dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie:))

11.09.06, 14:41
rozpoczęłam ten post po przeczytaniu wypowiedzi dot. angielskiego metodą HD.
Jedna z wypowiedzi mnie zadziwiła:

"Głupota ta (mówienie do dziecka w języku obcym)jest stosowana tylko przez
rodziców
którzy maja za dużo forsy i wysyłają biedne dzieci na tenis, angielski,
pływanie , fortepian itp."

Czy to PROWOKACJA, czy większość z Was tak myśli? Tak nas -rodziców
posyłających dzieci na dodatkowe zajęcia - postrzegacie?

Nie mam *za dużo* pieniędzy (jeżeli w ogóle można mieć *za dużo* tongue_out), ale mój
sześciolatek od dwóch lat chodzi na angielski HD (45min/tydz., w domu
poszczanie płyt ok. 1h), dodatkowo na tenis (w ramach pobytu w przedszkolu),
od tego roku zacznie uczęszczać na ognisko muzyczne (2,5h w tyg., ćwiczenia w
domu).
Jest to moja odpowiedź na _zainteresowania_ i _pragnienia_ mojego "biednego
dziecka" - jakoś oczywiście rozbudzone przez nas smile)

Chciałby chodzić jeszcze na karate, taniec i tenis na kortach, ale tutaj
ja "wyciszyłam" już jego pragnienia, bo doba ma 24h, a portfel dno smile)

Widząc postępowanie moich sąsiadów - zamożniejszysz ode mnie - myślę, że
postrzegają mnie tak, jak autorka cytowanego postu.
Ich dzieci (pomimo pięknych domów i trawników) określiłabym jako *dzieci
ulicy*: non stop bez nadzoru, bawią się poza ogrodzeniem (bo jeszcze
nabrudzą), siedzą przed TV lub komputerem i chwala się "co to ja mam, a Ty
nie"..
To jest dla mnie smutne, i szczerze mówiąc cieszę się, że moje dziecko ma
mniej czasu na przebywanie z nimi.

Podsumowaniesmile))
+ rozwijanie zainteresowań dziecka (nic na siłę, uczęszcza na co chce i
sprawia mu to wiele radosci!)
+ uczenie odpowiedzialnosci i konsekwencji
(jeżeli rozpoczęłeś naukę, uczęszczasz na zajęcia regularnie do końca roku,
bo oczywiście kilka razy się zdarzyło, że maluchowi się nie chciało np.
iść/jechać/słuchać, ale od wrzesnia ON lobbował, by kontynuować naukę)
+ przebywanie w zróznicowanym środowisku (przedszkole, angielski, szkoła
muzyczna, podwórko - wszędzie się czuje dobrze, wszędzie ma kolegów,
koleżanki)
+ uczenie się odnajdywania w nowych sytuacjach (występy, lekcje pokazowe,
imprezy)
+ mniej czasu na komputer i TV, chociaż i tak zostaje sporo!!!

Minusy?
osobiście nie widzę, a może to ja jestem w błędzie? tongue_out
pozdrawiam

    • mili_vanili minusy 11.09.06, 14:50
      Pomyślałam intensywnie, i znalazłam minusy:
      - mniej pieniędzy
      - poświęcony czas na zawiezienie, przywiezienie, przeczekanie zajęć
      - wizerunek "snoba".
      • verdana Re: minusy 11.09.06, 14:58
        Jezeli 6-latek chodzi do przedszkola, a po przedszkolu ma własciwie codziennie
        zajęcia, to kiedy ma czas
        -na zwykłą, beztroską zabawę
        -na kontakty z rówieśnikami - nie zadaniowe, tylko takie, gdzie obie strony po
        prostu się bawią
        -na rozmowę z rodzicami - codziennie, a nie tylko od święta
        -na spacery, a nie tylko odwozenie na zajęcia
        -na to, by sobie odpocząć "nic nie robiąc"?
        - na to, by coś zrobić samodzielnie, co nie będzie przerywane okrzykami "Kończ,
        bo sie spóźnimy?"
        Zorganizowanie małemu dziecku całego dnia nie jest wg. mnie dobrym pomyslem.
        Dziecko uczy się konkretnych rzeczy, ale nie uczy się tego, ze samo musi
        znaleźć sobie coś do roboty, nie ma chyba tez czasu na odkrywanie nowych
        zainteresowań.
        Oczywiscie, dzieci są rózne. Niektóre uwielbiają zorganizowany czas, dla innych
        jest to po prostu mordęga. Ja bałabym się przesady w obie strony. Chyba jednak
        w ta "przeorganizowaną" bardziej.
        • zgagusia Re: minusy 11.09.06, 18:51
          > -na zwykłą, beztroską zabawę
          > -na kontakty z rówieśnikami - nie zadaniowe, tylko takie, gdzie obie strony
          po
          > prostu się bawią

          to moim zdaniem powinno zapewnic przedszkole - i tak jest w przedszkolu mojego
          dziecka.
          Obu synow poza szkola (starszy) i przedszkolem (mlodszy) zapisalam na basen,
          starszy jeszcze czasami jezdzi konno. Pozostale zajecia zapewniaja placowki w
          ktorych sa moje dzieci: balet, rytmika, angielski (przedszkole) oraz karate,
          szachy, kolko przyrodnicze, angielski, niemiecki (szkola).
          Po poludniu chlopcy sa w domu - troche sie razem bawia, starszy troche czyta,
          mlodszy czasem obejrzy bajke. Na podworko za bardzo nie wychodza bo nie ma dla
          nich towarzystwa ale niedlugo sie przeprowadzamy i moze to sie zmieni. Na
          weekend jezdzimy na rowerach, chodzimy do parku, czasem wyjezdzamy gdzies
          wspolnie poza miasto.

