rozpuszczanie niemowląt-rozważania

06.10.06, 21:16
przepraszam ,że zakładam osobny wątek zamiast podpiąć się pod terrorystę ale
potrzebuję rady.Mój prawie siedmiomiesięczny synek terrorystą nie jest- to
niewiarygodnie słodkie i uśmiechnięte dziecko- jest moim drugim synem, pewnie
ostatnim i dlatego rozpieszczam go na maksa.Przez ostatnie pół roku nie
opuszczałam go ani na chwilę, byłam na każde jego skinienie bo
uważam ,że "małe dzieci po to są aby kochać je", o dziwo mały nie stał się
przez to rozpieszczony- nie zmusza mnie do noszenia, jak na takiego malca to
dość długo potrafi zająć się sobą.Tak jakby czuł ,że nie musi się tej uwagi
domagać bo ją ma.Ale...mały nie jest śpiochem delikatnie mówiąc- potrzebuje
mało snu i tak było od początku.W dzień sypiał 3 razy po 15 minut, no chyba
że u mnie na kolanach to dłużej.A że uwielbiam niemowlaki zwłąszcza śpiące no
to włączałm sobie "ostry dyżur" no i niech kima na kolankach...Wieczorem
kąpiel , karmienie przy którym przysypiał i kładłam do łóżeczka ze smokiem.I
teraz kurde jest meksyk bo mały nie dość ,że budzi się 4 -5 razy na karmienie
to jeszcze łatwo się przy tym rozbudza i nie może zasnąć przez jakąś godzinę
( wczoraj przez trzy od 2 do 5).Będąc nawet zdecydowana rozpieszczać moje
dziecko i wiedząc ,że to nie szantaż tylko potrzeba bliskości i tak
fizycznie nie daję rady.Właśnie leżałam przez godzinę na łóżku obok jego
łóżeczka , słuchając jak zawodzi i się wierci i jest mi go tak strasznie żal
i serce mi się wyrywa,żeby to moje słodkie dziecko utulić a jednak chyba
muszę go nauczyć zasypiać samemu i to bez smoka (bo on go co 12 sekund gubi i
muszę mu go znowu wkładać), bo taki brak snu wykończy nas oboje. Poradźcie
coś bo czuje się bezradna.Acha ja wiem ,że on ząbkuje ale ewidentnie problem
leży w jego przyzwyczajeniu do zasypiania przy piersi albo w moich objęciach:-
(
    • asia06 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 06.10.06, 21:41
      Moja mała ma 16 miesięcy. W dalszym ciągu jada w nocy przez sen, czasami
      szybciej zasypiając na dobre, czasmi wolniej. Też bywało, że budziłą się w nocy
      i nie chciała dalej usnąć. Wstawałam wtedy razem z nią i się bawiłyśmy. Potem
      ona padała rano, a ja razem z nią szłam spać. Efekt był tego taki, że nie
      męczyłam się z nią w nocy i nie byłam niewyspana.
      • madame_edith Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 06.10.06, 21:49
        Mój syn ma też 16 m-cy i budzi się w nocy po kilka razy, bo ja go głupia
        nauczyłam zasypiać z "cyckiem w zębach". No i teraz mam za swoje, bo ja musze
        rano do praaaaaaacy. I nie pamiętam już treści słowa wyspana. A teraz go
        odstawiam i jest jeszcze gorzej, bo zamiast cycka kolyszę go na rękach kilka
        razy w nocy i przy tym już sie nie da spać jak przy karmieniu. Zastępuję jedno
        beznadziejne przyzwyczajenie następnym, obłęd. Ale on inaczej płacze,nie umiem
        go olać. Co to będzie?
    • mika_p Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 06.10.06, 21:44
      Sprzeczny ten tweoj post.
      Z jednej strony piszesz, że chcesz dziecko rozpieszczac i byc zawsze jak cie
      potrzebuje.
      Z drugiej strony w trudnym momencie, kiedy człowiek jest obolały i
      rozdrażniony, zostawiasz go samego i pozwalasz mu płakać godzinę.

