Co bedzie za pare lat?

01.10.06, 14:24
Za najwazniejsze swoje zadanie uwazam wychowac corke w milosci,rozsadnej,tak
bym sie jej nigdy nie musiala wstydzic.Ustalilam pewne zasady,ktorych sie
trzymam,wpajam jej szacunek do osob starszych i przyrody,zakazuje bicia,ucze
uzywania zwrotow grzecznosciowych.Niby nic nadzwyczajnego,ale...Dzis zabralam
ja na plac zabaw do parku przy Podskarbinskiej,a tam...mnostwo 5-10 latkow
bez opieki,klnacych,wariujacych,przepychajacych mniejsze dzieci.Jeden z
chlopcow znalazl plastikowy,spory samochod.Niewiele myslac zaczal po nim
skakac.Z plastiku powstaly ostre drzazgi,a on je rozkopuje wkolo.Doszlam i
tlumacze,ze zle robi,ze ktos sie przewroci i
pokaleczy.Uslyszalam:spier...Opowiedzial o mnie,wariatce kompanom,alez mieli
ubaw!Jeden nawet wyjal z kosza butelke i ostentacyjnie rozbil ja o
chodnik.Ludzie,co to bedzie jak oni beda mieli po 15 lat?Czy tylko ja boje
sie o wlasne dziecko?Gdzie ich rodzice?Gdzie prawo?
    • rysa9 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 16:24
      Najlepiej w takiej sytuacji wezwać Straż Miejską albo Policję.
      Na naszym placu zabaw to poskutkowało.
    • marzeka1 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 16:38
      Gdzie ich rodzice???? Mają po prostu w nosie swoje własne dzieci i tyle. Jest to coś, z czym trudno mi się pogodzić, ale zauważam całkiem sporo takich dzieci: całe dni na dworze,nikt nie sprawdza, co robią. Są hodowane: dadzą jeść, ubiorą, nawet do szkoły książki kupią, ale nie są WYCHOWYWANE. Smutne to, bo z dzieci wyrastają w tempie przyśpieszonym na małych uliczników
    • cynta Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 17:02
      Musze przyznac ze nie jeden a 2 kawalki twojego postu mnie przerazily: pierwszy
      to ten oto cytat: "Za najwazniejsze swoje zadanie uwazam wychowac corke ....tak
      > bym sie jej nigdy nie musiala wstydzic.." Naprawde uwazasz to za najwazniejsze
      twoje zadanie??? mam nadzieje ze mialas na mysli " jedno z waznych zadan".....
      Po drugie, takie jak opisujesz zachowania sa wszedzie na calym swiecie, rozni
      sie moze stosunek otoczenia do nich. Co zrobilas jak zostalas zwyzywana przez
      10-latka? Proponuje dolozyc do komorki numer nalblizszego komisariatu policji
      lub Strazy Miejskiej i zadzwonic natychmiast jak cos takiego zdarzy sie jeszcze
      raz. Poczekac az przyjada i dokladnie opisac co sie dzialo pokazujac palcem co
      kto robil. Oczywiscie wtedy bedziesz musiala pilnowac dziecka caly czas lub
      kupic mu wytrenowanego do obrony psa.... coz... w takim kraju zyjecie...
      • molla7 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 19:57
        ja tez obserwuję, ze rosnie nam pokolenie uliczników, które czerpie wzorce z tandetnych filmów akcji. Rodzice sa zajęci, myląc utrzymanie dziecka z jego wychowaniem. Ja tez uwazam wychowanie swojej córki za swoją niemalze misję zyciowa, wkładam w to duzo energii i zaangazowania. Chce ja wychowac na dobrego obywatela, na Europejkę. Jednak bede musiała jej dac szybki kurs przetrwania w dzungli jaka staje sie nasze społeczenstwo, powszechny staje sie upadek moralny. dobre wychowanie zastapiło prawo silniejszego , bardziej agresywnego. Boje sie czasów schamienia jakie nastają.
    • blanka33 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 20:06
      Dokładnie o tym samym pisałam ze 2 tygodnie temu na forum pt "Przerażajace".
      Jedyne dobre rązwiazania byłyby niemoralne. Nie wiem jak uda mi sie ochronić
      synka przed takim elementem, ale chyba jednak uciekniemy z tego kraju.
      • andaba Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 21:47

        blanka33 napisała:


        Nie wiem jak uda mi sie ochronić
        > synka przed takim elementem, ale chyba jednak uciekniemy z tego kraju.