          Aga
    • nangaparbat3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 14:53
      W chodzeniu na zajecia nie ma nic złego.
      Natomist na pewno jest źle, jśli dziecko nie ma czasu (czy mozliwości, z innych
      niz brak czasu powodów) na swobodna zabawę - samotnie i z innymi dziećmi,
      troche tak.
      Przyjrzyj sie dniu dziecka, które w kazde popoludnie ma coś, a przez pol dnia
      siedzi w przedszkolu, gdzie też większość czasu (w zerówce bardzo dużą część)
      organizuja mu dorośli.
      No to kiedy ma pobyc z dziecmi, samo ze sobą, poleżć brzuchem do gory, pobawić
      się w coś, na co ma ochotę? skąd i jak ma wiedzieć, na co ma ochotę, skoro
      prawie cały czas jest z gory zaplanowany?
      Przygladajac się mojej corce zauważyłam, ze wymyslane przez nią zabawy są
      dokładnie tym, co słuzy jej rozwojowi. Tylko ona sama mogła wiedzieć, jaka
      zabawa w danym momencie bedzie dla niej naprawdę dobra.
      Ja jestem za rownowagą - nie wiecej niz 3 dni w tygodniu "zaprogramowane" - a
      reszta czasu (ktorego i tak zostaje niewiele) na ganianie z dziecmi po dworze i
      zabawy w domu (ale nie telewizor i komputer).
      • verdana Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 14:58
        No popatrz- udało nam sie równoczesnie napisac to samo!
        • nangaparbat3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 18:59
          verdana napisała:

          > No popatrz- udało nam sie równoczesnie napisac to samo!


          Jakos sie dziwnie nie dziwię smile)
      • mili_vanili Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 15:07
        mojemu dziecku zajęcia dodatkowe (poza domem) zajmują (z dojazdami) ok. 3,5
        godziny dodatkowo w TYGODNIU (oprócz obowiązkowej zerówki).
        Biorąc pod uwagę, że 6-latek chodzi spać ok. godz. 21:30, zostaje mu średnio
        _6godzin dziennie_ od poniedziałku do piatku na to, by jak napisała
        nangaparbat3 : "pobyc z dziecmi, samo ze sobą, poleżć brzuchem do gory,
        pobawić się".
        To ta "reszta czasu". Po za tym weekendy.
        • mallard Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 20:11
          mili_vanili napisała:

          > Biorąc pod uwagę, że 6-latek chodzi spać ok. godz. 21:30

          Ooo!A o której wstaje?

          Pozdr.
    • nchyb Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 15:22
      ja już się wypowiedziałam w tamtym watku co uważam za głupotę.

      W zajęciach dodatkowych nie widzę nic zlego o ile nie ma ich przesadnie dużo i
      dziecko chce na nie chodzić. I tyle... smile Czyli podpisuję się pod moimi
      przedpisawczyniami smile
    • vharia Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 18:19
      Nie wiem, czy ktoś uważa, że zajęcia dodatkowe są z gruntu złesmile
      Złe moze być podejście rodziców, jeśli kładą potomkowi do głowy, że jest
      lepszy, bo chodzi na tenisa albo jeśli zmuszają go do czegoś, czego nie
      cierpi "w imię jego dobra". Jeśli dziecku zostaje czasu na normalne życie i
      kontakt z rodziną (jak pisały nangaparbat i verdana) to nic w tym złego. Jeśli
      mowa o przedszkolaku, to mniej przejmowałabym się "niezoraganizowanym kontaktem
      z rówieśnikami", bo tego mają opór w przedszkolusmile))
      Moje dziecko chodziło i chodzi na zajęcia dodatkowe. Jak mogłabym odmówić:
      błaga mnie o zapisywanie na basen, dręczy o szkółkę łuczniczą. Nie lubi
      angielskiego- więc nie chodzi, choć moze kiedyś tego pozałujewink

