No to już jest przegięcie

19.09.06, 12:16
same popatrzcie!
www.mamotoja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=267&Itemid=45
czy wy dajecie swoim maluszkom takie wynalazki? Moja córka ma prawie 2 latka
i haribo jadła raz bo poczęstowała ją koleżnka a mi było żal jej zabronićsad
    • lina37 Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:22
      no znowu pulapka reklamowa
      • ankagoz Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:27
        A moje dziecko uwielbia wszystko i mamy ogromny problem z tymi reklamami.
        Powinii tego zabronić.
    • mama_kotula Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:37
      Artykuł sponsorowany, reklamowy, dość jednostronny (wychodzi na to, że gumożelki
      są niezbędne dla zdrowia).

      Ale owszem, daję dzieciom takie wynalazki. Z umiarem.
    • bri Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:44
      Do domu takich rzeczy nigdy nie kupujemy. Ale dawałam jej żelki haribo w
      długiej trasie samochodem. No i babcia jak przypuszczam czasem ją podkarmia.
      Ale u babci bywa tylko czasem więc chyba jej nie zaszkodzi.
      • iwpal Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:51
        Moje młodsze dziecko bardzo źle reaguje na takie mocno farbowane żelki
        (pzrypuszczam, ze to reakcja na barwniki) - jets pobudzona, newrowa, ma
        wieczorem problemy z zaśnieciem. Nie znosze takich reklam.
        • joanna129 Re: No to już jest przegięcie 25.09.06, 13:14
          Rozumiem, że gazeta musi zarabiać ale to jest rzeczywiście przegięcie....
          A najgorsze, że gdybym dała spróbować mojemu synkowi, to pewnei chciałaby
          więcej i cześciej , tak jak teraz nie moge oduczyc go jedzenia paluszków i
          chrupek
    • sweet.joan Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 12:55
      A potem alarmują, jak to fatalnie Polacy się odżywiają... Ech!
    • neomia Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 13:11
      Ta reklama sugeruje, że żelki powinny byc w diecie dziecka. Okropieństwo!
      najsmutniejsze, że wielu rodziców podchwyci to....
      Moje dzieci nie jadły jeszcze żelków. Na widok cukierka skacza z radości i rżą
      jak konie, taki to rzadki rarytas..... A z jakim namaszczeniem odwijają...
      • bogini_nocy Re: No to już jest przegięcie 20.09.06, 13:54
        neomia napisała:

        > Ta reklama sugeruje, że żelki powinny byc w diecie dziecka. Okropieństwo!
        > najsmutniejsze, że wielu rodziców podchwyci to....
        > Moje dzieci nie jadły jeszcze żelków. Na widok cukierka skacza z radości i
        rżą
        > jak konie, taki to rzadki rarytas..... A z jakim namaszczeniem odwijają...

        Żelki to jednak żelatyna potrzebna przecież dzieciakom...tak, wiem, że sobie to
        tak troche naiwnie tłumaczę, wiem, wiem...farbniki, cukier big_grin
        Jednak i tak wolę dać dziecku żelki niż cukierki w styli nimm2 czy tego
        rodzaju "witaminowe" cuda, gdzie juz nic pozytywnego odnaleźć nie potrafię...
    • olimpia.szuwar Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 13:13
      Ugh, naprawdę by mi nie przeszkadzały reklamy słodyczy mówiące o tym, jakie są
      smaczne i fajne. Ale te wszystkie "mleczne kanapki", "pożywne
      czekolady", "niezastąpione źródła wapnia" i "wzbogacanie" o witaminy powodują,
      że nóż mi się otwiera w kieszeni :[ Na dodatek jeszcze traktują nas jak
      skończone kretynki, które nie rozpoznają artykułu sponsorowanego. Komu na
      miłość Boską chce się czytać przez piętnaście minut drobnym druczkiem o
      zaletach żelatyny???

      Moje dziecko nie je żelek ani żadnych innych słodyczy, ale ma dopiero 1,5 roku
      i wiem, że moment konfrontacji z problemem zbliża się wielkimi krokami... suspicious
      • lina37 Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 13:36
        olimpia.szuwar napisała:


        > smaczne i fajne. Ale te wszystkie "mleczne kanapki", "pożywne
        > czekolady", "niezastąpione źródła wapnia" i "wzbogacanie" o witaminy
        powodują,

        EU bierze sie tym Reklama za du...e i chca wprowadzic -jezeli to wszystko takie
        zdrowe i pelne witamin to musza tez w temacie poruszyc jakie to tluste i ze
        zawiera sztuczne barwniki oraz cukier bo to jest w reklamach pomijane.MOOZE
        to przejdzie i bledne informowanie konsumenta nabierze innych wymiarow


        > ;
        >
    • stypkaa Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 13:56
      Dobre big_grin
      Nie zawierają ani grama tłuszczu, a za to ile witamin big_grinDD
      Uśmiałam się.
      Oczywiście, że nie daję. Mój ma póltora roku i takich cudów jeszcze długo w
      domu nie dostanie. No chyba, że ktoś go poczęstuje to wtedy odpuszczę.
      • lina37 Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 14:07
        stypkaa napisała:

