Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie chodzi

13.09.06, 12:58
Musze się Was poradzić, bo już sama nie wiem czy dobrze postępuję. Moja
córeczka ma 3,5 roku i zawsze była ze mną w domu lub z moją mamą. Mamy dużo
znajomych z dziećmi w bardzo zbliżonym wieku i WSZYSTKIE dzieci poszły do
przedszkola, nawet jeśli miały mamę w domu lub przedtem opiekowała się nimi
babcia. W wielu przypadkach nie była to konieczność tylko chęć nauczenia
dziecka bycia w grupie. A ja czułam i ciągle czuje, że na zostawianie małej 8
czy 9 godzin w przedszkolu jest jeszcze za wczeżnie. Poszłam do pracy na cały
etat i Marysia zostaje z babcią .Chodzą dwa razy w tygodniu na rytmikę i
zabawy to ogniska przedszkolnego i razem we dwie chodzimy po południu też dwa
razy na zabawy z angielskim do przedszkola ale ja jestem przy niej albo bacia
nie zostawiamy jej, ewentualnie na pół godzniny do godziny jeśli dobrze sie
bawi i to wszystko. Marysia pytana, czy chciałaby zostawać dłużej odpowiada,
ze nie. Jest śmiała, szybko nawiązuje kontakty, ale nie chce jeszcze zostawać
w przedszkolu. A moi znajomi i tesciowa ciosają mi kołki na głowie, że
powinnam ją oddac i robie jej krzywdę bo jest od nas za bardzo uzależniona.
Czy Wy też tak uważacie? Czy 3, 5 roku to granica kiedy dziecko może zostać w
domu?
    • lola211 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 13:01
      Moja córka nie chodzila do przedszkola i swietnie daje sobie rade- nie, nie
      krzywdzisz dziecka.
    • babsee Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 13:13
      Ja poszlam do zobka jak miałam 7 mies. a moj mąz w żłobku nie byl, w
      przedszkolu też nie.Poszedl dopiero do zerówki jak mial 6 lat.
      Obydwoje jesteśmy normalni.Obydwoje szybko nawiązujemy kontaky i nie mamy
      problemów z integracją w grupie.
      Ważne jest by choć troche przebywal;a z rówieśnikami-a jak piszesz,zapewniasz
      jej to.
      Nie widze wiec problemu.Jesli Tobie to odpowiada-niech tak bedzie.
    • hankam Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 13:24
      Popieram przedmówczynie. Moja córka poszła do przedszkola w wieku 4 lat, znam
      dzieci, które poszły jeszcze później. Akurat moje dziecko ma problemy w
      kontaktach, tyle, ze wcale nie jest powiedziane, ze gdyby posało wcześniej,
      toby ich nie było. Raczej byłoby gorzej.
      Dzieci są wysyłane do przedszkola tak wcześnie, bo mamy muszą wracać do pracy.
      Czytałam wielokrotnie, że dzieci dojrzewają do pojścia do przedszkola w wieku
      czterech lat albo później, a w ogole to jest indywidualna sprawa. kieruj się
      intuicją i znajomością dziecka.
      Ważne, żeby miała dużo swobodnych kontaktów z dziećmi (chodzenie na rytmikę
      tego nie załatwi, raczej to, co się dzieje przed i po rytmice). Zapraszajcie
      dzieci do domu, najlepiej, żeby się z kimś zaprzyjaźniła i spotykała codziennie.
      • verdana Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 14:27
        Mój najstarszy syn w tym wieku nie nadawał sie absolutnie do przedszkola.
        Poszedł po roku, od razu do drugiej grupy i było OK. Najmlodszy poszedł do
        żłobka w wieku 11 miesięcy i świetnie sie tam czuł.
        Na pewno masz rację. Jesli czujesz, ze 3,5 letnie dziecko jest za male do
        przedszkola, to nie powinnaś ulegac idiotycznej presji.
      • mama-marta Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 14:28
        Nie masz powodu do zmartwień to Ty jesteś matką i napewno wyczujesz moment
        kiedy twoja pociecha bedzie gotowa na pujście do przedszkola, narazie nie jest
        na to gotowa a narażanie jej na niepotrzebny stres to nie najelepszy
        pomysł.Przyjdzie pora może w waszym przypadku trochę puzniej ale napewno nie
        długo że mała będzie chciała mnie czasu z wami spędzać a więcej z innymi
        dziećmi - wtedy zaproponuj przedszkole. powodzenia
      • myelegans Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 14:29
        Moim dwulatkiem opiekuje sie cudowna niania, i juz wiem, ze nie posle go na
        caly etat do przedszkola od 3 lat. Na pewno pojdzie 2-3 razy w tygodniu na 2-3
        godziny. Mam takie przedszkole 100m od domu, niania go bedzie odbierala i
        opiekowala sie pozniej. Moze jak bedzie mial 4 lata to posle na pol etatu.
        Zreszta tu gdzie mieszkam zerowka zaczyna sie od 5 lat, a szkola od 6, wiec juz
        czterolatki maja zajecia przygotowujace do zerowki. Jeszcze 3 latkowi chce
        oszczedzic dlugiego dnia poza domem.

        Nie miej wyrzutow sumienia, jezeli taki uklad odpowiada WAM i WASZEMU dziecku
        to najwazniejsze. Kieruj sie wlasnym instynktem.
        Pozdrowienia

        • tolka11 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 14:41
          Moja córka miała ponad 4 lata i to dla niej był właściwy moment, syn ma 3 i
          pójdzie za rok [ale to decyzja neurologa]. Pracuję, z dziećmi była babcia,
          teraz z młodym ciocia. to ty jako matka podejmujesz decyzję i kropka. Powodzenia
    • onika27 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 14:54
      najpierw poslalam synka jak nie miał jeszcze 3 lat i to bylo stanowczo za
      wcześni9e teraz poszedł drugi raz w grudniu skonczy 5 lat i po 3 dniach w
      przedszkolu kazał nam przychodzić troche póżniej bo nie zdążył jeszcze sie
      nabawić z dziećmi wiec to twoja i dziecka decyzja a nie otoczenia i już to
      twoje dziecko i ty decydujesz co jest dla niego ok smile
    • jacksparrow1 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 17:13
      W tym wypadku posluchaj co dziecko ci mowi.NIe jest jeszcze gotowa, wiec
      oszczedz jej stresu.
      Ale uderzylo mnie jedno w twoim poscie.
      Piszesz babcie zajmuje sie coreczka.Rozumiem jest to twoja mama.Dalej piszesz
      ze kolki na glowie ciosa ci tesciowa - jakby nie popatrzec to tez babcia dla
      twojej corci.jak to roznie patrzymy na jedna i ta sama osobe.Smiesznie to
      wyglada jak sie z boku popatrzy.
      Nie daj sie - Twoje dziecko i niech sie babcia numer dwa nie wtraca w
      wychowanie - jej zadaniem jest rozpieszczanie.Dziecko samo wam powie ze chce
      wiecej czasu spedzac z dzicmi.A nie ma dla niej problemu jak widac zostac z
      rowiesnikami przez jakis czas - ot nie chce siedziec tam caly dzien.
      pozdrawiam
    • anik801 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 17:50
      gdybym miała z kim zostawiać córkę byłabym bardzo zadowolona.Właśnie przez
      to,że nie mam nie mogę podjąć pracy.Tu gdzie mieszkam nie ma przedszkola.
      Musiałabym dziecko zrywać codzień o 6.00 i dowozić do miasta ponad 20km dalej.
