" Wymagajacy " tatuś

27.09.06, 21:15
Co zrobić z tatusiem, który uważa, że najlepiej zna sie na wychowaniu, a
jedyne co potrafi wymyślić to kary, krzyk i klapsy. Tatuś mieszka daleko od
nas - nie chce sie do nas przeprowadzić, a ja powiedziałam, że z dzieckiem na
Śląsk nie pojadę. Przyjeżdża do nas na weekendy i próbuje "wychowywać"
Jeszcze niedawno nasz maluch był całkiem grzeczny. Owszem, zdarzały mu się
ryki i histerie, ale takie zupełnie w normie i niezbyt często. Ja zawsze
starałam się go chwalić, że był taki grzeczny i tylko przez chwile sie
złościł. Mąż odwrotnie - widział tylko te 15 min krzyku, a nie cały dzień w
którym był grzeczny. Widział, że mały mówi "nie", ale nie liczył ile razy nas
posłuchał. Zawsze było źle, a ja byłam winna, bo w końcu to ja go wychowuję.
Uprzedzałam go, ze kiedyś mały nie będzie chciał, żeby tatuś przyjeżdżał. I
taraz kiedy mały przechodzi typowy "bunt dwulatka" i naprawde dobre dni
zdarzaja się żadko tatuś usłyszał wielokrotnie to co przewidywałam"nie chcę
tatusia" - oczywiście moja wina. Mąż wielokrotnie złościł się na mnie, że
czytuje literaturę dla mam, poradniki o wychowaniu, fora. Twierdził, ze stare
metody wychowawcze były lepsze i mam nie czytać tych wszystkich bzdur. Jak
kończy się weekend i mały zostaje część dnia z babcia i część ze mną jest o
niebo lepszy. Najgorzej było na wakacjach, spedziliśmy razem cały miesiąc i
nadmiar wrażeń i emocji+podejście tatusia - krzyki, kary, klapsy spowodowały,
ze było strasznie - awantura za awanturą. Starałam sie nie wtrącać i zostawić
wychowanie tatusiowi, ale jak widać stare metody zawiodły. Oj, pożaliłam sie.
Już nie wiem jak mam z mężem rozmawiać. On nie chce drugiego dziecka - bo
przecież to jest takie straszne, nie potrafi zrozumieć, ze to tylko malutkie
dziecko, a nie dorosły, który jak patrzę na niektórych ludzi niewiele sie
różni od tego dwulatka.
    • triss_merigold6 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 21:34
      IMO zdecydowanie nie należy fundować sobie drugiego dziecka z tym panem. Ojcem
      jest fatalnym i lepszym dla kolejnego dzieciaka nie będzie. Pan jest prymitywem
      skoro neguje wartość dokształcania się i szukania wiedzy na temat kwestii
      wychowawczych a preferuje tradycyjne metody czyli klaps i wrzask.
      Może niech bedzie ojcem korespondencyjnym? Mniej szkód narobi niż przez
      osobiste uczestnictwo w weekendowych wychowaniu.
      • nangaparbat3 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:03
        I mnie pomysł sprowadzania na swiat kolejnego dziecka takiego ojca wydaje się
        niezbyt rozsądny.

        Wydaje mi się, że gdyby mój mąż w taki sposob traktował dziecko, rozstałabym
        się z mężem.
        • triss_merigold6 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:06
          Nie śmiałam sugerować wprost ale przychylam się do wypowiedzi.wink Panu kopa.
          • nangaparbat3 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:38
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie śmiałam sugerować wprost ale przychylam się do wypowiedzi.wink Panu kopa.


            Nie bylo mi łatwo to napisać, ale Twoj post dodał mi odwagi smile
    • ewalip Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:36
      Z czym będą się kojarzyły dziecku wizyty tatusia jak będzie starsze? do jakich
      relacji między nimi doprowadzi twój mąż? pomyślał o tym? szczerze mówiąc dziwię
      się, że widuje syna tylko przez weekendy i jeszcze stosuje takie metody
      wychowawcze. Może spróbuj mu jakoś wytłumaczyć, że robi tym więcej krzywdy
      dziecku niż pożytku. I napewno nie wpłynie to dobrze na ich kontakty, mały
      będzie przecież coraz więcej kojarzył złych rzeczy z tatą. A rola tego złego
      rodzica nie jest zbyt przyjemna
      • nangaparbat3 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:40
        To nawet nie chodzi o złe skojarzenia z tatą, ale tak wychowywany chłopiec
        bedzie miał okropnie zaniżone poczucie własnej wartości. To moze zrujnować całe
        zycie.
        • triss_merigold6 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:44
          "Zdradzony przez ojca" Eichlerbergera. Nie jestem fanką gościa ale ta książka
          jest bardzo w porządku.
          • nangaparbat3 Re: " Wymagajacy " tatuś 27.09.06, 22:53
            triss_merigold6 napisała:

            > "Zdradzony przez ojca" Eichlerbergera. Nie jestem fanką gościa ale ta książka
            > jest bardzo w porządku.

