Wymiękłam, słowo honoru.

09.10.06, 15:07
Będąc u koleżanki usłyszałam jej rozmowę z synem (jest z ojcem u babci).
Synek chwalił się że sam zjadł zupę (babcia nie karmiła!). W sumie fajnie,
tylko szok dopadł mnie, jak sobie uświadomiłam, że dzieciak ma 5,5 roku.
Czy ja mam jakieś szalone poglądy, czy to naprawdę raczej późno na takie
osiągnięcia?
    • sweet.joan Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:10
      Też mi się wydaje, że trochę późno.
    • no-surprises Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:12
      Dziecko zdrowe, mniemam?
      A rodzice?
    • anetina Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:21
      rodzice trochę przeginają

      Mały jest praktycznie jedynym dzieckiem w grupie przedszkolnej, który sam (!!!)
      zjada cały obiad
      oczywiście bez brudzenia się
    • agatka_s Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:22
      to ja przebije...

      pewna osmiolatka (2-ga klasa) na przyjeciu rodzinnym zazadala (tak, tak
      zazadala) aby babcia ja karmila bo inaczej nie bedzie jesc.

      I najgorsze !: Babcia karmila !!! (ja myslalam ze mnie cos trafi, ale poprostu
      wyszlam)
    • bri Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:30
      To jest pikuś. Niektóre mamusie najchętniej karmiłyby w ten sposób swoich
      trzydziestokilkuletnich synków wink
    • aluc Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 15:53
      właśnie jest u nas babcia
      zajmuję się głównie dawaniem po łapach, jak chce mi karmić dzieci smile) w tym
      faceta 4,5 i faceta 1,9, bo zwłaszcza starszy z ochotą by się poddał

      ale tak w ogóle to złota kobieta jest, ino nadopiekuńcza
    • lola211 Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 16:26
      Sa dzieci, ktore w ten sposob terroryzuja opiekunow- jesc jak najbardziej
      oczywiscie potrafia, ale beda sleczaly godzine nad talerzem, chyba ze
      mama/babcia nakarmi.Trzeba po prostu nie ulegac i zniesc , ze dziecko bedzie
      glodne,ale niektorzy tak nie potrafia..
      • judytak Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 21:16
        lola211 napisała:

        > Sa dzieci, ktore w ten sposob terroryzuja opiekunow

        pewnie są, tego nie wiem
        ale wiem, że są babcie, które lubią karmić takich ciut na to za dużych wnuków,
        zwłaszcza, jeśli młodszych chwilowo nie mają

        i póki to jest rzezcz okazjonalna, to niech sobie będzie
        (zakładając, oczywiście, że dziecko zdrowe, więc nie zapomina, jak się je,
        jeśli babcia przez tydzień go pokarmi)

        pozdrawiam
        Judyta
    • 0golone_jajka Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 17:23
      Mój czterolatek w przedszkolu je sam, ale w domu często żąda karmienia. Mama i babcie ulegają, ja nie - najwyżej pójdzie spać głodny - olewka.
      Za to dwulatek zajada chętnie sam.
    • vharia Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 19:06
      lepiej późno niż wcalewink

      Swego czasu byłam w szoku, jak dziewczynka 12-letnia (aktualnie juz w mojej
      rodziniewink) domagała sie, zeby jej ukrojono chleba
      LOL
      • dorotakatarzyna Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 20:31
        A co w tym dziwnego wink Ja znam takie 25-latki, co nie umieją chleba ukroić.
        Dobrze że teraz można kupić krojony smile
        A tak poważnie, to własnego syna karmiłam zupkami ponad 5 lat, bo oferma z niego
        straszliwa była. Teraz ma 10, i nadal je jak prosiaczek, ale za to szybko.
        Panienkę 9-letnią zdarza mi się nakarmić rano, bo by do szkoły nie zdążyła. Albo
        by poszła bez śniadania. A że waży raptem 22 kilo, to wolę ją jednak nakarmić
        niż puścić na głodniaka.
        • hankam Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 21:29
          Ja czasami nie wytrzymywalam, jak moja corka zjadala dwie lyzki zupy i tracila
          zainteresowanie. Bo wolala isc porysowac. Wtedy czasami dokarmialam, zeby nie
          musiec za pol godziny serwowac ponownie obiadu.
          Troche zwalam wine na babcie, ktora potrafila za nia z widelcem biegac po domu,
          ale tak naprawde, to dla mojej corki jedzenie okresowo moglo w zasadzie nie
          istniec. Teraz ma 8 lat i na szczescie etap karmienia mamy juz za soba. Ale
          zgadzam sie z przedmowczynia - sa dzieci, sa sytuacje, kiedy lepiej nakarmic.
          Moja corka gdy byla glodna dostawala ataku szalu i lepiej bylo czasem wziac
          widelec do reki, zeby tego umiknac.
        • vharia Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 22:26
          a ja "karmię" 9-latkę metodą sterowania głosem
          smile))
          • hankam Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 22:29
            Typu "teraz marchewka" i 'jeszcze jedna lyzka'? Tez znam, ale w ten sposob
            wyksztalcilam corke na wytrawna negocjatorke.
            • vharia Re: Wymiękłam, słowo honoru. 09.10.06, 22:32
              Obawiam się, ze jednak mniej subtelnie
              "jeeeedz, kobieto, bo ci przy tym talerzu życie minie"
              albo
              "za 5 minut w TV zaczyna się coś_tam"
              smile
        • fugitive Re: Wymiękłam, słowo honoru. 10.10.06, 09:24
          a nie widzisz ziązku między faktem że karmiłaś go ponad 5 lat a teraz mając 10
          lat je jak prosiaczek?
    • patrycja0 Bez przesady ... 09.10.06, 22:34
      Przyznam że trochę śmieszą mnie wypowiedzi, typu że JA NIGDY nie robię tej
      strasznej rzeczy (karmienie dużego dziecka).
      Pewnie, że taki czterolatek powinien dawno sam wsuwać obiadki, ale bez
      przesady, żeby nie mogło się czasem zdarzyć małe karmionko.
      Pamiętam że moja mama karmiła mnie (czasami) jeszcze jak już byłam naprawdę
      duża, a to dlatego, że cieszyła się kiedy jadłam (byłam chuderlawa), a ja znowu
      cieszyłam się że jestem obsługiwana. Mniej więcej coś jak masowanie plecków
      przed spaniem, albo noszonko na rękach. Taki mały zbytek.
      Moje dziecko (4,5 l.) wcina samo, ale gdy raz na jakiś czas zajęczy
      zmęczone "mamo pokarm..." to przeważnie nie odmawiam.
      • vharia Re: Bez przesady ... 09.10.06, 22:40
        Myślę, ze chodzi o wydźwiek wypowiedzi dzieciaka:
        jeśli z wielką dumą oświadcza, ze tym razem go nie karmino, to musi to być
        wyjątkowe wydarzenie. A to już nie jest małe odstępstwo od przyzwoitych reguł,
        tylko głupia reguła właśniesmile
        • kropkacom Re: Bez przesady ... 09.10.06, 23:04
          Moje bliźniaki mają 3,5 roku. Czasami potrafią pięknie same zjeść a czasami nie.
          Nie ma reguły. Ale jeśli widzę że się bawią jedzeniem, zamiast jeść, to wolę je
          sama nakarmić, niż pozwolić im potem zaglądać do lodówki czy szukać słodyczy.
          Poza tym to błędne koło - gdy są głodne, to zaczynają miewać "humory", są
          rozdrażnione i samodzielne jedzenie nie wchodzi w rachubę.
          I w życiu bym nie dopuściła, żeby dzieciaki poszły spać głodne. Śniadanie
          jeszcze mogłabym im odpuścić, w najgorszym przypadku zjedzą za godzinę czy dwie.
          Ale w ciągu nocy mają się wyspać, a nie budzić się (i mnie smile) z rykiem że są
          głodne.
    • nisar Ale Kochane Moje. 10.10.06, 07:20
      Jak słusznie napisała któraś z Was, to ewidentnie było Wydarzenie. Stąd wnoszę
      (słusznie raczej) że zdarzyło się pierwszy raz.
      Jasne, każda z nas czasami nakarmi duże dziecko - chore w łóżku, marudzące nad
      śniadaniem kiedy trzeba szybko wyjść, czy po to, żeby trochę porozpieszczać (ja-
      Ela w wannie tongue_out). Problem wtedy, kiedy REGUŁĄ jest karmienie, a samodzielne
      jedzenie wyczynem. Zwłaszcza u dziecka w tym wieku.
      Pozdrawiam
      • guderianka Re: Ale Kochane Moje. 10.10.06, 11:46
        porażka

        moja córka miała 12 mcy jak sama jadła-rzecz jasna trzeba było jej pilnowac. a
        od 3,5 r,ż sama smarowała sobie chleb serkiem pasztetem albo dżemem. w dodatku
        jest niepełnosprawna ale widzę ze niektóre mamy robią ze zdrowych dzieci kaleki
        • hankam Re: Ale Kochane Moje. 11.10.06, 09:16
          Mojej dwu i polletniej corce tez sie zdarzylo zrobic sobie kanapke, ale to byl
          wyjatek, nie regula.
          Dzieci sa rozne, uwierz mi. Jedne sa zainteresowane smarowaniem chleba maslem,
          a inne rysowaniem. I nie ma to wielkiego znaczenia - kazde sie w koncu nauczy.
          Mnie sie wydawalo, ze trzyletnie dziecko powinno sie juz samo kompletnie
          ubierac i cwiczylam w tym moja corke przez cale wakacje. Zmarnowalysmy wakacje.
          rano ubierala sie mniej wiecej przez poltorej godziny i w tym czasie dostawala
          kilkakrotnie atakow szalu. Zmordowane i wsciekle szlysmy na plaze. Jak miala
          piec lat ubierala sie sama, jesli miala ochote. W przedszkolu bylam chyba
          jedyna mama, ktora usilowala zmusic dziecko do samodzielnego zalozenia kurtki.
          spodni czapki. Inne mamy pomagaly swoim skadinad dobrze rozwinietym pociechom i
          wychodzily. Moja konsekwencja przynosila wiecej zlego niz dobrego. niektore
          dzieci pozniej dojrzewaja do roznych rzeczy i nie mozna osiagniec jakiegos
          dziecka traktowac jak wzorca metra z Sevres.
          • guderianka Re: Ale Kochane Moje. 11.10.06, 13:27
            ja swojej do niczego nie zmuszałam wink
    • amma6 Re: Wymiękłam, słowo honoru. 10.10.06, 13:51
      Nigdy nie zpomnę tej chwili, gdy postawiłam talerze zupy przd moją wtedy
      4 letnią córką i drugi przed roczną. Miałam szczey zamiar nakarmić małą. Mała
      jednak sama wzięła się ochoczo do pałaszowania zupki, trzymając nawet poprawnie
      łyżkę, a mój starszy strraszny niejadek na to "mama pokarm". I co oczywiście
      karniłam starszą, a mała jadła sama. I tak co jakiś czas ma do dziś ( 6 lat
      obecnie).
    • driadea Re: Wymiękłam, słowo honoru. 10.10.06, 16:56
      Też wymiękłam smile
      Geniusz, 5,5 roku i s.a.m zjadł, no geniusz!
    • leeloo2002 Re: Wymiękłam, słowo honoru. 11.10.06, 00:08
      no i co z tego, ze tak powiedzial. Moze lubi byc chwalony?
      • mama_kotula Re: Wymiękłam, słowo honoru. 11.10.06, 00:45
        leeloo2002 napisała:

        > no i co z tego, ze tak powiedzial. Moze lubi byc chwalony?

        Ale samodzielne jedzenie w wieku 5,5 lat to nie jest raczej powód do wygłaszania
        pochwał. Ciebie też ktoś chwali za to, że się np. sama ubierasz czy sama
        korzystasz z toalety?

        Etap chwalenia za samodzielne jedzenie zakończyłam, gdy moje dziecię młodsze
        skończyło ok. 20 miesięcy, od tej pory traktujemy to jako normę niepodlegającą
        pochwałom czy naganom. No, mogę córkę oczywiście pochwalić, że łaskawie nie
        zapaprała całego stołu podczas jedzenia smile
    • mili_vanili Re: Wymiękłam, słowo honoru. 12.10.06, 22:17
      Mój syn - straszny niejadek - ma 6lat.
      W tygodniu obiady je w przedszkolu (nie wiem dokładnie ile zjada, ale jest z
      tych drobnych chudzielców), w weekend siedzi przy obiedzie ok. godziny.
      Czasem, tak po 45min. podgrzewam i dokarmiam go (nie lubi tego).
      Czasem, wracając z przedszkola lub gościny chwali sie, że zjadł sam np. całą
      zupę lub całe drugie danie.
      Hmmm.. nie przypuszczałam, że może to wzbudzić w kimś takie emocje tongue_out
    • koralik12 Re: Wymiękłam, słowo honoru. 13.10.06, 10:00
      Nisar a może to nie chodziło o to że samodzielnie zjadł tę zupę, tylko SAM czyli
      bez namowy, poganiania, zostawienia połowy w talerzu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja