niejade

19.08.06, 22:06
wiem, że temat oklepany, ale muszę się wywnętrzyć. Nie mam już sił do mojego
> dziecka. Nie chce jeść. Nie wiem z czego czerpie siłę do tych wrzasków. Jak
> jest głodny to jest rozdrażniony. Głodny chyba jest, bo sam nawet czasem o
> tym mówi. Ma prawie 3 lara, 103 cm i waży 15,5 kg. Rośnie, a wga od pół
roku
> bez zmian. Przyciągam wsystkie gumy w spodniach, bo mu z tyłka lecą. Nigdy
> nie był obżartuchem, ale to co się dzieje teraz doprowadza mnie do
rozpaczy.
> Za cały dzień potrafi zjeść: 2 mandarynki, pół deserku BoboVity (tylko
> dlatego, że jego młodszy brat taki dostaje), kromka chleba bez skórek,
czasem
> z masłem. Około szklankę soku klarownego. Jest uczulony na jajko, nie chce
> tknąć niczego mlecznego, od jakiegoś czasu (kolka mies) nie chce jeść
mięsa,
> wędlin nigdy nie chciał, nie chce też zup, z warzyw jada czasem ziemniaka z
> wody z masłem, z warzyw buraka, od kilku tygodni przestał jadać ryby,
dostaje
> wścieku gdy mu tylko o nich wspomnę. W sumie to je tylko owoce: jabłka,
> brzoskwinie, winogrona, jagody. Lekarz przepisał mu Bioaron C, którym pluje
> dalej niż widzi. Nie dostaje słodyczy, czasem baton WuWu, ale po jedzeniiu
> czegoś normalnego. Kupiłam mu sojowe pasztety, kotlety, deserki. Nawet
> powąchać nie chciał. Zapytany co by zjadł mówi: cukiereczka i loda( takiego
z
> zamrożonego soku). Gotuję wymyślne kluseczki, kładam na talerzu w pajace,
> pociągi, a ten nawet nie spróbuje. Co najwyżej wywali na podłogę. Sama
sobie
> potem zjadam te doskonałości, albo zamiatam z podłogi. Już mi się nie chce
> szykować nic dla niego.
> W poniedziałek zawlokę na badanie krwi.
    • nangaparbat3 Re: niejade 20.08.06, 08:32
      Sprobuj sledzie marynowane, oliwki, bryndzę. A przede wszystkim szlaban na
      slodycze, to na pewno - musi zapomnieć, że istnieją.
      I przestań sie zajmować jego jedzeniem. Po prostu dawaj mu to, co masz
      przygotowane, jak nie chce, niech nie je, zamknij oczy , policz do 10 (wstecz,
      lepiej działa) i daj psu albo wywal (mnie przynajmniej nic tak nie stresuje,
      jak problem co zrobic z pozostawionym jedzeniem, jesli Cie to stresuje, musisz
      wymyslic sposób, zeby przestac się tym denerwować).
      Jak zglodnieje, nich coś zje, byle nie slodycze czy chipsy. Możesz dawać mu
      wybor miedzy dwiema potrawami: to co chcesz - chleb z serem czy z szynką.
      I niech je jak dorosły, to co Wy, bez zadnego cudowania.
      Z tego co piszesz, jest szczupły (chyba), ale wzrost i waga chyba w normie -
      badania mozna zrobić, ale zalożę się, ze wyjdą OK.
      Pamietaj, ze dzieciak sie nie zaglodzi, a im mniej Ty i inni dorosli zajmujecie
      sie jego jedzeniem, tym lepiej.
      Mam 15 lat doswiadczeń z corką, która na charakter niejadka, ale jakos zyje i
      rozwuija sie zdrowo, je bardzo malo, ale za to wszystkiego po trochu, i
      najwyraźniej jej to służy. U moich rodzicow zjada przecietnie czwarta część
      tego, co w domu, bo moja mama przyklada do jej jedzenia o wiele większą wage
      niż ja - a to naprawdę takim dzieciom ze skłonnością do niejedzenia nie służy.
      • verdana Re: niejade 20.08.06, 11:07
        Miałam niejadka. Nic wymyslnego nie gotowałam, jadł to co wszyscy - albo nic.
        To juz o połowę nerwów mniej. Bo rzeczywiscie człeka szlag trafia, jak dziecko
        nie zje dania specjalnie przygotowanego, a jak nie zje czegoś , w co się nie
        włozyło za duzo pracy - no to nie.
        Jadł dwa razy dziennie (o ile jadł), więc kolacji po prostu nawet nie
        próbowałam dawać.
        Nie nakazywałam jedzenia - wobec tego nigdy nie było awantur. Nawet chętnie
        siadał do stołu, tyle, ze jadł mało, tylko wybrane rzeczy, albo nie jadł wcale.
        Ale jedzenie kojarzyło mu się z przyjemnością, nie awanturą.
        Był bardzo niski (ostatnie 10 centyli)- i mimo to nadal nie zmuszałam.
        No i wyrósł na doroslego faceta- ma 181 cm. Ale nadal je mało - widocznie jego
        organizm więcej nie potrzebuje. Bardzo tani egzemplarz.
    • judytak Re: niejade 20.08.06, 12:07
      sek_unda napisała:

      > Już mi się nie chce
      > > szykować nic dla niego.

      i tak za długo już dla niego szykujesz ;o)
      możesz spokojnie przestać, to wam tylko pomoże

      do jedzenia (w czasie posiłków, a nie pomiędzy) będzie miał do wyboru: to, co
      jada mama, i to, co jada brat

      po posiłku (czy zjadł coś, czy nie) może dostać te swoje owoce, może je też
      dostać jako dodatkowe posiłki (drugie śniadanie, podwieczorek)

      badania zrób, bo to ci do spokoju potrzebne, a jak wyjdą w normie, to daruj
      sobie wszelkie specyfiki na apetyt...

      pozdrawiam
      Judyta
      • sek_unda Re: niejade 21.08.06, 22:49
        dzięki, dziewczyny za słowa pocieszenia. Fakt, szykowanie czegoś specjalnie
        jest chyba najgorsze. Ale dałam się wciągnąć w sposoby na niejadka z jakiejś
        gazety: zamiast zwykłej kanapki zrób pociąg, namaluj na placku pajaca, itp.
        Problemu z niezjedzonym żarełkiem nie ma: sama zjadam, apetyt mam niezły. Co
        więcej, ten fusyt widzi jak ze smakiem pochłaniam jego danka. Myślałam, że może
        to go jakoś zmobilizuje, ale nie. Wymyślił tylko, że on mnie karmił będzie. No
        i jak coś mu daję to teraz mówi: sama zjedz. Posłusznie zjadam sobie.
        Muszę wyluzować z tym jedzeniem i nie myśleć o tym. Tylko to trudne, kiedy co
        tydzień pociaśnia się dziecku gumkę w spodenkach... Wyników z badań jeszcze nie
        mamy...
        • myelegans Re: niejade 22.08.06, 03:59
          Dziewczyny maja racje, postaraj sie odpuscic, nie stawiac jego
          jedzenia/niejedzenia w centrum uwagi, jemu tez moze o to chodzic, bo w ten
          sposob kontroluje swoje otoczenie. Co zreszta nie jest niczym zlym, dzieci tak maja.

          Siadajcie cala rodzina do stolu, postaw przed nim to co WY jecie i zajmij sie
          swoim talerzem i rozmowa i nie zwracaj mu uwagi co i ile je, nawet jak tylko
          grzebie, albo dziubie.

          Moj synek dwulatek, tez ma takie okresy, ze np. zyczy sobie 3 kubkow mleka
          dziennie i to jest cale jego jedzenie. Jak siadamy do obiadu czy kolacji,
          dostaje to co my jemy, czasami podziubie cos, albo i nie, pozniej sciaga sliniak
          mowi "dziekuje, skonczylem" i wysadzam go z fotelika. Najczesciej je 2 razy
          dziennie, slodycze daje mu bardzo sporadycznie i po posilku np. gryza ciastka
          ode mnie, albo lodow do polizania i tyle.

          Jak syn jest zdrowy, aktywny, dobrze sie rozwija to krzywda mu sie nie dzieje.
          Powodzenia, ale rozumiem frustracje, bo ja czasami czuje, jak mi sie dorodny
          wrzod hoduje jak patrze na mojego niejedzacego i krecacego na wszystko nosem
          syna. Jedyna rzecz na ktora zawsze moge liczyc to 2 szklanki mleka dziennie, bo
          mleko lubi, wiele dni, to cale jego dzienne jedzenie.
    • izabela_741 Re: niejade 22.08.06, 08:40
      Nie mam niejadka ale wyzywam sie czasem na niejadkach z rodziny. Wyzywam sie
      tj. traktuje je jak swoje dziecko, co jest postrzegane jako okrucienstwo przez
      rodzicow dziecka- bo "to takie chude".
      Generalnie robie jakies jedzenie, czesto z mozliwoscia wyboru miedzy 2 rzeczami
      (zazwyczaj pytam najpierw co chcecie jesc to czy to, chyba, ze nie mam
      mozliwosci robienia wariantow). W momencie jak dziecko podjelo juz decyzje albo
      jedzenie laduje na stole siadamy i jemy.
      Jak dziecko nie chce jesc lub zje malo, ok. dziekuje i mam czas wolny do
      nastepnej godziny posilku (ok.3 godziny). W miedzyczasie zero slodyczy, zero
      ciastek, krakersow, paluszkow, orzeszkow, zero slodkich sokow - ew.
      rozcienczane, herbata.
      No i po 2 posilkach zazwyczaj dzieci juz zalapuja, ze bawic sie w jedzenie caly
      dzien nie bedziemy, bo mamy inne plany rozrywkowe i zaczynaja jesc.
      Dobrze tez dziala wziecie jedzenia na plac zabaw i karmienie grupowe - wtedy
      jedza na wyscigi, najchetniej to samo, co drugie.
    • jacksparrow1 Re: niejade 22.08.06, 22:16
      Moja corka robila mi podobne cyrki w wieku od 12 do 24 miesiecy.W koncu dalam
      na luz.Tylko wyraznie zapowiedzialam ze je razem z nami a nie kiedy jej sie
      podoba i co jej sie podoba, a glownie dotyczylo to czekoladek na ktore zawsze
      miala ochote ciasteczka i pieczywo.Ja zjadla jako tako obiad to mogla robic co
      chce.Owoce mogla jesc w kazdej ilosci i kiedy chciala z wyjatkiem godzinnej
      przerwy tuz przed obiadem.Po jakims miesiecznym buncie dwulatka i wscieklych
      spojrzeniach rodziny"wyrodna matka" dziecko sie przestawilo ze nie ma zmiluj
      sie i jadla.Nigdy nie jadla duzo i tak jej zostalo.A jak sie urodzil syn i
      zasiadl z nami do stolu to szybko sie dzieciarnia nauczyla ze nie jestem
      kucharka co to bedzie stala w kuchni i szykowala dla kazdego z osobna to co
      kazdy chce.Obiad jest jeden o jednej porze i nie chcesz byc glodny/a to jedz co
      jest na stole i nie marudz.Moze to brzmi bardzo drastycznie, ale dzieciakom sie
      krzywda nie dzieje.Corka jest juz na tyle duza ze rano to juz rytual i
      sniadanko w postaci platkow sniadaniowych zalanych mlekiem zalatwia dla siebie
      i mlodszego braciszka.Nawet sie juz powoli pcha do przygotowywania kanapek.jest
      to o tyle latwe ze chle jest zawsze pokrojony , wedlina tez , wiec dziecko ma
      wiele satysfakcji z przygotowanego samodzielnie sniadania czy kolacji.
    • weronikarb Re: niejade 23.08.06, 07:48
      Mój też był nieżerą, oj sporym nawet. Z wagą byliśmy najwyżej na 10 centylu
      (wzrost 50 centyl). Dałam na luz. Tesciowa z tesciem nad nim skakali, cudowali
      aby cos zjadl (jak ja bylam w pracy), a ja tylko stawialam jedzenie, chcesz to
      jedz nie to nie. Wyniki zawsze były dobre to po co mam sie znęcać smile

      Mały teraz ma 2 lata i 10 m-cy, obaid nadal stawiam na stole, zawsze cos
      dziubnie. Jak jest głodny to mówi, co chce do jedzenia. Waga w porównaniu do
      Twojego to piórkowa (12 kg) tylko niższy jest.

      Jeśli wyniki dobre to odpuść, a zamiast specyfików podawaj zwykły tran smile
Pełna wersja