Dom czy przedszkole?

04.10.06, 11:08
Zgadzam się z autorką komentarza: jedno drugiego nie wklucza. Moje dziecko
chodzi do przedszkola na kilka godzin (jak miała 3 lata, to na 3-4, teraz na
6-7), przez resztę dnia jest ze mną, z tatą, z babcią. MOja mama była
zdecydowaną przeciwniczką przedszkoli, ale kiedy postawiłam na swoim i
zapisałam córkę, szybko zmieniła zdanie. Mała doskonale się rozwija, całe
popołudnie opowiada o koleżankach, nauczyła się bawić z chłopcami, których
wcześniej kompletnie nie akceptowała, nauczyła się pomagać młodszym dzieciom,
nauczyła się sprzątać zabawki, pakować swój plecaczek, stała się samodzielna i
bardzo ją to cieszy!
Mama (rodzina) może dziecko nauczyć wszystkiego, ale nie jest w stanie mu
zastąpić towarzystwa innych dzieci. Jeśli pojawiają się konflikty, mała musi
sobie poradzić. Raz wyjdzie lepiej, raz gorzej, ale inaczej się tego nie nauczy.
Jasne, że wizja dziecka katowanego przez sfrustrowaną przedszkolankę jest
straszna - na szczęście mi się udało znaleźć przedszkole z miłymi, serdecznymi
ciociami, które potrafią dzieci zarówno przytulić, jak i... wychowywać.
Ustalanie granic i nauka podporządkowywania się też jest ważna. Nie wyobrażam
sobie, żeby córka miała mi dyktować, co mam ugotować na obiad i odmawiała
wszystkiego innego. Owszem, jeśli ma na coś ochotę, mogę to raz na jakiś czas
przyrządzić, ale poza tym je jak wszyscy inni (jedzenie to tylko jeden z wilu
możliwych przykładów). Wydaje mi się, że podporządkowywanie się (w rozsądnych
granicach!) nie jest przejawem konformizmu. Przez całe życie musimy się
troszkę naginać do innych, nie żyjemy przecież na bezludnej wyspie. Nie ma nic
złego w tym, że dziecko nauczy się ustępować, jeśli jednocześnie będzie umiało
wypowiedzieć własne zdanie i bronić go. A takich umiejętności może się nauczyc
tylko w grupie.
    • gklej Re: Dom czy przedszkole? 11.10.06, 09:36
      moja siostrzenica posłała pięcioletnie dziecko do przedszkola, dziewczynka jest
      zachwycona mowi,że nareszcie sie nie nudzę w domu.
    • limonkaonline co zrobić z nieposłusznym dzieckiem? 11.10.06, 10:27
      Mam córkę w wieku pięciu lat, poszła rok wcześniej do szkoły, dzięki pozytywnej
      opinii psychologa dziecięcego oraz uprzejmości dyrektora szkoły. Będzie
      powtarzała zerówkę jeszcze w przyszłym roku, istnieje taka mozliwość. Wcześniej
      pół roku temu uczęszczała do przedszkola, to był koszmar, ustawicznie chorowała,
      rozwinęły się jej zdolności plastyczne między dziećmi ale nie chodziła tam zbyt
      chętnie. Obecnie chodzi do szkoły chętniej, narazie jej organizm radzi sobie
      lepiej z infekcjami, ma wspaniałą wychowawczynie, w przedszkolu nie miała tyle
      szczęścia, szkoła naprawdę sprawia dobre wrażenie, niepokoi jedyni niechęć
      dziecka do jedzenia w szkole obiadków, ale to nie jest big problem w tej
      sytuacji. W domu dostawałam szału kiedy siedziałam 24 godziny na dobę z córką,
      jest mało posłuszna, robi potworny bałagan w całym domu, nudzi się, a ja zawsze
      mam coś do zrobienia i nie mogę ustawicznie poświęcać jej swojej uwagi, teraz
      przynajmniej odpoczywam kilka godzin psychicznie.
      • 1410_tenrok Przeczytaj swoj tekst dokładnie i bedziesz wiedzia 11.10.06, 10:50
        ła. To Ty sama jestes tu problemem i Twoje nastawienie do dziecka. Sprobuj je
        zmienic. Ot i wszystko!!!!
