mandy5
14.09.06, 20:52
Witam
Mój 7 letni syn ma kolegę, któremu od pewnego czasu bardzo dokucza. Kiedyś
był to jego najlepszy kolega. Zaczęło się niby błaho - kolega poskarżył mi na
niego ( doszło między nimi do przepychanek). A ponieważ rozmowę moją i tego
chłopca widzieli inni chłopcy to oczywiście solidarnie, odsunęli go od
siebie. Syn oczywiście miał karę ( nie wyszedł już na dwór) Od tego
czasu "szuka okazji" by mu dokuczyć. Dodatkowo jest "podkręcany" przez
pozostałych, padają zdania ( jak będziesz bawił się z nim to nie będziesz
naszym kolegą)Ponieważ ów chłopiec jest dość solidnej postury, na początku
zdarzały się przezwiska. Mam bardzo dobry kontakt z mamą tego chłopca, więc
jeśli tylko dojdzie do zgrzytu między nimi, natychmiast wiem o tym, razem
próbujemy znaleść jakieś rozwiązanie. Zauważyłyśmy ostatnio, że to dokuczanie
nabiera na sile, więc nie idzie w dobrym kierunku. Nie pomagają prośby,
groźby, nakazy i zakazy. Przeprasza, obiecuje poprawę i robi to samo. Już nie
mam sił wyszukiwać argumentów, ostatnio puściły mi nerwy dostał lanie, ale
już dnia następnego z niewiadomej przyczyny dobiegł do tego chłopca i go
kopnął z całej siły. Sądzę, że to był odwet za owo lanie. Proszę jeśli macie
jakieś pomysły jak zlikwidować cąłą tą sytuację piszcie. Dodam, że oprócz
tego, że mieszkamy w jednym bloku, chłopcy chodzą do jednej klasy, ale w
szkole nie ma między nimi żadnych zatargów. Wszystko zaczyna się na podwórku.
Jak wybrnąć z tego??? Już sama niewiem.