowanie starszym pytały stale kogo kocham
        najbardziej. Odpowiadałam, niezupełnie niezgodnie z prawdą, ze psa.
        A tak nawiasem mówiąc - czy fakt, ze dziecko chce się przytulać i słyszeć, ze
        jest kochane denerwuje Cię ze wzgledu na to dziecko, czy na jego rodzeństwo? Bo
        rzeczywiscie, dla dziecka aktualnie siedzącego na kolanach, taka jęczaca
        siostra może byc prawdziwym utrapieniem. I trudno zdjąc z kolan jedno, zeby
        przytulić drugie.
        Jezeli rodzeństwu to nie przeszkadza, ja przytulałabym na żądanie, choć nie
        przesadnie - mozna czasem powiedziec "nie mam czasu". A przede wszystki polecam
        poczucie humoru . Na zdanie "nikt mnie nie lubi" mozna spokojnie
        powiedzieć "mnie też chyba nie, bo ostatnie niektorzy strasznie zawracaja mi
        głowę. To już jest nas dwie, będziemy ryczeć razem.". U moich dzieci działało.
        Ale jeśli dziecko, ktorym sie aktualnie zajmujesz miało by być pokrzywdzone, ja
        mimo wszystko bylabym stanowcza. Mozna powiedzieć dziecku, ze rozumiesz, ze
        chacialo by byc często przytulane, ale takimi zdaniami jak "nikt mnie nie lubi"
        niczego nie uzyska. To, ze je kochasz stale i bezustannie nie oznacza, ze stale
        u bezustannie bedziesz się nia zajmować - i niech nie próbuje wymusić tego na
        Tobie swoistym szantazem.
Pełna wersja