      Komentarze, jaki to ekstremalny snobizm zapisać dzieciaka na pływanie albo
      język obcy kojarzą mi się raczej z zazdrością niż z normalną oceną sytuacji...
    • joa8 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 11.09.06, 21:25
      dla mnie minus nadmiernej ilości (a codziennie to dla mnie nadmiar) zajęć jest
      jeden - mniej czasu DLA MNIE z moim dzieckiem smile Takiego zwykłego, spokojnego,
      codziennego bycia razem. Bez specjalnych planów i działań. Spaceru, wygłupiania
      się, zrobienia razem kolacji. A ja jestem matka egoistyczna wink i nie
      odmówiłabym sobie tej przyjemności.
      Choć w tej chwili rozważania na temat zajęć są czysto teoretyczne, bo synek ma
      niespełna dwa lata i głównie ceni sobie moje towarzystwo wink
      Kto wie, jak będzie, kiedy będzie 6-latkiem? Na pewno nie będę mu odmawiać jego
      pasji, ale chciałabym dbać o równowagę w rodzinie.
      • alex05012000 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 12.09.06, 10:36
        witam,
        moje dziecko ma sporo zajęć zarówno w przedszkolu jak i poza przedszkolem...
        pewnie niektórzy uznają że za dużo... tylko wszystko zależy od sytuacji
        rodzinnej:
        ostatnia emama napisała:
        dla mnie minus nadmiernej ilości (a codziennie to dla mnie nadmiar) zajęć jest
        > jeden - mniej czasu DLA MNIE z moim dzieckiem smile Takiego zwykłego,
        spokojnego, codziennego bycia razem. Bez specjalnych planów i działań "
        - a weźmy taką sytuację, że w czasie tych dodatkowych zajęć, wiekszości z nich,
        i tak dziecko by nie było z matką, bo matka jeszcze wtedy nie wróciłaby z
        pracy... pracuję od 8h45 do 17h00 conajmniej, zanim dojadę do przedszkola czy
        babci, która odbiera czasem dziecko nieco wcześniej czy dotrę żeby odebrać z
        zajęć... jest 17h30 ... do tego czasu lepiej wg mnie nieco bardziej
        zorganizować czas dziecku niż ma siedzieć przed TV ... w parku o tej porze też
        nie zawsze są rówieśnicy, a o jesienno-zimowej porze zabawy na powietrzu często
        są niemozliwe z powodu aury...
        poza tym nam np. lekarze zalecili koniecznie dużo ruchu i zajęcia sportowe więc
        chodzimy 2 x tyg na sport (są pozytywne efekty, a ja nie mam ani czasu ani
        możliwości zdrowotnych żeby np jeżdzic z dzieckiem na rowerze albo uprawiać
        jogging, albo biegać za hulajnogą...), francuski ma 1 raz/tyg bo uwielbia, i
        mamy 2 x tyg na próbę pianino: ma słuch, głos, poczucie rytmu, więc warto
        spróbować....
        w przedszkolu chodzi na rytmikę, gimnastykę (zalecenia lekarzy), tańce,
        angielski - chce sama..., no i w tym roku dojdzie religia; przez 8-9 godzin
        dziennie w przedszkolu zostaje duuużo czasu na swobodną zabawę (+ nauka, bo
        jest w zerówce...), jest też na powietrzu, w przedszkolu wychodzą przed
        południem i od 15h30 są na dworze kiedy tylko pogoda pozwala...)
        tak czy inaczej w domu ze mną jest / byłaby od 18h00-18h30, jak wracam trzeba
        zrobić obiadokolację, potem wszyscy razem jemy, oglądamy bajki, bawimy się i
        idziemy spać ok 22h00, przedtem obowiązkowe czytanie (ja czytam znaczy)....
        ja bym się nie czepiała zajęć dodatkowych dla dzieci, ale rzeczywistości, w
        której matki muszą pracować do 17h00-18h00 + inne obowiązki i mają za mało
        czasu dla rodziny i swoich dzieci właśnie....
        dodam, że weekendy (jeśli nie pracuję) staram sie poświęcać prawie wyłącznie
        dziecku ...jest wtedy dużo wspólnych zabaw ...
        • joa8 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 12.09.06, 11:02
          to prawda, pracująca na cały etat mama nie ma łatwo sad
    • ankagoz Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 12.09.06, 10:32
      Ja mam córkę 4 latka, chodzi na rytmikę a myślę jeszcze o angielskim, a na
      basen jeździmy razem i dla niej to i tak za mało.
    • lollypop Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 13.09.06, 05:35
      Ja rowniez podkreslam umiar: czasu po przedszkolu/szkole jest nie za duzo,
      wybor zajec ogromny, zasoby naszych porfeli mniej lub bardziej ograniczone.
      Mysle ze trzebe dzieciom umozliwic kontakt z zajeciami ktorych nie uswiadcza
      gdzie indziej i dac szanse na odkrycie i rozwiniecie indiwidualnych
      umiejetnosci. Nie mozna jednak zaplanowac dziecku calego wolnego czasu bo musi
      ono rowniez odpoczac, pobawic sie samo czy z rodzenstwem/kolegami, a nawet
      obejrzec te nieszczesna telewizje.

