jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji

02.09.06, 21:07
Tak niedawno do mnie dotarło - jak my nauczymy dzieci tolerancji, skoro sami
jesteśmy nietolerancyjni? I nie mówię tu o młodzieży wszechpolskiej, tylko o
sporej grupie osób przekonanych o światłości swoich poglądów i swojej
tolerancyjności, w tym o sobie. My nie jesteśmy tolerancyjni, tylko dobrze
wychowani. Mamy w głowie katalog "inności", na które nie wypada reagować
agresywnie, rozmieszczony pomiędzy innymi nakazami dobrego wychowania - nie
jedz nożem, nie dłub w nosie, nie bij Murzyna, nie naśmiewaj się z kaleki,
nie pokazuj palcem. To nie ma nic wspólnego z prawdziwą tolerancją, czyli
otwarciem na inność drugiej osoby, obserwowaniem zamiast oceniania. Najpierw
oglądałam to wśród swoich uczniów, którzy tolerowali Żydów, protestantów,
homoseksualistów, itp., a nie tolerowali nieśmiałych, dziwaków, z piskliwym
głosem, źle ostrzyżonych. Potem na e-mamie, gdzie nie wypada wieszać psów na
nikim za zdradę męża, ale już za niewydepilowane nogi - owszem. A potem u
siebie, w wyniosłym uśmieszku na widok faceta w dresie co najbardziej lubi
disco-polo. A co mnie do cholery obchodzi jego dres? A w czym jego disco polo
gorsze od mojego Kaczmarskiego? Dlaczego nie potrafię powiedzieć to mi się
podoba, to mi się nie podoba, nie wartościując? Dlaczego muszę opierać swoje
dobre samopoczucie na szukaniu gorszych od siebie? Moje dziecko ma 10
miesięcy i coraz mniej mam czasu, żeby się wychować.
    • nangaparbat3 Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 02.09.06, 21:42
      Zdaje się, że mamy to po szympansach.
      Ale to nas nie usprawiedliwia.
      Podpisuje się pod każdym Twoim slowem - z ta jedną uwagą: nie mam tolerancji
      dla tych, ktorzy kogoś krzywdza lub do tego namawiają.
      • 1kjj Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 02.09.06, 22:03
        Witajcie!
        Mam alergie (czyli brak tolerancji smile) na słowo "tolerancja". Głównie daltego,ze nikt nie używa jego pierwotnego znaczenia czyli "z trudnością znoszę", ale służy ono raczej do zacierania granic różnego rodzaju. Np. granic dobrego smaku, moralności, pewnego poziomu kultury osobistej.
        Pozostawiam więc to słowo do "użytku zewnętrznego".Mojej córce w zamian proponuję "dobroć", otwartość", "zdrowy rozsądek", "wybór". I wcale nie chcę,żeby była tolerancyjna. Jeśli nie będzie się na coś wewnętrznie zgadzać, zachowując przy tym szacunek dla drugiego człowieka, to chwała jej za to bo znaczy,że potrafi samodzielnie ocenić sytuacje. Trochę obawiam się raczej tego wartkiego prądu, krzykliwych transparentów z napisem "tolerancja". Nie chciałabym,żeby się w tym zanużyła tylko dlatego,że tak robi większość.
        pzdrw.
        j.
        • nangaparbat3 Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 02.09.06, 22:18
          1kjj napisała:

          > Witajcie!
          > Mam alergie (czyli brak tolerancji smile) na słowo "tolerancja". Głównie
          daltego,
          > ze nikt nie używa jego pierwotnego znaczenia czyli "z trudnością znoszę", ale
          s
          > łuży ono raczej do zacierania granic różnego rodzaju. Np. granic dobrego
          smaku,
          > moralności, pewnego poziomu kultury osobistej.
          > Pozostawiam więc to słowo do "użytku zewnętrznego".Mojej córce w zamian
          propon
          > uję "dobroć", otwartość", "zdrowy rozsądek", "wybór". I wcale nie chcę,żeby
          był
          > a tolerancyjna. Jeśli nie będzie się na coś wewnętrznie zgadzać, zachowując
          pr
          > zy tym szacunek dla drugiego człowieka, to chwała jej za to bo znaczy,że
          potraf
          > i samodzielnie ocenić sytuacje. Trochę obawiam się raczej tego wartkiego
          prądu,
          > krzykliwych transparentów z napisem "tolerancja". Nie chciałabym,żeby się w
          ty
          > m zanużyła tylko dlatego,że tak robi większość.
          > pzdrw.
          > j.

          Nie zgadzać sie wewnętrznie, a zachowac szacunek - to wlasnie jest tolerancja.
          Wiec nie rozumiem, o co Ci chodzi, sama sobie przeczysz.
    • vharia Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 02.09.06, 22:00
      Tak sobie myślę, że lepszym słowem byłaby empatia.
      W moim odczuciu akurat tolerowanie inności na wychodzi (w końcu nie rzucamy
      kamieniami w Murzynów ani w garbatych). Z lubieniem i zrozumieniem gorzej.
      Nie wiem, czy to takie dziwne. Ludzie ciągną do podobnego, znanego,
      bezpiecznego. Rodzaj instynktu (?) pewnie faktycznie po szympansach.
      Myślę, że, osoby idealnie empatyczne zostały już wyeliminowane drogę naturalnej
      selekcjiwink bo to cecha, która powyżej pewnego progu zagraza swojemu posiadaczowi...
      Dlatego trzeba raczej przyjąć, ze ideałami (?) pod tym wzgledem nie jesteśmy i
      nie będziemy, tudzież nie wychowamy takich. Raczej zrobić co się dawink
    • crusk Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 03.09.06, 11:19
      Tak, masz rację, to trudne. Ale wydaje mi się, że obserwując dziecko, można
      wiele się nauczyć, właśnie wtedy, kiedy zaczyna kształtować swój obraz świata i
      nawiązywać samodzielnie kontakt. Nie ma dla niego jeszcze znaczenia czy ktoś
      jest ładny, czy brzydki. Mój syn (3,3 lata) często mówi o inności osób, które
      spotyka. Staram się nie robić z tego sensacji, ale rozmawiać z nim o tym. Wiele
      bym mogła przytoczyć przykładów, kiedy wykazał się większą tolerancją niż ja.
      Dla niego jest to kolejna spotkana osoba, czy rzecz i dopóki nie zasygnalizuję
      swoim zachowaniem inności owej rzeczy. Mówi np. „wiesz, Kubuś lubi rysować lewą
      ręką, ale ja lubię prawą”. Dostrzega inność, ale mówi to bez sensacji, bez
      negacji, neutralnie. Bardzo chciałabym tego nie zepsuć.
    • vibe-b Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 03.09.06, 13:33
      Nic dodac nic ujac.

      Wydaje mi sie, ze osob naprawde tolerancyjnych, w kazdym aspekcie, chyba nie
      ma. Za to wiekszosc z nas lubi myslec o sobie jako "tolerancyjny" zupelnie
      wypaczajac sens tego pojecia. Najbardziej skrzywionym przykladem tolerancji
      jaki mi przyszlo doswiadczyc byla jedna z moich kolezanek na studiach:
      zachlystywala sie wrecz tym, jak bardzo jest tolerancyjna, bo zgadzala sie, by
      chlopak kolezanki sypial w ich pokoju w akademiku, trabila na prawo i
      lewo "jestem cholernie (jej okreslenie) tolerancyjna" . Ta sama dziewczyna
      wiodla prym w wysmiewaniu np. ubioru innych. Albo potrafila sie smiertelnie
      obrazic, poniewaz ktos nie zechcial jej towarzyszyc w czyms tam.

      Ten przyklad jest trywialny i dotyczacy banalow, ale chyba dobrze oddaje
      pomieszanie pojec w zakresie tolerancji lub jej braku; calkowity brak
      zrozumienia czym jest a czym nie jest tolerancja.
    • cynta Re: jak my będziemy uczyć dzieci tolerancji 04.09.06, 23:19
      Dzieci sa w naturalny sposob tolerancyjne, czy jak tez chcecie to nazwac. Dopoki
      my nie nadamy negatywnego znaczenia obserwowanemu zjawisku, bedzie ono tylko
      jedna z obserwacji. Dam wam przyklad mojej 4-latki. W tym roku poszla do wyzszej
      grupy przedszkolnej i ja poznalam jej nowe panie nauczycielki przed nia,
      myslalam ze to moze byc problem bo jedna z pan jest murzynka (mieszkamy w
      Stanach) a ona nigdy jecze nie byla w bliskiej przyjazni z kims o innym kolorze
      skory. Ja nie zalapalam jeszcze imion nauczycielek wiec jak mi mala powiedziala
      ze pani Barbara cos tam zrobila to sie jej zapytalam czy to ona jest ta czarna.
      Dziecko spojzalo na mnie ze znakiem zapytania w oczach, no to wytlumaczylam, ze
      o ta pania z czarna skora mi chodzi a M mowi: Nie, ona jest szara tak jak ty.
      A koniec koncow mialam racje, pani Barbara jest murzynka a moje dziecko po
      prostu tego nie zauwazylo!!
      A z mojej ogolnej obserwacji zycia poza krajem rodzinnym wynika ze Polacy z
      Polski sa duzo bardziej nietolerancyjni, krytykanccy i czesto zauwazajacy tylko
      negatywne strony danych kwesti. I naraze sie nawet bardziej stwierdzajac ze
      czesto winna tego jest zle pojeta religijnosc. Np. nie nalezy pozwolic
      homoseksualistom adoptowac dzieci, niech raczej te dzieci zyja w domach dziecka
      niz gdyby mialy je kochac 2 mamusie lub 2 tatusiowie. Dlaczego??
Pełna wersja