Dodaj do ulubionych

Wandalizm - i co Wy na to?

11.10.06, 08:29
Miejsce akcji: gimnazjum
Czas akcji: nieznany
Bohaterowie : 2 gimnazjaliści - w tym jeden z ubiegiej rodziny
Nauczyciele
Rodzice

Jeden z gimnazjalistów kupił sobie bardzo drogie i bajerackie buty.
Oszczędzał z tygodniówek, dołozyli dziadkowie. Buty miałę tę zaletę, że nie
przemakały. Od 15 latka trudno wymagać, aby postawił je w szafie więc założył
na nogi i poszedł do szkoły. Tam jak wiadomo obuwie należy zostawić w szatni.
Tym nie mniej ich właściciel zdążył się nimi pochwalić. Nie podobało się to
koledze z klasy, który o takich butach nawet nie może marzyć. Matka
rencistka, ojciec zarabia grosze, 2 rodzeństwa. Ze złości i zawiści zrobił
ostrym narzędziem dziury w podeszwach. Takie nie do naprawienia, a w każdym
razie naprawa powoduje, że buty przestają być nieprzemakalne i bajeranckie.
Niszczyciel miał pecha. Został złapany na gorącym uczynku.
W szkole afera, awantura, wezwani jedni i drudzy rodzice.
Wychowawczyni proponuje, aby winowajca ( zniszczenie celowe) zapłacił lub
odkupił buty. Matka poszkodowanego pokazuje rachunek.
"O Jezu"- krzyczy rodzicielka winowajcy. Nie zapłacę, bo nie mam.
A co pani proponuje? - pyta matka poszkodowanego.
"Przepraszam" - odpowiada ze łzami w oczach matka wandala. "Mój Jaś to takie
dobre dziecko, nie wiem co mu wpadło do głowy".
Wychowawczyni nie bardzo radzi sobie z rolą mediatora. Matka Bartka- tego,
który postradał buty- nie zadawala się słowem "przepraszam", żąda
rekompensaty finansowej.
Dochodzi do awantury, która , prócz nerwów, nic nie daje.
Co o tym sądzicie Drogie Panie? Ja, okrzyknięta tu na forum prawie sadystką,
doradzałam zgłoszenie na policję, jako celowe zniszczenie mienia wartości
około 1000 złotych. Są świadkowie, sprawca się przyznał. Uważam, że musi
ponieść karę i to nie upomnienie.
Obserwuj wątek
    • weronikarb Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 08:36
      Trudno stwierdzic nie znajac dziecka-wandalisty, bo moze to jednak popchnac go
      w kierunku zlym (zgloszenie na Policje).
      Moze warto znalesc prace mu i niech to odpracuje, a reszte doloza rodzice?
      Jesli nie to wtedy tez bym zglosila, albo niech Dyrektor w ostatecznośco
      policja przejmie role mediatora.
      Tak drogie obuwie zniszczone to trzeba odkupic, to nie jest zeszyt czy
      dlugopis, a chlopiec musi ponieść kare aby wiedzial na przyszlosc ze za bledy
      sie placi
    • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 08:44
      Przyznam, że zwykłe "przepraszam" też mi by nie wystarczyło, niezależnie od
      tego, jak ubogie i "dobre" dziecko zniszczyłoby mi buty warte 1000zł.
      Jeśli rodziców nie stać na odkupienie, warto pomyśleć o możliwościach
      odpracowania wartości zniszczonego mienia przez samego niszczyciela. Co do
      znalezienia pracy, wiadomo, że to nie takie proste, ale może choćby - sprzątać
      posesję domu, w którym mieszkają rodzice pokrzywdzonego chłopca, (w zimie
      odśnieżać), nie wiem, w każdym razie powinien ponieść konsekwencje swojej
      bezmyślności, aby zwrócić przynajmniej część pieniędzy.
      • weronikarb Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:22
        Mamo-Kotula o taką pracę mi chodziło jak piszesz, pozatym napewno ktos sie
        zgodzi na sprzatanie posesji za pieniądze, lub wyprowadzanie psa itd.
        Niech poczuje na wlasnej skórze co zrobil.
        Policja i kurator moze go popchanc do dalszych zniszczen, moze zadzialac
        odwrotnie niz powinien.
        Jednak nie podarowalaby za przepraszam
        • mama007 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:27
          zdecydowanie dzieciak powinien sam zapracowac te pieniadze - wykonujac prace za
          10-20zl zobaczy jak ciezko uzbierac taka sume. bedzie mial nauczke, ktora nie
          bedzie tylko czyms na papierze, ale na pewno ja zapamieta.
          wmieszanie w to policji przyniesie moim zdaniem tylko zle skutki - mowie z
          doswiadczenia...
    • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:25
      Co do tego, że niszczyciel powinien oddać pieniądze lub w jakiś sposób
      odpracować nikt nie ma chyba wątpliwości. Zniszczył - nie ważne z jakich
      pobudek - musi ponieść konsekwencje.
      Natomiast ja zauważam tu drugą stronę medalu. I pewnie za to co zaraz napiszę,
      posypią się na mnie gromy, ale trudno wink
      Moim skromnym zdaniem chodzenie przez 15 latka do szkoły w butach za 1000 pln
      jest totalną głupotą (nawet może nie jego, bo wiadomo, że małolat chciał pewnie
      zaszpanować, ale rodziców). Trzeba chyba nie znać realiów naszych polskich
      szkół, żeby sądzić, że te buty będzie miał długo smile Albo mu je zniszczą (co
      nastąpiło) albo ukradną.
      Zresztą ja bym się bała w takich butach wyjść na ulicę, a co dopiero zostawić
      je gdzieś (np. w szatni).
      • nisar Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:34
        Jak słusznie zauważyła Stypkaa, w tej sytuacji są dwie różne sprawy: pierwsza,
        jaki sens mają buty za 1000 zł., zwłaszcza dla piętnastolatka. Bzdura, głupota
        i, przykro mi, ale trudno mi się obronić przed uczuciem, że obliczone głównie
        na efekt właśnie typu żeby mi zazdrościli.
        Druga sprawa to umyślne zniszczenie komuś jego własności. Odpracowanie wartości
        butów powinno być oczywiste. Co stałoby się ze światem, gdyby każdy uważał za
        usprawiedliwione niszczenie innym tego, czego sami nie mają.
        Ale uczucia mam mieszane, to fakt. Mam nadzieję, że "naukę" wyciągną obie
        strony.
      • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 10:06
        Buty są do noszenia! Jaki jest cel, aby stały w szafie? Idąc dalej tym tokiem
        rozumowania nie powinno się kupować drogich samochodów - bo ukradną, biżuterii
        itp. Nosi© trepy obcierajáce nogi za 20 zøotych - no bo jak ktoß zniszczy to
        mala strata.
        Zaß sprawca dobrowolnie(!) nie podejmie sié pracy, bo mamußka nie wyraæa na to
        zgody.
        • judytak Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 12:44
          drogie samochody wyposaża się w alarmy, immobilizery itp., ubezpiecza się je od
          kradzieży, a i tak nie parkuje się ich tam, gdzie się nie powinno

          drogą biżuterię zakłada się na przyjęcie, do opery, a nie paraduje się z drogą
          biżuterią na wierzchu na ulicy czy w tramwaju

          buty za 1000 zł, jak ma się ochotę koniecznie zakładać do szkoły, i się wie, że
          w danej szkole są wspólne szatnie, a nie szafki na klucz, to się wsadza do
          torby i nosi się ze sobą

          jest to owszem mało wygodne, ale też takich butów normalnie nie nosi się do
          szkoły, najwyżej od czasu do czasu (bo sa nowe, bo jedziemy prosto po szkole na
          wycieczkę, bo coś tam)

          pozdrawiam
          Judyta
            • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:07
              > Czyli rozgrzeszamy wandala!
              NIE!
              To po prostu racjonalne podejście do życia w dzisiejszym świecie smile
              Co z tego że tego czy tamtego się nie powinno robić skoro różni ludzie robią?
              Nie wolno kraść - kradną, nie wolno zabijać - zabijają, nie wolno niszczyć -
              niszczą etc.
              I racjonalnym podejściem jest przynajmniej próba zabezpieczenia sie przed
              ewentualnym czynem, a zabezpiecznie się przed ew. kradzieżą czy zniszczeniem
              BARDZO DROGICH BUTÓW nie jest zostawianie ich we wspólnej szatni i jeszcze
              chwalenie się nimi przedtem.
              Life is brutal, jak to mówią smile
            • judytak Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:56
              agawamala napisała:

              > Czyli rozgrzeszamy wandala!

              czy ja powiedziałam coś takiego?
              co powinno się dziać z wandalem, zostało powyżej napisane z 10 razy
              poniżej też
              natomiast dla mnie, jako osobie związanej z poszkodowanym dzieckiem (rozumiem,
              że ty raczej w tej roli tu występujesz) ważniejsze w tym momencie byłoby to,
              żeby to właśnie dziecko dobrze rozumiało, co się stało, i odpowiednie wnioski z
              tego na przyszłość wyciągnęło

              niezależnie od ewentualnej sprawy sądowej o odszkodowanie

              pozdrawiam
              Judyta
      • jacksparrow1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 16:03
        Dokladnie Stypkaa, gdzie byli rodzice jak dzieciak wybieral sie w tych butach
        do szkoly?Trzeba byc slepym i jakims przymulonym zeby nie przewidziec ze albo
        buty zmienia wlasciciela, albo zostana zniszczone.Mlodzieniec co to chcial sie
        pochwalic na co to go nie stac ma takze nauczke.Oczywiscie nie jest to
        wytlumaczeniem ze ma chodzic w lachmanach do szkoly, ale powiedzmy sobie
        szczerze buty za 1000 zl to troche przesada.Podejrzewam ze byly to gorske buty
        i nie koniecznie MUSIAL je zabierac do szkoly.Ale szpan to szpan.
        I niszczyciel MUSI poniesc konsekwencje swojego czynu i musi zrekompensowac
        straty.I nie jestem pewna czy nie powinno sie to jednak odbyc droga oficjalna
        zeby mlodzieniec wiedzial ze za swoje czyny ponosi sie konsekwencje.Jest cos
        takiego jak dobrowolne poddanie sie kaze.Mysle ze rodzice poszkodowanego pojda
        na uklad ze rozloza na raty splaca nie dlugu.to takze nauczy dzieciaka zeby
        rozsadnie kozystal ze swoich rzeczy.
    • mallard Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:30
      agawamala napisała:

      Ja, okrzyknięta tu na forum prawie sadystką,
      > doradzałam zgłoszenie na policję, jako celowe zniszczenie mienia wartości
      > około 1000 złotych. Są świadkowie, sprawca się przyznał. Uważam, że musi
      > ponieść karę i to nie upomnienie.

      Taaa! Najlepiej teraz chłopaka wdeptać w ziemię! Policja?! CBŚ proponuję od
      razu! I KGB - tak na wszelki wypadek! wink

      Niewątpliwie chłopak powinien ponieść konsekwencje, bo "przepraszam" nie
      wystarczy. Jednak zrobić to należy bardzo, ale to bardzo rozsądnie, bo robiąc
      raban na całą UE, z powiadamianiem policji włącznie, można chłopaka, który i
      tak jak widać ma ze sobą problemy zniszczyć. Kładzenie na jednej szali psychiki
      tego "durnego" chłopca a na drugiej nawet dziesięciu "baniek", bez oglądania
      się na konsekwencje, to błąd! Mimo wszystko! (Tutaj kłania się np ubezpieczenie
      od odpowiedzialności cywilnej, choć nie wiem, czy w tym przypadku by działało)

      Agwamala, zostałaś okrzyknięta powiadasz? Może coś w tym jest...

      Pozdr.
    • apocalipsaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 09:42
      Uważam, że powinien odpracować te pieniądze. I to nie tylko
      sprzątając/zamiatając/odśnieżając u rodziny poszkodowanego chłopaka, ale też
      roznosząć na przykład ulotki, płacą 5 zlotych za godzinę i zatrudniają już od
      15 roku życia. Jak popracuje sobie w kilka/naście najbliższych weekendów i po
      lekcjach (w granicach normy) to mu się odechce niszczyć cudzą własność.
      I chyba jako jedyna powiem, że nie jest dla mnie głupotą chodzenie w drogich
      butach do szkoły. Buty jednak są do chodzenia, a nie do stania na półce. Sama
      mając lat szesnaście kupiłam bardzo drogie, bajeranckie, nieprzemakalne glany.
      Suma była ciut mniejsza, ale chodziłam w nich wszędzie, do szkoły również.
      • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 10:05
        Pieniadze powinni oddac rodzice i sprawa powinna zostac zalatwiona miedzy
        rodzicami (mozna sie dogadac jak, np w ratach-rodzice wandala moga cos
        zaproponowac-ale oczywiscie rodzice poszkodowani moga sie nie zgodzic)-nie ma
        sensu w awantury o pieniadze angazowac dzieci.

        Kara powinna byc wyznaczona przez rodzicow winowajcy, i oprocz zwrotu
        finansowego-ktory jest oczywisty ! (poprzez dodatkowa prace, zabranie
        kieszonkowego, prezentow na wszelkie okazje, az do pokrycia kosztu ktory
        poniesli rodzice), chlopak powinien jeszcze poniesc jakas "kare"
        resocjalizacyjna-moze np jakies prace na rzecz szkoly, jakas praca spoleczna
        (nie wiem czy na rzecz poszkodowanych to najlepszy pomysl, moze byc to
        traktowane jako zemsta !!!).

        Policja-kompletnie zbedna, bo sprawa powinna zostac zalatwiona na poziomie
        doroslych, i udzial policji jest zbedny. Madry Dyrektor da sobie rade i
        doprowadzi do konsensusu miedzy rodzicami. Policja to nieprzyjemna sprawa dla
        kazdej ze stron (lacznie z Dyrekcja !!!) nalezy ja traktowac jak ostateczna
        ostatecznosc.

        Chodzenie w butach za 1000 zl w szkole uwazam za skrajnie prymitywne i glupie.
        Rozumiem gdyby to byla szkola prywatna, gdzie wszystkich stac na buty za 1000
        zl (choc nadal uwazam ze takie buty sa zwyczajnie glupota, no ale
        ostatecznie....), natomiast szpanowanie w miejscu gdzie wiadomo ze malo kogo
        stac na drogie rzeczy jest malo eleganckie i glupie i jak widac ryzykowne (to
        tak samo jak epatowanie na ulicy droga komorka, ja bym sie bala ze mi ktos te
        buty razem z nogami sciagnie...). Kiedy moj syn chodzil do szkoly publicznej
        nigdy nie pozwalalam mu nosic drogich rzeczy do szkoly, wlasnie tlumaczac mu ze
        nie wszystkich stac na takie rzeczy i moze byc komus zwyczajnie przykro. Jak
        sie jest czescia jakies wspolnoty to poprostu nalezy sie jakos do tej wspolnoty
        dostosowac, biorac pod uwage uczucia i odczucia innych (no ale to wynosi sie z
        domu).
        • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 10:11
          Agatko, rozumiem, ze do szkoly powinno sie nosic trepy!!!! O porozumieniu
          miedzy rodzicami sprawcy i ofiary nie ma mowy. Rodzice sprawcy nie maja
          pieniedzy i nie zaplaca, nie godza sie na jakakolwiek prace. Ot stalo sie
          Bartek przeprosil i nalezy przejsc do porzadku dziennego. Dyrektorka takze nie
          podejmuje sie dalszych mediacji.
          _______________________________
          Przepraszam za brak polskiej czcionki.
          • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 10:28
            nie nie nalezy chodzic w trepach (chociazby dlatego ze to niezdrowe).

            Dobre sportowe buty np Nike, kosztuja 200 zl. Takie same nie firmowe do 100 zl.
            Dobre damskie buty kupione np w sklepie Gino Rossi kosztuja 300 zl max, moja
            najwieksza "butowa" ekstrawagancja lakierki firmy Bally, kupione jakies 6 lat
            temu i uzywane od wielkiego dzwonu kosztowaly okolo 700 zl 9dzis pewnie wiecej,
            no ale te 1000 zl to pewnie max).

            Mam futro z norek za spore pieniadze-ale nie chodze w nim kupowac marchewki.
            Mam plaszcz Max Mary za ponad 5000 zl -ale nie przyszloby mi w nim wystepowac
            np gdybym pracowala z ludzmi ktorzy ledwo wiaza koniec z koncem, co nie znaczy
            ze chodzialbym w worku pokutnym...

            A ja zarabiam, a ja pracuje ciezko mam wiec prawo korzystac ze swoich
            pieniedzy, ale mimo wszystko nie epatuje bogactwem. Mam rzeczy drogie i dobrej
            jakosci ale uzywam je stosownie do okazji. Jak lece na zakupy to mam buty za
            100 zl i kurtke za 200, a nie plaszcz za ponad 5000...

            Tak samo jak gdy syn chodzil do szkoly w ktorej byly dzieci z roznych rodzin
            nie pozwalalam mu np zabierac ipoda (choc byli tacy co nosili i ipody i
            gameboye-ja nie pozwalalam). Teraz jest inaczej, bo w szkole w ktorej czesne
            wynosi 1000 zl, sa raczej dzieci zamozne i niestety (!!!) mp3 i inne komorki za
            kilkaset zlotych to standard.


            A co do samej sprawy. Jesli postawa rodzicow jest tak zamknieta to ja bym
            rzeczywiscie uzyla srodkow prawnych, tylko nie wobec chlopca tylko jego
            rodzicow. Osoba poszkodowana ma prawo domagac sie pokrycia szkody, nie ma
            prawa natomiast domagac sie tego od dziecka, tak samo jak sama nie ma prawa
            karac.
          • neomia Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 11:08
            Moim zdaniem samo slowo "Przepraszam" w takiej sytuacji jest niewystarczające.
            Dziecko powinno odpracować szkodę. A rodzice sprawcy powinni czuć się w
            obowiązku spłacić zaistniałe straty. Może być to spłata na raty, ale to kwestia
            dogadania się.
            Zbulwersowana jestem postawą rodziców sprawcy, którzy nie chcą podjąć dialogu i
            uważają, że słowo przepraszam wystarczy. Dają jasny sygnał swojemu dziecku, że
            jego postepowanie nie jest naganne, że krzywdząc kogoś nie ponosi się
            odpowiedzialności,że można nie szanować czyjejś własności. W takiej sytuacji
            podjęłabym ostrzejsze kroki... W końcu nadal rodziece ponoszą odpowiedzialność
            za swoje dziecko i żadna sytuacja finansowa nie zwalnia ich od tego.
          • jacksparrow1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 16:19
            No to przepraszam, rodzice poszkodowanego takze maja przejsc do porzadku
            dziennego z ta sprawa?Nie chca zeby dzieciak odpracowal, nie chca oddac
            pieniedzy za zniszczone buty?No to nie pozostaje nic innego jak zglosic na
            policje zniszczenie mienia, bo to nie jest zeszyt czy olowek.Dzieciak ktoremu
            zniszczono buty ma nauczke bo podejrzewam ze szybko rodzice mu takich samych
            butow nie kupia a jak kupia to juz ich sprawa, nie nam w to wnikac.
            Nigdy nie popieralam niszczenia i marnowania dobrych rzeczy.Nie potrafilam
            wyrzucic ciuchow z ktorych moje dzieciaki wyrosly - zawsze szlam i oddawalam
            gdzies dla biednych - teraz regularnie przyjezdzaja i odbieraja mi spod domu.Po
            prostu jezeli mi juz jest nie potrzebne , a jest to w b. dobrym nbadz dobrym
            stanie to dlaczego ktos kogo nie stac nie moze tego wyk.
            I zawsze moim dzieciom wpajalam zeby do szkoly nie zabieraly rzeczy ktore sa
            drogie - zarowno zabawek jak i ciuchow( dzieki Bogu teraz maja uniformy wiec
            nikt nie odstaje od ogolu; no jedynie tylko tym ze ten biedniejszy ma bardzie
            sprany, ten bardzie sytuowany ma kazdego roku nowe rzeczy), zeby nie odstawac,
            zeby nie wzbudzac niepotrzebnej agresji u innych.Bo dzieci sa dziecmi i bardzo
            latwo o zazdrosc.Ale jak ktos to ladnie napisal - pewne rzeczy wynosi sie z
            domu.Moje dzieci nie zwracaja bacznej uwagi na to w co inny jestubrany, patrza
            na to jakim jest czlowiekiem, nie jaki zasobny portfel maja jego rodzice.
        • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:10
          > Kara powinna byc wyznaczona przez rodzicow winowajcy, i oprocz zwrotu
          > finansowego-ktory jest oczywisty ! (poprzez dodatkowa prace, zabranie
          > kieszonkowego, prezentow na wszelkie okazje, az do pokrycia kosztu ktory
          > poniesli rodzice),

          Dziewczyno o czym Ty piszesz? Przeczytałaś w poście autorki, że matka jest na
          rencie, ojciec zarabia grosze, a w domu jeszcze dwójka dzieci??
          Myślisz, że ten chłopak w ogóle dostaje kieszonkowe?? Myślisz, że pięc razy do
          roku dostaje prezenty, które można spieniężyć??
          NIE SĄDZĘ...
            • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 15:25
              agawamala napisała:

              > Czyli, skoro w domu bieda w oczy zagląda może niszczyć

              BOże, skąd taki wniosek???
              Chodziło mi tylko o to, że rodzice nie mają kasy żeby zapłacić za wybryki
              synka. A 15 latek to już nie jest przedszkolak, którego wybryki rodzice
              wszędzie i zawsze kontrolują.
              Zresztą jakby miał parę m-cy więcej to przecież od 16 lat już chyba może
              odpowiadać jako dorosły, przynajmniej w przypadku niektórych przestępstw.
              Moim zdaniem to on powinien odpracować jakoś te pieniądze. Przykłady pracy
              podały już dziewczyny wyżej. I tyle...
              Nigdy nie twierdziłam i nie twierdzę, że sytuacja usprawiedliwia działania.
              Może być ew. jakimś elementem łagodzącym, ale na pewno nie usprawiedliwieniem.
              Więc proszę mi takich słów w usta nie wkładać wink
              • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 15:59
                Czyli mamy pat. 15 latek to nie przedszkolak, więc ie da się go upilnować.
                Rodziciele nie mają kasy, więc nie zapłacą. Pozostaje ewentualnie sąd dla
                nieletnich, z tym, że szansa i na inny niż papierowy wynik jest równa zeru.
                Chłopak odpracować nie chce i nikt go nie zmusi. Rodzice się nie poczuwają, bo
                są biedni, więc pod ochroną.
                Szkoła umywa ręce usiłując zwalić winę na siostrzeńca, który miał czelność
                włożyć do szkoły porządne buty.
                • mallard Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 16:22
                  agawamala napisała:

                  > Czyli mamy pat.

                  Mamy. Nie pierwszy i nie ostatni na tym "ziemskim padole", a mogłoby być na
                  przykład tak:
                  Uczeń I - Zniszczyłeś mi buty ale jako chrześcijanin wybaczam ci i nic od
                  ciebie nie żądam!
                  Uczeń II - Ależ nie! Ja również jestem chrześcijaninem, uświadomiłem sobie,
                  jakie zło ci wyrządziłem i chcę je naprawić. Bedę pracował i kupię ci nowe buty!

                  Brzmi jak bajka, ale czemu nie?

                  Pozdro.
                • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 16:36
                  Moim zdaniem to nie musi byc pat.

                  Moim zdaniem trzeba uruchomic procedure odzyskania pieniedzy za zniszczone buty.
                  Aha a dzialanie szkoly uwazam za skandaliczne, chyba bym tak tego nie
                  odpuscila. Ja rozumiem ze jest to dla Dyrektora nieprzyjemne, ale bycie
                  Dyrektorem szkoly to niestety nie tylko przyjemne rzeczy. Taki Dyrektor-jako
                  wychowawca powinien miec przede wszystkim tzw sprawiedliwosc i to jaki ta
                  sprawa daje przyklad uczniom. To Dyrektor wszelkimi srodkami powinien walczyc
                  o to aby na terenie jego szkoly, sprawy byly zalatwiane w sposob sprawiedliwy i
                  tak aby winowajajca ponisl zasluzona kare, a poszkodowany otrzymal
                  zadoscuczynienie. No ale widac ze pan Dyrektor, raczej bardziej dba o swoje 4
                  litery niz o aspekty wychowawcze tego typu konfliktow...Bardzo smutne i moim
                  zdaniem raczej nie do pozostawienia tak sobie, chyba bym sie jednak "czepiala"
                  zadnej reakcji szkoly.
                • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 16:30
                  > Ale kogo obchodzi, ze nie maja kasy? Sorry, ale to ich problem.
                  Jasne, ich problem.
                  Ale idąc tym tropem rozumowania można też by powiedzieć, że chłopak wziął do
                  szkoły super drogie buty, ktoś mu je zniszczył - sorki, jego problem, mógł nie
                  brać wink

                  Z tego co wiem, do ukonczenia 15 lat legalnie
                  > pracowac nie wolno.
                  Nawet jeśli tak jest to można poczekać te parę m-cy, aż skończy 15 lat.

                  Problem leży najwyraźniej gdzie indziej - on w ogóle nie odczuwa potrzeby, żeby
                  za te buty oddać kasę.
                  No i tutaj faktycznie rozważałabym ewentualność załatwienia sprawy formalnie -
                  tzn. poprzez policję.
                  • lola211 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:07
                    Nie, ten trop jest błedny- nie jest wystepkiem posiadanie drogich butów i
                    chodzenie w nich do szkoly.Jest to co najwyzej lekkomyslnosc.Zas zniszczenie
                    cudzego mienia podpada pd paragraf a fakt, ze rodziny wandala nie stac na
                    naprawienie szkody nie ma tu nic do rzeczy.Rodzice za syna ponosza
                    odpowiedzialnosc- gdy stłucze szybe, porysuje komus auto czy zniszczy buty- oni
                    za to bekna.
                    Brak kasy nie moze zwalniac od odpowiedzialnosci, to byłby absurd.

                    > Nawet jeśli tak jest to można poczekać te parę m-cy, aż skończy 15 lat.

                    I sprawa sie rozmyje, jak znam zycie.
    • vharia Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 10:22
      Napewno nie "przpraszam", bądźmy poważni. Rozumiem, ze chociaż poszkodowanych na
      takie buty stać, to nie jest to coś, co kupuja codzinnie rano i wyrzucają
      wieczorem.
      Matka niszczyciela moze sobie nie wyrażac zgody na pracę (którą mógłby pomóc
      zorganizować pedagog szkolny na przykład), ale jesli tak- to oddaje pieniadze.
      Dobra wola poszkodowanych w tym, ze się mogą zgodzic na raty.
      Zdecydowanie złym pomysłem jest dla mnie praca u poszkodowanych, bo to zrodzi
      tylko spięcia, wrażenie poniżania biedniejszego chłopaka. Od strony praktycznej:
      różne rzeczy będzie on mógł naopowiadać na temat tego, co się w czasie tego
      odpracowywania działo. Lepiej nie.

      Mam jeszcze troche wątpliwości, czy poszkodowany jest całkiem bez winy.
      "Pochwalenie" sie butami za tysiaka niekoniecznie wyglada tak uprzejmie i
      cywilizowanie u 15-latków jak analogiczna sytuacja u dorosłych. Nie wiadomo co i
      JAK powiedział szczęsliwy posiadacz bajeranckich butów koledze. Ja wiem, ze buty
      po to są bajeranckie, zeby sie nimi chwalić (to dla rodziców są
      "nieprzemakalne", dla niego raczej "takie, jak nikt w klasie nie ma i mieć nie
      będzie"). Moze warto to wziąć pod uwagę.
      Dla mnie tez buty są do chodzenia, ale jak się chodzi w takich za 1000, to
      trzeba też się liczyć się z realiami...
    • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 12:10
      Rodzice chłopaka nie zapłacą. Mtka powiedziała, że taką sumę to ma na miesiąc
      życia dla 5 osób. Nie zapłaci także w ratach, bo jej nie stać. Użyła argumentu,
      że jak się nosi drogie buty to trzeba liczyć się z ich zniszczeniem ( ten
      argument jest podnoszony przez forumowiczki).
      Nie godzi się na podjęcie przez chłopaka jakiejkolwiek pracy, bo "to jeszcze
      dziecko, ma się uczyć, ewentualnie pomagać w domu, a nie pracować, bo zdąży się
      w życiu napracować".
      Wychowawczyni może najwyżej obniżyć ocenę z zachowania.
      Poszkodowany chłopak fatalnie się czuje - oszukany, wykorzystany.
      Sprawca natomiast jest wielce zadowolony, bo nie poniesie konsekwencji.
      Dom nie ma ochoty karać, bo nie widzi niczego złego - raczej doszukuje się
      sprawiedliwości ( mój syn nie ma, więc niech i tamten też nie ma).
      Ja doradzam policję ze wszystkimi konsekwencjami; ktoś inny - celowe
      zniszczenie najcenniejszej rzeczy jaką ma sprawca.
      • agatka_s Sprostowanie 11.10.06, 12:18
        Ja nie uwazam ze noszac drogie rzeczy nalezy wziac pod uwage ze zostana one
        celowo zniszczone i jak zostana to ze tak powiem "widzialy galy co braly>
        NIE !!!!

        Nawet noszac drogie rzeczy mamy prawo oczekiwac ze nic im sie nie stanie, ze
        ich nikt nie ukradnie, nie zniszczy. mamy do tego pelne prawo. A jak ktos
        zniszczy czy ukradnie nasza wlasnosc to niezaleznie od wartosci mozna oczekiwac
        zwrotu za poniesiona szkode.

        Ja negatywnie oceniam samo noszenie takich butow do szkoly, niezaleznie czy
        zostaly one zniszczone czy nie. Nawet gdyby wlasciciel epatowal nimi i chwalil
        sie 24 godziny na dobe, wkurzajac tym wszystkich-nikt nie ma prawa tych butow
        zniszczyc.

        Ja bym wniosla chyba sprawe o odszkodowanie (chyba do Sadu grodzkiego ?), jesli
        do tego jest potrzebna policja aby byl jakis protokol, to tak. Oczywiscie
        sprawa przeciwko rodzicom, nie niepelnoletniemu. Absolutnie sytuacja
        materialna nie jest zadna okolicznoscia lagodzaca.

        Kiedys przy windach wisialy takie napisy "za szkody spowodowane przez
        maloletnie dzieci odpowiedzialnosc ponosza rodzice"-no i to jest wlasnie taka
        sytuacja.

      • apocalipsaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 12:19
        Oko za oko sobie darujmy,w ten sposób cały świat chodziłby ślepy. Policja może
        jeszcze bardziej popsuć chłopca, może uznać to za sprawę do chwalenia przed
        kolegami albo pokazać że on to jeszcze da wam popalić.
        Jestem zszokowana, że szkoła nie interweniuje i szczerze powiem, że nie wiem co
        zrobiłabym w tej sytuacji.
        • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:01
          Szkola nie chce mieć problemu. Lepiej uznać, że go nie ma. Sprawca nie
          poniesie, prawdopodobnie kary, bo szkoda jest taka jaka jest i będzie się
          starało ją bagatelizować.
          Żal mi mojego siestrzeńca, bo on padł ofiarą wandala.
          Wandal natomiast ma się dobrze i dostal wyraźny sygnał, że może niszczyć. Dziś
          zniszczył mojemu sistrzeńcowi buty ( pewnie zostaną odkupione przez dziadków),
          jutro zniszczy samochód, bo rozzłości go fakt, że ktoś inny ma auto a on nie.
          Pojutrze włamie się do sklepu/mieszkania i ukradnie to co będzie mu potrzebne.
          Ot i mamy skutki pobłażania. A tak na marginesie wcale bym się nie zdziwiła,
          gdyby mój sistrzeniec widząc bezkarność kolegi za celowe zniszczenie drogich
          butów, skutecznie zniszczył mu zimowy płaszcz ( jedyny jaki ten posiada) , a
          którego wartość materialna jest znacznie niższa. I wtedy , zgodnie z zasadą
          róności, nie powinna go również spotkać kara. Jakakolwiek kara.
          P.S. Nie sądzę, żeby się do tego posunął, ale nie byłabym zdziwiona ani
          zaskoczona. Sistrzeniec postradał buty - on płaszcz. Rachunki wyrównane. Oj
          zaraz mi się dostanie.
          • apocalipsaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:18
            Rozumiem Twoje zdenerwowanie. Ja pewnie postąpiłabym tak (zaraz też mi się
            oberwie wink). Pójście do dyrektora szkoły i rozmowa na ten temat, gdy dyrektor
            rozloży ręce (bo oni ne mają pieniędzy, no a przecież twoja siostra musi za
            przeproszeniem tymi pieniędzmi s..ć, skoro stac ich na drogie buty), to
            poinforowałabym go o moim zamiarze zgłoszenia doniesienia do sądu. W którym to
            doniesienie nie omieszkam wpisać, że rzecz miała miejsce na terenie szkoły.