        > Dobre big_grin
        > Nie zawierają ani grama tłuszczu, a za to ile witamin big_grinDD
        > Uśmiałam się.
        > Oczywiście, że nie daję. Mój ma póltora roku i takich cudów jeszcze długo w
        > domu nie dostanie. No chyba, że ktoś go poczęstuje to wtedy odpuszczę.


        stypkaa czytaj uwaznie -ty tego postu nie zrozumialas
        • stypkaa Re: No to już jest przegięcie 20.09.06, 13:38
          lina37 napisała:

          > stypkaa napisała:
          >
          > > Dobre big_grin
          > > Nie zawierają ani grama tłuszczu, a za to ile witamin big_grinDD
          > > Uśmiałam się.
          > > Oczywiście, że nie daję. Mój ma póltora roku i takich cudów jeszcze długo
          > w
          > > domu nie dostanie. No chyba, że ktoś go poczęstuje to wtedy odpuszczę.
          >
          >
          > stypkaa czytaj uwaznie -ty tego postu nie zrozumialas

          Ale czego nie zrozumiałam? BO nie bardzo rozumiem smile
          To co napisałam:
          > Dobre big_grin
          > > Nie zawierają ani grama tłuszczu, a za to ile witamin big_grinDD
          > > Uśmiałam się
          dotyczyło oczywiście tego co było napisane w reklamie haribo, nie w poście.
          Ale może Ty mnie nie zrozumiałaś wink
    • newmamisio Re: No to już jest przegięcie 19.09.06, 14:13
      Nie wiem czym się podniecacie, każda matka daje to co jej sie podoba i uważa za
      słuszne. Faktem jest że reklamówka mocno nieprawdziwa. Ja daję żelki i
      cukierki, przetsrzegam mycia zębów. Oczywiscie że nie je opakowania w godzinę
      ale wszystko jest dla ludzi z umiarem. Ja pamiętam moje cioteczne rodzeństwo
      które w domu nie dostawało słodyczy i jak przyjeżdżało do nas to wręcz rzucało
      się na wszystko co stało na stole, cukierki, ciastka i cole.
      • ibulka Re: newmamisio 19.09.06, 23:30
        Popieram w całej rozciągłości!
        Wszystko jest dla ludzi - ale z umiarem... ;]
        Dziecko, któremu zabrania się chociaż odrobinki słodkiego raz na jakiś czas, to
        potem to dziecko ma okropny niedosyt i pochłania ogromne ilości tego, co złe i
        nieodpowiednie - na przykład na podwórku lub w szkole...
        • lina37 Re: newmamisio 20.09.06, 00:11
          o.k ale po to jestem tutaj zeby sie pogladami wymienic ?
          • ibulka Re: lina37 20.09.06, 16:30
            lina37 napisała:

            > o.k ale po to jestem tutaj zeby sie pogladami wymienic ?

            No jasne!
            :o)
        • stypkaa Re: newmamisio 20.09.06, 13:44
          > Wszystko jest dla ludzi - ale z umiarem... ;]
          Tak, tylko każdy inaczej rozumie ten umiar smile)) W moim domu rodzinnym umiar to
          było zjedzenie codziennie, najlepiej kilka razy dziennie, czegoś słodkiego.
          Przodowały: landrynki, inne cukierki twarde, lizaki, mamby, żelki etc.


          > Dziecko, któremu zabrania się chociaż odrobinki słodkiego raz na jakiś czas,
          to
          >
          > potem to dziecko ma okropny niedosyt i pochłania ogromne ilości tego, co złe
          i
          > nieodpowiednie - na przykład na podwórku lub w szkole...
          Ale my tu nie rozmawiamy o tym, żeby dziecku totalnie zabraniać słodyczy - tak
          mi się wydaje smile
          Tylko jest różnica między zjedzeniem codziennie lizaka, paczki mamby, tic-taków
          etc. a zjedzeniem dwa - trzy razy w tygodniu kawałek domowego ciasta czy
          czekolady.

          • ibulka Re: newmamisio 20.09.06, 16:30
            stypkaa napisała:

            > > Wszystko jest dla ludzi - ale z umiarem... ;]
            > Tak, tylko każdy inaczej rozumie ten umiar smile)) W moim domu rodzinnym umiar
            to
            > było zjedzenie codziennie, najlepiej kilka razy dziennie, czegoś słodkiego.
            > Przodowały: landrynki, inne cukierki twarde, lizaki, mamby, żelki etc.
            >
            >
            > > Dziecko, któremu zabrania się chociaż odrobinki słodkiego raz na jakiś cz
            > as,
            > to
            > >
            > > potem to dziecko ma okropny niedosyt i pochłania ogromne ilości tego, co
            > złe
            > i
            > > nieodpowiednie - na przykład na podwórku lub w szkole...
            > Ale my tu nie rozmawiamy o tym, żeby dziecku totalnie zabraniać słodyczy -
            tak
            > mi się wydaje smile
            > Tylko jest różnica między zjedzeniem codziennie lizaka, paczki mamby, tic-
            taków
            >
            > etc. a zjedzeniem dwa - trzy razy w tygodniu kawałek domowego ciasta czy
            > czekolady.
            >