        Na prawdę sądzisz, że w innych krajach jest lepiej?
        Czy miałaś na myśli inną planetę?


        Nie żebym pochwalała takie zachowanie, jak to opisane przez autorkę wątku,
        przeraża mnie to tak samo, ale moim zdaniem naiwna jest wiara, że w innych
        krajach jest pod tym względem lepiej.
      • nangaparbat3 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 22:01
        A ja juz przy tamtej okazji pisałam Ci, zebys się przestala łudzić, że ludzi
        mozna podzielić na "porządnych" i "element". I że ten "element" mozna odgrodzić
        murem, a coś dobrego z tego wyniknie.
    • joa8 Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 21:42
      mieszkam obok tego placu i nie chodzę tam sad Dzieciaki są agresywne, porażone
      tym "nowoczesnym" placem zabaw, często bez opieki, biegające, jak szalone
      między sprzętami. Na początku myślałam, ze to taki szok kulturowy (na Grochowie
      nie ma takich miejsc), że dzieci się uspokoją, ale jest coraz gorzej sad
      Nie da się spokojnie pójśc z małym dzieckiem, bo jest popychane, zabawki dla
      maluchów często zajęte przez starszaków. W powietrzu fruwają przekleństwa.
      Cieszyłam się na ten plac zabaw, ale chodzenie tam to żadna przyjemność -
      ciągłe zwracanie uwagi agresywnym dzieciom i pocieszanie synka to wątpliwa
      przyjemność dla mnie. Wychodzą zawsze stamąd zasmucona.
    • vharia Re: Co bedzie za pare lat? 01.10.06, 22:30
      Ja w temacie "zdziczenia".
      Historykiem nie jestem, ale podobno od starożytności podnoszą się głosy, że
      młodzież jest coraz bardziej rozwydrzona i następuje zdziczeniesmile))
    • acorns Mała refleksja na temat ideałów wychowawczych 01.10.06, 23:10
      Prawda jest taka, że to te agresywne, szalone i wulgarne dzieciaki świetnie się
      bawią na placu zabaw, a Wasze grzeczne, spokojne i kulturalne mają wiecznie
      jakieś problemy. A to ktoś popchnie, ktoś wyrwie zabawkę, ktoś odpędzi, z
      huśtawki zrzuci. A winę za to ponosicie głównie Wy. Chcecie wychować ideały,
      ale zapominacie, ze nie żyjemy w ogrodzie Eden tylko w piekiełku zwanym Ziemią
      i to w dość kiepskiej jego części. Pozbawiacie dzieciaki najbardziej
      naturalnego instynktu - instynktu obrony. Robicie z nich takie kaleczniaki,
      maneje, ciepłe kluchy. No i być może w domu macie prawie idealne dziecko -
      powie "proszę, dziękuję, przepraszam", ładnie zje obiad nozem i widelcem, jak
      skończy to powie grzecznie "dziękuję", pokornie zniesie ze spuszczoną główką
      każdy opieprz ze strony dorosłego. Ale poza domem te Wasze idealne dzieci są
      bez szans. Joa8 nie chodzi na plac zabaw przy Podskarbińskiej, bo jej dziecko
      nie ma tam szans. Arielka narzeka na ten plac, bo jej córka nie ma tam szans. A
      ja jestem pewien w 100%, że jakby Młoda tam poszła mając lat np. 6 czy 8, to
      świetnie by się cały dzien bawiła bez opieki osoby dorosłej. Ale ona zawsze w
      razie potrzeby potrafiła komuś puścić wiązankę czy dać w czapę. Nie pozwoliła
      sobie nigdy wejść na pagony i tak miało być i tak ma być nadal. Bo jak mówiłem
      nie żyjemy w raju i jak ktoś żyje jakimiś ideałami typu zero przemocy to w
      którymś momencie może mieć spory problem. Będzie zastanawiał się nad zmianą
      szkoły, bo w klasie synusia jest agresywny kolega, który akurat sobie go
      upatrzył na ofiarę. Będzie zastanawiał się nad przeprowadzką, bo piętro wyżej
      sprowadziła się hołota i urządza balangi non stop. Nie pójdzie na plac zabaw,
      bo dzieciaka pognębią. Ze śmieciami wieczorem nie wyjdzie, bo koło śmietnika
      trzech żuli pije piwo. I takie przykłady można mnożyć w nieskończoność, a
      wszystkie wziąłem z tego forum. Dlaczego ja takich problemów nie mam i Młoda
      też nie ma?

      Trzeba trochę dostosować wychowanie do rzeczywistości. Jest źle. Ja nie
      twierdzę, że jest dobrze. Ja bym naprawdę bardzo chciał, żeby wszystkie dzieci
      zgodnie się bawiły, nikt nikogo nie popychał, nie bił, nie zabierał zabawek.
      Żeby ludzie byli dla siebie mili i uśmiechnięci itd. Ale to są moje pobożne
      życzenia mające się nijak do rzeczywistości. A jaka jest rzeczywistość to już
      tu Arielka i Joa8 opisały. I to do tej rzeczywistości trzeba się dostosować a
      nie do jakiejś tam swojej wymarzonej.
      • wieczna-gosia Re: Mała refleksja na temat ideałów wychowawczych 01.10.06, 23:21
        wiesz acorns- troche to ja sie z toba zgodze. A troche nie. Zgodze sie ze fajnie
        jest jak dziecko umie w pewnych sytuacjach konfliktowych sie postawic. Nie
        zgodze ze ze w imie "piekielka" i przezycia w nim- wszystkie chwyty dozwolone.

        Nie uznaje koniecznosci radzenia sobie zawsze i wszedzie. Na przyklad na placu
        zabaw gdzie chamstwo przekracza wszelkie granice. Jak dorosla nie schodze
        poniezej pewnego poziomu chamstwa bo sie brzydze. Przegrywam wtedy- i trudno.

        Nie akceptuje towarzycha z placu zabaw pod domem- i tam nie bywam. moje dzieci
        tam bywaja praktycznie od szkoly podstawowej- i wtedy sie wdrazaja. jesli jednak
        cena za integracje mojego dziecka ma byc wiazanka- to ja dziekuje naszczescie
        integracja z kazdym elementem obowiazkowa nie jest. Ja tez sie nie integruje z
        kazdym, a juz jako dziecko to w ogole chamow i debili unikalam instynktownie.

        I dobrze na tym wyszlam smile
      • cynta Re: Mała refleksja na temat ideałów wychowawczych 02.10.06, 03:09
        Acorns! ja bym moze nie promowala rozwijania w dzieciach agresywnych, acz
        obronnych zachowan, gdzie sie da trzeba faktycznie unikac, no ewentualnie poslac
        dziecko na sztuki walki i jakby co.. nie zginie... Mysle ze wazniejsze jest tu
        podkreslenie wychowywania dzieci z charakterem, z wlasnym zdaniem, z wlasciwa
        ocena co dobre a co zle. Obawiam sie niestety ze te dobrze wychowane dzieci
        ktore tak trafnie opisales sa przede wszystkim pozbawione charakteru i dlatego
        ugna sie przed kazdym agresywnym chamem. Dzieci z charakterem lub tez charakter
        w dzieciach wychowuje sie duzo trudniej i niestety, wspomne to raz jeszcze, nie
        lezy to w kategoriach polskiego tzw: dobrego wychowania.
      • joa8 Re: Mała refleksja na temat ideałów wychowawczych 02.10.06, 09:31
        oj, rozbawił mnie ten mejl z rana. wink I po raz kolejny pokazał, że komunikacja
        przez internet ułomna jest, a ludzie dopisują sobie swoje interpretacje, często
        kompletnie obok tego, co się napisało.
        Poponuję Ci Acorns przejechac się na ten plac zabaw i zobaczyć jego specyfikę i
        dopiero wtedy wydawać sądy, np: o moim synu, który nie ma tam szans. Bo on
        radzi sobie tam bardzo dobrze, ale i tak nie ma szans, (ma rok i 9 miesięcy)
        kiedy grupa 10latków spycha go z rozpędzonej karuzeli (takiej malutkiej,
        przeznaczonej dla malutków). Dodam, że spycha go z okrzykiem "spie..j
        gnojku".
        Smuci mnie wyjatkowo wyskoki poziom agresji wsród przebywających tam dzieci. I
        nie wydaje mi się, że to objaw świetnej zabawy, ale raczej ciągłej walki i tak
        naprawdę lęku.
        I nie ma to nic wspólnego z tym, jak ja wychowuję swoje dziecko wink
    • mili_vanili Co bedzie za pare lat? Ich dzieci będą podobne.. 02.10.06, 09:58
      Dzieci zachowujące się niezgodnie z przyjętymi _przez nas_ normami były-są-i
      będa. Nie wyrosną z nich pewnie (zapewne nie z większosci) prawnicy, lekarze i
      inni *wielce szanowani członkowie społeczeństwa*, ale _zwykli ludzie_, których
      spotkamy w miejscach publicznych nie odgrodzonych płotem strzeżonego osiedla
      lub murem własnego domu.

      Te dzieci zachowuję się tak, by w tej swojej społeczności przetrwać, pozbawione
      wsparcia rodziców, bliskich, zajmujace sobie samodzielnie czas chcą być np. jak
      najwyżej w hierarchii rówiesników. A tam działa prawo silniejszego sad

      Część społeczeństwa - która ma mozliwości np. finasowe - odgradza się od nich
      np. poprzez wyprowadzanie się "za miasto", zamykanie osiedli, posyłanie do
      prywatnych szkół, przedszkoli.

      Nie spotykamy się. Chodzimy do innych restauracji, lokali, sklepów. Widzimy
      świat zza szyby klimatyzowanego samochodu. Mieszkamy w dwóch różnych światach.
      *My* czujemy się wtedy bezpiecznie, *oni* coraz bardziej sfrustrowani sad(

      Weszłaś na ich terytorium, narzuciłaś woie prawa, czego się
      spodziewałaś? "Dziękuję, że mi Pani wytłumaczyła"? big_grin

      Ale rozumiem Ciebie, też chodze z dzieckiem na *taki* plac zabaw: własnie po
      to, by nie stacić obrazu innej rzeczywistości.

      _ _ _

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/c32cb08cb923bf94.html
      • joa8 Re: Co bedzie za pare lat? Ich dzieci będą podobn 02.10.06, 10:10
        bo ten plac zabaw (taki wybajerzony, z miekką nawierzcnią, kolorowymi
        zabawkami) właśnie zniósł ten mur, stał się platformą spotkania dwóch światów.
        I to nie jest łatwe wink
        • verdana Re: Co bedzie za pare lat? Ich dzieci będą podobn 02.10.06, 10:37
          Niestety, nie zawsze tak jest, ze dzieci wychowywane tak, by były grzeczne,
          uprzejme, mówiły proszę i dziękuję, to inne dzieci, niż te, co na placu zabaw
          potrafią puścić wiązankę.
          Z doświadczenia wiem, że są dzieci, które tak odreagowują koniczność bycia w
          domu zawsze "dobrze wychowanymi". Te dzieci, które są karane lub pouczane,
          ze "tak się nie mówi", gdy powiedzą "cholera!", zamiast "ojej" albo "daj mi
          sól" zamiast " proszę o sól", czasem w towarzystwie rówieśników nie wiedzą ,
          jakie sa granice tego, do czego wolno się posunąć. Wolne od nierealnych zakazów
          nie znają dopuszczalnych granic.
          Podobnie dziecko, które w domu nie może postawić się matce, ani przepraszam za
          wyrazenie, odpyskować - też czasem odreagowuje puszczając nieznajomym wiązanki.
          Bo ono nie umie inaczej - albo jest zgone i potulne , albo ma tylko wzory
          wzięte od kolegów.
          Trzeba znaleźć złoty środek - tak, aby dziecko wiedziało, do którego
          momentu "walczy o swoje", a od którego jest chamskie. Ani puszczanie dziecka
          samopas, ani bezwzgledne zabranianie w każdej sytuacji zachowań niegrzecznych i
          agresywnych do tego nie doprowadzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja