anna1503
12.10.06, 10:07
Moja czteroletnia córeczka od trzech tygodni urządza schizy przed wyjściem do
przedszkola.Jest płacz,że nie pójdzie, bo są brzydkie zabawki,bo nie lubi
zupy,bo dzieci jej nie lubią,bo jest nudno itp.Zabawki są w miarę nowe i
ładne,dzieci nie są zmuszane do jedzenia na siłę jeżeli czegoś nie
lubią,dzieci ją chyba lubią bo wylewnie ją witają i gdy wychodzi wcześniej
czule się z nią żegnają,jest zapisana na tańce(które bardzo lubi) i
angielski.Rozmawiałam z paniami w przedszkolu i mówią,że nic się nie
dzieje,mała ładnie się bawi,rysuję,chętnie uczestniczy w zajęciach.Próbowałam
z nią rozmawiać po powrocie z przedszkola i wtedy mówi,że w przedszkolu jest
fajnie.Natomiast już przy wieczornej kąpieli zaczynają się płacze,że nie chcę
do przedszkola.Myślałam,że wynika to z tego,że mała jest niewyspana,ale śpi
od 20 do 6.30 i wstaje sama bez budzenia.Jestem załamana,w ubiegłym roku
przeżywałam przez dwa miesiące jej płacze,ale wtedy wszystko było nowe,po
dwóch miesiącach wszystko się zmieniło i z radością wychodziłyśmy do
przedszkola,ale teraz nie wiem co mam robić.Mamy nianię(cudowną
kobietę),która ją odbiera z przedszkola, i z którą mała czasem
zostaje.Kontakt między nimi jest super,wielka przyjaźń i zawsze możemy na nią
liczyć (nasza sąsiadka z piętra wyżej)i rano są wielkie lamenty :chcę do
mojej kochanej cioci i nie chcę do przedzkola.RATUNKU,JESTEM U KRESU
WYTRZYMAŁOŚCI I NIE WIEM CO MAM ROBIĆ.PROSZĘ O RADY WSZYSTKIE MAMY,KTÓRE
MIAŁY PODOBNE SYTUACJE.