hadasza
26.09.06, 17:21
Mamy, czy krzyczycie na swoje małe dzieci, albo zdarza się wam szarpnąć
wrzeszczącego 3-latka odprowadzając do pokoju na kilkuminutowe dumanie,
wycedzić coś do niego przez zaciśnięte zęby?
Bo mi tak, czasem kilka razy w tygodniu. Kiedy zaczyna bez powodu wrzeszczec i
żaden argument do niego nie trafia, przy kolejnym razie po prostu pękam i juz
nie mówie spokojnym głosem, że tak nie wolno tylko po prostu podnosząc głos
oznajmiam, ze to o jeden krok za daleko i odstawiam do pokoju odosobnienia.
Przeciwna jestem przemocy i nie stosuje klapsów, ale przyznaję czasem tego
żałuje.
Po wykrzyczanej scenie fatalnie się czuję, nie raz płakałamz bezradności, ze
nie umiem sobie poradzić z własnym synem. Jego ciągłe sprawdzanie granic do
kt. moze sie posunąć jest wyczerpujące.
Czy krzyczycie na swoje pociechy? Czy i jak udaje sie wam zachowac spokój?
skąd czerpać tę cierpliwość? Czy macie wyrzuty sumienia?