angielski Hellen Doron dla dwulatka?

09.09.06, 16:50
Witam, mam pytanie czy macie doświadczenie w nauce angielskiego u tak małych
dzieci jak dwulatki? Moja córka w grudniu skończy 2 latka i zastanawiam się
czy nie jest za szybko na rozpoczęcie nauki języka. Jakie macie doświadczenia
i co myślicie o tej metodzie nauki. Dziękuję i pozdrawiamy.
    • 0golone_jajka Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 09.09.06, 18:30
      u mnie ta metoda specjalnego zainteresowania nie wzbudziła. Znaczy się zainteresowania dziecka, ale ja mam tylko nagrania i mu puszczałem, a nie jakieś lekcje zorganizowane czy coś. Znacznie więcj dziecko nauczyło\się po prostu ode mnie - oglądając z nim książeczki z obrazkami tłumaczyłem mu co jest co ale po angielsku. Poza tym sporo mówię do dziecka po angielsku. Dziś mały ma prawie 4 lata i ostanio mnie zaskoczył bo podczas oglądania kolejnej książeczki zapytałem go: How many tomatoes does the man on the right have? a on zrozumiał (podejrzewam że zrozumiał kluczowe słowa "how many" "tomatoes" man") i poprawnie odpowiedział licząc głośno: one two three fooooor!!!
    • blanka33 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 09.09.06, 20:54
      Polecam i to bardzo. Mój zaczął mając 20 miesięcy i dzień w którym była lekcja
      był dla niego jak święto. Na początku nieśmiały, po roku odpowiadał juz na
      wszystkie pytania, a w domu nie wolno mi było puścić nic innego jak tylko płyty
      do nauki, inaczej natychmiast przylatywał z interwencją. Zna mase słówek, dużo
      piosenek, pierwsze zdania budował z uzyciem słówek po polsku i po angielsku, a
      w te wakacje miał okazję pierwszy raz używać języka w kontakcie z
      obcokrajowcami.
    • jacksparrow1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 10.09.06, 03:17
      Moje dzieci sie uczyly dwoch jezykow( polski i angielski) rownoczesnie.Corka
      prawde powiedziawszy zaczela troszeczke pozniej, ale miala kontakt z angielskim
      ciagly poprzez nagrane na kasete programy dla dzieci z canadyjskiej telewizji a
      syn to juz od samego poczatku i praktycznie jak ktos zadal mu pytanie po
      angielksu to mu w tym jezyku odpowiedzial a jak my po polsku to odpowiada po
      polsku.W domu mowimy po polsku.teraz jest smiesznie bo mieszaja oba jezyki nie
      mogac czasami sie wyslowic w jednym.
      Uwazam ze na nauke dodatkowego jezyka nigdy nie jest za wczesnie i dziecko ci
      bardzo szybko chwyci drugi jezyk.NIe znam metody o ktora pytasz - u mnie byly
      programy dla dzieci w telewizji i kontakt z rowiesnikami.Jedno jest pewne - w
      pozniejszym stadium rozwoju bedziesz potrzebowala kogos kto pokieruje poprawna
      wymowa dziecka, chyba ze perfekcyjnie znasz angielski, ja niestety mam
      nalecialosci naszego ojczystego jezyka i teraz paleczke w czytaniu angielskich
      ksiazeczek przejela corka i czyta bratu.
      pozdrawiam
      • klek1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 10.09.06, 14:14
        U mnie w pracy jest koleś który gada do dziecka tylko po niemiecku.
        Uważam ze jest to głupota aby tak małe dzieci uczyć jęzków obcych, najpierw
        niech mówi dobrze po polsku. Głupota ta jest stosowana tylko przez rodziców
        którzy maja za dużo forsy i wysyłają biedne dzieci na tenis, angielski,
        pływanie , fortepian itp.
        • nchyb Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 11.09.06, 14:13
          > Uważam ze jest to głupota aby tak małe dzieci uczyć jęzków obcych, najpierw
          > niech mówi dobrze po polsku
          są dzieci dwujęzyczne od urodzenia i one nie mają problemów. Nie muszą się
          uczyć najpierw jednego, potem drugiego języka. Jeżeli twój znajomy dobrze zna
          niemiecki i tak mówi do dziecka, to za głupotę tego nie uważam. Natomiast Twoje
          podejście do tematu - jak najbardziej...