      To się kupy nie trzyma.
    • galia29 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 07.10.06, 11:18
      Nie zostawiam go samego- byłam cały czas obok i mówiłam do niego.A próbuję go
      nauczyć zasypiać nie dlatego że mi się znudziło rozpieszczanie , choć fakt ,że
      jestem wykończona brakiem snu, tylko dlatego ,że zdałam sobie sprawe ,że swoim
      postępowaniem jakoś zrobiłam mu krzywdę.W tym sensie ,że przecież maluch też
      się męczy nie umiejąc zasnąć i nie wysypiając się w nocy.Na szczęście przez tą
      godzinę to nie był straszny płacz tylko takie marudzenie i kwękanie, bo płaczu
      pewnie bym nie zniosła.A mój post dotyczy tego,że maluchy trzeba rozpieszczać
      bo od tego są- tylko mądrzej niż ja to zrobiłam smile))
      • lisabette Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 07.10.06, 12:43
        Ja bym tego nie nazwała "rozpieszczaniem", to że mama jest na zawołanie
        niemowlęcia jest naturalne - bo po to niemowlę tą mamę ma smile). Nie jestem
        zwolenniczką tzw. "zimnego chowu". Każdy gest, uśmiech, przytulenie - bycie z
        dzieckiem będzie procentować w przyszłości.
        Moja córcia do 5,5 m-ca przesypiała nocki do 5 rano (od 19.30), teraz (ma
        prawie 6m i 2 tyg.)budzi się często nawet 2x w nocy i dla własnej wygody biorę
        ją do siebie do łóżka, czasem usypiam piersią, czasem daję smoczek. Jak uśniemy
        razem, to śpimy do rana, jak ona uśnie pierwsza, przekładam ją do łóżeczka.
    • kawakokosowa Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 07.10.06, 14:11
      Cześć Galia,
      jeżeli mogę spróbować Ci coś poradzić, skasuj łóżeczko i weź dziecko na stałe do Waszego łóżka.
      Zaspokoisz jego potrzebę bliskości i będziesz mogła karmić przez sen. Nasza córka od urodzenia śpi z
      nami i teraz już nawet nie pamiętam rano, ile razy ją karmiłam. Przesypiamy prawie od początku całą
      noc.
      Zgadzam się z Lisabette. Nie wypuszczam córki z rąk, wszędzie z nią chodzę. Dzięki temu w ciągu dnia
      śpi w każdej pozycji, lejąc się przez ręce. Wieczorem, kiedy marudzi, biorę ją na ręce lub przywiązuję
      do siebie chustą i idę na spacer, 5-10 min. i dziecko jest już w krainie snów.
      Kiedy dziecko płacze koniecznie miej je na rękach, nie odkładaj do łóżka. Nawet jeżeli jest chore i tak
      nie przestanie płakać, ale będzie przy Tobie, gdzie czuje się dużo lepiej niż w łóżeczku.
      Przywiązanie do zasypiania przy Tobie, jak piszesz, to nie problem, to normalna potrzeba Twojego
      malucha. Bądź cierpliwie dla niego, wymagrodzi Ci to swoją siłą i samodzielnością w przyszłości smile
      • sineira Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 21:30
        Kawa, a że tak niedyskretnie spytam - co na to mąż? I jak długo masz zamiar
        trzymać dziecko w małżeńskim łóżku? I jak się go potem z tego łóżka pozbyć???

        Nie krytykuję, po prostu pytam. Dla mnie to sytuacja nie do pomyślenia, ale
        jeśli Tobie odpowiada, to wyłącznie Twoja sprawasmile
    • jdylag75 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 07.10.06, 19:07
      Naucz samodzielnego zasypiania we własnym łózeczku, na forum jest mnóstwo
      instrukcji. Jak już będzie umiał to w nocy, jeśli się przebudzi nie wyciągaj z
      łóżeczka, nie mów do niego, jak sie przebudzi poczekaj, moze samo zaśnie, a jak
      nie daj kilka łyków wody czy nakarm. Mój synek zasypia tak od 3 miesiąca i nie
      wygląda na niedopieszczonego, lubi łóżeczko, uśmiecha się jak go do niego kładę.
      Pamiętam, ze koło 6-7 miesiąca mój synek szczególnie często popłakiwał w nocy,
      kiedy konsultowałam to z dzieciatymi znajomymi, mówili, ze u nich tez tak było.

      Uważam, ze każdy, nawet małe dziecko, ma prawo spać w swoim łóżku, na wygodnym
      materacu, przykryty jak lubi, w pozycji leżącej, a nie w warunkach polowych na
      kolanach, z czymkolwiek w buzi, noszone czy potrząsane.
      • lisabette do jdylag75 07.10.06, 20:27
        jdylag75 napisała:
        > Uważam, ze każdy, nawet małe dziecko, ma prawo spać w swoim łóżku, na wygodnym
        > materacu, przykryty jak lubi, w pozycji leżącej, a nie w warunkach polowych na
        > kolanach, z czymkolwiek w buzi, noszone czy potrząsane.

        O czym Ty piszesz ???? Czy ktoś tu pisał o potrząsaniu czy o warunkach
        polowych ???? Zabrzmiało, jakby ktoś maltretował swoje dziecko, bo je nosi i
        przytula...
        • jdylag75 Próbowałaś kiedyś spać w chuście? 07.10.06, 20:52
          Może mam zbyt bują wyobraźnię.
          Pisałam ogólnie - widziałam osobbę bujającą w gondoli swoje dziecko, które
          latało od burty do burty.
    • galia29 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 07.10.06, 21:41
      Dzięki za wszystkie rady , choć są tak skrajne ,że niewiele mi rozjaśniłysmile)
      Starszego synka od początku kładłam do łóżeczka (tak jak teraz łóżeczko jest
      przysunięte do mojego łóżka a jedna barierka zdjęta- więc mały śpi w swoim
      łóżeczku a jednocześnie bliziutko- jednak robi się już mobilny i będę musiała
      go odgrodzić) i nauczył się od początku sam spać, miał jakieś 9 miesięcy jak
      zaczął sam sobie brać butelkę z piciem i nigdy już do niego nie wstawałam.Jak
      miał rok przenieśliśmy go do jego pokoju i kiedy była pora spać kladłam do
      łóżeczka , całowałam na dobranoc i wychodziłam- a on sobie najzwyczajniej w
      świecie sam zasypiał i tak jest do dziś (ma 4 lata).A tego małego trutnia
      przyzwyczaiłam do zasypiania na kolankach i chcę to zmienić bo on potem w nocy
      nie umie zasnąć.Uśpienie go wieczorem według mojej wcześniejszej metody to pięć
      minut, zero problemu- ale sama już widzę ,że to nie jest dobra metoda bo mały
      choć próbuje to nie umie sam zasnąć i to go złości.Otuchy dodaje mi to ,że
      wczoraj obudził się tylko (?!) 4 razy - jadł po czym sam zasypiał- nie mieliśmy
      żadnej dłuższej przerwy (poprzednia noc- 3 godzinna przerwa), dziś zasnął w
      dzień w łóżeczku sam bez smoka w pięć minut (wprawdzie na 15 minut a przy
      drugiej drzemce się złamałam i zasnęliśmy na kanapie przytuleni to spał
      godzinę), a wieczorem marudzenie trwało "już tylko" 20 minut i śpi już 2
      godziny a zawsze budzi się pierwszy raz dokładnie po 40 minutach.Nie jestem
      sadystką ,żal mi go strasznie ale wydaje mi się ,że dobrze robię dla nas
      obojga, przecież on też potrzebuje porządnego snu.A ja nie mam możliwości
      odespania w dzień bo mam jeszcze starsze dziecko a to małe rzadko i krótko
      sypia w dzień.Pozdrawiam
    • kanaviosta Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 10:41
      jeżeli chcesz uczyć go samodzielnie zasypiać to nie rób tego, gdy widzisz, ze dokuczaja mu ząbki, jest marudny, ma zły dzień. najlepiej zaczynać, gdy oboje macie dobry nastrój, Ty jesteś spokojna i w miarę wypoczęta, a Twój Maluch miał wesoły i udany dzień. wtedy gdy marudzi i jest niespokojny na pewno bardzo potrzebuje Twojej bliskości.
      • oda100 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 13:06
        mam dzis zly humor. Rozpieszczam synka od 15 miesiecy. Do kibla nie moge w nocy
        wyjsc, bo maly czuje sie samotny. W samochodzie po 5 minutach jest krzyk, bo
        siedzenie jest nudne. Nie moge zrobic 5 minutowych zakupow, bo synek wychodzi z
        wozka sklepowego i wybiega ze sklepu. Przywiazanie pasami w wozku jest trauma.
        Paranoicznie, jak przyjda zajomi, nie moge zrobic im herbaty, bo maly chce aby
        uwaga byla skupiona na nim i pcha mi sie na kolana i do piersi.
        Wiecie co, zaczynam wierzyc w to, ze powinnam synka od poczatku konsekwentnie
        uczyc, jak spac, jak siedziec w wozku, w foteliku i dac matce troche spokoju.
        Wiazaloby sie to na pewno z atakami placzu, protestami dziecka.
        Ciesze sie, ze moj syn jest tak wszedobylski i ma zdrowe odruchy, ale ja mam
        powoli dosc i chyba wezme sie za niegosmile
        • ifa11 Jak przespac cala noc.....? 08.10.06, 14:08
          Galia,polecam rozdzial IV "Sen to nie powod do placzu"
          moze akurat pomoze ci przeczytanie tego jak wielu innym pomoglo.

          www.torun.mm.pl/~wakietka/jnth.pdf
          wszystkiego dobrego,widac ze jestes kochana mamusia,nic sobie nie zarzucaj
          tylko rozsadnie teraz przyjmi jakis tryb postepowania
          powodzenia
          • ifa11 Re: Jak przespac cala noc.....? 08.10.06, 14:16
            oj przepraszam to znaczy roz VI.
        • sineira Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 21:22
          > Wiecie co, zaczynam wierzyc w to, ze powinnam synka od poczatku konsekwentnie
          > uczyc, jak spac, jak siedziec w wozku, w foteliku i dac matce troche spokoju.
          > Wiazaloby sie to na pewno z atakami placzu, protestami dziecka.
          Odo, gdybyś uczyła od początku, nie byłoby żadnych ataków. Mój syn od poczatku
          spał w swoim łóżeczku, zasypiał sam, bez żadnego noszenia na rękach czy
          bujania, po karmieniu był całowany i odkładany i nigdy, nigdy nie było ataków i
          protestów. Odstawienie od piersi przebiegło bezboleśnie, w nocy wstaję raz czy
          dwa podać smoczek i przytulankę. Oboje jesteśmy wyspani. Moim zdaniem ani za
          zimny, ani za ciepły "chów" nie jest dobry. Nie idzie o to, by "poświęcić się",
          ale o to, by kochac mądrze.
        • ana2122 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 10.10.06, 16:49
          Witaj Oda100.Wyznam Ci,że twój list jako jedyny najbardziej mnie zaciekawił.A
          dlaczego??Już Ci mówię-piszę...Otóż,jestem mamą 20-sto miesięcznej Zuzi i mam
          takie same problemy z Nią,jak Ty ze swoim dzieckiem.Doskonale Cię rozumiem i
          wiedz,że jestem z Tobą w tych trudnych chwilach.Ja także nie wiem co to jest
          pójsc do łazienki bez dziecka,a o wyjsciu samej na dłużej to już nawet nie
          wspomnę.Wczoraj to np.chciało mi się po prostu płakac.Wracałam z małą autobusem
          do domu i tą jazde żle wspominam.Zuzia w czasie jazdy chciała chodzic,gdy jej
          zabroniłam to zaczął się sajgon.Zaczeła się mi wyrywac,bic mnie czym się
          dało,wyginała się,kaszlała.Nawet obcy ludzie podchodzili,by mi pomóc,ale było
          jeszcze gorzej.Po chyba 30 min.uspokoiła się i jakos dojechałysmy(na
          szczęscie).Gdy jestem z Nią w sklepie,to również potrafi mi wejsc na
          głowę.Ostatnio byłysmy w Centrum Handlowym i musiałam zapłacic 50 zł.za zbite
          przez małą naczynie.Kocham moje dziecko najmocniej na swiecie,ale czasem mam jej
          dosc.Od kiedy mała jest na swiecie nigdzie nie byłam sama.Nawet w domu nic nie
          mogę zrobic,bo mój skarbik ciągle chce,bym Ją nosiła i wszedzie z Nią
          chodziła.Wiem,że to częsciowo moja wina że muszę Ją tak cały czas nosić,ale czy
          to moja wina,że Ją tak kocham???Sama widzisz,że nie jestes jedyną
          matką-rodzicem,który ma takie problemy,więc trzymaj się i nie daj
          sięsmile.Pozdrawiam gorąco i życzę spokojnego zakończenia dnia i
          spokojnej,przespanej nocy.Ania
    • galia29 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 19:51
      Ifa , wielkie dzięki, poczytam sobiesmile)))))
    • kawakokosowa do Ody100 08.10.06, 20:00
      No tak... Twoje dziecko to już duży człowiek smile
      Ponieważ pisałam tu o noszeniu niemowlaka caly czas przy sobie i spania z nim, chcę dodać, że dla
      mnie ważna jest różnica między: Ty jesteś z dzieckiem a dziecko jest z Tobą.
      Niby to samo, ale w pierwszym wypadku dziecko jest w centrum i trzeba go "zabawiać", w drugim nie
      jest
    • sineira Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 21:28
      Galia, spróbuj dawać na noc kaszkę. Mały będzie bardziej najedzony, na dłużej
      mu starczy. Poza tym najwyższy czas skasować nocne karmienia - Ty się
      wykańczasz, dziecko się nie wysypia, narasta w Tobie zmęczenie i złość, a to
      nic dobrego. Spróbuj "oszukać" małego, podając wodę lub konsekwentnie wtykając
      smoczek i każdej nocy stopniowo wydłużając przerwy pomiędzy karmieniami. To
      naprawdę nie jest żaden sadyzm ani wyrodność - i Ty będziesz wyspana, i
      dziecko!
      U mnie odzwyczajanie od nocnego jedzenia zajęło trochę ponad tydzień. Teraz
      daję kaszkę o 20-tej i kładę Mrówka spać. Następny posiłek jest między 7 a 8, w
      zależności od tego, o której syn "włączy alarm".
      Życzę powodzenia!
      • denay Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 21:40
        o to to to
        Kaszka cuda czynić potrafi smile))

        a poza tym - któraś napisała, że grunt to mądrze kochać i mądrze wychowywać
        maluch w tym wieku zaczyna już coś kumać (chociaż głupiutkie jeszcze jest)
        i nie za specjalnie rozumie dlaczego mama usypiała cały czas w taki a nie inny
        sposób, brała do łóżka, nosiła, huśtała etc. a teraz wrzuca do łóżka i każe spać
        samemu.
        Moja pociecha ma prawie 11m-cy
        i od jakiegoś czasu ma swój pokój
        wkładana do łóżeczka podnosi alarm i wyje bez opamiętania
        mąż, czuły na łzy dziecięcia, brał ją do nas do łózka
        po takiej nocy wszyscy wyglądaliśmy jak widma, bo rozkoszne maleństwo
        "łazi" przez sen i przydusza starych tudzież wkłada im stópki pod żebra
        efekty zaczęło przynosić
        siedzenie przy łózeczku z małą, śpiewanie jej
        opowiadanie bajek
        a w nocy woda/zatkanie smokiem i utulenie bez wyjmowania z łóżeczka
        Ciężkie to jest
        szlag człowieka trafia zwłaszcza jak musi uspokajać rozwrzeszczanego bachora
        o 4 nad ranem.
        ale efekty przynosi.
        Czego i ja Tobie życzę Galio smile
        • moreno500 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 21:56
          e, u nas kaszka nic nie daje, a że mała ma raczej na bakier z wagą, to jeszcze
          nie chcę jej oszukiwac wodą i karmię w nocy co dwie godziny brr.....a ma już 7
          miesięcy
    • kasior6 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 22:06
      dziewczyny

      moja corka tez ak zasypiala ale od momentu kiedy stala sie mobilna to
      zostawienie jej w lozku wiaze sie z tym ze ciagle wstaje i stoi tak. a poniewaz
      jeszcze nie umie dobrzez to boje sie ze zrobi sobie krywde i upadnie .... c z
      tm robic ... nie chce mi sie czekac az sama zasnie?
    • galia29 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 22:34
      Cha cha kaszka- nie doceniacie mojego silosa , wprowadziłam kaszkę i owszem
      wcina aż miło ale przez to nie stał się ani odrobinę mniej głodny smile)
      Zapychanie smoczkiem też nie było rozwiązaniem bo on ten smoczek non stop gubił
      ( podawałam mu go jakieś kilkadziesiąt razy) a wody ani herbatki nie
      chce.Odstawiłam smoka i kładę do łóżeczka- zmęczonego ale przytomnego.Dziś w
      ciągu dnia spał 27 ! minut więc wieczorem był tak padnięty ,że nawet nie
      protestował , zwinął się w kłębek i usnął.Robimy postępy- wczoraj 4 pobudki ale
      tylko trzy karmienia- udało mi się go raz przetrzymać i nawet obyło się bez
      płaczu tyle ,że przewracał się z boku na bok z 15 minut.I tak w trzy dni
      pozbyłam się smoczka- ale on chyba nie był jego specjalnym fanem.Zobaczymy jak
      dzisiejsza noc...tyle tylko,że ja mam niestety już zaburzenia snu- o ironio -
      cierpię na bezsenność!!Pozdrawiam , zwłaszcza towarzyszki w bezsennoścismile)
      • zuzieczka33 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 08.10.06, 23:25
        co do rozważań to bardzo ciekawy post,
        często czuję się wyrodna ponieważ nie noszę dziecka non stop na rękach od
        chwili narodzin, owszem kocham ponad życie, ale w ciągu dnia przez 2 mce od
        narodzin byłam sama, mąż w robocie od rana do nocy, a mama miała wypadek
        jeszcze jak byłam w szpitalu po porodzie i przebywała na leczeniu w innym
        mieście. Wkładałam więc Małą do wózka i rozmawiałam z Nią non stop, opowiadając
        Jej co robię, zasypiała sama ponieważ bałam się że w nocy możemy Ją przydusić
        niechcący i od początku tuliłam i wkładałam do łóżeczka i na każde chrząknięcie
        zrywałam się, ale spała sama. Zdarzało się że po całaym dniu krzątaniny i
        nietrzymania Jej na rękach, gdy już późnym wieczorem padałam na twarz, płakałam
        w duszy że trzymałam Ją tylko tyle na rękach co podczas karmienia i
        przewijania... wobec tego brałam Ją już w nocy śpiącą z łóżeczka i tuliłam
        tuliłam, by choć tyle Ją potrzymać. Wciąż jednak piekące uczucie że jestem
        wyrodna paliło moje serce, teraz zdaję sobie z tego sprawę i staram się w ciągu
        dnia rzucać niekończące się sprawunki i tak sobie organizować czas by móc tulić
        Ją jaknajczęściej.
        Ostatnio wyczytałam o lęku 8 mca wśród niemowląt,zdarza się to ponoć często że
        właśnie wtedy dzieciaczki bardziej płaczą i płaczem reagują gdy je zostawiamy,
        bo ponoć im się zdaje że odchodzimy od nich na zawsze. Wtedy należy wrócić do
        niego i dać odczuć maleństwu że się go nie zostawia i że się jest przy nim. I
        jeszcze jedno: tuleniem nie rozpieszcza się dzieciątka tylko przyzwoleniem na
        złe zachowanie...
        pozwolę sobie jeszcze na takie dywagacje: skąd się to wszystko bierze? To że
        non stop dziecko trzyma się na rękach od urodzenia, może dlatego że to my
        chcemy zaspokoić własne potrzeby poczucia zaspokojenia bliskości?...
        Owszem nie udało mi się dać Galii żadnej recepty, tylko też tak się
        zastanawiam...
        Pozdrawiam serdecznie!
    • ulana76 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 09.10.06, 16:20
      ja nie wiem czy to podpada pod kategorię rozpuszczania... ani terroryzmu też
      raczej nie. W takiej książce jednej co ją czytałam było, żeby dziecko po prostu
      zostawiać w łózeczku i już. Ale ja też serca nie miałam i kończyło się na spaniu
      razem w łóżku przy piersi sad dopiero po odstawieniu od piersi całkowicie się
      polepszyło. Ale najlepiej u nas jest jak ojciec usypia - wtedy jest spokój, więc
      może rzeczywiście dziecko czuje, że można od matki więcej wymagać?
      • galia29 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 09.10.06, 20:11
        Usypianie przestało stanowić u nas problem, dziś czwarty dzień nauki a mały w 5
        minut zasnął w ciągu dnia w swoim łóżeczku , bez smoczka (i spał ponad
        godzinę!!), a wieczorem był tak padnięty ,że po prostu odwrócił się na drugi
        boczek i zasnął (30 sekund), w nocy wciąż budzi się po kilka razy ale zaraz po
        karmieniu usypia, a jeśli nie minęły 3 godziny od ostatniego karmienia to go
        nie karmię tylko mówię "ciiiiii" leżąc w łóżku obok i nie dotykając go i to
        działa-usypia choć chwilę to trwa. Teraz wyjeżdżamy na kilka dni i boje się ,że
        w obcym łóżku cała nauka może wziąć w łeb.
        • zuzieczka33 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 09.10.06, 21:57
          wszystko będzie dobrze, gratuluję sukcesów!
    • magdas40 Re: rozpuszczanie niemowląt-rozważania 09.10.06, 22:12
      u mnie to samo...tylko,ze moja mała skończywszy 7 miesięcy postanowiła sama
      odzwyczaic sie od smoka i w tej chwili smoka (niestety)nie weźmie juz do
      buźki,konsekwencja tego jest,że dziecko,które pięknie usypiało prze 7
      miesięcy,teraz meczy się 2 godziny żeby zasnąc ... a ja razem z nią,nie pomagda
      bujanie,noszenie...no nic kompletnie...ja juz załamana jestem i nie wiem czy
      sie do pediatry nie wybrać...
      • kawakokosowa do Zuzieczka 10.10.06, 14:01
        >>pozwolę sobie jeszcze na takie dywagacje: skąd się to wszystko bierze? To że
        non stop dziecko trzyma się na rękach od urodzenia, może dlatego że to my
        chcemy zaspokoić własne potrzeby poczucia zaspokojenia bliskości?...

        Myślę, że to się bierze stąd, że kiedy dziecko płacze i bierze się je na ręce to się uspokaja.

        Pewnie część matek przy okazji zaspokaja też swoją potrzebę bliskości i nie ma w tym nic złego, jeżeli
        potem te matki
        • zuzieczka33 Re: do Zuzieczka 10.10.06, 14:44
          z pewnością w Twych słowach jest dużo racji, ja już czuję się wyrodna i próbuję
          to konsekwentnie zmieniać poprzez lepszą organizację dnia i pamiętaniu o tym że
          dlatego jestem na wolnym bo mam malutkie dzieciątko a nie dlatego by
          pozałatwaić różne sprawy typu remont w domu, zrobienie pomnika na cmentarzu
          wujkowi i praca społeczna której całkowicie był oddany mój wspaniały ojciec,
          którego nagle zabrakło.. zresztą często mam tendencję do zatracania siebie, a
          że dzieciątko maleńkie no i nie kłopotliwe i niemarudne nie wymagające by non
          stop trzymać je na rękach to próbuję to wszystko a może nawet i więcej
          połączyć , ale tak jak we wszystkim należy znaleźć umiar i w załatwainiu spraw
          i w trzymaniu maleństwa na rękach, a nie zdarzyło mi się odłożyć maleństwo by
          mieć czas dla siebie, z tym to już jest całkiem kiepsko. Pracuję jednak nad tym
          by to zmienić, bo wolne w niepokojąco szybkim tempie mija...
          • piedor A jak postepowac z noworodkiem? Tez rozpieszczam? 10.10.06, 16:39
            moja cora ma 21 dni. Jak wrocilysmy ze szpitala to usypiala przy piersi i
            kladlam ja jej dolozeczka i tak spala 2-3 godz. Kilka dni temu miala silne bole
            brzucha, zwijala sie plakala wiec ja wzielam do siebie (spie u niej w pokoju,
            maz sam w sypialni)i tak usnela a ja zobaczylam ze znacznie lepiej spie bo daje
            cycusia i drzemie a nie czekam az usnie gleboko aby ja przeniesc. Moj maz uwaza
            ze juz ja rozpieszczam, ale sam jak tylko zaplacze to ja przytula. Kolezanki
            tez mowia ze bede miala problem ale wszystkie roily tak samo.Ja uwazam ze tak
            male dziecko potrzebuje bliskosci a takze usmiechnetej mamy a nie zdesperowanej
            kobiety. Sama zauwazylam ze jak sie nie wyspalam to chodzilam wsciekla i
            zlosciclam sie na corke choc niczemu nie byla winna. Dopiero jak wypoczelam
            zupelnie inczej reaguje na jej placz. Teraz tez usnela przy piersi i zanioslam
            ja do jej lozeczka. sadze ze mam 2 godz,, moze sie troche zdrzemne.
            • asia06 Re: A jak postepowac z noworodkiem? Tez rozpieszc 10.10.06, 20:35
              Mała ma 16 miesięcy. W dalszym ciągu je w nocy i dlatego wciąż z nią śpię, ale
              z włąsnej wygody, a nie z powodu jej potrzeb. Ona potrzebuje mnie tylko do
              uśnięcia i potem ze dwa razy do jedzonka, a tak sypia sama (zwykle śpi sama do
              pierwszej pobudki, a i potem też, jak mam coś w nocy w domu do zrobienia -
              czyli jest jej obojętne, czy śpię obok czy nie). A sypiam z małą, żeby się
              wyspać, bo nie trzeba wstawać i się rozbudzać. Poza tym przykryję, jak trzeba
              albo odkryję i to wszystko robię prawie przez sen.
              Mała je teraz coraz rzadziej. Zdarzało się, że jadała nawet co 2 godziny, a
              nigdy nie byłąm niewyspana.
              • olgaz2 Re: do jadylag 10.10.06, 21:13
                zgadzam sie z toba w 100%.moj synek spi sam we wlasnym lozeczku od poczatku i z
                checia tam zasypia a rano (ma 8 miesiecy i nie je w nocy przesypia cala )
                budzi sie z usmiechnieta buzka wypoczety i wesolutki, czasami jak marudzi
                wieczorem to ide do niego daje mu buzi glaszcze po glowce czasami dam mu sie
                napic teraz jak zabkuje smaruje mu dziaselka zelem, jak widze ze cierpi podaje
                mu np nurofen dla niemowlakow, przykrywam kolderka i wychodze i nigdy mi sie
                nie zdarzylo zebym ta czynnosc musiala powtarzac wiecej niz trzy razy smile) maly
                tak jest przyzwyczajony do spania w swoim lozeczku ,na swojej podusi ze nigdzie
                indziej nie usnie nawet na spacerze w wozku. Do rozpieszczania natomiast jest
                dzien wtedy nie odstepuje go na krok , bawimy sie razem ,przytulam go, nosze
                caluje,a wieczorem po kapieli staram sie wyciszyc nie zabawiac malego zadbac o
                spokojna atmosfere w domu i klade malutkiego do lozeczka ,spi jak susel do
                rana smile))
Pełna wersja