Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci?

31.08.06, 19:46
Ciekawa jestem, jak sie forumowicze zapatruja na kwestie odpowiedzialnosci za
cudze dzieci, konkretnie w miejscu: plac zabaw.
Jako,ze moje dziecko pasjami uwielbia sie hustac, czesto go na hustawce
sadzam. Krotki opis: za hustawke robi wielka, ciezka opona na lancuchach.
Takie rozbujane "cos" na duza wysokosc ma niezla sile razenia przy
ewentualnym uderzeniu.

JUz mi sie dwa lub trzy razy zdarzylo, ze dziecko jakiejs mamuski, ktora
przyszla na plac zabaw chyba tylko po to by poplotkowac z kolezanka i wcisnac
paczusia, podeszlo pod rozbujana hustawke. Oczywiscie dzieciecym sposobem-
czyli raptownie i znienacka. Chwala Bogu- udalo mi sie fruwajaca opone na
tyle wyhamowac, ze obylo sie bez wiekszych szkod.

Ale to, do diaska, nie jest w porzadku, ze ja narazam wlasne dziecko na
wypadniecie z hustawki- przy gwaltownym zatrzymaniu tejze- tylko dlatego ze
jakas nieodpowiedzialna mimoza akurat nawija przez telefon komorkowy.
    • mruwa9 pies drapal glupie matki 31.08.06, 21:46
      ale nie potrafilabym swiadomie narazic cudzego dziecka na wypadek (poprzez
      zaniechanie) tylko dlatego, zeby utrzec nosa nieodpowiedzialnym opiekunom.
      • vibe-b Re: pies drapal glupie matki 31.08.06, 22:03
        mruwa9 napisała:

        > ale nie potrafilabym swiadomie narazic cudzego dziecka na wypadek (poprzez
        > zaniechanie) tylko dlatego, zeby utrzec nosa nieodpowiedzialnym opiekunom.



        Ja tez nie. Dlatego (z)robilam tak jak zrobilam- rzucilam sie calymi moimi 45
        kilogramami na jakies 30 rozbujanych kilogramow sama przy tym niezle obrywajac.
        Stek najgorszych przeklenstw cisnie mi sie na usta, ale nie tylko to: ciekawa
        jestem, jesli nie udaloby mi sie zapobiec wypadkowi- kto jest winny- opiekun
        dziecka czy ja?
        • izabela_741 Re: pies drapal glupie matki 01.09.06, 10:11
          Rozumiem Cie ALE smile) wydaje mi sie, ze odpowiedzialnosc jest po obu stronach.
          Ty powinnas tak hustac dziecko, zeby nikomu nie stala sie krzywda / ew.
          pilnowac dziecko, zeby hustalo sie bezpiecznie dla wszystkich. I niestety laczy
          sie to z odganianiem innych, nieostroznych dzieci.
          To jak odpowiedzialnosc na drodze czy na chodniku: np. jesli Twoje dziecko
          jedzie na rowerze tez musi uwazac, zeby ktos nie wlazl mu pod kola. Nie moze
          jechac szybko, zakladajac , ze jest samo na drodze i ze zaden wariat nie rzuci
          sie przed kierownice. Musi wykazac sie "nalezyta ostroznoscia". smile
          • jola_ep Re: pies drapal glupie matki 01.09.06, 10:25
            > Rozumiem Cie ALE smile) wydaje mi sie, ze odpowiedzialnosc jest po obu stronach.
            > Ty powinnas tak hustac dziecko, zeby nikomu nie stala sie krzywda / ew.
            > pilnowac dziecko, zeby hustalo sie bezpiecznie dla wszystkich.

            JAK? Kiedy huśtawka jest rozbujana, nie można jej w sekundę zatrzymać, bo jakieś dziecko nagle przebiegnie. Szczególnie jak starsze dziecko huśta się samo. Ja zawsze bardzo pilnowałam moich dzieci w pobliżu huśtawek i uczulałam je, aby były ostrożne, bo sądzę, że w tym wypadku odpowiedzialność leży po stronie opiekuna dziecka wbiegającego.

            > jak odpowiedzialnosc na drodze czy na chodniku: np. jesli Twoje dziecko
            > jedzie na rowerze tez musi uwazac, zeby ktos nie wlazl mu pod kola.

            Jeśli ktoś jedzie samochodem, to też musi bardzo uważać. Ale dobrze wiesz, że do wypadku nie dojdzie tylko wtedy, gdy my będziemy pilnować, aby nasze dzieci nie wbiegły na ulicę.

            Pozdrawiam
            Jola
          • a_weasley Re: pies drapal glupie matki 01.09.06, 10:29
            izabela_741 napisała:

            > Rozumiem Cie ALE smile) wydaje mi sie, ze odpowiedzialnosc jest po obu stronach.
            > Ty powinnas tak hustac dziecko, zeby nikomu nie stala sie krzywda / ew.
            > pilnowac dziecko, zeby hustalo sie bezpiecznie dla wszystkich.

            Każdy jest od uważania na swoje dziecko.
            Dziecko autorki huśtało się na huśtawce, bo od tego ono jest.
            Od tego, żeby inne dzieci uważały na siebie, są matki tych dzieci.