    • 1410_tenrok Przedszkole - to jest wielka wartosc!!! 11.10.06, 10:48
      Balismy sie przedszkola, poniewaz oglądalismy czesto przedszkole w naszej
      okolicy i nie moglismy zrozumiec, że w XXI wieku, dziecmi mogą sie zajmowac
      prymitywne gestapówy (nie przesadzam). Syn jest w przedszkolu od wrzesnia. Ma
      trzy lata i jest bardzo wrazliwym dzieckiem. Tam, gdzie chodzi - kobiety są
      wspaniałe. W czasie tygodnia adaptacyjnego chodziłem z nim kazdego dnia na 5
      godzin. Uważnie obserwowałem przedszkolanki. Wiem jedno - są fantastyczne i
      kochają dzieci, a ich reakcje są takie jak trzeba. Babcie i dzadkowie - też
      stanowią problem. Tak, jak wychowania przedszkolnego nie mozna ocenic
      jednoznacznie, tak i dziadków również. Tesciowie to mili ludzie, ale
      niebezpieczni dla przyszłosci dziecka, czasami. Nigdy sie nie da stwierdzic
      tego, jakie zdarzenie odegra najważniejszą rolę i odbije sie na przyszłosci
      małego człowieka. Moja tesciowa jest psychotycznym typem hipochondrycznym.
      Pełna jest strachu i, mówiąc prawde ja nie chce, aby projektowała swoj strach i
      swoje ciągłe obawy na mojego syna. Z kolei tesc, jest człowiekiem, ktory
      stracił zbyt wczesnie ojca i nie za bardzo wie, co to znaczy małe dziecko,
      pozwalając sobie na idotyczne żarty wobec wnuka, np. "mały głupek". Uważa, że
      nic sie nie stało i jest bardzo obrazony, gdyy zwraca mu sie uwagę....... Wole
      przedszkole, pod jednym wszak warunkiem - musi byc sprawdzone. A choroby
      przedszkolne - coż, to jest problem - tam panuje na, w zasadzie parmenentny
      efekt domina.
      W przedszkolu dzieci uczą sie wielu rzeczy, ktorych w domu nie są w stanie sie
      nauczyc. Takie jest moje doswiadczenie z tych pierwszych dwóch miesiecy.
    • framp Dom czy przedszkole? 11.10.06, 11:41
      Cóż, jak przeczytałam wypowiedź mamy tych dwóch chłopców to dopiero
      zaniepokoiłam się o te dzieci, taka matka może zrobić im więcej krzywdy niż
      najgorsza przedszkolanka! Jak można dopuścić aby dzieci rządziły domem i
      rodziną, nie były do niczego przymuszane, jadły to co chciały, robiły to co
      chciały i wogóle dyktowały warunki? Co to za matka która na to pozwala? Co
      wyrośnie z takich pociech, jak zderzą się z rzeczywistością, ze szkołą,
      kolegami, nauką? Przecież po takim domowym wychowaniu w szkole będą kompletnie
      nieprzystosowane, nie będą znały zachowań społecznych, będą sądziły że one nadal
      ustalają warunki i zarządają podporządkowania swoim kaprysom. I to dopiero
      będzie dramat. W wielu krajach edukacja przedszkolna jest obowiązkowa już od 3
      roku życia dziecka, bo udowodniono to już wielokrotnie że dzieci w grupie
      rozwijają się lepiej, szybciej, korzystniej. Nic nie zastąpi takiej społecznej
      edukacji jak kontakt z innymi dziećmi i ludźmi dorosłymi ale spoza rodziny. Dla
      rodziny dziecko jest z regułu najlepsze, najważniejsze i najcudowniejsze, nie
      dostrzega się jego wad, braków, nie koryguje negatywnych postaw. Tylko
      przebywanie w grupie rówieśniczej może to naprawić, dlatego jest to nieodzowne
      na pewnym etapie życia dziecka. Oczywiście, dziecko nie musi przebywać w
      przedszkolu cały dzień, jeżeli ktoś może się nim zająć w domu. Ale przynajmniej
      kilka godzin między innymi ludźmi niż rodzina zapewni mu zupełnie inne doznania
      i wrażenia niż najbardziej nawet kochająca babcia, która głównie rozpieści.
      Dlatego przedszkole jest ważne, nawet jeżeli dzieci łapią od siebie choroby.
      Zazwyczaj tylko na początku jest źle, potem dzieci się uodparniają, co też jest
      pewnym zyskiem. A dobrych przedszkoli jest coraz więcej.
