Siedmiolatków szaleństwa na przerwach

29.09.06, 20:42
Część. Moja córka poszła do pierwszej klasy. Poprzednio też była w zerówce w
tej samej szkole ale wszystko było zorganizowane tak by 6-latki nie były na
przerwach. Obecnie nikt juz nie pilnuje mojej córki, która zawsze była
wypadkowa i szlona. trydno z tą świadomością się pogodzić po tylu latach
chronienia. Mam wrażenie że na każdej przerwie w szkole dochodzi do kolizji
biegających dzieci. Weszłam dzis do gabinetu i opatrywano akurat 2 dzieci.
Moja też opowiada jak to skacze z 4 stopni, biega, dzis przewróciła się 5
razy i też była opatrywana na przerwie. Niby jacyś nauczyciele pilnują
dzieciarni ale efekt marny. Czy w waszych szkołach są jakies sposoby na to? U
mnie za młodu chyba dzieci były też dyżurnymi.
    • renmik Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 29.09.06, 20:46
      To jest również moja zmora, Ale widzę, że sa nauczyciele na przerwach i trochę
      temperują najruchliwszych. I czesem przypomnę sobie siebie samą i już nie mam uwag.
    • mili_vanili Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 02.10.06, 14:55
      dzieci nie powinny biegać po korytarzach. Szczególnie wąskich korytarzach. Też
      pamiętam własne dzieciństwo i pamiętam przypadek *przebicia* się pewnego
      dziecka przez klamkę.
      Do biegania są wyznaczone miejsca.
      Odpowiedzialność za to, co dzieje się np. na danym piętrze/okreslonym miejscu,
      ponosi nauczyciel dyżurujacy. Jeżeli - nie daj Boże - coś się stanie, on może
      być pociągnięty do odpowiedzialności.
      • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 02.10.06, 15:19
        > dzieci nie powinny biegać po korytarzach. Szczególnie wąskich korytarzach. eż
        > pamiętam własne dzieciństwo i pamiętam przypadek *przebicia* się pewnego
        > dziecka przez klamkę.

        Dzieci mimo, że nie powinny, to biegały zawsze, biegają i biegać będą. Winni
        przebiciasię dziecka przez klamkę są dorośli, którzy zaprojektowali drzwi
        otwierające się na korytarz. Wystarczy, że dzieciak będize biegł korytarzem w
        zasięgu drzwi, ktoś wychodząc z klasy otworzy gwałtownie drzwi i klamka może
        trafić dzieciaka w krtań albo w zęby no i jest problem. Miejsca w których z
        założenia mają przebywać dzieci powinny być bezpieczne. To nie dziecko ma
        myśleć. Może a nie musi. Dorośli powinni myśleć. Nie da się oczywiście kogoś
        uchronić przed jego własną głupotą, ale pewnym wypadkom zapobiec można.
        • titta Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 03.10.06, 19:23
          Otoz nie. W mojej szkole (za moich czasow) musialo sie na przerwie chodzic
          parami w kolko (moze drastycznie brzmi ale nie bylo to takie straszne w realu)
          ewentualnie stac lub siedziec. Kiedys niepilnowani urzadzilismy sobie zabawe:
          bieg pedem i hamowanie z odbiciem o drzwi. Za ktoryms razem delikwent wpadl
          razem z drzwiami, futryna i kawalkiem sciany do klasy (widocznie nie bylismy
          pierwsi i sciana zdazyla spekac). Kierunek otwierania drzwi w tym przypadku nie
          mial znaczenia.
          • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 03.10.06, 23:25
            > Otoz nie. W mojej szkole (za moich czasow) musialo sie na przerwie chodzic
            > parami w kolko (moze drastycznie brzmi ale nie bylo to takie straszne w
            > realu)

            W swoim krótkim życiu miałem okazję znaleźć się po drugiej stronie krat.
            Krótko, ale jednak. Tam też na spacerniaku chodziliśmy w kółko. Parami. Czasami
            stawaliśmy z boku pogadać. Nie było takie straszne. Co nie znaczy, że trzeba
            zwyczaje z pierdla przenosić do szkoły.

            > Za ktoryms razem delikwent wpadl
            > razem z drzwiami, futryna i kawalkiem sciany do klasy

            W swoim krótkim życiu wchodziłem z drzwiami i futryną do mieszkania. Własnego.
            Nieważne dlaczego i w jakich okolicznościach. Nie było to straszne. Jednak jest
            pewna różnica między wywaleniem drzwi z rozpędu a nadzianiem się na klamkę
            zębami lub (gorzej) krtanią. I tu kierunek otwierania drzwi ma kluczowe
            znaczenie.
            • hankam Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 11:10
              Kierunek otwierania drzwi jest okreslony przez prawo. drzwi z klasy spelniaja
              role drzwi ewakuacyjnych i musza sie otwierac w kierunku ewakuacji. W przypadku
              paniki w klasie i stloczenia sie dzieci pod drzwiami nie daloby sie drzwi
              otworzyc.
              • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 20:27
                Złotym środkiem są więc drzwi przesuwne. Da się bez problemu otworzyć w razie
                paniki i stłoczenia, a jednocześnie nie da się nimi nikogo uszkodzić.
                • hankam Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 20:48
                  Zgadza sie, tez o tym myslalam (wprawdzie szkol nie projektuje, ale wydaje sie
                  to logicznym wnioskiem). Niestety, przepisy nie zezwalaja.
                  • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 22:41
                    W momencie kiedy te przepisy powstawały, drzwi przesuwnych się w tym kraju nie
                    robiło. Teraz się robi, trzeba więc zmienić przepisy. Warto odwiedzić jakieś
                    biuro poselskie. W końcu po coś ich wybieraliśmy.
            • ibulka Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 16:02
              acorns napisał:

              > W swoim krótkim życiu miałem okazję znaleźć się po drugiej stronie krat.
              > Krótko, ale jednak. Tam też na spacerniaku chodziliśmy w kółko. Parami.
              Czasami
              > stawaliśmy z boku pogadać. Nie było takie straszne. Co nie znaczy, że trzeba
              > zwyczaje z pierdla przenosić do szkoły.


              I to jest właśnie argument, dla którego moim zdaniem nie powinieneś w pewnych
              kwestiach wypowiadać się z ironią czy jakąś wyższością.
              • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 20:25
                > I to jest właśnie argument, dla którego moim zdaniem nie powinieneś w pewnych
                > kwestiach wypowiadać się z ironią czy jakąś wyższością.

                Czy możesz rozwinąć myśl? Bo nie bardzo rozumiem szczerze mówiąc.
                • ibulka Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 22:59
                  acorns napisał:

                  > > I to jest właśnie argument, dla którego moim zdaniem nie powinieneś w pew
                  > nych
                  > > kwestiach wypowiadać się z ironią czy jakąś wyższością.
                  >
                  > Czy możesz rozwinąć myśl? Bo nie bardzo rozumiem szczerze mówiąc.

                  Oczywiście, że mogę.
                  Chodzi mi o to, że 99,9% twoich wątków/odpowiedzi jest pisane takim dziwnym
                  językiem... Nigdy nie zgadzasz się z innymi, twoja córka wychowywana
                  jest 'lepiej' niż inne dzieci, bo ty nie karzesz, bo coś tam coś tam, bo sikała
                  pod drzewkiem itd.
                  Odbieram je jako takie no... ironiczne.
                  A tu mi wyskakujesz z wiadomością, żeś w pierdlu siedział. Nie jesteś więc dla
                  mnie wzorem do naśladowania, obojętnie jakie by były te twoje metody
                  wychowawcze.

                  Od razu zaznaczam - bez obrazy, takie jest moje zdanie!
                  • acorns Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 23:39
                    A co to ma do wychowania dzieci?

                    Moja przygoda z wymiarem sprawiedliwości miała miejsce jak miałem 17 lat i był
                    to tylko współudział w rozboju. A ja nawet gościa nie tknąłem wtedy, nie do
                    mnie fikał i nie ode mnie dostał. Ja tam tylko byłem. Ale w takich sprawach
                    Policja podpowiada poszkodowanemu, żeby zeznał że zginęło mu np. 20 zł i wtedy
                    już pod inny paragraf to podlega i więcej można dostać. Zwinęli mnie i kumpla,
                    potem jeszcze dwóch kumpli, było rozpoznanie i menda rozpoznała między innymi
                    mnie. Dostałem 3 miechy sankcji, potem jeszcze 2 miechy, po czym zmienili mi
                    środek i odpowiadałem z wolnej stopy. Dostałem 6 miesięcy. Byłbym uniewinniony,
                    ale musiałbym siedzieć do samej sprawy, więc lepiej było się przyznać i wtedy
                    dostałem tyle co już odsiedziałem. I nawet tyle nie siedziałem. Po sprawie
                    byłem wolny. W ten oto sposób policja poprawia sobie statystyki wykrywalności,
                    a ludzie siedzą niesłusznie.

                    Natomiast źle interpretujesz to co piszę. Ja piszę tylko wówczas, gdy trzeba
                    komuś coś poradzić, a czuję ze mogę doradzić, albo jak mam przeciwne zdanie.
                    Nie piszę nigdy postów składajacych się tylko ze zdania "Zgadzam sie z Tobą".
                    Czasem wyśmieję jakąś ewidentną głupotę, ewentualnie pojadę sobie ostro po
                    cenzorze wycinającym moje wypowiedzi według swojego widzimisię. Ostatnio tylko
                    zasugerowałem, że niech najpierw sądy wezmą się za domowych tyranów i bronią
                    ich ofiar a potem niech się zajmują gościem, który poszczuł pitbulla na koty,
                    bo chyba zwierzę nie ma większych praw niż człowiek. I cenzor to wyciął bo
                    widać miłośnik zwierząt musi z niego być. W moich wypowiedziach staram się
                    nikogo nie obrażać, bo wiem że po drugiej stronie łącza siedzi żywy człowiek.
                    Rozmawiam z ludźmi na forum tak jak bym to robił podczas normalnego spotkania.
                    I wcale się nie wywyższam, tylko czasami mnie szlag trafia jak ktoś uważa się
                    za lepszego ode mnie bo ma mgr przed nazwiskiem, chodzi na smyczy szefa jak
                    kundelek i myśli, że jest taki zajebiście dobry bo ma służbową Fabię, komórę,
                    3500 zł pensji i jest z szefem na ty.

                    A jaki to dziwny język odnalazłaś w moich wypowiediach? Wydaje mi się,że ja po
                    polsku piszę, ale ja bez wykształcenia, więc mogę się mylić.
                    • ibulka Re: acorns 06.10.06, 14:01
                      acorns napisał:

                      > A co to ma do wychowania dzieci?
                      >
                      > Moja przygoda z wymiarem sprawiedliwości miała miejsce jak miałem 17 lat i
                      był
                      > to tylko współudział w rozboju. A ja nawet gościa nie tknąłem wtedy, nie do
                      > mnie fikał i nie ode mnie dostał. Ja tam tylko byłem. Ale w takich sprawach
                      > Policja podpowiada poszkodowanemu, żeby zeznał że zginęło mu np. 20 zł i
                      wtedy
                      > już pod inny paragraf to podlega i więcej można dostać. Zwinęli mnie i
                      kumpla,
                      > potem jeszcze dwóch kumpli, było rozpoznanie i menda rozpoznała między innymi
                      > mnie. Dostałem 3 miechy sankcji, potem jeszcze 2 miechy, po czym zmienili mi
                      > środek i odpowiadałem z wolnej stopy. Dostałem 6 miesięcy. Byłbym
                      uniewinniony,
                      >
                      > ale musiałbym siedzieć do samej sprawy, więc lepiej było się przyznać i wtedy
                      > dostałem tyle co już odsiedziałem. I nawet tyle nie siedziałem. Po sprawie
                      > byłem wolny. W ten oto sposób policja poprawia sobie statystyki
                      wykrywalności,
                      > a ludzie siedzą niesłusznie.
                      >
                      > Natomiast źle interpretujesz to co piszę. Ja piszę tylko wówczas, gdy trzeba
                      > komuś coś poradzić, a czuję ze mogę doradzić, albo jak mam przeciwne zdanie.
                      > Nie piszę nigdy postów składajacych się tylko ze zdania "Zgadzam sie z Tobą".
                      > Czasem wyśmieję jakąś ewidentną głupotę, ewentualnie pojadę sobie ostro po
                      > cenzorze wycinającym moje wypowiedzi według swojego widzimisię. Ostatnio
                      tylko
                      > zasugerowałem, że niech najpierw sądy wezmą się za domowych tyranów i bronią
                      > ich ofiar a potem niech się zajmują gościem, który poszczuł pitbulla na koty,
                      > bo chyba zwierzę nie ma większych praw niż człowiek. I cenzor to wyciął bo
                      > widać miłośnik zwierząt musi z niego być. W moich wypowiedziach staram się
                      > nikogo nie obrażać, bo wiem że po drugiej stronie łącza siedzi żywy człowiek.
                      > Rozmawiam z ludźmi na forum tak jak bym to robił podczas normalnego spotkania.


                      Tutaj się z tobą zgadzam. Jak już pisałam - to tylko moje odczucie, mogę się
                      oczywiście mylić. Ten post wyjaśnia mi wszystko i inaczej patrzę na sprawę.
                      Siedemnastolatek skazany niesłusznie (nie będę wnikać) brzmi znacznie lepiej,
                      niż 'siedziałem za kratkami'. Tylko tyle.


                      > I wcale się nie wywyższam, tylko czasami mnie szlag trafia jak ktoś uważa się
                      > za lepszego ode mnie bo ma mgr przed nazwiskiem, chodzi na smyczy szefa jak
                      > kundelek i myśli, że jest taki zajebiście dobry bo ma służbową Fabię, komórę,
                      > 3500 zł pensji i jest z szefem na ty.


                      Mam nadzieję, iż nie kwalifikujesz mnie do takiej grupy osób. Z wyżej
                      wymienionych przez ciebie przykładów, prawdziwy jest tylko jeden - mam telefon
                      komórkowy.
                      A nie, przepraszam - dwa! Jestem z moim byłym szefem na ty wink


                      > A jaki to dziwny język odnalazłaś w moich wypowiediach? Wydaje mi się,że ja
                      po
                      > polsku piszę, ale ja bez wykształcenia, więc mogę się mylić.

                      Po prostu czasami ironizujesz czy jesteś wręcz niekulturalny i bezczelny.
                      Ale jak już mówiłam - moje zdanie i ten post naprawdę bardzo wiele zmienia.
                      Dziękuję i pozdrawiam.
          • bonkreta Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 20:56
            Też pamiętam z czasów własnej podstawówki chodzenie w kółko w parach. Ja
            pamiętam to jako zdecydowanie straszne. Nauczyciele próbowali wprowadzić ten
            zwyczaj kilkakrotnie, za każdym razem rezygnowali po kilku tygodniach najdalej.
            Powód? Dzieci barykadowały się w klasach, uciekały do ubikacji, żeby spędzać
            tam całą przerwę itp. Żeby uniknąć tego idiotycznego chodzenia w kółko.
    • teraz_asia Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 02.10.06, 22:14
      Dzieci sa dyżurnymi, owszem, ale mają za zadanie opiekę nad klasą (kwiatki,
      tablica, ławki, coś w tym stylu) a nie pilnowanie kolegów.
      Nauczyciel dyżurny ma obowiązek pilnować dzieci na przerwie, ale w praktyce
      jest to technicznie niewykonalne, przynajmniej w szkole mojego syna. Wydaje mi
      się, że, zwłaszcza te młodsze, MUSZĄ rozładowac przymus 45 min siedzenia w
      ławce bezładną bieganiną i wrzaskiem. Po spędzeniu kilku przerw pod klasą syna
      uznałam nauczycieli nauczania początkowego za męczenników za sprawęsmile)Jedyny
      sposób na to mają same dzieci. Zobaczysz, powoli wyklaruja się szkolne mody:
      kapsle, naklejki, gazetki Witch, i dzieciaki na przerwach zaczną się wymieniać,
      grać, oglądać najnowsze zdobycze. Może do tego czasu twoja córka przezyje w
      miare nieuszkodzona-))
    • antonina_74 Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 02.10.06, 22:24
      U nas w szkole klasy I wychodzą na przerwy poza normalnymi przerwami, kiedy
      starsi siedzą w klasach. Plus - jest ich mało, pani łatwiej zapanować, nie są
      narażeni na potrącanie, popychanie przez starszych o połowę większych (V-VI
      klasa to dzieci większe ode mnie o głowę, co dopiero od pierwszaka).
      • owocoskala Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 03.10.06, 10:54
        > U nas w szkole klasy I wychodzą na przerwy poza normalnymi przerwami, kiedy
        > starsi siedzą w klasach.
        Właśnie, wczoraj rozmaiałam z pewną pania że w szkole (też państwowej) jej
        wnuczki pierwszaki nie wychodza na ogólne forum tylko siedzą w klasie i wręcz
        sa wszędzie prowadzone w parach. Opowiadała też że kiedyś starszy z końcowych
        klas chłopak podszedł do jej syna pierwszaka i złamał mu rękę. Wiem że dzieci
        nie można chronic bez końca i wypadki zawsze się zdarzają, ale moja jest z 30
        września i jest jeszcze prawie 10 miesięcy młodsza od niektórych dzieci z tej
        samej klasy ...
    • 5_monika Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 03.10.06, 12:21
      u nas nie wychodzą na wszystkie przerwy, dzieci jest wtedy za dużo na
      korytarzu, wiadomo ryzyko wypadku.Pani oczywiście nie pozwala biegać itp. cały
      czas pilnuje swojej klasy.
      • verdana Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 04.10.06, 09:12
        I tak źle i tak niedobrze.
        Niedobrze, jak dzieci na przewie narażone są na niebezpieczeństwa. Ale
        siedmiolatki, które maja siedzieć parę godzin w ławkach i nawet pobiegac sobie
        trochę nie mogą - to chyba jeszcze gorzej.
        Te dzieci muszą gdzieś rozladować energie i rozładują ją na lekcji, łaźąc po
        klasie, gadając i przeszkadzając. A potem orzeka się ADHD, a to nie ADHD tylko
        normalna, zbyt długo tłumiona potrzeba ruchu.
        Dzieci muszą mieć ruch pomiedzy lekcjami. Muszą i tyle.
        • ibulka Re: Siedmiolatków szaleństwa na przerwach 05.10.06, 16:05
          verdana napisała:

          > I tak źle i tak niedobrze.
          > Niedobrze, jak dzieci na przewie narażone są na niebezpieczeństwa. Ale
          > siedmiolatki, które maja siedzieć parę godzin w ławkach i nawet pobiegac
          sobie
          > trochę nie mogą - to chyba jeszcze gorzej.
          > Te dzieci muszą gdzieś rozladować energie i rozładują ją na lekcji, łaźąc po
          > klasie, gadając i przeszkadzając. A potem orzeka się ADHD, a to nie ADHD
          tylko
          > normalna, zbyt długo tłumiona potrzeba ruchu.
          > Dzieci muszą mieć ruch pomiedzy lekcjami. Muszą i tyle.


          Ruch można dzieciom zorganizować.
          Panie nauczycielki mogłyby zorganizować na przykład grę w klasy na zrobionym
          przez dzieci kartonowym szablonie.

          A to, że dzieci biegają - cóż.
          Jak sama nazwa wskazuje - dzieci to dzieci.
    • vharia nie pocieszę niestety 05.10.06, 12:14
      ale jesli chodzi o szkołę i przerwy to rodzicom pozostaje najwyzej zmówić
      "zdrowaśkę".
      Pierwsza klasa, to nie tylko pierwsza klasa. To takze przejście spod totalnej
      kontroli do kontroli znacznie osłabionej i istotny krok w przejmowaniu
      odpowiedzialności za własne zachowanie. Dzieci powinny być do tego przygotowane
      przez rodziców. Wiem, ze łatwo sie mówsmile)) Ale z kontroli na poziomie
      przedszkolnym MUSIMY kiedys zrezygnować. Nauczyciele mają dyżury zapobiegajace
      poważniejszym "wykroczeniom" ale nie maja mozliwosci prowadzania za rękę kazdego
      ucznia. Pracuj nad dzieckiem, tłumacz, wdrazaj do samodzielnej oceny czy
      zachowanie jest bezpieczne czy nie.
      Stresujace dla rodziców, ale dla dzieci niezbędne.smile
      Za rok zapomnisz o problemie.
      • ratyzbona Re: nie pocieszę niestety 05.10.06, 21:41
        Moje przerwy w pierwszej klasie wyglądały dokładnie tak jak te tu opisane -
        biegaliśmy po korytarzu od ściany do ściany, biliśmy się i skakaliśmy po
        stopniach - wydaje mi się że przez ostatnie trzynaście lat nic się nie
        zmieniło. Dzieci muszą szalec na przerwach by rozładować energię - próba
        powstrzymania od tego córki może się skońćzyć wykluczeniem z grupy - bo skoro
        się nie bawi to coś musi być z nią nie tak. Ewentaulnie jeśli córka będzie się
        bawić to złamie twój zakaz a tego bała bym się bardziej niż stłuczonego
        kolana . Szalenie na przerwie jest stałym elementem szkoły więc zamiast się
        zamartwiać lepiej mieć w domu wodę utlenioną na ewentualne zadrapania
        • owocoskala Re: nie pocieszę niestety 06.10.06, 10:46
          Dzieci muszą szalec na przerwach by rozładować energię - próba
          > powstrzymania od tego córki może się skońćzyć wykluczeniem z grupy - bo skoro
          > się nie bawi to coś musi być z nią nie tak.
          To drugie to na pewno nie, jest bardzo lubiana i nie ma obaw wink
          Ewentaulnie jeśli córka będzie się
          > bawić to złamie twój zakaz a tego bała bym się bardziej niż stłuczonego
          > kolana .
          O kolano to ja tez się nie martwię, ale ona chodzi po forum np. na czworaka,
          inne dzieci mogą jej przebiec po głowie itp, raz chłopiec przebiegł jej po
          palcach rąk. Rozmawiamy na ten temat, delikatnie - bo jak by było ostro to po
          prostu przestałaby informować. Ostatnio mówi mi, że "biegałam tylko 2 razy",
          więc jakaś poprawa jest.... Nie myślę o tym kiedy mała jest w szkole, tylko
          sami widzicie że w szkołach sa różne podejścia do tego albo takie jak u nas -
          pełen żywioł bez pilnowania przez wychowawczynię, albo inne czasy przerw, czy
          pozostawanie w klasie. Te inne czasy przerw podobałyby mi się najbardziej bo
          dzieciaki potrzebują ruchu - to fakt.
Pełna wersja