            Oczywiście, że jest różnica, ale niektóre Mamy po prostu popadają z jednej
            skrajności w drugą.
    • mili_vanili Re: No to już jest przegięcie 20.09.06, 10:24
      Jak syn był malutkim dzieckiem - nie dawałam mu tego typu słodyczy, nie znał
      ich, nie miał tego typu nawyków żywieniowych, dziś nie lubi ich jeść. Jeżeli w
      sklepie coś mu się podobało (bo na tej zasadzie też to działa), a byłam
      przeciwna, mówiłam "nie, to jest bardzo nie zdrowe, zaszkodzi tobie, ma takie a
      takie złe substancje. Możesz wziąść sobie np. to albo to". Działało i działa do
      dziś.
      W sklepie wybiera sobie słodycze (ma 6lat), ale wie o mniejszej/większej
      *szkodliwości* i co to marketing, reklama.
      A co do samej reklamy i jej podobnych... obraża moją inteligencję tongue_out
    • sylwiksylwik No wlasnie te barwniki....... w haribo i innych .. 20.09.06, 13:34
      Tez nie mielismy nigdy czegos takiego w domu. Mala dostala paczke na trzecie
      urodziny tak jej smakowaly ze zjadla to w pare dni, wiedzialam ze ja czegos
      takiego nie kupie wiec stwierdzilam niech zje je szybko szybciej sie skoncza -
      bedzie spokoj, nie bede wydzielac.
      I pod koniec paczki mala dostala uczulenia takiego ze zsypalo jej praktycznie
      jej 1/4 ciala oprocz glowy (zadnych innych nowosci nie dostala). Trzeba to bylo
      chronic przed sloncem (dlugi rekaw i spodnie) a byly straszne upaly i to cos
      utrzymywalo sie okolo 3 tygodni mimo zyrtecu i przez to nie pojechalismy na
      wakacje sad(
      Potem taki tekst przeczytala babcia malej i przywiozla kilka paczek. Mala ze
      smutkiem powiedziala babci, ze nie moze tego jest bo ma po tym niedobre krostki...
      • aka10 Re: No wlasnie te barwniki....... w haribo i inny 20.09.06, 16:25
        Co za idiotyzm! Potem sie dziwic,ze 2-letnie dzieci lecza zaawansowana
        prochnice...
        • ibulka Re: aka 20.09.06, 16:35
          Przecież wszystkie Mamy stwierdziły, że barwniki w haribo to giełgu itd., ale
          przecież nie można CAŁKOWICIE wykluczyć z diety dziecka słodyczy!
          Nie mówię o żelkach czy okropnych lodach i lizakach barwiązych język, ale o
          czekoladzie, batoniku raz na jakiś czas itd.

          Później dziecko będzie domagało się słodyczy i jadło je w tajemnicy przed
          rodzicami, a chyba każdy rodzic chce ufać swojemu dziecku, i chce także, aby
          ono jemu ufało.


          Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
          'Haribo jest niedobre, a potem można złapać wysypkę. Jak chcesz, to śmigaj po
          Milky Waya, a w domu mamy czekoladę - pozwolimy sobie na małą przyjemność.
          Tylko pamiętaj - nie szamaj tego przed obiadem i umyj potem kły, bo dentysta to
          żadna frajda!' - chyba lepiej brzmi, niż: 'Nie dam ci słodyczy, bo są
          niezdrowe.' Ale DLACZEGO, to już maluch nie wie...
          • moler1 Re: aka 20.09.06, 16:49
            ibulka napisała:

            > Przecież wszystkie Mamy stwierdziły, że barwniki w haribo to giełgu itd., ale
            > przecież nie można CAŁKOWICIE wykluczyć z diety dziecka słodyczy!
            > Nie mówię o żelkach czy okropnych lodach i lizakach barwiązych język, ale o
            > czekoladzie, batoniku raz na jakiś czas itd.

            Pytanie do rodziców: dajecie czekoladę mleczną czy gorzką? Jeżeli mleczną, tak
            podejrzewam, to chyba lepiej dać dziecku żelka...zdrowiej będzie.


            >
            >
            > Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
            > 'Haribo jest niedobre, a potem można złapać wysypkę. Jak chcesz, to śmigaj po
            > Milky Waya, a w domu mamy czekoladę - pozwolimy sobie na małą przyjemność.

            ???? Przepraszam, doczytałęm z opóźnieniem...Milky Waya??? Kochani rodzice,
            jak "słodko" się oszukujecie...smile)))))))))


            > Tylko pamiętaj - nie szamaj tego przed obiadem i umyj potem kły, bo dentysta
            to
            >
            > żadna frajda!' - chyba lepiej brzmi, niż: 'Nie dam ci słodyczy, bo są
            > niezdrowe.' Ale DLACZEGO, to już maluch nie wie...

            z powyższym całkowicie się zgadzam
            • ibulka Re: aka 20.09.06, 16:58
              moler1 napisał:

              > ibulka napisała:
              >
              > > Przecież wszystkie Mamy stwierdziły, że barwniki w haribo to giełgu itd.,
              > ale
              > > przecież nie można CAŁKOWICIE wykluczyć z diety dziecka słodyczy!
              > > Nie mówię o żelkach czy okropnych lodach i lizakach barwiązych język, ale
              > o
              > > czekoladzie, batoniku raz na jakiś czas itd.
              >
              > Pytanie do rodziców: dajecie czekoladę mleczną czy gorzką? Jeżeli mleczną,
              tak
              > podejrzewam, to chyba lepiej dać dziecku żelka...zdrowiej będzie.
              >
              >
              > >
              > >
              > > Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
              > > 'Haribo jest niedobre, a potem można złapać wysypkę. Jak chcesz, to śmiga
              > j po
              > > Milky Waya, a w domu mamy czekoladę - pozwolimy sobie na małą przyjemność
              > .
              >
              > ???? Przepraszam, doczytałęm z opóźnieniem...Milky Waya??? Kochani rodzice,
              > jak "słodko" się oszukujecie...smile)))))))))
              >
              >
              > > Tylko pamiętaj - nie szamaj tego przed obiadem i umyj potem kły, bo denty
              > sta
              > to
              > >
              > > żadna frajda!' - chyba lepiej brzmi, niż: 'Nie dam ci słodyczy, bo są
              > > niezdrowe.' Ale DLACZEGO, to już maluch nie wie...
              >
              > z powyższym całkowicie się zgadzam


              Czekolady nie daję w ogóle, bo ja jestem na diecie, a Potwory nie lubią :]
              Lubią Milky Waya, ale nie daję często bo wiem, że czekolada źle działa na zęby,
              bla bla bla :]
              Ostatnio Jula dostała batonika 21 sierpnia, na urodzinach bliźniaków. Oprócz
              batonika był jeszcze tort i 'murzynek' :]

              Nic, co jest dawane ze zdrowym rozsądkiem, nie jest na tyle niezdrowe, żeby
              zaszkodziło dziecku. Oczywiście nie mówię tu o przypadkach alergicznej reakcji
              na Haribo czy inne takie.

              :o)
              • moler1 Re: aka 20.09.06, 17:05
                ibulka napisała:

                >
                > Nic, co jest dawane ze zdrowym rozsądkiem, nie jest na tyle niezdrowe, żeby
                > zaszkodziło dziecku.

                zgadzam się

                Oczywiście nie mówię tu o przypadkach alergicznej reakcji
                > na Haribo czy inne takie.

                alergie na żelki występują baaardzo rzadko. Znacznie częściej wywołuje je
                czekolada (zwykle mleczna) i mleczne przeroby/cudaki w stylu Milki Way i
                różnego rodzaju batoniki.

                pozdrawiam
                > :o)
                >
                >
                • ibulka Re: aka 20.09.06, 18:20
                  moler1 napisał:

                  > Oczywiście nie mówię tu o przypadkach alergicznej reakcji
                  > > na Haribo czy inne takie.
                  >
                  > alergie na żelki występują baaardzo rzadko. Znacznie częściej wywołuje je
                  > czekolada (zwykle mleczna) i mleczne przeroby/cudaki w stylu Milki Way i
                  > różnego rodzaju batoniki.
                  >

                  Wszystko zależy od dziecka - na co jest uczulone, czy w ogóle jest, co lubi, a
                  czego nie itd.
                  • moler1 Re: aka 21.09.06, 09:26
                    ibulka napisała:
                    > >
                    >
                    > Wszystko zależy od dziecka - na co jest uczulone, czy w ogóle jest, co lubi,
                    a
                    > czego nie itd.
                    >
                    no tak smile właściwie jest to główne założenie smile
              • renis66 Re: aka 21.09.06, 09:21

          • aka10 Re: aka 20.09.06, 16:52
            Ibulka,mnie chodzi o to,ze jak jedna,czy druga matka przeczyta,ze to takie
            zdrowe,z sokiem z owocow,z witaminami,naturalnymi barwnikami itd,to latwiej jej
            bedzie czesciej te "zdrowe" zelki kupowac.I jasne,producentowi o to chodzi.
            Nie mowie o calkowitym zakazie jedzenia slodyczy,bo np.czekolada ma w sobie
            wartosci odzywcze.Chodzi tylko o to,zeby miec jakis umiar.Ilez jest
            dzieci,ktore slodycze jadaja codziennie,a nawet kilka razy dziennie-na spacerze
            jakis batonik,po obiedzie cukierek,na podwieczorek znowu cos slodkiego.
            A taka reklama o zdrowych zelkach z witaminami na pewno sytuacji nie poprawia.
            I tylko o to mi chodzi.Pozdrawiam.
            • ibulka Re: aka 20.09.06, 16:59
              aka10 napisała:

              > Ibulka,mnie chodzi o to,ze jak jedna,czy druga matka przeczyta,ze to takie
              > zdrowe,z sokiem z owocow,z witaminami,naturalnymi barwnikami itd,to latwiej
              jej
              >
              > bedzie czesciej te "zdrowe" zelki kupowac.I jasne,producentowi o to chodzi.
              > Nie mowie o calkowitym zakazie jedzenia slodyczy,bo np.czekolada ma w sobie
              > wartosci odzywcze.Chodzi tylko o to,zeby miec jakis umiar.Ilez jest
              > dzieci,ktore slodycze jadaja codziennie,a nawet kilka razy dziennie-na
              spacerze
              >
              > jakis batonik,po obiedzie cukierek,na podwieczorek znowu cos slodkiego.
              > A taka reklama o zdrowych zelkach z witaminami na pewno sytuacji nie poprawia.
              > I tylko o to mi chodzi.Pozdrawiam.


