blanka33
21.09.06, 21:25
Na naszym osiedlu jest kilka placów zabaw, dość zadbanych - kilka nowych
urządzeń, stare regularnie odnawiane, malowane, kilka bloków dalej zrobili
małe miasteczko - domki, mostki, zjeżdzalnie - niestety regularnie niszczone.
Ostatnio z moim 2,5 letnim maluszkiem byłam tam i żałowałam, że nie mam
broni. Stadko maluchów bez opieki próbowało powyrywać co się dało, w tym 2 -
wyglądajacych na nie więcej niż 4 latka,rzucających mięsem tak, że uszy
puchły, którym zwróciłam uwagę. Natychmiast napadły na mnie niewiele starsze,
jak śmiem sie odzywać. Zeby nie zrobić czegoś, czego potem będę żałować,
zgarnęłam synka i uciekłam stamtąd. Nie wiem zresztą, czy coś można w takiej
sprawie zrobić. Przecież nawet gdybym wiedziała, gdzie te maluchy mieszkają,
to i tak bałabym sie tam zajrzeć - cóż można się spodziewać po takich
rodzicach. Przeraża mnie, że mój maluch idąc do osiedlowego przedszkola
zatknie sie być może z takim "elementem" i nauczy sie wielu koszmarnych
rzeczy - bardzo lubi naśladować inne dzieciaki. A odnośnie broni - to
odstrzeliłabym narządy rodne takich rodziców - bez wahania!!!