      Ja postawilam na muzyke i basen i jestem bardzo dumna z osiagniec mojego 5-
      ciolatka w tych dziedzinach - w chwili obecnej przeplywa 15m kraulem, zabka i
      na plecach, oraz gra z nut na pianinie. Do muzyki ma niesamowita pamiec i
      trzeba mu przypominac o zwracaniu uwagi na nuty bo po zagraniu nowej melodii
      raz lub dwa gra ja juz z pamieci. Lekcje muzyki to 45 minut raz w tygodniu,
      poza tym cwiczy przez 15 minut codzien w domu. O cwiczeniach mu przypominam
      ale nie zmuszam, sam chetnie gra i lubi te lekcje i jest dumny z pochwal.

      Od pazdziernika zaczyna dodatkowo lekkoatletyke (3 godziny co sobote rano)
      poniewaz uwazam ze potrzeba mu wiecej ruchu. Mieszkamy w kraju gdzie wszedzie
      jezdzi sie samochodem a basen ma w sezonie zimowym tylko raz w tygodniu. Poza
      tym kocha konie i blaga mnie o lekcje jazdy, niedaleko nawet jest stadnina
      gdzie ucza dzieci rownoczesnie pielegnacji kucykow, ale wlasnie, ten cholerny
      brak czasu...

      Mam drugiego synka w wieku 2 i pol latek, ten narazie nie uczeszcza na zadne
      zajecia, za pare tygodni zaczyna dopiero basen.

      I ostatnie: nie demonizujmy tak tej telewizji i komputera bo w ten sposob
      dziecko tez sie uczy, znowu nalezy podkreslic tylko umiar i dobor odpowiednich
      programow!
    • titta Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 13.09.06, 12:28
      Sa ludzie, ktorzy najchetniej nie posylali by "biednego dzicka" takze do
      szkoly. Bo i tak mu to nie bedzie potrzebne (seriale mozna ogladac i zasilek
      brac bez umiejetnosci liczenia). Zawsze znajdzie sie osoba, ktora stwierdzi "a
      po co?"
      • nutelka1234 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 13.09.06, 12:37
        Titta,
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=48334496&a=48529214
        Zgralysmy sie bardzo w tej opinii ale Twoj post byl chyba bardziej
        dyplomatyczny wink))
        Pozdro
    • kanna Adaptacja 14.09.06, 13:34
      Bartek jest z grudnia. zależało mi, zeby szedł ze swoja grupa wiekową, a nie
      chcioałam niespełna trzylatka posyłac do przedszkola. zazcelismy więc chodzic
      na zajecia i to był strzał w dziesiątkę smile
      Kiedy miał 2,4 poszed na zajęcia muzyczne, a kiedy 2,8 muzyczne, angielski
      jakieś ruchowe, zgrał tez brzydkie kaczątko w przedstawieniu (nauczył sie
      tekstu, miał "monolog" i piosenkę - w dniu premiery miał niespełna 3,2). Kiedy
      skończył 3,4 poszedł do przedszkola - wszedł bezbolesnie, bezproblemowo, jest
      zsocjalisowany, chetny do wszystkiego, lubiany, a na dzień matki jako jedyny z
      maluchów mówił sam wiersz. Świetnie się rozwija.
      Malutka skończyła niedawno 18 mies. i własnie zaczęlismy chodzic na zajęcia, bo
      zalezy mi, żeby za rok poszła do przedszkola.
      Zajęcia to najlepsze przygotowanie, jakie moge jej dać.

      pozd. Ania
      • purple75 Re: Adaptacja 28.10.06, 18:11
        Moim zdaniem, o ile dziecko lubi dane zajęcia, nie ma nic złego w tym, że ma
        czas zajęty nawet codziennie. Wydaje mi się, że jeżeli chętnie na te zajęcia
        chodzi, podobają mu się, to jest to dla niego taka sama zabawa jak wszystko
        inne. Sama jeszcze nie mam dzieci - za ok 2 tygodnie mam termin porodusmile)),
        ale zaglądam już na forum o wychowaniu dzieci, bo chciałabym dać mojemu synkowi
        jak najwięcej.

        Pochodzę z niedużego miasta i na pewno nigdy nie było tam takich możliwości
        zajęć pozaszkolnych jak np w W-wie. Szczególnie wtedy kiedy byłam dzieckiem. W
        całym mieście była jedna nauczycielka od angielskiego i jedna od francuskiego.
        Ta od angielskiego była zbyt 'obłożona' więc mam posłała mnie na francuski.
        Poza tym chodziłam jeszcze do szkoły muzycznej - zajęcia 4-5 x w tygodniu (2x
        instrument podstawowy, 1x dodatkowy, chór, umuzykalnienie. Zajęte miałam
        praktycznie każde po południe. Mimo to udawało mi się jeszcze pobawić z
        rówieśnikami pod blokiem, odrobić lekcje itp.