            > jechac szybko, zakladajac , ze jest samo na drodze

            Tego zakładać nie może. Natomiast

            > ze zaden wariat nie rzuci sie przed kierownice.

            to i owszem. To tak jak w dorosłym ruchu drogowym - gdyby kierowca miał liczyć
            się ze wszystkim, co bliźniemu może strzelić do łba, w mieście trzeba by jeździć
            z prędkością konia idącego stępa (bo pod fury ciągnięte kłusem to już ludzie
            wpadali).
            • vibe-b Re: pies drapal glupie matki 01.09.06, 13:29
              a_weasley napisał:

              > izabela_741 napisała:
              >
              > > Rozumiem Cie ALE smile) wydaje mi sie, ze odpowiedzialnosc jest po obu stron
              > ach.
              > > Ty powinnas tak hustac dziecko, zeby nikomu nie stala sie krzywda / ew.
              > > pilnowac dziecko, zeby hustalo sie bezpiecznie dla wszystkich.
              >
              > Każdy jest od uważania na swoje dziecko.
              > Dziecko autorki huśtało się na huśtawce, bo od tego ono jest.
              > Od tego, żeby inne dzieci uważały na siebie, są matki tych dzieci.
              >
              > > jechac szybko, zakladajac , ze jest samo na drodze
              >
              > Tego zakładać nie może. Natomiast
              >
              > > ze zaden wariat nie rzuci sie przed kierownice.
              >
              > to i owszem. To tak jak w dorosłym ruchu drogowym - gdyby kierowca miał liczyć
              > się ze wszystkim, co bliźniemu może strzelić do łba, w mieście trzeba by
              jeździ
              > ć
              > z prędkością konia idącego stępa (bo pod fury ciągnięte kłusem to już ludzie
              > wpadali).



              Zgadzam sie. Dodam do tego tyle, ze - ogolnie rzecz biorac- wszelkie
              interakcje, dzialanie spo´leczne opieraja sie na jkichs zalozeniach,
              oczekiwanich i pewnje dozie zaufania. Jesli wchodze na poklad samolotu, to
              dlatego ze zakladam i oczekuje, ze jest utrzymany w nalezytym stanie, i ufam,
              ze osoby dokonujace serwisu nie odwalily fuszerki. Jesli wsiadam do autobusu,
              to zakladam ze kierowca nie jest pijany. Jelsi kupuje lekarstwo w aptece, to
              zakladam i ufam, ze farmaceuta poda mi wlasciwe dozowanie. I tak samo, jesli
              obok mnie stoi dorosly czlowiek ze swoim dzieckiem, to zakladam, ze jest
              przytomny i ma nad nim piecze.
          • aleksandrynka Re: pies drapal glupie matki 06.09.06, 23:14
            wydaje mi sie, ze odpowiedzialnosc jest po obu stronach.
            > Ty powinnas tak hustac dziecko, zeby nikomu nie stala sie krzywda / ew.
            > pilnowac dziecko, zeby hustalo sie bezpiecznie dla wszystkich. I niestety
            laczy
            >
            > sie to z odganianiem innych, nieostroznych dzieci.

            no chyba jednak rodzicom dziecka powinno zależeć, żeby nic im się nie stało jak
            przebiegają obok huśtawki. Gdybym miała do wyboru: nagle zatrzymać moje i
            narazić je na wypadnięcie lub nie zatrzymywać i narazić podbiegające to....
            Pewnie trochę bym wyhamowała, moje by się zsunęło a tamto byłoby puknięte w
            głowę...
            To opiekun dziecka jest odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo.
            Inna sytuacja - gdy moje dziecko, dajmy na to, ośmioletnie, huśta się i nagle
            podbiega brzdąc dwuletni... Moje nie jest w stanie skutecznie zahamować w
            ułamku sekundy. I co, to ja odpowiadam za rozbitą głowę? Niestety nie. Jest mi
            bardzo przykro, ale huśtawki mają to do siebie, o czym wiedzą ludzie z
            wyobraźnią, że się rozpędzają i bywają niebezpieczne. Jeśli wiem o
            niebezpieczeństwie to staram się go unikać. A jeśli w tym czasie gadam przez
            komórkę to mogę dziękować za przytomność mamy huśtającej swoje dziecko albo
            walić głową w ścianę w poczekalni do chirurga.

            A na drodze należytą ostrożnością mają się wykazywać świadomi i odpowiedzialni
            użytkownicy tychże dróg. Ja dziesięciolatka do takich nie zaliczę, niestety.
            Ba, kiedyś mój niespełna półtoraroczny synek lazł sobie drogą w parku gdy nagle
            ledwo wyminął go rowerzysta (facet ok 35 lat) za słowami (do dziecka) UWAŻAJ!
            No i jasne, że to JA, a nie dziecko powinnam uważać, ALE ten rowerzysta
            niestety nie jechał po ścieżce, nieżle pędził i prawie nie zapanował nad swoim
            pojazdem. Nic się nie sało, ale gdyby co, to: wedłu gprawa facet ma
            przekichane, kategoriami sumienia ja mam mega dół na zawsze...
            To nie takie proste...
    • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 22:03
      a ja mam czasem ochotę posiedzieć na ławce i przejrzeć gazetę wink Czyżbym była
      mamuśką nieodpowiedzialną?
      A tak na poważnie, to jak chuśtam moje dziecko, bujam je, czy co tam innego, to
      zwracam uwagę na inne dzieci i nie obchodzi mnie czy ich "mamuśka plotkuje z
      koleżanką i wciska paczucia", bo interesuje mnie, żeby DZIECKU nie zrobić
      krzywdy.
      • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 22:11
        joa8 napisała:

        > a ja mam czasem ochotę posiedzieć na ławce i przejrzeć gazetę wink Czyżbym
        była
        > mamuśką nieodpowiedzialną?




        Jesli masz male dziecko i podczas gdy ono wspina sie na drabinki albo
        manewruje wsrod hustawek wlasnie, a Ty sobie czytasz Claudie to tak, jestes
        nieodpowiedzialna.


        > A tak na poważnie, to jak chuśtam moje dziecko, bujam je, czy co tam innego,
        to
        >
        > zwracam uwagę na inne dzieci i nie obchodzi mnie czy ich "mamuśka plotkuje z
        > koleżanką i wciska paczucia", bo interesuje mnie, żeby DZIECKU nie zrobić
        > krzywdy.


        A taka sytuacja: obok sasiedniej hustawki stoi mamuska z dzieckiem, jest to
        doslownie 1 metr odlegosci lub mniej. Moge zalozyc, ze kobieta jest rozsadna i
        pilnuje dziecka czy tez mam profilaktycznie przestac hustac dziecko na czas gdy
        oni sobie tak stoja i sie zastanawiaja? Bo wlasnie z takiego miejsca
        wystartowalo dziecko w jednym z przypadkow, podczas gdy mamcia sie maslanymi
        oczami wpatrywala w nieokreslony punkt w przestrzeni.
        • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 22:15
          a mi się bardzo nie podoba, jak opisujesz inne osoby: "mamuśka, mimoza,
          mamcia". Duży w tym brak szacunku.
          I jak sie obawiasz takich sytuacji społecznych,(a więc też trudnych i
          konfliktowych) jakie zdarzają się na placu zabaw, to tam nie chodź.
          • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 22:19

            > > I jak sie obawiasz takich sytuacji społecznych,(a więc też trudnych i
            > konfliktowych) jakie zdarzają się na placu zabaw, to tam nie chodź


            A gdzie niby mam chodzic z dzieckiem?
            Moja obecnosc i mojego dziecka na placu zabaw nie stwarza zagrozenia, bo mam
            oczy i uszy otwarte, w przeciwnienstwie do niedbalych opiekunow. To wlasnie im
            raczej powinno sie zakomunikowac, by nie chodzili na plac zabaw, wlasnie
            dlatego ze sa grozni (opiekunowie).
            • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 22:21
              wiesz, takie sytuacje jakie opisujesz, moga się też zdarzyć, kiedy najbardziej
              troskliwy rodzic będzie stał obok. Dlatego ja zwracam uwagę na inne dzieci i
              już.
              • agastrusia Ale to zupełnie ... 07.09.06, 00:11
                ...zmienia postać rzeczy. Co innego gdy dziecko nam się wymsknie mimo, że
                uważamy na nie a co innego gdy nas kompletnie nie obchodzi to co ono robi.
          • a_weasley Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 31.08.06, 23:05
            joa8 napisała:

            > a mi się bardzo nie podoba, jak opisujesz inne osoby: "mamuśka, mimoza,
            > mamcia". Duży w tym brak szacunku.

            Jak na to, co miało miejsce, są to określenia niemal pieszczotliwe.
    • a_weasley Bliższa koszula ciału 31.08.06, 22:09
      vibe-b napisała:

      > Ale to, do diaska, nie jest w porzadku, ze ja narazam wlasne dziecko na
      > wypadniecie z hustawki- przy gwaltownym zatrzymaniu tejze- tylko dlatego ze
      > jakas nieodpowiedzialna mimoza akurat nawija przez telefon komorkowy.

      Jeżeli narażasz własne, MSZ jednoznacznie nie jest to w porządku. Jeżeli tak w
      ogóle się zatroszczysz o cudze, to chwała Ci (obowiązku MSZ nie masz). Ale
      absolutnie nie kosztem Twojego. Wszystkie dzieci są nasze, ale Twoje są Twojsze.
    • monia145 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 09:11
      Ja czuję sie odpowiedzialna za cudze dzieci na placu zabaw, w takim samym
      stopniu jak w każdym innym miejscu. Kiedy idę ze swoim synem a widzę, że obce
      dziecko ma szansę wbiec pod koła auta, bo mama zagadała sie z przyjaciółką, to
      zostawiam moje i biegnę przytrzymać tamto. Kiedy widzę, że dziecko ma szansę
      zjeść kawałek bułki z osą, a mama plotkuje z koleżanka i nie widzi tego, to
      zatrzymuję rękę tego dziecka, chociazby miało sie rozpłakać. Trudno byłoby mi
      przejśc obojętnie i nie zareagować. Może ktoś kiedyś pomógłby mojemu nie zrobić
      sobie krzywdy w chwili mojej słabości rodzicielskiej?smile
      • hanka_79 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 10:16
        Wiecie co, szału można dostać jak się czyta takie posty. Dziewczyna pyta
        spokojnie o radę, a każdy Wasz post jest tak dokładnie "prześwietlony" i
        przeanalizowany, jakby to przynajmniej psycholog czytał i we wszystkim się
        psychopatki doszukiwał. To, że nazywa kobiety mamuśkami itp, wcale mnie nie nie
        dziwi i nie wierzę, że żadna z Was gorzej nie nazwała wypacykowanej laluni,
        która niby z dzieckiem na plac wychodzi i tylko pokrzykuje, rozkazuje, albo
        udaje, że nie widzi zamiast tyłek z ławki podnieść.
        A co do Twojego pytania- zwyczjnie zwróciłabym uwagę opiekunowi, albo na tyle
        głośno krzyknęła: uważaj! żeby opiekun usłyszał.
        • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 10:28
          nie doszukuję się w autorce wątku psychopatki. Nie analizuję i nie
          prześwietlam. Odpowiedziałam autorce na zadane pytanie. I napisałam, że nie
          podoba mi się jej styl opisywania innych matek. Tylko tyle.
      • kalosze2 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 12:34
        Monia 145, podpisuje się pod Twoim postem!