              Zgadzam się w całej rozciągłości! :o)
              Poprzednio widać jakoś się nie zrozumiałyśmy ;o)
          • marghe_72 Re: aka 21.09.06, 15:23
            ibulka napisała:

            > Przecież wszystkie Mamy stwierdziły, że barwniki w haribo to giełgu itd., ale
            > przecież nie można CAŁKOWICIE wykluczyć z diety dziecka słodyczy!
            > Nie mówię o żelkach czy okropnych lodach i lizakach barwiązych język, ale o
            > czekoladzie, batoniku raz na jakiś czas itd.
            >
            > Później dziecko będzie domagało się słodyczy i jadło je w tajemnicy przed
            > rodzicami, a chyba każdy rodzic chce ufać swojemu dziecku, i chce także, aby
            > ono jemu ufało.


            a czy gdzieś ktoś napisał, że dziecko nie powinno NIGDY jadac ŻADNYCH słodyczy?
            dyskusja dotyczy reklamy żelków Haribo i jej wyjątkowej szkodliwosci.
    • maklima Re: No to już jest przegięcie 20.09.06, 20:49
      jeśli chodzi o atrykuł to oszustwo dla mnie i nikt mnie nie przekona, ze to
      zdrowie;
      co do czekolady to od niedawna daję (ma 3,5 r.) po ok. 1/4 kostki raz na kilka
      dni (je bardzo ładnie i zdrowo "normalne" jedzonko)dawałam gorzką, bo taką my
      jemy z mężem, ale w Przedszkolaku (gazeta) przeczytałam, ze dla maluch zdrowsza
      mleczna bo ma mniej kofeiny...
      to juz nie wiem
      • lina37 Re: No to już jest przegięcie 20.09.06, 21:40
        ....mam w kuchni szuflade pelna slodyczy -cala paleta.Dzieci satak nauczone ze
        po posilku poludniowym moga w szufladzie buszowac tak dlugo zaczym skoncze
        liczyc do dziesieciu ,maja przy tym wspaniala zabawe ,spiesza sie zeby jak
        najwiecej zabrac w male raczki,pozniej idziemy do pokoju i liczymy ile slodyczy
        wyciagnely z szuflady-jedza tyle ile moga ,nastepnie zabieramy sie za mycie
        zebow .Wciagu dnia nie slysze od dzieci moge cos na slodko?,bo czekaja na ta
        zabawe z szuflada.
        • ibulka Re: szuflada słodyczy 20.09.06, 22:53
          Pomysł jest świetny, ale ja zrobiłabym tak raz na tydzień, nie raz na dzień.
          • lina37 Re: szuflada słodyczy 20.09.06, 23:19
            moje pociechy nie maja nadwagi ,jedza warzywa ,kasze gryczana(nedostepna w
            Niemczech),owoce itp. i dlatego pozwalam im "grzeszyc codziennie",no i
            naturalnie mycie zebow .Ten pomysl dala mi moja znajoma i nazwala to
            kontrolowane jedzenie slodyczy a jak czesto to zalezy juz od mamusiek
          • aka10 Re: szuflada słodyczy 20.09.06, 23:50
            ibulka napisała:

            > Pomysł jest świetny, ale ja zrobiłabym tak raz na tydzień, nie raz na dzień.
            >
            >
            Wlasnie u mnie to tak wyglada-wybiera sie w sklepie,na co sie ma ochote.
            Pozdrawiam.
    • mamaewy Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 09:41
      przeciez widać, że to artykół sponsorowany...
    • syrena2005 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 10:57
      w mojej rodzinie jest osoba ktorea pracuje w dawnej polfie a teraz
      glaxoshmitkline, czy jakos tak i wiem z jej opowiadan, ze cale witaminy i
      wszytsko co zawiara witamine C to jest kwasek cytrynowy. wiec jesli koncerny
      farmacautyczne wykorzystuja to do lekow, to do cukierokow niby witaminizowanych
      tym bardziej. nie ma to jak dieta bogata w witaminy. owoce, warzywa tak, ale
      nie cukierki, ktore maja uzupelniac braki witamin.
      haribo lubi chyba kazde dziecko, ale nie jakos specyfik uzupelniajcy niedobor
      witamin
      dla mnie to nie do przyjecia...
      • slawek73 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 11:40
        wszystko ok, ale mój dzieciak nienawidzi żelków - normalnie ma odruch wymiotny
        gdy tylko próbuje je rozgryzc, zrestą ja tak samo miałem (miałem wrażenie ze
        jakiegoś robala przezuwam), a i mnóstwo znajomych dzieciaków reaguje
        identycznie...skad to się u licha bierze? Pozdr.
        • kropkacom Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 13:20
          Właściwie to nie wiem o co Wam chodzi. Wszyscy wiemy że ten artykuł to reklama.
          Moje dzieci bardzo lubią właśnie żelki. Pozwalam im jeść ale w ograniczonych
          ilościach(gdyby mogły jadły by na okrągło). Nie oszukuje się jednak że te akurat
          słodycze są lepsze od innych i że są super zdrowe. Każda matka ma swoje zdanie i
          preferencje żywieniowe. Ja na przykład za najgorzse słodycze uważam lizaki i
          landrynki.
          • kropkacom Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 13:31
            Co do niedawania dzieciom słodyczy w ogóle to nie uwazam tego za dobry pomysł.
            Chyba że jest to podyktowane względami zdrowotnymi. Dziecko żyje w
            społeczeństwie i prędzej czy później ktoś je poczęstuje słodyczem, który
            najpewniej mu zasmakuje. Tak było właśnie z moimi dziećmi.
        • moler1 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 13:28
          slawek73 napisał:

          > wszystko ok, ale mój dzieciak nienawidzi żelków - normalnie ma odruch
          wymiotny
          > gdy tylko próbuje je rozgryzc,

          mała rada, nie dawaj dziecku żelków, niech się nie męczy smile)

          zrestą ja tak samo miałem (miałem wrażenie ze
          > jakiegoś robala przezuwam), a i mnóstwo znajomych dzieciaków reaguje
          > identycznie...skad to się u licha bierze?


          ciekawe, ja jeszcze takich dzieciaków nie widziałem...
          smile))
          Pozdr.
          • slawek73 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 13:52
            znaczy to muszą jakieś regionalne uwarunkowania być wink
          • amma6 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 15:31
            Chętnie ci pokaże moje. Mam już dość zbierania po całym domu polizanych żelek,
            które moje pociechy dostały od dobrych wujków i cioć.
    • marghe_72 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 15:20
      och jaki ten cukier i koloranty zdrowe
      mmm
      pysznosci
    • madzialena22 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 16:29
      Żelki żelkami, a co powiecie na to?:

      jechałam ostatnio autobusem, a w nim rodzinka.. jakis facet, kobieta i dwoje
      dzieci.. Rodzinka nienajlepiej ubrana, kobieta zaniedbana (zeby być zadnabym nie
      trzeba biegac po fryzjerach, kosmetyczkach, solariach itp, ale ubrania powinny
      byc jakos dobrane,schludne, włosy czyste i porządnie uczesane itp. a tak nie
      było), w ogóle rodzice sprawiali wrażenie dziwnych.. ale tak:
      matka siedziała i na kolanach trzymała córkę, dziewczynka juz mówila, miała koło
      2 moze 3 latek, niedyza była w kazdym razie. Ojciec dzieci (dziecka?) stał sobie
      z boku i z kims rozmawiał, raz dał małej po rączkach jak cos chciała, a obok
      matki stał jej syn: jakies 10-11 lat i pił z puszki Coca-Colę.

      W pewnym momencie matka zabrała puszkę z Coca-Colą i dała tej coli tej małej
      dziewczynce!!! jak to zobaczyłam to szok przeżyłam..

      Żeby takie maleństwo piło takie rzeczy???

      Tak samo reaguję wielkim zdziwieniem, gdy widzę np. 3,4 czy 5 latki jedzące
      fast-foody, jakies frytki, pizzę, smażone grzyby itp.

      Z drugiej strony dziwię się także, gdy malec w wieku 2 lat wypija codziennie
      litr Kubusia.. albo wcina po 4 danonki dziennie.. przesada..
      • kropkacom Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 19:22
        madzialena22 napisała:

        > Tak samo reaguję wielkim zdziwieniem, gdy widzę np. 3,4 czy 5 latki jedzące
        > fast-foody, jakies frytki, pizzę, smażone grzyby itp.
        >
        > Z drugiej strony dziwię się także, gdy malec w wieku 2 lat wypija codziennie
        > litr Kubusia.. albo wcina po 4 danonki dziennie.. przesada..

        Momentami przesadzasz i to bardzo. Co pewien czas robie im w domu frytki. Od
        zawsze małe przpadają za sokami przecierowymi w tym głównie Kubusiami. Czasami
        wypija dziennie 0,5 takiego soku. Danonki tez lubią ale wolą jogurty. Moje
        dzieci mają 3,5 roku.
        • madzialena22 Re: No to już jest przegięcie 22.09.06, 19:30
          nie przesadzam... po prostu organizm dziecka nie jest gotowy na to, by jesc
          niektóre rzeczy,, a do takich na pewno należą (dla dzieci 2-4 letnich) grzyby,
          frytki, pizza, napoje gazowane.
          Tego po prostu w ogóle nie powinno się dawać takim małym dzieciom!!!

          a soki? danonki? ok, ale w normalnych ilościach.. codzienne picie litra soku nie
          jest dobre dla małego dziecka, tak samo jedzenie codziennei kilku danonków, z
          których każdy ma 4 łyżeczki cukru w sobie.