        Teraz z perspektywy czasu cieszę się bardzo, że mama dała mi możliwość zdobycia
        tych umiejętności. Szczególnie ze szkoły muzycznej - super sprawa siąść sobie
        przy pianinie i pograć od czasu do czasu, umieć czytać nuty, wiedzieć nie
        tylko, że grają, ale jak grają, kto jest kompozytorem. Żałuję, że nie chodziłam
        na jakieś zajęcia plastyczne, bo bardzo lubiłam rysowac i dobrze mi to
        wychodziło. Żałuję, że jako dziecko nie miałam możliwości nauczyć się np
        jeździć na nartach, pływać na surfingu i wielu jeszcze innych rzeczy. Ja
        swojemu dziecku będę chciała pokazać jak najwięcej możliwości, niech wybierze
        to, co go interesuje. Chciałbym rozbudzić w nim jakieś pasje, bo człowiek,
        który ma pasje i może je realizować jest szczęśliwy, jego życie jest
        pełniejsze. I kiedy jest dzieckiem wszystko chłonie tak bez wysiłku, z
        łatwością. Moim zdaniem to, czego człowiek nauczy się w dzieciństwie, stanowi
        jego kapitał na całe życie. Potem nie jest już tak lekko i przyjemnie z tą
        nauką.
      • nangaparbat3 Re: Adaptacja 29.10.06, 21:26
        Zajęcia to najlepsze przygotowanie, jakie moge jej dać.

        To wspołczuję. Naprawdę, bez zlosliwości.
    • hanka2501 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 28.10.06, 18:26
      Odpowiem na moim przykładzie. W wieku dziecięcym miałam bardzo zorganizowane
      dni. 2 razy w tygodniu chodziłam na balet, 2 razy na pianino i 1 raz na śpiew.
      Dniami wolnymi od zorganizowanych zajęć były tylko sobota i niedziela. I mimo
      tych zajęc:
      - miałam czas na spotkanie z najlepszą koleżanką i zabawę z nią,
      - mimo posiadania mniejszej ilości wolnego czasu byłam bardzo zorganizowana i
      świetnie się uczyłam.

      A jak postrzegam to teraz?? Uważam, że w dziecku trzeba zaszepić pasję i jakieś
      zainteresowania. Wtedy życie nabiera tempa i dziecko nie ma czasu myśleć o
      głupotach. Sama jak tylko córeczka będzie starsza chcę jej podsunąc kilka
      propozycji. Poza tym zajęcia zorganizowane wcale nie muszą być pozbawione
      zabawy. Można zaszepić w dziecku pływanie co jest według mnie super formą
      spędzania wolnego czasu. Nie dość, że zdrowe to uczy obowiązkowości. To tylko
      moje zdanie.
      ---
      Liwunia
      ---
      Nasza Liwcia ma już...
      • nangaparbat3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 21:29
        Nie pojmuje sformulowania "zaszczepić dziecku pasję". Pasja to cos najbardziej
        indywidualnego, wlasnego. Jesli rodzice mają tu cos do roboty, to wskazywanie
        mozliwości, zapoznawanie ze swiatem. w ktorym byc moze dziecko odkryje wlasną
        pasję. Wszczepianie komuś pasji to jakis ponury absurd.
        • hanka2501 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 22:04
          Źle się wysłowiłam. Bardziej miałam na myśli obserwację dziecka i zauważenie co
          go "kręci" a później delikatnie pchnąc go w kierunku rozwijania tego co go
          pociąga.
          • nangaparbat3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 22:27
            hanka2501 napisała:

            > Źle się wysłowiłam. Bardziej miałam na myśli obserwację dziecka i zauważenie
            co
            >
            > go "kręci" a później delikatnie pchnąc go w kierunku rozwijania tego co go
            > pociąga.

            Aaaa, tak to zgoda smile
    • ela2222 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 09:16
      A co zrobić z dzieckiem, które nie chce chodzić na żadne zajęcia dodatkowe.Jest
      w zerówce więc uzgodniliśmy ,że chociaż na jedne zajęcia zostanie zapisany,
      kŧóre sobie wybierze.Prawie na siłę zapisany został na szachy.O innych
      oczywiście nie było mowy .Po za tym po przedszkolu ma basen i zajęcia z
      logopedą. Z p-la zazwyczaj jest odbierany szybko ok. 15- 15.30 wię można by mu
      coś zorganizować ale on woli dom czy wyjścia na spacery z rodzicami.
      • monia145 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 09:22
        ela2222 napisała:

        Z p-la zazwyczaj jest odbierany szybko ok. 15- 15.30 wię można by mu
        > coś zorganizować ale on woli dom czy wyjścia na spacery z rodzicami.
        >

        I co w tym złego? Taki jego uroksmile
      • lola211 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 14:21
        Daj mu czas, w pierwszej , drugiej klasie moze mu sie zachce- moja cora byla do
        niedawna na nie, jesli chodzi o zuchy.Odpuscilam, az sama zmienila decyzje.N
        aszachy tez chodzila, ale jej sie znudzilo.
      • nangaparbat3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 21:31
        po przedszkolu ma basen i zajęcia z
        logopedą.