          > Głupota ta jest stosowana tylko przez rodziców
          > którzy maja za dużo forsy i wysyłają biedne dzieci na tenis, angielski,
          > pływanie , fortepian itp.
          nietylko i nie wszyscy rodzice wysyłają na raz dzieci na sto pićdziesiąt
          tysięcy różnych zajęć. Odnboszę wrażenie, ze masz może jakieś kompleksy? Nie
          znasz na tyle dobrze obcego języka by mówić w nim do dziecka?
        • jacksparrow1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 12.09.06, 03:20
          I co zazdroscisz mu?Bardzo dobrze.Dziecku krzywda sie nie stanie.NAuka
          rownolegle dwoch jezykow nie boli a u mnie to byl mus.W domu dzieci mowia po
          polsku a w szkole musza po angielsku.A teraz corka rozpoczela nauke jezyka
          francuskiego.
          I dlaczego uwazasz ze jest glupota poslanie dziecka na tenis, plywanie,
          fortepian i ten nieszczesny angielski jezeli dzieciak to lubi?I jezeli rodzicow
          na to stac?Gdzie ty klek1 widzisz glupote w tym wszystkim?Bo ja jedynie glupote
          widze w krytykowaniu takiego postepowania jezeli dziecko chce to dlaczego
          nie.Tylkooczywiscie zeby dzieciaka nie przeciazyc i zeby nie przedobrzyc.
          Wyluzuj troche.
    • marmusia Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 11.09.06, 10:28
      Za duzo forsy niestety nie mam (czasem nawet za malo wink), a z corka zaczelam
      chodzic na zajecia HD, gdy Mala miala 10 miesiecy. Gdybym sama znala biegle
      angielski, rowniez mowilabym do niej w tym jezyku. Mala ma teraz 4 lata, na
      zajecia chodzi z ogromna radoscia i bardzo duzo sie na nich uczy. Codzienne
      sluchanie tych samych kaset jest troche meczace dla nas, Patrycja bardzo to
      lubi. W Helen Doron urzeklo mnie podejscie do dziecka, wszystkie dzieci
      traktuje sie tam z ogromnym szacunkiem. Pisze o tym, bo Patrycja chodzila do
      przedszkola, w ktorym tego szacunku zdecydowanie zabraklo, wiec wiem, ze to
      nie takie oczywiste. Bardzo zalezalo mi na tak wczesnym kontakcie corki z
      jezykiem, bo chcialam, by mowienie po angielsku bylo dla niej czyms naturalnym
      (sama mam z tym problem, dobrze znam gramatyke, a boje sie mowic).
      Pozdrawiam smile.
    • aniask_mama Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 11.09.06, 13:51
      mój syn chodził 3 lata. Fajne, jeśli masz dużo kasy, nie za wiele oczekujesz i
      masz dużo cierpliwosci (w puszczaniu płyt zwłaszcza). Teraz mały ma "zwykły"
      angielski w przedszkolu, krótko, ale za to codziennie i tu widzę znaczące
      efekty - uczą go praktycznych słowek, a nie rozróżniania żaby od ropuchy jak w
      HD wink
      • myelegans Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 11.09.06, 21:47
        Nie, nie za wczesnie na wprowadzenie obcego jezyka. Metod nie znam, nie wiem
        jakie sa koszta, ale jezyk wprowadzic warto. Chocby bajki w wersji orginalnej,
        piosenki, ksiazeczki, gry komputerowe, zeby mialy kontakt z jezykiem w
        jakiejkolwiek formie, bo w tym wieku one nasiakaja jak gabka. Ale wazna jest
        konsekwencja, jezyk nieuzywany, w przeciwienstwie do narzadow zanika, wiec
        nawet malymi dawkami, ale codziennie, albo z rodzicem, albo mediow.

        Moj syn jest w domu dwujezycznym, tata Jankes, ma polska nianie, ma 2 lata i
        mowi i w jednym i w drugim jezyku, wiele razy miesza, rozumie wszystko i
        tlumaczy natychmiast bez zastanowienia, to jego druga natura. Jezeli mam
        porownac, to dla dzieci j. ang. jest zdecydowanie latwiejszy do opanowania niz
        polski, nie wymaga takiego samego uksztaltowania aparatu mowy. Moj syn
        zazwyczaj zaczyna od ang. slow bo sa latwiejsze np. kolory, czy liczby, pozniej
        zaczyna wymawiac te same polskie wyrazy, ktore juz zna, ale nie wymawia.
        Niekiedy jest to kwestia nawet paru miesiecy zanim do ang. slowa doda polski
        odpowiednik. Angielski jest rowniez duzo latwiejszy w komunikowaniu. Latwiej
        np. powiedziec "shoe off" niz "zdjac buty", "mama up", niz "wziac na rece"
        Podejrzewam, ze gdyby byl tylko w srodowisku polskiego jezyka zaczalby mowiec

        Gdybym miala inna sytucje, na pewno otaczalabym dziecko jezykiem od
        najwczesniejszego wieku, na zasadzie zabawy i przyswajania.
        Mozna nauczyc sie perfekcyjnie ang. nigdy z kraju nie wyjezdzajac, chociaz
        akcent zawsze bedzie, ale to tylko dodaje uroku jak mowi moj maz.
        • stuzia Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 11.09.06, 21:58
          tak tak tak, wszyscy co tu sie wpowiedzieli pozytywnie moim zdniem maja racje.
          Niech dziecko takich osob jak klek1, ucza sie tylko polskiego- nasze maluchy
          beda mialy mniejsza konkurencje, ha ha!

          Kiedys czytalam, ze male dzieci do ok 10 roku zycia sa w stanie opanowac nawet
          wiele obcych jezykow naraz!

          One teraz nie wiedza, ze sie ucza bo to jest przeciez 99% zabawy.
          Moja jak miala ok 1 roku "chodzila" do HD, nastepnie wyjechalismy do Francji
          gdy miala 3 lata, wiec teraz swiegoli perfekcyjnie po polsku i francusku, oraz
          spiewa, liczy i mowi wierszyki po angielsku. Od srody po rocznej przerwie znowu
          zaczynamy angielski.
          A wszystkie madrale, ktore mi bredzily, ze zabieram dziecku dziecinstwo moga
          mnie pocalowas w nos, bo obudza sie z reka w nocniku jak ich pociechy beda na
          nudnawych lekcjach mozolnie wstukiwaly gramatyke i slowka.

          Cholera, ostani grosz oddam na jej edukacje.

          Pozdrowienia i duuuuzo wytrwalosci zycze!
          • mus11 do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 09:51

            praca.wp.pl/kat,40714,wid,8493536,wiadomosc.html?rfbawp=1158047335.085
            "Dlaczego ludzie młodzi, ambitni, często po studiach, chcą zarabiać na
            życie, „myjąc gary”? Powody są różne. Najczęściej brakuje odpowiedniej
            znajomości języka, by postarać się o zajęcie zgodne z wyuczonym zawodem."

            Zycze powodzenia w zyciu, ktos musi myc gary.
            • aniask_mama Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 11:20
              mus11 napisał:

              >
              > praca.wp.pl/kat,40714,wid,8493536,wiadomosc.html?rfbawp=1158047335.085
              > "Dlaczego ludzie młodzi, ambitni, często po studiach, chcą zarabiać na
              > życie, „myjąc gary”? Powody są różne. Najczęściej brakuje odpowiedn
              > iej
              > znajomości języka, by postarać się o zajęcie zgodne z wyuczonym zawodem."
              >
              > Zycze powodzenia w zyciu, ktos musi myc gary.


              Idąc tym tokiem rozumowania drugiego a najlepiej trzeciego jezyka należałoby
              uczyć już noworodki. Jak dziecko zacznie uczyć sie jezyka mając 5-7-10 lat i
              będzie to "dobra" nauka, to może opanowac język perfekt. Czy obecni tłumacze,
              nauczyciele uczyli się od kołyski języka?
              • stuzia no niby masz racje, ale.... 12.09.06, 11:46
                >Czy obecni tłumacze,
                > nauczyciele uczyli się od kołyski języka? <<

                Czyli np ja. Zaczelam uczyc sie angielskiego w wieku 10lat. I pamietam wlasnie
                NAUKE. W liceum doszedl niemiecki, znowu WKUWANIE. Od roku probuje NAUCZYC SIE
                francuskiego bo mieszkam we francuskojezycznym kraju. Koszmar, bo by sie
                chcialo opanowac to 100 razy szybciej ale przy 4latku nie ma czasu na swobodna
                nauke.

                Niech kazdy robi jak chce, ale czyz nie lepszym rozwiazaniem zamiast "uczenia
                sie" jezyka byloby naturalne chloniecie go poprzez zabawe?

                Wszystko mozna byle z wolna i ostrozna!
                • aniask_mama Re: no niby masz racje, ale.... 12.09.06, 16:51
                  stuzia napisała:

                  > >Czy obecni tłumacze,
                  > > nauczyciele uczyli się od kołyski języka? <<
                  >
                  > Czyli np ja. Zaczelam uczyc sie angielskiego w wieku 10lat. I pamietam
                  wlasnie
                  > NAUKE. W liceum doszedl niemiecki, znowu WKUWANIE

                  wiesz, wiele zależy od metody nauczania a nie wieku, w którym się naukę
                  zaczyna, ja tam moją naukę francuskiego w wieku 15-20 lat miło wspominam wink
                  • titta Re: no niby masz racje, ale.... 12.09.06, 17:36
                    Jak ktos lubi sie uczyc - czemu nie. Ale wiekszasc osob nie lubi.
                    Dla dziecka przyswojenie jesyka jest nayuralne i nie wymaga wysilku (co
                    najwyzej od rodzicow). Jak sie pozniej okaze, ze lubi jezyki moze sie uczyc 3,
                    4 , 5...
                    Tak sie sklada, ze przebywam duzo w srodowisku gdzie dzieci sa conajmniej dwu
                    jezyczne (zwykle jednak troj): jez. kraju, jez. angielski (czesto jez.
                    rodzica /-cow). Moze zaczynaja troche pozniej mowic i czasem mieszaja slow ale
                    przeciez nie jest to dla nich szkoda. Coreczka znajomych (od urodzenia trzy
                    jezyki (koniecznosc), w wieku dwuch lat finski (drugi jezyk jej ojca), w wieku
                    pieciu zaczela - jako jezyk obcy - francuski. Nie jest ani przemeczana, ani
                    tresowana, ani snobka. Jest to w jej przypadku naturalne.
                • jakw Re: no niby masz racje, ale.... 12.09.06, 20:31
                  Stuzia, ale jest różnica m-y dziećmi "zanurzonymi" w wielojęzycznym środowisku -
                  dla nich język mamy, taty itp nie będzie językiem obcym, a tymi, które chodzą
                  na język obcy 2-3 razy w tygodniu. Nie łudź się, że jak dziecko w wieku 2 lat
                  zacznie się "uczyć" języka obcego to opanuje go prefekcyjnie zanim skończy 10
                  lat i z nauki języka zapamięta tylko zabawę. Kiedyś będzie się tak czy siak
                  musiało trochę wysilić i pozakuwać słówka czy pozgłębiać gramatykę.
              • jacksparrow1 Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 16:40
                aniask_mama, wyobraz sobie ze w rodzinach mieszanych dwujezycznych dokladnie
                wlasnie tak jest - matka mowi do dziecka w swoim ojczystym jezyku, ojciec w
                swoim jezyku i dziecko automatycznie w sposob naturalny poznaje dwa jezyki i w
                cale mu to nie przeszkadza.A jeszcze znam przypadek gdzie matka mowila po
                polsku, ojciec po angielsku a w przedszkolu dziecko zaiwanialo po francusku bo
                rodzice postanowili zapisac dziecko do francuskiej szkoly.
                • aniask_mama Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 16:48
                  ale zupełnie co innego jest, gdy dziecko na stałe przebywa z dwujęzycznymi
                  rodzicami!!!! na zajeciach z HD spotkanie jest 1x w tygodniu, a kaseta to jest
                  dość bierne słuchanie
                  nie ma co porównywać rodziny dwujęzycznej z nauką 1x w tygodniu

                  ja nie jestem przeciwko nauce od młodych lat, mój 6-latek też się "uczy",
                  chodzi o to, żeby nauka angielskiego nie stała się idee fix rodziców, bo nie ma
                  co oczekiwać, że dziecko będzie mówiło po angielsku po kursie HD, słówka tak
                  (choć nie zawsze przydatne - pozna kolor indygo)
                  • nchyb Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 17:38
                    > (choć nie zawsze przydatne - pozna kolor indygo)
                    ależ to kolor dżinsów, najbardziej przydatnych spodni świata smile

                    też sądzę, że po takim kursie nie będzie mówił i czytał po angielsku jak
                    rodowity Anglik, ale osłuchanie z akcentem, wymową itp nie zaszkodzą. Z tym, że
                    moje dziecko słucha angielskich piosenek z serii Angielski w domu. Myślę, że
                    poziom wiedzy zbliżony, a kosztowo znacznie lepiej smile
                    Tu link do kilku piosenek z serii;
                    www.interklasa.pl/portal/dokumenty/angielski/
                  • titta Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 17:42
                    Ale takie dziecko ma pozniej "baze" do nauki. Jest osluchane, w
                    najistotniejszym dla rozwoju mowy okresie zycia.
                    Dlaczego wszyscy Szwedzi mowia plynnie po angielsku? Wcale, nie dlatego, ze
                    maja jakis wybitny program w szkole. Po prostu od najmlodszych lat "chlona"
                    ogladajac telewizje z napisami (bez lektora).
                  • jacksparrow1 Re: do klek1 i jemu podobnych becwalow: 12.09.06, 19:55
                    Jezeli konsekwentnie bedzie sie puszczalo czy to kasety czy to programy z danym
                    jezykiem w domu to dziecko zalapie.Ja zakladam ze dziecko nie bedzie
                    molestowane tymi zajeciemi i bedzie to zabawa.Mnie czasami przeraza jak to mamy
                    sie przescigaja chwaleniem sie ze dziecko 3-4 letnie juz czyta, pisze, liczy i
                    umie dodawac.Uwazam ze jest to troche za wczesnie chyba ze znowu - owa nauka
                    byla na bazie zabawy i dziecko to podlapalo i tylko niefortunne stwierdzenie -
                    "nauka czytania w wieku 3 lat...".
                    Nie wypowiadam sie na temat metodyHD bo nie mam zielonego pojecia co to za
                    metoda.Ale osluchanie sie nawet z kaset danego jezyka jest przydatne.Oczywiscie
                    z wiekiem jezeli rodzice nie znaja jezyka perfekcyjnie beda potrzebowali pomocy
                    kogos kto pokieruje wymowa dziecka.Moja corka czasami mnie poprawia z wymowa
                    niektorych slowek, wiec juz wie ze czytanie ksiazeczek ktore jej mlodszy brat
                    przynosi z zerowki jest jej obowiazkiem, bo ma lepsza, poprawna wymowe slow,
                    wiec niech sie uczy wymawiac wyrazy juz poprawnie, a nie z nalecialoscia jezyka
                    polskiego ode mnie.
                    I nie zawsze jest to idee fix.Jest to po prostu pomoc dziecku na lepszy start
                    w zyciu.Takie jest moje zdanie.
                    Pozdrawiam
        • jacksparrow1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 12.09.06, 20:01
          myelegans, to poczekaj jak ci syn bedzie robil piekne kalki jezykowe.My z mezem
          zrywamy boki jak corka i teraz syn zaczynaja tlumaczyc sobie prosto z
          angielskiego na polski.Bo mamy zasade - w domu rozmawiamy po polsku.Sa wyjatki
          kiedy dziecko nie moze znalezc slowa wiec moze powiedziec po angielsku( wtedy
          cale zdanie) i jest jej to tlumaczone zeby sie nauczyla.Albo angielski wyraz z
          polska koncowka( ostatnio wymyslila i mnie "zabila" wyrazem boderowac; musze
          przyznac ze zajelo mi chwilke zeby zarejestrowac czego dziecko ode mnie chcialo)
          pozdrawiam
          • myelegans Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 12.09.06, 21:57
            ZE bedzie robil kalki jezykowe to sie nie ludze, juz zaczal, z kreci i spin
            zrobi "pec" przez e z petelka i c z przecinkiem. U nas w domu przewaza jednak
            ang. chociaz ja do niego mowie wylacznie po polsku, wiekszosc czasu przebywa z
            niania polska. Mowi do mnie czesto po ang i duzo mnie kosztuje, zeby
            machinalnie nie odpowiedziec po ang. np wczoraj pokazuje za okno i mowi "mama,
            see dark", wtedy musze odpowiedziec, "tak jest ciemno", ale ja sie musze
            pilnowac, on nie, bo dla niego nie ma przeskoku jezykowego.

            Nadal twierdze, ze zanurzenie dziecka w jezyku jest tylko na plus,
            niekoniecznie zajecia w klasie, ale przede wszystkim ang. jezyczne programy
            BBC, bajki, piosenki, plyty, dzieci swietnie sie ucza rymowanek, wtedy to nie
            bedzie zakuwanie slowek i uczenie sie nudnej gramatyki, tylko od razu mowienie
            zwrotami i zdaniami, ktore wejda tak w krew jak tabliczka mnozenia, ze beda
            mowic, bez zastanowienia.
            JA mialam zal do rodzicow, ze nie zadbali o moj ang. kiedy bylam dzieckiem,
            zaczelam sie w zasadzie uczyc w 8 klasie. Teraz wlasciwie mowie, z akcentem, i
            pisze jak native speaker po 12 letnim pobycie w ang. jezycznym kraju, ale
            kosztowalo mnie to bardz duzo wysilku i przelamywania kompleksow, ktorych np.
            dzieci nie maja. One po prostu mowia, nie zwracaja uwagi na poprawnosc
            gramatyczna, wstyd i niesmialosc w mowieniu obcym jezykiem dochodzi pozniej.
            Juz 5-latek tej smialosci mowienia jakkolwiek moze nie miec.
            • jacksparrow1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 12.09.06, 23:28
              Z ta kalka jezykowa to bardziej chodzilo o to ze dziecko przetlumaczy doslownie
              z angielskiego na polski.Np Do you like my dress, naturalne tlumaczenie bedzie
              czy podoba ci sie moja sukienka, nasza corcia "zabila " nas pytaniem - czy
              lubisz moja sukienke.Jest jeszcze kilka innych perelek.Ze nie wspomne o
              pieknych koncowkach polskich wyrazow.Do dzis nie moge wyjsc z podziwu nad jej
              pilownikiem( pilnik.No i te przekrecania polsko-angielskie.
              I masz racje jak jest mozliwosc to nalezy dac dziecku szanse.A czy ja potem
              wyk. to juz jego broszka, ale nie bedzie moglo miec pretensji i zalu do
              rodzicow, no chyba ze rodzice cisna jak dziecko ewidentnie juz nie moze
              pogodzic wielu obowiazkow( starsze) i sie buntuje - to tutaj uwazam za rozsadny
              bynt mlodego czlowieka, ale nie o tym w tym przypadku mowa.
              Serdecznie pozdrawiam
    • renata9614 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 09:50
      Moja córka miała 2 lata gdy zaczełyśmy naukę tą metodą . Obecnie ma 7 - nadal
      kontynuujemy ale nie jestem już taka przekonana jak na początku.
      • stuzia Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 10:20
        Czyli taki mam wniosek:
        *dzieci dwu- trzy- jezyczne to szczesciarze, jezyki sa "wyssane" z mlekiem
        mamy;
        *dzieci "uczace" sie jezyka(ow), jakby to powiedzec sztucznie maja swietna
        baze na przyszlosc, zarowno jesli chodzi o czucie danego jezyka jak i
        osluchanie sie z POPRAWNYM akcentem.

        A jak bedzie naprawde to dowiem sie jak moja mala bedzie miala kilkanascie lat.
    • novembre Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 11:24
      Moj syn ma 3,5 roku.
      Juz w ostatniej grupie zlobka byly zajecia z angielskiego.
      Teraz w przedszkolu tez sa, od najmlodszych grup.
      Postanowilam, ze najpierw pozwole mu nauczyc sie poprawnie jezyka ojczystego, ze
      pocwiczymy u logopedy te rozne szeleszczace i swiszczace.
      Angielski przeciez i tak zacznie od podstawowki, zgodnie z tym co nam milosciwie
      panujacy roman obiecal. A to i tak wczesnie przeciez.
      Teraz, zafascynowanego tancem z gwiazdami, zapisalam na zajecia taneczne (troche
      tanca, rytmiki, klaskanie w rytm itp). Biega na tance z zachwytem - ale on tego
      chce.
      Nie bede go zmuszac do 'nauki przez zabawe' jezyka obcego w tym wieku.
      Byc moze, gdyby poszedl na jedna lekcje, tez by mu sie spodobalo i tez by chcial.
      Byc moze.
      A byc moze nie.
      Uwazam, ze na nauke jezyka znajdzie jeszcze czas.
      Nie bede go pchala od niemowlectwa w ten wyscig szczurow.
      "..Sa klienci, ktorzy chca zaplacic za te nokie 600 zlotych. Oczywiscie,
      szanujemy ich..".
      wink
      nov.
      • stuzia Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 12:04
        To ma byc baza, podklad aby pozniej bylo latwiej. Jesli sie oslucha z wymowa
        nativa z kasety nawet to jego akcent bedzie zupelnie inny niz ten, ktorego
        nauczy go polska nauczycielka w szkole.

        No nic pozyjemy, zobaczymy. Mysle ze jak bedzie dziecie chodzilo 1x na tydzien
        to mu nie zaszkodzi a jest szansa, ze pomoze.

        Milego dnia!
    • nutelka1234 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 12:19
      Angielski dla maluchow to wg niektorych:

      ZABRANE DZIECINSTWO, WYSCIG SZCZUROW, JEZYK OJCZYSTY NAJPIERW, ZA WCZESNIE-
      NIECH SIE BAWI.... jak czytam lub slysze takie argumenty to mam wrazenie, ze
      pisze i mowi to banda leniwych nieukow przy plogu, bez kontaktu z cywilizowanym
      swiatem, co utrudniaja swoim dzieciom zamiast im pomoc. Zalosne.
      • novembre Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 13.09.06, 12:55
        Znam biegle trzy jezyki, skonczylam studia plus podyplomowke, na piatym roku
        studiowalam na indywidualnym toku i pracowalam na etacie, na garnuszku rodzicow
        bylam tylko przez pierwszy rok studiow, potem wyjazdy jako operka plus lekcje i
        inne dorywcze zajecia.

        W internecie o tej porze siedze wylacznie z powodu dluzszego zwolnienia
        lekarskiego (to tak uprzedzajac Twoje pytania, czy przypadkiem nie wykorzystuje
        mojego pracodawcy; w ciazy tez nie jestem, ot po prostu skutki wypadku
        samochodowego i gips tu i owdzie; ale mniejsza o to).

        Uwazam, ze jezeli dziecko - czy potem mlody czlowiek - bedzie chcial cos
        osiagnac, to to osiagnie, niezaleznie od akcentu wyrobionego w drugim roku zycia.

        Powtarzam, opinie innych i ich decyzje szanuje.
        A "plug" piszemy przez "u" otwarte.
        Osobiscie wole, zeby moje dziecko sluchalo czytanych przeze mnie ksiazek a potem
        czytalo je samo.

        Nov.
      • gulnara1 Re: angielski Hellen Doron dla dwulatka? 14.09.06, 17:42
        nutelka - wyluzuj sie kobieto.... z PiS-u jestes czy co? Nie znasz ludzi, a
        walisz po oczach i obrazasz. Tak sobie mysle, ze wiekszosc wypowiadajacych sie
        rodzicow myli dwie sytuacje - nauke jezyka angielskiego w Polsce metodami
        czarodziejskimi i innymi, a nauke MOWY w rodzinie dwujezycznej, badz w rodzinie
        polskiej, ktora mieszka gdzies na obczyznie. A tych dwoch sytuacji nie da sie
        porownac. Mysle, ze u wiekszosci rodzicow mieszkajacych w kraju, posylanie
        dzieci na nauke angielskiego w tak wczesnym wieku to leczenie wlasnych
        kompleksow zwiazanych z nieznajomoscia jezyka. Zawsze mnie to zastanawialo, ze
        takiego hysia na punkcie angielskiego maja ci rodzice, ktorzy jezyki obce znaja
        z widzenia co najwyzej.
        Jak dzieciak bedzie chcial, a rodzicow bedzie na to stac, to nauczy sie jezyka
        pozniej metodami innymi niz te ktorymi nas uczono i tez sobie poradzi w zyciu
        zawodowym, niekoniecznie myjac gary.
Pełna wersja