      Mała ma 3lata i uważam,że na to jeszcze za wcześnie.Zresztą teraz w
      przedszkolach i tak nie ma już miejsca.Ogólnie jest nacisk by posłać dziecko do
      przedszkola.Ciągle słyszę,że takie dzieci lepiej się rozijają i przystosowują
      do życia.Słyszę też,że w przedszkolu nauczyliby dziecko posłuszeństwa. Z
      przedszkolem robi się tak jak z propagowaniem karmienia piersią-dobre mamusie
      karmią cycusiem,a jak dziecko skończy 3lata oddają do przedszkola żeby się
      potem lepiej w szkole uczyło i dogadywało z rówieśnikami.To Twoja sprawa i nikt
      nie ma prawa Ci narzucać co robić!
      • andaba Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 13.09.06, 19:41
        Rozumiałabym presję posłania do przeszkola sześciolatka (gdyby nie było to i
        tak obowiązkowe), ostatecznie pięciolatka, ale trzylatka???
        Gdy moje starsze dzieci były w tym wieku, nawet mi do głowy nie przyszło
        posyłac je do przedszkola. Teraz 3,5 ma najmłodszy i też nie chodzi, bo miejsc
        nie było, najwcześniej go przyjmą za dwa lata.
        I też jest dobrze.
        • kubara1 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 14.09.06, 09:34
          Dzięki dziewczyny. Nie ulegam presji otoczenia, ale miło posłuchać, ze ktoś
          jeszcze mysli jak jasmile
    • wiola500 Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 14.09.06, 10:17
      Kiedy mój syn miał trzy lata,bardzo chciałam,żeby chodził do
      przedszkola.Chciałam iść do pracy,mieć więcej luzu.Ale życie pokazało,że dla
      niego było to jeszcze za wcześnie.Wszyscy wkoło mówili mi,że żle robię
      rezygnując z przedszkola,że sie przyzwyczai,że to nie dziecko powinno
      rządzić.Ale ja wiedziałam swoje.Za rok poszedł już zupełnie z innym
      nastawieniem.Nic na siłę.Jeśli nie jesteś do czegoś przekonana,to poprostu tego
      nie rób.A niech gadają,to ty jesteś mamą i najlepiej znasz swoje dziecko.Pozdrawiam.
    • wana Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 14.09.06, 10:26
      To zależy tylko i wyłącznie od dziecka i jego rodziców. Mój Lutek jest
      przedszkolakiem od 2 tygodni a ma 2 latka i 8 miesięcy. Moja Ula poszła do
      przedszkola jak miała 3 lata i 1 miesiąc - oboje zostają na cały dzień, no,
      Lutka odbieram nie po 16 a po 15. Zaaklimatyzowali się. Są natomiast dzieci,
      dla których to rozstanie jest traumatyczne, ale - niestety - kiedyś powinno
      nastąpić. Jak widać należę do gorących zwolenniczek przedszkola - ale nic na
      siłę.
      Poza tym... W "naszym" przedszkolu była dziewczynka, która poszła dopiero do
      zerówki - przez kilka miesięcy jej matka musiała siedzeć razem z nią na
      zajęciach, bo inaczej nie wypełniłyby obowiązku szkolnego. A gdyby
      została "uspołeczniona" wcześniej.... Panna chodzi teraz do pierwszej klasy -
      matka siedzi podczas lekcji na korytarzu szkolnym.
      Nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich
      Pozdrawiam
      wana
    • wana Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 14.09.06, 10:26
      To zależy tylko i wyłącznie od dziecka i jego rodziców. Mój Lutek jest
      przedszkolakiem od 2 tygodni a ma 2 latka i 8 miesięcy. Moja Ula poszła do
      przedszkola jak miała 3 lata i 1 miesiąc - oboje zostają na cały dzień, no,
      Lutka odbieram nie po 16 a po 15. Zaaklimatyzowali się. Są natomiast dzieci,
      dla których to rozstanie jest traumatyczne, ale - niestety - kiedyś powinno
      nastąpić. Jak widać należę do gorących zwolenniczek przedszkola - ale nic na
      siłę.