        I to aż nadto. Daj dziecku spokoj. Chyba że chcesz wychować pracoholika.
    • sir.vimes Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 19:34
      Ja też nie widzę minusów zajęć dodatkowych - oprócz kosztówsmile
    • aluc Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 20:18
      nie widzę niczego złego w zajęciach dodatkowych dla przedszkolaka, ale... ano
      właśnie o to ale, o którym pisała już verdana i inne

      moje dzieci (przedszkolak i przedprzedszkolak) chodzą na zajęcia HD,
      przedprzedszkolak głównie dlatego, że zajęcia dla jego grupy są bezpośrednio
      przed zajęciami dla starszego i starszy może się nieco w tym czasie rozkręcić,
      co jest mu bardzo potrzebne, starszy dodatkowo raz w miesiącu chodzi ze mną na
      koncerty cioci Jadzi, i jest to dla mnie raczej maksimum tego, co można
      zaproponować pięciolatkowi, zwłaszcza, że dl amojego nowa grupa to raczej stres
      niż przyjemność (ale z HD nie rezygnujemy właśnie dlatego, żeby się powoli
      przyzwyczajał)

      i absolutnie zgadzam się z wszystkimi zaletami zajęć dodatkowych, ale uważam,
      że większy sens w większym wymiarze mają dopiero w podstawówce, kiedy dzieci są
      w stanie określić bliżej, co je interesuje

      bo w tej chwili to umówmy się - raczej rodzice decydują o tym, które zajęcia
      ewentualnie byłyby dla dziecka ciekawe, Papa Williams tenisem męczył wszystkie
      córki, a wyszło mu tylko w dwóch przypadkach wink
      • nangaparbat3 To ile Papa Williams 29.10.06, 21:32
        ma tych corek?
        • aluc Re: To ile Papa Williams 29.10.06, 21:42
          dwie własne i trzy przybrane, z pierwszego małżeństwa Oracene
          syna też ma, nawiasem mowiąc wink
    • magdalena18 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 23:06
      Cóż, jako dziecko rodziców którzy uważali że czasu nie można marnotrawić i
      'siedzenie i nierobienie niczego' uznawali za stratę czasu i wysyłali mnie i
      brata na różne zajęcia dodatkowe, założyłam sobie, że moje przedszkolaki szt. 2
      nie będą chodziły na żadne zajęcia dodatkowe - nawet jeśli będą tego chciały. I
      chcą, a to do szkoły baletu, a to na naukę gry na instrumencie - zależy jaką
      bajkę czytamy czy Angelina Balerina czy jakąś inną na temat. Znalazłam im
      przedszkole w którym mają i taniec i zabawę z instrumentem i salę gimnastyczną i
      nawet język obcy i plastykę. Czasami myślę że to dużo, ale one chodzą do tego
      przedszkola b chętnie (a to ich 3 przedszkole do poprzednich chodziły b.
      niechętnie)więc chyba nikt tam nie przesadza. Oboje z mężem nie zadajemy im
      pytań typu co było na obiad i czego się nauczyłeś na zajęciach z muzyki. Chca
      same mówią i wtedy słuchamy, nie chcą też dobrze. Pytamy za to jak spędziłeś/łaś
      dzień w przedszkolu, podobało ci się? Nie pytamy co wyniosło bo wyniosło zapewne
      wiele ale jeszcze nie koniecznie umie o tym mówić.
      Kiedy pójdą do szkoły to zobaczymy na ile będzie im na takich zajęciach
      zależało, ale to one sobie je wybiorą, ja nie będę ich przymuszała. Akurat w
      naszej rodzinie wszyscy cenimy sobie bumelowanie, tzn. swobodne i spontaniczne
      działania. Z tego wychodzi wiele ciekawych rzeczy: np. teatrzyki domowe gry i
      zabawy z planszą i bez, śpiewanie, naprawianie, czytanie, kino, spacer,
      malowanie, budowanie konstruowanie. Wszystkim nam jest naprawdę fajnie spedzić
      ze sobą czas razem lub każde przy swoim zajęciu. A dzieciaki w tym wszystkim
      rozwijaja sie aż miło. Polecam.

