Superniania - wczorajszy odcinek!

02.10.06, 14:36
Czy ktoś mógłby mi zrelacjonować wczorajszy odcinek Superniani? Niestety nie
mogłam oglądać, nad czym bardzo ubolewam.
A temat dotyczył rodzeństwa, co mnie też za parę m-cy czeka. Pewnie na
początku nie w takich drastycznych formach jak tam było (chyba wink ale na
pewno cenne rady mogą pomóc uniknąć błędów smile
Wielkie dzięki z góry smile)
    • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 14:39
      A w ogóle to zapomniałam dodać, że moim zdaniem pora emisji jest bardzo
      nietrafiona. Rzadko kto spędza każdą niedzielę w domu - tak mi się wydaje... A
      Wy co o tym sądzicie?
      • mala.filipinka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 14:53
        też nie oglądałam. Są powtórki w poniedziałki o 13.00, ale gdy ktoś pracuje,
        też średnio trafiona pora crying

        mf
        • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 14:59
          Są powtórki w poniedziałki o 13.00, ale gdy ktoś pracuje,
          > też średnio trafiona pora crying

          NO dokładnie!! To chyba dla rodziców, którzy nie pracują, bo nie wiem kto inny
          jest w domu w tygodniu o tej porze smile
          • shady27 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 15:06
            no tak, ale chyba nie ma osoby, ktora nie ma video, zeby nie moc sobie nagrac. Ja nastawiam i wychodze, wracam ogladam i po klopocie
            • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 15:47
              > no tak, ale chyba nie ma osoby, ktora nie ma video, zeby nie moc sobie nagrać.

              NO wyobraź sobie, że ja nie mam video big_grin Czy to aż takie dziwne?
              Nie mamy nawet na razie telewizora, bo niepotrzebny nam do życia, a Supernianię
              (jedyny program dla którego chciałabym go mieć) oglądam u rodziców piętro
              niżej. Ale akurat wczoraj nie mogłam smile
              • shady27 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 16:05
                dla mnie dziwne, bo nie zna osoby, ktora nie mialaby tv czy video big_grin
                • titta Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 14:48
                  Jest cale mnostwo takich osob. Ja nie mam telewizora, moi znajomi nie maja
                  telewizorow (poza jedna osoba). Mecze ogladamy w pubie.Filmy w kinie. Dzieci
                  bajki na kompie.
                  (Ps. weszlam na watek z ciekawosci, ze wzgledu na kontrowersje
                  wokol "superniani").
                  • dorcia72 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 13:48
                    Też chętnie pozbyłabym się telewizora, bo do niczego nie jest potrzebny,
                    oglądam na kompie to i owo, czytam wiadomości i wystarczy. A abonamentu nie
                    płacę. Supernianię ściągam z neta.

                    Moje maluchy smile
                    • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 14:21
                      dorcia72 napisała:

                      > Też chętnie pozbyłabym się telewizora, bo do niczego nie jest potrzebny,
                      > oglądam na kompie to i owo, czytam wiadomości i wystarczy. A abonamentu nie
                      > płacę. Supernianię ściągam z neta.

                      Czyli jednym słowem: kradniesz? ;-P
                      Ja oczywiście nie jestem święta, bo też zdarza mi się z netu coś ściągnąć, ale
                      śmieszy mnie stwierdzenie "telewizor mi nie jest do niczego potrzebny" w domyśle
                      "bo mogę sobie program telewizyjny ściągnąć z netu".
            • koralik12 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 06.10.06, 12:24
              Ja nie mam video, większość moich znajomych również nie. Mamy DVD ale w wersji
              bez nagrywania uncertain A video jest jeszcze do kupienia w sklepach?
              • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 06.10.06, 13:25
                >A video jest jeszcze do kupienia w sklepach?
                Jest. Są nawet kombajny, tzn. video czy odtwarzacz (tego nie wiem) plus DVD.
    • koza_w_rajtuzach Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 16:01
      Też nie oglądałam Superniani sad.
      Jeśli masz TVN Style, to chyba codziennie powtórki są na tym programie (nie
      wiem w jakich godzinach, zwykle przypadkowo trafiam).
      • ktosiunia87 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 16:19
        Nie jestem matką i chyba w najbliższym czasie nie będę, ale akurat oglądałam
        wczorajszy odcinek Superniani.Problemy:
        -rodzeństwo nieustannie kłócące się ze sobą
        -dzieci nie słuchały rodziców (przez to na przykład chłopiec wpadł do sadzawki,
        bo nie zwrócił uwagi na wołanie taty na spacerze)
        -chłopiec nie chce jeść owoców
        -dzieci zasypiają każde z jednym rodzicem, rodzice śpią osobno
        -dziwna kara taty - kąpiel w wannie
        -brak konsekwencji, nieumiejętność ganienia.
        Rozwiązania:
        -kary ( sadzanie na pufach) za każdą bójkę lub inne przewinienie
        -gdy dzieci nie słuchają na spacerze rodziców, muszą za karę iść trzymane za
        rękę
        -zabawa w próbowanie smaków (i punkty za spróbowanie czegoś nowego - takie
        magnesy w kształcie zwierzątek)
        -podzielenie pokoju dziecinnego na dwie części - różowa ściana i jedno łóżko
        dla córki, niebieski kącik i łóżko dla synka (do tej pory dzieci miały złączone
        łóżka), mama wskazuje na to, że jest pora spania i czeka, aż dzieci zasną , ale
        nie bierze do swojego łóżka, nie przewraca z boku na bok
        - kapiel to nie kara (połączone z myciem zębów - przed kąpielą a nie w trakcie
        jak do tej pory)
        - ćwiczenie "groźnego", przekonywającego głosu.
        To chyba na tyle, jak macie jakieś pytania, to proszę smile
        • jacksparrow1 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 16:36
          Nie ogladalam polskiej edycji, ale z ciekawosci co to za ptica
          ogladnelam "hamerykanska".I musze przyznac ze rodzice pokazywani sa tam jak
          totalni bezmuzgowcy nie potrafiacy sobie poradzic z najdrobniejsza sytuacja,
          dzieciaki do przesady sa podpuszczane zeby sie zachowywaly tak a n ie inaczej
          bo zadne dziecko az tak nienaturalnie sie nie zachowuje.No i wszechwiedzaca
          niania, superniania ktora ma rozwiazania natychmiastowe i dzieci zaczynaja byc
          posluszne jakby za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
          Ja by sie raczej nie posilkowala na tym programie w celach poznawczych jak
          postepowac z dzieckiem, z dziecmi.Moja rada - poczytac jakies dobre ksiazki,
          byc konsekwentnym w stosunku do dziecka, wyznaczyc mu granice i dzieciak musi
          miec jasno wyznaczoren zasady.I wtedy nie bedzie sie wszystko walilo na
          glowe.Owszem, beda fatalne dni bo ktoz ich nie ma, ale nie sadze aby doszlo do
          takich sytuacji jakie pokazane sa w superniani.No chyba ze mialam pecha i
          trafilam na jakis odcinek z okazji pierwszego kwietnia.
          pozdrawiam
        • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 08:37
          - kapiel to nie kara (połączone z myciem zębów - przed kąpielą a nie w trakcie
          > jak do tej pory)

          A czy były przedstawione jakieś sposoby na przekonanie dziecka do umycia zębów?
          To nasza zmora od paru m-cy sad
          • alfika Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 16:42
            mogę Ci podpowiedzieć, co może do pewnego stopnia zadziałać
            jak nie umyje rano, to myje 2 razy po obiedzie
            u nas się sprawdziło...
            • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 10:54
              mogę Ci podpowiedzieć, co może do pewnego stopnia zadziałać
              > jak nie umyje rano, to myje 2 razy po obiedzie
              > u nas się sprawdziło...