      Poza tym... W "naszym" przedszkolu była dziewczynka, która poszła dopiero do
      zerówki - przez kilka miesięcy jej matka musiała siedzeć razem z nią na
      zajęciach, bo inaczej nie wypełniłyby obowiązku szkolnego. A gdyby
      została "uspołeczniona" wcześniej.... Panna chodzi teraz do pierwszej klasy -
      matka siedzi podczas lekcji na korytarzu szkolnym.
      Nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich
      Pozdrawiam
      wana
    • vharia Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 14.09.06, 17:53
      Co do mnie, to myslę, że 3,5 roku to jeszcze małe dziecko i nie MUSI chodzić do
      przedszkola. Generalnie przedszkole zaleca się maluchom, ale może Twoje
      potrzebuje jeszcze kilku miesięcy? To moja prywatna opinia, ale juz 4-latek nie
      chodzący do przedszkola traci na tym. Więc masz jeszcze pół roku wink
      Przede wszystkim jednak, skąd opinia, że masz tam oddać dziecko na 8 godzin?!
      Przecież mozesz ją przyprowadzać na śniedanie (zwykle ok. 8.10) i odbierać zaraz
      po obiedzie, co u mojego dziecka oznaczało max. godzinę 13tą! Wychodzi nieco
      ponad 4h. Odebrałaby ją babcia, która i tak jak widać jest dyspozycyjna i
      nastawiona na opiekę nad małą. Super układ!
      Moze więc warto przemysleć takei rozwiazanie. Osobną sprawą jest ciosanie Ci
      kołków na głowie przez bliższą i dalszą rodzinę oraz znajomych. Takiego czegoś
      niecierpię, to nie ich sprawa i poprostu pogoń towarzystwo.
      • vharia drobna pomyłka: powinno być 8.40 :) 14.09.06, 18:00

        • driadea Re: drobna pomyłka: powinno być 8.40 :) 15.09.06, 16:08
          Krzywdy nie robisz na pewno, ale pamiętaj, że nie musisz oddawać dziecka do
          przedszkola na 8 czy 9 godzin, możesz tylko na 2 czy trzy (po śniadaniu pójdzie
          a przed obiadem wyjdzie) smile
          Ale jak nie chcecie, to nie musicie.
    • baabcia Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 15.09.06, 16:39
      Przedszkole nie jest rewelacją jest koniecznością.
      To co robisz czyli oddawanie dziecka w dobre ręce fachowca na rytmikę i... jest
      wspaniałym rozwiązaniem. Rodzina jest najlepszym srodowiskiem do wychowania
      dziecka, a do tego szukasz miejsc gdzie dziecko uczy więcej. Przebywa z dziećmi.
      Twoje dziecko nie bedzie takie jak pani w przedszkolu (8-10h) tylko takie jak
      Ty. Najlepsza przedszkolanka jest dobra ale na kilka godzin zorganizowanej
      zabawy. A przedszkole to z reguły wiele godzin bezsensownego derwania dziecka od
      rodziców i rodziców od dziecka. Po to masz dzieci, zeby nie zajmować się nimi
      przez 10h.
      Piszę tak ostro, żebyś poczuła, że robisz dobrze. Przecież ludzie wykształceni i
      zamożni nie wysyłali dzieci do przedszkola tylko zatrudniali wykształcone
      guwernantki, które pod okiem rodziców ... a nie zaiast rodziców.
      Nie mówimy o wielkim pożytku z przedszkola dla dzieci zaniedbanych -
      emocjonalnie też!!!
      Wiem, że takie trucie nawet rodziny przygnębiało mnie kiedy starsza córka szła
      do szkolnej zerówki i co okazało się, że była najdojrzlszą emocjonalnie
      uczennicą. Jedyn problem pojawiał się wtedy, kiedy pani zajmowała sie swoimi
      sprawami a dzieci szalały i moje dziecko zajmowało sie nimi jak swoim młodszym
      bratem. Potem większość zerówki przesiedziała w domu - za rada wychowawczyni -
      zeby nie tracić czasu. Umiała to czego uczyli w zerówce - ale przenieść do
      pierwszej kl nie udało się. To juz następna "bajka" .
      Zostawiaj pod dobrą opieką dziecko, żebyś Ty się nauczyła nie martwić o nią. A
      mam preferujacych zdalne wychowanie nie naśladuj. Wolny kraj.
      • azoorek Re: Presja przedszkola. Tylko moje dziecko nie ch 17.09.06, 15:24
        A guwernantka to nie jest namiastka przedszkola. Zreszta jezeli dzieckiem
        opiekuje sie babcia (poniewaz bylam na wychowawczym z dzieckiem wiele razy
        obserwowalam babcie w akcji- wcale czasami nie sa lepsze od opiekunek), to tez
        nie jest naturalne, chociaz bardziej normalne niz niania czy przedszkole.
        Jeszcze inna sprawa jest, jak np. rodzina jest na miejscu i dziecko ma kontakt
        z kuzynami, a inna sprawa jezeli sie mieszka kilkaset kilometrow od najblizszej
        rodziny. Tez nie nalezy uogolniac. Co do wyksztalconych i zamoznych ludzi, to
        wyglada tak, ze dlatego sa zamozni i wyksztalceni, ze zostawiaja dziecko pod
        opieka wykwalifikowanych osob (czyli tak naprawde opiekunki, tyle, ze z
        kwalifikacjami- a tego niestety nie zapewni Pani Wladzia, ktora dorabia do
        renty), a sami zajmuja sie soba i pomnazanie wiedzy i pieniedzy. Trzy lata to
        dobry czas, zeby dziecko powoli juz wdrazac, chociaz tez nie jestem
        zwolenniczka 9-10 godz. przechowalni w przedszkolu. Ja akurat swojego
        zapisalam, ale zostawiam go na tylko na kilka godzin. Nie widze, zeby go to
        przygnebialo.Zreszta my jestesmy daleko od rodziny, maly sam nie jest chetny do
        przebywania z rowiesnikami, wrecz ich unika, wiec akurat w jego przypadku jest
        to trafna decyzja. Widze, ze juz zaczyna normalniej reagowac i wlaczac sie w
        zabawy rowniesnikow niz wczesniej. Widze tez, ze panie naprawde lubia dzieci i
        chetnie sie nimi zajmuja. I tez omawiaj z rodzicami plan dzialania w razie
        problemow. A do rodzicow juz nalezy ukierunkowanie dziecka w przypadku
        wynoszenie zlych przykladow ( np. u nas zaczelo sie podnoszenie reki na
        rodzicow) i tlumaczenie mu jak powinno postepowac, bo i ze zlych sytuacji mozna
        wyciagnac pozytywne doswiadczenia. Tez mialam watpliwosci z wyslaniem dziecka,
        ale widze, ze jednak nie jest to zla decyzja. Co do zdalnego wychowania- nie
        wiem co jest gorsze. Jak dziecko caly dzien siedzi przed telewizorem lub biega
        samopas kiedy mama plotkuje, czy spedza aktywnie ten czas w grupie. Mialam tez
        okazje przyjrzec sie opiekunka i naprawde na palcach moge policzyc dobre
        opiekunki- czasami widzialam mrozace krew w zylach sceny (dzieci sie wdrapuja
        wysoko, a baba siedzi tylem i rozmawia z kolezanka, a potem wydziera sie na
        dziecko, ze sie wspina). Wiec tak naprawde nie wiem co jest lepsze- przedszkole
        (a panie naprawde sie staraja i widac, ze pilnuja dzieci, bo sa swiadome
        zagrozen) czy np. opiekunka. Ale kazdy ma prawo do wlasnej decyzji. Ja jestem
        zadowolona. Skoro wam jest dobrze, to nie widze w tym zadnego problemu.
Pełna wersja