      • ivana6 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 29.10.06, 23:39
        Przeczytałam teraz poprzednie posty: przedszkolak chodzi spać o 21:30, a
        zerówkowicz o 22:00. Z g r o z a.
      • echtom Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 30.10.06, 08:32
        Pocieszyłaś mnie, bo myślałam, że tylko ja nie posyłałam dzieci na zajęcia od
        przedszkola - nie licząc dodatkowego angielskiego i rytmiki w ramach
        przedszkola. Moje zaczęły chodzić na dodatkową plastykę dopiero w gimnazjum,
        kiedy już umiały sprecyzować swoje zainteresowania. Aha, jeszcze w podstawówce
        był chór szkolny, w międzyczasie epizody z pływaniem i jazdą konną, ale nie
        okazały się "sporty". W dzieciństwie to głównie ja zajmowałam się ich rozwojem -
        dużo im czytałam, chodziliśmy na wycieczki, a gdy trochę podrosły, jeździliśmy
        i zwiedzaliśmy Polskę. Najstarsza córka zwiększyła liczbę zajęć dodatkowych
        dopiero w liceum - pociesza mnie, że nie odstaje intelektualnie od dzieci,
        które uczęszczały na nie od przedszkola.
      • dorota.konowrocka Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 30.10.06, 17:35
        To, co napisałaś, magdalena18, jest bardzo zgodne z moimi odczuciami. Mam dwóch
        synków w wieku przedprzedszkolnym, i coraz mocniej utwierdzam sie w przekonaniu,
        że dłuuuugo nie poślę ich na żadne zajęcia dodatkowe. Nie mówiąc o tym, że
        najprawdopodobniej w ogóle nie pójdą do przedszkola, ale powiedzmy, ze to moja
        prywatna ekstrema. Podobnie jak Ty, cenię sobie tak zdefiniowane bumelowanie.
        Jestem dziennikarzem i wiem z doświadczenia, że najsensowniejsze teksty wymagają
        wielu godzin pozornie bezczynnego dłubania w nosie. Widzę, w jaki sposób mój
        starszy otwiera się i chłonie, kiedy wszystko dzieje się w atmosferze
        niewymuszonego luzu, i jak szybko zamyka się, kiedy dzieje sie w trybie "a teraz
        będziemy robić to czy tamto". Sama nie lubie robić niczego pod czyjeś dyktando i
        będę szczęśliwa wychowując indywidualistów. Chciałabym, żeby przydatne -
        towarzysko, sportowo, intelektualnie - umiejętności takie jak jazda konna, jazda
        na nartach, pływanie, żeglowanie, angielski - zdobyli przy mnie i mężu, przy
        bliskich znajomych, obserwując, jak my to robimy, korzystając z naszych rad i
        doświadczeń w odpowiednich momentach. Nikt tak jak rodzice nie wpisze sie z
        takim wyczuciem w nastrój dziecka, nie wyczuje momentu, kiedy coś podpowiedzieć,
        a kiedy się wycofać, jak ułatwic mu nauczenie się czegoś nie ucząc go, nie
        odbierając mu inicjatywy, nie narzucając się, nie zastraszając, nie wpychając w
        schematy. Jestem zdecydowanie zdania, ze ucząc dzieci zbyt wczesnie czegokolwiek
        tylko mieszamy im w glowach i odbieramy swiezosc myslenia i dzialania - czy
        dotyczy to rysowania na gwizdek, czy uczenia sie czytania i pisania, czy tanca.
        Prawdziwe zrozumienie czegokolwiek, nabycie jakiejkolwiek umiejetnosci, wymaga
        duzo, mnostwo wolnego czasu, wlasnej inicjatywy, motywacji, zadawania pytan,
        wolnego eksperymentowania, popelniania masy bledow, okresow entuzjazmu i
        zastoju, przyplywow i odplywow zainteresowania. O tym wie każdy, kto kiedys
        probowal naprawde sie czegos nauczyc, juz jako dorosly, swiadomie, czegokolwiek:
        gry w szachy, jazdy konnej, nowego jezyka, prowadzenia samochodu. Ktoś kiedyś
        podrzucil mi dobry papierek lakmusowy, ktorym latwo mozna sprawdzic, czy dziecko
        rzeczywiscie lubi dane zajecie. Pytanie brzmi: czy spiewa / maluje / tanczy /
        odbija pilke rakietka / dowolne inne tylko na zajeciach, czy rowniez w domu, w
        parku, w wolny dzien, dla czystej przejemnosci, z wlasnej inicjatywy? Bo
        kiedy ja byłam dzieckiem, to nie robilam z wlasnej inicjatywy niczego, co
        robilam na dowolnych zajeciach dodatkowych...
    • iwokon Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 30.10.06, 08:10
      Ja zapisałam synka na dodatkowe zajecia ,dwa razy w tygodniu ma tenis ,dwa
      gimnastyke korekcyjna .Sama dzis mam zal do moich rodzicow ze mnie nigdzie nie
      zapisali i gram bardzo zle technicznie poniewaz z czasem nabiera sie zlych
      nawykow nie do usuniecia
      Maluch nie narzeka ,lubi te zajecia nie czuje ze zabieram mu dziecinstwo lub
      czas ze mna ,inwestuje w Niego i daje mu to co najlepsze
      Gdyby nie chcial przestalabym tam z Nim chodzic
      "traci " 4 h tygodniowo ile wiecej traca wasze dzieci gdy np.siedzicie na forum
      zamiast poswiecic im czas?
      • magdalena18 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 30.10.06, 10:04
        No i bądź tu mądry. Pewnie nie ma uniwersalnego sposobu, Każdy Przeżywa swoje
        życie inaczej.
        Ale kto powiedział że siedzimy na forum zamiast poświęcać czas dzieciom.
        1. Ja osobiście czasu dzieciom nie poświęcam, nie czuje tego tak że go
        poświęcam, a właśnie dlatego, że
        2. Jak mam ochote to 'siedzę' na forum, a jak jej nie mam to nie 'siedzę' tylko
        robię coś innego, to co lubię i to na co w danym momencie mam ochotę, co moge w
        danym momencie zrobić. Czas dla samej siebie jest dla mnie tak samo istotny jak
        czas dla męża, dzieci. Tym samym nie czuję że coś poświęcam, bo na wszystko jest
        odpowiednia pora: na robienie obiadu i kupienie pizzy na obiad, albo zjedzenie
        obiadu w knajpce również.
        Polecam
      • aluc Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 30.10.06, 13:52
        he he trudno poświęcać im czas, kiedy są w przedszkolu albo śpią wink)
      • fugitive Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 31.10.06, 10:06