            Kompletnie nie rozumiem dlaczego ten wątek przeistoczył się w nagonkę 'Jak
            można dziecku pozwolić nosić do szkoły taaakie drogie buty?'. Czemu
            kategorycznie nie potępiacie chłopaka, który zniszczył cudzą własność. Nie
            pojmuje tego. Może mi ktoś wytłumaczy. To, że on nie ma, nie znaczy że inny też
            ma nie mieć. Mocno teraz przejaskrawie ale jak następnym razem zabije
            dziewczyne tego chłopaka, bo on chciał z nią chodzić a nie mógł.
            Sprawca powinien zostać ukarany i jak dla mnie powinien trafić do psychologa,
            bo niszczene cudzej własności z zadrości nie jest normalne. Możliwe, że właśnie
            rodzice tego chłopca wywarli na nim taką a nie inną postawę snując wizję jak to
            inni mają dobrze a oni źle.
            • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 08:46
              Czemu
              > kategorycznie nie potępiacie chłopaka, który zniszczył cudzą własność. Nie
              > pojmuje tego. Może mi ktoś wytłumaczy.
              Nie zauważyłam ani jednego postu pochwalnego na temat wandala. Każdy pisał, że
              powinien ponieść karę i co do tego nie ma wątpliwości.
              Nie ma zgody co do rodzaju kary, bo jedni sądzą, że policja to za dużo, inni że
              to jedyne wyjście w tej sprawie skoro nie ma woli współpracy ani ze strony
              rodziców, ani ze strony wandala, ani ze strony szkoly.

              Ja natomiast kompletnie nie mogę zrozumieć po co 15-latek nosi do szkoły buty
              za 1000 pln?? Bo są nieprzemakalne?? Nie zauważyłam żebyśmy mieli jakąś
              straszną porę deszczową wink Trochę może jest ironii w moim stwierdzeniu, ale
              jakoś nie moge się oprzeć wrażeniu (zresztą już ktoś o tym pisał), że miało to
              na celu tylko i wyłącznie zaszpanowanie, tym bardziej jeszcze to bezmyślne
              pochwalenie się butami przed zostawieniem ich w szatni.
              Trzeba kompletnie nie znać polskich realiów, żeby sądzić, że będzie sobie tak
              przez następnych parę m-cy zostawiał te buty w szatni, chwalił się nimi na
              prawo i lewo, i że jeszcze będzie je miał smile
              Sorry, ale taki mamy dziś świat i trzeba się do niego umiec dostosować.
              Jak tu ktoś słusznie napisał nie nosi się futra z norek za 5 tyś. pln jak idzie
              się do warzywniaka. Po prostu.


              • apocalipsaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 19:42
                stypkaa napisała:

                > Nie zauważyłam ani jednego postu pochwalnego na temat wandala.

                A czy ja napisałam, że tu ktoś napisał hymn pochwalny na jego cześć? Nie. Ja po
                prostu jestem załamana, że chłopaczek, który kupił sobie wymarzone buty jest
                besztany bo jak śmiał kupił tak drogie wymarzone buciory i do tego ba! w nich
                chodzić!
        • titta Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 20:01
          Wyraznie zapowiedziec matce tego chlopca, ze "przpraszam" nie wystarczy, to ,
          ze buty byly drogoie nie usprawiedliwie tego, ze je zniszczyl celowo (co
          innego, gdyby byl to wypadek), konsekwencje trzeba poniesc. Jesli sie na
          odpracowanie nie zgodzi, zawiadamiacie policje (i przdstawic jej konsekwencje
          takiego kroku, w tym mozliwosc deprawacji chlopca).
      • judytak Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 12:51
        agawamala napisała:

        > jak się nosi drogie buty to trzeba liczyć się z ich zniszczeniem ( ten
        > argument jest podnoszony przez forumowiczki).

        nie o to chodzi
        chodzi o zwykły zdrowy rozsądek, który bardzo dużo pomaga w życiu

        > Sprawca natomiast jest wielce zadowolony, bo nie poniesie konsekwencji.

        to źle
        sprawca powinien sie wstydzić i odczuć konsekwencje
        jeśli szkoła nic nie jest w stanie zrobić, to pozosaje sąd
        (nie policja, bo policja nie sprawi, że szkoda zostaje naprawiona)

        pozdrawiam
        Judyta
      • lola211 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:08
        W takim wypadku zglaszam sprawe na policje.Jest to celowe zniszczenie mienia i
        jest karalne.Tym durnym rodzicom dojda jeszcze koszty sadowe, beda mieli za
        swoje.Za dzieciaka odpowiadaja rodzice i maja obowiazek naprawic szkode.
        • ankagoz Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:29
          Nic im nie zrobią, bo i tak kasy nie mają. Komornik nie weźmie- bo z czego.
          Szkoda czasu i nerwów. A ten płaszcz to nie głupi pomysł - tylko nie sam - to
          dzikie prawo już malutkich dzieci. Sam moze jeszcze oberwać.
          • titta Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 20:04
            Czyli jak bedny, to moze krasc itp. bo i tak mu nic nie zrobia? Mysle, ze
            puszczenie czegos takiego plazem jest gleboko niewychowawcze. Niech w zamian
            pieli ogrodek, zamiata, wyprowadza psa. Moze przy okazji czegos sie nauczy
            (wartosci pracy) i sam kiedys nie wyladuje na zasilku. I to trzeba matce tego
            chlopca jasno powiedziec.
        • edytek1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:44
          Czytam czytam i nie wierzę... To nie mozna kupic dziecku drogich butów nawet
          pieruńsko drogich? Moja 4 lataka nosi buty za prawie 300 zł jesienne za zimowe
          zapąłcę tyle ile będzie trzeba. Ba wyrośnie z nich za chwilę i postawię je
          potem pod śmietnikiem. To moze mam nie kupić dziecku roweru, hulajnogi, fajnej
          czapki lalki bo inni nie maja i moga zniszczyć... Owszem nie daję dziecku
          zabrać do przedszkola lalki co placze, sika itp i kosztuje 200zł (głownie w
          trosce o zdrowie psychiczne pań ) ale pluszaka za 100 dałam i kiedy wpadł do
          barszczu czerwonego i się uczerwinił to upłałam wyczyściałam w pralni na swoj
          koszt i nic nie powiedziałam, ale gdyby został tam wrzucony celowo to niestety
          wyciągnęłabym konsekwencje od rodziców winowajcy ( za szkody wyządzone przez
          dzieci odpowiadają rodzice i koniec. Tu dziecko jest duże a wina bezsprzeczna.
          Gdyby zrobiło to moje dziecko odalabym odrazu i ukarała surowo.
          • mallard Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:54
            edytek1 napisała:

            > Czytam czytam i nie wierzę... To nie mozna kupic dziecku drogich butów nawet
            > pieruńsko drogich?

            Bo nie czytasz ze zrozumieniem! wink Nikt tu niczego takiego nie sugeruje. Co
            najwyżej tylko tyle, że nie warto ich wszędzie nosić, bo jak widać różnie bywa.
            To nie musi być przecież zawistny i złośliwy kolega, jak w tym przypadku. Takie
            buty można też upaprać farbą, bo w szkole będzie malowanie (na przykład).

            Pozdro.

            P.S. Poczekajmy, aż Karolinka będzie gimnazjalistką... wink
            • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 20:21
              mallard napisał:

              > Bo nie czytasz ze zrozumieniem! wink Nikt tu niczego takiego nie sugeruje. Co
              > najwyżej tylko tyle, że nie warto ich wszędzie nosić, bo jak widać różnie
              bywa. To nie musi być przecież zawistny i złośliwy kolega, jak w tym przypadku.
              Takie buty można też upaprać farbą, bo w szkole będzie malowanie (na przykład).

              Idąc takim tokiem rozumowania:
              W takich butach można też wdepnąć w psie łajno, można też niechcący przejść po
              świeżo wylanym asfalcie, można zaczepić nimi o gwóźdź wystający z futryny na
              progu własnego domu, można zahaczyć o wystającą płytkę chodnikową i zerwać pół
              podeszwy, można wpaść w nich do Wisły. Mogą ulec zniszczeniu wszędzie.
              Najlepiej niech stoją pod wieszakiem w domu.
              Gdzie dzieciak ma w nich chodzić? Wyłącznie na spacer w niedzielę?
              • vharia Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 21:01
                ...a potem będzie trzęsienie ziemi i zostaną zniszczone razem z szafa do której
                zostały schowane i całym domem.

                Nie odebrałam żadnego postu jako głosu, że nie należy używać butów za 1000
                złotych oraz że jeśli ktoś takowych używa to jest idiotą i dobrze, ze ma za swoje.
                To raczej ubolewania nad realiami, które są, jakie są. Zwrócmy uwagę na jedno:
                ta cała afera jest BO GO ZŁAPALI. Gdyby miał minimalnie wiecej szczęscia, to
                poszkodowany znalazłby w szatni podziurawione buty i g*** mógł zrobić oraz
                dochodzić. Takie życie: nie musi zachwycać, ale wiedzieć o tym trzeba.
                • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 09:33
                  mallard napisał:

                  > mama_kotula napisała:
                  >
                  > > Gdzie dzieciak ma w nich chodzić? Wyłącznie na spacer w niedzielę?
                  >
                  > Niech się nawet wspina na Mount Everest, ale niech się liczy z konsekwencjami!

                  Mallard, chcesz mi powiedzieć, że żyjemy w takim po...banym świecie, że
                  naturalną konsekwencją założenia drogich butów do szkoły jest ich zniszczenie?
                  No nie żartuj.
                  W podstawówce, jako pierwsza w klasie miałam supermodną jasnobrązową zamszową
                  kurtkę przywiezioną ze zgniłego zachodu, diabelnie drogą. Gdy podczas lekcji
                  powiesiłam ją na krześle, na którym siedziałam (pamiętam, że szatnia była w
                  remoncie i wszyscy trzymali kurtki w klasie), dupek siedzący za mną pomazał mi
                  ją długopisem, złośliwie i bezmyślnie. Nie odpuściłam, jego rodzice musieli
                  zwrócić pieniądze, mimo, że argumentowali podobnie "po co nosić taką kurtkę do
                  szkoły". A do cholery, gdzie ją miałam nosić, w domu? Miejsce, w które dziecko
                  się udaje najczęściej, to - o dziwo - szkoła. Argument "trzeba się liczyć z
                  konsekwencjami" w ogóle do mnie nie przemawia. To znaczy inaczej bym go
                  sformułowała - trzeba się liczyć z n.a.t.u.r.a.l.n.y.m.i _przypadkowymi_
                  konsekwencjami, i tak - zakładając dwulatkowi wypasiony dresik Fila do żłobka,
                  liczę się z tym, że zostanie od wypaćkany obiadem bądź farbami - ale jednak
                  ubieram dziecko w ten dres, bo jakbym wychodziła z założenia, że nie warto
                  zakładać dziecku drogich i porządnych rzeczy, to wisiałyby w szafie aż dziecko
                  by z nich wyrosło.
                    • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 10:17
                      mallard napisał:

                      > Mamo Kotula, -zaprzeczyłaś moim słowom, poczym je potwierdziłaś.
                      > Nic nie rozumiem...
                      > Pozdr.

                      Już wyjaśniam (sorry za chaotyczność wypowiedzi, mam chyba ciążowe odmóżdżenie).
                      Chodzi mi o to, że w ramach naturalnych konsekwencji noszenia drogich rzeczy do
                      szkoły czy przedszkola NIE uwzględniam celowego zniszczenia ich przez wandala
                      (uwzględniam przypadkowe zniszczenie typu zachlapanie, zabrudzenie itp.). I nie
                      zamierzam odpuścić sobie noszenia drogich butów tylko dlatego, że ktoś jest na
                      tyle głupi, że jest wandalem. Dlatego mówienie i pisanie, że chłopak, któremu
                      zniszczono buty "też ma nauczkę na przyszłość, aby nie nosił drogich butów do
                      szkoły" (gdzieś to wyczytałam wyżej/niżej) w ogóle do mnie nie dociera.
                  • lola211 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:16
                    > Mallard, chcesz mi powiedzieć, że żyjemy w takim po...banym świecie, że
                    > naturalną konsekwencją założenia drogich butów do szkoły jest ich zniszczenie?
                    Jest to wysoce prawdopodobne.Jak rowniez kradziez.I tak sie dzieje nie od dzis-
                    15 lat temu w mojej szkole znikaly kurtki i buty- mnie ukradziono nowe kozaki,
                    wcale nie super drogie, ale ladne.i co ? I nic.Mimo ze szatnia byla pilnowana,
                    nikt w tej sprawie nic nie zrobil, wrecz sugerowano, ze sama te buty sobie
                    ukradlam, zeby pokatnie (chyba przed rodzicami)sprzedac(sic!).Do domu wracalam
                    taksówka przez pol miasta, bo zima sroga byla, a ja zostalam w tenisowkachsmile
          • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 08:58
            Owszem nie daję dziecku
            > zabrać do przedszkola lalki co placze, sika itp i kosztuje 200zł (głownie w
            > trosce o zdrowie psychiczne pań ) ale pluszaka za 100 dałam i kiedy wpadł do
            > barszczu czerwonego i się uczerwinił to upłałam wyczyściałam w pralni na swoj
            > koszt i nic nie powiedziałam, ale gdyby został tam wrzucony celowo to
            niestety
            > wyciągnęłabym konsekwencje od rodziców winowajcy ( za szkody wyządzone przez
            > dzieci odpowiadają rodzice i koniec

            Jezuuuuu, mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie chodziło do przedszkola z
            dzieckiem takiego rodzica. Smutne jest to co napisałaś.
            Ja sama biedna nie jestem, pewnie niektórzy nawet sądzą, że zarabiamy kupę
            kasy, ale mimo tego została mi jeszcze umiejętność empatii i wczucia się w
            sytuację drugiego człowieka.
            W przedszkolu dzieciaki robią różne rzeczy, chodzą tam też dzieci z bardzo
            różnych rodzin, i bardzo bogatych i biednych. I nie dałabym mojemu synowi do
            przedszkola jakiejś drogiej zabawki, nie dlatego, żeby dbać o zdrowie
            psychiczne pań tylko dlatego, zeby innym dzieciom nie sprawiać przykrości. Po
            prostu.
            I z tego co wiem to w naszym przedszkolu obowiązuje zasada, że dzieci nie mogą
            przynosić drogich zabawek, co najwyżej jakiś drobiazg z którym się nie mogą
            rozstać, a którym przynajmniej na początku ich przedszkolnej drogi pomoże im
            znieść rozłąkę z domem.

            I o ile wymaganie od gimnazjalisty pewnych zachowań lub powstrzymania się od
            pewnych zachowań jest jak najbardziej ok, o tyle wyciąganie konsekwencji bo 4-
            latek wrzucił pluszaka do barszczu (skąd będziesz wiedziała, że celowo?, a
            nawet jeśli) jest... hmmm... nawet nie wiem jak to nazwać...
            Przykre...

            A tak z ciekawości jak byś ukarała swoją 4-latkę za wrzucenie pluszaka do
            barszczu?? Surowo tzn. jak??

            • zlamacocha Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 09:04
              Czy ja dobrze zrozumiałam?
              Czy wracamy do epoki, w której każdemu po równo, aby inny nie miał przykrości?
              Już Chińczycy odeszli od mundurków!
              W takim razie wprowadźmy dla wszystkich jednakowe pensje, bo zarabiający mniej
              będzie miał przykrość.
              I koniecznie identyczne mieszkania, bo ten co mieszka w willi będzie sprawiał
              przykrość temu co mieszka w ruderze.
              Komunizm dla niektórych to dobra rzecz.
              • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 09:22
                > Czy ja dobrze zrozumiałam?
                Źle.

                > Czy wracamy do epoki, w której każdemu po równo, aby inny nie miał przykrości?
                > Już Chińczycy odeszli od mundurków!
                > W takim razie wprowadźmy dla wszystkich jednakowe pensje, bo zarabiający
                mniej
                > będzie miał przykrość.
                > I koniecznie identyczne mieszkania, bo ten co mieszka w willi będzie sprawiał
                > przykrość temu co mieszka w ruderze.
                > Komunizm dla niektórych to dobra rzecz.
                A czy ja napisałam gdziekolwiek, żeby nie kupować 15-latkowi butów za 1000 pln
                czy 4-latce pluszaka za 100 pln???? NIE!!
                Napisałam, że nie rozumiem po co takie drogie rzeczy zabierać do szkoły czy do
                przedszkola...
                Jesli nadal nie rozumiesz o co mi chodzi no to cóż - chyba nie jestem w stanie
                jaśniej wytłumaczyć.
                • zlamacocha Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 10:34
                  Chyba jednak się nie porozumiemy. Ubranie kupuje się po to, aby je n.o.s.i.ć.
                  tak nosić, a nie żeby zdobiło szafę.
                  Gimnazjalista większość wyjść ma do szkoły lub ze szkolnymi kolegami np. do
                  kina, na zajęcia sportowe. Rzadko wychodzi do cieci na imieniny.
                  Czy w związku z tym na nie nosić butów na wycieczkę, bo koledzy mu je np. w
                  nocy zniszczą?
                  Ma nie nosić ich do szkoły (j.w. tylko w szatni)?
                  Na zajęcia sportowe (jw.)?
                  Gdzie wobec tego ma je nosić? Po domu? Tam lepsze są kapcie.
                  W związku z tym wniosek jest jeden nie kupować drogich rzeczy, bo komuś może
                  zrobić się przykro i je zniszczyć. A rozumując dalej pomysł Giertycha jest
                  genialny - mundurki - dla wszystkich jednakowe, nikomu nie będzie przykro,
                  każdy będzie wyglądał tak samo.
                  • mallard Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 10:58
                    zlamacocha napisała:

                    > A rozumując dalej pomysł Giertycha jest
                    > genialny - mundurki - dla wszystkich jednakowe, nikomu nie będzie przykro,
                    > każdy będzie wyglądał tak samo.

                    A żebyś wiedziała!
                    Słyszałem rozmowę dwóch dziewcząt, kórym pomysł ten się PODOBA! Myślę, że nie
                    są one odosobnione wśród młodzieży ze swoim zdaniem.
                    Natomiast buty do mundurka można nosić różne tak a'propos wink.
                    • edytek1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 11:30
                      Niekoniecznie buty można nosić dowolne w niektórych szkołach to jest ściśle
                      określone.www.cpz.edu.pl/sp/index.php?strona=nasz_stroj. Są szkoły gdzie
                      mundurek zawsze był, ale wszystkie szkoły bez prawa wyboru ( w tym szkoły
                      publiczne)na zasadzie obowiązku to kiepski pomysł, ale to dyskusja na inny
                      wątek. W tej dyskusji nie chodzi o przedmiot czy jego wartość ,ale o celowe
                      zniszczenie i fakt ,że winny nie dostanie kary...
                  • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 11:04
                    zlamacocho, to jest kwestia elementarnego taktu i dobrego smaku.

                    Jedni bogaci kupuja zlote lancuchy i nosza na wierzchu, inni (np dawny
                    wlasciciel Optimusa-pan Kluska) zyja skromnie (w kazdym razie nie epatujac
                    zewnetrznymi oznakami swej zamoznosci ) i jeszcze po cichu pomagaja innym.

                    Sa ludzie dla ktorych wazne jest, aby dziecko na komunii mialo najdrozsza
                    sukienke, rekawiczki i tiare ze sztucznych brylantow, a sa tacy rodzice ktorzy
                    mimo ze ich stac , wrecz blagaja ksiedza, aby wszystkie dzieci szly w
                    jednakowych albach.


                    Sa tacy dla ktorych pojscie dziecka do szkoly w butach za 1000 zl (=pensja
                    lekarza np) uwazaja za swietnie, niech dziecko nosi takie buty (a co stac
                    mnie !!!!), a sa tacy ktorzy uwazaja to za prostackie, i glupie.


                    To tylko kwestia taktu i smaku , niczego innego....

                    • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 11:24
                      agatka_s napisała:


                      > Sa tacy dla ktorych pojscie dziecka do szkoly w butach za 1000 zl (=pensja
                      > lekarza np) uwazaja za swietnie, niech dziecko nosi takie buty (a co stac
                      > mnie !!!!), a sa tacy ktorzy uwazaja to za prostackie, i glupie.

                      Ja dorzucę tu trzecią grupę, która do chodzenia w butach za 1000zł nie dorabia
                      sobie ideologii, nie robią z tego ani halo "a co, stać mnie!!!!", ani nie
                      uważają tego za prostackie czy głupie. Tylko: mam buty, są wygodne i fajne,
                      podobają mi się, więc je noszę.

                      • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 11:32
                        ja powiem tak: Ja nie widzialam butow za 1000 zl dla dziecka(dobre , firmowe,
                        wygodne buty ktore kupuje dla syna kosztuja maksymalnie 300 zl i tez sa one
                        wedlug mnie drogie, ale coz za to na ciut dluzej starczaja..). Przepraszam ale
                        po prostu nie ma zadnego, ale to zadnego racjonalnego wytlumaczenia placenia
                        takiej kwoty oprocz szpanu (rozumiem jesli bylyby to jakies specjal8istyczne
                        buty, np narciarskie z najnowsza technologia itp, ale buty do szkoly ?). Moim
                        skromnym zdaniem buty dla dziecka za 1000 zl, to to samo co Maybach posla
                        Misztala i tyle.

                        Ale oczywiscie nikt nie zabroni panu Misztalowi jezdzic Maybachem (tylko ze ja
                        sobie o tym mysle, co sobie mysle i juz !)


                      • edytek1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 11:45
                        Masz racje kotula. Idąc tokiem myślenia agatka_s nie powinno się kupować rzeczy
                        drogich, bo to tylko szpan. To nic, że 15 latkowi owe buty służyłyby długi
                        czas, że byłoby w nich wygodnie ciepło i sucho.( rodzice nie wydaliby na leki
                        podszas choroby) Powinien mieć do szkoły buciosze za max 50 złoty, bo innym tym
                        ktorym bedzie przykro moga zniszczyć i postać bez kary. Nie wszyscy maja tak
                        samo też chciałabym mieć więcej czy jesli porysuję sąsiadowi bmw, bo on ma i
                        nim jeżdzi a ja nie to też powinnam zostać bez kary? Przecież jego bmw kosztuje
                        wiecej niż my mamy rocznie! On sobie jeżdzi bmw a ja córkę z przedszkola
                        autobusem przywożę... Tak mi przykro wink. Nie wszyscy mamy tak samo zawsze
                        znajdziesie ktoś kto ma mniej a wrzucane przez Ciebie rzeczy do koszyka w
                        sklepie są luksusem .AGATko_s pomyśl o tym wrzucając do koszyka jogurt danone
                        zamiast zwykłego proszek vizir zamiast Dosi bądź szarego mydła czy kupująć
                        ciuchy w noramlnym sklepie a nie szmateksie.
                        • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:02
                          Demagogia.


                          Ja nie mam nic przeciwko kupowaniu drogich rzeczy-sama kupuje drogie i dobrej
                          jakosci (wedlug przyslowia ze "mnie nie stac na tanie rzeczy"). Tu chodzi o
                          proporcje. Drogie i dobre dziecinne buty-to buty za 300 zl, no moze za 500
                          (jaks super ekstrawagancja), takie za 1000 to mowiac jezykiem mlodziezowym
                          przegiecie.

                          Dobry, bezpieczny samochod to taki za 100.000 no moze za 200.000 (jesli ktos ma
                          duza rodzine, duzo podrozuje i musi miec vana np). Ale samochod za milion
                          zlotych-to nie jest dobry, bezpieczny samochod-to szpan i epatowanie swoja
                          zamoznoscia tylko i wylacznie.

                          Tak jak bezpieczenstwo i wygoda nie uzasadnia kupna sam9ochodu za milion, tak
                          samo zaden racjonalny powod nie uzasadnia kupna butow za 1000 zl.


                          Co oczywiscie nie zmienia faktu ze jak ktos ma ochote to moze kupowac samochod
                          za milion i buty dziecinne za 1000 zl. Tylko ja oba przypadki uwazam za
                          prymitywne, "nowouryszowskie" i tyle.


                          Przypadek z butami uwazam za bardzo naganny jeszcze z 2 powodow-ze buty sa
                          noszone na terenie szkoly gdzie dzieci sa z roznych domow (czasem wiazacych
                          koniec z koncem), a 2 buty sa dla dziecka-dziecko nie zapracowalo na te buty
                          (no bo nawet jesli odkladalo z kieszonkowego, to jednak nie to samo co ciezka
                          praca). Noszenie bardzo drogich rzeczy w zamoznym srodowisku tak by mnie nie
                          razilo, i kupno jakiejs bardzo, bardzo drogiej rzeczy przez kogos kto na to
                          zarobil tez nie.


                          Tak sobie tylko mysle co ten 15 latek bedzie chcial miec w przyszlosci, jesli
                          dzis ma buty za 1000 zl. Chyba tylko tego Mybacha...smutne !!!!!


                          Natomiast w zaden, ale to zaden sposob nie usprawiedliwia to tego ze ktos by
                          zniszczyl takie buty za tysiac czy samochod za milion. To sa dwie zupelnie,
                          zupelnie odrebne rzeczy. Wandal powinien zostac ukarany, niezaleznie czy
                          zniszczy buty za 50 czy za 1000, czy Maybacha posla Misztala.


                          • alfama_1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:14
                            Drogie i dobre dziecinne buty-to buty za 300 zl, no moze za 500
                            > (jaks super ekstrawagancja), takie za 1000 to mowiac jezykiem mlodziezowym
                            > przegiecie.
                            > Dobry, bezpieczny samochod to taki za 100.000 no moze za 200.000 (jesli ktos
                            ma> duza rodzine, duzo podrozuje i musi miec vana np). Ale samochod za milion
                            > zlotych-to nie jest dobry, bezpieczny samochod-to szpan i epatowanie swoja
                            > zamoznoscia tylko i wylacznie.
                            >
                            > Tak jak bezpieczenstwo i wygoda nie uzasadnia kupna sam9ochodu za milion, tak
                            > samo zaden racjonalny powod nie uzasadnia kupna butow za 1000 zl.

                            Nie rozumiem jakie mamy prawo zaglądać ludziom do kieszeni a w dodatku
                            oczekiwać od nich racjonalnych powodów decyzji o zakupie? Może się zdziwisz ale
                            większość tzw.decyzji konsumenckich (również Twoich) jest irracjonalna a
                            powodem nie musi być wcale chęć epatowania zamożnością. Z badań konsumenckich
                            wynika, że nawet rzeczy z górnej półki cenowej zaspokajają inne, bardziej
                            ukryte potrzeby niż tylko chęć pochwalenia się kasą. Oczywiście Twoje prawo
                            widzieć w tych, którzy kupują buty droższe niż 500 złotych nuworyszy ale
                            ciekawa jestem dlaczego ustawiłaś granicę nowobogactwa właśnie na takiej
                            wysokości.
                          • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:25
                            zeby bylo jasne, dla mnie to sa kompletnie 2 odzielne sprawy:

                            1. odpowiedzialnosc wandala za zniszczenie butow (nizaleznie czy wartych 100
                            czy 200 czy 5000 butow)- wandal musi pieniadze zwrocic a sam zostac ukarany.

                            2. noszenie do publicznej szkoly butow (innych rzeczy) drastycznie
                            odbiegajacych w swojej wartosci od pewnego standardu dla danej spolecznosci-
                            ktore jako zbedne epatowanie zamoznoscia (na dodatek niezapracowana) negatywnie.


                            Pisze o pewnym standardzie, bo inaczej jest w szkolach wiejskich, inaczej
                            miejskich, inaczej w prywatnych inaczej w spolecznych itp. Ale kazdy mniej
                            wiecej wie jaki ten standard w jego srodowisku jest i grzecznie, taktownie i
                            empatycznie byloby, szczegolnie gdy dotyczy to dzieci, ten standard
                            respektowac.

                            Mysle ze w wiejskiej szkolce w Bieszczadach gdzie wiekszosc dzieci pochodzi z
                            rodzin gdzie jest np 10-ro dzieci , ktore maja bochenek chleba za jedzenie na
                            caly dzien, to buty nawet i za 300 zl wydaja sie nie na miejscu. Mnie w kazdym
                            razie byloby glupio posylac do takiej szkoly dziecko w butach za tysiac zlotych.

                            Natomiast nie dziwilyby mnie tak bardzo (aczkolwiek uwazalabym to za zbedne i
                            nadal glupie) takie buty w naszej prywatnej szkole, z czesnym 1000 zl.

                            Tak samo jak nie draznilby mnie Maybach ktorym podjezdza pan Kulczyk na
                            spotkanie najbogatszych swiata, tak ciut irytuje mnie gdy podjezdza nim posel
                            na Sejm, ktory reprezentuje tam obywateli, w tym i te rodzine z Bieszczad. No
                            ale to juz inna inszosc, i jak juz powiedzialam kwestia taktu , kwestia smaku.

                          • edytek1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:29
                            Agatko ty ustalasz kwotę 300 zł 500 zł jako granice rozsądku a dla kogos innego
                            to 150 zł czy 100zł...a ty wydając aż tyle na buty przesadzasz i koniec.
                            Samochód to dla 100 tyś czy 200 tyś a 250 tyś to już za dużo? Nie za dużo to
                            moze 300 tyś 350 tyś 400 tyś .. i tak dalej...
                            Agatko zawsze i wszędzie sa dzieci z różnych domów od przedszkola przez szkołę
                            plac zabaw zajecia dodakowe wakacje itp...( nie ważne czy publiczne czy nie ,
                            bo znam takich co prywatną szkołę sklada się cała rodzina i takich co na
                            angielską szkołę wydają jakieś grosze w ich mniemaniu) Dzieci zawsze tak jak
                            dorośli mają różne bardzo rózne rzeczy...
                            A co do tego, że 15 latek nie zarobił 1000zł na buty a jakie to ma znaczenie
                            oszczędził na nie i już, a gdyby kupili mu rodzice to co? A twoje dziecko co
                            bedzie chciało mieć jak mają lat kilka ma buty za 300zł( wtedy gdy noga szybko
                            rośnie) no chyba, że samo na nie zarobiło.
                        • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:19
                          Powinien mieć do szkoły buciosze za max 50 złoty, bo innym tym
                          >
                          > ktorym bedzie przykro moga zniszczyć i postać bez kary

                          Przesadzasz i to grubo. Może nie popadajmy z jednej skrajności w drugą?
                          Między BUTAMI za 1000 pln a bucioszami za 50 pln jest jeszcze cała rozpiętność
                          naprawdę dobrych butów w cenie średniej.
                          I nikt mi nie wmówi, że nie da się np. za 400 pln kupić dobrych,
                          nieprzemakalnych butów górskich, bo sama takie mam.
                          A co do pozostania bez kary to NIKT na tym forum nic takiego nie twierdzi.
                          Jakoś strasznie naciągasz...
                          • alfama_1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:26
                            > Przesadzasz i to grubo. Może nie popadajmy z jednej skrajności w drugą?
                            > Między BUTAMI za 1000 pln a bucioszami za 50 pln jest jeszcze cała
                            rozpiętność
                            > naprawdę dobrych butów w cenie średniej.

                            ...która i tak jest wysoka dla rodziny, która ma 1000 złotych na miesiąc. Moim
                            zdaniem większym problemem jest tutaj zazdrość chłopca, który zapewne nie może
                            sobie pozwolić na żadne szaleństwa zakupowe, nawet buty za 200 złotych, a nie
                            zbyt wysoka cena zniszczonych butów.
                            • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:32
                              no dobrze to zrobmy test, przestanmy dywagowac teoretycznie:

                              ktora z mam kupilaby swojemu dziecku buty za 1000 zl ?

                              tylko tak szczerze, zastanowcie sie:przychodzi dziecko i mowi "mamo kup mi"-i
                              co wy dziecku odpowiadacie ?

                              Ja: Nigdy w zyciu ! Chyba upadles na glowe.
                              • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:51
                                agatka_s napisała:

                                > no dobrze to zrobmy test, przestanmy dywagowac teoretycznie:
                                >
                                > ktora z mam kupilaby swojemu dziecku buty za 1000 zl ?
                                >
                                > tylko tak szczerze, zastanowcie sie:przychodzi dziecko i mowi "mamo kup mi"-i
                                > co wy dziecku odpowiadacie ?
                                >
                                > Ja: Nigdy w zyciu ! Chyba upadles na glowe.

                                Jakby moje dziecko mówiło, że marzy o takich butach bo... i (tu szereg
                                argumentów racjonalnych), i jakby mnie na to było stać, kupiłabym, nie robiąc z
                                tego wielkiego halo.
                                Moja mama tak podeszła do moich wymarzonych glanów za 600zł, które chciałam mieć
                                (akurat takie, a nie inne tańsze, bo miały takie, a nie inne wzorki, sznurówki i
                                bajery - po prostu się w nich zakochałam). Kupiła bez słowa, bez dorabiania
                                ideologii i po sprawie. Przy zarobkach zdecydowanie wyższych od średniej
                                krajowej nie upierała się, aby kupić tańsze buty "bo drogie buty to szpan i
                                nietakt".
                                Ot, taki lajf. Jeśli potrzebuję czegoś, to kupuję to. Jeśli nie potrzebuję, nie
                                kupuję (i tak np. gdyby było mnie stać na wózek dla dziecka za 5000zł, z
                                wodotryskiem, cyfrowym termometrem i miernikiem dni płodnych u matki, to i tak
                                bym go nie kupiła, ponieważ go nie potrzebuję).
                                • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:56
                                  >>
                                  > Jakby moje dziecko mówiło, że marzy o takich butach bo... i (tu szereg
                                  > argumentów racjonalnych),


                                  No widzisz tylko ja nie znam zadnego, ale to absolutnie zadnego racjonalnego
                                  argumentu uzasadniajacego kupno butow dziecku za 1000 zl (wybacz ale rodzaj
                                  sznurowek-nie jest dla mnie argumentem racjonalnym, tak samo jak nie jest nim
                                  czesto prezentowany przez moje dzieck: "bo X takie ma")
                                  • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 13:00
                                    agatka_s napisała:

                                    > >>
                                    > > Jakby moje dziecko mówiło, że marzy o takich butach bo... i (tu szereg
                                    > > argumentów racjonalnych),
                                    >
                                    >
                                    > No widzisz tylko ja nie znam zadnego, ale to absolutnie zadnego racjonalnego
                                    > argumentu uzasadniajacego kupno butow dziecku za 1000 zl (wybacz ale rodzaj
                                    > sznurowek-nie jest dla mnie argumentem racjonalnym, tak samo jak nie jest nim
                                    > czesto prezentowany przez moje dzieck: "bo X takie ma")

                                    Agatka, no dobrze.
                                    Obie nie wzięłyśmy pod uwagę jednego: bohater wątku sam zaoszczędził pieniądze
                                    na takie buty, rodzice mogli mu ewentualnie odradzić ich kupno, ale nie
                                    odradzili, bo facet marzył o takich właśnie butach, a nie innych (jakby nie
                                    marzył o nich, nie oszczędzałby imho). Ok, z własnej woli nie kupiłabyś dziecku
                                    takich butów i masz do tego prawo. Czy zabroniłabyś także kupić ich za własne
                                    zaoszczędzone pieniądze? Owszem, mogłabyś pokazać, że są inne, być może
                                    fajniejsze i ciekawsze sposoby na wywalenie 1000zł, ale co w przypadku, gdy
                                    dziecko się uprze "moje pieniądze wydam na właśnie TE buty i koniec"? Zabronisz,
                                    zabierzesz pieniądze?
                                    • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 13:18
                                      no ja mialam taki przypadek niejednokrotnie.

                                      Zawsze sie staram przekonac. W przypadku np kupna gameboya-udalo mi sie (choc
                                      tu nawet nie chodzilo o cene, raczej o irracjonalnosc zakupu-bo syn i tak ma
                                      pol godziny dziennie grania, i maly zakres gier ktore sa dozwolone, wiec ten
                                      gameboy byl kompletnie po grzyba-skoro juz ma i komputer i gry na komorce).

                                      Natomiast przyklad z ostatnich kilku dni kolejana edycja gry Fifa (juz chyba
                                      szosta z kolei, dla mnie kazda nastepna IDEALNIE taka sama jak poprzednia)-
                                      niestety nie udalo sie przekonac, musze miec kupie za swoje i juz!!! i syn
                                      kupil. Ale to sa wciaz kwoty jakos racjonalne-100-200 zl...

                                      Natomiast gdyby chcial kupic jakas gre ktora kosztowalaby te przyslowiowe
                                      tysiac zlotych ? tak zabronilabym. Po za tym on nie ma takich pieniedzy. To
                                      znaczy ma ale one sa przeznaczone na wazne cele. Na takie rozne glupoty to ma
                                      w puszcze i to jest kwota max do 500 zl.
                                      • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 13:39
                                        agatka_s napisała:

                                        > no ja mialam taki przypadek niejednokrotnie.
                                        >
                                        > Zawsze sie staram przekonac. W przypadku np kupna gameboya-udalo mi sie (choc
                                        > tu nawet nie chodzilo o cene, raczej o irracjonalnosc zakupu-bo syn i tak ma
                                        > pol godziny dziennie grania, i maly zakres gier ktore sa dozwolone, wiec ten
                                        > gameboy byl kompletnie po grzyba-skoro juz ma i komputer i gry na komorce).

                                        Ok, twój syn dał się przekonać.
                                        A jakby się nie dał przekonać? Pytam, bo sama byłam uparta jak przysłowiowy
                                        osioł, i jak uparłam się na coś wydać kieszonkowe, to wydawałam. Owszem, moja
                                        mama mnie przekonywała, że to niemądra decyzja, ale w końcu - gdy ja się
                                        oczywiście nie dawałam przekonać - pozwalała mi na idiotyczny zakup, licząc, że
                                        wyciągnę z tego wnioski. I owszem, wyciągałam. Kupiłam w pierwszej klasie
                                        ogólniaka przecudne, jak mi się wydawało, wymarzone buty na niebotycznych
                                        szpilach, za zaoszczędzone pieniądze (też coś ok. 500zł). Włożyłam je raz w
                                        życiu, na jakąś imprezę u koleżanki, potem stały w szafie, bo stało się to, co
                                        mi argumentowała mama - nie będę miała wielu okazji ich nosić, nie nadają się na
                                        nasze chodniki, są na dłuższą metę niewygodne i nie pasują do większości moich
                                        ciuchów. Matko, jak ja potem klęłam, patrząc na te okropne szpilki w szafie i
                                        żałując, że tak głupio wydałam kupę kasy. I wiesz co? To był praktycznie ostatni
                                        raz, kiedy wydałam duże pieniądze na coś, co było zdecydowanie idiotycznym pomysłem.

                                        > Natomiast przyklad z ostatnich kilku dni kolejana edycja gry Fifa (juz chyba
                                        > szosta z kolei, dla mnie kazda nastepna IDEALNIE taka sama jak poprzednia)-
                                        > niestety nie udalo sie przekonac, musze miec kupie za swoje i juz!!! i syn
                                        > kupil. Ale to sa wciaz kwoty jakos racjonalne-100-200 zl...
                                        Kwestia racjonalności kwoty zależy od sytuacji materialnej. Dla ciebie 100 zł to
                                        jest racjonalna kwota na grę komputerową, dla innej osoby jest to koszt 3 par
                                        butów dla dzieci w CCC i wydanie ich na grę jest niepojęte.

                                        > Natomiast gdyby chcial kupic jakas gre ktora kosztowalaby te przyslowiowe
                                        > tysiac zlotych ? tak zabronilabym.
                                        No widzisz, a ja nie zabroniłabym, na zasadzie - patrz powyżej pt. "moja mama,
                                        ja i buty na szpili".

                                        Po za tym on nie ma takich pieniedzy. To
                                        > znaczy ma ale one sa przeznaczone na wazne cele. Na takie rozne glupoty to ma
                                        > w puszcze i to jest kwota max do 500 zl.

                                        No ok, ale jakby przez załóżmy rok nie wydawał pieniędzy na głupoty, nazbierałby
                                        tam sumę większą niż te 500 zł, zgadza się? Czy może - kiedy ta kwota w puszce
                                        przekracza 500 zł, limitujesz kieszonkowe, aby nie daj Boże nie nazbierało się
                                        "na głupoty" więcej? Czy każesz wpłacić nadwyżki na konto pt. "ważne cele"?
                                        • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 14:01
                                          cena gry 100 zl-tak wiem ze to jest dla niektorych bardzo duzo. Dlatego moj
                                          syn z tego typu "gadzetami" nie chodzil do szkoly publicznej (do ktorej
                                          uczeszczal przez 3 pierwsze lata), wlasnie po to aby komus nie zrobic
                                          przykrosci (choc i tak akurat w tej szkole raczej dzieci byly z domow
                                          zamoznych, coz taka dzielnica). teraz w prywatnej nie mam takich oporow, bo to
                                          co tam dzieci przynosza do szkoly i czym sie potrafia licytowac , to juz lepiej
                                          nie mowic...

                                          A co do przeznaczania pieniedzy. Moj syn sam jakos umie oszczedzac na wazne
                                          cele. Tak jakos zaczelo sie odkad zaczal zbierac na wyjazd na Mistrzostwa
                                          Swiata w Pilce Noznej-to bylo jego wielkie marzenie i on i cala rodzina na to
                                          sie skladalismy przez jakies 4 lata wstecz (wszystkie prezenty, itp). Nic nie
                                          wyszlo z wyjazdu bo mimo bardzo aktywnego uczestniczenia w losowaniu biletow-
                                          nie udalo sie nam.

                                          Te pieniadze sa jego (uzbierala sie calkiem pokazna kwota)-ale umowilismy sie
                                          ze poki nie znajdziemy jakiegos dobrego celu to sobie leza i czekaja
                                          (oczywiscie sa dobrze zainwestowane, w koncu ja jestem bylym bankierem
                                          inwestycyjnym...).


                                          Teraz syn posmakowal w wyjazdach zagranicznych (w tym roku byl we Wloszech i
                                          Wielkiej Brytanii, a za tydzien jedzie do Rumunii ze szkola) i zwiedzaniu, i
                                          chce zebysmy pojechali to tu to tam i poprostu stara sie odkladac na
                                          podrozowanie (bo ja mu powiedzialam ze jesli chce podrozowac to musi sie do
                                          tego dolozyc).

                                          Mamy taka zasade ze tyle ile on odklada na podroze, to dokladnie tyle samo ja
                                          dokladam do tej puli, wiec jak on tylko czuje ze w swojej puszcze ma juz "za
                                          duzo"-to odklada do innej "puszki".

                                          Ja mysle ze ja przekonalabym syna ze jesli ma wybrac buty za 1000 zl a np
                                          weekend w Portugalii-gdzie bardzo chce pojechac, to wybor bylby dla niego
                                          prosty ! Aczkolwiek on jest teraz w 5-klasie, nie wiem jakie priorytety beda w
                                          gimnazjum....

                                          • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 14:09
                                            agatka_s napisała:


                                            > Ja mysle ze ja przekonalabym syna ze jesli ma wybrac buty za 1000 zl a np
                                            > weekend w Portugalii-gdzie bardzo chce pojechac, to wybor bylby dla niego
                                            > prosty !

                                            Agatko, no właśnie - twój syn bardzo chce pojechać do Portugalii, dlatego
                                            odkładanie na ten wyjazd jest dla niego ważne, i przekonanie do niekupowania
                                            butów jest zbędne, bo większy priorytet ma jednak wyjazd (dla ciebie, ale przede
                                            wszystkim dla niego) i wybór jest oczywisty. Mnie cały czas chodzi o
                                            przekonywanie w sytuacji, gdy rodzic uważa, że to, na co oszczędza dziecko to
                                            zbędny, niepotrzebny wydatek, a dziecko jest przeciwnego zdania. Czyli: dziecko
                                            odkłada na wymarzony wyjazd do Portugalii, a ty uważasz, że jest to głupia
                                            decyzja, i lepiej kupić coś trwałego, czyli te słynne buty za 1000 zł smile
                                            • agatka_s Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 14:18
                                              Tylko ze moim zdaniem (nie chcialabym aby to teraz zabrzmialo jak wypowiadane z
                                              pycha, czy cos takiego !!!) to jest rola rodzica, aby tak kierowac dzieckiem
                                              aby on widzial bezsens wydania 1000 zl na szpanerskie buty, versus wydania na
                                              wyjazd zagraniczny, ksiazki czy np narty.

                                              Moim zdaniem sa rzeczy warte tych tysiaca zlotych a sa rzeczy nie warte, bo ich
                                              jedyna wartoscia jest to ze sa drogie i mozna sie tym faktem pochwalic (to jest
                                              ten brak racjonalnych argumenrow). To rodzic powinien tego dziecka uczyc, jak
                                              odroznic jedno od drugiego, dlatego jesli moje dziecko wystartowaloby do mnie
                                              ze chce buty za 100 zl, to bez wahania odpowiedzialabym ze upadl na glowe
                                              (natomiast nie mialabym zadnych oporow gdyby przyszedl i powiedzial ze chce w
                                              wakacje pojechac na oboz z kolegami do RPA, ale on kosztuje ....jakas duza
                                              kwota). Gorzej jak rodzic w stylu posla Misztala...
                                              • mama_kotula Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 14:33
                                                agatka_s napisała:

                                                > Tylko ze moim zdaniem (nie chcialabym aby to teraz zabrzmialo jak wypowiadane
                                                z pycha, czy cos takiego !!!) to jest rola rodzica, aby tak kierowac dzieckiem
                                                > aby on widzial bezsens wydania 1000 zl na szpanerskie buty, versus wydania na
                                                > wyjazd zagraniczny, ksiazki czy np narty.

                                                Agatka, i znowu wracamy do punktu wyjścia.
                                                Buty za 1000 zł są dla ciebie "szpanerskie", dla kogoś mogą być po prostu
                                                wygodne, fajne i posiadające szereg innych zalet, a znowu wyjazd zagraniczny
                                                może być dla tego kogoś czymś "szpanerskim" i mało praktycznym (bo nietrwałym).
                                                Kwestia priorytetów.

                                                > Moim zdaniem sa rzeczy warte tych tysiaca zlotych a sa rzeczy nie warte, bo
                                                ich jedyna wartoscia jest to ze sa drogie i mozna sie tym faktem pochwalic (to
                                                jest ten brak racjonalnych argumenrow)

                                                Agawamala podała szereg racjonalnych argumentów przemawiających za kupnem owych
                                                słynnych butów za tysiaka, chyba czytałaś?

                                                > To rodzic powinien tego dziecka uczyc, jak
                                                > odroznic jedno od drugiego, dlatego jesli moje dziecko wystartowaloby do mnie
                                                > ze chce buty za 1000 zl, to bez wahania odpowiedzialabym ze upadl na glowe
                                                > (natomiast nie mialabym zadnych oporow gdyby przyszedl i powiedzial ze chce w
                                                > wakacje pojechac na oboz z kolegami do RPA, ale on kosztuje ....jakas duza
                                                > kwota)

                                                Jeszcze raz - kwestia priorytetów i tyle.
                                                Cały czas o niej piszę.

                                                I o nastawieniu, które ci umknęło - że można kupować coś drogiego bez dorabiania
                                                sobie do tego kompletnie żadnej ideologii (typu "mogę poszpanować" czy "mogę się
                                                pochwalić"), po prostu ze zwykłej p.o.t.r.z.e.b.y posiadania takiej a nie innej
                                                rzeczy. Potrzebuję buty za 1000 zł bo... (itd.), mam pieniądze, więc kupuję te
                                                buty i nie zastanawiam się, jakie inni będą mi przypisywać intencje, a potem po
                                                prostu cieszę się, że mam fajne buty.
                              • agawamala Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 13:07
                                Ja bym kupiła. W przypadku mojego siostrzeńca buty zostały kupione z
                                kilkumiesięcznych OSZCZĘDNOŚCI + dofinansowane przez dziadków.
                                Ja jednak widząc walory tych butów sama bym sięgnęła do portmonetki. A walory i
                                argumenty za są następujące: buty są dobrej firmy, lekkie, nieprzemakalne,
                                wysokie ( można schować do cholweki spodnie), mają dobrą wentylację i są
                                trwałe. Idealnie nadają się na jesienne wypady, chronią nogi przed zmarznięciem
                                i przemoczeniem ( a więc i przeziębieniem). Są ładne, modne. Wystarczy.
                                Cena 999 PLN za buty, które, gdyby nie padły ofiarą wandala mogłyby służyć
                                przez 2-3 lata to nie jest cena wygórowana.
                              • alfama_1 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 16:02
                                > ktora z mam kupilaby swojemu dziecku buty za 1000 zl ?

                                Ja bym kupiła, też za 2000 (gdybym tyle kasy miała). I nie zawsze prosiłabym o
                                racjonalne uzasadnienie, czasem ważniejsze by było, że dziecko baaaardzo czegoś
                                chce. Zrobiłabym tylko próbę czasu żeby zobaczyć czy to nie wybitnie chwilowa
                                zachcianka.
                                Mój syn (4 lata) ma już swoje zakupowe marzenia i nigdy nie wie, czy dana rzecz
                                jest droga czy tania. Chodzi do prywatnego przedszkola, niektórzy nasi znajomi
                                są bardzo zamożni więc może się naoglądać różnych zabawek. Nie wiem jak to
                                będzie za 10 lat ale na razie kwestia ceny się nie pojawia. Syn ma rzeczy tanie
                                i drogie i zupełnie nie ma tej świadomości. Kiedy chce coś bardzo (naszym
                                zdaniem) bezsensownego, czekamy. Chciał bionicla, poczekaliśmy i kiedy zaczął
                                sobie go sobie budować ze zwykłych klocków, kupiliśmy.
                                Moim zdaniem trzeba traktować przysłowiowe buty za 1000 złotych właśnie jak
                                marzenie i zachęcać dziecko do tego, żeby przybliżało się do jego spełnienia.
                                Niech wie, że może.
                                Uprzedzam - wiem, że:
                                1. marzenia nie są tylko materialne
                                2. czasami zdecydowanie nie stać nas na coś więc po prostu tego nie kupujemy
                            • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:35
                              Moim
                              > zdaniem większym problemem jest tutaj zazdrość chłopca, który zapewne nie
                              może
                              > sobie pozwolić na żadne szaleństwa zakupowe, nawet buty za 200 złotych, a nie
                              > zbyt wysoka cena zniszczonych butów.
                              Tak, zapewne tak jest.
                              Ale nawet dla poszkodowanego zniszczenie butów za 200 czy 400 pln będzie
                              mniejszą stratą (materialną) niż tych za 1000 pln, nieprawdaż?
                  • stypkaa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 12:13
                    > Chyba jednak się nie porozumiemy
                    No chyba faktycznie nie smile


                    Ubranie kupuje się po to, aby je n.o.s.i.ć.
                    > tak nosić, a nie żeby zdobiło szafę.
                    No tak, święta racja. Ale skoro nosi się takie rzeczy do szkoły i do tego
                    jeszcze zostawia w szatni to trzeba się liczyć z tym, że ktoś mi to może
                    ukraść/zniszczyć. A nie zdawanie sobie z tego sprawy uważam za całkowity brak
                    znajomości realiów naszego kraju smile Niestety...

                    Natomiast zabieranie bardzo drogich zabawek do przedszkola uważam za jak to
                    ktoś napisał "brak taktu" i tyle.

                    • edytek1 Drogie zabawki w przedszkolu do stypkaa 12.10.06, 12:43
                      Proszę o podanie ceny od której zabawka jest droga a jako matka pozwalająca
                      zabrać dziecku zabawkę robię się nietaktowna. Jednocześnie proszę o
                      przelicznik zużycia, bo zabawki też się starzeją z uwgledeniem, że niektóre są
                      po mnie( zanim dostała je moja córka przeszły przez kilka rąk) tym proszę
                      podnieść cenę ze względu na wartość kolekcjonerską (stara już jestem). A i
                      proszę nie pozbawiać mojego dziecka i jek koleżakek z grupy przyjemności
                      zabierania do przedszkola muminka którego przwiózł tatuś z Finlandii (
                      kosztował 40 euro czyli około 160 zł)a jest wypełniony kulkami i zawsze
                      dziewczynki gotują zupki muminkowe... A corka chodzi do publicznego
                      przedszkola w centrum warszawy. ( może jakiś dodatek stołeczny)
                      • agatka_s Re: Drogie zabawki w przedszkolu do stypkaa 12.10.06, 12:52
                        ta granica jest twoje czyste sumienie...


                        jesli czujesz ze taka zabawka nie jest zbyt droga w porownaniu z tym czym
                        zazwyczaj bawia sie kolezanki twojego dziecka to ok. jesli zas sama czujesz ze
                        twoje dziecko zaczyna sie juz wyrozniac kosztownymi zabawkami, to mnie
                        zapaliloby sie czerwone swiatelko. No chyba ze o to Ci chodzi, aby sie
                        wyroznialo o wtedy granic nie ma.
                        • stypkaa Re: Drogie zabawki w przedszkolu do stypkaa 12.10.06, 14:00
                          ta granica jest twoje czyste sumienie...
                          >
                          >
                          > jesli czujesz ze taka zabawka nie jest zbyt droga w porownaniu z tym czym
                          > zazwyczaj bawia sie kolezanki twojego dziecka to ok. jesli zas sama czujesz ze
                          >
                          > twoje dziecko zaczyna sie juz wyrozniac kosztownymi zabawkami, to mnie
                          > zapaliloby sie czerwone swiatelko. No chyba ze o to Ci chodzi, aby sie
                          > wyroznialo o wtedy granic nie ma.

                          Z ust mi to wyjęłaś smile
            • edytek1 Do ceny zabawek do stypkaa 12.10.06, 10:04
              A co oznacza droga zabaka dla jednych to powyżej 100 zł dla drugich powyżej 500
              a dla jeszcze innych powyżej 30zł. Podano u was w przedszkolu do jakiej
              wartości można przynosić zabawki? U nas nie. Nie daje przecież dziecku motarak
              na akumulator czy roweru tylko pluszaka. A co z zabawkami za zł kilka majacymi
              dla dziecka wartość sentymanetalną.( bo lalka jest od zawsze i w dodatku
              dostana od babci najukochańsza mojej córki nie kosztowałą więcej niż 15zł).
              Płacz był o zawieruszoną łyżeczkę autko dawaną do płatków. Moje dziecko bierze
              do przedszkola drogie zabawki, ale dzieli sie z nimi i bawi z innymi dziećmi
              niektore nocują nawet w przedszkolu mieszkają tam jakiś czas i córka to
              akceptuje. Może mam pozwolić jej sie bawić drogimi rzeczami tylko w domu ,aby
              innym nie było przykro? Naprawdę drogie rzeczy nie mają wytatułowanej ceny i
              uzytkuje sie je sie noramalnie. Gdyby 4 latek wzucił CELOWO do zupy lub
              zniszczył zabawkę mojego dziecka za x zł to zadzwoniłabym do rodzicow i
              opwiedziała o sprawie i oczekiwała zadośćuczynienienia( przeprosin oddania
              jakieś własej zabawki do ustalenia z rodzicami winowajcy) wszytsko zależąłoby
              od okoliczności zajścia...
              Gdyby moje dziecko w złosci zniszczyło cudzą własność zosatałoby ukarane tak
              samo jak za pobicie zakaz przyjenności (tv, komupter, lody, kino) + odkupienie
              zabawki za pieniadze ze skarbonki( córka zbiera pieniażki na rózne rzeczy
              zwykle cele są ambitne.
              Kiedy moje dziecko zniszczyło koleżance okulary siadając na nie na ławce
              (właścielka okularlarów zostawiła je nieopatrznie) to ustaliliśmy z rodzicami
              dziecka , ze daję połowę kasy choć oni uważali, że nie powinnam. Wobec córki
              nie było konsewencji karowo-fiansowych tylko powiedziała, aby patrzyła na co
              siada, bo tym rzem były tam okulary innym razem moży być swieżo malowane
              jeszczeinnym któś moze zostawić jakieś śmieci.
              A co do mojego dziecka ne jest małym egoistą bo ma drogie zabawki. Szanuje
              rzeczy nie niszczy zabawek dba o porządek w swoich rzeczach.
              Wracając do meritum wątku to własciel butów dostał lekcje, że nie warto
              oszczedzać , bo guzik z tego bedzie( zniszczone buty) a jak sie narozrabia to
              łatwo się winąć nie mam kasy i koniec po sprawie...Zero konsekencji.
              My stramy sie być wobec corki konsekwentni i kiedy ja wyprałam pluszaka i
              zmienił kolor to z godnośćia przyjełam karę zadaną przez córkę ( trzy dni bez
              tv i kompa)i konieczność kupienia nowej zabawki. Tu kasa nie ma nic do rzeczy
              tylko sposób wychowania Moje dziecko jest nauczone dzielenia się i kiedy
              widzimy , że wyrasta z jakieś zabawki to razem z córką wkładamy ją do pudła i
              oddajemy do mniejszych dzieci( czasem do jej przedszkola czasem do szpiala
              dzieciecgo a czasem do domu małego dziecka.Dzięki temu mam miejsce na inne
              nowe smile
              • stypkaa Re: Do ceny zabawek do stypkaa 12.10.06, 12:30
                Gdyby 4 latek wzucił CELOWO do zupy lub
                > zniszczył zabawkę mojego dziecka za x zł to zadzwoniłabym do rodzicow i
                > opwiedziała o sprawie i oczekiwała zadośćuczynienienia( przeprosin oddania
                > jakieś własej zabawki do ustalenia z rodzicami winowajcy) wszytsko zależąłoby
                > od okoliczności zajścia...

                A jak przychodzą do Was goście z małymi dziećmi i coś te dzieci zniszczą - nie
                ważne czy celowo czy nie, może w zabawie, może w złości - to też żądasz od
                rodziców zadośćuczynienia?
                Ja sobie jakoś tego nie wybrażam. Ale cóż - może mało asertywna jestem smile

                A co do zabierania drogich zabawek do przedszkola - cóż, każdy ma jakieś swoje
                zdanie. Dobrze, że Twoja córka dzieli się zabawkami i to jest jak najbardziej
                ok. Ale są dzieci, które przynoszą jakąś super zabawkę, a potem nawet jej
                dotknąć nie dadzą innym. A dziecko jak dziecko, nie zrozumie, że nie może się
                pobawić. Tylko będzie płacz i będzie mu przykro. I po co?
                I ja wcale nie twierdzę, że dzieci które mają drogie zabawki są egoistami smile
                • mama_kotula Re: Do ceny zabawek do stypkaa 12.10.06, 12:55
                  stypkaa napisała:
                  > A jak przychodzą do Was goście z małymi dziećmi i coś te dzieci zniszczą - nie
                  > ważne czy celowo czy nie, może w zabawie, może w złości - to też żądasz od
                  > rodziców zadośćuczynienia?

                  Myślę, że jednak trzeba rozróżniać, czy zniszczenie jest celowe, czy nie.
                  Jeśli gość moich dzieci w złości, z zazdrości rozwali im komputer, będę
                  oczekiwać od niego (a raczej jego rodziców) zadośćuczynienia. Jeśli zrobi to
                  przypadkiem - trudno, zdarza się.
                • edytek1 Re: Do ceny zabawek do stypkaa 12.10.06, 12:57
                  Widzisz jakoś nasze drogie zabawki nie uległy jeszcze zniszczeniu ( widziałaś
                  kiedyś zniszczony klocek lego, drewniany klocek) baby borna nie da się
                  uszkodzić nawet jak się na niego nasika. Dzieci zabawkami sie bawią użytkują je
                  normalnie bez mojego batoszka nad głową. Raz się udało zniszczyć dzieciakom
                  drewniany domek dla lalek, ale w zabawie więł nie było sprawy ( coś tam odpadło
                  przykleiłam wieć na kropelkę). córka pozwala dzieciom na placu zabaw jeżdzić na
                  rowerze hulajnodze itp.. ( przypomina o kasku) i kiedy jedący pościera bok to
                  nic nie mówię nie jestem neurotyczna , ale gdyby dziecie poprzebijało opony
                  celowo nawet widelcem to obciążyłabym rodzicow kosztami i już. Dla mnie i moich
                  znajomych oczywiste.
                  Gdybym dostała choć mały sygnał od pani, ze dziecko wzięło zabawkę i bawiło się
                  nia samo i nikomu nie dało to bym zabroniła zabierać zabawki proste jak
                  rogalikwink
      • sir.vimes Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:35
        No właśnie - gdyby rodzice wandala kiedykolwiek potraktowali go po partnersku a
        nie jak małe bobo, które sie biedne musi uczyć a nie harować, pogadali z nim
        kiedykolwiek jak z człowiek sam by w dyrdy leciał upraszać się o mozliwość
        odpracowania swojego chamstwa. Albo raczej nigdy by sie takiego czynu nie dopuścił.
    • berek_76 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 13:47
      Przestudiowałam całość.

      Rozumiem, że szkoła umywa ręce, matka umywa ręce. Winowajca się cieszy, ale on
      ma prawo jeszcze, młody to i głupi. uncertain

      Szczerze mówiąc, ponowiłabym rozmowę z matką winowajcy. Wyjaśniłabym, że to, co
      syn zrobił, jest ewidentną szkoda materialną i to, jak się do niej odniesiesz,
      zalezy tylko i wyłącznie od Twojej dobrej woli i postawy winowajcy. jeśli
      zachowa się jak należy - tzn. postanowi naprawic wyrządzoną szkodę -
      odpuściłabym uruchamianie policji. Natomiast jeśli winowajca nie wykaże się
      dobrą wolą, powiadomienie policji będzie jak najbardziej uzasadnione.
      Starałabym się też, żeby rozmowa odbyła się z udziałem samego winowajcy. Żeby mu
      uświadomic, że oto z głupoty postawił się w sytuacji poważnego zagrożenia i może
      je albo zlikwidować, albo ponieść dość bolesne konsekwencje. Notowanie jest
      notowaniem.
      Tłumaczyłabym, jak sołtys krowie, że chodzi ci o to, żeby Twój syn widział, że
      krzywda mu wyrządzona nie pozostała bez zadośćuczynienia i że uważasz, że
      winowajca też powinien taką lekcję dostać. Że dla ciebie najważniejsze jest
      dobro dziecka, że nie jest to kwestia kasy, tylko sprawy wazniejszej, wychowania
      mianowicie i wpojenia odpowiednich wartości. I dlatego, jeśli inne drogi
      zawiodą, zawiadomisz policję.
      I zawiadomiłabym. gdyby kroki poprzednie nic nie dały.
      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • aka10 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 11.10.06, 20:47
          Berek_76 ma racje.Nie mozna sprawy po prostu zostawic,bo matka wandala
          przeprosila.Wandal musi jakies konsekwencje poniesc,inaczej z biegiem lat ma
          szanse stac sie jeszcze gorszym wandalem.Gdyby matka owego byla madrzejsza,na
          pewno po dowiedzeniu sie o sprawie,kazala np.mlodemu np. roznosic
          ulotki,gazety,zeby pieniadze oddac.Gdyby raz musial odpracowac,to by sie mu raz
          na zawsze odechcialo niszczyc.To by bylo najbardziej pedagogiczne.Dziecko ma 15
          lat a nie 5 i jest definitywnie zle wychowane,jak mu w ogole cos takiego,jak
          niszczenie cudzego mienia przychodzi do glowy.
          Co do poszkodowanego,to rozumiem chlopaka,ze sie chcial butami pochwalic.
          To,co sie obecnie dzieje,to zupelnie "chora" sytuacja,zeby mlody czlowiek nie
          mogl nic porzadnego do szkoly ubrac,bo mu zaraz zniszcza,czy ukradna.
          Poza szkola,wieczorami,tez lepiej nie chodzic w porzadnych butach,czy z
          nowa "komorka",bo nie dosyc,ze jakas banda zabierze,to jeszcze mozna pobitym do
          szpitala trafic...
          Gdyby nic innego nie poskutkowalo,to bym sprawe zglosila na Policji.
    • shady27 wrrrr 12.10.06, 10:32
      guzik by mnie obchodzilo, czy to dziecko z biednej rodziny czy nie. Zniszczyl buty matka niech odkupuje, nie wzruszylyby mnie jej krokodyle lzy. Jak wychowala tak synalka niech placi
      • verdana Re: wrrrr 12.10.06, 12:37
        Cały czas zastanawiam się nad jedna sprawą - dyskusja toczy się wokół ceny
        butów. Tymczasem nie ma kompletnie znaczenia dla ukarania 15-latka fakt, czy
        zniszczył nowe i drogie buty, czy stare i zjechane. Ma zostać ukarany za
        zniszczenie cudzej własności. Teraz pytanie - czy kara powinna być jednakowa -
        niezależnie od ceny butów, czy tez być zróznicowana - zniszczyles buty za 50
        zł, płacisz i po sprawie, zniszczyłeś buty za 1000 zł - nie masz kasy, wzywamy
        policję.
        Dla mnie przestępstwo jest identyczne. Nie ma odmiennych kar np. za porysowanie
        drogiego i taniego samochodu.
        Myślę, ze wandal powinien bezwzględnie ponieść karę. Tylko za zniszczenie
        butów, a nie za zniszczenie "drogich butów".
        Zaraz pewnie zostanę zlinczowana, ale moim zdaniem, przed wymierzeniem kary
        powinno odbyc się jednak "śledztwo" - chyba, ze ten chłopak znany jest z
        niszczenia mienia. Pytanie, dlaczego zniszczył buty jest jednak istotne. Co
        innego, gdy zrobił to na złość, z zazdrości, bo nie lubi kolegi, a co innego
        gdy np. własciciel butów powiedział "Widzisz, ja kupiłem sobie super drogie,
        fajne buty, a ty jak zwykle chodzisz w starych łachach i wszyscy się z ciebie
        śmieją. No, ale tak jest, jak sie ma rodziców-głupków, co na koszt opieki
        społecznej żyją" (nie posądzam chłopaka o taką wypowiedź, ale wszystko jest
        możliwe).
        Prawo przewiduje złagodzenie kary za zbrodnie w afekcie.
        • agatka_s Re: wrrrr 12.10.06, 12:48
          verdano, 100% racji ze dyskusja na temat kolosalnej ceny butow, nijak ma sie do
          kwestii odpowiedzialnosci za zniszczenie.

          Co do kary i jej uzaleznienia od wartosci ? Mysle ze wartosc ma jednak pewne
          znaczenie, bo mowimy o chlopcu 15 letnim, ktory byl swiadomy jakiej wartosci
          rzecz niszczy i powinien byc swiadomy, ze wobec tego taka wartosc bedzie musial
          oddac.

          Co innego 2 latek ktory nawet swiadomie moze zniszczyc kolie brylatowa za
          milion dolarow, a co innego 15 latek ktory taka kolie zniszczy...

          Co innego jak 15 latek lamie koledze olowek (nawet na zlosc !) za 10 zl, a co
          innego jak niszczy buty o ktorych wie ze sa bardzo drogie.


          Oczywiscie zbadanie okolicznosci jest istotne i niewatpliwie zloczynca powinien
          miec sznse przedstawic swoja wersje. Niemniej to moze byc tylko jakas
          okolicznosc lagodzaca (np jesli szkola bedzie miala do wyboru ocene negatywna
          ze sprawowania a np relegowanie, to ta okolicznosc przemawia za lagodniejsza
          kara). Nic nie usprawiedliwia zniszczenia cudzej wlasnosci, chocby nie wiem
          jak wlasciciel nas obrazil czy urazil. 15 latek powinien juz nad soba panowac.


          Natomiast fakt pozostaje faktem ze pieniadze musza byc zwrocone, a osoba
          poszkodowana powinna zostac przeproszona (dobrze by;loby tez pomyslec o jakims
          innym zad9oscuczynieniu, ale to juz powinno byc dobrowolne).

          Kara powinna wyjsc ze szkoly i od rodzicow chlopca-wandala , albo jesli sprawa
          trafi da sadu zaskarzy ja sad.
          • verdana Re: wrrrr 12.10.06, 13:00
            Dla mnie jest jasne, ze kara być musi.
            Ale czy sprawca znał dokładną cenę butów? Przyznam, że mnie by do głowy nie
            przyszło, że 15-latek może mieć buty za 1000 zł. Zniszczył coś, o czym
            prawdopodobnie nie wiedział, ze ma tak dużą wartość - co jak pisałam wcześniej,
            wg. mnie akurat wcale go nie usprawiedliwia. Natomiast nie wiem, czy
            odszkodowanie powinno wynosić cenę tych butow, czy przeciętną cenę bardzo
            porządnych butów. (A jak znał dokładnie cenę butów, to oznacza, ze własciciel
            butów musiał wyjątkowo nachalnie się nimi chwalić).
            Wracając do przykładu z ołówkiem - nastolatek na złość łamie ołówek koledze - a
            tu kolega stwierdza, ze był to wyjątkowy ołówek, za 300 zł. Czy wtedy sprawca
            powinien byc ukarany surowiej, niz gdyby złamał zwykły ołówek? Sama nie wiem,
            ale mam wątpliwosci.
            • agatka_s Re: wrrrr 12.10.06, 13:09
              verdana napisała:

              > > tu kolega stwierdza, ze był to wyjątkowy ołówek, za 300 zł. Czy wtedy
              sprawca
              > powinien byc ukarany surowiej, niz gdyby złamał zwykły ołówek? Sama nie wiem,
              > ale mam wątpliwosci.


              No wlasnie i wracamy znow do pytania: po co dziecku w szkole olowek za 300
              zl ? Przeciez nie jest architektem potrzebujacym profesjonalnego sprzetu...


              Ja sobie mysle tak. Zniszczyl, niestety musi oddac 100% (jesli to byly buty
              nowe, bo gdyby to byly buty kupione za 1000 zl ale po 2-3 latach noszenia, to
              co ? chyba jakas czesc, to tak jak z wyplata odszkodowania za samochod, jak ma
              kilka lat to sie odlicza jego zuzycie).

              Natomiast, absolutnie dobrym obyczajem w szkole powinno byc nie noszenie zbyt
              drogich rzeczy, niezaleznie czy ubran, czy butow czy wyposazenia. Wlasnie aby
              takich sytuacji unikac. A pojecie "zbyt drogie" jest oczywiscie umowne, ale
              kazdy w miare rozsadny czlowiek umie to sobie na wlasny uzytek zdefiniowac-to
              sie zwyczajnie czuje.

              Innym rozwiazaniem byloby ubezpieczanie sie od takich sytuacji. Tak to dziala
              z OC w samochodach. Jak zniszczych samochod za 10000 to szkoda jest od tych
              10000 ale jak drozszy to musisz pokryc wyzsza szkode-abys mogl byc wyplacalnym
              to sie ubezpieczasz. Moze to jest pomysl ?










          • zdral Re: wrrrr 12.10.06, 14:09
            To, że szkoła umywa ręce to się "zemści".
            Uczyłam kiedyś w pewnej szkole podstawowej (jeszcze wtedy ośmioletniej). Chłopak
            (z tzw. ubogiej rodziny) razem z bratem ukradł komputer (szkolny). Włamali się
            do szkoły i wynieśli.
            Przyjechali panowie policjanci i chlopak tak się (jeszcze wtedy) przejął, że od
            razu się przyznał. Dostał kuratora i na tym koniec.
            Co zrobiła pani dyrektor?? Kazała nauczycielom milczeć. Nic nie mówimy bo będą
            chłopakowi dokuczać , bo będzie wytykany i biedny.
            I co się stało?? Zanim skończył ową podstawówkę zrobił się z niego niezły (nie
            wiem jakich słów użyć) "bandzior" przy tym cholernie dumny z faktu, że ów
            komputer ukradł. Sam sie zaczął tym chwalic jak i tym, że nikt mu nic nie zrobi.
            Wbić chłopaka w poczucie bezkarności to najgorsze co można zrobić.
            Zastanawiam się czy pani dyrektor też nie możnaby jakoś "zmusić" do interwencji
            ale nie mam na to pomysłu.
        • mallard Re: wrrrr 12.10.06, 16:28
          verdana napisała:

          > Pytanie, dlaczego zniszczył buty jest jednak istotne. Co
          > innego, gdy zrobił to na złość, z zazdrości, bo nie lubi kolegi, a co innego
          > gdy np. własciciel butów powiedział "Widzisz, ja kupiłem sobie super drogie,
          > fajne buty, a ty jak zwykle chodzisz w starych łachach i wszyscy się z ciebie
          > śmieją. No, ale tak jest, jak sie ma rodziców-głupków, co na koszt opieki
          > społecznej żyją" (nie posądzam chłopaka o taką wypowiedź, ale wszystko jest
          > możliwe).
          > Prawo przewiduje złagodzenie kary za zbrodnie w afekcie.

          Jest jak najbardziej możliwe!
          Modzież potrafi być wobec siebie okrutna, szczególnie słownie! Są takie
          koszmarne typy, co wręcz energię życiową czerpią z upokarzania innych.
          Oczywiście ja również podkreślę - my tego nie wiemy czy w tym przypadku tak
          było. Ba! Myślę, że nie było.

          Pozdr.
        • iwoniaw Nieprawda 19.10.06, 10:56
          > Dla mnie przestępstwo jest identyczne. Nie ma odmiennych kar np. za porysowanie
          >
          > drogiego i taniego samochodu.

          Nie wiem, skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? Oczywistym jest, że w przypadku
          uszkodzenia mienia za więĸszą kwotę rekompensata jest większa niż w przypadku
          zniszczenia czegoś taniego? Bo nie tylko o karę chodzi, ale i o zadośćuczynienie
          pokrzywdzonemu...
    • agawamala Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 13:18
      Będzie, niestety, zamieszana w to policja. Siostrzeniec jest bardzo rozżalony,
      i oświadczył, że jeżeli zobaczy, i przekona się, że można niszczyć cudzą
      własność nie ponosząc kary sam własnoręcznie przy nastaniu pierwszych mrozów
      potnie koledze jedyny paltocik. Na paseczki. ( Zaraz go zmieszacie pewnie z
      błotem).
      Dziadek- adwokat usiłował go odwieśc od tego pomysłu. Podjął się mediacji.
      Proponował rózne rozwiązania, w tym odpracowanie szkody w sposób symboliczny .
      Wmieszał się szkolny psycholog i inni rodzice. Przy okazji wyszło na jaw, że
      chłopak był już dwa razy podejrzany o zniszczenie cudzego mienia ( raz
      zniszczył notatki i książki koleżance tuż przed klasówką po to, aby dostała
      pałę- jest wzorową uczennicą, a drugi raz zostały zniszczone dwie szkolne mapy
      ścienne).
      Siostrzeniec pochwalił się bajeranckimi butami, ale nie przed tym chłopakiem.
      Nigdy go też nie upokarzał z powodu sytuacji finansowej rodziców. Przenigdy.
      Do mojej siostry ma dziś wieczorem zatelefonować jeszcze jedna mama. Podobno
      jej córka widziała coś istotnego.
        • verdana Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 13:31
          Właśnie. Tym bardziej, ze to nie pierwszy raz.
          Widzę tu poważny problem. Wcale się nie dziwię rozzaleniu chłopaka - ma prawo,
          ale z drugiej strony w ostatecznym rozrachunku oberwie on.
          Bo będzie znany w całej szkole jako szpaner, co chodzi w butach za 1000 zł, a
          potem leci na policję, jak mu buciki zniszczą.
          Obawiam się, ze dzieciaki wcale nie będa mu współczuły. One nie będa znały
          historii tych butów, nie beda wiedzialy, ze dlugo na nie zbierał, tylko uznają
          go za rozpuszczonego, bogatego g..., który ma kupe kasy, a nie umie odpuścić.
          To absolutnie nieprawda, ale obawiam się, ze tak będzie.
          Namawiaj dziadka-adwokata do dalszych mediacji.
          • agawamala Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 14:32
            Szkoła umywa ręce i koniec. "Załatwiajcie do państwo między sobą i ble,ble,
            ble".
            Ojciec ( mój, dziadek siostrzeńca) proponował rózne formy rozwiązania - każda
            spotykała sie z odmową . Proponował, aby rodzina zwróciła 100 złotych w
            miesięcznych ratach wynoszących 10 złotych. Przyznacie, że jest to symboliczne
            zadośćuczynienie.
            Proponował odpracowanie w mało angażujący czas sposób ( chodziło o
            wyprowadzanie psa pewniej pani i zbieranie po nim odchodów. Miał to robić przez
            3 miesiące).
            Rodzicom zaproponowano umycie okien w 2 kancelariach - też nie wyrazili zgody.
            Matka wandala oświadczyła, że policja i tak "dzieciakowi" nic nie zrobi.
            A swoją drogą jestem ciekawa, kiedy ów "dzieciak" zamorduje matkę. Dla 5
            złotych na piwo.
            • sir.vimes Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 14:37
              Wyhodowali sobie zwierzątko...
              Wcale bym się nie zdziwiła , gdyby twój siostrzeniec próbował się jakoś mścić.
              (Chociaż pocięcie kurtki bardziej uderzyło by w rodziców bachora ).
              • agatka_s Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 14:46
                no tak sytacja rzeczywiscie kiepska...

                Pal szesc te pieniadze, te buty , ale teraz to siostrzeniec ma sygnal jasny, ze
                nic sie nie da zrobic poza "oko za oko". Trzeba chlopakowi tlumaczyc ze to nic
                nie da (ten wet za wet), ze da sie sprowokowac i sprowadzic do poziomu
                wandala. Trzeba, bo chlopak w koncu narobi sobie sporych klopotow, wiadomo
                moga byc emocje, jeszcze dojdzie do jakiegos nieszczescia (jak ktos umie pociac
                buty to moze i gorzej zrobic)

                Mysle ze trzeba teraz duzo z siostrzencem rozmawiac, zeby nie czul
                sie "przegrany". Tak nie moze poprostu byc, i dorosli musza tu pomoc.


                No ja chyba bym sie zaangazowala na powaznie, na kilku frontach:

                -Sad i policja
                - Szkola- (wystosowalabym pismo)- a potem jesli nadal brak reakcji, to
                przelozeni Dyrektora szkoly-w sprawie reakcji szkoly ( wszystko na pismie, bo
                na gebe to sie nie liczy i nic nie daje !!!!!)

                Rodzicow wandala juz bym olala, nic sie z nimi nie wskora, z tego co piszesz,
                mysle ze aktow dobrej woli bylo juz wystarczajaco duzo.
            • stypkaa Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 15:20
              Zachowanie szkoły - beznadziejne.
              Zachowanie rodziców tego wandala - też beznadziejne.
              Dlatego trzeba załatwić wszystko oficjalnie - ale o tym w szczegółach napisała
              już poniżej Agatka.

      • stypkaa Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 14:06
        Siostrzeniec jest bardzo rozżalony,
        > i oświadczył, że jeżeli zobaczy, i przekona się, że można niszczyć cudzą
        > własność nie ponosząc kary sam własnoręcznie przy nastaniu pierwszych mrozów
        > potnie koledze jedyny paltocik. Na paseczki. ( Zaraz go zmieszacie pewnie z
        > błotem).

        I ja mu się wcale nie dziwię.
        Bo mimo tego co napisałam, że głupotą dla mnie jest noszenie takich butów do
        szkoły, to rozumiem doskonale że sam sobie na nie uzbierał i że ma żal.
        Ja też bym miała.
        Ale może wyciągnie z tego wnioski (jeszcze inne niż te które do tej pory
        wyciągnął).
        Ja np. jak jadę autobusem i siedzą koło mnie jakieś podejrzane typki to nie
        wyjmuję w tym momencie mojego portfela i nie oglądam kart, czy nie bawię się
        nowoczesną komórką, ba, boję sie nawet słuchać muzyki z telefonu, żeby nie
        zwracać na siebie uwagi.
        Ale mnie już kiedyś próbowali okraść. I z tego wydarzenia wyciągnęłam wnioski smile
        Niestety, ale w takim świecie żyjemy sad
      • mallard Re: ciąg dalszy... 12.10.06, 16:32
        agawamala napisała:

        Przy okazji wyszło na jaw, że
        > chłopak był już dwa razy podejrzany o zniszczenie cudzego mienia ( raz
        > zniszczył notatki i książki koleżance tuż przed klasówką po to, aby dostała
        > pałę- jest wzorową uczennicą, a drugi raz zostały zniszczone dwie szkolne
        mapy
        > ścienne).
        > Siostrzeniec pochwalił się bajeranckimi butami, ale nie przed tym chłopakiem.
        > Nigdy go też nie upokarzał z powodu sytuacji finansowej rodziców. Przenigdy.
        > Do mojej siostry ma dziś wieczorem zatelefonować jeszcze jedna mama. Podobno
        > jej córka widziała coś istotnego.

        No, to zmienia postać rzeczy! Nie czytałem tego jeszcze, gdy odpisywałem na
        post Verdany.
    • agatka_s off topic ale jako przyklad jak mozna takie sprawy 12.10.06, 14:33
      zalatwic.

      Moj syn spiewa w chorze. Tam sa rozne dzieci (bogate, biedne, rodzice
      wyksztalceni i mniej-ot taki caly przekroj spoleczny).

      Na obozie zdarzyla sie kradziez-jeden kolega ukradl drugiemu pieniadze. Sprawa
      na 100% czysta, nie bylo zadnych watpliwosci, chlopiec sie przyznal.

      Winowajca zostal z choru relegowany. Zostalo zorganizowane zebranie na ktorym
      byli wszyscy rodzice ale tez i chlopcy. Pan profesor poinformowal o tym ze
      taka sytuacja miala miejsce (z imienia i nazwiska), poinformowal ze chlopiec
      zostal wyrzucony. Zapowiedzial tez ze kazdy nastepny taki przypadek bedzie
      traktowany dokladnie tak samo, bo w chorze nie ma miejsca dla zlodziei.

      Uwazam ze bylo to bardzo dobre-nam rodzicom dalo poczucie bezpieczenstwa, ze sa
      zdrowe zasady, a dzieciom ktorym moze cos czasem w glowie swita dalo do
      myslenia na przyszlosc.

      Tym bardziej uwazam to za cenne, ze chor boryka sie z problemem malej ilosci
      spiewakow, wiec kazdy chlopiec mniej, to strata. Mozna bylo probowac sprawie
      leb ukrecic, ale nie to sa "zasady przedwojenne"(bo nasz pan profesor to taki
      starej daty nauczyciel)-proste i jasne. Mnie to sie bardzo podoba.
        • agatka_s Re: No to analogiczne byłoby: 12.10.06, 14:58
          mama_kotula napisała:

          > 1) ogłosić winowajcę z imienia i nazwiska na apelu szkolnym
          > 2) wywalić go ze szkoły
          > ????
          >

          Nie wiem czy wywalic ze szkoly (bo szkola jest obowiazkowa, chor nie). W
          szkole nie mozna chciec trzymac tylko takich uczniow ktorzy nam odpowiadaja, w
          chorze tak mozna.


          Natomiast uwazam ze publiczne podanie do wiadomosci jakiego czynu ktorego
          iksinski sie dopuscil na terenie szkoly i ogloszenie jakie z tego tytulu
          poniosl konsekwencje-tak !

          Ewentualnie "wyrok w zawieszeniu"-czyli szkola mowi ze tak nie zrobi tym razem,
          ale przy jakimkolwiek najmniejszym przewinieniu -tak upubliczni i to
          wykroczenie wstecz-wymierza kare, ale nie informuje poki co publicznie.

          Ale szkola powinna kare wymierzyc-obnizenie sprawowania do nagannego (no bo
          kurcze to jest co zrobil NAGANNE !!!) !!!! (tym bardziej jesli rodzice sie nie
          poczuwaja)



          • turzyca Re: No to analogiczne byłoby: 12.10.06, 15:10
            Nagana publiczna na forum szkoly rowniez jest kara, wpisana zazwyczaj do
            regulaminu szkoly. O ile pamietam moje regulaminy to byla to kara dosc powazna.
            Jednak skoro szkola umywa rece od mediacji to od kary tez pewnie umyje.

            Swoja droga ja chyba jestem staroswiecka, bo dla mnie sytauacja jest jasna,
            zniszczone mienie nalezy odpracowac. Umowmy sie ze nawet z prac dorywczych po
            pewnym czasie jakas czesc tej sumy by sie uzbierala. A ze na prace nalezy
            poswiecic czas? Przeciez on sie nie uczy bez przerwy, jedno popoludnie w
            tygodniu moze poswiecic na cos innego niz ogladanie telewizji.

        • stypkaa Re: No to analogiczne byłoby: 12.10.06, 15:14
          1) ogłosić winowajcę z imienia i nazwiska na apelu szkolnym
          TAK

          > 2) wywalić go ze szkoły
          NIE

          Ale zmusić go w jakiś sposób (nie wiem czy taki jest, nie jestem prawnikiem) do
          odpracowania, chociażby na cele społeczne.
    • blanqua Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 15:36
      Uwazam, ze powinna szybko zostac wplatana w calosc policja
      przesluchanie to nic milego
      dowiedzialabym sie o mozliwosc zlozenia doniesienia o popelnieniu przestepstwa
      do prokuratury. w koncu zniszczone zostalo mienie znacznej wartosci
      absolutnie nie mozna tego zostawic tak
      bo skoro nie chcieli isc na ugode, odpracowac to trzeba zadzialac przymusowo
      i mamusia wandala sie zdziwi, ze jednak dziecku mozna cos zrobic
      juz samo przesluchanie na policji, spisywanie, sparwa w sadzie dla nieletnich to
      juz cos
      moze tez dostac kuratora
      naparwde zrobcie cos z tym, nie ma co sie litowac
      ucze w szkole i wiem jak jest. jak sie takiemu popusci jeden raz to nastepnym
      razem bedzie gorzej. tylko trzeba isc na policje, zeznac no i potem do prokuratury
      mysmy w szkole teraz przyjeli zasade - zero poblazania
      uczen wczoraj rzucil kulka papieru, kulka trafila w moje ramie. od razu
      zglosilam sprawe wychowawcy, do dyrektora. uczen ma wstawiona nagane i jeszcze
      jedna a zobaczymy... no i ponformowani beda rodzice. uczen najadl sie strachu i
      wstydu, teraz podobno siedzi cichutko jak myszka
      niestety poczawszy od poziomu gimnazjum zero poblizliwosci
      prawdopodobnie to rodzie mu powiedzieli, ze jest bezkarny trzeba go wyprowadzic
      z tego przekonania
      policja, prokuratura, jest wydzial dla nieletnich
      bo inaczej bedzie bandzior
      Blanka
          • shady27 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 16:05
            dokladnie. nawet jakby kosztowaly 10 zl zaden obrzydliwy bachor nie ma prawa ich niszczyc. Skoro mamusia tego dzieciatka nie chce placic poszlabym z tym do sadu, ladnie wychowala synusia nie ma co. Wiadomo juz kim bedzie w przyszlosci. Bandziorem ot co
              • aka10 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 16:44
                Nie ma znaczenia,co i za ile zniszczyl,ale ZE zniszczyl i to-jak widac-juz nie
                pierwszy raz.Gdyby te buty kosztowaly 10 zlotych,to latwiej by bylo kupic
                nastepne.No,a ze kosztowaly 1000,to duzo trudniej bedzie nastepny 1000 zebrac i
                kupic takie same nowe (jesli w ogole to bedzie mozliwe).
                • bunny.tsukino Zaraz, zaraz 12.10.06, 18:41
                  Rozmawiamy o 15-latkach, tak?? Jedno tu chyba nie zostało powiedziane, że to
                  nie są już DZIECI, a nastolatkowie z duzym parciem na bycie dorosłym. To jest
                  taki hmm... dziwny wiek. Wszystko staje się bardziej pokręcone, zagmatwane i
                  niejasne.
                  Moje uwagi
                  1. wezwanie policji i notowanie chłopaka, może być dla niego nagrodą a nie karą
                  (tak!! tak!!). Większe poważanie wsród kolegów, respekt, itp.
                  2. ten chłopak od butów może dostać ksywkę kapusia, gogusia, konfidenta i
                  delikatnie mówiąc może mieć przerąbane bardziej na dłuższą metę.
                  Nie wiem, co bym zrobiła. Pat. Może mediacja?? Policja to imho bardzo złe
                  rozwiązanie, doleje tylko oliwy do ogniasad

                  Z drugiej strony pamiętam jak boli brak modnych ciuchów, gadzetow itp. I wiecie
                  żal mi tego wandalasad gdzies jego rodzice popelnili blad, ze zalosc, zazdrosc
                  wziela gore. Nie zapominajmy ze to juz duzy chlop i jego matka moze za
                  przeproszeniem mu nagwizdac.
                  • agawamala Re: Zaraz, zaraz 13.10.06, 07:38
                    Masz prawo żałować wanadala. Mnie jest żal, cholernie żal mojego sistrzeńca.
                    Czy , gdy mój rozżalony sistrzeniec potnie na paseczki jeyny ciepły lichy
                    paltocik wandala, a ten zimą- być może będą mrozy będzie chodził do szkoły w
                    jesiennej wiatrówce to kogo będziesz żałowała - sprawcy czy ofiary ?
      • nchyb Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 21:22
        > uczen wczoraj rzucil kulka papieru, kulka trafila w moje ramie. od razu
        > zglosilam sprawe wychowawcy, do dyrektora. uczen ma wstawiona nagane i jeszcze
        > jedna a zobaczymy... no i ponformowani beda rodzice. uczen najadl sie strachu
        i
        > wstydu, teraz podobno siedzi cichutko jak myszka
        a to już chyba lekka przesada...
        rzucał tak sobie, czy tak by w Ciebie trafić? rzucał w kogoś innego i
        przypadkiem w ciebie trafił, czy specjalnie celował?
        pierwszy raz, czy dzień w dzień, mimo pouczeń stale?
        Była to zwykła kartka zgnieciona w kulkę, czy też cegła owinięta papierem?

        jeżeli nie były to działania celowe mające na celu ośmieszenie Ciebie,
        okaleczenie, czy wręcz wyeliminowanie ze społeczności tej szkoły, to z reakcją
        chyba przesadziliście...
    • archi_joa Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 18:51
      Moim zdaniem rodzicom wandala należy dać kilka alternatywnych rozwiązań: godzą
      się na pracę chłopaka w celu odpracowania szkody albo oddają pieniądze... skoro
      pieniędzy ne mają rozwiązanie oczywiste... a jeśli się nie zgadzają moim zaniem
      należy ostrzec raz czy drugi, jeśli to nie skutkuje zawiadomić policję..tym
      bardziej jeśli są dowody wandalizmu.
    • kura17 Re: Wandalizm - i co Wy na to? 12.10.06, 19:46
      przeczytalam caly (chyba wink watek.
      co do absolutnej koniecznosci zadoscuczynienia i kary dla winowajcy chyba nie ma
      tutaj watpliwosci.
      natomiast jesli chodzi o zarliwa dyskusje na temat butow za 1000 zl i
      stwierdzenia "w pewnien sposob sam sie prosil o zniszczenie/kradziez", to mam
      uczucia ambiwalentne...
      ... z jednej strony latwo jest mi pomyslec "nic nie usprawiedliwia wandalizmu,
      ale jednak sam sobie w pewnym stopniu winien", ale z drugiej strony mam taka
      refleksje:

      ... argument "sama sie prosila" jest jednym z najbardziej znienawidzonych przeze
      mnie punktow w rozmowach o gwaltach. dostaje "szalu", jesli ktos mowi
      "oczywiscie NIC nie usprawiedliwia gwalciciela, ALE gdyby kierowala sie zdrowym
      rozsadkiem i nie pila/nie chodzila noca po ulicy/nie zadawala sie z
      nieznajomymi/nie ubierala sie wyzywajaco/... , to gwalt by ja nie spotkal"... po
      takim argumencie nie potrafie uwierzyc w dobra wole tego, kto go wypowiada, nie
      wierze, ze wg tej osoby wine za gwalt ponosi tylko i wylacznie gwalciciel...
      taka wypowiedz ma dla mnie wszelkie znamiona przypisania czesci winy osobie
      zgwalconej... a stierdzenie "oczywiscie NIC nie usprawiedliwia gwalciciela, ALE
      ..." uwazam za perfidne i nieszczere...

      to taka dygresja, nie zeby podgrzewac atmosfere, ale zeby popatrzec na podobna
      argumenacje z zupelnie innego punktu widzenia

      ps. swoja droga - bardzo ciekawa dyskusja smile

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • maksimum Re: Wandalizm - i co Wy na to? 13.10.06, 08:09
        agawamala napisała:

        > Jeden z gimnazjalistów kupił sobie bardzo drogie i bajerackie buty.
        > Oszczędzał z tygodniówek, dołozyli dziadkowie. Buty miałę tę zaletę, że nie
        > przemakały. Od 15 latka trudno wymagać, aby postawił je w szafie więc założył
        > na nogi i poszedł do szkoły. Tam jak wiadomo obuwie należy zostawić w szatni.
        > Tym nie mniej ich właściciel zdążył się nimi pochwalić. Nie podobało się to
        > koledze z klasy, który o takich butach nawet nie może marzyć. Matka
        > rencistka, ojciec zarabia grosze, 2 rodzeństwa. Ze złości i zawiści zrobił
        > ostrym narzędziem dziury w podeszwach. Takie nie do naprawienia, a w każdym
        > razie naprawa powoduje, że buty przestają być nieprzemakalne i bajeranckie.
        > Niszczyciel miał pecha. Został złapany na gorącym uczynku.
        > W szkole afera, awantura, wezwani jedni i drudzy rodzice.

        Zglosilbym na policje i domagal sie zwrotu kosztow.

        > Wychowawczyni proponuje, aby winowajca ( zniszczenie celowe) zapłacił lub
        > odkupił buty. Matka poszkodowanego pokazuje rachunek.
        > "O Jezu"- krzyczy rodzicielka winowajcy. Nie zapłacę, bo nie mam.
        > A co pani proponuje? - pyta matka poszkodowanego.
        > "Przepraszam" - odpowiada ze łzami w oczach matka wandala. "Mój Jaś to takie
        > dobre dziecko, nie wiem co mu wpadło do głowy".
        > Wychowawczyni nie bardzo radzi sobie z rolą mediatora. Matka Bartka- tego,
        > który postradał buty- nie zadawala się słowem "przepraszam", żąda
        > rekompensaty finansowej.
        > Dochodzi do awantury, która , prócz nerwów, nic nie daje.
        > Co o tym sądzicie Drogie Panie? Ja, okrzyknięta tu na forum prawie sadystką,
        > doradzałam zgłoszenie na policję, jako celowe zniszczenie mienia wartości
        > około 1000 złotych. Są świadkowie, sprawca się przyznał. Uważam, że musi
        > ponieść karę i to nie upomnienie.

        Oczywiscie,ze tak,bo to jest zwykly wandalizm.
        Z drugiej strony kupowanie dzieciakowi butow za 1.000 zlotych to wielka
        przesada.
        Ja kupuje dzieciakom buty za 30-40 doll. i nigdy mnie do glowy nie
        przyszlo,zeby wydac na buty 300 doll.
        Jest mnostwo innych wydatkow jak rakiety tenisowe,rowery itd.
        Ja wiem,ze w Stanach wszystko jest tansze niz w Polsce a przy okazji ludzie tu
        nie szpanuja,ale za 300 doll to bym kupil 2 rowery,2 rakiety tenisowe i 2 pary
        butow. I wtedy gdy sie buty rozleca po pol roku czy wczesniej,to bez zalu je
        wyrzucam.
        • nchyb Re: Wandalizm - i co Wy na to? 13.10.06, 18:36
          > Z drugiej strony kupowanie dzieciakowi butow za 1.000 zlotych to wielka
          > przesada.
          > Ja kupuje dzieciakom buty za 30-40 doll. i nigdy mnie do glowy nie
          > przyszlo,zeby wydac na buty 300 doll.
          Maksimum, nie doczytałeś,. To nie rodzice kupili dziecku drogie buty, ale
          dziecko sobie je klupiłóo oszczędzając na nie długo i dokładnie. Toie do głowy
          zakup drogich rzeczy może nie przyjdzie, dzieciom przychodzi i jeżeli na to
          oszczędzą, mogą sobie kupić i nic w tym niewłaściwego nie ma...