Jeszcze o uciekinierach na spacerach ....

15.10.06, 11:46
To że dziecko ucieka mi na spacerach to jeszcze nic ale Kuba poszedł do żłobka
i juz pierwszego dnia pani poweidziała że mały ucieka , drugiego dnia też ,no
i mamy problem bo pani twierdzi że my do tego dopuścilismy bo z anim biegamy a
co w tym dziwnego że jak mi dziecko biegnie w strone samochodów albo inne
niebezpieczne miejsce to co mam stać i sie patrzeć.Panie w żłobku móiwą że on
ucieknie i sie smieje czeka żeby go goniły ale on go lekcewazą (żłobek jest
ogrodzony ) ale boje sie co to będzie jak zaczna wychodzic poza teren
żłobka.Czy miałyście taki problem i jak sobie mozna poradzić z małym
uciekinierem.Poinformowano mnie że mam byc stanowcza i konsekwentna tylko po
taki spacerze to niemam siły juz nawet być stanowcza
    • moofka Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 15.10.06, 15:36
      jak ucieka to nie puszczasz samego
      albo jedzie w wozku
      albo trzymasz za reke, mocno
      i koniec
      przy takim maluchu mozesz tez sprobowac szeleczek
      on nie wie, ze robi zle i jest niegrzeczny uciekajac, bo z tego co piszesz
      traktuje to jak zabawe
      uciekanie na sapcerach trzeba ukrocic, bo jest niebezpieczne zwyczajnie
      trudno wymagac od pan zeby biegaly za jednym brzdacem jak maja ich 20
      • anita258 Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 15.10.06, 19:10
        Ja niewymagam tego od pań i wcale tego nienapisałam .A metody przez pania
        opisywane juz próbowałam i konczyło sie histerią .Na to wyglada że moje dziecko
        traktuje to jak zabawe chocaz nigdy nietraktowałam tego w ten sposób .A niech mi
        pani uwerzy że po takim spacerze niema się ochty wychodzić wogóle z
        dzieckiem.Dlatego zadałam to pytanie innym rodzicą.Ale za opinie dziekuje.
        • kocianna Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 15.10.06, 22:00
          Jeśli ucieka z placu zabaw w miarę bezpieczną stronę, mówię papa i sie odwracam
          plecami - koleżnaki-mamy patrzą, co robi moje dziecko, i to one ewentualnie ją
          przyprowadzają - tak się umówiłyśmy, bo nasze dzieci rzeczywiście uznały za
          wspaniałą zabawę uciekanie. Z obcą mamą jednak nie chcą chodzić na sąsiednie
          podwórka, i olane przez własną mamę wracają grzecznie.
          Jeśli ucieka na ulicę (na szczęście osiedlową, w okolicach placu zabaw progi
          zwalniające), to natychmiast idziemy do domu - całą drogę za rączkę, albo
          przypięta w wózku, albo na rękach. Mamy zasadę, że koło samochodów chodzimy za
          rękę i inaczej nie wolno, jeśli jest jakiś protest, to jest kara - przypięcie w
          wózku, zabranie kluczy (nigdzie się bez nich nie rusza, nawet śpi z kluczami), a
          jeśli to zwykły spacer - to do domu. Młoda ma rok i 9 miesięcy i to działa.

          Chociaż Młoda ostatnio po ucieczce i moich słowach "idziemy do domu" położyła
          się na chodniku twarzą do ziemi, zaczęła rozpaczliwie płakać, a kiedy odeszłam
          kilka metrów dalej, to już tylko leżała, i wyglądała, jakby ją samochód
          rzeczywiście przejechał... Ale później z nosem na kwintę poszła jednak do domu.
          • anita258 Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 16.10.06, 07:28
            Dziekuje i wypróbuje pani sposoby.A z tym że wygladała jakby ja samochód
            przejechał to się pani udało.Bo rzeczywiście tak to może wygladac.
            • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 16.10.06, 16:56
              Dokładnie to samo robiłam z moim Adamem - 2 tygodnie temu stwierdził, że
              uciekanie to chyba świetna zabawa. Jak już go dogoniłam, to później całą drogę
              szliśmy za rękę. On płakał, próbował się wyrywać, a ja mu mówiłam "Nie mogę Cię
              puścić, bo uciekasz i możesz wpaść pod samochód/w pokrzywy/przewrócić się na
              szkło, psią kupę itp". Od tygodnia nie uciekł ani razu smile Może to za wcześnie na
              świętowanie sukcesu, ale jeżeli ucieczki się powtórzą będę robić to samo.
    • steffa Re: Jeszcze o uciekinierach na spacerach .... 18.10.06, 23:45
      Moje dziecko co prawda już wyrosło z ucieczek, ale było to tak:
      1. obrazowo opisywałam co się stanie, gdy wpadnie pod samochód,
      2. ostrzegałam, że gdy jeszcze raz ucieknie, to będę trzymała za rękę i nie puszczę lub wepnę go 'na
      smycz' (są takie smycze przypinane do nadgarstka - można kupić w Mothercare),
      3. no i ogólnie tłumaczyłam, tłumaczyłam, tłumaczyłam.
Pełna wersja