          Jest tyle możliwości, różnych produktów.. wybór przeogromny.. ale nie.. rodzice
          czasem w ogóle nie zastanawiają się, czym karmią swoje dzieci..
          • ibulka Re: No to już jest przegięcie 22.09.06, 22:27
            madzialena22 napisała:

            > nie przesadzam... po prostu organizm dziecka nie jest gotowy na to, by jesc
            > niektóre rzeczy,, a do takich na pewno należą (dla dzieci 2-4 letnich) grzyby,
            > frytki, pizza, napoje gazowane.
            > Tego po prostu w ogóle nie powinno się dawać takim małym dzieciom!!!
            >
            > a soki? danonki? ok, ale w normalnych ilościach.. codzienne picie litra soku
            ni
            > e
            > jest dobre dla małego dziecka, tak samo jedzenie codziennei kilku danonków, z
            > których każdy ma 4 łyżeczki cukru w sobie.
            >
            > Jest tyle możliwości, różnych produktów.. wybór przeogromny.. ale nie..
            rodzice
            > czasem w ogóle nie zastanawiają się, czym karmią swoje dzieci..

            Lepiej karmić dziecko danonkami i poić sokiem marchewkowym, niż wciskać mu
            pizzę i kazać popijać colą, ale masz rację: co za dużo, to nie zdrowo, i nie
            tylko w przypadku niezdrowych słodyczy, ale także zdrowych serków, soczków itd.

            Dla przykładu: Jedenastolatek z mojej rodziny jako małe dziecko non stop pojony
            był wszelkiej maści Kubusiami, Pysiami itd. Podobno miało to służyć poprawieniu
            kolorytu cery, bo chłopczyk był biały jak maca.
            I faktycznie - po około 7 miesiącach soczkowej kuracji mały miał brzoskwiniowo-
            pomarańczową cerę, jednak ładnie to nie wyglądało, no i jego uzależniony
            organizm przestał tolerować inne soki.
          • moler1 Re: No to już jest przegięcie 25.09.06, 09:31
            madzialena22 napisała:

            > nie przesadzam... po prostu organizm dziecka nie jest gotowy na to, by jesc
            > niektóre rzeczy,, a do takich na pewno należą (dla dzieci 2-4 letnich) grzyby,
            > frytki, pizza, napoje gazowane.
            > Tego po prostu w ogóle nie powinno się dawać takim małym dzieciom!!!

            a schabowy?? czy schabowego można???



            >
            > a soki? danonki? ok, ale w normalnych ilościach.. codzienne picie litra soku
            ni
            > e
            > jest dobre dla małego dziecka, tak samo jedzenie codziennei kilku danonków, z
            > których każdy ma 4 łyżeczki cukru w sobie.
            >
            > Jest tyle możliwości, różnych produktów.. wybór przeogromny.. ale nie..
            rodzice
            > czasem w ogóle nie zastanawiają się, czym karmią swoje dzieci..
      • stypkaa Re: No to już jest przegięcie 25.09.06, 10:02
        Co złego jest w frytkach albo pizzie domowej roboty? Pizzę robię czasami na
        obiad i moje dziecko je. Frytki tez czasami od nas podjada. Nie jest to jego
        główny posiłek, ale i tak uważam to lepsze niż te żelki smile
        • marghe_72 Re: No to już jest przegięcie 25.09.06, 13:32
          stypkaa napisała:

          > Co złego jest w frytkach albo pizzie domowej roboty? Pizzę robię czasami na
          > obiad i moje dziecko je. Frytki tez czasami od nas podjada. Nie jest to jego
          > główny posiłek, ale i tak uważam to lepsze niż te żelki smile


          Zgadzam sie z Tobą (znowu smile
          Nie demonizujmy pizzy jako takiej
          to wartosciowa potrawa o ile jest robiona jak nalezy.. a nei pochodzi np z
          Pizza Hut
        • aka10 Re: No to już jest przegięcie 27.09.06, 10:07
          Tutaj cos o frytkach itp. z Mc Donalda.Znalazlam przy okazji szukania
          wiadomosci o tluszczach trans.Te ostatnie znajduja sie np. w
          herbatnikach,keksach,chrupkach,platkach sniadaniowych itp i sa bardzo
          niekorzystne dla organizmu.
          serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3567595.html
          • stypkaa Re: No to już jest przegięcie 27.09.06, 11:12
            > Tutaj cos o frytkach itp. z Mc Donalda
            Tak, ale ja pytałam co złego jest w frytkach domowej roboty smile Wiadomo, że
            smażone, ale jeśli raz na jakiś czas i smażone na dobrym oleju to bez
            przesady smile Smażone są także np. kotlety, placki, naleśniki - owszem w
            mniejszej ilości oleju, ale zawsze.
            A frytek z McD moje dziecko nie je. My sami jadamy sporadycznie, z reguły jak
            jesteśmy w podróży, a nic lepszego w okolicy nie ma.

            Te ostatnie znajduja sie np. w
            > herbatnikach,keksach,chrupkach,platkach sniadaniowych itp i sa bardzo
            > niekorzystne dla organizmu.
            W jakich chrupkach? Czy tłuszcze trans powinny być w składzie uwidocznione jako
            tłuszcze trans czy kryją się za jakimiś innymi tajemniczymi składnikami?
            • aka10 Re: No to już jest przegięcie.Stypkaa... 27.09.06, 15:28
              Tu wiecej informacji o trans:
              www.vita.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=58&Itemid=43
              A co do domowych frytek,to jasne,ze raz na jakis czas, to nie tragedia zjescsmile
              Pozdrawiam.
    • 2o1 Re: No to już jest przegięcie 21.09.06, 18:57
      Moim zdaniem są różne dzieci i różni rodzice. Nie dla każdego dawanie dzieciom
      słodyczy jest taką straszliwą zbrodnią. Nie oszukujmy się każdy rodzaj słodyczy
      jest niezdrowy. Obojętnie czy to będą żelki, cukierki, batony, czekolada czy
      cokolwiek innego. Niestety dzieci je lubią, a i wielu dorosłych sobie na nie
      pozwala. Moja pociecha nie ma stawianych ograniczeń. Nigdy nie miała żadnych
      wysypek, ani alergii, nigdy też nie zjadała jakiś zastraszających ilości. Sama
      wie co jej najbardziej smakuje i ja nie zabraniam jej tego jeść. Nie je
      słodyczy codziennie, od czasu do czasu. Bardziej woli chrupać marchewki, ale
      jeszcze raz powtarzam różni są rodzice i różne dzieci. To my dorośli pokazujemy
      dzieciom co jest dobre i wydaje mi się, że jeśli dorośli nie objadają się
      słodkościami to dzieci też nie będą. Co do reklamy żelków, to dzieci w takim
      wieku o jakim piszecie nie czytają jeszcze gazet, a reklam w telewizji nie
      powinny oglądać, bo to moim zdaniem trochę za wcześnie na telewizję w ogóle.
      Ale każdy postepuje według własnego uznania.
      • anisr Re: No to już jest przegięcie 23.09.06, 08:47
        Dla mnie straszne przgięcie-dziwię się,że w czasopismie dla rodziców idą na tak
        łatwa kasęsad
        Co do żelków-pogadajcie z gastrologiem-to jedne z najgorszych słodyczy(wspólnie
        z mamba)
        Też o tym nie wiedziałam,ale przez chorobę córki zostałam szybko uświadomionasad
        Moje dzioeci jedza słodycze-nie za często i w miare dobre
        (czekolada,cisto,czasem batonik)Ale wmawianie że zdrwe słodycze to włąśnie
        żelki to zgrozasad
        • paliwodaj Re: No to już jest przegięcie 27.09.06, 06:34
          A u mnie jest tak: do ok. 2 lat nie dawalam slodyczy, pozniej gdy synek
          sprobowal to oszalal z zachwytu nad slodkim smakiem. Oczywiscie pilnuje mycia
          zabkow, wybieram ktore slodycze moze zjesc. Popelnilam jeden blad, robilam do 2
          roku zbyt wiele szumu "nie dawac mu slodkiego!" co spotegowalo jego
          zainteresowanie "zakazanym owocem". Czasami bylo tak ze gdy kawaleczek
          czekoladki upadlo mu na ziemie, to natychmiest podniosl i szybko zjadl, mimo ze
          wiedzial ze nie wolno tak robic. Teraz uwazam, ze nawet gdy czasami zje lizaka
          to od tego nie umrze.
          Mlodszy synek (23 mies) - niejadek kilka razy w zyciu probowal czekolady dla
          dzieci, ale bez zachwytu i niech tak bedzie.
          • stypkaa Re: No to już jest przegięcie 27.09.06, 09:09
            Też miałam ambicję, żeby moje dziecko jak najdłużej nie jadło słodyczy -
            żadnych. Ale ponieważ nie jestem z nim od 8 m-ca życia już 24 h na dobę więc
            jakby nie mam nad tym 100% kontroli. Poza tym doszłam do wniosku, że faktycznie
            zakazany owoc będzie gorszy niż zjedzenie od czasu do czasu czegoś słodkiego.
            Dlatego nie robię afery jak babcia mu kupi słodką bułkę czy da kawałek domowego
            ciasta.
            Jest tylko lista absolutnie zabronionych słodyczy, których dopóki nie będzie
            porządnie mył zębów, nie dostanie: lizaki, cukierki, mamby, tic-tacki, żelki
            etc.
            I póki co nie ma problemu, żeby były jakieś awantury o "ciuciu" - jak jest to
            fajnie, chętnie zje, ale jak nie ma to równie chętnie zje jabłko, banana,
            gruszkę, malinki, chrupki kukurydziane czy wafelki ryżowe.
            I myślę, że taki umiar jest w porządku smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja