marivauder
18.08.06, 11:12
Po raz pierwszy pisze na forum, ale już naprawdę głowa mnie boli od
rozmyślania, co jest lepsze dla mojego rocznego synka. Po macierzyńskim udało
mi się jeszcze cwhile nie chodzić do pracy, odkąd skończył pół roku,
chodziłam do pracy na noc a w dzień opiekowałam się Małym, rozstania znosił
bez żadnych problemów, opiekował się nim jego tata. Rano, jak musiałam choć
trochę odespać, pomagała teściowa, z która mieszkamy, ale trwało to chwilę.
Niedawno dostałam dobrą propozycję pracy. Mój mąż pracuje na pół etatu od 14
do wieczora, ja wracam przed 17 do domu. Do tej pory (nie znaleźliśmy jeszcze
opiekunki) sprawa wygląda tak, że od rana do 13 opiekuje się Miśkiem mąż,
potem jedna z 4 osób (moja mama, mój tata, moja teściowa lub moja babcia) a
potem wracam ja. Miś zachowuje się dość dziwnie (a może to wcale nie jest
dziwne) jak dzwonie, to mówią, że jest cały wesoły, nie płacze nie marudzi,
jak tylko wracam do domu, przytula się do mnie mocno i już nie chce puścić,
oczywiście zajmuje się już wyłącznie nim, ale widzę, ze jest marudny, robi
awantury o byleco, często płacze, nie może się skupić na żadnej zabawie. Tak
dow woeczora, potem jest już lepiej i kłądziemy się spać. Zastanawiam się,
czy lepiej jest dla niego, żeby opiekowało się nim tyle osób, które kocha i
zna, czy jednak wprowadzić mu do życia nieco regularności i przewidywalności
i zatrudnić opiekunkę. Wtedy i tak dzieliłby dzień na bycie z tatą, opiekunką
i mną, ale może tak by było lepiej. Sama już nie wiem... Dodatkowo każdy z
opiekunów ma swoją wizję zabaw i bycia z synkiem, myślę, że dla niego nie
jest to problem, bo ma urozmaicenie, probemy pojawiają się między nami.
Poradźcie proszę i napiszcie, czy miałyście podobną sytuację i jesli tak, to
co obserwowałyście. Dziękuje i pozdrawiam