    • olanda2 Autorka tekstu żyje chyba w próżni 11.10.06, 12:35
      Lekko mnie zirytował ten tekst. Krótko wyłuszczę, dlaczego autorkę posłałabym do
      jakiejś szkoły życia (a może ona nie żyje w Polsce, to by wiele wyjaśniło).
      1. Nie mogę sobie pozwolić, jak zdecydowana większość kobiet w tym kraju, na nie
      pracowanie i zostanie z dzieckiem w domu. Już sama decyzja o dziecku jest
      przejawem niezwykłej odwagi. A niby mam wyższe wykształcenie i zdaniem polityków
      PiS w ofertach pracy powinnam przebierać.
      2. Moja mama tez ciężko pracuje, bo politycy uznali, że kobiety nie powinny w
      życiu się obijać, tylko tyrać do 65 roku ż.
      3. Moja teściowa nie pracuje, ale jej w życiu nie zostawię dziecka! Bo dopiero
      tak będzie jadło, kiedy babcia chce, będzie się kisiło w domu, bo jest zimno,
      będzie utłuczoną świnką, bo babcia tak lubi kupować dziecku kolorowe słodycze.
      4. Nie twierdzę, że wszystkie przedszkola są oazą radości i szczęścia. Ale za
      przedszkola trzeba płacić, więc mozna też wybrzydzać i szukać tak długo, aż
      dziecko powie, że "tam jest fajnie".
      • gonia.ok Re: Autorka tekstu żyje chyba w próżni 11.10.06, 13:13
        po przeczytaniu waszych wpisow, zgadzam sie ze wszystkimi mamami, ktore optuja
        za przedszkolem.nie mieszkam w polsce,pracuje zawodowo i place za przedszkole
        strasznie duzo kaski - takie sa tutaj stawki.wiekszosc mam ktore znam woli
        zostac w domu z pociechami - ze wzgledu na koszty przedszkola a nie dlatego, ze
        uwazaja ze tak jest lepiej. my wybralismy druga opcje, poniewaz uwazam ze
        dzieci lepiej rozwijaja sie w kontakcie z rowiesnikami i pedagogami.znalazlam
        wspaniale przedszkole, gdzie moje dziecko jest szczesliwe i super sie rozwija.
        • mw1969 Szanowne Panie "siem mylom"... Bo niedługo 11.10.06, 23:43
          ... według wizji niemiłosiernie panujących PISdzielców i "nazich" LPR-owców
          wszystkie panie w wieku rozrodczym powinny "bendom" siedzić w domu i tamże
          trzymać swoje latorośle. A wypuszczać je będzie wolno tylko na rekolekcje,
          msze i inne kościółkowe czy bogo-ojczyźniane imprezki. No bo jak to tak? Żeby
          Matki-Polki uganiały się za karierązawodową?! Żeby "obce ludzie" w jakichś tam
          przedszkolach Wasze dzieci chowały? A kto wie, czego tam uczą?! Bóg, Honor i
          Ojczyzna, WC!!! Nie potrzeba więcej wykształciuchów! O, i cześć pieśni.
      • agnieszkaklon Re: Autorka tekstu żyje chyba w próżni 12.10.06, 08:41
        Masz świętą rację, zastanawia mnie na czyje polecenie i z jakiej potrzeby ta
        kobieta napisała ten tekst. Młode mamy z kilkuletnimi dziećmi mają rodziców i
        teściów 40-sto, 50-cio latków to kto ma z dzieckiem siedzieć w domu - pies.
        Co do przedszkola to skandal żeby nie było żadnych dodatków. Za miesiąc
        pażdziernik - bo płaci się z góry zapłaciłam 407,94zł. Moja Pensja to 835,00
        zł. netto. Czasami się zastanawiam kto w polsce powinien rodzić dzieci i gdzie
        ta ich nieistniejąca polityka prorodzinna.
    • wojtkowiak.d Re: Dom czy przedszkole? 11.10.06, 13:17
      Troche poraził (czy raczej ...przeraził) mnie główny artykuł/ Wychodzi na to, że
      w tym dziecko ROBI CO CHCE i kiedy chce, wchodzi na głowę i rządzi każdym!

      Ja własnie jestem mamą dwójki dzieci (teraz już II i IV klasa) ale i
      pracownikiem przedszkola i widzę to wszystko też z drugiej strony. Niektóre
      dzieci wychoopwywane przez babcie czy dziadków, gdy rodzice cały dzień pracują -
      nie umieją załozyc spodenek czy bluzki, nie mówiąc o butach czy kurtce (bo są
      całe ubierane), nie umieją trzymać łyżki czy widelca (bo są karmione), nie
      umieją trzymać kredki nei mówiąc o nozyczkach (bo te sa niebezpieczne).