        > "traci " 4 h tygodniowo
        czy te 4 h to czas trwania zajęć czy liczysz wszystko tzn czas przygotowania,
        dojazdu itp. my chodzimy raz w tygodniu na zajęcia angielskiego które trwają
        pół godziny, ale wiem, że musze liczyć że zajmują znacznie więcej czasu, po
        pierwsze po powrocie z przedszkola nie można już dłużej zostać na podwórko, nie
        opłaca się rozpoczynać jakiejś większej zabawy typu wyciąganie farb,
        rozkładanie torów pociągu itp, no bo zaraz się trzeba zbierać, po powrocie też
        już się zaczyna robić póżno więc niedługo kąpiel, bajka czy wiesz o co mi
        chodzi de facto to nie pól godziny ale prawie całe popołudnie, oczywiście
        dziecko w międzyczasie coś robi jeszcze ale w tym nie ma już tej swobody czy
        luzu
        ile wiecej traca wasze dzieci gdy np.siedzicie na forum
        >
        > zamiast poswiecic im czas?
        no tym mnie rozbroiłaś,pomijając już fakt że większośc mam netuje z pracy czy
        np. wtedy gdy dzieci są w przedszkolu czy śpią, to czy uważasz że jeśli mama
        nie 'zajmuje' się dzieckiem to ono zaraz traci, czy twoje dziecko nigdy nie
        bawi się samo, z rodzeństwem czy kolegami, a jesli tak to czy uważasz że to nie
        jest twórcze? przeciwnie jest jak najbardziej, dziecko musi też miec czas na
        zabawę którą wymyśli sobie sam, w której nie towarzyszy mu dorosły, musi mieć
        czas na nudę, właśnie tak, bo wtedy zacznie samo myśleć,tworzyć.
        Ja akurat jestem zwolenniczką zajęc dodatkowych, a właściwie rozbudzaniu pasji
        w dziecku, natomiast myślę że zerówka, szkoła podstawowa to najwcześniej, kiedy
        to dziecku przynosi pozytek. Zauważ że małe dzieci rzadko kiedy się nudzą, one
        naprawdę potraFIĄ ZAJĄC SOBIE CZAS, A SZCZEGÓLNIE JEŚLI CHODZĄ DO PRZEDSZKOLA I
        PÓŁ DNIA MAJĄ ZAJĘTE( przepraszam za capslock)
    • est3 Re: dodatkowe zajęcia dla dzieci? snobizm?długie: 02.11.06, 21:40
      Moje dziecko chodzi na angielski HD od 1,5 roku życia. Poszłyśmy na pokazówkę,
      dziecku podobało się i tak chodzimy z małą przerwą od 2 lat. Dodatkowo basen i
      teraz jeszcze konie. Dziecko jest zachwycone, na wszystko chodzi chętnie i,
      gdyby zasobność portwela pozwoliła, dołożyłabym jeszcze trochę. Bo czemu nie?
      Jeśli dziecku sprawia to przyjemność? A to, czego się teraz nauczy to prezent
      na całe życie. Dla dziecka to nie jest jeszcze przykry obowiązek i warto to
      wykorzystać. Bo co jest pracą a co nie świetnie ilustruje malowanie płotu w
      książce o Tomku.
      Do przedszkola moje dziecko nie chodzi - ma młodszą siostrę, więc na razie
      odpuszczam.
      Zamiast kreskówki wolę puścić dzieciom "Lippy" lub "Ozmo". Oglądają tak samo
      chętnie a przy okazji czegoś się jeszcze uczą. I przez niektórych to też
      uważane jest za dziwactwo. Moja Mama tak podsumowała zajęcia na basenie - "syn
      koleżanki zaczął chodzić na basen w podstawówce i też nauczył się pływać".
      Ciekawe, że nie powie "nikt nie uczył go korzystać z nocnika i jakoś w wieku 4
      lat do tego doszedł" no bo pewnie, że nie trzeba zaczynać tak wcześnie, można
      poczekać, tylko po co? To co wydam na naukę teraz, zaoszczędzę na korepetycjach
      w przyszłości. A dziecku ułatwię życie. Zabawa nie musi polegać tylko na
      lepieniu babek w piaskownicy. HD to też zabawa, ale przy okazji czegoś dziecko
      bezboleśnie nauczy. (nie twierdzę oczywiście, że lepienie babek niczego nie
      uczy i szkoda na to czasu).
      Niedziele mojego dzieciństwa to nuda i najgorszy dzień tygodnia. Mam nadzieję,
      że moje dzieci zapamiętają je inaczej.
Pełna wersja