              Ale to sposób raczej na starsze dziecko chyba. Mój ma rok i 8 m-cy i nie sądzę,
              żeby to do niego trafiło. Na razie nie marzę, żeby mył zęby po każdym posiłku.
              Wystarczy,że wieczorem toczę walke o porządne umycie zębów przed spaniem.
              • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 11:00
                stypkaa napisała:

                > mogę Ci podpowiedzieć, co może do pewnego stopnia zadziałać
                > > jak nie umyje rano, to myje 2 razy po obiedzie
                > > u nas się sprawdziło...
                >
                > Ale to sposób raczej na starsze dziecko chyba. Mój ma rok i 8 m-cy i nie
                sądzę,
                >
                > żeby to do niego trafiło. Na razie nie marzę, żeby mył zęby po każdym
                posiłku.
                > Wystarczy,że wieczorem toczę walke o porządne umycie zębów przed spaniem.


                A mycie zebow razem ? Ja jak moj syn byl maly to przez jakis czas mylam razem-
                niejako z checi robienia tego samego co mama-on tez myl, wrecz nasladowal i
                malpowal moje ruchy. Bo ja np mowilam "A teraz myjemy z przodu-ciekawe kto
                zrobi to dokladniej?" itd. Poza tym ja zawsze traktowalam mycie zeboew jako
                dowod na jego doroslosc i odpowiedzialnosc-a poniewaz syn zawsze dazy do bycia
                doroslym i odpowiedzialnym-to to mycie zebow bylo zawsze pozadane-tym bardziej
                jak potem dentystka go chwali-ze ma wspaniale zadbane zabki (to znaczy to bylo
                kiedys, bo teraz jak ma 12 lat, to juz nawyk...)

                Potem pomaga elektryczna szczoteczka, taka np z minutnikiem.


                • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 12:28
                  > A mycie zebow razem ?
                  Pomogło, ale na chwilę. W końcu i tak efekt był taki, że ja miałam obolałe
                  dziąsła bo mnie walił szczoteczką po nich, a on i tak zaciskał swoją buzię więc
                  nie dawałam rady mu umyć.
                  Na to, że sam umyje zęby nie mam co liczyć. W jego wykonaniu "umycie" to jest
                  wyssanie pasty i już smile
                  Szczoteczka elektryczna tez była fajna, przez kilka dni. Teraz juz mu się
                  znudziła, za to nauczył się, że można zdjąć nakładkę z korpusu i koniecznie
                  chce to robić w czasie gdy jest włączona uncertain Poza tym fajną zabawą jest jej
                  wlączanie i wyłączanie, ale mycie nią zębów już nie sad
                  Teraz stosuję po prostu mega łaskotanie, bo tylko przy śmiechu otwiera buzię i
                  jestem w stanie mu cos zrobić. Nawet jak płacze to potrafi tak zacisnąć usta,
                  że nie ma szans na włożenie szczoteczki. Jakiś mega uparciuch mi się trafił w
                  kwestii mycia zębów sad
                  • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 13:28
                    > Nawet jak płacze to potrafi tak zacisnąć usta,
                    > że nie ma szans na włożenie szczoteczki. Jakiś mega uparciuch mi się trafił w
                    > kwestii mycia zębów sad

                    Mój mały też tak miał.
                    Pomogło dopiero jak przejściowo dałam mu spokój - czyli jak dzidziusiowi
                    przecierałam mu zęby palcem zawiniętym w gazę wink Po tygodniu-dwóch przeszłam na
                    super mięciutką szczoteczkę dla niemowląt - bez pasty. A potem już było
                    normalnie. Przy czym pasty jeszcze nie używałam przez jakiś czas (za wiedzą i
                    zgodą dentystki).
                    Oczywiście cały czas piosenki o myciu, zabawianie itp.

                    To był tylko jeden taki kryzys.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 14:45
                      > Pomogło dopiero jak przejściowo dałam mu spokój - czyli jak dzidziusiowi
                      > przecierałam mu zęby palcem zawiniętym w gazę wink
                      Boje się, ze mój palec by tego nie wytrzymał. Jest teraz na etapie gryzienia i
                      raczej bym się nie odważyła wsadzić mu palca do buzi smile

                      Po tygodniu-dwóch przeszłam na
                      >
                      > super mięciutką szczoteczkę dla niemowląt - bez pasty. A potem już było
                      > normalnie. Przy czym pasty jeszcze nie używałam przez jakiś czas (za wiedzą i
                      > zgodą dentystki).
                      My używamy takiej pasty dla niemowląt - niby można ją podobno połykać. Ale
                      ilość jest tak mikroskopijna, że ledwo ją widac na szczoteczce.

                      Nie wiem może faktycznie dać mu na jakiś czas spokój. Ale z drugiej strony boję
                      się, że jeśli teraz odpuszczę konsekwencję w działaniu to mały szybko złapie,
                      że jak nie chce myć zębów to nie musi. A tego bym nie chciała.
                      Niektórzy na tym forum twierdzą, że pewne rzeczy są u nich nienegocjowalne. Ja
                      taką rzeczą zrobiłam mycie zębów - bo wiem czym niemycie się może skończyć.
                      Ale z drugiej strony boję się też, że tym zmuszaniem go do tego sprawiam, że
                      jeszcze bardziej się zniechęca. Chociaż zauważyłam, że od kilku dni po
                      chwilowym krzyku i proteście poddaje się i potem na koniec nawet się uśmiecha smile
                      No i weź tu człowieku bądź mądry wink
                      • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 15:08
                        > My używamy takiej pasty dla niemowląt - niby można ją podobno połykać. Ale
                        > ilość jest tak mikroskopijna, że ledwo ją widac na szczoteczce.

                        Spróbuj bez, spróbuj z inną szczoteczką (taką dla niemowląt)

                        > się, że jeśli teraz odpuszczę konsekwencję w działaniu to mały szybko złapie,
                        > że jak nie chce myć zębów to nie musi. A tego bym nie chciała.

                        Też się tego obawiałam. Ale o dziwo nie... (nie raz odupszczałam pewne rzeczy
                        przy wyjątkowym uporze i wychodziło dobrze...)

                        > Niektórzy na tym forum twierdzą, że pewne rzeczy są u nich nienegocjowalne.

                        wink Tzn nie mieli takiego superuparciucha jak mój wink)))
                        /* dogadujemy się bez problemu, jak wie co, jak i _dlaczego_ ma robić smile
                        ale początki były trudne */
                        U mnie generalnie pomagało: zrobimy to, ale inaczej, trochę po twojemu,
                        trochę po mojemu smile

                        > Chociaż zauważyłam, że od kilku dni po
                        > chwilowym krzyku i proteście poddaje się i potem na koniec nawet się
                        uśmiecha smile

                        Tylko ty możesz wyczuć kiedy odpuścić, kiedy nie.

