karu.zella
20.08.06, 09:52
Witam. Mam dwie córki w wieku 8 i 10 lat. Z kilkoma mamami ich koleżanek
bardzo się przyjaźnię, znamy sie od początków przedszkola jeszcze czyli od
wielu lat, dla moich córek są to ulubione 'Ciocie'. Kontaktujemy się
towarzysko, (mieszkamy w sąsiedztwie) pomagamy w kwestiach organizacyjnych
(wożenie dzieci na zajęcia) a nasze dzieci odwiedzają sie bardzo często.
Oczywiście dzieci nocują u siebie nawzajem. Często na zasadzie 'ja i mąż
chcemy miec spokojny wieczór dla siebie' czy tez wyjść gdzieś a dzieci w tym
czasie z radością idą na noc do koleżanki. Poźniej ja rewanżuję się tym samym
i jej dzieci nocują u mnie.
Dla dzieci jest to zawsze wielka atrakcja, są podekscytowane i czekają na
takie okazje. Nie dzieje się to non stop oczywiscie, ale powiedzmy raz w
miesiącu lub rzadziej, w zalezności od potrzeb.
I nie byłoby tego postu gdyby nie ostatnio ujawniona opinia ojca jednej z
dziewczynek, byłego męza przyjaciółki. Otóż wyraził on opinię, że dziecko nie
powinno nocować poza domem i dał do zrozumienia , że sobie tego nie zyczy.
Hmm. Oboje utrzymują bardzo poprawne kontakty. Ja z kolei znam go osobiście
pare lat, nawet zdarzyło się ze z własnej inicjatywy zabrał swoją córkę i
moje dzieci do siebie i przenocował w ramach atrakcji. A tu nagle sugestia ze
to niewychowawcze.
Jestesmy obie z przyjaciółką w kropce. Ona - bo przecież chce liczyć się ze
zdaniem ojca swojej córki w kwestiach tejże córki dotyczących, a ja - bo
bardzo małą lubię, a jej mame traktuję właściwie jak siostrę, a wzajemna
pomoc w opiece nad dziećmi ( w której skład wchodzi właśnie czasem
przenocowanie) uważam za zbawienną (obie nie mamy rodzeństwa, liczna
naturalnych cioć i wujków bliska zeru).
A co Wy o tym sądzicie?
Pozdrawiam