Przerażające!!!!

21.09.06, 21:25
Na naszym osiedlu jest kilka placów zabaw, dość zadbanych - kilka nowych
urządzeń, stare regularnie odnawiane, malowane, kilka bloków dalej zrobili
małe miasteczko - domki, mostki, zjeżdzalnie - niestety regularnie niszczone.
Ostatnio z moim 2,5 letnim maluszkiem byłam tam i żałowałam, że nie mam
broni. Stadko maluchów bez opieki próbowało powyrywać co się dało, w tym 2 -
wyglądajacych na nie więcej niż 4 latka,rzucających mięsem tak, że uszy
puchły, którym zwróciłam uwagę. Natychmiast napadły na mnie niewiele starsze,
jak śmiem sie odzywać. Zeby nie zrobić czegoś, czego potem będę żałować,
zgarnęłam synka i uciekłam stamtąd. Nie wiem zresztą, czy coś można w takiej
sprawie zrobić. Przecież nawet gdybym wiedziała, gdzie te maluchy mieszkają,
to i tak bałabym sie tam zajrzeć - cóż można się spodziewać po takich
rodzicach. Przeraża mnie, że mój maluch idąc do osiedlowego przedszkola
zatknie sie być może z takim "elementem" i nauczy sie wielu koszmarnych
rzeczy - bardzo lubi naśladować inne dzieciaki. A odnośnie broni - to
odstrzeliłabym narządy rodne takich rodziców - bez wahania!!!
    • nangaparbat3 Re: Przerażające!!!! 21.09.06, 21:32
      >>Przeraża mnie, że mój maluch idąc do osiedlowego przedszkola
      zatknie sie być może z takim "elementem" i nauczy sie wielu koszmarnych
      rzeczy - bardzo lubi naśladować inne dzieciaki. A odnośnie broni - to
      odstrzeliłabym narządy rodne takich rodziców - bez wahania!!!

      No nie wiem, czego jeszcze gorszego mialoby sie nauczyc od innych dzieci.
    • sir.vimes Re: Przerażające!!!! 21.09.06, 21:37
      Co to za osiedle??? Współczuję.
      Może zamiast osiedlowego przedszkola prywatne lub babcia? A może lepiej
      dojeżdżać do lepszej dzielnicy do przedszkola?
      W sprawie elementu niewiele zrobisz, możesz tylko męczyć różne instytucje
      doniesieniami o dzieciach pozostawionych bez opieki - ale nie masz gwarancji, że
      coś to da. Zresztą, rzeczywiście , przydałyby się nazwiska i adresy rodziców.
      Natomiast tatusiów- drecholi nieustannie raczących się piwkiem w okolicach placu
      zabaw (niewątpię, że i ten problem istnieje na twoim osiedlu) poskramia się
      dzwoniąc po prostu na 112. Policja przyjeżdża i daje mandacik za picie w miejscu
      publicznym (około stówki). Trzymaj się!
      • acorns Re: Przerażające!!!! 21.09.06, 22:57
        > Natomiast tatusiów- drecholi nieustannie raczących się piwkiem w okolicach
        > placu zabaw (niewątpię, że i ten problem istnieje na twoim osiedlu) poskramia
        > się dzwoniąc po prostu na 112. Policja przyjeżdża i daje mandacik za picie w
        > miejscu publicznym (około stówki).

        Jak podjeżdza psiarnia, to się po prostu stawia puszki obok ławki i siedzi jak
        gdyby nigdy nic. A jak się przyczepią to tłumaczy się wtedy "to nie nasze
        puszki, my tylko siedzimy i rozmawiamy, jak tu usiedliśmy to puszki już teu
        stały". Wtedy nie mogą wlepić mandatu, bo siedzenie na ławce w dresie pod
        paragraf nie podlega.
        • nchyb Re: Przerażające!!!! 22.09.06, 11:36
          poza tym, z tego co się orientuję, to nie wszędzie (nie w każdej miejscowości)
          jest zakaz picia w miejscach publicznych...
          • azoorek Re: Przerażające!!!! 22.09.06, 17:09
            ostatnio w Wyborczej narzekali na ogrodzone osiedla. Mieszkam od kilku lat na
            takim osiedlu- placyk zadbany, zielen zadbany, znane towarzystwo dbajace o
            otoczenie, nic nie zdewastowane, czy popisane sprayem. I jak tu sie nie
            grodzic. Teraz jest nawet wlasne boisko dla mieszkancow. Kiedys jak bylam
            mniejsza spoldzielnia zamontowala nowy plac zabaw- w ciagu kilku dni byla ruina.
    • niusianiusia Re: Przerażające!!!! 23.09.06, 11:22
      właśnie z takich powodów jestem gotowa ponieść ogromne koszty zakupu działki na
      kredyt a potem budowy domu na kredyt... po to aby wyprowadzić się z miejsca, w
      którym kolejne pokolenia lokatorów tych samych mieszkań wyrastaja przy tym
      samym śmietniku... nie wierzę, ze otoczenie nie ma wpływu na wychowanie
      dziecka, dlatego chcę odseparować moje dzieci od tzw. elementu, od małego. Chcę
      aby mieszkał w dzielnicy, gdzie nie ma bloków, gdzie większosc mieszkańców dba
      o swoje rodziny, dzieci, ich wychowanie i wykształcenie, ale i własny dom i
      podwórko (to zazwyczaj idzie w parze). Chcę posłać dziecko do normalnej
      państwowej szokły, ale takiej, w której zdolniejsze i mądrzejsze dzieci nie
      będą cierpiały, przez spowolnienie programu nauczania, ze względu na dzieci,
      których braki w nauce wynikaja z zaniedbania, aby nie były narażone na przemoc
      i agresję ze strony tzw dzieci z domów patologicznych... Pragnę, aby
      wychowywały się w takim otoczeniu i wśród dzieci z podobnych domów jak nasz,
      aby miały normalnych kolegów w sąsiedztwie i nie musiały bac się wychodzić do
      szkoły i wracać do domu
      Ponieważ mieszkam w podobnej dizelnicy jak i Ty a wychowałam się w całkiem
      innej, mam porównanie co do sąsiedztwa, poziomu państwowych szkół, okolicy....
      I nawet jeśli ktoś zarzuci mi, ze wychowuję dzieci w gettcie, że życie jest
      inne, to zawsze mam argument, że będę je wychowywać w takim otoczeniu do
      jakiego chcę aby przynależały. Nie muszą marnować czasu na poznawanie tzw.
      innego, gorszego świata, aby czasem do niego się nie przyzwyczaiły i nie uznały
      go za normę..
      • nangaparbat3 Re: Przerażające!!!! 23.09.06, 11:28
        Nie łudź się. Moje dziecko chodzi do społecznego gimnazjum, elytarna szkoła,
        hehe.
        Niedawno dowiedziałam się, jakimi słowami obrzuciła ja starsza koleżanka, corka
        jednej z najbardziej prominentnych w kraju osob.
        Pozostało mi tylko poczucie humoru.
        • niusianiusia Re: Przerażające!!!! 23.09.06, 11:53
          ja bym to nazwała minimalizowaniem ryzyka...
    • blanka33 Re: Przerażające!!!! 25.09.06, 20:41
      Ja też się czasem zastanawiam, czy i jak odizolować maluszka od takiego
      środowiska - najlepiej byłoby znaleźć złoty środek. Dzielnice bogatych domów to
      z kolei dzieci wychowane w snobiźmie, kulcie pieniądza. Dla których pieniądze
      maja najwyższą wartość. Rodzice ciężko pracują na te swoje "pałace", a co za
      tym idzie nie maja czasu na wychowanie swoich dzieci. Mnie marzy sie mały domek
      w górach, ale czy moje dziecko byłoby w nim szczęśliwe. Jako maluszek pewnie
      tak, ale jako nastolatek już pewnie nie. Chociaż zdecydowanie nie chciałabym
      widzieć mojego dziecka wysiadującego na ławce przed blokiem. Sama wychowałam
      sie w domu- na ulicy były różne dzieci, ale na pewno nikt niczego nie niszczył
      i nie śmiecił - nikt nie będzie przecież paskudził swojego otoczenia. Cieszę
      sie, że póki co mój maluszek ma u babci swój "prywatny" placyk zabaw w ogrodzie
      w którym ja się wychowałam. Ale co go spotka dalej - on jak małpka małpuje
      wszystko co robią inne dzieci?
Pełna wersja