                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 16:09
                          > Spróbuj bez, spróbuj z inną szczoteczką (taką dla niemowląt)
                          A jaka to jest ta szczoteczka dla niemowlat? Bo ja kupiłam kiedyś taki zestaw
                          szczoteczek dla niemowląt - była tam taka szczoteczka z króciutkimi
                          silikonowymi "włoskami" i druga z normalnymi, długimi - ale ta jest jeszcze
                          twardsza od normalnych szczoteczek dla dzieci.
                          • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 17:46
                            > A jaka to jest ta szczoteczka dla niemowlat?

                            Nasza była normalna, tylko oznaczona jako 0-2 (Jordana o ile pamiętam). Może akurat mu podpasowała, albo była odpowiednio miękka. Ja sama mam ulubiony gatunek szczoteczki, choć inne są teoretycznie takie same wink

                            Wymyśliłam jeszcze, że u nas przerwa w myciu szczoteczką (bo przecież nadal myłam zęby, tylko inaczej, po "dzidziusiowatemu") pomogła, bo ja sama "odpuściłam" sobie. U nas mycie zaczynało przeradzać się w walkę, ja stawałam na głowie, aby uatrakcyjnić mycie/zachęcić. Pozwoliłam sobie na pewną niekonsekwencję, rezygnację z czegoś, co inni uważają za rzecz "bezdyskusyjną". Tym samym uspokoiłam się i mogłam zupełnie na luzie kontynuować mycie "inaczej".
                            Całkiem prawdopodobne, że Ty tego nie potrzebujesz smile

                            Pozdrawiam
                            Jola
                            • stypkaa Nie chce zapeszać, ale... 05.10.06, 08:41
                              wczoraj nie było tak źle smile)) Wzięłam szczoteczkę elektryczną i tą zwykłą,
                              którą do tej pory myliśmy zeby. On się elektryczną bawił, a ja udawałam że ta
                              zwykła to samolot i ląduje mu na zebach smile Nawet otwierał buzię i chyba mu się
                              podobało smile Ciekawe tylko na ile znów ten wymysł starczy smile
          • ktosiunia87 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 14:15
            Hmm... właściwie konkretnego nie było, tylko tyle, że mycie było
            odrębnym "rytuałem", trochę zabawą, nastawiony był śmieszny minutnik i gdy
            zadzwonił to dzieic mogły przestać myć zęby
    • bri Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 16:20
      Jak oglądalność będzie duża to pewnie zmienią porę emisji. Ja też coś nie mam
      szczęścia chociaż chciałam obejrzeć.
    • arbuzek2 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 20:41
      Dziewczyny! Właśnie sprawdziłam i przekazuję chętnym, że powtórka jest dziś o
      21.00 na TVN Style.
      • swistaczek77 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 21:22
        chodzilo tez o to zeby nie karac dzieci odrazu (synek chyba 6 lat corcia 4)
        tylko najpierw ostrzec ze jak beda nie grzeczne to beda siedzialy na pufir badz
        na spacerze jak sienie sluchaly to za raczeke beda chodizly. A jak ktorys z
        rodzicow usypial dzieci to mial sie nie odzywac..moze ze dwa razy powiedziec -
        pora spania. No i niania zauwazyla ze jeden rodzic czasem neguje to co zrobil
        drugi rodzic albo ze sie kłoca przy dzieciach.
        • verdana Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 21:29
          Wiecie co?
          Chodzenie za rączke z ojcem - jako kara - to dla mnie niewyobrażalna
          bezmyślność. To, co powinno byc dla dziecka przyjemnościa, milym fizycznym
          kontaktem z rodzicem, jest zredukowane do roli straszaka. Oj, jak bedziesz
          niegrzeczny, to tata cię bedzie trzymał za rączkę - to rzecz, która może
          fatalnie odbić sie na dalszych kontaktach.
          Czyli - uwazaj dziecko, bo najgorsza rzecza jaka może cię spotkać to spacer z
          tatusiem. Tatuś jest sprowadzony do roli trzymajacego siłą - a nie do roli
          taty, z ktorym taki milo iść za ręke i sobie pogadać. Wziecie za rękę, gest na
          ogół przyjazny - do nieprzyjemnej kary.
          Mozliwość chodzenia za rączke z rodzicem powinna być nagrodą. Kontakt z
          rodzicem jako kara - może doraźnie poskutkuje, ale w przyszłosci? Strach
          pomyśleć.
          • badarka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 22:01
            Verdana, a co byś zaproponowała w tej sytuacji zamiast? Prowadzanie na
            smyczy? wink
            Pytam serio.
            • mamadwojga1 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 22:12
              badarka: ja moją małą straszyłam taką perspektywą jak mi zwiewała na spacerze,
              tj. że będzie chodziła na smyczy. rzecz jasna skończyło się na strachu, ale
              podziałałosmile
            • verdana Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 22:13
              Serio?
              Serio to nie wiem, bo nie jestem psychologiem, albo pedagogiem od trudnych
              dzieci...
              Ja w dwóch-trzech wypadkach, kiedy syn okrutnie rozrabiał na spacerze,
              natychmiast zabierałam go do domu. Trzymając za rękę tak, ale nie trzymanie
              bylo tu karą, ale natychmiastowy powrót. W wypadku mojego syna już to pomagało,
              no ale on był raczej grzeczny.
              W wypadku bardzo niegrzecznego dziecka taki powrót powinien być chyba połączony
              z dodatkową karą - np. ten czas, ktory miałes milo spedzic na spacerze,
              spędzisz w odosobnieniu. Albo na segregowaniu zabawek. Albo spokojnie siedząc
              na krzesle - to zalezy od dziecka.
              Ale na pewno nie moze to być kara, która łączy się z przebywaniem z rodzicami.
              Nigdy, nigdy spacer z tatą nie może być karą!!!!
              • badarka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 23:01
                Tak, to byla jedyna alternatywa, która przyszła mi do głowy.
              • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 08:31
                Nie oglądałam, więc nie znam szczegółów, ale wydaje mi się, że to nie trzymanie
                dziecka za rękę przez tatę miało być karą, tylko brak możliwości przez dziecko
                swobodnego biegania na spacerze. Skoro się nie słucha to nie będzie swobody.
                Ja bym tego nie sprowadzała do tego, że fizyczny kontakt z tatą ma być karą.
                Natychmiastowy powrót jest ok, ale raczej w przypadku jak wychodzisz na spacer
                z jednym dzieckiem. Jeśli idziesz z dwójką, a drugie dziecko jest w porządku to
                czemu on też ma cierpieć przez zachowanie brata/siostry?
                • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 09:39
                  stypkaa napisała:
                  > Natychmiastowy powrót jest ok, ale raczej w przypadku jak wychodzisz na spacer
                  > z jednym dzieckiem. Jeśli idziesz z dwójką, a drugie dziecko jest w porządku
                  to czemu on też ma cierpieć przez zachowanie brata/siostry?

                  Ano właśnie. Dlatego u mnie jest w takim przypadku stosowana kara pt.
                  kilkuminutowe siedzenie (w wózku, na ławce, na trawie).
                  • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 11:34
                    ale to branie za reke to nie byla kara !!!!

                    To bylo dawanie wyboru dziecku.

                    Branie za reke to byla konsekwencja tego ze dzieci lecialy przed siebie na
                    oslep, nie reagujac na slowo "stojcie". Tu chodzilo o nauczenie ich
                    bezpiecznego poruszania sie. One mialy wybor: albo: biegaja ale gdy dorosly
                    mowi im ze maja wrocic, lub zatrzymac sie to sie sluchaja (czyli zostaja
                    obdarzone zaufaniem), albo: niestety skoro sie nie sluchaja to rodzic nie moze
                    im zaufac i musi je trzymac za reke. Wybor nalezal do dziecka.

                    Dla mnie to jest oczywiste postepowanie jesli chcemy dziecka czegos nauczyc, np
                    wlasnie w sferze bezpiecznego zachowania, poruszania sie itp!

                    Tak uczylam swoje dziecko bezpiecznego zachowania sie, np wracania
                    samodzielnego ze szkoly. Dawalam wybor: albo chodzisz sam ale wyznaczona
                    przeze mnie, bezpieczna trasa-i ja przez jakis czas to kontroluje i jak widze
                    ze nie zawodzisz mojego zaufania pozwalam ci chodzic samemu, albo jesli nie (np
                    zbaczasz z trasy przeze mnie wyznaczonej, lbo np przylapie ze przebiegasz na
                    zoltym swietle zamiast czekac na zielone) to bede cie odprowadzac do szkoly
                    (nie za reke, ale dla osmiolatka to i tak byl obciach).

                    Kompletnie mi do glowy nie przyszlo tej sytuacji rozwazac w kategorii kary.

                    • stypkaa Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 11:44
                      Ano właśnie! Zgadzam się z Tobą.
                      Bardzo trafnie ujęłaś temat smile
                    • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 11:50
                      tak samo nauczylam dziecko odrabiania lekcji samodzielnie.

                      albo-robisz sam, ale tak ze nie mozna sie do niczego przyczepic, albo nie ma
                      zmiluj sie-sprawdzam kazdy zeszyt i siedze ci na glowie.... Twoj wybor

                      efekt-oprocz corocznych okresow powakacyjnych-gdzie nastepuje pewna wzmozona
                      kontrola i "przykrecanie sruby" (bo jak to moj syn mowi po wakacjach to
                      mu "piorun strzela w glowe")-poza tym nie wiem co to lekcje dziecka.
                      • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 12:13
                        Nie zdecydowałabym się na danie wyboru dziecku "albo biegasz swobodnie w sposób
                        kontrolowany i mnie słuchasz, albo trzymam cię za rękę i biegać nie możesz" - z
                        prostej przyczyny: czasem są sytuacje kiedy dziecko _musi_ iść ze mną za rękę
                        bez względu na jego zachowanie (choćby na zatłoczonej ulicy, gdzie nie mogę mu
                        pozwolić na swobodne bieganie). Nie jest to kwestia wyboru, tylko kwestia
                        skojarzeń - "aaa, byłem niegrzeczny, to mama mi kazała iść za rękę i nie wyrywać
                        się - dlaczego teraz mam iść za rękę i nie mogę biegać, przecież nie byłem
                        niegrzeczny?" (mam w tym momencie na myśli sytuację, gdy dziecko m.u.s.i się
                        trzymać rodzica).
                        Na pewno inaczej jest w przypadku starszych dzieci, ale w przypadku 2-3-latka
                        taka metoda jest imho nietrafiona.
                    • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 12:16
                      > ale to branie za reke to nie byla kara !!!!

                      To przeczytaj jak to opisywały osoby, które oglądały program:
                      "gdy dzieci nie słuchają na spacerze rodziców, muszą za karę iść trzymane za
                      rękę " "zeby nie karac dzieci odrazu (synek chyba 6 lat corcia 4)
                      tylko najpierw ostrzec ze jak beda nie grzeczne to beda siedzialy na pufir badz
                      na spacerze jak sienie sluchaly to za raczeke beda chodizly"

                      One odebrały to jako karę. A tak nie powinno być.
                      Tak samo trudno jest przekazać dziecku informację, że to chodzenie za rękę nie
                      jest karą. Owszem, można to zrobić, jak się da dobrze uzasadnić. Ale nie
                      sztampowo stosować technikę na swoich dzieciach.

                      Myślę, że jeśli ograniczymy się do zasady:"jak nie słuchasz na spacerze, to
                      będziesz szedł za rączkę" to z dużym prawdopodobieństwem będzie to potraktowane
                      przez dziecko jako kara, a spacer za rękę z tatą będzie kojarzył się
                      negatywnie. Także sam fakt spaceru...

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 12:32
                        ale ja ogladalam ten program, nawet znam ten plac gdzie to bylo krecone.


                        Te dzieci poprostu biegly przed siebie, a jak ojciec krzyczal "stoj" to tak
                        jakby nie slyszaly-biegly dalej jakby byly gluche. To co pozwolic na to ?
                        Zeby za drugim, trzecim razem tak nie posluchaly i wbiegly pod kola samochodu ?
                        (tu kol samochodu nie bylo, wpadlo za to jedne do fontanny)

                        Ja mam to w nosie jak kto to odbiera. Moje dziecko jak mowie "stoj" to ma mnie
                        bezwzglednie posluchac, jak mowie "nie wolno" to ma mnie posluchac. A jak nie
                        slucha to niestety, bedzie chodzic za reke (nie za kare, poprostu dla wlasnego
                        bezpieczenstwa). I tyle.


                        • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 14:54
                          agatka_s napisała:

                          > A jak nie
                          > slucha to niestety, bedzie chodzic za reke (nie za kare, poprostu dla wlasnego
                          > bezpieczenstwa). I tyle.

                          No właśnie, i tu dochodzimy do sedna.
                          W "superniani" nikt nie tłumaczył dzieciom, że za rękę będą chodzić dla własnego
                          bezpieczeństwa, tylko dlatego, że są niegrzeczne smile
                          A 3-latkowi czy 4-latkowi da się już pewne rzeczy wytłumaczyć.
                          • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:07
                            Nie zgadzam sie.

                            Tam problem wytlumaczenia na czym polega niedopuszczalne zachowanie, zanim sie
                            ukarze byl bardzo mocno zaznaczony. Np cala sytuacja gdy dziecko leje ojca po
                            twarzy. Niania tlumaczy, ze wpierw trzeba dziecku powiedziec ze zrobilo zle i
                            na czym to zle polegalo a nie "na odlew" wsadzac do wanny "za kare".

                            Tak samo bylo z dotykaniem kuchenki, czy wdrapywaniem sie na okno (swoja droga
                            w tym momencie to mialam ochote zdzielic te mame: dzieciak wdrapuje sie na
                            parapet, a ona takim anielsko-topielicowym glosem mowi: "chodz do mnie
                            synku"....).

                            Podejrzewam ze z powodu uatrakcyjnienia tej sekwencji troche ja pocieto, nie
                            pokazujac rozmowy ojca z dziecmi, dlaczego maja sie ztrzymywac jak je wola.
                            Ale dla mnie bylo jasne, ze pokazanie jak dziecko wpada do fontanny bo tata nie
                            zdaza go dogonic, mialo jasne przeslanie-trzeba dzieci nauczyc zatrzymywac sie
                            na komende, aby wiecej nie grozilo im takie lub podobne niebezpieczenstwo (tak
                            samo jak trzeba nauczyc niewsadzania paluszkow w kontakty, dochodzenia do
                            kuchenki, czy wchodzenia na parapet). Dla mnie byl tpo glowny problem, ze te
                            dzieci nie byly nauczone czego nie wolno i dlaczego (bo np jest to
                            niebezpieczne), wychowanie ich przez rodzicow odbywalo sie na takiej
                            impulsywnej zasadzie, a bez autentycznych zasad.

                            Ale ten odcinek mi sie mniej podobal niz ten pierwszy, Ksawcio na razie jest
                            nie do pobicia. Te ostatnie dzieci byly jak wiekszosc na polskich podworkach
                            (jakos nie widze aby rodzicom chcialo sie tlumaczyc dzieciom dlaczego tego czy
                            tamtego im robic nie wolno, zazwyczaj tylko ograniczaja sie do karania jak
                            dziecko cos zlego zrobi np patrz watek obok dajac klapsy w tylek...)
                            • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:16
                              agatka_s napisała:
                              > Podejrzewam ze z powodu uatrakcyjnienia tej sekwencji troche ja pocieto, nie
                              > pokazujac rozmowy ojca z dziecmi, dlaczego maja sie ztrzymywac jak je wola.

                              I przez to pocięcie cała sytuacja wzbudziła masę kontrowersji w tym wątku smile

                              Mnie właśnie zabrakło tego bezpośredniego przekazu d.o d.z.i.e.c.k.a "uciekasz i
                              nie zatrzymujesz się, jak cię wołam - to może być niebezpieczne dla ciebie,
                              zatem będziesz szedł za rękę, dla własnego bezpieczeństwa, bo nie mogę pozwolić,
                              aby coś się tobie stało przez twoje nieposłuszeństwo" - 3,4-latek jest w stanie
                              coś takiego zrozumieć i dokonać wyboru. Sytuację z programu (pociętą) odebrałam
                              tak: "nie reagujesz na moje polecenia, to będziesz szedł za rękę", bez
                              jakiegokolwiek wyjaśnienia, co ma jedno wspólnego z drugim.
                              • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:24
                                dla mnie zas bylo jasne.

                                dziecko wpada do fontanny, tata go dopada ale za pozno. Widz widzi na czym
                                polega problem (dzieci nie sluchaja polecen) i rozumie ze dzieci beda teraz
                                uczone zatrzymywania sie na komende.

                                Sekwencja gdy tata tlumaczy ze jak wola to powinny sie zatrzymac.

                                Dzieci biegna-Tata wola Stoj-one nie reaguja

                                Tata mowi ze maja stac jak wola-bo inaczej pojda za reke (jasne ze dla wlasnego
                                bezpieczenstwa)

                                Dzieci potakuja-pierwsza proba nic (dzieci ida z tata za reke zgodnie z umowa)

                                Znowu tata przemawia

                                Druga proba nic-(dzieci ida z tata) itd


                                kilka prob, z tym samym efektem...

                                W koncu sukces- dzieci staja jak tata wola-sa chwalone-ze sa grzeczne-czyli ze
                                zatrzymaly sie jak tata je wolal.

                                To w sumie podobne do uczenia pieska robic siusiu...


                                • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:31
                                  agatka_s napisała:


                                  > Tata mowi ze maja stac jak wola-bo inaczej pojda za reke (jasne ze dla
                                  wlasnego bezpieczeństwa)

                                  Otóż jasne dla ciebie, jasne dla mnie. Czy jest to tak samo jasne dla 3-latka,
                                  że chodzi o jego bezpieczeństwo?
                                  Teoretyzuję w tej chwili, ale jestem zwolenniczką tłumaczenia dziecku, dlaczego
                                  tak, a nie inaczej, aby nie było niejasności i skojarzeń w stylu "idę za rękę za
                                  karę, bo nie słuchałem taty" bez wgłębiania się w ewentualne konsekwencje tego
                                  niesłuchania.
                                  • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:39
                                    no tak ale to jest program dla widza doroslego, naprawde mozna zalozyc ze taki
                                    widz nie musi miec "kawe na lawe" (i tak ten program jest straaaaasznie dlugi),
                                    ze czasem inteligentnie sobie pewne rzeczy dopowie, zinterpretuje.

                                    Gdyby to byl instruktarz dla rodzicow, to pewnie byloby to pokazane
                                    bardziej "lopatologicznie", a to jednak jest Show, musza byc tez jakies
                                    elementy ubarwiajace (np ta sama sekwencja gdy dzieci ojca olewaja, powtarza
                                    sie kilkakrotnie jak w zegarku-to mowi wiecej niz tlumaczenie "dzieci w wieku
                                    lat 4 bywaja bardzo uparte", a pokazanie jak dziecko wpada do fontanny-mowi
                                    wiecej niz suchy tekst "dziecko 4 letnie jest narazone na szereg
                                    niebezpieczenstw, a opiekun musi miec oczy wokol glowy"

                                    Poza tym ta sekwencja byla w calym kontekscie, innych niebezpiecznych zachowan-
                                    stad widz inteligrentny powinien zrozumiec ze cala "zabawa" jest po to aby
                                    dzieci przed tymi niebezpieczenstwami chronic.


                                  • julamimi Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:53
                                    byl swego czasu taki watek, ze dzieci w przedszkolach i szkolach sa teraz mniej
                                    posluszne niz kiedys, bo wiecznie podwazają polecenia i nie sluchają opeikunow.
                                    Bo rodzice mają wlasnie tendencje do tlumaczenia dzieciom wszystkiego.

                                    Tez jestem za tlumaczeniem, czasem powtarzam mojej corce 10 razy, dlaczego cos
                                    tam. Ale sa sytuacje, kiedy po prostu ma mnie posluchac i koniec. Jak sie
                                    zbliza do kontaktu, to MUSI zareagowac na moje "Nie wkladaj palca", bez calego
                                    kazania "nie wkladaj palca, bo...." (jak juz niebezpieczenstwo jest zazegnane,
                                    to oczywiscie tlumacze, ze i dlaczego kontakt jest niebezpieczny)

                                    pozdr
                                    • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 12:38
                                      julamimi napisała:

                                      > byl swego czasu taki watek, ze dzieci w przedszkolach i szkolach sa teraz mniej
                                      >
                                      > posluszne niz kiedys, bo wiecznie podwazają polecenia i nie sluchają opeikunow.
                                      >
                                      > Bo rodzice mają wlasnie tendencje do tlumaczenia dzieciom wszystkiego.
                                      >
                                      > Tez jestem za tlumaczeniem, czasem powtarzam mojej corce 10 razy, dlaczego cos
                                      > tam. Ale sa sytuacje, kiedy po prostu ma mnie posluchac i koniec. Jak sie
                                      > zbliza do kontaktu, to MUSI zareagowac na moje "Nie wkladaj palca", bez calego
                                      > kazania "nie wkladaj palca, bo...." (jak juz niebezpieczenstwo jest zazegnane,
                                      > to oczywiscie tlumacze, ze i dlaczego kontakt jest niebezpieczny)

                                      Oczywiście się zgodzę, że czasem tłumaczyć trzeba siłą rzeczy "po fakcie".
                                      Ale w tym konkretnym przypadku nie było żadnego tłumaczenia, ani przed faktem,
                                      ani po fakcie, było stwierdzenie faktu "jak się nie będziesz słuchać i reagować,
                                      to będziesz szedł za rękę". Był czas na tłumaczenie, nie było bezpośredniego
                                      zagrożenia życia czy zdrowia, tak jak w przypadku pchania palców do kontaktu.
                                      Dlatego zasada - najpierw tłumaczę raz, drugi, trzeci - potem już jest tylko
                                      samo "zabierz rękę z gniazdka" bez tłumaczenia, bo dziecko już wcześniej się
                                      dowiedziało, dlaczego wkładanie palców do gniazdka jest niebezpieczne.

                                      Sytuacja z "superniani" to była właśnie, jak ktoś tu słusznie określił, "tresura
                                      pieska".
                                  • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 15:53
                                    > Otóż jasne dla ciebie, jasne dla mnie. Czy jest to tak samo jasne dla 3-latka,
                                    > że chodzi o jego bezpieczeństwo?

                                    Myślę, że nie jest jasne. To bardziej tresura reagowania na głos taty wink

                                    > Teoretyzuję w tej chwili, ale jestem zwolenniczką tłumaczenia dziecku, dlaczego
                                    > tak, a nie inaczej,

                                    Mnie mój synek nauczył, jak ważne jest rozumienie przez dziecko sensu tego co robi/ma robić. Dziecko wpadło do fontanny? I co się stało? Jak to było wytłumaczone? Świetna okazja na pokazanie, dlaczego dziecko ma _samo_ dbać o swoje bezpieczeństwo. To tego trzeba uczyć, a nie zatrzymywania się na głos taty. Inna sprawa, że zaaferowane dzieci czasem mogą tego nie usłyszeć (mój mały w każdym razie czasem bywa "zakręcony" wink ).

                                    Rozumiem, jak ojciec prowadzi za rękę - bo puszczone samodzielnie dziecko nie jest bezpieczne i on się o nie obawia. Ale z tego co napisałyście (niestety nie oglądałam) dziecko pojmie raczej to, na co zwróciła uwagę Verdana (inni też) - biegam, nie słucham się, więc za karę idę z tatą.

                                    Chodzi tu o dzieci 4-6 letnie. Powinny już same dbać o swoje bezpieczeństwo, myślę, że w swoim przekonaniu one już to potrafią wink Opisana metoda jest dobra dla 2-3 latków. Ale z drugiej strony to program-show i ma rzeczywiście swoje wymagania. Sposób powienien być prosty, działać natychmiast i był smile
                                    My możemy po pierwsze uczyć pewnych rzeczy dzieci już wcześniej, a po drugie mamy więcej czasu. Możemy sobie pozwolić na skrócenie spaceru, albo chwilkę zastanowienia się: dlaczego dzieci tak się zachowują (właśnie, dlaczego?). I mamy dużo czasu na rozmowę z naszymi dziećmi.

                                    Pozdrawiam
                                    Jola
                                • badarka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 19:31
                                  agatka_s napisała:
                                  > Tata mowi ze maja stac jak wola - bo inaczej pojda za reke (jasne ze dla
                                  > wlasnego bezpieczenstwa)

                                  sure?
                                  A ja pamiętam głos taty "byłeś niegrzeczny - pójdziesz za rękę"

                                  I pamiętaj, że dzieci słyszą to, co powiemy, a nie to, co chcieliśmy powiedzieć
                                  czy pomyśleliśmy.

                                  Dorośli zresztą też wink
                        • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 16:04
                          > Ja mam to w nosie jak kto to odbiera. [...]
                          >A jak nie
                          > slucha to niestety, bedzie chodzic za reke (nie za kare, poprostu dla wlasnego
                          > bezpieczenstwa).

                          Przyznaję, że nie rozumiem.
                          Ty piszesz, że chodzenie za rękę nie jest za karę.
                          Ja zwracam uwagę, że przez osoby oglądające zostało to uznane za karę - więc z dużym prawdopodobieństwiem tak odbierze to dziecko.
                          Na to odpowiadasz, w tonie, który wskazuje, że chodzenie za rękę jest za karę (bo dziecko ma słuchać rodziców, i słusznie) ale podkreślasz, że to nie za karę wink

                          To już nie wiem, polemizujesz ze mną, czy się zgadzasz? smile

                          To, czy dziecko ma się słuchać, to inny problem. My dyskutujemy w tym wątku, czy słuszne jest stosowanie jako środka egzekwującego posłuszeństwo dziecka chodzenia za rękę taty i czy dziecku nie skojarzy się taki spacer negatywnie?

                          (a przecież wspólne spacery z sześciolatkiem to fajna sprawa - a ile się wtedy można dowiedzieć smile) )

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • agatka_s Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 16:14
                            jola_ep napisała:

                            > > Ja mam to w nosie jak kto to odbiera. [...]
                            > >A jak nie
                            > > slucha to niestety, bedzie chodzic za reke (nie za kare, poprostu dla wla
                            > snego
                            > > bezpieczenstwa).




                            >
                            > Przyznaję, że nie rozumiem.
                            > Ty piszesz, że chodzenie za rękę nie jest za karę.











                            Chodzenie za reka z tata dla 4 latka ktory biegnie i sie nie zatrzymuje, jest
                            taka sama "kara" jak zabranie roweru dziecku ktore mimo ze wie ze nie wolno na
                            rowerze wyjezdzac na ulice, wjezdza prosto pod pedzace samochody. Tez mozna to
                            odebrac jako nieludzka kare, zabiera sie dziecku rower ! Ale niestety poki nie
                            przyswoi sobie jako wlasnej zasady, ze nie wyjezdza na rowerze na ulice, roweru
                            nie ma. Ma wybor-albo rower ale na zasadach zapewniajacych bezpieczenstwo,
                            albo brak roweru-dla jego bezpieczenstwa.

                            Dzieci nie sa uposledzone umuslowo, jak im sie mowi "masz sie zatrzymac jak
                            wolam, bo inaczej zobacz co sie moze stac mozesz wpasc pod samochod, mozesz
                            wpasc do fontanny i sie utopic" to dzieci wiedza ze jak tego nie robia to
                            ojciec bierze je za reke dla ich bezpieczenstwa a nie bo jst sadysta i je karze
                            dla satysfakcji kary. Dzieci wiedza oczywiscie jesli im sie to wytlumaczy, jak
                            tylko sie je leje po tylku to tego nie wiedza...



                            • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 16:52
                              > Chodzenie za reka z tata dla 4 latka ktory biegnie i sie nie zatrzymuje, jest
                              > taka sama "kara" jak zabranie roweru dziecku ktore mimo ze wie ze nie wolno na
                              > rowerze wyjezdzac na ulice, wjezdza prosto pod pedzace samochody.


                              Czyli jednak kara smile

                              > Dzieci nie sa uposledzone umuslowo, jak im sie mowi "masz sie zatrzymac jak
                              > wolam, bo inaczej zobacz co sie moze stac mozesz wpasc pod samochod, mozesz
                              > wpasc do fontanny i sie utopic" to dzieci wiedza ze jak tego nie robia to
                              > ojciec bierze je za reke dla ich bezpieczenstwa

                              Tego akruat nie wiem. Na pewno wiedzą? Tu mam wątpliwości. Owszem, pewnie można to wytłumaczyć i uzasadnić. Nie jestem pewna, czy jednak zrobiono to w tym programie?

                              Ciekawi mnie jeszcze, jak wykorzystano epizod z fontanną? W końcu wpadnięcie do fontanny to dużo lepsza konsekwencja niż spacer za rękę z tatą. Łatwo tu pokazać dziecku, co będzie, jak będzie nieostrożne.

                              Bo chodzenie za rękę, jak dzieci biegają/zachowują się nieostrożnie/nie słuchają poleceń to IMHO trochę metoda dla 2-3 latków (sama coś takiego, z dokładnym uzasadnieniem podobnym do Twojego, raz czy dwa zastosowałam). Może te
                              dzieciaki były aż tak "uwstecznione", a może ma tu znaczenie formuła programu?

                              Bo dla sześciolatka spacer z tatą nie powinien się źle kojarzyć. Przecież już teraz lub niedługo powinny się zacząć fascynujące "męskie" rozmowy - a gdzie je lepiej prowadzić, niż na wspólnym spacerze? smile)

                              Pozdrawiam
                              Jola

                  • badarka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 19:38
                    mama_kotula napisała:
                    > Ano właśnie. Dlatego u mnie jest w takim przypadku stosowana kara pt.
                    > kilkuminutowe siedzenie (w wózku, na ławce, na trawie).

                    To jest dobre. A jak sienieda, to wtedy do domu smile

                    Tak myślę, że wypróbujemy następnym razem (chodzimy czasem na spacery ze
                    znajomą i jej baaaardzo niesfornym czterolatkiem):

                    przed wyjściem z domu rozmowa o konsekwencjach niesłuchania
                    jak nie będzie słuchał to pierwsze ostrzeżenie
                    drugi i trzeci raz - posadzimy na ławce na kilka minut
                    a jeśli jeszcze raz - wrócimy do domu...
                    • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 10:17
                      badarka napisała:

                      > mama_kotula napisała:
                      > > Ano właśnie. Dlatego u mnie jest w takim przypadku stosowana kara pt.
                      > > kilkuminutowe siedzenie (w wózku, na ławce, na trawie).
                      >
                      > To jest dobre. A jak sienieda, to wtedy do domu smile

                      U nas akurat nie ma "do domu", bo - jak już ktoś napisał - nie jest właściwe
                      karać oboje dzieci za nieposłuszeństwo jednego.
                      Tak, że przeważnie kończy się na przymusowym siedzeniu na karnej ławce big_grin
              • titta Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 14:53
                Przyczepie sie:
                Segregowanie zabawek jako kara?
                A jak bedzie musial posprzatac i posegregowac (a wczesniej nic zlego nie
                zrobil) to jak wytlumaczysz?
            • jola_ep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 22:20
              > Verdana, a co byś zaproponowała w tej sytuacji zamiast? Prowadzanie na
              > smyczy? wink

              To znaczy w jakiej? Bo ja np. znam tylko enigmatyczne stwierdzenie "nie słuchają rodziców na spacerze" i "wpadł do sadzawki" (programu nie oglądałam). Ważny jest wiek dziecka.

              Mam małego indywidualistę wink i w zależności od wieku i sytuacji stosowałam:
              - spacery w bezpiecznej okolicy (daleko od jezdni i samochodów)
              - jak przebiegł ulicę (2 latka) to go niosłam - ale nie za karę, tylko bałam się, że coś mu się stanie, bo jeszcze nie umie prawidłowo przechodzić
              - czekałam, aż mu się coś stanie (dbając o bezpieczeństwo) - np. raz jechał za nim po chodniku wolniutko samochód, a ten przerażony cwałował środkiem, bo nie wpadł, aby zejść na bok wink (synek miał 4 lata i lubił lecieć dwa metry przede mną)
              - wracaliśmy szybciej niż zamierzaliśmy, albo np. wychodziliśmy ze sklepu bez zakupów

              Dlaczego się nie słucha?
              - jest rozdrażniony, senny, pobudzony, zmęczony - mojemu małemu w okolicy 4 lat pomagało, jak sobie spokojnie w kąciku po drodze posiedział i poczekał, aż mu "złość przejdzie"
              - nudzi się - więc może dać mu kijka i nie jedzie na motorku, albo znaleźć inne zajęcie
              - lubi samodzielność - pozwolić na ile się da - dać więcej swobody, to łatwiej zaakceptuje konieczne ograniczenia (moje nigdy nie chodziły "za rączkę")

              Podsumowując: zależy od sytuacji, dziecka i rodziców.

              Pozdrawiam
              Jola
              • moniqep Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 02.10.06, 22:45
                Zgadzam sie ,ze trzymanie za raczke na specerze nie powinno byc kara i nie
                powinno sie zle kojazyc. Ale w tym przypadku dla tych dzieci byla to kara. One
                chcialy biegac,skakac,szalec,bawic sie. Jak sie nie sluchaly musialy zrezygnowac
                z biegania i zabawy tylko grzecznie i powoli isc kolo nogi tatusia. Dla "tych "
                dzieci nuda... Wiec po jakims czasie zrozumialy ,ze lepiej sie posluchac i
                zareagowac na wolanie taty niz zamiast biegania i ganiania sie musza isc powoli
                (czyt.nudnie ) na spacer za raczke. Czyli troszke czuly sie jak na smyczy bo ich
                swoboda byla ograniczona.
                Sa rozne dzieci. jedne grzecznie siedza w wozku bo lubia. Inne tego nie nawidza
                i musza isc same czaem nie w tym kierunku co chce rodzic. Inne tylko na
                rece,zaden wozek czy spacer na nozkach ich nie interesuje. Sa takie,ktore nie
                chce isc za raczke wola isc swobodnie. Sa pewnie i takie ,ktore nie puszczaja
                sie spudnicy ani na sekunde. Wiec trzeba wiedziec jaka kara dla jakich dzieci.
                • mkostki Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 00:38
                  Dokładnie tak. Dla tych dzieci była to kara nie dlatego że z TATUSIEM za
                  rączkę, tylko dlatego że to ograniczenie swobody. Mój synek - chodź osobiście
                  nie zastosowałam prowadzenia za rękę jako kary- też uważa to za zamach na
                  wolnośc,słyszę tylko "za rączkę nie". A gdybyśmy uzyły zamiast słowa "kara"
                  określenia "konsekwencja nieposłuszeństwa na spacerze" to chyba juz byłoby ok.
                  A to przecież do tego się sprowadza. Oni chcieli biegać, szaleć, ale było to
                  zbyt niebezpieczne, więc rodzic aby zapobiec niebezpiecznym sytuacjom musi
                  ich trzymać pod ścisłą kontrolą - za rękę. O ile zresztą pamiętam słowo "kara"
                  tam w tej sytuacji nie padało. Moim zdaniem metoda bardzo trafiona.
                  Osobiście jak na razie w pełni zgadzam się z metodami superniani, ani jedna nie
                  wzbudziła mojego sprzeciwu. Program jest moim zdaniem lepszy niż zachodnie
                  pierwowzory - po prostu sytuacje tu przedstawiane są bliższe naszym realiom.
                  I jakoś nie widzę, żeby te dzieci czarodziejsko się zmieniały w aniołki - po
                  prostu rodzice już wiedzą, co robić.
                  Pozdrawiam
                  Magda
                  • badarka Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 08:39
                    A ja się tu zgadzam z Verdaną.

                    Spacer to fajna okazja do pobycia razem, pogadania o różnych ważnych i mniej
                    ważnych sprawach. Bardzo łatwo stracić kontakt z dzieckiem i wszystko, co
                    zbliża, trzeba pielęgnować ile sił.
                    A w ten sposób - karne chodzenie za rękę - wyrabiasz przekonanie, że z rodzicem
                    jest niefajnie, że jak się idzie obok siebie, to się człowiek czuje źle.
                    Zresztą ja mam taki uraz do wspólnego siedzenia przy stole - w domu panowało
                    podejście "dzieci i ryby głosu nie mają" a jednocześnie nie pozwalano mi odejść
                    wcześniej niż z góry ustalony czas. I w rezultacie to, co dla innych jest miłą
                    okazją do spotkania i pogadania - dla mnie jest przeżyciem okropnym, stresem,
                    stratą czasu itp. Nie znoszę polskich świąt z ich zwyczajem wspólnego,
                    wielogodzinnego siedzenia przy stole.


                    Jedynym minusem rozwiązania zaproponowanego przez Verdanę jest to, że mnie by
                    cholera wzięła w duszy - pół godziny przygotowań, ubieranie, wybieranie
                    zabawek, sprawdzanie czy wszystko wzięliśmy, a po dwóch minutach powrót smile
                    • verdana Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 03.10.06, 09:25
                      Mnie też cholera brała (tym bardziej, ze mam tez młodsze dziecko, które miało
                      prawo do spaceru), a jeszcze bardziej żal mi bylo rozpaczajacego synka. Ale
                      cóż - na szczęście nie musiałam tego robic wiele razy.
                      A kara w postaci "musisz się nudzić z tatą, zamiast radośnie bawić się sam" to
                      kara jak ze złego snu. Co będzie potem?
                      Potem dziecko nauczy sie, że nagrodą jest bycie bez rodziców, a bycie blisko
                      nich - to kara. Świetny wstęp do bycia nastolatkiem...
                      • mag132 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 04.10.06, 19:17
                        jakos nikt nie widzi, ze w pokazanym w Niani przypadku i tak nie było konatktu
                        taty z dzieckiem - przeciez dzieciaki latały jak wsciekłe i tyle. spacer i tak
                        zawsze kończył sie awantura i jakimś nieszczesciem, którego rodzic nie był w
                        stanie lekcewazyc.
                        Wspólne spaceropwanie za reke raz może byc nagrodą (wspaniałe bycie razem,
                        które wiekszosc z Was opisuje) lub karą (tata idzie, trzynma za reke, nie
                        odzywa sie - jest to kara). Jezeli raz mozna z tata isc i wspaniale sie bawić,
                        a innym razem isc "za karę", to nie widze problemu.
                        I dzieci zwykle bardzo łatwo rozpoznają intencje dorosłych (zwłaszczaa
                        popartych wyraxnym powiedzeniem za co kara i jak długo).

                        PS. Przedstawiane dzieci i rodzice w Niani sa baaardzo uwikłani, więc tylko
                        radykalne srodki skutkują (zauwazcie, że nie ma tam bicia, wyzywania, ukrywanej
                        agresji rodzica - uwagi niani po usypianiu dzieci przez wściekła mamę!!!!)
                        • spurs1 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 06.10.06, 09:45
                          Może z lekka odbiegnę od teamtu ale nie do końca. Czy nie uważacie że tzw
                          SPACER to musi być straszna nuda dla 4,5,6 i dalej -latków.
                          Moze to zabrzmi dziwnie ale ja nie chodze z miomi chłopakami na SPACER. Jest
                          milion ciekwszych rzeczy dla dwóch takich urwisów jak moje: jeżdzimy na
                          rowerze, na rolkach, gramy w piłkę , w tenisa, rzucamy pieskowi piłkę itp.
                          Chłopcy mają radochę, nie nudza się i rozładowują energię.
                          Moze ten ojciec z programu powinnien ruszyć trochę głową i pomyśleć jak tu
                          zająć się czymś fajnym chłopaków a nie "meczyć " ich spacerami.
                          • mama_kotula Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 06.10.06, 09:49
                            spurs1 napisał:

                            > Może z lekka odbiegnę od teamtu ale nie do końca. Czy nie uważacie że tzw
                            > SPACER to musi być straszna nuda dla 4,5,6 i dalej -latków.
                            > Moze to zabrzmi dziwnie ale ja nie chodze z miomi chłopakami na SPACER. Jest
                            > milion ciekwszych rzeczy dla dwóch takich urwisów jak moje: jeżdzimy na
                            > rowerze, na rolkach, gramy w piłkę , w tenisa, rzucamy pieskowi piłkę itp.
                            > Chłopcy mają radochę, nie nudza się i rozładowują energię.
                            > Moze ten ojciec z programu powinnien ruszyć trochę głową i pomyśleć jak tu
                            > zająć się czymś fajnym chłopaków a nie "meczyć " ich spacerami.

                            Chyba nie oglądałeś programu.
                            Z tego, co sobie przypominam, dzieci na spacerze miały jeździk.
                            A z tego, co widzę z autopsji - 3- bądź 4-latek jest w stanie zająć się
                            czymkolwiek - zwykłym bieganiem, zbieraniem patyków/kamieni/psich kupek.
                            • spurs1 Re: Superniania - wczorajszy odcinek! 06.10.06, 10:28
                              A owszem nie oglądałem. Nie widze takiej potrzeby. Moja uwaga była lużna. Po
                              prostu uważam że wielu rodziców idzie na łatwizne. zamiast robić coś fajnego i
                              ciekawego z dziećmi na podwórku to biorą je na SPACER lub do supermarketu. Ok.
                              Można czasami przejść się do parku pozbierac liscie nakramioć wiewiórki ale tzw
                              spacerowanie jest unas niemal kultowe.Widac to po pustych boiskach, placach do
                              gry w koszykówkę, kortach itp. Ja w ostatnim roku spotkałem na pobliskim boisku
                              tylko raz ojca z synem.I to takiego aktywnego ojca. Tacy co stoja obok placu
                              zabaw i czytają gazetę się nie liczą.Nie widziałem też ani jednego rodzica np
                              na rolkach lub na korcie tenisowym.Czasami jakiś rodzic jeżdzi z dziećmi na
                              rowerze. I to wszystko. A poparzcie w co się dzieje w supermarltach, galerich
                              handlowych. Całe rodziny. Podobnie jest na tzw apcerach. Rodzice więcej
                              aktywności
Inne wątki na temat:
Pełna wersja