        Też wkurzaja mnie mamy, które naprawdę, ale to naprawdę nie pilnują dzieci,
        zwłaszcza tych malutkich, one się przecież same nie upilnują. Z drugiej strony
        wiem, że można mieć na dziecko oko, a ono w 3 sekundy podbiegnie tam, gdzie nie
        powinno. Dorośli po prostu muszą być mądrzejsi od dzieci i przewidywać pewne
        sytuacje. Jeżeli przed placem zabaw nie wisi tabliczka: Dzieciom poniżej 3 roku
        życia wstęp wzbroniony, niestety, autorko wątku, nie powinnaś w obecności
        małych i nieprzewidywalnych dzieci na full rozhuśtywać ciężkiego koła. Plac
        zabaw jest dla wszystkich.
        Tyle lat chodzę na plac zabaw (już z drugim dzieckiem), i zawsze uważam na
        wszystkie dzieci. Nie widziałam w tym nigdy problemu. (?)
        • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:20
          kalosze2 napisała:

          > niestety, autorko wątku, nie powinnaś w obecności
          > małych i nieprzewidywalnych dzieci na full rozhuśtywać ciężkiego koła.



          To chyba jakis zart? Mam odmowic swojemu dziecku jego najukochanszej zabawy, na
          ktora czeka caly dzien tylko dlatego, ze jakies matka zamiast pilnowac dziecka
          wczytuje sie w sekrety zycia gwiazd w Gali? Trzymajcie mnie, bo sie przewroce.


          Plac
          > zabaw jest dla wszystkich.
          • kalosze2 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:41
            Aby był wilk syty i owca cała, proponuję Ci przychodzić z córką na huśtawki o
            świcie, i po zmroku- na pewno nie będziecie stwarzac zagrożenia dla otoczenia.

            I jak radzi Joa8- wyluzujwink))
          • mallard Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:47
            vibe-b napisała:

            >Trzymajcie mnie, bo sie przewroce.

            Nie ma sprawy, -masz jak w banku! Przy Twojej masie to pryszcz! smilesmilesmile

            Pozdro.
            • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 14:09
              mallard napisał:

              > vibe-b napisała:
              >
              > >Trzymajcie mnie, bo sie przewroce.
              >
              > Nie ma sprawy, -masz jak w banku! Przy Twojej masie to pryszcz! smilesmilesmile
              >



              smile)
      • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:23
        monia145 napisała:

        Kiedy idę ze swoim synem a widzę, że obce
        > dziecko ma szansę wbiec pod koła auta, bo mama zagadała sie z przyjaciółką,
        to
        > zostawiam moje i biegnę przytrzymać tamto.


        Naprawde? Zawsze i wszedzie tak bys zrobila? Jesli np. idziesz chodnikiem
        wzdluz ruchliwej ulicy i 30 metrow dalej widzisz dziecko zblizajace sie do
        jezdni to "zostawiasz swoje" i biegniesz na ratunek temu drugiemu?
        Rzeczywiscie, bardzo roztropnie, wziawszy pod uwage ze Twoje wasne dziecko moze
        w tym czasie znalezc sie pod kolami samochodu.
        • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:36
          Vibe, ale o ci chodzi?
          wkurzają cię nierozważni rodzice, czy tak?
          to zrozumiałe, ale nie zmienisz całego świata w idealny obrazek, gdzie każda
          matka z równym zaangażowaniem i odpowiedzialnością zajmuje się swoim dzieckiem.
          I dlatego nie należy się tym zbytnio przejmować wink, przestać patrzeć na innych
          tak ostrym wzrokiem i robić swoje, najlepiej, jak się da.
          • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:54
            joa8 napisała:

            > Vibe, ale o ci chodzi?
            > wkurzają cię nierozważni rodzice, czy tak?

            POsta wiodacego napisalam z dwoch powodow glownie: a) wkurzona bylam, b)mam
            nadzieje, ze pare matek namietnie lekcewazacych opieke nad swoim dzieckiem /w
            tym kontekscie , w jakim napisalam/ choc troche sie nad tym zastanowi




            > to zrozumiałe, ale nie zmienisz całego świata w idealny obrazek, gdzie każda
            > matka z równym zaangażowaniem i odpowiedzialnością zajmuje się swoim
            dzieckiem.
            > I dlatego nie należy się tym zbytnio przejmować wink,


            tak, troche sie przejmuje gdy swoim cialem amortyzuje hustawke, polamanych
            zeber nie chcialabym miec. A taka lala (matka) nawet nie beknie "dziekuje"...
            • joa8 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:59
              no to nie wiem, co ci radzić.
              Ja bym się tak nie przejmowała, pogodziła się z tym, że czasem zdarza mi coś
              niefajnego (np: rzucanie się na huśtawkę i nie powiedzenie "dziękuję") i
              patrzyła na dzieci wkoło, to może uniknie się tak dramatycznych sytuacji.
        • kalosze2 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:45
          Vibe, to jest zwykłe czepialstwo i odwracanie kota ogonem. Monia napisała
          naprawdę rozsądny i ciepły post, nikogo przy tym nie urażając, a Ty na nią
          naskakujesz. Nieładnie ;-P
        • monia145 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 17:52
          Dziekuję za troske o moje dziecko, ale jest ona zbędnasmile

          Mój syn ma 6 lat i opisana przeze mnie sytuacja miała miejsce w tym roku. Nie
          było to 30 metrów, ale dosłownie kilka. Syn jest mądrym dzieckim, kiedy krzyknę
          do niego "poczekaj" to on czeka, tak trudno w to uwierzyć?

          Dziwna jesteś. Nikt Cie tu nie zaatakował, za to Ty wszystkich, którzy tylko
          nie napisali "robisz dobrze".
          • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 20:28
            monia145 napisała:

            > Dziekuję za troske o moje dziecko, ale jest ona zbędnasmile
            >
            > Mój syn ma 6 lat i opisana przeze mnie sytuacja miała miejsce w tym roku. Nie
            > było to 30 metrów, ale dosłownie kilka. Syn jest mądrym dzieckim, kiedy
            krzyknę
            >
            > do niego "poczekaj" to on czeka, tak trudno w to uwierzyć?


            Nie, teraz kiedy napisalas ze Twoje dziecko ma 6 lat, zupelnie nietrudno w to
            uwierzyc. W miare rozgarniety szesciolatek doskonale zdaje sobie sprawe z
            zagrozen w ruchu drogowym. Ja na ten przyklad w wieku przedszkolnym sama
            chodzilam do i z przedszkola- codziennie pokonujac kilka ulic. Myslalam, ze
            piszesz o malym dziecku- bo o malych dzieciach, a nie szesciolatkach, traktuje
            moj watek.



            > Dziwna jesteś. Nikt Cie tu nie zaatakował, za to Ty wszystkich, którzy tylko
            > nie napisali "robisz dobrze".


            Taka juz ludzka natura tongue_out. Niektorzy lubia sie bronic/atakowac , inni maja za
            hobby pisanie adwersarzom "dziwna jestes" ewentualnie "wspolczuje Ci" czy
            tez "zal mi Twojego dziecka " tongue_outP
    • lola211 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:45
      Moje dziecko od lat sie na tym husta i nigdy nie musialam gwaltownie dziecka
      wyhamowywac- jesli widzialam, ze jakies dziecko podchodzi to mu mowilam, by sie
      nie zblizalo, a takie male zdarzylo mi sie po prostu odsunac.Rzadko sie
      zdarzalo, prawde mowiac.
      • grzalka Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:56
        wiecie co, a ja zawsze liczę na to, ze w razie czego inny rodzic zareaguje- mam
        dwóch dwuletnich chłopców i często wychodze z nimi sama na plac zabaw- są
        baaardzo ruchliwi- staram się reagowac szybko, ale nie zawsze się udaje

        ja uważam na cudze dzieci, jak widzę, że spada z drabinki to łapię, nie
        zastanawiam sie co robi w tym czasie matka
      • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 14:07
        lola211 napisała:

        > Moje dziecko od lat sie na tym husta i nigdy nie musialam gwaltownie dziecka
        > wyhamowywac- jesli widzialam, ze jakies dziecko podchodzi to mu mowilam, by
        sie
        >
        > nie zblizalo, a takie male zdarzylo mi sie po prostu odsunac


        Ciekawe , czy zdazyla bys odsunac, gdyby okolicznosci byly takie, jak juz
        opisalam powyzej: Matka z dzieckiem stoja (razem) przy sasiedniej hustawce,
        dziecko najwyrazniej niezdecydowane, czy sie chce hustac czy nie. Dziecko w
        zasadzie opiera sie o nogi matki; ta bliskosc opiekuna powoduje w naturalny
        sposob, ze domniemywam, ze dziecko jest nadzorowane. Nagle dziecko rusza pedem
        wprost pod nasza hustawke. Lola, praw fizyki nie ominiesz, jakbys chciala
        dziecko odsunac, to w miedzyczasie sama zarobilabys w glowe.
        • kalosze2 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 15:04
          Nie ma się co złościć.
          Jak przejeżdżasz samochodem uliczką osiedlową, wzdłóż której są starsze i
          młodsze dzieci z mamami, też zwalniasz, no nie? Na wszelki wypadek. Tak samo
          jest z huśtawką. Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Chociaż miałabyś
          ochotę pojechać szybciej.
          Rozumiem Twoje frustracje, ale lepiej dmuchać na zimne- huśtawka może być
          zabójcza. Sama kiedyś oberwałam w dzieciństwie: dużo krwi, szyta głowa,
          mdlejący za kierownica ojciec, nic przyjemnego. Pamiętam tylko, że mama huśtała
          swoje dziecko bardzo wysoko, a ja byłam bardzo szybka.
    • mallard Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 13:52
      Przed laty zdarzyło mi się niestety nie upilnować mojej trzynastoletniej dziś
      córci i huśtawka uderzyła ją w buzię, -na szczęście nie mocno.
      Możecie mi wierzyć, albo nie, ale pretensje miałem tylko do siebie...

      Pozdrawiam.
    • twinmama76 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 15:04
      Tez się nad tym zastanawiałam nie raz i nie dwa.
      Mam dwoje trzyletnich dzieci i często zdarza sie tak, że jedno huśtam, a drugie
      jest na zjeżdżalni czy wchodzi na drabinki.
      I przykro mi bardzo, ale udaje mi sie podzielić uwage tylko pomiędzy moje
      dzieci. Nie mam trzeciego oka, zdolnego widzieć malucha podbiegającego pod
      huśtawkę uncertain

      ---
      NTNR
      NoToNaRazie
    • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 01.09.06, 20:34

      No dobra, juz mi zlosc troche przeszla big_grin.
      Nic jednak nie poradze na to, iz na przejawy niedbalstwa w kwestii
      bezpieczenstwa reaguje alergicznie. Osoby dopuszczajace sie zaniedban stanowia
      zagrozenie nie tylko dla siebie i swoich bliskich, ale tez dla kazdego
      potencjalnego blizniego. Dzis niedbala pani X nie dopilnowala swojego dziecka,
      jutro ta sama niedbala pani X moze spowodowac wypadek na moim byc moze.
      [kilkuletni synek kolezanki zostal poturbowany w markecie przez jakiegos
      babsztyla- babsztyl wjechal z impetem wielkim sklepowym wozkiem na chlopczyka.
      Babsztyl pewnie rozmyslal o dupie Maryni]


      pozdrawiam
    • anik801 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 02.09.06, 16:49
      Najgorsze jest to,że jeśli ta huśtawka uderzyłaby jej dziecko to miałaby
      pretensję do Ciebie!
    • mili_vanili Re: ciekawa się wywiązała dyskusja :P 02.09.06, 22:53
      Chodzę z 6-letnim synem czasami na ogólnodostępny plac zabaw.
      Jak był mały, zawsze uważałam, by nie uderzyła go huśtawka i tłumaczyłam, że
      należy zachować odległość lub być za barierką (jak takowe są).Teraz, uważam
      nadal (często mu przypominam), choć mogę już usiąść na ławce w pobliżu i
      przeczytać gazetę.

      Od innych matek wymagam opieki nad własnymi dziećmi, jeżeli mogę zapobiec
      nieszczęściu - zapobiegam; jak nie upilnowałabym swojego miałabym do siebie
      pretensje, jak bym *nie uratowała* przd nieszczęściem czyjegoś było by mi
      jednak żal, że mi się nie udało.

      = odpowiedzialność ponosi rodzic
    • vharia Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 04.09.06, 17:37
      Jako dziecko 8-letnie dostałam po uszach (dosłownie!!!) od jakiegoś
      prze-inteligentnego tatuńcia, którego dziecko (b. małe, tak z 3 lata) wbiegło mi
      pod robujaną na maxa huśtawkę. Oczywiście uderzenie było bardzo mocne.
      Wniosek: ja go tą huśtawką uderzyłam!!!

      Taki jest stan umysłowy niektórych rodziców, ich zdolność do logicznego myślenia
      a przede wszystkim potrzeba wybielenią sie z odpowiedzialnosci za własne
      zanidbanie...
      • asia_czarownica Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 08.09.06, 17:23
        Ja (wtedy 9 lat) miałam podobnie- tylko, że zdążyłam wyhamować, zaczepiając
        nogami o barierki (oj, bolało). Chłopcu, który nadbiegł znienacka (chyba 13-14
        lat, autystykowi) nic się nie stało, ale jego mamuśka zaczęła wrzeszczeć, że
        powinnam "być bardziej odpowiedzialna" i wyraziła swoje zdziwienie, jak można
        się w ogóle huśtać, skoro na placu zabaw jest tyle innych urządzeń.
    • kura17 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 06.09.06, 21:01
      a ja sie zastanawiam, jak to jest wg prawa, czy ktos wie? kto jest prawnie
      odpowiedzialny za podobne sytuacje? chocby wtedy, gdy rodzic (ten nieuwazny...)
      postanowi zaskarzyc "agresora"?... co stanowi prawo?

      w sprawie hustawki mam zdanie jednoznaczne - rodzice musza pilnowac biegaczy, a
      nie hustajacy sie! choc, jesli moga, rodzice "hustaczy" powinny wypadkom
      zapobiec (tak jak Vibe)

      a taka spraw: dzis, przed centrum handlowym, mnie i mojego syna w wozku o malo
      co nie stratowala dziewczynka moze 8-10 letnia na rowerze... i czyja wina?...

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • aleksandrynka Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 06.09.06, 23:32
        > a ja sie zastanawiam, jak to jest wg prawa, czy ktos wie? kto jest prawnie
        > odpowiedzialny za podobne sytuacje? chocby wtedy, gdy rodzic (ten
        nieuwazny...)
        > postanowi zaskarzyc "agresora"?... co stanowi prawo?

        prawnikiem nie jestem i jakoś szczególnie się nie znam, ale skromne
        doświadczenie i logika mi podpowiada, że za dziecko = za jego bezpieczeństwo
        odpowiedzialni są jego opiekunowie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oskarży
        jakiejś mamy, że huśtała swoje dziecko i doprowadziła do tego, że inne dostało
        tą huśtawką w głowe... Tzn. mam na myśli sądy, bo na placu zabaw to pewnie może
        się zdarzyć wiącha od taty, co to własnie przeglądał reklamówki reala...

        A tak ogólnie - wypadki się ZDARZAJĄ, oczywiście większości można zapobiec, ale
        pozostaje pewien margines, gdzie choćby rodzice nie wiem, jak byli czujni, to
        nie uchronią...
        Jak w tym wierszyku:
        I choćby nie wiem, jak się wytężał, to nie udźwignie: taki to ciężar smile))
        • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 07.09.06, 15:55
          aleksandrynka napisała:

          > > a ja sie zastanawiam, jak to jest wg prawa, czy ktos wie? kto jest prawni
          > e
          > > odpowiedzialny za podobne sytuacje? chocby wtedy, gdy rodzic (ten
          > nieuwazny...)
          > > postanowi zaskarzyc "agresora"?... co stanowi prawo?
          >
          > prawnikiem nie jestem i jakoś szczególnie się nie znam, ale skromne
          > doświadczenie i logika mi podpowiada, że za dziecko = za jego bezpieczeństwo
          > odpowiedzialni są jego opiekunowie.


          A czy to przypadkiem nie jest nawet prawnie uregulowane, tzn. konkretnie chodzi
          mi o przebywanie dzieci na placu zabaw. Na niektorych placach zabaw wisi
          przezciez tabliczka: dzieciom ponizej tylu i tylu lat wstep dozwolony tylko pod
          opieka doroslych. Parafrazujac: dzieci bez opieki ( a niedbala opieka = brak
          opieki) nie powinny na placu przebywac.
    • dzemma Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 07.09.06, 15:08
      a co powiecie na taka sytuację: byłam na placu zabaw z niespełna 2-letnim
      synkiem i 4-letnią córką znajomej, dziewczynka rozpętała burze w piaskownicy i
      kiedy godziłam dzieci mój mały wszedł pod huśtawkę (hustawka jest bardzo blisko
      zjeżdżalni, na której się bawił), huśtająca ”BABA” swoją podopieczną nie
      musiałaby rzucać się na huśtawkę ani silnie jej wychamowywać,- cały czas
      trzymała rękę na (tradycyjnej) huśtawce - wystarczyło ją przytrzymać.
      Oczywiście nie miałam pretensji, do kobiety, bo synek był pod moja opieką ALE!
      Owa BABA po tym jak mój mały dostał w plecki i poleciał nie zaprzestała
      huśtania, nie zainteresowała się wogóle tym co zrobiła i dodała: ”Ma za swoje
      gó..arz! Mógł nie podłazić! Przepraszam ale to chyba nie było by miłe dla
      żadnej mamy! Ja nie rozkladam odpowiedzialności za mojego synka na wszystkich
      rodziców na placu, ale kiedy ja huśtam mojego szkraba to mam na uwadze, by
      innemu dziecku nie stała się krzywda i gdy widzę, ze podbiega jakiś maluch i
      jest jakieś zagrożenie to reaguje! I robię to dlatego ze taki mam odruch
      bezwarunkowy i wydaje mi sie to normale. Współczuję takim ludziom jak ta ”BABA”
      która z rozmysłem uderzyła mojego synka = tak zgorzkniałego człowieka jeszcz
      nie spotkałam. I nie chodzi tu tylko o huśtawki ale ogólnie, jeśli moje dziecko
      jedzie na rowerku to nie wjeżdża z rozmysłem na inne dzieci, a jak ja prowadzę
      wóżek to nie wjeżdżam na nadbiegające dzaieciaki i nie robie nikomu krzywdy z
      bezczelnym dodatkiem”Mogło nie podłaźić” buuuuuuuuuuuuu
      • aleksandrynka Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 08.09.06, 12:01
        daj spokój, zachowanie tej Pani, jej wypowiedź w ogóle nie nadaje się do
        komentowania... Ty dobrze wiesz, że młody podbiegł tam, bo go nie dopilnowałaś
        i sama piszesz, że nie oczekiwałaś, żeby ona pilnowała Twojego dwulatka. Ale
        to, co zrobiła i jak zrobiła to już szczyt podłości. Kurka, chyba bym jej w
        machę zamalowała ze słowami - ma za swoje, mogła nie pyskować, jędza wredna smile
        Nieee no, pewnie, że bym jej nie tknęła, ale kilka "miłych" słów pewnie by w
        jej stronę padło... Co za sucz...
        • dzemma Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 08.09.06, 12:45
          Normalnie pewnie bym to skomentowała, ale wystraszyłam sie czy nic małemu się
          nie stało i miałam wyrzuty sumienia, ze niedopilnowałam szkraba, więc już sie
          nieodzywałam, ale później jak ochłonęłam , załowałam, ze nie powiedziałam babie
          do słuchu!
          • beti222 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 10.09.06, 14:46
            Mój dziadek jechał kiedyś samochodem bardzo powoli przez pewne osiedle i
            widział kilkuletnią dziewczynkę biegnącą chodnikiem wzdłuż ulicy. Dziecko było
            bez opieki. Nagle dziewczynka bez rozeznania się wpakowała się dziadkowi prosto
            przed maskę samochodu. Na szczęście dziadek jechał bardzo powoli widząć
            biegnące dziecko i zdążył zatrzymać samochód. Dziecko przebiegło dziadek
            pojechał dalej, a ja w takiej sytuacji wzięłabym dziewczynkę za rękę i nie do
            rodziców a na komisariat bym poszła (to było w małym mieście gdzieś przejazdem,
            w takich miasteczkach większość ludzi się zna doskonale i wie czyje jest dane
            dziecko) i opowiedziała całą historię. Wtedy rodzice prawnie musieliby
            odpowiedzieć za swoje niedopatrzenie. Co do huśtawki uważam, że opiekun
            powinien swojego dziecka pilnować.
          • gyokuro Re: do dzemmy 11.09.06, 01:34
            Jezu - ja bym jej pewnie powiedziała, ale mój chłop toby chyba pobił, gdyby
            zdarzyło się to nam...
    • iwonak112 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 10.09.06, 22:25
      Kilka miesięcy temu pojechałam z moimi bliźniakami na oddalony od naszego
      osiedlowego, inny plac zabaw.Taki z karuzelami i hustawką.Ja sama i dwoje
      nabuzowanych energią dwulatków.Latałam za nimi wszędzie.Nie spuszczałam ich z
      oczu.Z zazdrością obserwowałam innych rodziców, spokojnie siedzących na
      ławeczkach wokół placu.Ja spocona, zziajana czasami jeszcze po drodze zsadzałam
      lub wsadzałam jakieś dziecko na którąś z konstrukcji.Musicie przyznać,że
      najniebezpieczniejsze dla dzieci są place zabaw.Ile niebezpieczeństw może sie
      tam zdarzyć? Przekonałam się o tym w momencie,kiedy jedno było na
      huśtawce,drugie zjechało na ślizgawce i z całym impetem ruszyło w stronę
      kręcącej się karuzeli.Nie miałam żadnych szans!Ja nie...ale dwoje rodziców
      obserwowało mój pościg za dzieckiem i siedziało zaraz koło karuzeli.Spokojnie
      patrzyli jak mój mały biegnie wprost na nią!Nikt się nie ruszył!Już nie chodzi o
      odpowiedzialność,ale o zwykły ludzki odruch!Karuzela jest o tyle
      niebezpieczna,że w pewnym momencie,jak dziecko podejdzie zbyt blisko, nic nie
      pomoże juz ani zatrzymanie jej ani pozostawienie jej w ruchu.Mały odbił się od
      karuzeli jak ping pong...ja zrobiłam wślizg i zabrakło mi dokładnie ułamka
      sekundy...Na koniec usłyszłam kilka dobrych rad, typu:trzeba przyłożyć czymś
      zimnym itp.Potem tydzień spacerków po specjalistach.Nic się nie stało, choć
      wyglądało bardzo groźnie.Ale do dzisiaj nie odważyłam się wyjść na plac zabaw z
      dziećmi sama.Może niesłusznie mam żal do tych rodziców, ale z drugiej strony mam
      i już.
      • vibe-b Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 11.09.06, 07:35
        iwonak112 napisała:

        > Kilka miesięcy temu pojechałam z moimi bliźniakami na oddalony od naszego
        > osiedlowego, inny plac zabaw.Taki z karuzelami i hustawką.Ja sama i dwoje
        > nabuzowanych energią dwulatków.Latałam za nimi wszędzie.Nie spuszczałam ich z
        > oczu.Z zazdrością obserwowałam innych rodziców, spokojnie siedzących na
        > ławeczkach wokół placu.Ja spocona, zziajana czasami jeszcze po drodze
        zsadzałam
        > lub wsadzałam jakieś dziecko na którąś z konstrukcji.Musicie przyznać,że
        > najniebezpieczniejsze dla dzieci są place zabaw.Ile niebezpieczeństw może sie
        > tam zdarzyć? Przekonałam się o tym w momencie,kiedy jedno było na
        > huśtawce,drugie zjechało na ślizgawce i z całym impetem ruszyło w stronę
        > kręcącej się karuzeli.Nie miałam żadnych szans!Ja nie...ale dwoje rodziców
        > obserwowało mój pościg za dzieckiem i siedziało zaraz koło karuzeli.Spokojnie
        > patrzyli jak mój mały biegnie wprost na nią!Nikt się nie ruszył!Już nie
        chodzi
        > o
        > odpowiedzialność,ale o zwykły ludzki odruch!Karuzela jest o tyle
        > niebezpieczna,że w pewnym momencie,jak dziecko podejdzie zbyt blisko, nic nie
        > pomoże juz ani zatrzymanie jej ani pozostawienie jej w ruchu.Mały odbił się od
        > karuzeli jak ping pong...ja zrobiłam wślizg i zabrakło mi dokładnie ułamka
        > sekundy...Na koniec usłyszłam kilka dobrych rad, typu:trzeba przyłożyć czymś
        > zimnym itp.Potem tydzień spacerków po specjalistach.Nic się nie stało, choć
        > wyglądało bardzo groźnie.Ale do dzisiaj nie odważyłam się wyjść na plac zabaw
        z
        > dziećmi sama.Może niesłusznie mam żal do tych rodziców, ale z drugiej strony
        ma
        > m
        > i już.



        No dobra, ale nie rozmieniajmy tematu na drobne.
        Ty piszesz o niemoznosci upilnowania dwojki dzieci. MNie chodzilo o jedno
        dziecko i nie o NIEMOZNOSC upilnowania tylko o NIECHCiEJSTWO upilnowania.
      • sir.vimes Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 11.09.06, 10:47
        Ciekawą rzecz opowiedziała mi mama. Osoby - dziecko ok.1,5-2 letnie , oboje
        rodzice, inne dzieci. Maluch próbował zjechać ze zjeżdżalni, wdrapywał się
        długo , starsze dziecko niecierpliweie wepchnęło się za nim i by przyspieszyć
        bobasa , wepchnęło na siłę go do "rury" . Mały wyjechał z krwią na czółku.
        Rodzice, podkreślam, oboje, nie ruszyli tyłków. Rodzice starszego (około 7
        letniego dziecka) także się nie ujawnili.
    • iwonak112 Re: Plac zabaw: odpowiedzialnosc za cudze dzieci? 11.09.06, 20:16
      Nie, nie chodziło mi o niemożność upilnowania dwójki.Chodziło mi raczej o...Czy
      naprawdę takie ważne (w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia małego
      dziecka)jest to,czy to jest moje dziecko,czy nie?A po drugie to plac zabaw nie
      służy do zrelaksowania się rodzicom(a takie odbieram wrażenie)tylko do świetniej
      zabawy dzieci!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja