ankaiw
24.08.06, 10:27
Byc może podobny wątek już był. Z góry przepraszam, ale nie mam zupełnie
czasu by przeszukać "zawartość" tego forum, więc może się powtórzę.
Mam dwoje dzieci. Starsze 2,5 msc., młodsze 7,5. Przeżyliśmy już początkową
niechęć do młodszego rodzeństwa. Były krzyki, płacz, "nielubienie" mamy.
Teraz starszak oprócz tego, że wyje (dosłownie nie krzyczy, ale wyje) zaczął
używać siły. Wiem, że chce zwrócić na siebie uwagę, ale nie dość, że bije
nas, zaczyna też młodsze. A to zabierze zabawkę, a to rzuci poduszką, a
to "niechcący" nadepnie na nogę. Gdy chcę go ptzytulić, klepie mnie,
podszyczypuje, uderza we mnie głową. Oczywiście eskalacja tych zachowań
następuje w momencie, gdy czegoś mu się zabrania. Do tej pory karą za złe
zachowanie było wyprowadzanie do pokoju, teraz kara ta przestała skutkować.
Zdarzyło mi się parę razy dać klapsa w tyłek, bo - szczerze - nie wiedziałam
już co zrobić (wiem, wiem, nie tędy droga i dostrzegam bezsens tej metody,
klapsy to moja bezsilność). Ale sama już nie wiem, jak z nim postępować.
Tłumaczenie nie pomaga (poza tym on nie wiele mówi w ogóle), wyprowadzanie do
innego pokoju też nie, ignorowanie też nie.
Może znacie jakieś inne sosoby, by powstrzymać tę agresję??? Czy po prostu
nie robić nic i przeczekać ten okres buntu?? Dodam, że tak zachowywać się syn
zaczął ok 2 tyg. temu - wcześniej tego nie było.