            Ja go bardzo sznuję (Eichelbergera). Powiedział jedną z najmadrzejszych rzeczy,
            jakie slyszalam w zyciu. Jakiś mlodzieniec spytal go, jak to jest być
            oświeconym.
            Eichelberger: Oświeconym się nie jest. Oświeconym się bywa.
    • mama-marta Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 14:59
      Powiedz Mężowi że to Ty głuwnie wychowujesz dziecko a on z "doskoku" więc niech
      sie nie wtrąca w twoje metody wychowawcze tylko Cie wspiera bo to ty znasz naj
      lepiej sowje dziecko i wiesz jak z nim postępować , masz na to dowód - gdy nie
      ma "tatusia" jest mały grzeczniejszy.Tatuś wprowadz nerwową atmosfere w domu i
      to przechodzi na dziecko więc niech dostosuje sie do twoich metod i będzi mniej
      nerwowy chociaż w te weekendy gdy ma okazje pobawić sie , pobyć ze swoim
      dzieckiem - on chyba tego nie docenia!
    • kicia031 Zdradzony przez matke 28.09.06, 16:09
      Wybacz, ale nie potreafie zrozumiec, jak mozesz pozwolic, by jakis prymitywny
      osobnik, ojcem bedacy jedynie ze wzgledow biologicznych I spolecznie sie
      zupelnie do tego nie nadajacy, mogl krzyczec na dziecko i je bic. Ktos bije
      twoje dziecko, a ty nic! Kobieto, ocknij się i przestan na to pozwalac, czy w
      tobie nie ma za grosz instynktu macierzyńskiego? Chcesz być bohaterka kolejnej
      relacji prasowej o ojcu znęcającym się nad dzieckiem i matce która nic nie
      zrobila? Pamiętaj, ze przemoc fizyczna ma tendencje do eskalacji – ponieważ
      klaps i wrzaski nie daja efektow, nastepnym razem bijemy mocniej, i jeszcze
      mocniej, nie wystarcza reka, wiec pas, potem kij od szczotki…
      Przychylam się do zdania przedmówczyń: panu kopa i sprawa o ograniczenie praw
      rodzicielskich.
    • ma.pi Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 16:26
      blanka33 napisała:

      Tatuś mieszka daleko od
      > nas - nie chce sie do nas przeprowadzić, a ja powiedziałam, że z dzieckiem na
      > Śląsk nie pojadę.

      A ja mysle, ze w tym zdaniu "jest pies pogrzebany". Po prostu nie potraficie
      sami sie dogadac i probujecie udowodnic swoje racje "uzywajac" do tego dziecko.

      Sorry, ale czy Wy zamierzacie tak cale zycie? To co to za rodzina?

      Pozdr.
      • verdana Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 16:28
        ez tak sądze.
        W dodatku wydaje mi sie, ze mąż nie tylko nie chce drugiego dziecka. on
        pierwszego też nie potrzebuje.
        • ma.pi Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 16:42
          verdana napisała:

          > ez tak sądze.
          > W dodatku wydaje mi sie, ze mąż nie tylko nie chce drugiego dziecka. on
          > pierwszego też nie potrzebuje.

          Ja bym to ujela inaczej. Mysle, ze tata po prostu nie mial szans poznac
          i "nauczyc" sie co to znaczy posiadac dziecko. Jak sie widzi dziecko raz na
          tydzien, to niestety nie zna sie go dobrze i umykaja etapy rozwoju. I wtedy
          trudniej przyjac do wiadomosci, ze jeszcze niedawno ten slodki niemowlaczek
          zamienil sie w rogatego dwulatka, i to irytuje.

          Jak sama nie mialam dzieci to tez posiadalam rozne "jedyne sluszne" teorie na
          temat ich wychowania. Te teorie dotyczyly dzieci czesto widzianych (no,
          rodzicow tych dzieci nie probowalam nawracac, ale swoje sobie myslalam :o)).

          Pozdr.
    • blanka33 Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 20:51
      Myślę, że dopiero ostatnia wypowiedź trafiła w sedno. Problem w tym, że kocham
      mojego męża, jesteśmy bardzo udanym małżeństwem i parą od 10 lat. Na początku
      też był on idealnym ojcem. Cieszył się, że jestem w ciąży, a przez pierwsze
      miesiace życia maluszkiem opiekował się idealnie. Bardzo mi pomagał i przez
      część nocy wstawał do niego i karmił moim mlekiem, żebym mogła się wyspać.
      Problem tkwi u niego w tym negatywnym podejściu do fachowych rad. Wydaję mi
      się, że swoje podejście wyniósł z domu. Wystarczy mi popatrzeć jakimi dziadkami
      sa jego rodzice. Kompletnie sie nie interesowali swoim wnukiem - byli tu
      słownie 2 razy - w pierwszych tygodniach i na chrzciny. Potem, gdyby nie moje
      przyjazdy do dzisiaj by go nie widzieli (brałam po to specjalnie urlopy).
      Dziadek nie potrafił sie zajać maluchem ani przez minutę, maluch oczywiście
      ryczał na jego widok, a on jedyne co potrafił z siebie wydusićto "czego
      ryczysz!!!", babcia była troszke lepsza. Mojego meża w dzieciństwie wychowywała
      potwornie zmanierowana babcia, nieruchawa, wiecznie niezadowolona. Z tego
      widać, że wychowanie to absolutna podstawa. On wyniósł z domu takie wzory, ja
      dokładnie inne. Moja mama była nadopiekuńcza, ale zawsze wiedziałam, że jestem
      dla niej najważniejsza na świecie. Darzę moja mamę ogromnym szacunkiem, mój mąż
      od początku bardzo źle wypowiadał sie na temat swojego ojca wiec chyba w tym
      tkwi problem. Dodam, ze pochodzi z bardzo kulturalnej wykształconej rodziny -
      no cóż, to chyba nie wszystko. Mam nadzieję, że mój mąż w końcu zrozumie gdzie
      tkwi bład, ale koszmarnie nie znosi żadnych słów krytyki pod swoim adresem -
      jak pewnie każdy facet. Ale tak czy inaczej dzięki za komentarze
      • gyokuro Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 22:08
        Chyba nie chicałby, żeby jego syn źle sie wypowiadał o nim?? Spróbuj spokojnie
        porozmawiać. I nie możez pozwalać, żeby bił dziecko!!!
      • triss_merigold6 Re: " Wymagajacy " tatuś 28.09.06, 22:30
        Gdyby pochodził z kulturalnej, wykształconej rodziny to nie wyrażałby się
        pogardliwie o czytaniu fachowych poradników, książek o wychowaniu etc.
    • blanka33 Re: " Wymagajacy " tatuś 29.09.06, 20:46
      A jednak jest z takiej rodziny.
      Jego problem z poradnikami miał chyba podłoże inne. Sam od lat miał poważne
      problemy zdrowotne. Złościł sie, że ja nie poświecam czasu na wertowanie co mu
      może być tylko czytam o sprawach maluchów. Był i jest nadal tak skupiony na
      sobie, że chyba w tym tkwi problem. Teraz jest na psychotropach więc powinno
      być lepiej, ale jakoś nie jest.
      Mój maluszek od tygodnia jest idealny jak aniołek, za tydzień przyjedzie tatuś
      i zobaczymy co będzie.
      • wieloszka Re: " Wymagajacy " tatuś 30.09.06, 13:38
        no trafiłaś na toksycznego faceta, i na dodatek egocentryka zazdrosnego o
        własnego syna (stąd złość o skupianie uwago na informacjach o wychwowaniu a nie
        o jego dolegliwościach) psychotropy nic nie dadzą, jest okaleczony
        emocjonalnie. jeśli sobie z etgo zdaje sprawę to jest szansa na powodzenie w
        waszym życiu, jeśli nie (tzn winni są inni tylko nie on) to albo godzisz się na
        to żeby facet zrobił z Twojego syna też emocjonalną kalekę, albo odejdziesz i
        pozwolisz na ograniczone w czasie wpólne kontakty.
Pełna wersja