      Przykładów można mnozyc tyisiąc. Zawsze na poczatku są spotkania integracyjne -
      wspólne zabawy z dziećmi i rodzicami w przedszkolu, by mogły poznac otoczenie, a
      odrobinę stałego rytmu dnia nikomu nie zaszkodziło. Teraz nie ma sztywnej
      rejonizacji, więc jesli komuś nie odpowiada kadra (z autopsji wiem, że rzadko to
      się zdarza a jednak częściej sa to ambicje rodziców i żąl o pretensje do ich
      "genialnego" dziecka) - można wybrać inną placówkę. Jednak nigdy w domu dziecko
      tak sięnie nauczy współpracy z innymi dziećmi, wierszyków i piosenek, zabaw
      ruchowych i zespołowych, dzielenia się z innymi dziećmi, samodzielności jak w
      przedszkolu. Ale w DOBRYM przedszkolu!
    • mahaj Dom czy przedszkole? 11.10.06, 14:34
      Na szczescie sa przedszkola, gdzie dziecko moze wybierac czym sie chce zajac,
      nie musi spac. Nie musi jesc tego co wszyscy - moze przyniesc jedzenie z domu i
      wtedy nie płaci sie za obiady. Jest traktowane z wielkim szacunkiem, a Panie i
      Panowie sa po to, zeby służyc pomocą w nauce i poznawaniu swiata. Pomieszczenia
      sa jasne, duze i sliczne. A w nich pelno pomocy edukacyjnych jakie trudno by
      bylo miec w domu. Jednoczesnie uczy sie bycia czescia grupy i tego, ze czasem
      trzeba sie dostosowac. Jesli dziecko jest juz gotowe, a rozstanie z mama, babcia
      nie jest tragedia - to takie przedszkole jest super. Ja znalazlam takie
      przedszkole Montessori, prywatne, ale cena rozsadna.
      • gwiezdna.matylda Re: Dom czy przedszkole? 11.10.06, 17:15
        Czy nie jest tak że jednak głównym kryterium wyboru przedszkola jest odległość
        od miejsca zamieszkania? Dowożenie dziecka kilka/kilkanaście kilometrów i
        wyrabianie się do pracy jest męczące dla obu stron. Także zazwyczaj decyduje się
        na to najbliżej. A tam może pracowac pani Krysia co to na widok płaczącej
        dziewczynki której umarł kotek, stwierdzi " Wielka mi strata"
        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,3675730.html?as=1&ias=2&startsz=x
        Mało takich? Wydaje mi się że jeśli jest taka możliwość to lepiej zaczekać z
        wysyłaniem do instytucji publicznych aż dziecko będzie miało wykształcone
        poczucie wartości i własne zdanie, żeby wiedziało że trzeba olać panią Krysię bo
        jest niewrażliwą, prymitywną *%#@! Bo takie szczęście jak miała Mahaj niestety
        nie jest regułą, z tego co słyszę.
        Pozdrawiam
    • angel80 Dom czy przedszkole? 11.10.06, 19:19
      z bólem serca oddawałam syna do żłobka, kiedy miał 2 miesiące. Nie mamy
      dziadków, więc nie było wyjścia. Teraz wiem, że postąpiłam właściwie. Bartuś ma
      3,5 latka, jest wesoły, otwarty, samodzielny i kontaktowy. Jestem dumna z jego
      prac plastycznych, kiedy śpiewa i mówi wierszyki. Ma duży zasób słów, nie jest
      nadętym jedynakiem, a my mozemy się spełniać zawodowo i dzięki temu cała
      rodzina jest szczęśliwa i zadowolona.
    • kassada Dom czy przedszkole? 11.10.06, 21:15
      To prawda, że w NIEKTÓRYCH przedszkolach dzieci wiele rzeczy muszą. Ale takie
      generalizowanie to przesada. Moje dzieci chodzą do przedszkola, w ktorym jest
      baaardzo indywidualne podejscie do kazdego dziecka. Uwielbiaja tam chodzić,
      poczatkowo byli do godz. 14, było im mało, więc przedłuzylismy do 17 i i tak
      jest awantura jak przychodzę po nich, bo tak świetnie się tam czują. smile
      Grunt to zdrowy rozsądek rodzica smile
    • fpitt Re: Dom czy przedszkole?xenias... 12.10.06, 01:22
      ...no, lejesz miod na moje uszy. Towarzystwo Jana Amosa K.... Z litery i nazwy
      ma w sobie idee - jedna z wielu- WYCHOWANIA DZIECKA - jako Podmiotu
      Spoleczenstwa - nie przedmiotu. Dobra rada dla Wszystkich Rodzicow- Wasze
      Dziecko Jest Genialne, Wszechogarniajace - ale czasem potrzebuje pomocy,
      przytulenia, czulosci (nioo, to moze nie jest J.A.Kamenski-ale w dopuszczalnych
      granicach). Do 3 roku zycia Mamuska ma wladze Absolutna (budowa charakteru(?),
      potem jest czas uspolecznienia np. przedszkole (czas budowania relacji
      spolecznych).Potem Szkola (budowanie wiedzy i odkrywanie zdolnosci (nawet tych
      -instrumentalnych)- no, i PROG. Dla chlopcow- inicjacja (przejscie do namiotu
      Ojca-Mezczyzny- tutaj (dla Ojcow R. Bly " Jan Zelazny") jak zostac MEZCZYZNA. A
      dla Kobiet - Biegnaca z wilkami(albo "Plec mozgu") co kto woli.
      Konkluzja jest taka. NIE Ma MOZLIWOSCI WYCHOWAC NORMALNEGO CZLOWIEKA ,
      FUNKCJONUJACEGO W OTACZAJACYM GO SPOLECZENSTWIE W SPOSOB " SPRAWNY" TZN. ABY
      WIEDZIAL CO MOZE , JAK MOZE I CZEGO NIE MUSI, BEZ PEWNYCH RELACJI Z TYM
      SPOLECZENSTWEM. Jednym slowem, kazdy kto chce uczestniczyc w zyciu spolecznym
      MUSI JE POZNAC W , przynajmniej, PODSTAWOWYM WYMIARZE. I musi sie poddac jego
      wymogom. A milosc matczyna temu nie sluzy,sluza temu relacje Spoleczne. To moze
      Brutalne, ale Prawdziwe. Na tym sie buduje Wiezi spoleczne. Ich brak powoduje
      alienacje, dezintegracje (niestety - negatywna -vide prof. Dabrowski)ale bez
      szansy na rozwoj.
      Nie, bez sensu moj wywod. Zadna Mamuska nie zrozumie Zadnego argumentu, ze jest
      TOKSYCZNA. Ze ZABIJA ZYCIE SPOLECZNE WLASNEGO DZIECKA. Przeciez ona nosila to
      dziecko przez 9 miesiecy! Ona je Lepiej zna!? Czyzby? Jej pepowina
      (psychiczna) jest Wieczna!? Oby nie!
    • gosc_nty Re: Dom czy przedszkole? 12.10.06, 09:32
      tak rownowaga jest potrzebna w wychowaniu dziecka


      jestem po rozwodzie, moja byla zaparla sie ze nigdy nie wysle dziecka do
      przedszkola bo sama nie chodzila i dobrze jej bylo,
      tyle, ze kazdy konflikt czy spor rozwiazywala krzykiem i histeria,

      kiedy zapisalem dziecko do przedszkola w sadzie zrobila mi wymowke ze dzialam na
      szkode dziecka

      wlos mi sie na glowie jerzy, gdy mysle jaka pustke sprawi ona i jej rodzina
      naszemu wspolnemu dziecku

      sam chodzilem do przedszkola i w pelni zgadam sie w autorka artykulu

      to jest szkola nauki w spoleczenstwie, a wychowanie tylko przez rodzicow, chocby
      z najwiekszym uczuciem nie daje takich rezultatow jak przyjazne oddzialywanie
      osoby obcej jakim jest wychowaczyni w przedszkolu, ktory moze np wylowic
      predyspozycje dziecka, jego problemy itp
    • marmia Re: Dom czy przedszkole? 13.10.06, 21:28
      a ja polecam uwadze artykuł:
      erodzina.com/index.php?id=27,1018,0,0,1,0
      i tak naprawdę ilu ludzi tyle opinii...
    • leeloo2002 Re: Dom czy przedszkole? 16.10.06, 23:09
      ja uwazam, ze przedszkole bardzo rozwija moja corke. No i zapewnia jej
      towarzystwo na co dzien, bo w bloku w ktorym mieszkamy nie ma dzieci.
Pełna wersja